Jump to content

Sobiepan

Forum members
  • Content Count

    1315
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral
  1. Mam 2 pytanka do poniższego fragmentu: "Korzystając z naszej strony akceptujesz zakaz publikowania materiałów, które są niezgodne z prawdą lub mają charakter zniesławiający, niedokładny, obraźliwy, wulgarny, szerzący nienawiść, są napastliwe, obsceniczne, bluźniercze, zorientowane seksualnie, groźne, naruszają prywatność osób trzecich lub w w jakikolwiek inny sposób naruszają obowiązujące normy prawne. Użytkownicy zobowiązani są zakazem publikacji wszelkich materiałów chronionych prawem autorskim - chyba, że jesteś właścicielem praw autorskich lub są własnością właściciela strony". 1. Co to są materiały "zorientowane seksualnie" i "groźne"? 2. Gdyby dosłownie traktować wyimek o zakazie publikacji materiałów objętych prawem autorskim, oznaczałoby to, że nie można nawet newsa podlinkować. Czy tak jest?
  2. No złota nie ma, ale gdyby podzielić koszty całej tej paroletniej akcji na dwa, to okazałoby się, że każda z tych rur jest warta małą fortunę.
  3. Była kiedyś taka herbata Gubkina i Kuzniecowa. W logo miała dwie kotwice, takie jak na tej tarczy.
  4. No nie wiem, oprócz designu i marki Opinele nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Miałem 2, w tym jeden ze stali węglowej. Uważam, że są niepraktyczne: 1) Drewniana rękojeść puchnie od wody (deszcz, na rybach, zmywanie) i blokuje klingę - nóż trudno otworzyć; 2) z węglówką jak z jajkiem, po kontakcie z kwasem (np. cytryna, musztarda) czernieje i robi się krucha.
  5. Nie wiem, czy was to jeszcze interesuje? Polacy australijskimi fregatami wzgardzili. Teraz mają na nie chęć Grecy i Turcy W atmosferze afery Polska nie kupiła w sierpniu dwóch australijskich fregat typu Adelaide. Transakcja miała być inicjatywą głównie prezydenckiego BBN i MON. Jej przeciwnicy nazywali australijskie okręty "złomem i w końcu wygrali. Teraz greckie media twierdzą, że ich zakup poważnie rozważa rząd w Atenach. Są określane jako potencjalnie cenne wzmocnienie greckiej floty w oczekiwaniu na nowe okręty. O zainteresowaniu Grecji okrętami napisał dziennik "Kathimerini a więcej detali podał specjalistyczny periodyk zajmujący się obronnością "Ptisidiastima. Według tego drugiego, pierwsze sygnały o możliwości zakupienia australijskich okrętów pojawiły się na początku września. Niedługo po tym, jak w połowie sierpnia ze sprowadzenia fregat wycofała się Polska. Potrzeba rozwiązań na wczoraj Grecy mają być zainteresowani australijskimi okrętami, ponieważ potrzebują jakichś stosunkowo dużych jednostek z silną obroną przeciwlotniczą "na wczoraj. Chodzi o możliwość zapewnienia parasola ochronnego dla innych okrętów działających na otwartym Morzu Śródziemnym w rejonie pomiędzy Kretą a Cyprem, gdzie Grecja prowadzi z Turcją intensywny spór o dostęp do surowców pod dnem morza. Posiadane przez grecką flotę fregaty mają być za słabo uzbrojone. Grecy mają jednak taki sam problem jak Polacy. Perspektywa nowych wymarzonych okrętów jest odległa z powodów finansowych. Grecy od lat szukają sposobu na wzmocnienie floty dużymi jednostkami. Rozmawiali między innymi z Francuzami i Niemcami o zakupach lub dzierżawie ich fregat. Jednak bez konkretów. Dwie australijskie fregaty mają być "rozwiązaniem pomostowym, do czasu zakupu nowych jednostek. Według greckich mediów, cena za okręty z Australii ma wynosić około 300 milionów euro. "Kathimerini zaznacza, że nawet takiej kwoty nie ma w budżecie greckiej marynarki wojennej. Wobec tego są podejmowane próby kreatywnego pozyskania dodatkowych pieniędzy. Miało zostać utworzone specjalne konto, na które obywatele mogą wpłacać datki na rzecz floty. Według gazety, rząd liczy na nakłonienie do pomocy bardzo bogatych greckich firm armatorskich, posiadających jedną z największych flot statków handlowych na świecie. Dzięki swojej sile i wpływom płacą bardzo niskie podatki, co regularnie jest przedmiotem krytyki. Teoretycznie sfinansowanie przez nich zakupu fregat nie byłoby wielkim wysiłkiem. Jednocześnie gazeta "Kathimerini twierdzi, że australijskimi okrętami są też zainteresowani Turcy, czyli główny wróg Greków. Turecka flota posiada już osiem podobnych fregat, czyli zmodernizowanych amerykańskich jednostek typu Oliver Hazard Perry. Mają więc już odpowiednie doświadczenie i infrastrukturę, aby łatwo przyjąć kolejne. Floty obu rywalizujących państw mają postrzegać australijskie okręty jako potencjalnie cenne wzmocnienie. Głównie ze względu na stosunkowo silne uzbrojenie przeciwlotnicze, zainstalowane na nich przez Australijczyków podczas modernizacji w ostatniej dekadzie. Obie jednostki, choć zbudowane w latach 80., mają mieć przed sobą jeszcze około 15 lat służby. Australijczycy wycofują je ze służby, pomimo przyzwoitego stanu, ponieważ budują już znacznie lepszych następców i nie mają dość ludzi oraz pieniędzy, aby utrzymać równocześnie starsze okręty. W Polsce obie fregaty też miałyby pełnić funkcję rozwiązania pomostowego. Wszystkie programy budowy nowych dużych okrętów na rzecz Marynarki Wojennej są mocno opóźnione, lub wręcz zamrożone. Te obecnie posiadane są natomiast stare i dożywają ostatnich lat w służbie. Australijskie fregaty miały pozwolić zachować istotny potencjał bojowy polskiej floty i jednocześnie utrzymać w służbie wyszkolonych marynarzy, którzy kiedyś przejdą na nowe okręty. Głównymi zwolennikami jednostek typu Adelaide miało być prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i MON. Zdecydowanymi przeciwnikami polskie stocznie, przemysł i część ministrów widzących w australijskich fregatach prowizorkę, która na wiele lat zamrozi pomysły budowy okrętów w Polsce. Krytykowała je też część publicystów, nazywając "złomem nieprzydatnym na Bałtyku. Pisaliśmy o tym więcej w sierpniu. Ostatecznie sprawa doczekała się spektakularnego finału. W połowie sierpnia do Australii wybrał się prezydent Andrzej Duda i minister obrony Mariusz Błaszczak. Według nieoficjalnych informacji mieli przypieczętować zakup okrętów. Dzień przed ich wylotem transakcje miał jednak ostatecznie zablokować premier Mateusz Morawiecki, przychylając się do głosów o zagrożeniu dla polskich stoczni". Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24270038,polacy-australijskimi-fregatami-wzgardzili-teraz-maja-miec.html
  6. Resztki świecznika chanukowego, podobnego jak w załączaniu: http://imged.pl/swiecznik-chanukowy-m-h-spiro-warszawa-judaik-24209174.html
  7. Ambitne plany unijnego urzędnika: Wśród swoich głównych planów Timmermans wymienił dążenie do odsunięcia od władzy obecnych ekip rządzących w Polsce i na Węgrzech". http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/586913,timmermans-polacy-demokracja-wolnosc-socjalizm.html
  8. @ wirakocza, Woźniakowska Wożniakowską, ale pytałem o Pyterę.
  9. Wszystko fajnie, tylko te donosy były niepotrzebne.
  10. Żarty żartami, a jutro będzie o was artykuł w GW ilustrowany screenami z forum. Na pryczy załkacie rzewnie: Maciek ja tylko żartowałem, nigdy na cmentarz iść nie chciałem, tam nie ma przecież żadnych pieniędzy, spróchniałe zęby i nic więcej, Maciek ja tylko żartowałem, łopaty nawet w domu nie miałem, na stanowiskach czasem kopałem, cmentarz to jednak nie to!"
  11. Słuchajcie, czy ze zdania: About one European in 20 in the countries CNN surveyed has never heard of the Holocaust, even though it’s less than 75 years since the end of World War II, and there are still tens of thousands of Holocaust survivors alive today". http://edition.cnn.com/interactive/2018/11/europe/antisemitism-poll-2018-intl/ można wyciągnąć wniosek, że: Badanie pokazuje, że zaledwie jeden na 20 Europejczyków słyszał o jednym z największych ludobójstw w dziejach świata [...]."? http://www.newsweek.pl/swiat/spoleczenstwo/europa-wciaz-antysemicka-polska-w-czolowce-ksenofobicznych-krajow/gpdlbqm
  12. W czasie siedmiu dni polska ekipa pokonała na Morzy Północnym trasę liczącą prawie 1,2 tys. km, szukając po drodze wraku legendarnego okrętu podwodnego ORP Orzeł. Wraku nie odnaleziono, wykluczono jednak kolejny obszar, w którym mógłby się on znajdować. O efektach wyprawy, która odbyła się między 13 a 19 listopada, poinformował w czwartek PAP szef ekipy poszukiwawczej Tomasz Stachura. Jak zaznaczył, decyzję o wypłynięciu w morze podjęto nagle, w momencie, gdy prognozy dawały nadzieję na to, że przez kilka dni na interesującym poszukiwaczy obszarze Morza Północnego utrzyma się pogoda umożliwiająca poszukiwania. Na potrzeby wyprawy Polacy wynajęli trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka została wyposażona w sprzęt Instytutu Morskiego w Gdańsku, w tym echosondę umożliwiającą badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m. Główny rejon poszukiwań znajdował się około 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth i 200 mil od wybrzeży Danii, w którym to rejonie może leżeć wrak ORP Orzeł". Jak poinformował Stachura, po wypłynięciu z duńskiego portu Thyboron warunki na morzu okazały się gorsze, niż się spodziewano – wiały silne północne wiatry. Ekipie poszukiwawczej udało się jednak pokonać na pokładzie kutra zakładaną trasę liczącą 1162 km wykonując w trakcie podróży badania echosondą. Sprawdzono dokładniej 43 miejsca, w których zalegały różne obiekty, znajdując 16 nowych, dotychczas niezidentyfikowanych wraków. Orła nie znaleźliśmy, ale udało się nam wykluczyć kolejny obszar Morza Północnego, co znacznie zawęża obszar do dalszych poszukiwań – powiedział PAP Stachura. Dodał, że w trakcie wyprawy oraz przygotowań do niej polska ekipa nawiązała bardzo dobre kontakty z duńskimi rybakami: obiecali oni m.in. przekazywać Polakom informacje o nowych wrakach, na które natrafią na Morzu Północnym. Listopadowa wyprawa była już piątą z kolei ekspedycją pod hasłem Santi Odnaleźć Orła" (Santi to nazwa firmy, która sponsoruje przedsięwzięcie, jej szefem jest Stachura - PAP). Obszar poszukiwań wyznaczono na podstawie hipotezy mówiącej, że 3 czerwca 1940 r. ORP Orzeł" odbywający misję na Morzu Północnym został przypadkowo zbombardowany przez brytyjski samolot. Zdaniem ekipy poszukiwawczej brytyjscy piloci mogli pomylić polski okręt z niemieckim U-bootem. W trakcie trzech wcześniejszych wypraw Santi Odnaleźć Orła" - w 2014, 2015 i 2017 r. - przeczesano już za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono na podstawie hipotezy zakładającej, że Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt. Kolejna ekspedycja planowana jest w przyszłym roku. ORP Orzeł" został zbudowany w Holandii w okresie międzywojennym, głównie dzięki składkom polskiego społeczeństwa. Wyposażony m.in. w 12 wyrzutni torpedowych i jedno podwójne działko przeciwlotnicze zawinął do portu w Gdyni 10 lutego 1939 r. Rano 1 września 1939 r. wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać polskie wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim. 15 września zawinął do Tallina, by wysadzić chorego kapitana. Jednostka została internowana, zabrano z niej dziennik pokładowy, mapy i część uzbrojenia. W nocy polscy marynarze porwali okręt z estońskiego portu i kierując się mapami narysowanymi z pamięci, popłynęli w kierunku Anglii. Po czterdziestodniowym rejsie, ściganemu przez niemiecką flotę i bombardowanemu przez niemieckie samoloty, okrętowi udało się wejść do bazy Rosyth w Wielkiej Brytanii. Orzeł został przydzielony do Drugiej Flotylli Okrętów Podwodnych w Rosyth. Zimą wychodził wielokrotnie na patrole i służbę konwojową. 8 kwietnia 1940 r. zatopił niemiecki transportowiec wojskowy Rio de Janeiro", przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię. Wieczorem 23 maja 1940 r. załoga ORP Orzeł" wypłynęła w kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji już nie wrócił. http://wiadomosci.dziennik.pl/historia/aktualnosci/artykuly/585718,orp-orzel-wrak-poszukiwania-okret-podwodny-morze-polnocne.html
  13. Tak z ciekawości, czy wiadomo jak oni się wkręcili na tę imprezę"? Chodzi mi o wersję oficjalną.
  14. http://odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=741454#1774504 Wyżej analogiczne.
×
×
  • Create New...

Important Information