Wczoraj w nocy, wracając do domu zostałem niechętnie przepuszczony, dopiero po kilku ponagleniach i narobieniu sporego rabanu , usłyszałem też przy tym całą masę niezadowolonych fuknięć- z moich obserwacji wynika, że robią się coraz bardziej bezczelne
Tego nie wiadomo bo rozstrzygajacych dowodów brak, znalezione na polanie nieopodal leśniczówki - czerwone stringi i korek po winie o niczym przecież nie świadczą, ale do żony leśniczego to jednak jakoś nie dociera:)
Nieśmiertelnik nawet wykopany z ziemi jest źródłem pisanym i konkretną informacje można z niego uzyskać.
trzy łuski wykopane z ziemi też mają konkretną informacje zapisną oznaczeniami - dane dotyczące produkcji i te są pewne. Ale kto, kiedy i w jakich okolicznościach strzelał - tego na podstawie "trzech łusek" z całą pewnością ustalić się nie da
Twoja klamra -można uzyskac info kto(jaka formacja)i w jakim okresie takie klamry nosił i kto wyprodukowal - pewne dane
Ale już przypisywanie jej do konkretnej osoby lub wydarzeń to tylko spekulacje
Rozumiesz różnice?
Moze Ty jednak spróbuj swoją wiedzę uzupełnić.
Jeśli do konkretnego wydarzenia są źródła pisane uznane przez historyków za wiarygodne to zazwyczaj w ogóle "metod archeologicznych" nie bierze się pod uwage , właśnie dlatego, że przypisywanie wykopantych przedmiotów do konkretnego wydarzenia zawsze jest obarczone mniejszym lub większym "brakiem pewności"
Btw. Mam kumpla, który cierpi na podobną do Twojej przypadłość - po znalezieniu kilku łusek snuje opowieści o kierunkach natarć, ilości zaagażowanych jednostek itp, mam czasami niezły ubaw sprowadzając go na ziemię rzucając moją hipotezą o np pijanym kłusowniku :)
Jeśli czerpiesz z tego satysfakcje to możesz dalej zgłębiać historie dawnych mieszkańców tego miejsca i być może uda Ci się przy tym zwiększyć prawdopodobieństwo hipotezy, że te przedmioty do nich należały. Jednak w końcu będziesz musiał się pogodzić z tym, że pewności w tym temacie nie uzyskasz
O ile można założyć(z dość dużym prawdopodobieństwem), że znalezione przez Ciebie przedmioty trafiły do ziemi razem, zgubione/wyrzucone przez jedną osobę(to samo miejsce zalegania, datowanie oraz tematyka) to już cała reszta Twoich tez jest tylko mniej lub bardziej prawdopodobną fantastyką bez możliwośći weryfikacji. Musisz się pogodzić z tym, że ilość i szczegółowość informacji jakie można wyciągnąć na podstawie takich znalezisk jest mocno ograniczona i tyle.
Snujesz bardzo szczegółowe hipotezy i wyciągasz bardzo dużo daleko idących wniosków, problem w tym, że dane/fakty, które posiadasz i używasz do swoich "kompozycji" nie mają (bo mieć nie mogą) takiej rozstrzygającej wartości informacyjnej - to co robisz bardziej przypomina twórczość artystyczną niż działaność naukową.
Na spokojnie obejrzałem zawartość linków, oceniłem podane wymiary , wkońcu wziałem w paluchy posiadane materiały tematyczne i przyznaje, że mój błąd, za szybko, na podstawie zdjęcia źle oceniłem wielkość obiektu.
Generalnie czego by w tym temacie nie opublikowali to i tak znajdą się tacy co to podchwycą, podadzą dalej, oburzą sie i bedą postulować zerwanie jakichkolwiek relacji związanych z pomocą , a wartość opublikowanych dokumentów nie ma tu kompletnie żadnego znaczenia
I zdecydowanie nie jest to rdzeń od dszk, PTRS czy półcalówki - przecież na oko widać, że jest to za duże nawet jak na cały pocisk od wymienionych kulomiotów. Osobną kwestią jest to, że pierwszy raz widzę żeby taki rdzeń był pomalowany
Gdzie ona jest "prawie" taka sama jak różnią sie w każdym możliwym fragmencie :)
Moze trafiłes na bród- miejsce starej przeprawy. Trafiłem kiedyś na takie miejsce i dobrze to wspominam:)