Jump to content

balans

Forum members
  • Content Count

    4502
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutral

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Większej BZDURY dawno nie czytałem. Inna sprawa, że już przed wojną krążył wierszyk, który zaczynał się słowami: "W Częstochowie sławnym mieście, działo się tam cudów dwieście...".
  2. To chyba tylko w Bolandii możliwe, bo w tym dziwnym kraju, gdzie morze jest zimne a cola ciepła, wszystko jest możliwe. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/gw-cba-ukradziono-milion-zlotych/6lhygex
  3. O poziomie rozwoju danego kraju i dobrobycie jego obywateli mówi poziom PKB per capita [oczywiście jeżeli w rękach 5% obywateli nie znajduje się 95% PKB np USA]. I tak za 2018 rok: PKB per capita Szwecji to 53873 dolary PKB per capita Polski to 15431 dolarów Gdyby było odwrotnie, to Szwedzi by masowo przyjeżdżali do naszego kraju do pracy, a nie obywatele rozpadającej się po majdanie UPAiny. P.S. Yeti jak się wybierasz do Abanii, to taka rada - trzymaj się głównych dróg i nie dowierzaj GPS, bo może wyprowadzić na manowce. No i czasem nie jedź przez Kosowo, bo to mafijno-bandycki kraj sztucznie stworzony przez USA dla ich gigantycznej bazy wojskowej.
  4. Jeżeli chodzi o PKB per capita, to aktualnie jesteśmy na 24 miejscu w UE. Tak gdzieś w okolicach Bułgarii i Rumunii. To i tak dobrze, bo gdyby nie fundusze spójności i możliwość pracy na zachodzie dla kilku milionów Polaków, to bylibyśmy tak gdzieś między Ukrainą a Albanią...
  5. Kto władzy zabroni... https://wiadomosci.onet.pl/kraj/brudzinski-nie-mam-tak-zrytego-beretu-zeby-przerywac-mecz-mlodziezy/zq1f8bd
  6. Nasza zwycięska armia będzie miała spory problem, przesiadając się z Honkerów na konie, bo nawet przed wojną utrzymanie wojskowego konia było droższe niż koszty związane z jego "zamiennikiem" w postaci samochodu. Do tego nasze najlepsze stadniny są ostatnio bliskie bankructwa...
  7. Całkiem niedawno napisałem tu na forum, że jako były styropianowiec, muszę z wielkim rozczarowaniem przyznać, że za tzw. komuny była dużo większa wolność niż obecnie. Oczywiście jeżeli ktoś za bardzo nie mieszał się do polityki [obecnie też politykom to nie pasuje - vide kombinacje aby na internet nałożyć kaganiec]. Taki przykład z połowy lat 60-tych u.w. - Był sobie "dowódca partyzantów" [taka moda była wtedy, jak dziś moda na wyklętych]. Jego "oddział" miał na wyposażeniu kilka hełmów i bagnetów z epoki, a "dowódca" miał dodatkowo pistolet Steyr [czarne bakelitowe nakładki] - typowy strychowiec na tyle przyrdzewiały, że nie dał się zarepetować. Pistolet został okazany dzielnicowemu, ten go oglądnął i powiedział - Możecie się tym bawić. Niestety radość "dowódcy partyzantów" nie trwała długo, bo jego mama, która z wojny miała uraz do wszelkiej broni, wyrzuciła go do rzeki. Nie muszę pisać, że "dowódca" płakał cały dzień. Dzisiaj za taki stan byłby kryminał...
  8. 100/100 Kolego IdeL. Nie wiem jak się tu daje plusy, bo zasłużyłeś na kolejny. Tak odnośnie zawodowców dodam tylko, że to jest jak mafia, są praktycznie nietykalni i nikt im nie podskoczy, ani żadne archeo nie przeszkodzi. A odnośnie tych zamordystycznych przepisów, to chciałem zauważyć, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym chyba wszystko jest na przysłowiowe "pół gwizdka". Nawet stalinizm, w porównaniu z sąsiadami, był na pół gwizdka, no i stan wojenny też był na pół gwizdka i próba przywrócenia feudalizmu wzorem II RP po 89 roku, też na szczęście udała się tylko na pół gwizdka. Zainteresowani tak zapewne potraktują też zamordystyczne prawo, czyli na pół gwizdka. A to że od czasu do czasu ktoś będzie miał pecha? No cóż, jak wspominał mój ojciec - W czasie okupacji wychodziło się z domu czy to do szkoły, czy do pracy i nikt nie był pewien, że do tego domu powróci. I ludzie się do tego przyzwyczaili i zaczęli to traktować jako coś zwyczajnego.
  9. Moim zdaniem, zamiast zamordyzmu powinna być wprowadzona Karta Poszukiwacza [egzamin ze znajomości tematu + jakaś niezaporowa opłata]. Tym bardziej, że w 99% przypadków dotyczyć to będzie poszukiwaczy "zabytków", na które żaden archeo nawet spojrzeć nie raczy. A do tego w większości przypadków pochodzących z terenów, na których NIGDY noga archeo nie postanie. Oczywiście w przypadku znalezienie czegoś naprawdę cennego, państwo powinno znalazcy wypłacić nagrodę. Czy to tak trudno zrealizować, aby i u nas było normalnie? Natomiast tych, którzy rabują stanowiska archeo, profanują groby, czy też zbierają "urwiłapki" powinno się bardzo surowo karać. P.S. Będzie trochę OT, ale może warto uświadomić młodym, którzy na co dzień są poddawani mobbingowi i wyścigowi szczurów w korpo, że była kiedyś inna Polska. Polska gdzie to praca szukała pracownika, a nie odwrotnie. Gdzie nie było mobbingu i wyścigów szczurów, a z namiotem można się było szlajać po całym kraju i rozbić go praktycznie w każdym urokliwym miejscu, [za wyjątkiem parków narodowych i poligonów]. Po latach chciałem odwiedzić jedno z takich miejsc, no i zastałem szlaban, a na nim tablicę "Droga prywatna, przejazd wzbroniony"...
  10. @Stoner1972 Jak to się dawniej mówiło: Pod włos to zwierza, anie żołnierza! A jak Ci się już uda uzbierać na ten wykrywacz, to koniecznie poproś tatę, aby Twoje nowe hobby zasponsorował kwotą taką gdzieś 3-razy większą, abyś mógł legalnie chociaż przez jakiś miesiąc z nim pospacerować...
  11. Ktoś tu wcześniej napisał, że polemiczne teksty prawdopodobnie zapodaje tu jedna osoba pod dwoma nickami. Nie wiem czy tak faktycznie jest, ale na pewno "ten drugi", to nie jest [cyt.] "18 latek, który dopiero zbiera na wykrywacz". Bo to nie ten poziom nauki w szkołach obecnie jest, aby takie teksty 18 latek wstawiał, a i wyraźnie widać tu "rękę" Archeo. Ale zacznijmy od tego, o czym my tu tak naprawdę dyskutujemy? A dyskutujemy o tym, że mamy tu w kraju wysyp detektorystów, a z tego tak gdzieś jakieś 10-20 % zawodowców, którzy z tego zajęcia uczynili sobie sposób na życie i całą resztę, czyli w większości tzw. "niedzielnych poszukiwaczy", z których wielu bardzo szybko się zresztą rozczaruje i zrezygnuje z hobby. Wśród tych pierwszych są tacy, którzy z całą premedytacją grabią stanowiska archeologiczne, czy też są hienami cmentarnymi rabującymi żołnierskie groby. A za takie postępowanie powinna obowiązywać kara bezwzględnego więzienia i gigantyczna grzywna. Natomiast traktowanie jako przestępców tych, którzy szukają guzików, monetek, różnych drobiazgów, czy też łusek, na terenach, na których noga archeologa NIGDY NIE STANIE, uważam za prymitywne zachowanie na zasadzie psa ogrodnika. Tym bardziej, że w kraju buduje się tysiące kilometrów szerokich autostrad i dróg szybkiego ruchu, oraz tysiące domów, pod nasypami których na zawsze zapewne "poległo" setki tysięcy takich "zabytków" i Archeo to zupełnie nie boli... P.S. Dobrym pomysłem wydaje się wprowadzenie Karty Poszukiwacza, czyli coś na wzór Karty Wędkarskiej, oczywiście po zmianie durnego prawa.
  12. Trzy pozycje poniżej jest wątek - Polacy odkryli skarb w Wielkiej Brytanii... Tak to funkcjonuje w cywilizowanych krajach, a w głupio zamordystycznych wygląda tak, jak jest opisane w tym wątku. I tyle w temacie.
  13. @Soda Różni nas filozofia podejścia do życia - ja jestem zwolennikiem maksymalnej wolności obywatela, na zasadzie wszystko wolno, jeżeli to tylko nie koliduje z interesem społecznym i wolnością innych ludzi. Ty jesteś typowym [sorry za określenie] "produktem" transformacji, która polegała na przywróceniu Polski: Pana, Wójta i Plebana. A co gorsze jesteś typową ofiarą globalnego świata, który właśnie wprowadza zamordystyczne praktyki, mające na celu kontrolę i sterowanie każdym obywatelem, sprowadzając go do roli pół-niewolnika. Z niewielką przesadą napiszę, że tacy jak Ty pewnie niedługo wprowadzą obowiązek posiadania zgody urzędu na wyjście z domu, bo inaczej to będą potraktowani tak, jak ktoś w czasie okupacji podczas godziny policyjnej...
  14. Jako, że nie biegam z wykrywaczem, postaram się podsumować temat w miarę obiektywnie. Na początek chciałem jedynie zauważyć, że wbrew temu co uczą teraz gimbazę, to tak naprawdę człowiek był wolny w czasach tzw. komuny. Zakazów, nakazów i paragrafów było wtedy tak z 1000-razy mniej, niż obecnie w tzw. wolnej Polsce. Ale wracając do tematu - Poszukiwania wykrywaczem powinny być traktowane jako przestępstwo tylko w dwóch przypadkach: 1. Rabowania stanowisk archeologicznych. 2. Zbierania tzw, "urwiłapek". Pod wykroczenia powinny podlegać natomiast tylko wyrządzone szkody w rodzaju np. nie zasypanych dołków, natomiast wszystko pozostałe powinno być legalne. Mało tego, państwo powinno nagradzać tych, którzy zgłoszą jakieś cenne znalezisko. Problem w tym, że państwo chce mieć 100% kontrolę nad obywatelem w każdej dziedzinie i krótko trzymać go na smyczy. W to wpisało się Archeo, które w tym przypadku zachowuje się jak pies ogrodnika, który sam nie zje i drugiemu nie da. A może by tak Archeo zainteresowało się bardziej działaniem inwestorów drogowych i developerów, bo w kraju buduje się tysiące kilometrów dróg i tysiące domów, a zgłoszeń o obiektach archeologicznych dziwnie mało...
×
×
  • Create New...

Important Information