Jump to content

Julekcezar

Forum members
  • Content Count

    417
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Julekcezar

  1. U mnie w sąsiedniej wsi też jest poniemiecki cmentarz w środku lasu. Nie przypominam sobie, żebym tam widział jakiś cały grób. Te co bogatsze odsunięte płyty i splądrowane, w jednym jeszcze kilka lat temu było na dni widać leżące kości na dnie wymurowanej "krypty" pod płytą. Te biedniejsze bezceremonialnie rozwalone, dziur też nakopane, choć bardzo dawno bo zarośnięte dokumentnie i spłycone od upływu czasu. Masakra... Czy tamten Kazek rozkopał, czy nie to nie ma większego znaczenia, choć wątpię. Jednak sensację zrobił i niemniej z tego dołu w grobie wyniósł niemniej niż ten, kto go rozkopał-z tym że szabrownik pewnie w depozycie, a on w kasie z reklam i patronite. Żeby nie było, nie mam nic przeciwko zarabianiu na historii, ale są pewne granice przyzwoitości. Jak już to musiał pokazywać, to by przynajmniej tego z detektorystami mógł nie łączyć.
  2. Doczyściłem ten syf do gołego metalu. Jak dla mnie to nie jest korozja międzykrystaliczna, nie wlazło w metal, powierzchnia pod tym była ok. Tak czy siak wżery są okropne. Al;e jakimś znawcą nie jestem, mogę się mylić. Na moje oko to wada odlewnicza, bo ten syf to nie jest typowa czarna/pomarańczowa rdza. Teraz wygotuję w wodzie destylowanej, wyrównam powierzchnię szpachlą, która się do tego nada, na to czerwony podkład, jak w oryginale i dunkelgelb. Szklanka to samo, tylko nie trza szpachlować, bo jest w niezłym stanie i wżerów nie ma na tyle dużych, żeby podkład nie wyrównał. Wnętrze szybko idzie, bo korozja jest znikoma. Pozostałe miejsca, gdzie są wżery, a malować nie będę (np wnętrze trójnika) pójdzie tanina + paraloid. I będzie całkiem ładny egzemplarz. Jakby kiedyś zmienił właściciela, w co wątpię to zawsze można farbę wtórną usunąć i taniną z paraloidem zrobić. Jak skończę wrzucę foty, jak wyszło.
  3. Dla mnie podejrzane, ale niech się mądrzejsi wypowiedzą.
  4. Bo na każdej rzeczy, gdy chcę zakonserwować najpierw testuję w niewidocznym miejscu każdy odczynnik. Poza gołym metalem, bo jego robię zawsze tak samo. Na wielu farbach sprawdzałem aceton, każdą rozpuszczał i se po pewnym czasie dałem siana. Teraz mnie coś tknęło żeby sprawdzić i jest oto wunderfarbe. A tak poza tym, to ilość farby na deklu okazała się wbrew temu co myślałem znikoma. W większości to był osad kwasu fosforowego. Wrzuciłem do elektrolizy i się okazało, że odlew jest wadliwy to mało powiedziane- pierwsze 3 mm to utlenione żelazo powstałe przy odlewaniu, podobne do metalu. Jak nagrzeje się pręt to takie coś czarno metaliczne na nim zostaje, tylko w małej ilości. I mi się z w miarę gładkiego dekla zrobił taki, co na potwornie zjedzony wygląda. Spotkaliście się z czymś takim?
  5. Grunt to mieć wszystko puste i najlepiej pofotografowane. Może i będą próbowali zrobić z Ciebie terrorystę, ale tylko zmarnują czas.
  6. fragment stopy gdzie uderzył zmienił kolor na fioletowy.
  7. Święta racja. Ja się kiedyś dziwiłem że szmatławce robią sensację z pustego pocisku czy granatu, odkąd spadł mi pusty ppanc na stopę zmieniłem zdanie
  8. Cześć, mam dylemat co to. Średnica 76,5 mm, choć biorąc pod uwagę bruzdy na pierścieniu może być to niedokładny pomiar. Mierzyłem po niewgniecionych miejscach gwintem lufy. Wszelkich smerfów to czytających informuję że pocisk jest pusty co widać na zdjęciach i został legalnie nabyty drogą wymiany barterowej od lokalnego żula. Mam drugi taki sam od tego samego żula, tylko ma urwaną nakładkę antyrykoszetową i jest niewystrzelony, ale średnica po pierścieniu taką sama wyszła.
  9. Mówisz że aceton to dzieło Szatana i w istocie się z Tobą zgadzam. Ale chyba znalazłem drugie dzieło Szatana na niego odporne. Miałem chwilę czasu to porobiłem testy w niewidocznym miejscu na tej farbie acetonem. I nic. To wziąłem wincyj acetonu i z niedowierzaniem zacząłem ciorać to ile wlezie. Po 5 minutach ciągłego szorowania po tym pędzlem w acetonie nie ma żadnych efektów. Farba jak była, tak jest. W ciężkim szoku jestem, byłem święcie przekonany, że aceton zmywa absolutnie wszystko poza samym metalem.
  10. To jest właśnie po takim zabiegu Wcześniej nie było widać ani cm2 malowania. Kwas ortofosforowy tej farby nie rusza, ale to max ile z tego można wycisnąć. Nakładałem pędzlem i potem zmywałem szczotkując plastikową szczotą. To w takim razie leci do elektro. Przynajmniej weczko udało się uratować z resztkami ory malowania. Mam tylko nadzieję, że będzie w miarę wyglądać z czorną jako diobeł od taniny szklanką. A może lepiej zamiast taniny dać podkład i od nowa pomalować na dunkelgelb? Wżerów nie ma, więc będzie całkiem spoko wyglądać. Jak tak patrzę, to ta farba chyba nieco nadjarana jest. Może poprzedni właściciel grzał żeby rozebrać/pasztet wytopić.
  11. Tu masz lepsze ujęcie na jeden z zachowanych kawałków farby.
  12. To co wygląda jak gliniasta ziemia to jest właśnie farba. Jak tak patrzę na to foto to rzeczywiście można wziąć to za glinę czy coś.
  13. Tak to wygląda. Na foto nie za bardzo widać, że farba jest na rdzy.
  14. Jeszcze jedna sprawa. Zacząłem robić szklankę miny i wyszła też farba. O ile na wieczku jest zdrowa i wystarczyło usunąć rdzę tam gdzie jej nie było o tyle tutaj jest ona w zdecydowanej większości jeśli nie wszędzie na warstwie rdzy. Lepiej po kawałku usuwać rdzę kwasem i modlić się żeby parę cm2 było do uratowania, czy wrzucić do elektrolizy? Większość farby tak czy siak zejdzie, ocalić przy dobrych wiatrach można może 3% powierzchni. Przy złych zmarnuję czas. Można też po elektrolizie pomalować na nowo, bo nie ma klasycznych wżerów, tylko takie płaty rdzy odpadają i pod tym jest względnie gładka powierzchnia. Tylko znów jest problem czy to nie będzie komicznie wyglądać z wieczkiem na którym jest ok 50% oryginalnej farby.
  15. Ok, to w takim razie użyję pasty woskowej w benzynie, bo ona ani trochę nie rusza. I można nią do woli ciorać pędzlem. Dzięki.
  16. Cześć, kończę oczyszczać wieczko do s miny. Sporo farby zostało, punkowo czyszczę kwasem fosforowym i igłą zdrapuje resztki przylepionego czegoś w stylu mułu z rzeki bo tak mniej więcej śmierdzi. Potem planuję ją odtłuścić benzyną mineralną i pokryć paraloidem. Tylko właśnie, w czym do rozpuszczać? Normalnie używam acetonu i mi bardzo odpowiada bo szybko schnie, ale on rozpuszcza właściwie wszystko. Może ksylen albo toluen? Nie chcę kupować i zgadywać co się nada, więc proszę kogoś kto konserwował coś z podobną farbą w ten sposób o radę. Aha i zaznaczam jeszcze raz, że interesuje mnie rozpuszczalnik który wcale nie rozpuszcza, a nie rozpuszcza wolno. Gdyby wyszła korozją trzeba będzie zdejmować paraloid i konserwować od nowa, a nie chcę się pozbyć farby.
  17. Cześć, miał ktoś już styczność z nowym deko? Słyszałem że dyrektywa w Polsce weszła niezależnie od tego jakie są nasze przepisy i można zarejestrować giwerę kupioną choćby w Niemcowni. Interesuje mnie głównie WPA we Wrocławiu. Wiem, że są niewyobrażalne zniszczone nowe zdekowance, ale dostanie choćby takiego mg 34 w normalnej cenie na starych przepisach graniczy z cudem. Z resztą u mnie to ma tylko wyglądać więc za bardzo mi to nie przeszkadza. A Szwaby niezłe cacka mają.
  18. Jako potwierdzenie że działa tu masz łuskę do wja 23 ruską właśnie tak wyczyszczoną. Tylko elektro i mycie gąbką. Nie ma żadnych rys i nic nie jest nadjedzone. Wcześniej była cała pokryta takim zielonym patynopodobnym syfem co się łuszczył i obleśnie to wyglądało.
  19. Ja bym zrobił elektrolizę, miedź super czyści. 0,01A/cm2, anoda z nierdzewki i 2 % NaOH dobrze działa. Kiedyś w jakmiś anglojęzycznym opracowaniu o konserwacji miedzi to znalazłem, czyści, nic nie niszczy 20 minut i nabój czysty. Umyj zwykłą gąbką później, to cały syf zejdzie. I radzę używać rękawiczki, bo gdzieś słyszałem, że się jakiś strasznie szkodliwy związek chromu produkuje przy elektro z nierdzewką, nie wiem czy prawda, ale lepiej uważać.
  20. Elektroliza, dobrze vis gada. Potem myjesz gąbką zwykła i jak nowa. Patyna na łuskach nie ma sensu, to nie monety. I potem zabezpiecz czymś, bo się zrobi znowu zielona.
  21. Do elektro, trzy dni i poz sprawie.
  22. Cześć wszystkim, potrzebuję wykonać okładki do niemieckiego bagnetu S 84/98. Mam wszystko poza wymiarami. Mam prośbę, żeby jakiś szczęśliwy posiadacz takowych, które da się odkręcić celem zmierzenia wziął suwmiarkę i pomierzył je. Niestety nie mam żadnego bagnetu, w którym są drewniane odkręcacalne okładki, dlatego potrzebuję pomocy. Pozdr, Julek
  23. Nie piszę o żadnym kraju. Po prostu mówię, że gospodarka jest kluczowa dla państwa, a kto jest na banknocie nie ma znaczenia.
  24. Dlatego najlepiej po prostu to solidnie złapać i wykręcić. Różny tłuste dziadostwo będzie potem utrudniać dalszą konserwację. Widać, że on nie jest jakoś mocno zardzewiały, powinno się udać tak o wykręcić.
×
×
  • Create New...

Important Information