Czlowieksniegu Napisano 24 Marzec 2021 Napisano 24 Marzec 2021 Co zapisał telefon satelitarny w czasie katastrofy smoleńskiej Paweł Artymowicz Pamięć telefonu Aero-HSD+ korzystającego z sieci satelitarnej Inmarsat, tego samego przez który rozmawiali bracia Kaczyńscy niedługo przed feralnym końcem lotu PLF 101, przetrwała katastrofę. Treść automatycznych zapisów telefonu świadczy o tym, że urządzenia pokładowe tupolewa nr. 101 miały nieprzerwane zasilanie z sieci elektrycznej samolotu do samego momentu jego fragmentacji na polu rozpadu. To kolejny dowód materialny wykluczający politycznie motywowane oszustwa "podkomisji" PiS o tym, jakoby w samolocie nastąpiła seria wybuchów i doznał on fragmentacji w powietrzu. Wbrew pustym zapewnieniom Antoniego Macierewicza i jego pseudoekspertów nie rozumiejących lotnictwa, w locie PLF 101 dnia 10.04.10 nie doszło do żadnego strukturalnego uszkodzenia samolotu ani proponowanego wybuchu i zamachu bombowego, zanim zniżywszy się w wyniku błędów pilotażu poniżej poziomu pasa 26, na którym miał lądować, zderzył się następnie z drzewem lekarza Bodina. Jest to jasne z licznych źródeł informacji. Między innymi, uszkodzenia mechaniczne są wykluczone przez sprawne przejście samolotu na wznoszenie, lub innymi słowy stosunkowo małe przepadanie samolotu po feralnie spóźnionym rozpoczęciu przez pilotów odejścia awaryjnego. Wśród technicznie bezsensownych teorii spiskowych królują twierdzenia o wybuchu i fragmentacji samolotu nad lub za brzozą Bodina, jeszcze w powietrzu, tj. przed wrakowiskiem tupolewa w lekko zalesionym terenie. Wszystkie teorie wybuchowo-zamachowe są sprzeczne zarówno z badaniami pirotechników z Instytutu Chemii Centralnego Laboratorium Komendy Policji w Warszawie, podobnymi badaniami instytutów w kraju i za granicą, z zawartością dedykowanych czarnych skrzynek, jak i z danymi rejestratorów nieopancerzonych, które zarejestrowały i przechowały dane o przebiegu katastrofy (np. polski QAR ATM). Do tych drugich chciałbym dzisiaj dołączyć jeszcze jedno urządzenie, zaprzeczające wyżej wspomnianym politycznym fantazjom o rzekomych eksplozjach i rozpadzie samolotu w powietrzu: telefon satelitarny tupolewa AERO-HSD+ duńskiej firmy Thrane & Thrane, znaleziony w sektorze 3 wrakowiska dnia 11 kwietnia 2010 r., którego oględzin i odczytu danych dokonano w 2012 r. w Moskwie, w obecności prowadzącego śledztwo polskie prokuratora wojskowego. Dziękuję członkowi Rodzin Smoleńskich za informacje, które pomogły mi odnaleźć ważne ślady w pamięci telefonu. Zachowało się dobrze, choć jest trochę powginane i zabrudzone ziemią, blaszane stanowisko z łączówkami, nr. ECS P/N 200-86686-101 LOT# 1514934801, na którym zamontowany był w samolocie również dobrze zachowany czarny blok główny P/N: 405035A Thrane&Thrane, TT-5035A S/N 07933220, wyprodukowany w 2007 r. Oryginalnie miał połączenie z trzema słuchawkami (były trzy końcówki numeru telefonu do nich przypisane). Pamięć znajduje się w każdym z dwóch bloków składowych telefonu na osobnych płytach. Jeden zapewnia high-speed services czyli HSD (64 kbps), których RP nie wykupiła, drugi low-speed services (2.4 kbps/kanał, pasmo do rozmów głosowych do 4.8 kHz przez 2 kanały łączności z satelitą) w ramach tzw. serwisu H+. Komunikacja przebiega przez jeden z 4 satelitów geostacjonarnych Inmarsat, a dalej kompanie telefoniczne zapewniające połączenia z regionalnymi sieciami. Nominalne zdolności telefonu AERO-HSD+ nawet w podstawowej wersji serwisu H+ do 2.4 kbps są bardzo ciekawe, np. umożliwiają jednoczesne dwa połączenia, jedno na zewnątrz i jedno do telefonu w samolocie. Jednak wojskowi twierdzili, że z lecącym tupolewem 101 w praktyce nie było kontaktu ("nigdy nie udawało się dodzwonić"). Łatwiej było łączyć się z tupolewa z telefonem na ziemi, niż odwrotnie. W czasie lotu faktycznie próbowano się łączyć z 2 słuchawek w sumie co najmniej 12 razy. Z tym, że ktoś na słuchawce poza salonką prezydenta wstukiwał uparcie co parę minut błędny numer telefonu (w niepełnej formie), a gdy już podał w poprawnej formie numer, to nie uzyskał połączenia. Było kilka połączeń głosowych zakończonych sukcesem (call completed = YES), w tym o godz. 6:22:09 (UTC) trwające 47 s, oraz o 6:23:29 trwające 33 s, z tej samej słuchawki. To drugie, o ile pamiętam z doniesień prasowych - to rozmowa braci Kaczyńskich. To wszystko nie ma może zasadniczego znaczenia dla sprawy, którą omawiam, lecz tłumaczy dlaczego są osobne log-files dla dwóch osobnych płyt komunikacyjnych telefonu i jakiego typu informacje zawierają. W dniu 10 kwietnia 2010 r. terminal satelitarny AERO HSD+ zapisał zbiór kontrolny, tzw. log file. Płyta HSD ma log systemowy składający się z mało ważnych, licznych komunikatów z godz. 3:36:47 - 3:39:29 (UTC) kiedy system był uruchamiany. Nie ma żadnych komunikatów o błędach ani ostrzeżeń po tym czasie, aż w krótką CHWILĘ PO SPADKU SAMOLOTU NA ZIEMIĘ, telefon odnotował tak oto przerwanie zasilania samolotowego, kiedy telefon satelitarny przełączył się na własną baterię rezerwową: 10.04.2010 06:41:03.481 WARNING:* Idle:1:Power fail event 1: VIN bad (PFH disabled) 10.04.2010 06:41:03.530 WARNING:* iTM:1:Power fail event 2: power fail (PFH disabled) System H+ miał więcej zdarzeń odnotowanych w czasie lotu, ponieważ notował próby wszystkich połączeń, typu "Mif 1:0:MMI sends start voice event" oraz "ERROR: MMI_PBX:0: unexpected handset -1, event0, imp 0x412c", co może oznacza odłożenie słuchawki. Ostatni taki komunikat zapisał się o 06:24:02.759 (UTC). Potem, tak jak w pamięci HSD, przez 17 minut nic nie zostało zarejestrowane w systemie H+, nawet wtedy, gdy samolot już ciął przecinkę w lesie utraciwszy część lewego skrzydła. Wkrótce PO UPADKU SAMOLOTU 101 (i po podobnym zapisie w pamięci HSD) znajdujemy komunikaty sprzętowe spowodowane przerwaniem zasilania w rozbijającym się o ziemię samolocie: 10.04.2010 06:41:05.808 WARNING:* Idle:0:Power fail event 1: VIN bad 10.04.2010 06:41:05.857 WARNING:* HpaOut:0:Power fail event 2: power fail. WNIOSKI Telefon satelitarny przez który rozmawiali bracia Kaczyńscy niedługo przed feralnym końcem lotu, bez zapisania jakichkolwiek uwag o zakłóceniach czy choćby chwilowym przerwaniu zasilania w samolocie, przetrwał świetnie cały "zamach" postulowany przez KC PiS, i dziesięć lat mozolnie dowodzony przez analfabetów lotniczych takich jak prof. W. Binienda i były adiunkt K, Nowaczyk: • Bomba termobaryczna rzekomo rozerwała samolot, nie wyłączając nawet prądu w samolocie. • Udało się urządzeniom (i ludziom) przeżyć atak latających torped podwymiarowych lub 96 rakiet RPG-7. Atak to prosty wniosek z prac znanego eksperta zespołu Macierewicza dr. G. Szuladzińskiego. Wg niego końcowa 1/3 część lewego skrzydła została odrzucona wybuchem 40 m wstecz. Pseudoekspert australijski nie wie, że do tego potrzeba przekazu pędu z wybuchu 96 rakiet, albo... lotu bumerangu. • Nie przeszkodziły działaniu urządzeń także rozrywające samolot na kawałki eksplozje "kilometr przed brzozą", według koncepcji prof. AGH Jacka Rońdy. Rońda to znany oszust ukarany prawomocnie przez AGH za dokonane wspólne z Antonim Macierewiczem kłamstwa i fałszerstwa smoleńskich dowodów rzeczowych w programie TVP1, gdy z nim tam debatowałem. • Bezsilne były też spektakularne wybuchy i podłużny rozpad kadłuba tupolewa koło brzozy Bodina w parówkowo-puszkowych, komiksowych fantazjach innego (emerytowanego) prof. AGH, Piotra Witakowskiego. • Nie zadziałały wybuchy promowane przez byłego hodowcę baranów i wynalazcę maści na piegi, mgr. Glenna Jorgensena, wyrzuconego niedawno z podkomisji za "liczne bezprawne działania" przez jeszcze bardziej bezprawnego jej szefa, Antoniego Macierewicza. W Polsce nie istnieje opozycja! W przeciwnym razie obaj skandaliści zostaliby natychmiast zgłoszeni za to co mówią o sobie nawzajem(!) do organów ścigania. • Nieodżałowany ekspert W. Berczyński, do czasu ucieczki z Polski przed prokuratorem pełniący funkcję wice-przewodniczącego podkomisji Macierewicza przekonywał, że wybuch wewnątrz TU-154M był tak silny, że rozerwał samolot na odłamki, tzw. blaszane ptaki (pozostawiając jednak okna we framugach. Zadziwiające!). Te ptaki jakoby opadły z impetem na brzozę Bodina i zwaliły paru-tonowe drzewo (w rzeczywistości upadło w poprzek toru lotu podcięte i złamane przez skrzydło, no ale czego jak czego -- znajomości fizyki, ani geometrii ze szkoły podst. nie ma co oczekiwać w tym gronie). Blaszane ptaki smoleńskie, wbrew dobrze znanym obyczajom ptakow, nie usiadły jednak na przewodach elektrycznych tupolewa, bo by je przerwały łatwiej niż pień odległej brzozy. Podsumowując, wg ekspertów Macierewicza, choć samolot był już w locie w kawałkach, te leciały one jakoś razem, po zakrzywionej trajektorii widocznej w wyciętej roślinności. Oglądali za dużo kreskówek Disneya? Rzekomy zamach bombowy, o którym opowiada od lat pseudoekspert Wiesław Binienda, jakoś nie przeszkodził urządzeniom pokładowym takim, jak: awionika, CVR i telefon satelitarny, działać bez zarzutu i cieszyć się nieprzerwanym zasilaniem z samolotu. Jak widzieliśmy, telefon zaczął się skarżyć dopiero w chwili, która nastąpiła PO SPADKU samolotu na ziemię, w trakcie katastroficznej fragmentacji samolotu. W istocie żadne z urządzeń pokładowych nie wiedziało nic o całej serii proponowanych nam przez PiS koszmarnym żartem wybuchów. Rejestrator dźwięku (CVR) nie zapisał dźwięku wybuchu, równie złośliwie jak telefon satelitarny nie zapisał przerwania zasilania w powietrzu. Szkoda. Naprawdę chyba szkoda, gdyż taki przełom mógł bardzo pomóc ludowym podkomisarzom wskazać w końcu, po 10 latach pracy, które konkretnie "zdradzieckie mordy", jak to ładnie ujął Jarosław Kaczyński, stały według nich za "zamachem". Przywódca PiS nie zostałby zmuszony brakiem dowodów do zaniechania rytuału wchodzenia co miesiąc na stołek i wygłaszania zapewnień o 'dochodzeniu do prawdy', zaś Antoni Macierewicz nie musiałby ukrywać opinii o wypadku smoleńskim. Opinie przekali mu po dokładnej analizie eksperci angielskiej i szwedzkiej komisji badania wypadków lotniczych. Macierewicz panicznie ukrywa te opinie fachowe od ponad roku, gdyż prawda w nich zawarta odsłania jego matactwa i podważa przewodnią rolę Partii, którą wraz z J. Kaczyńskim kieruje. https://natemat.pl/blogi/pawelartymowicz/345071,co-zapisal-telefon-satelitarny-w-czasie-katastrofy-smolenskiej
Jedburgh_Ops Napisano 24 Marzec 2021 Napisano 24 Marzec 2021 Każda sekta w Polsce ma swój koniec i powyższa też będzie miała. Była Sekta Rotundy twierdząca przez dekady, że rotundę PKO w Warszawie wysadzono w powietrze i sekta dokonała żywota. W przypadku tamtej sekty nie było z czego się pośmiać. Kabaretowa sekta smoleńska też umrze, a tym szybciej, że nic tak nie zabija, jak śmieszność.
Czlowieksniegu Napisano 24 Marzec 2021 Napisano 24 Marzec 2021 Spirit- walczysz o angaż w podkomisji?
Jedburgh_Ops Napisano 24 Marzec 2021 Napisano 24 Marzec 2021 52 minuty temu, Czlowieksniegu napisał: Spirit- walczysz o angaż w podkomisji? Daje wybitnie merytoryczne ilustracje jak najściślej związane z wypadkowością lotniczą, bo przecież o tym jest ten wątek.
Jedburgh_Ops Napisano 24 Marzec 2021 Napisano 24 Marzec 2021 W dniu 19.03.2021 o 21:18, fala napisał: Po uj nam kabarety..... Sezon smoleński uważa się za otwarty. Każdy dzień pięknej wiosny bez niego dniem dramatycznie straconym. Maszkaron właśnie pozwał był z powództwa cywilnego Sikorskiego za Smoleńsk, ale dał Sikorskiemu szansę, że jak przeprosi maszkarona to procesu nie będzie. Sikorski publicznie go wyśmiał i powiedział - „Do zobaczenia na sali sądowej”. Mały już raz prawomocnie przegrał z Sikorskim w sądzie, ale podskakuje dalej.
Czlowieksniegu Napisano 24 Marzec 2021 Napisano 24 Marzec 2021 "Sezon smoleński uważa się za otwarty. Każdy dzień pięknej wiosny bez niego dniem dramatycznie straconym. ..." Z tego co się orientuję, sezon łowiecki będzie miał inaugurację 10.IV.2021. Tak przynajmniej z zaproszeń można wywnioskować
fala Napisano 25 Marzec 2021 Napisano 25 Marzec 2021 7 godzin temu, Spirit of Warsaw napisał: - Odradzaliśmy panu prezydentowi… Hm, nie za wcześnie na kampanie przedwyborczą w wyborach prezydenckich?
Czlowieksniegu Napisano 28 Marzec 2021 Napisano 28 Marzec 2021 Macierewicz: raport podkomisji badającej katastrofę smoleńską jest gotowy Antoni Macierewicz, szef podkomisji badającej katastrofę smoleńską, oświadczył, że tekst raportu dotyczącego katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku jest gotowy. Dokument czeka tylko na podpisy członków komisji - informuje portal Niezależna.pl. Taką informację wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości przekazał podczas spotkania online z Klubami Gazety Polskiej. Antoni Macierewicz mówił, że raport jest rozszerzeniem opublikowanej siedem miesięcy temu wersji filmowej. - Niecały tydzień temu debatowaliśmy nad procedurami, które muszą być dopełnione, aby raport uzyskał formalny status. Dyskutowaliśmy nad tym, żeby w okolicy 10 kwietnia ten raport można było przegłosować, ale wczoraj usłyszeliśmy o nowych obostrzeniach, które ograniczają spotkania do 5 osób i nie wiem, czy znajdziemy sposób, byśmy mogli przekroczyć ten limit - mówił szef podkomisji. Macierewicz podkreślił, że "raport jest gotowy, a unowocześniona wersja filmowa czeka na możliwość emisji w Telewizji Polskiej". Niezależna.pl pisze, że "redaktor Tomasz Sakiewicz dopytał, czy istnieje jeden dokument, który czeka tylko na podpisy komisji i ewentualne uwagi, na co Antoni Macierewicz odparł: dokładnie tak". Na portalu czytamy także, że Macierewicz podkreślił, iż "Rosjanie robią wszystko, żeby wnioski z raportu nie dotarły do opinii publicznej". "Mamy cały materiał dowodowy" "Rosjanie pewnie są świadomi, że mamy cały materiał dowodowy, pokazujący ich odpowiedzialność, że ich kłamstwo smoleńskie zostało w sensie dowodowym zniszczone, w związku z tym jest robione wszystko, żeby ono nie dotarło do polskiej opinii publicznej, żeby nie stało się podstawą do działań prawnych, bo przecież sam raport jest punktem odniesienia dla prokuratury" - przekazuje wypowiedź marszałka seniora na spotkaniu z Klubami Gazety Polskiej portal Niezależna. Macierewicz podkreślał, że "tak jak Holandia, która wystąpiła z odpowiednim aktem oskarżenia wobec Rosji, tak samo Polska będzie miała podstawy materialne, żeby wystąpić na arenie międzynarodowej wobec Rosji, zwłaszcza że Rosja przez długi czas przetrzymuje dużą część materiału dowodowego". Jednocześnie szef komisji badającej katastrofę skarżył się, że atak na jej ustalenia jest coraz silniejszy. - Zaczął się 30 lipca, kiedy wraz z całym prezydium komisji przedstawiłem w Sejmie na posiedzeniu komisji obrony narodowej ten raport filmowy, on się zaczął wtedy, kiedy TV Republika go opublikowała i po dzień dzisiejszy jest wzmacniany różnymi działaniami poszczególnych osób - mówił Macierewicz. https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2705884,Macierewicz-raport-podkomisji-badajacej-katastrofe-smolenska-jest-gotowy
balans Napisano 29 Marzec 2021 Napisano 29 Marzec 2021 12 godzin temu, Czlowieksniegu napisał: Na portalu czytamy także, że Macierewicz podkreślił, iż "Rosjanie robią wszystko, żeby wnioski z raportu nie dotarły do opinii publicznej". Niezły odlot. To pełnia księżyca tak działa, czy się czegoś mocnego najarał?
Czlowieksniegu Napisano 29 Marzec 2021 Napisano 29 Marzec 2021 Balans- ale, że co? Właśnie się dowiedziałeś, że Rosja nas wzbogaciła Covid-19, który miał być powodem nieujawnienia Raportu. A dodatkowo, że Jorgenessen, Stankiewicz, Kurski, itp, itd są agentami Moskwy :-)
balans Napisano 29 Marzec 2021 Napisano 29 Marzec 2021 Godzinę temu, Czlowieksniegu napisał: Balans- ale, że co? Właśnie się dowiedziałeś, że Rosja nas wzbogaciła Covid-19, który miał być powodem nieujawnienia Raportu. A dodatkowo, że Jorgenessen, Stankiewicz, Kurski, itp, itd są agentami Moskwy :-) Przyznaję, że ten osobnik jest dla mnie zagadką - ile w nim świra, a ile cwaniaka, który koniecznie chce zostać Guru sekty ciemnego luda?
bjar_1 Napisano 29 Marzec 2021 Napisano 29 Marzec 2021 Może być wesoło - https://www.onet.pl/informacje/onetwarszawa/warszawa-strajk-przedsiebiorcow-10-kwietnia-blokada-pomnika-smolenskiego/rqexfp6,79cfc278
fala Napisano 29 Marzec 2021 Napisano 29 Marzec 2021 Godzinę temu, bjar_1 napisał: Może być wesoło Toto , po odzyskaniu normalności powinno być zburzone jak Berliński Mur.
Erih Napisano 29 Marzec 2021 Napisano 29 Marzec 2021 20 minut temu, fala napisał: Toto , po odzyskaniu normalności powinno być zburzone jak Berliński Mur. W żadnym wypadku. Powinno zostać uroczyście ustawione jako element placu Tytusa, Romka i A'Tomka lub też Promenady Papcia Chmiela .
fala Napisano 29 Marzec 2021 Napisano 29 Marzec 2021 2 godziny temu, Erih napisał: Powinno zostać uroczyście ustawione jako element placu Tytusa, Romka i A'Tomka lub też Promenady Papcia Chmiela . Dla mnie jest symbolem pychy , głupoty i kłamstwa.
Czlowieksniegu Napisano 3 Kwiecień 2021 Napisano 3 Kwiecień 2021 Filadelfia, Nowy Jork, Kraków, 4.03.21 r. LIST OTWARTY W Obronie Przewodniczącego Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, Antoniego Macierewicza Szanowni Państwo Artykuł Glenna Jørgensena, b. członka podkomisji badającej katastrofę smoleńską, który opublikował w tygodniku „Sieci” nr 8 (2021), zmusza członków Klubów „Gazety Polskiej” i organizacji polonijnych zgromadzonych przy Komitecie Smoleńsko - Katyńskim, by odnieść się do zarzutów i treści tam przedstawionych. Glenn Jørgensen w swoim artykule stawia tezę, że wyeliminowanie Przewodniczącego Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, Antoniego Macierewicza, jest receptą na szybkie wyjaśnienie katastrofy nad Smoleńskiem w 2010 r. Jesteśmy temu przeciwni i zgadzamy się z oświadczeniem Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego w którym możemy przeczytać: „Artykuł Glenna Jorgensena jest zbiorem nieprawdziwych informacji, insynuacji i kłamstw niemających nic wspólnego z prawdą i z merytorycznymi pracami Podkomisji, jest natomiast bezprecedensowym atakiem na Przewodniczącego Podkomisji Antoniego Macierewicza. Wszystkie nieprawdziwe informacje zawarte w treści publikacji mają zamierzony jeden cel: zdyskredytowanie wszystkich - bez wyjątku - poczynań Antoniego Macierewicza i podważenie jego reputacji jako przewodniczącego. Celem tej publikacji jest zakwestionowanie wartości dotychczasowych prac Podkomisji i współpracujących z nią ekspertów, a tym samym uniemożliwienie ujawnienia prawdy o tragedii smoleńskiej. Jest to działanie na szkodę Państwa Polskiego.” Antoni Macierewicz był inicjatorem powstania Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r. i Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego. To Antoni Macierewicz wziął na siebie obowiązek i odpowiedzialność wyjaśnienia największej tragedii jaka spotkała Polskę w powojennej historii. Środowisko związane z Klubami „Gazety Polskiej” od pierwszych dni domagały się prawdy o tragedii nad Smoleńskiem. Pod koniec września 2010 r. Kluby „Gazety Polskiej” złożyły „Petycję do Kongresu USA w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem”, w której proszono o powołanie międzynarodowej komisji, która wyjaśni przyczyny katastrofy, organizowano Marsze Pamięci, setki spotkań z naukowcami. Ale przede wszystkim wspieraliśmy i wspieramy Ministra Antoniego Macierewicza w jego pracy mającej wyjaśnić przyczyny katastrofy. Jako środowisko Klubów „Gazety Polskiej” związane z Komitetem Obchodów Rocznicy Katastrofy Smoleńskiej i Ludobójstwa Katyńskiego, który powstał w Amerykańskiej Częstochowie w 2013 roku, wielokrotnie gościliśmy członków rodzin, które straciły swoich bliskich w katastrofie, gościliśmy naukowców badających katastrofę. Doskonale znamy ich przykre doświadczenia w pogardliwym traktowaniu ich przez ówczesną władzę. Są wdzięczni Antoniemu Macierewiczowi za podjęcie się pracy mającej wyjaśnić katastrofę nad Smoleńskiem. Przez te wszystkie lata przywykliśmy do kłamstw i oszczerstw mających na celu zdeprecjonowanie pracy Antoniego Macierewicza. Przywykliśmy do kłamstw w mediach rosyjskich, w mediach polskojęzycznych. Natomiast dużym i przykrym zaskoczeniem są publikacje w tygodniku „Sieci” i na portalu wPolityce.pl, które wprost atakują Antoniego Macierewicza. W tych mediach nie opublikowano wyników raportu technicznego, nie zaprezentowano ostatecznych ustaleń raportu Podkomisji z 20 lipca 2020 roku. Film podsumowujący prace Podkomisji zaprezentowany został tylko przez media Strefy Wolnego Słowa i TV Trwam. Natomiast chętnie publikuje się „przemyślenia” Glenna Jørgensena o którym Podkomisja do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego w swoim oświadczeniu tak pisze: „Glenn Jorgensen nie jest członkiem Podkomisji od dnia 1 września 2020 roku. Jako członek Podkomisji był wielokrotnie wzywany przez Przewodniczącego Podkomisji do zaprzestania łamania prawa - pomimo napomnień jego zachowanie nie uległo zmianie, co skutkowało usunięciem go z zespołu. Interpretacja faktów i informacji uzyskanych przez Glenna Jorgensena w związku i w trakcie badania wypadku lotniczego i przedstawiona przez niego w tygodniku „Sieci” fałszuje rzeczywistość. Pokazuje to jego nieetyczne zachowanie i rzeczywiste intencje oraz potwierdza nierespektowanie polskiego prawa.(…) Dowodem na to, iż zarzuty Glenna Jorgensena są fałszywe był film przedstawiający stan prac i wyniki badań Podkomisji zaprezentowany podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej w lipcu 2020 roku.” W pełni zgadzamy się z treścią oświadczenia członków Podkomisji. Sygnatariusze Listu Otwartego stoją murem w obronie Przewodniczącego Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, Antoniego Macierewicza. Lista Sygnatariuszy: Ryszard Kapuściński – Prezes Klubów „Gazety Polskiej” Maciej Rusiński - Koordynator Klubów „Gazety Polskiej” w USA i Kanadzie Tadeusz Antoniak – Przewodniczący Komitetu Smoleńsko – Katyńskiego w USA
Jedburgh_Ops Napisano 3 Kwiecień 2021 Napisano 3 Kwiecień 2021 Podpisali sami absolwenci MEiL PW, Pilotażu PRz i z zawodowymi licencjami pilotów ponadto specjalizujący się w wypadkowości lotniczej.
Czlowieksniegu Napisano 5 Kwiecień 2021 Napisano 5 Kwiecień 2021 A jednak trotyl?! Nieoficjalnie: Włosi potwierdzili jego ślady na wraku tupolewa Zaskakujące informacje włoskich naukowców! W nowym numerze tygodnika „Sieci” Marek Pyza i Marcin Wikło stwierdzają, że jesteśmy coraz bliżsi prawdy na temat tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Jak czytamy, już drugie laboratorium potwierdziło obecność śladów materiałów wybuchowych na wraku prezydenckiego Tu-154M. „Z naszych informacji wynika, że włoskie Laboratorium Kryminalistyczne Korpusu Karabinierów, do którego przesłano próbki do badań, wykryło na nich materiały wybuchowe” - piszą autorzy tekstu na łamach tygodnika. Dalej podano: „Ekspertom z Rzymu przekazano do analizy ślady zabezpieczone podczas sekcji zwłok i pochodzące z foteli polskiego tupolewa. Po badaniach w Rzymie wiadomo, że są na nich ślady trotylu oraz RDX (heksogenu). To potwierdzenie badań brytyjskich prowadzonych w Forensic Explosives Laboratory (FEL) w Kent, o których na łamach tygodnika «Sieci» pisaliśmy w marcu 2019 r.”. Zaznaczono, że materiały wybuchowe odnaleziono tylko na fragmentach pochodzących z rozbitego samolotu. Nie potwierdzono obecności materiałów wybuchowych w glebie ze Smoleńska. dam/wpolityce.pl,"Sieci" https://www.fronda.pl/a/a-jednak-trotyl-nieoficjalnie-wlosi-potwierdzili-jego-slady-na-wraku-tupolewa,159675.html
fala Napisano 5 Kwiecień 2021 Napisano 5 Kwiecień 2021 (edytowane) 5 godzin temu, Czlowieksniegu napisał: Zaznaczono, że materiały wybuchowe odnaleziono tylko na fragmentach pochodzących z rozbitego samolotu. Nie potwierdzono obecności materiałów wybuchowych w glebie ze Smoleńska. Pasażerowie w podręcznym mieli trotyl? Od dawna wiadomo skąd się te ślady materiałów wybuchowych wzięły i to nie jest żadna tajemnica ani zwrot akcji, to jest dalsza część głupawki. Przygotowania do świętowania pełną parą. Edytowane 5 Kwiecień 2021 przez fala
grec Napisano 6 Kwiecień 2021 Napisano 6 Kwiecień 2021 Śmiszne asz sie pojszczałem ! Rzygać mi się chce z waszego poczucia humoru. Zginęło prawie 100 osób, wy sobie kpicie, jak pieski Putina. Nie liczę świadków. 1
balans Napisano 6 Kwiecień 2021 Napisano 6 Kwiecień 2021 A mi się rzygać chce jak słyszę o zamachu i trotylu.
Jedburgh_Ops Napisano 6 Kwiecień 2021 Napisano 6 Kwiecień 2021 Trotyl, panie dzieju, jak nic trotyl. _________________________________________________________________ Prokuratura wojskowa: Kapitan Protasiuk, trafił do 36. Pułku Lotnictwa wprost ze szkoły w Dęblinie, co biegli uznali za błąd. Po przeniesieniu odbył on zaledwie krótsze szkolenie. Okrojony program zawierał tylko 30 proc. ćwiczeń przewidywanych w pełnym szkoleniu - stwierdzili biegli. Inne wykroczenia, do jakich doszło w wyszkoleniu Protasiuka. Nie miał on nawet prawa podejść do przyspieszonego szkolenia. Nie zdobył drugiego stopnia pilota wojskowego, uprawniającego do podjęcia przyspieszonego szkolenia. Co więcej, podczas okrojonego kursu nie wykonał wszystkich przewidzianych w programie ćwiczeń. Mogło to skutkować słabymi nawykami w zakresie pilotowania samolotu i dowodzenia załogą - uznali biegli. Protasiukowi nadano uprawnienia do sterowania Tupolewem 154, chociaż podczas lotu egzaminacyjnego miał bardzo dobre warunki atmosferyczne, m.in. bezchmurne niebo. Warunki sfałszowano, zmieniając m.in. widzialność z 10 km do 800 m. W ten sposób pilot otrzymał bezprawnie uprawnienia.
Jedburgh_Ops Napisano 6 Kwiecień 2021 Napisano 6 Kwiecień 2021 Trotyl panie, jak nic trotyl. ____________________________________________________________________ Prokuratura wojskowa: II pilot mjr Robert Grzywna do 36. SPLT również trafił wprost z Dęblina i przeszedł takie same szkolenia, które pozwoliły mu otrzymać uprawnienia drugiego pilota. Istotnym zaniedbaniem w procesie szkolenia w chmurach, przy ich braku, było nieużycie zasłoniętej kabiny. Takie szkolenie niezawierające głównego czynnika, jakim jest brak kontaktu wzrokowego z ziemią, nie powinno być zaliczone - twierdzą eksperci. Dodają, że fakt niewykonania minimalnej liczby lotów nakazanej programem przyspieszonego szkolenia należy traktować jako niewykonanie tego programu.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się