Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 428
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Ostatnia wygrana Jedburgh_Ops w dniu 29 Grudzień 2021

Użytkownicy przyznają Jedburgh_Ops punkty reputacji!

2 obserwujących

O Jedburgh_Ops

Ostatnie wizyty

7 343 wyświetleń profilu

Jedburgh_Ops's Achievements

0

Reputacja

  1. No! I to jest wreszcie koszerny filmik, a nie jakieś pitu pitu. 90 proc. w nim to są wszystkie prawidłowe wyrazy - i odmieniane, i aż w nadmiarze, tak że wszystko jest jak najbardziej wiarygodne z państwa dziczy.
  2. No to dowiemy się, co z tym majorem aż na Forum Głównym I co z tym wątkiem Czy będzie to wątek pod tytułem: „A wezmę wrzucę cztery zdjęcia bez jednego słowa”
  3. Mała odskocznia od spraw polskich. Tytuł wątku brzmi: Niepopularna historia wojskowości ● Pisać? Przemilczać? Znaleźć „złoty środek”? A więc odpowiadam: Niczego nie przemilczać, ponieważ a) nie ma to sensu; b) do spraw niepopularnych, niewygodnych, przemilczanych i tak ktoś prędzej lub później się dogrzebie; c) weterani II w.ś. u schyłku życia bardzo często postanawiają zakpić z tych ostrożnych, ugrzecznionych, politycznie poprawnych historyków i nagrywają/piszą, jak II wojna naprawdę wyglądała, a nie jak oficjalna propaganda danego państwa chciałaby, żeby wyglądała; d) nie brakuje wydawców, którzy niczego się nie boją i publikują po prostu prawdę widzianą oczami żołnierzy np. wrabianych w coś. I to, co powyżej, to idealny opis takiej amerykańskiej prasy lotniczej, którą żartobliwie nazywam sobie „dysydencką”. Tam piloci USAAF walą prosto z mostu masę najciekawszych rzeczy, jakich historycy nie piszą - jak oszukiwał system rekrutacji; jak oszukiwały szkoły lotnicze; jak wrabiało się pilotów wykształconych i wyszkolonych do jednego, żeby potem w USAAF robili drugie, do czego ich nie wyszkolono; jak się po znajomości odznaczano, a pilotów od najgorszej roboty pomijało się w odznaczeniach; jak po cichu łamano własne prawo lotnicze itd., itp. Da się? Da się. Tylko trzeba chcieć i niczego się nie bać.
  4. Tutaj ani nie chodzi o „wieszanie psów”, ani nie zachodzi żadne „wieszanie psów”. Każdy może sobie wyrobić pogląd na sytuację (i ją sobie nazwać), w której: • jest się ważnym dla PSZ generałem; • wie się, że pod względem operacyjnym PSZ nie są autonomiczne, tylko są zmuszone podlegać Brytyjczykom; • w związku z powyższym już na starcie pobytu w Wielkiej Brytanii lub na Bliskim Wschodzie trzeba się, jako generał, precyzyjnie z Brytyjczykami porozumiewać; • jest się w Wielkiej Brytanii, lub w innej operacyjnej strefie Brytyjczyków, minimum 3 lata i 10 miesięcy; • nie ma się prawa przypuszczać (bo PSZ to nie ta liga wielkościowa), że gdy dojdzie do zaangażowania mojejgo związku taktycznego w walkę z Niemcami, to ten związek będzie X. Armią Polską, w której wystarczy porozumiewać się tylko po polsku; • podejmuje się świadomą decyzję, że nie uczę się języka angielskiego, a w komunikacji z aliantami szczebla wyższego, czyli moimi dowódcami, „będzie, co będzie” i „jakoś to będzie”.
  5. Ale żeby nie było... W sprawach mało chwalebnych, czy wręcz skandalicznych, czasami potrafi zapanować idealna zgodność i obiektywizm nawet w takiej międzynarodowej armii, jak kanadyjska 1. Armia złożona z Kanadyjczyków, Brytyjczyków, Polaków i Belgów. Można? Można. Dla kanadyjskiej 1. Armii grandą wyjątkowej miary był fakt, że w inwazji na Francję oraz w toku tygodni i miesięcy po niej nikt nie potrafił strzelać z PIAT-ów. PIAT, wynalazek z 1942 roku, w produkcji od roku 1943, a tu państwo wybrali się na największą operację desantową w historii ludzkości i do walki z wyjątkowo wrednym i wysoce stechnicyzowanym wrogiem bez PIAT-ów. Po prostu niewyobrażalne. To tak, jak gdyby Amerykanie wybrali się do Normandii bez bazook. Na dodatek były w Normandii wypadki podczas nauki strzelania z PIAT-ów, więc było to dodatkowo wkurzające i wściekli byli na to wszyscy od samego dowódcy 1. Armii po wszystkich w dół od niego.
  6. Moskwa w ogniu po raz kolejny. 5 wielkich pożarów w jedną noc!
  7. Ja tak tylko w kwestii formalnej w ramach różnych polskich (bo gdzie indziej tego nie ma) fanatyzmów żądania kwitów na wszystko, włącznie z kwitami na byle co. Na Zachodzie, dla ratowania historii, wymyślono tak zwaną „oral history”. W Polsce od jakiegoś czasu też jest już znana. Mam cztery 120-minutowe kasety magnetofonowe, które kupiłem od wydziału historii jednego z kanadyjskich uniwersytetów, który oprócz statutowej działalności edukacyjnej zajmuje się właśnie ratowaniem historii różnymi metodami. Na tych czterech kasetach, na których wypowiadają się kanadyjscy oficerowie (włącznie z jednym generałem) jest kawał historii polskiej 1. DPanc, ale historii innej niż z polskich publikacji na temat tej dywizji. Jest tam i historia, którą polska propaganda na temat tej dywizji toleruje, i taka, której nie toleruje. No i co? Jest to oficjalny, urzędowy (szczególnie, gdy mówi generał z kanadyjskiej 1. Armii, do której 1. DPanc należała) przyczynek do historii 1. DPanc, czy nie jest, bo to „tylko” taśma magnetofonowa, a nie kwit podpisany i ostemplowany przez osobę uprawnioną do emitowania wojskowych kwitów?
  8. Dystrybucja ruszyła 23 kwietnia 2026. Temat - 28. batalion Maorysów. To ten, który po sąsiedzku walczył z polskim II Korpusem we Włoszech, głównie po sąsiedzku z PUK, bo państwo się wzajemnie odwiedzali (wiem od weterana PUK). Film jest jednak o epizodzie wcześniejszym jeszcze z Tunezji.
  9. Dystrybucja od sierpnia 2026. Temat - słowackie powstanie narodowe.
  10. Ogon odcięty i grat do kasacji, ale chyba raczej nietknięty jest najcenniejszy towar, którego już się nie produkuje i dramatycznie go brakuje - silniki.
  11. Dla ewentualnych zainteresowanych: Niedziela 26 lipca 2026, Warszawa, Park Wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego, godzina 18.00. Będzie msza w intencji Powstańców. Oprawę muzyczną zapewni Schola Dominikańska ze stołecznego Kościoła św. Dominika na Służewie. Oprawa dominikańska niejako na cześć jednego z kapelanów Powstania - Jana Franciszka księcia Czartoryskiego alias bł. dominikanina Michała Czartoryskiego.
  12. Dym z Dildo Center dotarł już na odległość 250 km od źródła ognia.
  13. PS Albo czy wyobrażasz sobie coś innego? Polska to kraj, gdzie spokojnie można napisać albo przeczytać, jakim ciężkim alkoholikiem był drugowojenny as myśliwski Gregory Boyington; ile burd wywoływał; jakie powodował publiczne skandale po pijaku; jakie kompromitujące przemówienia wygłaszał w stanie upojenia. Nikogo to w Polsce nie oburza. No bo przecież my, Polacy, jesteśmy inni, lepsi; to nie nasze problemy, nie nasza specyfika. A wyobrażasz sobie, co by się działo, gdyby napisać, jak inżynierowie i piloci sportowi Zarządu Głównego Aeroklubu zorganizowali coś w rodzaju zespołu „ochroniarzy” chroniących gen. Skalskiego (również ciężkiego alkoholika) przed nim samym, czyli przed jego burdami pod wpływem alkoholu, a wywoływał je prawie zawsze na wyjazdach. Trzeba go było ratować przed policją i cierpliwie ją przepraszać za generała wraz z tłumaczeniem, że to postać najwybitniejsza z wybitnych i prosić, żeby nie robić afery z zachowań generała. Masz pojęcie, co by się działo, gdyby napisać choć jeden taki artykuł? Jego autor w minutę byłby okrzyknięty w necie „drugim Borowiakiem”, łajzą chcącą wypłynąć na sensacji, a hejt na niego nie podlegałby żadnym ograniczeniom słownym i ilościowym. Rzeczy nieładne - wszyscy, tylko nie my. Taka jest polska mentalność narodowa w kwestii uprawiania historii wojskowości.
  14. @bjar_1 i ja absolutnie szanujemy, że masz(?) ten hełm, czy że ktoś Ci go proponuje(?), lub po prostu coś chcesz o nim wiedzieć, natomiast to nie jest hełm wyciągnięty spod podłogi, chyba że był wsadzony pod podłogę w tym miesiącu.
  15. Stan „near mint”, jak by napisał oferent na eBayu, ale... spod podłogi! Cud, panie, cud!!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie