Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 035
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. To Mirage. Kosiak ładny - jak z treningu RAF i kumpli NATO w Belize.
  2. To mleczny brat „okrętu wojskowego” oraz „statku wojskowego”, które też zasiedlają polskie media.
  3. Ale czapki z głów przed jego kręgosłupem. Rzadko który pilot wytrzymuje dwa w karierze użycia foteli wyrzucanych. Często pierwsze użycie jest ostatnim i zostaje się wykładowcą na ziemi.
  4. To jest nas już trzech z takim poglądem.
  5. Temat „bytówki” tak całkiem niechodliwy nie jest, bo kilka lat temu MWP miało taką wystawę czasową, gdzie królowały właśnie manierki, menażki „i inne takie”. Raj dla rekonstruktorów, a przynajmniej tych początkujących, żeby zobaczyć, co potem kupować do prawidłowej budowy swojej postaci reko. Poza tym, jak jest impreza reko to wszak nie ma cały czas ganianki + strzelanki, tylko jest część ekspozycyjna, są obozowiska i trwa normalne bytowanie rekonstruktorów i trzeba mieć wszystko koszerne do tego. A wiedzę, z czego jeść i pić, w czym gotować, skądś trzeba czerpać, bo na każdej wojnie światowej odmian tych rzeczy z zakresu „bytówki” było bez liku.
  6. Przeczytałem. Nie wiadomo, czy się śmiać do rozpuku, czy płakać. Mój ulubiony fragment: Poseł Tomasz Zieliński - PiS Starosta tomaszowski Henryk Karwan - PiS I komentarz zbędny. Jak można ukraść państwowe pieniądze - to partia PiS w sekundę wie, jak to się robi. Jak trzeba legalnie, oficjalnie, transparentnie, na partnerskich zasadach, uczciwie i bardzo łatwo załatwić pieniądze sponsoringowe na szczytny cel - aaaaaa, co to, to już nie. Za trudne i popracować trzeba. To, że będzie uruchomiona winnica z Vinami Tusca to chyba było dla Ciebie oczywiste. Niedługo odpiszę Ci szerzej. Opisałem tylko jeden wzorcowy proces. Drugi jest prostszy. Dwa razy w życiu - przy różnych rządach - byłem doradcą społecznym (za free) MON i tam też przeszedłem (przy okazji, nie jakoś specjalnie) fajną szkołę. A to, co Ci napiszę to nie będzie „rocket science”, bo dzisiaj dzieci wiedzą, jak się pozyskuje sponsoring na sensowne inicjatywy. 17-letni syn mojego przyjaciela dobrze wie (i robi to), jak się pozyskuje polski i zagraniczny sponsoring na akcje społeczne przeciwko rabunkowej gospodarce morskiej. A ludzie od tego sztandaru jęczą, piszczą, biadolą, dramatyzują, że nie ma pieniędzy na ratowanie tego zabytku. No i rzecz jasna Vina Tusca.
  7. Podstawowe pytanie byłoby takie, czy dla eks-PSZowca albo dipisa garnek to akurat byłoby to, co chciałby targać na niekrótkiej i niewygodnej drodze do Polski, a nie np. w miejsce tego funty, dolary lub gabarytowo mniejsze rzeczy codziennego użytku przydatne w biednej ograbionej Polsce? Pytasz o brytyjską strefę okupacyjną, a garnek babci Cronosa był amerykański. Brytyjczycy z Lend Lease dostali 14 636 różnych rzeczy dla kuchni wojskowych, w tym garnki w liczbie nieznanej. Droga amerykańskiego garnka do plecaka Polaka musiałaby być bardzo pokrętna i niełatwa z punktu widzenia ówczesnych realiów. Na zachodnioeuropejskim TDW istniała oczywiście linia styku między brytyjską 12. Grupą Armii a amerykańską 21. Grupą Armii – bo inaczej np. maczkowcy nie walczyliby ramię w ramię ze 104. DP US Army – ale jeśli chodzi o przepływ garów i innych naczyń do jedzenia, picia, gotowania itp. to kierunek tego przepływu był od strefy działań brytyjskich do strefy działań amerykańskich, nie na odwrót. A to z konkretnych przyczyn. Dlatego amerykański garnek babci kolegi @Cronos raczej nie pochodziłby z brytyjskiej strefy okupacyjnej. Jeśli już to z amerykańskiej, ale jeszcze zależałoby to od wielu czynników; m.in. w którym roku zostałby wręczony Polakowi (i czy to był już ten rok, kiedy niczego z takich rzeczy nie brakowało Amerykanom) i z jakiej jednostki US Army garnek pochodził i czy też z takiej, w której sprzętów kuchennych wreszcie już nie brakowało. Teraz szersze wytłumaczenie. USA to dziwny kraj. Gdy tylko wybuchały wojny światowe to US Army z mety miała problemy z masą rzeczy do picia, jedzenia i gotowania. Niczego nie nauczyli się z I wojny (gdy był ten sam problem) i na II wojnie popełniali te same błędy. Niby kraj bogaty i wysoko uprzemysłowiony, ale jak przychodziło co do czego na wojnie światowej to wiecznie brakowało manierek, menażek, garów i innego sprzętu kuchennego. No to uruchamiano olbrzymią produkcję takich rzeczy, a one po wyprodukowaniu zderzały się z czynnikiem, który Amerykanie nazwali sobie „Quartermaster pipeline”, czyli czas dostawy od producenta danych rzeczy do okopu na froncie. I ten czas był koszmarny, bo to było minimum 6-7 miesięcy, a często dużo dłużej. Wszystkiego z takich rzeczy przestawało brakować, gdy było już dawno po wojnie. Dlatego kierunek przepływu tych dóbr kuchennych i im podobnych był raczej od Brytyjczyków do Amerykanów. Na przykład brakowało Amerykanom pokrowców-nosideł na manierki i kubki do nich – to szyli je Brytyjczycy. Jest z kolei zdjęcie amerykańskich spadochroniarzy z operacji Market Garden, jak mają brytyjskie menażki. Gdy tylko wyzwolona została Belgia to Amerykanie natychmiast poprosili belgijski przemysł o skopiowanie amerykańskiego aluminiowego kubka M1910 do manierki i Belgowie im to produkowali, bo znowu i tego asortymentu brakowało w US Army. Gdy tylko Amerykanie wylądowali na okupacji w Japonii to natychmiast rozkazali Japończykom skopiować aluminiową manierkę M1910 i Japończycy im je produkowali, bo znowu i tego Amerykanom brakowało. I tak wiecznie coś z tymi rzeczami kuchennymi oraz do jedzenia i picia w warunkach polowych. Teraz o powracających do Polski żołnierzach PSZ, o których pytasz. Uważam, że to trochę mało prawdopodobne, aby ktoś z PSZowców jak raz targał do Polski amerykański garnek. W amerykańskim wojskowym sklepie Post Exchange nie kupiłby go sobie, bo musiałby być Amerykaninem. PSZ podlegały Brytyjczykom i kontakt PSZ z Amerykanami był praktycznie żaden (z małymi wyjątkami), więc nie za bardzo byłoby jak skombinować sobie amerykański garnek. Brytyjczykom też się z garnkami nie przelewało, skoro musieli o nie poprosić Amerykanów w ramach L-L.
  8. Świetne recenzje. „Jeden z najlepszych filmów wojennych ostatnich lat” Tydzień przed 82. rocznicą lądowania w Normandii w amerykańskich kinach miał premierę dramat wojenny "Niebo nad Normandią". Nie jest to film, który rozmachem może równać się z "Szeregowcem Ryanem" (choćby dlatego, że skupia się na wydarzeniach poprzedzających D-Day), ale recenzje zbiera świetne. Dramat wojenny zbiera bardzo dobre recenzje. Na portalu Rotten Tomatoes otrzymał 88 proc. pozytywnych ocen od krytyków i aż 95 proc. od widzów.
  9. A tak na marginesie - czy jest w Polsce jakieś muzeum o profilu historii polskiej wojskowości, które wśród innych rzeczy eksponowałoby właśnie tę „bytówkę” WP II RP? Ja takiej ekspozycji nie znam, ale przecież nie muszę znać, bo nikt nie zna wszystkiego. Współpracuję z muzeami od 1999 roku i raczej to ja wypożyczam takie rzeczy, ale na wystawy czasowe. I tak samo jest w przypadku moich kolegów rekonstruktorów „wrześniowych” i kolekcjonerów - wszyscy raczej wypożyczamy takie rzeczy, ale niestety tylko z okazji jakichś ekspozycji czasowych, okolicznościowych, rocznicowych itp.
  10. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje w necie, to obym był złym prorokiem, ale „odpowiedź” na wyskok Zełenskiego z UPA to będzie w polskich miejscach publicznych. I oby tylko ambulansy zdążały wtedy na czas.
  11. W ramach tej amerykańskiej „bytówki” dla WP II RP na pewno jest sporo rzeczy nigdy nie poruszanych w jakichś polskich publikacjach. Na przykład na sto procent można zakładać, że WP kupiło/dostało jak nie od US Army to od ARC grube tysiące sztućców. To kolejna rzecz, z jaką na froncie I wojny zrobił się Amerykanom duży problem. U nich nigdy nie było czegoś takiego, jak „niezbędnik”, czy to na I czy na II wojnie. Zawsze obowiązywały cywilizowane tzw. KFS, jak to oni nazywają (knife, fork, spoon), czyli nóż, widelec i łyżka. Gdy nagle na okoliczność I w.ś. mundury musiało wdziać ponad 5 mln Amerykanów to zrobił się dramat pod względem jakiegoś w miarę kulturalnego spożywania posiłków w wojsku. W ramach zakupów interwencyjnych wojsko skupowało setki tysięcy kompletów „KFS” bez patrzenia czy tanio, czy drogo, czy eleganckie, czy nie eleganckie, aby tylko wojsko miało czym jeść. I skupowano już jak leci - od luksusowych srebrnych kompletów po zwyczajne z nowego srebra lub stali. I to też teoretycznie powinno wypływać jak nie z polskiej ziemi to ze strychów, mówiąc umownie. O „KFS” będzie wątek.
  12. Zgłaszają się, ale nie przychodzą. Są dane o frekwencji na wojskowych szkoleniach dla cywilów Gdy w listopadzie 2025 r. resort obrony uruchamiał program powszechnych dobrowolnych szkoleń obronnych, któremu nadano nazwę "wGotowości", w nagłaśnianie projektu zaangażowali się wicepremier, wiceminister oraz najwyżsi rangą dowódcy wojskowi. Teraz okazuje się, że na zajęcia przychodzi 40-50 proc. osób, które się zarejestrowały.
  13. Tom Hanks wraca na front! Tym razem stawka będzie jeszcze wyższa niż w pierwszym filmie Tom Hanks potwierdził, że Greyhound 2 nie będzie zwykłym sequelem powielającym schemat pierwszej części. O ile pierwsza część koncentrowała się na bitwie o Atlantyk i ochronie alianckich konwojów przed niemieckimi U-Bootami, o tyle sequel pokaże dalszą drogę kapitana Krause’a. Historia rozpocznie się w okolicach lądowania w Normandii, a następnie przeniesie widzów na Pacyfik, gdzie amerykańska marynarka odegrała kluczową rolę w walkach z Japonią. Oznacza to znacznie większy rozmach niż w pierwszym filmie. Twórcy zamierzają przedstawić nie tylko działania na morzu, ale także ważne wydarzenia związane z końcową fazą wojny.
  14. To jest lotnictwo? Wątki psychiatryczne są w innym dziale tego forum.
  15. Twoja prośba spełniona. Dostałem od przyjaciela tyle materiału, że starczyłoby nie na post, a na wątek o mjr. pil. Czesławie Doleckim. Potrzebuję tylko czasu, żeby to jakoś uładzić, popracować nad zdjęciami itp. Ale fajny materiał będzie na pewno. Żeby było ciekawiej i zabawniej nawet pewien prasowy organ KW PZPR w roku 1966 zachwycił się majorem Doleckim. Zrobił to nieznany dziś dziennikarz. Jak to zawsze komuna lubiła zaświecić blaskiem odbitym od WP II RP, od PSZ itp. :-) Powoli będę to wszystko pokazywał.
  16. Tak tylko dla jasności, na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie wiedział. „Jestem atrakcją numer jeden na świecie”
  17. Uwielbiam Twoją oszczędność informacji. Ponawiam pytanie: Czemu to ma służyć? Decyzji, czy już podpierać skrzydła prętami? Decyzji, czy doprowadzić samolot do stanu kołującego albo latającego? Decyzji o czymś innym? Po co w tym gracie coś nagle (cytat) „ma się ruszać”, skoro w MWP nie ruszało się od głębokich mroków PRL i polskie muzealnictwo uznało, że tak jest dobrze?
  18. Jedburgh_Ops

    Pandemia

    Chemtrails przyciągają pterodaktyle porywające noworodki, a szczepionki przeciwko MMR przyciągają metale żelazne, z których są produkowane samochody. Co tu jest niezrozumiałe?
  19. Hello, A cyknąć Ci jeszcze jeden amerykański artykuł o Kingcobrach z października 1944? Przetrząsam teraz moją biblioteczkę staroci, żeby cyknąć coś do książki Wojciecha Mazura i nadziałem się właśnie na te Kingcobry. To nic wielkiego, ale zawsze z klimatem z WWII.
  20. Szwedzi to są poza skalą, jeśli chodzi o DOL-e. Jak już w końcu i do końca rozpakuję się po przeprowadzce (tzn. kwity, książki itp.) to wrzucę zdjęcie ze szwedzkiego zimowego DOL-u na nędznej drodze. U demoludów i w III RP to zawsze było niewyobrażalne i jest nadal. Niedobrze się robi na tę prostacką, bezczelną wobec opinii publicznej propagandę pseudoDOL-u Wielbark, który jest lotniskiem widocznym z kosmosu.
  21. Jeśli chodzi o wykopki to być może należałoby zakładać, że nie każdy rozpoznaje każdy egzemplarz tych meat cansów po Amerykanach, ponieważ Amerykanom na froncie I w.ś. zrobił się z nimi problem, czyli było tego za mało i poprosili Francję, żeby im produkowała mniej lub bardziej udane kopie tego zestawu patelnia/talerz. A te kopie raz były cechowane minimalnie samym tylko „U.S.”, a innym razem nie miały żadnych bić. Normalnie w USA te meat cansy produkowało sześć firm - jakie pokazałem powyżej - i od przełomu 1917/18 musiały już być cechowane producentem i rokiem budżetowym. To jest właśnie to, co miał @bjar_1, ale gorzej jest z tą produkcją francuską, bo nawet najwybitniejsi amerykańscy kolekcjonerzy i spece od historycznej „bytówki” mają nieraz problem, żeby te francuskie wynalazki rozpoznawać. A należy zakładać, że Amerykanie wypchnęli Polsce mieszaninę tych swoich oryginalnych meat cansów ze wszystkimi tymi produkcji francuskiej z jakichś różnych manufaktur gorzej lub lepiej oprzyrządowanych do takiej produkcji. I to na wykopkach być może jest dziś nieco mylące; tak mi się wydaje.
  22. A miałeś całość, czyli i składaną patelenkę, i talerz, czy tylko jeden z tych elementów? A pamiętasz może, jakie tam było bicie?
  23. Super Bodziu Ten DOL, mimo że szaleńcy startują spod estakady, to jeszcze jak na Szwajcarów nie był najbardziej ekstremalny. RAF odmawiał Szwajcarom udziału w ich ćwiczeniach na DOL-ach, z czego Szwajcarzy sobie dworowali.
  24. Tak nawiasem mówiąc to ciekawe, skąd autor tego shorta wziął informację o polskich prawnikach, którzy (z taką dumą) wykiwali prawników Colta?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie