Sterroryzowani może nie jesteśmy, ale dziki widuję na bieżąco. Nauczyłem się nie wystawiać kubłów ze śmieciami przed bramę na noc. Na jesieni miałem też wjazd na podwórko - skubaniec podniósł siatkę i wbił się na posesję, gdzie wyjadł cebulki tulipanów, które małżonka szanowna kupiła za cirka 400 zet i posadziła (dokumentacja zdjęciowa w załączniku). Na szczęście był tylko jeden. Drugi wjazd teraz zimą, ale bez strat - pobrodził w śniegu po kolana i tyle. Siatkę już dopancerzyłem na amen. Niektórzy sąsiedzi mieli gorzej - obalone płoty, przewrócone na drugą stronę idealnie utrzymane trawniki itd.