Jump to content
ekiosk egazety next prenumerata

Woodhaven

Forum members
  • Content Count

    11687
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    10

Woodhaven last won the day on February 29

Woodhaven had the most liked content!

Community Reputation

69 Excellent

1 Follower

Recent Profile Visitors

1364 profile views
  1. "Wozy bojowe LWP 1943 -1983" Janusz Magnuski podaje, że na wyposażeniu 5 sads był transporter Sd.Kfz.251 (numer fabryczny podwozia 223696), czołg PzKpfw. IV J (numer fabryczny 101155 lub 110155), trzy działa samobieżne "Hetzer" (numery fabryczne 322549, 323339 i 323358) i trzy działa samobieżne Sturmgeschutz 40 (Sd.Kfz.142/1) wersja G (numery fabryczne 106704, 106811 i 107939)
  2. W Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie znajdował się jeden Ła-7 pozostawiony przez Rosjan na dęblińskim lotnisku. Samolot był ogólnie niesprawny, miał uszkodzoną tylną część kadłuba. Do 1947 r. przechowywano go w hangarze nr 5 należącym do Warsztatów Lotniczych nr 3 przy OSL. Później usunięto go na złomowisko, za stacją ładowania akumulatorów z przeznaczeniem na opał. Źródło: Zdjęcia zostały wykonany na rynku w Mielcu.
  3. Skarb Wandalów uciekających przed Gotami w Muzeum w Hrubieszowie!!! Około 5,5 kg – tyle waży najnowszy znajdujący się w hrubieszowskim Muzeum „zabytek”. Tak naprawdę składa się on z 1753 elementów – srebrnych monet (denarów) pochodzących z I i II wieku po Chr. Bez wątpienia to największy skarb z okresu rzymskiego na Lubelszczyźnie i jeden z największych znalezionych dotychczas w Polsce. Odkryty został przypadkowo w ubiegłym roku, a do nas trafił kilkanaście dni temu. Do dziś trzymaliśmy to w tajemnicy. Intensywne prace rolne, które doprowadziły do jego odsłonięcia na powierzchni, w ciągu kolejnych kilku lat mogłyby również doprowadzić do dalszych zniszczeń i całkowitego rozproszenia tego depozytu. Na szczęście stało się inaczej. Spostrzegawczość oraz zaangażowanie odkrywcy sprawiła, że skarb ukryty zapewne pod koniec II wieku lub na początku III wieku po Chr. został uratowany. Rozrzucone na przestrzeni wielu metrów kwadratowych pojedyncze monety, oraz wyraźne skupisko większej ilości denarów w jednym miejscu, pozwoliło na określenie pierwotnego miejsca ukrycia skarbu, nim został on wyorany na powierzchnię. Pan Mariusz Dyl, dzięki któremu możemy dziś mówić o tym znalezisku, poświęcając mnóstwo czasu i energii, zabezpieczył swoje odkrycie, wstępnie oczyścił ze śladów wielu lat zalegania w ziemi i… zaczął zastanawiać się co dalej. Euforia towarzysząca momentowi odkrycia z czasem ustąpiła miejsca obawom. Miał pewność, że jego odkrycie posiada wyjątkową rangę naukową, ale jednocześnie fakt samodzielnego pozyskania „zabytku” z rozoranej warstwy ziemi sprawił, że do podjęcia decyzji o przekazaniu go do hrubieszowskiego Muzeum, musiało minąć trochę czasu. Kiedy zorientował się, że w ciągu ostatnich kilku lat, wielu przypadkowych odkrywców zabytków archeologicznych w regionie hrubieszowskim, decydowało się na kontakt z archeologami, także postanowił zgłosić swoje odkrycie, które co już dziś wiadomo, na zawsze wpisze się w karty historii hrubieszowskiego Muzeum i oczywiście karty archeologii całej Ziemi Hrubieszowskiej. I tak zaczyna się historia skarbu z Cichobórza w gminie Hrubieszów. O skarbie przekazanym do Muzeum poinformowaliśmy prof. dr hab. Andrzeja Kokowskiego (Instytut Archeologii UMCS w Lublinie), odkrywcę Gotów w Kotlinie Hrubieszowskiej, który gdy już ochłonął, napisał: - "Szok, niedowierzanie, radość i wzruszenie; ale w tyle głowy uparte NARESZCIE. Cała moja teoria o "pierwszej bitwie o Kotlinę Hrubieszowską" znalazła kolejny mocny argument. Z cofającymi, a raczej uciekającymi przed Gotami Wandalami było aż tak źle, że ukrywali wszystko, co najcenniejsze. Przecież za moment doszło do bitwy pod Przewodowem, chowano wandalskich wojowników w Podlodowie, Swaryczowie i Tuczapach." Fakt zgłoszenia się znalazcy podsumował: - "Natomiast samo przekazanie do Muzeum - w regionie hrubieszowskim ludzie rozumieją, doceniają wartość archeologicznego dziedzictwa; są z niego dumni! Pod tym względem prześcigają o parę długości resztę kraju. Lata edukacji, lata funkcjonowania Wioski Gotów w Masłomęczu, wielkie projekty wystawiennicze dały znakomity efekt." Pan Mariusz, odkrywca skarbu, bezpośrednio w terenie wskazał miejsce, z którego pochodziła największa ilość pozyskanych przez niego monet. Dzięki temu możliwe było przeprowadzenie ratowniczych badań archeologicznych, w których osobiście wziął udział jako wolontariusz. W wyniku prac weryfikacyjnych w oraninie znaleziono kolejnych 137 denarów, rozciągniętych przez maszyny rolnicze na odcinku ponad 100 m(!) oraz namierzono miejsce w którym pierwotnie znajdował się skarb. Dlaczego ten skarb jest tak ważny dla ziemi hrubieszowskiej i dla hrubieszowskiego Muzeum zdaniem prof. A. Kokowskiego: - "Ranga odkrycia oczywiście winduje na niebotyczne szczyty moją tezę o "archeologicznym hrubieszowskim raju", ale też tę, że w Kotlinie działy się w okresie rzymskim wydarzenia kluczowe dla historii środkowej Europy. Wygląda na to, że właśnie tutaj Wandalowie stracili środki na dalszą walkę! Dalej - znalezisko zabetonuje rangę Muzeum w świadomości naukowej europejskiej archeologii, jako miejsca, gdzie zgromadzone zostały najważniejsze źródła do studiów nad pradziejami. To będzie „Dzwon Zygmunta” polskiej archeologii, który będzie powtarzał imię Hrubieszowa w nieskończonym paśmie sygnałów utrwalając w świadomości istnienie miasteczka i regionu na krańcach Unii Europejskiej. Mało kto może zapewnić sobie taką promocję; mało kogo stać na taką promocję; mało komu dana została taka wyjątkowa szansa." Co dalej? Przede wszystkim uważamy, że postawa znalazcy zasługuje na duże uznanie. Podjęcie takiej decyzji z pewnością nie było łatwe, ale absolutnie uzasadnione z punktu widzenia ustawy o ochronie zabytków. Dlatego zamierzamy za pośrednictwem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie wystąpić o nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dla znalazcy. Postawa, jaką wykazał się Pan Mariusz Dyl, niech będzie dobrym przykładem dla innych przypadkowych odkrywców zabytków archeologicznych. Bez względu czy są to pojedyncze kości ludzkie, czy tak sensacyjne znaleziska jak skarb denarów rzymskich, ważna jest współpraca muzeów i służb konserwatorskich z odkrywcami. Należy sobie wprost powiedzieć, że nigdy nie trafilibyśmy na skarb z Cichobórza, gdyby nie spostrzegawczość. Monety zostałyby całkowicie rozrzucone w oraninie i analiza tego skarbu jako zwartego, cennego naukowo zbioru monet nie byłaby możliwa. Monety wkrótce trafią do kompleksowego opracowania, w wyniku którego powstanie atrakcyjna dwujęzyczna publikacja. Będzie to jednocześnie katalog wystawy, na której planujemy opowiedzieć o burzliwych dziejach Kotliny Hrubieszowskiej po koniec II wieku po Chr., a jednocześnie przybliżyć barwne życiorysy rzymskich cesarzy przedstawionych na monetach wchodzących w skład skarbu – od cesarza Nervy (96-98 r.) aż po Septymiusza Sewera (193-211 r.). To jedno z największych wydarzeń w dziejach naszego muzeum!!
×
×
  • Create New...

Important Information