Jump to content

pokemon

Forum members
  • Content Count

    2404
  • Joined

  • Last visited

    Never

Community Reputation

0 Neutral
  1. Niestety kolego Woodhaven zostajecie zdegradowani do stopnia podpułkownika z uwagi na zameldowanie się w tegorocznej edycji sekundę przed czasem :)
  2. podpułkownik Woodhaven- czas na podsumowanie 11 edycji
  3. Czołem żołnierze! Kolejno odlicz! :)
  4. Macie Panowie rację. Kontynuowanie tego wątku nie ma najmniejszego sensu. Szkoda czasu. Jest tyle ciekawszych rzeczy w życiu niż boratynki
  5. Wracając jednak do tematu, tak jak powiedziałem na wstępie powody dla których mieliby wybić partię boratynek w srebrze nie są mi dotychczas znane ale czy to takie istotne? Jeżeli Zdzisławie trzymać się twardo ordynacji menniczej" i pominąć zachcianki króla lub nadzorcy mennicy" jak to miało miejsce z szelągiem 1622, to ewentualnie przychodzi mi na myśl jeszcze jedna możliwość, a mianowicie samowola/nadużycie mennicze np. zabrakło blachy do zakończenia zlecenia to dokręcono kilkadziesiąt sztuk z blachy srebrnej. W późniejszym okresie boratynki pojawiają się i z grubej blachy i cienkiej, i z małego krążka i z dużego krążka- z czego się dało i aby wypełnić zapotrzebowanie na pieniądz. Nikt już nie patrzył na ordynację. Płaciło się sakiewkami, a za dukata należało się coraz więcej szelągów-szalała inflacja. Jest tu też pośrednia odpowiedź dla kolegi Tyr który napisał: Boratynki w porównaniu do innych- srebrnych szelągów z tego okresu były b. grube i bicie takiego wagomiaru monety w srebrze było by szaleństwem. Nawet przy zastosowaniu najcieńszej próby srebra to porównanie wagi do wartości z półtorakami, trojakami i wzwyż było by czystym marnotrawstwem kruszcu." Srebrnych szelągów zdaje się było trzeba mniej na dukata niż boratynek więc marnotrawstwa tu nie byłoby. Jeśli chodzi natomiast o próbę, wagę, średnicę itd. to trzeba by zbadać ale nie wydaje mi się, aby odbiegały znacząco od szelągów szwedzkich (tych dobrych), pruskich itp. Srebro było chętniej przyjmowane. Oczywiście to co tu przytoczyłem nie udowadnia bezpośrednio, że srebrne boratynki istniały, ale pokazuje, że nie są to też argumenty na to, że nie istniały. Miło mi się z wami pisze, jest ciekawie, więc nie widzę problemu do dalszego pociągnięcia tego wątku
  6. okazuje się, że nie byliśmy pierwsi którzy wpadli na taki pomysł w Europie w tym okresie, a i Boratini być może zawzorował się na tej koncepcji monety. Zresztą Jan Kazimierz miał ciągotki do Francji. Po abdykacji tam osiadł
  7. miedziana oratynka" francuska anno domini 1651
  8. zdjęcie pochodzi z aukcji: https://aukcjamonet.pl/product/2589/zygmunt-iii-waza-szelag-1622-odbitka-w-zlocie-unikat-ex-potoccy-collection Koledzy zdzicho77 i Rosforek- niczego na siłę nie będę wam udowadniał, jednak na podstawie chociażby przykładu takiej monety uważam, że stwierdzenie typu: Podstawowym dokumentem opisującym ile monet,jakiej próby ,które mennice mają wybić była zawsze ordynacja mennicza"- nie zawsze było przestrzegane, chyba, że przedstawicie mi DOKUMENTY zezwalające na bicie takich szelągów w złocie o ile istniały i o ile się zachowały
  9. Kolego Tyr oto egzemplarz z wtrąceniem srebra o którym wspomniałeś. Z uwagi na sprasowanie na rancie (końcówce blachy?) dotychczas utożsamiałem ten fakt z pozostałością srebra w rolkach po poprzednim biciu monety z blachy srebrnej, ale być może jest tak jak mówisz, że są to wtrącenia z przetopu- blacha na boratynki podobno była kupowana w Niemczech.
  10. Kolego Zdzisławie- mieliśmy być poważni, a takim pisaniem tego samego robi się misz masz. Może są jeszcze inni koledzy co mają coś ciekawego do wniesienia do dyskusji- ciekawego w sensie nowego a nie szerzenia swoich wątpliwości i wyrażania uczuć. Czy nie lepiej zamiast się spierać wspólnymi siłami rozwiązać tę zagadkę? Nie mam teraz za dużo czasu więc odpisuję jak to się mówi na kolanie. Swoją drogą i tak dużo już powiedziałem i czy wierzysz w to czy nie, to już Twój problem.
  11. Z miedzią król Jan Kazimierz próbował już zresztą w roku 1650. Nie zachowało się tych pieniędzy zbyt wiele. A i pierwszy rocznik miedzianych boratynek 1659 nie występuje obficie na rynku. Niechęć do takiej waluty powodowała, iż emisji tych monet nie zwiększano. Ta sytuacja wydaje się bardzo prawdopodobną do zrobienia podejścia bicia monety w srebrze. W dość lichym srebrze dlatego monety niekiedy kruszyły się. Ma to też tę zaletę, że ukruszoną łatwo sprawdzić, że jest srebrna a nie posrebrzana :) Cezary zrobił bardzo dobra robotę w boratynkach i robi nadal, dlatego pozdrawiam go z tego miejsca serdecznie. Może też z czasem odkryje coś ciekawego w temacie srebrnych boratynek czego sobie i wam kolekcjonerom życzę :)
  12. O historii boratynek kolega napisał fajnie. Tak długo niepłacony żołd zmusił króla do ich emisji. Zwróćmy jednak uwagę na fakt, iż zapłacenie żołdu w boratynkach wg. moich informacji spowodowało bunt hetmana Lubomirskiego i jego wojsk. Poza tym powszechnym środkiem płatniczym w Europie było srebro (no i złoto oczywiście). W tej sytuacji nie możemy wykluczać, że zmusiło to króla przed albo po buncie do kombinowania z próbną emisją srebrną. Próbną w sensie, że stwierdzono że się ona nie opłaca i została tylko emisja miedziana. A dlaczego się nie opłacała? Z kilku powodów: 1. Po potopie brakowało srebra 2. Nawet gdyby król kontynuował emisję srebrną to szeląg był tylko szelągiem, ze srebra by się wystukał a efekt ten sam 3. Na rynku krążyło tyle rodzaju szelągów i tych prawdziwych i fałszywych, i polskich i szwedzkich i pruskich i suczawskich i cieszyńskich i nie wiadomo jeszcze jakich i w końcu boratynek, że ona i tak ginęła w tłumie
  13. Kolega domaga się dokumentów. To nie takie proste. Gdyby one były, nie byłoby żadnej zagadki i ten temat byłby nam niepotrzebny. Wszystko byłoby jasne. Bądźmy poważni. Teraz wiadomo jakie są przepisy, więc nikt nie szuka i nie kopie, ale w środowisku słyszało się o takich trafieniach w nazwijmy skarbach (chociażby bohaterka tego wątku z poprzednich 10 latach wstecz). Jeśli tak, to to chyba lepszy dowód jak dokumenty- bo naoczny.
  14. Witam kolegę Zdzisława. Jako, że poważni ludzie rozmawiają poważnie" wypada mi odpowiedzieć. W Suczawie cynowali fałszywe szelągi, żeby je upodobnić do srebra i cóż z tego? Co obywatele robili, żeby komuś wcisnąć badziew to jest osobny temat. Owszem są również kolekcjonerzy fałszywych boratynek a i posrebrzanych pewnie znajdziemy, z tym, że jako poważni ludzie rozmawiajmy o oryginałach bo osobiście dla mnie, czy posrebrzana w epoce czy posrebrzona teraz to jeden badziew. Posrebrzonej też nigdy nie nazywałbym srebrną a temat dotyczy srebrnych a nie posrebrzanych
  15. pisząc punkt 6 miałem takie kwiatki na myśli
×
×
  • Create New...

Important Information