magius28 Napisano 19 Luty 2020 Napisano 19 Luty 2020 Ja tam ekspertem nie jestem, nie znam się na tym, więc nie będę jednoznacznie oceniał, czy lepszy byłby Caracal czy Black Hawk. Mnie interesuje jedynie to, że o ile w przypadku Caracali było przynajmniej z grubsza wiadomo co kupujemy i za ile, o tyle w przypadku Black Hawk'ów nie wiemy praktycznie nic, a i cena wcale nie jest jakaś okazyjna, o czym już w kwietniu 2019 r. pisała Polityka.https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1791170,1,pis-kpil-z-ceny-caracali-kupil-smiglowce-duzo-drozej.read
balans Napisano 19 Luty 2020 Napisano 19 Luty 2020 1 godzinę temu, magius28 napisał: Ja tam ekspertem nie jestem, nie znam się na tym, więc nie będę jednoznacznie oceniał, czy lepszy byłby Caracal czy Black Hawk. Mnie interesuje jedynie to, że o ile w przypadku Caracali było przynajmniej z grubsza wiadomo co kupujemy i za ile, o tyle w przypadku Black Hawk'ów nie wiemy praktycznie nic, a i cena wcale nie jest jakaś okazyjna, o czym już w kwietniu 2019 r. pisała Polityka.https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1791170,1,pis-kpil-z-ceny-caracali-kupil-smiglowce-duzo-drozej.read Po pierwsze to nie kupiliśmy Black Hawki, ale Bida Hawki. Black Hawki to kupiła Słowacja.
balans Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 W dniu 18.02.2020 o 19:14, les05 napisał: naszym sojusznikiem jest USA, Francja przehandlowała nas w 1939 i zdradzi nas dziś Odniosę się do tego punktu, bo pozostałe są, mówiąc delikatnie, mało poważne. Otóż Francja nas nie przehandlowała w 1939 roku, bo wywiązała się z podpisanego z nami sojuszu, wypowiadając Niemcom wojnę. A to, że nie była do niej przygotowana, to trochę inna bajka jest [Sztab francuski oceniał, że aby przejść do ofensywy potrzebują 3 miesięcy]. Niestety my już po tygodniu przegraliśmy wojnę, bo nie udało nam się utrzymać tzw. Linii Wielkich Rzek, a Niemcy praktycznie otoczyli już Warszawę. 12 września 39 zebrała się w Abbeville francusko-brytyjska Najwyższa Rada Wojenna, która uznała, że wojna w Polsce jest już przegrana i dopiero wtedy odwołali przygotowania o ofensywy. Natomiast odnośnie USA, to ewidentnie przehandlowali nas w Jałcie, acz z drugiej strony patrząc, to nic "na papierze" nam wcześniej nie gwarantowali. A o tym jak się współcześnie wychodzi na sojuszu z USA, to się całkiem niedawno przekonali Kurdowie...
Tyr Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 No, widzę postępy, kiedyś twierdziłeś, że przegraliśmy w 3 dni dziś już w 7. Jeszcze taki mały szczegół. WOJNĘ TO MYŚMY WYGRALI. Chyba, że chodzi ci o kacapów to fakt, że to na wygraną nie bardzo wyglądało. Francuzy mieli czas od Anschlussu i Czechosłowacji więc nie wstawiaj głodnych kawałków. USA ewidentnie przehandlowały nas razem z kacapami i na ich polecenie...
srbm Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 2 godziny temu, balans napisał: Odniosę się do tego punktu, bo pozostałe są, mówiąc delikatnie, mało poważne. Otóż Francja nas nie przehandlowała w 1939 roku, bo wywiązała się z podpisanego z nami sojuszu, wypowiadając Niemcom wojnę. A to, że nie była do niej przygotowana, to trochę inna bajka jest [Sztab francuski oceniał, że aby przejść do ofensywy potrzebują 3 miesięcy]. Niestety my już po tygodniu przegraliśmy wojnę, bo nie udało nam się utrzymać tzw. Linii Wielkich Rzek, a Niemcy praktycznie otoczyli już Warszawę. 12 września 39 zebrała się w Abbeville francusko-brytyjska Najwyższa Rada Wojenna, która uznała, że wojna w Polsce jest już przegrana i dopiero wtedy odwołali przygotowania o ofensywy. Natomiast odnośnie USA, to ewidentnie przehandlowali nas w Jałcie, acz z drugiej strony patrząc, to nic "na papierze" nam wcześniej nie gwarantowali. A o tym jak się współcześnie wychodzi na sojuszu z USA, to się całkiem niedawno przekonali Kurdowie... Sęk w tym, że nasi sojusznicy już kilka miesięcy przed wojną ustalili że żadnej większej pomocy dla Polski nie będzie. O tym jak będzie wyglądać sytuacja na froncie po tygodniu walk nie mieli wówczas pojęcia.
les05 Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 O stosunku naszych sojuszników do nas świadczy to, jak zachowywali się szefowie sztabów Francji i Wlk,Brytanii w Moskwie latem 1939 r. I to z jaką dokładnością szef sztabu armii francuskiej przekazał Rosjanom najważniejsze dane o naszej armii, które uzyskał w Warszawie.
balans Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 49 minut temu, Tyr napisał: No, widzę postępy, kiedyś twierdziłeś, że przegraliśmy w 3 dni dziś już w 7. Jeszcze taki mały szczegół. WOJNĘ TO MYŚMY WYGRALI. Chyba, że chodzi ci o kacapów to fakt, że to na wygraną nie bardzo wyglądało. Francuzy mieli czas od Anschlussu i Czechosłowacji więc nie wstawiaj głodnych kawałków. USA ewidentnie przehandlowały nas razem z kacapami i na ich polecenie... Widzę, że się nerwowy robisz. Swoją drogą to sympatycznie byś się czuł, gdyby ci ktoś wyjechał od PRZEKÓW? Bo to równie obraźliwe określenie jak kacapy, tyle że o nas. Bo po prawdzie to przegraliśmy w 3 dni przegrywając Bitwę Graniczną, po której to nastąpił "wyścig" polskiego piechura z niemieckimi czołgami - kto pierwszy opanuje Linię Wielkich Rzek. Jak myślisz kto ten "wyścig" mógł wygrać i dlaczego nie my? Pisząc o przegranej wojnie, miałem na myśli Kampanię Wrześniową 39, bo zgadzam się, że wojnę jako taką wygraliśmy w 1945 roku.
Tyr Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 Cała strategia by nie przychodzić Polsce z pomocą powstał na pocz. 1939. Plan hitlera opierał się na ataku w pierwszej kolejności na Francję. Gwarancje miały jedynie dać nadzieję i pchnąć Polskę do wojny a w rezultacie jej jak najdłuższy opór i czas dla zachodu. Ps. Przeki nie jest pejoratywnym określeniem jak szoszoni a ja jestem oazą spokoju.
Julekcezar Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 To zakrawa na cud, że wam się jeszcze nie znudziło pisanie tyłu postów i wkładanie tak dużo czasu w dyskusje o polityce... Mniejsza że na forum dla poszukiwaczy.
balans Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 Akurat w tym przypadku dyskusja jest o historii...
bjar_1 Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 Teraz, Julekcezar napisał: To zakrawa na cud, że wam się jeszcze nie znudziło pisanie tyłu postów i wkładanie tak dużo czasu w dyskusje o polityce... Mniejsza że na forum dla poszukiwaczy. Po 20 latach na forum też zaczniesz pisać o polityce.
balans Napisano 21 Luty 2020 Napisano 21 Luty 2020 28 minut temu, Tyr napisał: Cała strategia by nie przychodzić Polsce z pomocą powstał na pocz. 1939. Plan hitlera opierał się na ataku w pierwszej kolejności na Francję. Gwarancje miały jedynie dać nadzieję i pchnąć Polskę do wojny a w rezultacie jej jak najdłuższy opór i czas dla zachodu. Trochę upraszczasz, ale z grubsza można się z tym zgodzić. Ale należy pamiętać, że: 1. Hitlera można było powstrzymać w 1938 roku przed Monachium. Francja nawet kombinowała z utworzeniem koalicji z udziałem Polski, Czechosłowacji i ZSRR, ale Polska się nie zgodziła. A w 1939 roku Hitler był już zbyt silny, z czego Francja zdawała sobie sprawę, a Polska nie. 2. Gwarancje Francji miały na celu niedopuszczenie do potencjalnego sojuszu III Rzeszy z Polską, o co bardzo zabiegał Hitler, a Polska grała na zwłokę. Te gwarancje nie były całkiem "papierowe", bo jednak Francja wypowiedziała Niemcom wojnę. A to, że Francuzi zdawali sobie sprawę z tego, że nie będą w stanie wywiązać się z gwarancji jakie nam dali, a przynajmniej nie w tak krótkim czasie, bo do wojny są nieprzygotowani, a myśmy to kupili, to tylko świadczy o słabości naszej dyplomacji. 3. Wojnę w 39 roku tak naprawdę sprowokowali Brytyjczycy, udzielając nam gwarancji, które tak naprawdę prawie nic nam nie gwarantowały, ale za to rozwścieczyły Hitlera. To wtedy Hitler podjął decyzję o ataku na Polskę. Swoją drogą brytyjska dyplomacja to wtedy było prawdziwe mistrzostwo świata - w 39 roku skierowali Hitlera na Polskę, choć ten planował atak na Francję, a niecałe dwa lata później udało się Brytyjczykom wypuścić Jugosławię na wojnę z Niemcami...
Julekcezar Napisano 22 Luty 2020 Napisano 22 Luty 2020 (edytowane) 16 godzin temu, Tyr napisał: Julek a ty jesteś poszukiwaczem? Tak, ale nie kopaczem, poszukiwac można nie tylko w ziemi, choćby na strychach, na razie zbieram innymi metodami niż kopanie, choć bym chętnie został także kopaczem. Niezbyt mi się widzi tłumaczyć się co robię z wykrywka w lesie, a potem po sądach latać. Zaś legalne poszukiwania mnie nie interesuja z uwagi na brak możliwości zatrzymania wykopanych gratow. Edytowane 22 Luty 2020 przez Julekcezar
Tyr Napisano 22 Luty 2020 Napisano 22 Luty 2020 No widzisz, komuś zarzucasz, że w wątkach politycznych pisze a sam się w takim udzielasz.
Julekcezar Napisano 22 Luty 2020 Napisano 22 Luty 2020 22 minuty temu, Tyr napisał: No widzisz, komuś zarzucasz, że w wątkach politycznych pisze a sam się w takim udzielasz. Nie zarzucam nikomu pisania w jakimś wątku, a niewobrazalnie długich i bezproduktywnych dyskusji nie związanych z tematem forum. Nie mam nawet nic przeciwko krótkiej wymianie zdań na jakiś bieżący temat, ale bez przesady. W końcu jest po coś dział o aktualnych wydarzeniach, co nie znaczy że jest to miejsce do czegoś takiego co się tu odjaniepawla. Ja tu pisze z nadzieją ze ktoś pomyśli i się zastanowi jaki w tym sens, choć zdaje sobie sprawę, że to zawracanie kijem rzeki. Był wątek o sytuacji polskiego lotnictwa, a stał się 50 stronowy tasiemiec na praktycznie każdy temat. O to mi chodzi. To tyle mnie tutaj, jak ktoś wyciągnie wnioski to dobrze, więcej nie mam co pisać bo to i tak by nic więcej nie zmieniło.
les05 Napisano 22 Luty 2020 Napisano 22 Luty 2020 Cezar tak łatwo by się nie poddał, to musi być podróbka.
Czlowieksniegu Napisano 23 Marzec 2020 Napisano 23 Marzec 2020 https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kuwejt-polscy-zolnierze-utkneli-opoznia-sie-ich-powrot/qxhq6h1
les05 Napisano 23 Marzec 2020 Napisano 23 Marzec 2020 Nie powinni się za bardzo śpieszyć, tam jest bezpieczniej niż w Polsce.
Czlowieksniegu Napisano 12 Maj 2020 Napisano 12 Maj 2020 Wkrótce nawet 200 pracowników Polskich Zakładów Lotniczych Świdnik może stracić pracę. Nad zakładem wisi widmo masowych zwolnień, co w konsekwencji może doprowadzić do jego całkowitego upadku. Przedstawiciele związków zawodowych szukają pomocy u parlamentarzystów z opozycji. Nie wierzą już w obietnice składane przez polityków PiS. Ponad 200 osób zatrudnionych w PZL-Świdnik może z powodu koronawirusa stracić pracę. Problemy zakładu dotkną też 900 współpracujących ze Świdnikiem firm Ratunkiem dla zakładów mogą być zamówienia rządowe, a tych brakuje. Wiceminister Soboń przedstawił pomysł produkcji "nowego" śmigłowca - Jeżeli w najbliższym czasie nie otrzymamy istotnego wsparcia rządowego, to niestety na 70-lecie firmy, które przypada w przyszłym roku, grozi nam upadek - mówi jeden ze związkowców W poniedziałek w lubelskim Ratuszu odbyło się posiedzenie Lubelskiego Zespołu Parlamentarnego z przedstawicielami związków zawodowych PZL-Świdnik. Rozmowy dotyczyły pogarszającej się sytuacji finansowej i organizacyjnej w zakładach. - Od kilku dobrych lat składane są kolejne obietnice wobec pracowników i działalności PZL-Świdnik, które następnie nie są realizowane. Szczególnie ma to miejsce w trakcie kampanii wyborczych, kiedy budowany jest kapitał polityczny na obietnicach, które nie wchodzą w życie. Zostawiając politykę na boku chcemy rozwiązać ten problem - deklaruje poseł Michał Krawczyk, szef Lubelskiego Zespołu Parlamentarnego. PZL Świdnik grozi upadek? Zarząd PZ- Świdnik już wskazał do zwolnienia 90 osób. Są to osoby, które posiadały umowy tymczasowe lub osiągnęli uprawnienia emerytalne. Ale to nie koniec. Związkowcy podnoszą, że nadchodzi kolejna fala zwolnień. A to dotknie również 900 firm z całej Polski, które współpracują z zakładami w Świdniku. W efekcie pracę może stracić nawet kilkanaście tysięcy osób. - W czwartek zostaliśmy poinformowani o zwolnieniu kolejnych 120 osób. Mamy już znacząco obniżone pobory i skrócony czas pracy. Jeżeli w najbliższym czasie nie otrzymamy istotnego wsparcia rządowego, to niestety na 70-lecie firmy, które przypada w przyszłym roku, grozi nam upadek. Trzeba to jasno powiedzieć - mówi Piotr Sadowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w PZL-Świdnik. - Przez pięć lat byliśmy karmieni obietnicami. Przed każdymi wyborami pojawiali się politycy, którzy obiecywali kolejne zamówienia. A tak były tak realizowane, że straciliśmy jeden z pionów, który dawał nam utrzymanie w firmie. Produkcja własna nie istnieje, ponieważ nie otrzymujemy żadnych zamówień. Przed ubiegłorocznymi wyborami pojawiło się pierwsze zamówienie w postaci modernizacji czterech śmigłowców do wersji FADEC. Jest to jedna z najprostszych modernizacji - dodaje Sadowski. Dziś parlamentarzyści opozycji będą rozmawiać z prezes zarządu PZL-Świdnik Beatą Stelmach. Z kolei w piątek, podczas posiedzenia Sejmu, będą chcieli spotkać się z przedstawicielami rządu. Jeszcze nie wiadomo, kto się stawi na spotkaniu. Szansą na przetrwanie "nowy" śmigłowiec? Podczas spotkania ze związkowcami jedynym przedstawicielem strony rządowej był pochodzący ze Świdnika wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Poseł przyznaje, że obecna sytuacja w branży lotniczej nie jest łatwa. - Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, w której PZL-Świdnik realizuje kontrakt za 1,65 mld zł na śmigłowce morskie AW101. Jest podpisany i realizowany kontrakt modernizacji czterech śmigłowców W3 Sokół. Dziś rozmawialiśmy o propozycji modernizacji pozostałych Sokołów, która ze względu na decyzję Amerykanów dotyczącą produkcji silników w Rzeszowie musi być na nowo przemyślana - zaznacza Artur Soboń. Przedstawiciel PiS tłumaczy, że jest pomysł produkcji nowego śmigłowca. - To jest bardzo dobra propozycja i dla wojska, i dla PZL-Świdnik. Cieszę się, że będę miał wsparcie od koleżanek i kolegów z opozycji. Jeśli będziemy mówić wspólnym głosem, to jest oczywiście lepiej. Przy czym trzeba pamiętać, że gdyby dzisiaj rządziła koalicja PO-PSL, w ogóle nie mówilibyśmy o PZL-Świdnik, bo decyzja o zakupie Caracali oznaczałaby likwidację zakładów w Świdniku. Rozumiem, że przyszła refleksja - dodał Soboń. Co na to związkowcy? - Minister Soboń bardzo dużo mówi od pięciu lat. Gorzej jest z realizacją tego, co mówi. Są zamysły, by na bazie jednego z wyrobów włoskich stworzyć tzw. Sokoła Bis. Ale obawiam się, że to może być bicie piany do następnych wyborów i nic z tego nie wyjdzie. Tu potrzebne są konkretne działania - odpowiada Piotr Sadowski. https://wiadomosci.onet.pl/lublin/koronawirus-zwolnienia-w-pzl-swidnik/r406k50
Czlowieksniegu Napisano 31 Maj 2020 Napisano 31 Maj 2020 Jak poinformował wydział prasowy Najwyższej Izby Kontroli, badanie kontrolne decyzji o zakupie samolotów F-35 dla sił zbrojnych zostało już przeprowadzone. Izba zapowiada, że informacja o tej kontroli zostanie opublikowana w drugiej połowie czerwca. NIK informację przekazała, odpowiadając na pytania PAP. "Badanie kontrolne dotyczące podjęcia decyzji o zakupie samolotów F-35 dla sił zbrojnych zostały przeprowadzone w ramach kontroli wykonania budżetu państwa w 2019 r. w zakresie części 29 – Obrona narodowa, przez Szefa Inspektoratu Uzbrojenia, w I kwartale br." – napisano w odpowiedzi dla PAP. Izba poinformowała również, że informacja w tym zakresie zostanie ujęta w "Informacji o wynikach kontroli wykonania budżetu państwa w 2019 r. w części 29 – Obrona narodowa oraz wykonania planów finansowych Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych i Agencji Mienia Wojskowego", która zostanie opublikowana wraz z pozostałymi częściami kontroli budżetowej najprawdopodobniej w drugiej połowie czerwca 2020 r. NIK poinformowała PAP na początku marca, że kwestie dotyczące decyzji o wyborze i zakupie 32 samolotów piątej generacji F-35 od USA zostaną podjęte podczas trwającej kontroli w Inspektoracie Uzbrojenia, prowadzonej w ramach kontroli wykonania budżetu państwa w 2019 r. O taką kontrolę wnioskowali posłowie KO. 30 stycznia wpłynął do Izby wniosek o przeprowadzenie kontroli doraźnej i "sprawdzenie pod względem legalności, gospodarności i rzetelności działań ministra obrony narodowej, dotyczących zakupu samolotów F-35", podpisany przez posłów zasiadających w sejmowej Komisji Obrony Narodowej z klubu KO: Cezarego Tomczyka, Czesława Mroczka, Macieja Laska i Tomasza Siemoniaka. Urząd kontrolny zdecydował, że uzupełni trwającą kontrolę w Inspektoracie Uzbrojenia, aby wyjaśnić nurtujące posłów kwestie. Jak wyjaśnił wtedy PAP Czesław Mroczek, we wniosku posłowie KO z komisji obrony postulowali kontrolę tego zakupu w trybie pilnym. Mroczek uzasadnił też, że opozycja zabiegała o uzyskanie informacji o planowanym przez resort obrony zakupie na niejawnych posiedzeniach komisji, ale takich informacji nie otrzymała. "Jest to największy kontrakt zbrojeniowy, a my mamy zero informacji na temat tego zakupu. Dlatego taka kontrola jest niezbędna, żebyśmy mogli pozyskać na ten temat jakieś informacje. Chcemy poznać, jakie były przesłanki tej decyzji i czy z formalnego punktu widzenia przeprowadzono wszystkie niezbędne procedury poprzedzające zakup. Mam wątpliwości, czy przeprowadzona została faza analityczno-koncepcyjna, analiza rynku, sprawdzenie, jaka jest dostępność potrzebnych nam samolotów i jak doszło do wyboru samolotu, który Polska zakupi" – mówił wówczas PAP Mroczek. Zakup samolotów F-35 krytykowali też przedstawiciele innych formacji opozycyjnych, zwracając jednocześnie uwagę na brak z MON informacji o tym zakupie. Szef komisji obrony Michał Jach (PiS), pytany o tę kwestię, ocenił wtedy, że "można oczekiwać, żeby posłowie mogli w sprawie zakupu F-35 więcej wiedzieć". Przyznał, że opozycja występowała o taką informację. Jak wyjaśnił, nie otrzymała jej, bo podczas niejawnych obrad komisji część posłów opuściła salę, przez co nie było kworum i skończyła posiedzenie. Jach podkreślił też, że uważa decyzję resortu obrony w sprawie wyboru amerykańskiego samolotu za uzasadnioną. MON pytane przez PAP o kontrolę podjętą przez NIK zapewniło, że postępowanie dotyczące zakupu myśliwców F-35 przeprowadzono zgodnie z obowiązującym prawem. Pod koniec stycznia w Dęblinie przez szefa MON Mariusza Błaszczaka, w obecności prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, została podpisana umowa wartości 4,6 mld dolarów na dostawę 32 samolotów wielozadaniowych F-35 wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym. Samoloty mają być dostarczane w latach 2024-2030. Zgodnie z umową jednostkowa cena maszyny wraz z silnikiem wyniesie 87,3 mln zł netto. Koszty przystosowania baz lotniczych mają wynieść 0,7-1,8 mld zł. Samoloty zostaną dostarczone w konfiguracji standardowej dla wszystkich użytkowników odbierających F-35 w latach 2024-2030 i z najnowszym oprogramowaniem. https://www.defence24.pl/nik-skontrolowala-zakup-f-35
les05 Napisano 31 Maj 2020 Napisano 31 Maj 2020 Godzinę temu, Czlowieksniegu napisał: Mam wątpliwości, czy przeprowadzona została faza analityczno-koncepcyjna, analiza rynku, sprawdzenie, jaka jest dostępność potrzebnych nam samolotów i jak doszło do wyboru samolotu, który Polska zakupi" – mówił wówczas PAP Mroczek. Bicie piany - ulubione zajęcie wybrańców narodu.
Czlowieksniegu Napisano 1 Lipiec 2020 Napisano 1 Lipiec 2020 Miały nas bronić i ratować ludzi. Pierwszy lata, ale MON się wycofał i w zamian do dziś analizuje Pierwsza z ośmiu sojuszniczych latających cystern Airbus A330 MRTT została formalnie odebrana. Grupa państw zakupiła je wspólnie, ponieważ pojedynczo nie udźwignęłyby takiego wydatku. Polska była jednym z liderów programu, ale w 2016 roku niespodziewanie się z niego wycofała. W zamian ogłoszono analizy i program Karkonosze, które do dzisiaj nie dały żadnych efektów. - Nigdy się nie dowiedziałem, dlaczego została podjęta decyzja o wycofaniu się z tego programu - mówi generał rezerwy Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych (w latach 2016-17, wcześniej od 2014 zastępca inspektora), czyli de facto były dowódca naszego lotnictwa. Obecnie też ekspert fundacji Stratpoints. Jego zdaniem, nie mogła to być kwestia finansowa, ponieważ po rezygnacji pod koniec 2015 roku choćby z programu zakupu śmigłowców Caracal, w budżecie MON pojawiły się znaczne wolne środki. - Mam wrażenie, że to była po prostu taka wizja ministra Macierewicza. Ciężko mi racjonalnie spekulować na ten temat - dodaje były dowódca Sił Powietrznych. Plany były ambitne Program zakupu latających cystern zapoczątkowano w 2012 roku w ramach Europejskiej Agencji Obronnej. W założeniu był podobny do zrealizowanego wcześniej wspólnego zakupu ciężkich samolotów transportowych C-17 Globemaster. Mniejsze państwa NATO i UE nie są w stanie kupić i utrzymać tak drogiego sprzętu. Ponieważ oferuje on jednak bardzo cenne i unikalne możliwości, za rozwiązanie uznano zakup grupowy. Potem w zależności od wkładu finansowego każde państwo otrzymuje w zamian do wykorzystania określoną liczbę godzin lotu w roku. W ramach programu wybrano europejskie maszyny Airbus A330 MRTT (ang. Wielozadanowy Samolot Tankująco-Transportowy), wówczas jedyną realną ofertę na rynku. To głęboka modyfikacja cywilnych samolotów pasażerskich dalekiego zasięgu A330. Mają dodatkowe zbiorniki paliwa i system do jego przetaczania w locie. Dodatkowo tam, gdzie normalnie jest kabina pasażerska, mieści się wielofunkcyjna ładownia. Można w niej przewieźć do 45 ton ładunku, albo do 380 ludzi, albo 130 rannych na noszach, lub różne konfiguracje powyższego. To uniwersalne i wielofunkcyjne maszyny, które zdobyły dużą popularność na rynku. Do dzisiaj Airbus zdobył 60 zamówień. Brytyjczycy wożą nimi nawet swoich polityków. Dzisiaj w programie wspólnego zakupu A330 MRTT uczestniczy sześć państw. Belgia, Czechy, Holandia, Luksemburg, Niemcy i Norwegia. Zamówienie opiewa na osiem maszyn. Ich główną bazą ma być holenderskie Eidhoven. Polska od początku była jednym z głównych uczestników programu. W bazie lotniczej Powidz miała się mieścić wysunięta baza dla wspólnych latających cystern, a wielu polskich lotników miało nimi dowodzić i latać. Rozpoczęto stosowne przygotowania. Niespodziewanie jednak dla nawet najwyższych rangą wojskowych, MON podjął decyzję o wycofaniu się z programu. Trzy dni przed uroczystym podpisaniem umowy w lipcu 2016 roku. Nie podano oficjalnie żadnego wyjaśnienia. Później MON sugerował jednak, że chodziło o koszty programu (1,2 miliarda złotych do 2022 roku) oraz rzekomo niezadowalającą ofertę offsetu od koncernu Airbus (tak samo uzasadniono rezygnację ze śmigłowców H225M Caracal, też produkowanych przez koncern Airbus). Zwielokrotnianie sił przy pomocy latającej cysterny Dla generała Drewniaka była to niezrozumiała decyzja, która poważnie osłabiła potencjał naszego lotnictwa na wiele lat. - Te samoloty dałyby nam ważne możliwości tankowania w locie i transportu strategicznego. Bez nich, ani obecnie F-16, ani w przyszłości F-35, nie są w stanie w pełni wykorzystać swoich możliwości. Sami podcięliśmy im skrzydła - mówi były wojskowy. MON w zamian ogłosił oficjalnie program "Karkonosze", w ramach którego mieliśmy sami kupić lub wynająć maszyny MRTT. Na tym się jednak skończyło. Minęły cztery lata a nie ma żadnego sygnału, aby były jakiekolwiek realne postępy w tej sprawie. - Teraz chcąc skorzystać z możliwości tankowania w locie, musimy prosić sojuszników. Bez żadnego konkretnego trybu, po prostu na zasadach dżentelmeńskiej umowy. Kiedyś nie będą mogli, albo nie będą chcieli i będzie problem - mówi generał Drewniak. Problem, ponieważ latające cysterny mają współcześnie wielkie znaczenie dla prowadzenia wojny w powietrzu. Nie tylko w ataku, kiedy mogą przedłużyć zasięg maszyn wlatujących gdzieś głęboko nad terytorium wroga. Co ważniejsze z naszej perspektywy, są równie cenne w obronie. Jak tłumaczy generał Drewniak, ta polega bowiem głównie na utrzymywaniu par samolotów w strefach patrolowych. Bez tankowania w powietrzu do utrzymania jednego patrolu potrzeba trzech par maszyn. Jedna jest na ziemi, druga leci do albo z strefy patrolowania, a trzecia krąży w niej. - Czyli w danym momencie możemy wykorzystać do walki 30 procent sił. Gdybyśmy mieli gdzieś pod ręką latającą cysternę, to ten współczynnik byłby bliższy 70 procent. Czyli nagle mamy ponad dwa razy więcej sił - opisuje generał Drewniak. Z tego powodu w anglojęzycznej terminologii takie samoloty jak A330 MRTT określa się między innymi mianem "zwielokrotniaczy sił" (ang. - force multiplier). Przy ich pomocy, bez zwiększania liczby na przykład samolotów myśliwskich, można zwiększyć ich liczbę w walce. Jak dodaje generał, to nie jedyna zaleta latających cystern. - Broniąc się bez nich, stajemy się idealnie czytelni dla przeciwnika. Na radarach może obserwować, kiedy nasze maszyny wystartowały, czy kiedy wleciały do strefy patrolu. Zwykły żołnierz może wtedy policzyć na kartce, biorąc kilka danych dostępnych w sieci, na ile starczy im paliwa. Czyli będzie wiedział, kiedy będą musiały odlecieć, wylądować i mniej więcej ile czasu spędzą na ziemi - tłumaczy generał. Dodaje, że możliwość trzymania przeciwnika w niepewności to "potężny oręż". W zamian są samoloty VIP Samoloty MRTT to jednak nie tylko tankowanie w powietrzu. To też duże samoloty transportowce, mogące przewozić ładunki i ludzi na znacznych dystansach. Obecnie polskie wojsko nie ma samo takich możliwości i nie zapowiada się, aby miało. Choć uczestniczy w dwóch innych sojuszniczych programach, w ramach których ma dostęp do ciężkich samolotów transportowych. Wspomnianych C-17 Globemaster, oraz ukraińskich antonowów. Są to jednak maszyny znacznie mniej uniwersalne, zdolne głównie przewozić ciężkie i duże ładunki. - Dzięki takim samolotom jak A330 MRTT nie musielibyśmy kombinować z wysyłaniem małych C-295 CASA, z kilkoma przystankami, gdzieś daleko, na przykład do Afganistanu. Moglibyśmy też nie wydawać milionów złotych na nadzwyczajny transport maseczek z Chin - mówi generał Drewniak. Maszyny mogłyby też posłużyć do ewakuacji polskich obywateli na przykład z miejsca klęski żywiołowej, czy przywieźć osoby ranne w dużym wypadku gdzieś za granicą. W czasie kiedy MON rezygnował z udziału w programie zakupu A330 MRTT, jednocześnie forsował ekspresowy zakup (łamiąc przy tym prawo) samolotów do transportu polityków, za łącznie trzy miliardy złotych. - Sugerowaliśmy kierownictwu MON, żeby te samoloty miały też możliwość ewakuacji medycznej - mówi generał Drewniak. Czyli była możliwość zdemontowania z ich wnętrza luksusowego wyposażenia i zamontowania w zamian noszy oraz temu podobnego sprzętu. - Uważaliśmy, że to dałoby nam cenną możliwość ewakuacji rannych na dużych odległościach. Niestety nasza sugestia została odrzucona - dodaje. https://next.gazeta.pl/next/7,151243,26086563,to-mialo-byc-powazne-wzmocnienie-lotnictwa.html#BoxWOpImg1
Czlowieksniegu Napisano 10 Lipiec 2020 Napisano 10 Lipiec 2020 https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/sprawa-szeregowego-manczaka-blaszczak-nie-dotrzymal-obietnicy/m1x33x1,79cfc278
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się