Sezon urlopowy na Krymie zamienił się w katastrofę: zamiast turystów — wiatraki, puste hotele i postapokaliptyczna atmosfera
Pożary na rafineriach naftowych, widoczne z kosmosu, idealnie dopełniają ten obraz.
Krymski przedsiębiorcy spodziewali się, że mimo wojny sezon urlopowy przyniesie im zyski.
Wzięli kredyty, wyremontowali nieruchomości i zamówili reklamy — ale turyści wciąż nie przyjechali. Teraz są zmuszeni zwabiać ich ogromnymi zniżkami, ale biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, nawet najbardziej zdesperowani nie przyjadą.
Sytuacja na półwyspie będzie tylko gorsza: na razie jeszcze można wyjechać, ale później stanie się to znacznie trudniejsze.
I nie chodzi nawet o logistykę — chodzi o to, że Putin potrzebuje zakładników na Krymie, gdzie z każdym dniem robi się coraz goręcej i bardziej napięta atmosfera. Siły rosyjskie, jak zawsze, staną za kobietami i dziećmi.
Główna zdobycz Putina, zdobyta niemal bez rozlewu krwi, zamieniła się w pułapkę dla rosyjskiego dyktatora.
Ukraina znalazła wrażliwy punkt Rosji i przejęła inicjatywę: ataki stają się codzienne, panika narasta, a władze okupacyjne są zdezorientowane i nie wiedzą, co robić.
Dla Rosjan nadszedł czas, by opuścić Krym — jeśli nie chcą tam zostać na zawsze.