Jump to content
Sign in to follow this  
Czlowieksniegu

Bałtykowi grozi katastrofa ekologiczna. W tym wraku na Zatoce Gdańskiej wciąż zalegają tysiące ton paliwa

Recommended Posts

Wrak zatopionego podczas wojny niemieckiego tankowca wciąż spoczywa w wodach Zatoki Gdańskiej. W kwietniu naukowcy zbadali jego szczątki i doszli do niepokojących wniosków. Pięć zbiorników z paliwem jest wciąż szczelnie zamkniętych, ale w każdej chwili może dojść do wycieku, bo statek może złamać się pod swoim ciężarem. - To byłaby katastrofa ekologiczna dla Bałtyku - komentują eksperci, którzy mają konkretny apel do rządu

W 1945 roku niemiecki tankowiec T/S Franken został zatopiony przez jednostki radzieckie. Jego wrak wciąż leży w wodach Bałtyku, w Zatoce Gdańskiej, na wschód od portu w Helu. W kwietniu w ramach projektu Fundacji MARE szczątki statku zbadała ekspedycja, składająca się z naukowców i kilku nurków. Badania trwały kilka dni. Eksperci chcieli sprawdzić, czy wrak, który spoczywa na głębokości około 70 metrów, stanowi zagrożenie dla środowiska. Chodziło oczywiście o zalegające tam paliwo.

Z dokumentacji historycznej wynika, że w momencie zatonięcia T/S Franken przewoził około 3 mln litrów paliwa. Tegoroczne badania pokazały, że pięć zbiorników statku jest wciąż szczelnie zamkniętych. Według szacunków, znajduje się tam około 40 procent całego, przewożonego podczas ostatniego rejsu paliwa. Jeżeli to się potwierdzi, mowa jest tutaj o tysiącach ton potencjalnie niebezpiecznych substancji, które wciąż zalegają na dnie Bałtyku.
Czarny scenariusz dla Bałtyku. Skażeniu ulegną liczne obszary

Kłopot w tym, na co zwraca uwagę dr inż. Benedykt Hac z Instytutu Morskiego w Gdańsku, że zbiorniki te w każdej chwili mogą ulec zniszczeniu. Statek, co wykazały badania, może złamać się pod swoim ciężarem, a co za tym idzie dojdzie wówczas do wycieku paliwa na niespotykaną skalę. - To będzie katastrofa ekologiczna. Przy rozkładzie prądów na Zatoce Gdańskiej, mamy prawie 80 procentową pewność, że to paliwo wyląduje gdzieś na plaży - mówi dr inż. Hac.

Ze wstępnych analiz Instytutu Morskiego w Gdańsku wynika, że w przypadku wycieku paliwa z tankowca T/S Franken dojdzie do skażenia znacznych obszarów Bałtyku. W raporcie naukowcy wskazują na plaże od miejscowości Piaski po Hel, sześć obszarów Natura 2000, Zatokę Pucką, Półwysep Helski, klif orłowski, Ujście Wisły, Zalew Wiślany i Mierzeją Wiślaną. W przypadku spełnienia się tego czarnego scenariusza może dojść do zniszczenia wielu cennych siedlisk oraz zmniejszenia liczebności gatunków chronionych" - przestrzegają przedstawiciele Instytutu Morskiego w Gdańsku.

O tym, że sytuacja jest poważna, świadczy jeszcze jedna informacja. Przedstawiciele Fundacji MARE, którzy zorganizowali dzisiaj na jednej z gdańskich plaż konferencję, podali wyniki badań próbek wody, pobranych w najbliższej okolicy wraku. Na dnie zalega tam plama paliwa ciężkiego, a normy stężenia substancji toksycznych i rakotwórczych zostały przekroczone nawet kilkaset razy.

Nie wiadomo, kiedy dojdzie do wycieku paliwa ze zbiornika Franken. Może to się stać w tym roku, za dwa lata, albo za pięć. Ale naukowcy są przekonani, że do takiego wycieku dojdzie. By tego uniknąć, konieczne jest zorganizowanie ekspedycji i przeprowadzenie kosztującej około 10-20 mln euro operacji. - Paliwo trzeba wypompować ze zbiorników i zastąpić je wodą. A wrak należy już później zostawić samemu sobie - tłumaczy dr inż Hac.
Konieczna ekspedycja i zabezpieczenie statku. Apel i petycja do rządu

Taką operację musi sfinansować i przeprowadzić polski rząd. Fundacja MARE wraz z pracownikami Instytutu Morskiego w Gdańsku lobbuje na rzecz zabezpieczenia wraku Franken i wypompowaniu z niego niebezpiecznego dla środowiska paliwa.

By nieco zwiększyć nacisk na polski rząd, Fundacja przygotowała apel, pod którym w trzy miesiące chce zebrać około 100 tysięcy podpisów Polaków. Fragment apelu, który w całości można znaleźć na stronie fundacjamare.pl, brzmi: godnie z Ustawą o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej (Dz.U. 2017 poz. 2205), Zatoka Gdańska (w części w której leży wrak T/S Franken) należy do morskich wód wewnętrznych, podlegających pod Urząd Morski w Gdyni i będących częścią terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Tym samym, to na administracji państwowej spoczywa obowiązek ochrony i zachowania dobrego stanu środowiska morskiego Zatoki, który może zostać w sposób krytycznie zagrożony w najbliższej przyszłości na skutek niekontrolowanego wycieku paliwa z wraku tankowca T/S Franken(...)".

- Kilka ważnych instytucji wstępnie zadeklarowało poparcie dla projektu, ale rozmowy na temat finansowania takiej ekspedycji są prowadzone dość niechętnie. Jesteśmy zdania, że Polacy powinni wiedzieć, jakie zagrożenie czyha na dnie Bałtyku - w rozmowie z Onetem mówiła Małgorzata Kossowska z Fundacji MARE.

http://trojmiasto.onet.pl/baltykowi-grozi-katastrofa-ekologiczna-w-tym-wraku-na-zatoce-gdanskiej-wciaz-zalegaja/7d7p45p

I teraz przerzucamy gorącego kartofla:
- Polska, bo na naszych wodach terytorialnych
- Niemcy, bo to-to ich było
- Rosja, bo ona to-to zatopiła
:-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
100milionów zeta..

Pewnie poczekają aż wypłynie i powiedzą że to wina...


Pytanie z podobnej beczki- podczas 2ws niejeden tankowiec dostał torpedę i poszedł na dno.
Czy są udokumentowane skażenia plaż/środowiska z tamtego okresu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
I teraz przerzucamy gorącego kartofla:
- Polska, bo na naszych wodach terytorialnych
- Niemcy, bo to-to ich było
- Rosja, bo ona to-to zatopiła
:-("

Człowieksniegu zapomniałeś o stronie żydowskiej. Paliwo mogło być kupione za ich pieniądze. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aktualna sytuacja batymetryczna w rejonie zalegania wraku t/s FRANKEN na podstawie pomiarów hydrograficznych wykonanych przez Urząd Morski w Gdyni dnia 12.07.2018 r. z wykorzystaniem systemu hydrograficznej echosondy wielowiązkowej amerykańskiej firmy R2 Sonic, typ 2024
Urząd Morski w Gdyni studzi emocje. Zapewnia, że od wielu lat prowadzi monitoring powietrzny i satelitarny rejonu wraku. Jak przekonuje, kwietniowa ekspedycja ie potwierdziła wycieku paliwa z wraku, nie udało się również potwierdzić, gdzie na wraku znajduje się paliwo, w jakich ilościach i jakiego rodzaju jest to paliwo, a wnioski wyciągane w raporcie opierają się w dużej mierze na informacjach historycznych i przypuszczeniach".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przy okazji, w jednej z sowieckich baz wojskowych na zachodzie PL znajdowały się składy paliw wówczas ekologią się nikt nie przejmował zbiorniki były nieszczelne i wsiąkające w ziemie paliwo utworzyło małe wtórne złoże po opuszczeniu terenu przez Rosjan w 1992 miejscowi zaczęli je eksploatować kopiąc szybiki.Opowieść słyszałem z 2 ręki ile w tym prawdy nie wiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
abcd - zbiorniki były szczelne.....piloci byli rozliczni z wylatanych godzin....a brak było części...więc aby wierchuszka widziała ze samolot latał trzeba było spalić" paliwo...a ileż mogą kupić miejscowi ???? to samo było Białej Podlaskiej...Mińsku Mazowieckim ...
myślę ze i teraz też :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie były szczelne.
z pierwszej ręki - w 1992 za gówniarza byłem świadkiem pobierania" paliwa z ziemi. Tyle w temacie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Do złotego pociągu to pełno arabów, cyklistów i motorowerzystów było - do takiego szitu niestety chętnych brak. W prawodawstwie międzynarodowym powinno być ujęte, że za wszelkie ciekawostki i usuwanie ich skutków odpowiada agresor.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Marcin P - a co wybieranie z dołka ma wspólnego z szczelnością zbiornika jakaś korelacja????? no chyba że Ciebie jako gówniarza jak sam się określasz spuścili do zbiornika żebyś zobaczył gdzie ma dziury....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wrak tankowca na dnie Bałtyku w każdej chwili grozi katastrofą ekologiczną

Ponad 44 tysiące głosów wsparcia pod apelem: ratujmy Bałtyk. Fundacja Mare" i Instytut Morski w Gdańsku walczą o rozbrojenie tykającej na dnie Zatoki Gdańskiej bomby ekologicznej. To, co kryje wrak niemieckiego tankowca, może być groźniejsze niż się wydawało.

To jedna z największych tykających bomb ekologicznych na dnie Zatoki Gdańskiej. Tankowiec Franken kryje ogromne ilości paliwa, które od ponad siedemdziesięciu lat zagraża środowisku. - Ten wrak może się załamać pod własnym ciężarem i wtedy całe to paliwo może wyciec w niekontrolowany sposób - twierdzi Olga Sarna z fundacji Mare".

Specjaliści z Instytutu Morskiego w Gdańsku oraz Fundacji Mare" przeprowadzili właśnie dokładne badania tankowca, który leży na głębokości stu trzydziestu metrów, by oszacować stopień zagrożenia.

- Część jest pouszkadzana, porozrywana. Te uszkodzenia były zrobione już w czasie wybuchu - mówi jeden z nurków, którzy badali wrak. - Ten projekt jest naprawdę ważny, bo może zapobiec poważnej katastrofie, która może mieć miejsce za kilka lat - dodaje kolejny z nurków.

Zagrożenie jest poważne

Franken zatonął w 1945 roku niedaleko Helu. Co najmniej pięć przerdzewiałych zbiorników 180-metrowego tankowca wciąż kryje aż półtora miliona litrów paliwa. - Jeśli to paliwo lekkie wycieknie, to rozprzestrzeni się w stronę lądu, dojdzie do plaż i zanieczyści około 80 kilometrów polskiego wybrzeża, a w tym liczne obszary Natura 2000" - twierdzi Olga Sarna.

Jak poważne jest to zagrożenie, zobaczyliśmy dziewięć lat temu. Stosunkowo niewielki wyciek paliwa z niemieckiego statku Stuttgart, który zatonął w okolicy Gdyni, początkowo spowodował całkowite skażenie środowiska morskiego na obszarze kilku hektarów. W ciągu dekady obszar ten urósł aż kilkanaście razy. Katastrofa wywołana przez paliwo z Frankena może być dużo większa.

- Mieliśmy kilka katastrof na Bałtyku, kiedy rozbijały się tankowce. To będzie porównywalne z rozbiciem się całkiem dużego tankowca - uważa dr Jacek Bełdowski z Polskiej Akademii Nauk.

Ekologiczna bomba na dnie Bałtyku to też liczne beczki ze śmiercionośnymi sarinem i cyklonem B, które zatopione zostały podczas obu wojen światowych i w czasach PRL-u.

- Broń chemiczna była zrzucana nie tylko w wyznaczone miejsca i zaznaczone na mapach, ale statek, który tam płynął, nierzadko po drodze coś wyrzucał. Tak więc są miejsca nieznane, w których zatopiono broń chemiczną - twierdzi Janusz Walczak, były oficer Marynarki Wojennej.

Wyciek ropy oznacza ogromne straty dla branży turystycznej. Wycenia się je na pół miliarda złotych. Na wypompowanie paliwa z Frankena potrzeba jednej dziesiątej tej kwoty. Nie wiadomo na razie, kto sfinansuje tę operację.

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/wrak-tankowca-franken-w-kazdej-chwili-grozi-katastrofa-ekologiczna,868737.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information