Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 268
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Ostatnia wygrana Jedburgh_Ops w dniu 29 Grudzień 2021

Użytkownicy przyznają Jedburgh_Ops punkty reputacji!

2 obserwujących

Ostatnie wizyty

7 238 wyświetleń profilu

Jedburgh_Ops's Achievements

0

Reputacja

  1. Bardzo dziękuję, jak zawsze Ciekawe skrótowce medali, ale o jego medalach jeszcze będzie post.
  2. Gdzie podczas inwazji w Normandii mógł służyć ppłk Anuskewicz? Odpowiedź prosta nie jest, bo bez archiwum Pentagonu drogi do odpowiedzi są nieco pokrętne. Ranny został dwukrotnie w operacji normandzkiej – 6 czerwca 1944 roku, w D-Day, na małej jednostce nawodnej, a następnie już na lądzie pod Saint-Lô. W związku z tym, idąc po linii najmniejszego oporu, rzec by można, że służył w 81. batalionie broni chemicznej (81st Chemical Mortar Battalion), ponieważ: • skoro w D-Day korygował zasłonę dymną z morza to mógł to robić albo dla 81. batalionu, który wspierał 1. i 29. DP na ich plażach, albo dla 87. batalionu (87th Chemical Mortar Battalion), który z kolei wspierał 4. DP; • a skoro pod Saint-Lô nie było 87. batalionu, za to był 81. to niby, teoretycznie, drogą selekcji negatywnej itp. wychodziłoby, że „musiał” służyć w batalionie 81. Tylko że nie „musiał”, bo nie pasują inne rzeczy, ponieważ znani są dwaj najważniejsi oficerowie tego batalionu w rangach pułkownika i podpułkownika i żaden z nich nie był Anuskewiczem, a obaj byli dowódcami tego batalionu. Bataliony zbędnego nadmiaru podpułkowników i pułkowników nie miały. Benjamin T. Anuskewicz, mimo że nie był „pełnym” pułkownikiem, zajmował się „wojną chemiczną” od czasu I wojny światowej i miał w tym ogromne doświadczenie. Dlatego otrzymał niezależne stanowisko koordynatora zasłon dymnych dla amerykańskich dywizji lądujących w Normandii pierwszego dnia inwazji, czyli dla dywizji 1., 4., 29. i 90. W związku z tą funkcją otrzymał do dyspozycji jakąś małą jednostkę nawodną trudną dziś do określenia. W publicznie dostępnych informacjach podaje się, że ranny został na pokładzie (cytat) „patrol boat”. Tyle że w Normandii nie całkiem były amerykańskie „patrol boats” – były „patrol crafts” z przedrostkiem „PC” zamiast sakramentalnego dla US Navy „USS”. Były też amerykańskie „patrol torpedo boats”, które podczas inwazji wykorzystywano jako wielozadaniowe. W każdym razie czymś takim płynął do Normandii nasz polonijny koordynator zasłon dymnych i na czymś takim został po raz pierwszy ranny. Poniżej: Amerykański Chemical Warfare Bulletin, Vol. 3 No. 3, czerwiec-lipiec 1944 i wspomnienie, jak siły CWS desantowały się w Normandii.
  3. Przechodzimy do II wojny światowej z naszym polonijnym oficerem-specem od chemii w wojsku. Jako oficer CWS (Chemical Warfare Service) ppłk Benjamin T. Anuskewicz nadal był w tej wojnie odpowiedzialny za tę tzw. wojnę chemiczną. Najpierw zobaczmy, jak US Army wyobrażała sobie walkę „na chemię” z Niemcami w trakcie i po desancie w Normandii. W kampanii normandzkiej obowiązki CWS oznaczały zajmowanie się: • gazami bojowymi • ochroną przed tymi gazami • zasłonami dymnymi z powierzchni lądu i wody • miotaczami ognia • wsparciem piechoty pociskami z białym fosforem • wsparciem piechoty pociskami odłamkowo-burzącymi • obsługą moździerzy M2 kal. 4,2" (106,7 mm) Żołnierze CWS mieli sporą satysfakcję, ponieważ dostali do dyspozycji bardzo precyzyjną broń. W rywalizacji na celność amerykańskie gładkolufowe moździerze kalibrów 60 i 81 mm sromotnie przegrywały z ww. moździerzem kal. 106,7 mm, który miał lufę gwintowaną. Bez zajrzenia do archiwów Pentagonu nie wiadomo, w jakiej jednostce atakował Normandię ppłk Anuskewicz, ale wiadomo wystarczająco dużo, żeby coś o nim powiedzieć na tle szerszego tła. CWS zaatakowała Normandię strukturą batalionową i kompanijną. Bataliony i kompanie przydzielano zarówno do pułków i dywizji wojsk lądowych, jak i do jednostek nawodnych. Poniżej struktura batalionu CWS z Normandii. Legenda co do obsady stanowisk w powyższej infografice: Off. = oficerowie WO = chorążowie EM = żołnierze od szeregowców do podoficerów Amerykanie byli w pełni przygotowani na niemiecki atak gazowy w odwecie za normandzki desant. Każdy żołnierz miał maskę p-gaz oraz specjalny „worek” foliowy do niemal całkowitego odizolowania się w nim od strefy gazowanej. Jednocześnie byli przygotowani na taką odpowiedź bronią chemiczną, jakiej Niemcy pożałowaliby na wieki. c.d.n.
  4. Postać być może najwybitniejsza, a na pewno jedna z najwybitniejszych, po polskich oficerach z okresu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Pułkownik Anuskewicz był przyjacielem generała i prezydenta D. D. Eisenhowera. Benjamin T. Anuskewicz (rzadziej zapisywany w USA prawidłowo jako Anuszkiewicz): ur. 28 czerwca 1899 r., Nowy Jork zm. 1 czerwca 1967 r., Nowy Jork Członek zwyczajny i członek władz m.in.: • Polish Falcons of America • Polish Legion of the American Army • Polish Legion of American Veterans • American Legion • Reserve Officers Association • Brooklyn Chapter of the Disabled American Veterans • Brooklyn Chapter of the Reserve Officers Association of the United States Najwyższe odznaczenia amerykańskie i polskie: • The Legion of Merit (nadanie 1945) • Silver Star (nadanie 1944) • Krzyż Kawalerski Polonia Restituta (nadanie 1937) • Krzyż Srebrny Virtuti Militari V klasy (nadanie 1944) Dla jasności spraw amerykańskich co do odznaczeń (bo polskie każdy sobie znajdzie, albo je zna). Cytat z amerykańskiego dokumentu rządowego z czerwca 1944 roku, czyli z wydania 10 The Officer's Guide, strona 163. Jaka była hierarchia odznaczeń po korekcie przepisów AR 600-45 sprzed przystąpienia Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej: W czasie, gdy ppłk Anuskewicz był honorowany Srebrną Gwiazdą za pierwszą falę desantu w Normandii (i dwie rany tamże) hierarchia odznaczeń US Army była następująca: 1. Medal of Honor → nadawanie polityczne, czyli przez Kongres i/lub prezydenta 2. Distinguished Service Cross → nadawanie wyłącznie przez siły zbrojne 3. Distinguished Service Medal → nadawanie wyłącznie przez siły zbrojne 4. Legion of Merit → nadawanie wyłącznie przez siły zbrojne 5. Silver Star → nadawanie wyłącznie przez siły zbrojne Odznaczenia wyłącznie sił zbrojnych rozpoczynają się od pozycji 2, stąd prawidłowo określa się, że był kawalerem odznaczenia trzeciego i czwartego (poza wieloma innymi) w hierarchii amerykańskich odznaczeń wojskowych. W takiej też kolejności był nakaz noszenia baretek. _______________________________________________________ Do US Army Anuskewicz wstąpił jako 17-latek, by wziąć udział w tzw. karnej ekspedycji w Meksyku. Awansował tak szybko, że w historii US Army – w wieku lat 20 – był jednym z najmłodszych podoficerów w randze First Sergeant. Podczas I wojny światowej służył w 30. pułku inżynieryjnym zwanym potocznie „1st Gas Regiment” albo „Hell Fire Boys”. Od tego czasu specjalizował się w działaniach bronią chemiczną oraz w ochronie przed tą bronią. W tamtych czasach tzw. wojna chemiczna dla Amerykanów oznaczała zajmowanie się: • gazami bojowymi • ochroną przed tymi gazami • artylerią francuską kal. 75 mm i 155 mm z pociskami z gazami bojowymi • francuskimi i brytyjskimi pociskami z gazami bojowymi • pionierskimi w tamtych czasach zasłonami dymnymi I właśnie jako oficer starszy tego rodzaju broni zapisał się w 1939 roku na rzecz II RP przy okazji Nowojorskiej Wystawy Światowej 1939-1940. Wystawa pierwotnie nazywała się The New York World's Fair 1939, ale cieszyła się takim zainteresowaniem, że z czasem przedłużono ją i skorygowano lekko jej nazwę na The New York World's Fair 1939-1940. Już wówczas mjr Anuskewicz był wybitnym działaczem Polonii amerykańskiej, co dostrzegł rząd RP i w roku 1937 uhonorował majora powyższym bardzo wysokim odznaczeniem. Przy okazji wspomnianej wystawy był w jej komitecie organizacyjnym ze strony amerykańskiej, czyli polonijnej. Dziś wystawy światowe rygorystycznie unikają jakichkolwiek związków z wojskiem, wojskowością, przemysłem zbrojeniowym, z ludźmi wojska itp. Przed wojną różnie z tym bywało. Wprawdzie starano się trzymać sektora cywilnego ludzkiej aktywności, ale wyjątki bywały. Tak na przykład Amerykanie w swoim pawilonie wspomnianej powyżej wystawy pokazywali cztery samoloty bojowe, w tym prototypy, nad którymi aktualnie pracowano, jak między innymi Vultee YA-19. Polski pawilon wystawy był czysto cywilny, tak samo jak zawartość wszystkich czterech wydań katalogu polskiej ekspozycji. Był niezwykle elegancki katalog oprawny w fornir, ale oprócz tego były jeszcze wydania w oprawach płóciennych – wydanie żółte, czerwone i szare. Oprócz tego, wydano coś, co pokazuję z mojej kolekcji, czyli rzecz poniższą. Była to elegancka 108-stronicowa publikacja formatu 222 × 298 mm. I dla tejże publikacji mjr Benjamin T. Anuskewicz napisał poniższy artykuł. Miłośnicy tematu Polonii amerykańskiej w siłach zbrojnych USA znajdą tam dużą liczbę personaliów naszych umundurowanych polonusów.
  5. Wyobraźmy sobie teraz, jaka za powyższe byłaby zemsta „prawdziwych Polaków”, wiernych polskich „katolików”, gdyby tak horda jakiegoś wojska wpadła do polskiego miasta czy miasteczka i zrujnowała tam wszystkie kościoły rzymskokatolickie, a przy okazji powywieszała za nogi na drzewach polskie kobiety (jak WP robiło z Ukrainkami) oraz popaliła im domostwa i plony. No, wyobraźmy sobie.
  6. Było, ale się zmyło. Było na YT, ale już nie ma. I nie było to ukraińskie tylko polskie. Jeszcze kogoś stać na obiektywizm w całym tym bagnie. Było o „szlachetnym, patriotycznym” międzywojennym Wojsku Polskim pacyfikującym ukraińskie wsie. O paleniu Ukraińcom wsi; o paleniu im plonów (czyli o załatwianiu im głodu); o paleniu Ukraińcom cerkwi; o upokarzaniu i wieszaniu na drzewach ukraińskich kobiet i o robieniu im „tulipana”. Itd. I to wszystko było z przywołaniem polskich źródeł, nie ukraińskich. Tak właśnie jest. Rzeź wołyńska nie wzięła się znikąd, tylko wzięła się ze zjawisk powyższych, o których w Polsce jest najsurowszy zakaz uczenia w szkołach. A że zemsta zawsze ma skalę po wielokroć przewyższającą pierwotną winę to na Wołyniu wyszło, co wyszło. Taki jest zawsze charakter zemsty bez względu na czasy i na państwa.
  7. Tak, ten film to istna symfonia fajnych autek. Następne poniżej.
  8. Coś się zacięło i nie mogę dodawać zdjęć do powyższego postu. Inne samochody z „The Cockleshell Heroes”.
  9. Piękne autko z kultowego filmu „The Cockleshell Heroes”. Tylko jedno wyświetlenie w telewizji PRL! i tylko dzięki „Krwawemu Maciejowi”. Dlaczego film ikoniczny i kultowy odsyłam do książki Andrzeja Perepeczki „Komandosi w akcji”.
  10. Twórca Storm Shadow pomoże Ukrainie. Nowe pociski dosięgną Moskwy
  11. IPN zapowiada materiały o UPA. Reakcja na odebranie orderu Zełenskiemu Teraz rozpocznie się polsko-ukraińska wojna archiwistów. Proponuję już zakładać na forum wątek zatytułowany: „Wojna na kwity • Debile Polski i Ukrainy łączcie się” Do uroczystego, inauguracyjnego pierwszego postu trzeba zaprosić rosyjskich dziennikarzy wraz z prośbą do nich o to, aby policzyli z ostatnich kilkunastu godzin wszystkie stłuczone w Federacji Rosyjskiej lampy pod sufitami, szklane witrynki w meblach oraz szyby okienne – stłuczone korkami od szampana. W kolejnych postach można będzie relacjonować to, ile kwitów ukraiński IPN wyciągnie w odwecie na międzywojenne pacyfikacje przez WP wsi ukraińskich; ile było mordów AK, BCh itp. na Ukraińcach, ile było Sahryniów itd. Gratulacje dla obu państw za umysłowość.
  12. Na finał tego wątku duża ciekawostka z zakresu falerystyki. Olbrzymia większość amerykańskich pułków spadochronowych z II wojny światowej miała na koniec wojny prawo do noszenia na mundurach trzech akselbantów, czy jak ktoś woli sznurów galowych. Ksiądz kapitan Kozak służył jednak w 504. pułku, który należał do kilku najstarszych, najbardziej elitarnych i doświadczonych, w związku z czym nosił aż cztery takie sznury. Po pionierskich i fatalnych dla Amerykanów doświadczeniach z desantami spadochronowymi w Afryce do desantów na terenach Włoch podchodzono już inaczej i z nowo rodzącą się strukturą pułkową i dywizyjną. Z tego okresu wywodził się ksiądz Kozak. Zobaczymy teraz, jakie tuż po wojnie ksiądz kapitan Kozak nosił odznaczenia i oznaczenia państwowe, urzędowe, od aparatów państw: francuskiego, belgijskiego, holenderskiego i amerykańskiego, ale odznaczenia dla całego 504. pułku, co należy silnie podkreślić; nie dla niego osobiście. Nie należy tego mylić z odznaczeniami personalnie dla kapitana Kozaka. Będą to europejskie odznaczenia dla całego 504. pułku piechoty spadochronowej (nie dla poszczególnych żołnierzy), natomiast wszyscy bez wyjątku żołnierze 504. pułku mieli prawo do noszenia symboli tych pułkowych odznaczeń, które nie były czymś metalowym na tasiemce, ale były akselbantami. Oprócz tego poznamy dwa inne symbole amerykańskiej falerystyki wojskowej tamtych czasów, które również sygnalizowały pewne rzeczy, a nie były klasycznymi medalami na wstążkach. Jakimi odznaczeniami był podczas wojny honorowany ks. kpt Kozak, on jako on osobiście, to z grubsza można sobie przeczytać w internecie. Natomiast dlaczego Kozak ma oprócz tych odznaczeń masę innych rzeczy na mundurze to już takich informacji nie ma nigdzie. Jak do dziś śmieją się Amerykanie – żołnierze US Army opuszczający po wojnie Europę wyglądali jak „choinki bożonarodzeniowe”, jeśli chodzi o ich kurtki mundurowe. Nie była to wina tych żołnierzy, bo po prostu trzy europejskie państwa zawdzięczały im wolność i stosownie do tego jednostkom tych żołnierzy nadawano wysokiej rangi odznaczenia. Opis planszy: 1. Akselbant belgijskiego odznaczenia „Croix de Guerre 1940 avec Palme de Bronze” nadanego 504. pułkowi po raz pierwszy za waleczność pułku pod Cheneux w Ardenach belgijskich. 2. Akselbant francuskiego odznaczenia „Croix de Guerre 1939-1945 avec Bronze Palme” dla 504. pułku za udział w wyzwalaniu Francji i Państw Beneluksu. 3. Akselbant holenderskiego odznaczenia „Militaire Willems-Orde Ridder vierde klasse” dla 504. pułku za udział w operacji Market Garden. 4. Akselbant belgijskiego odznaczenia „Croix de Guerre 1940 avec Palme de Bronze” nadanego 504. pułkowi po raz drugi za działania pułku w kampanii po forsowaniu Renu. 5. Tego odznaczenia na mundurze księdza prawie w ogóle nie widać – widać zaledwie fragment blaszki stanowiącej obramowanie baretki. Dlatego pokazuję to odznaczenie dla 504. pułku poniżej. Jest to odznaczenie prezydenta Stanów Zjednoczonych dla całego pułku. Nieco bałaganiarsko nosiło ono (i używa się tego do dziś) dwie nazwy – PUC i DUC. Było to specyficzne odznaczenie będące czymś dużo więcej niż tzw. wyróżnieniem w rozkazie, a trochę mniejszym niż klasyczne odznaczenie z jakąś metaloplastyką na wstędze. PUC/DUC przyznawał prezydent jednostkom wojskowym za ich dokonania. Gdy już odznaczenie to zostało przyznane to każdy żołnierz pułku – bez żadnych wyjątków – mógł i musiał nosić jego baretkę nad prawą kieszenią kurtki mundurowej, bo było to miejsce zarezerwowane właśnie na odznaczenia typu PUC/DUC. 504th Parachute Infantry Regiment został tym odznaczeniem nagrodzony trzykrotnie i taką też baretkę nosił ks. kpt. Kozak. Prezydent odznaczył pułk za: • waleczność w 18-dniowej bitwie pod Maiori, Włochy, operacja Avalanche, 1943 • działania bojowe pod Anzio, Włochy, operacja Shingle, 1944 • waleczność pod Cheneux w Ardenach belgijskich, 1944 Specjalna baretka tego odznaczenia była większa niż baretek na klasyczne odznaczenia indywidualne dla żołnierzy. Trzykrotne nadanie PUC/DUC miało swoją symbolikę. Odznaczenie jednostki wojskowej po raz pierwszy oznaczało noszenie na mundurze samej baretki w wersji podstawowej. Odznaczenie jednostki po raz drugi powodowało, że do baretki dołączano liść dębu. I dokładnie według tego systemu odznaczenie po raz trzeci wymagało dołączenia drugiego liścia. Takie odznaczenie nosił ksiądz kapitan Kozak. 6. Kolejną formą uhonorowania żołnierza było manifestowanie na mundurze przebiegu służby. Widzimy tu pięć pasków. Nazywały się one „overseas service bars”. Każdy naszyty na mundur pasek oznaczał pół roku służby poza tzw. ZI (Zone of Interior). ZI oznaczała Stany Zjednoczone i ich terytoria zależne. Na bazie tego sformułowania powstał idiom np. „to be ZI'ed”, co oznaczało wycofanie żołnierza lub jednostki wojskowej do USA lub do innego terytorium pod co najmniej częściową jurysdykcją tego państwa. Skoro Edwin J. Kozak nosił 5 pasków to oznaczało, że na frontach II wojny światowej służył 2,5 roku. Pasków tych było wiele rodzajów pod względem haftu, barw oraz rodzaju nici i materiału. Przemysł tekstylny produkował je w formie taśm, a żołnierzowi po wojnie odcinano tyle pasków, na ile zasłużył. Poniżej przykład taśmy z drugowojennymi „overseas service bars”. Ale nasz ksiądz Kozak był elegantem ponad miarę. Nie ma pięciu pasków ciętych z taśmy, ale ma je wyhaftowane na rękawie w miejscu przepisowym dla tych pasków.
  13. Rosjanie reagują na życie w nowej rzeczywistości w różny sposób. "Oby ta wojna już jak najszybciej się zakończyła" — słyszę od sąsiadów. Wiele osób ma dość tego, że "Ukraina nie chce się poddawać". Co za niedobra Ukraina.
  14. Super. Niech dalej latają takie graty z II wojny, Korei i V-namu, w których hydrauliczne pompy zębatkowe już nie dają rady współpracować z podwoziem. Aby tylko gawiedź na ziemi się cieszyła. Tylko to się liczy. Plus - rzecz jasna - kasa z biletów. Za to hotel i sala gimnastyczna lotniska w Lesznie są dobre.
  15. Jak nic taran Ambasady RFN. Gwarantowane.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie