Jump to content

Koloman

Forum members
  • Content Count

    904
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Koloman last won the day on December 8 2019

Koloman had the most liked content!

Community Reputation

92 Excellent

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Może, czasem i nieświadomie, z niewiedzy lub niechlujstwa. Kiedyś, w jakimś opracowaniu (tytuł zmilczę) zamieszczono fotografię podpisaną "Pociąg na dworcu w Nowym Sączu". Fakt, na fotografii byly pokazane prostokąciki, coś na kształt wagonów tyle, że znawcy na forum zlokalizowali miejsce jako rynek w Nowym Sączu a nie dworzec. No i zastanawialiśmy się na forum czas dłuższy skąd się wzięły te wagony na rynku. Poszukałem w swoim archiwum i dotarłem do skanu oryginału tej fotografii podpisanej po niemiecku "Train in Neu Sandec". No i sprawa się wyjaśniła; opisujący fotografię był bardziej anglo-niż niemieckojęzyczny i przetłumaczył bezmyślnie z języka angielskiego: Train = pociąg. Nie zastanowił się, że fotografia jest opisana po niemiecku a tym języku: Train = treny = tabory. A te prostokąciki to nie były wagony a wozy taborowe.
  2. Jeśli chodzi o jakość drukowanych fotografii to często cofamy się do czasów PRL-u, gdzie do druku używano najczęściej najgorszy papier na którym fotografie wychodziły koszmarnie. Przypomnijcie sobie Koledzy książki z serii "Biblioteczka Skrzydlatej Polski" - zamieszczone w nich fotografie to były plamy o różnych stopniach jasności bez widoku jakichkolwiek szczegółów. Jeśli chodzi o firmowanie opisów fotografii to napewno nie firmuje tego MLP w Krakowie - bo kto to ma robić i po co. Tych fotografii mają dziesiątki jeśli nie setki tysięcy. W różnej formie: luzem, jako tematyczne czy personalne kolekcje, albumy. Jak fotografie są opisane na odwrocie lub podpisane w albumie to wszystko gra. Jak nie, to w zasadzie pozostają anonimowe - muzeum nie zajmuje się identyfikacjami. Archiwizuje je w stanie otrzymanym i tyle. Tak więc za opisy fotografii odpowiedzialny jest wyłącznie autor publikacji w której zostały zamieszczone. Podobnie autor odpowiedzialny jest za błędy ortograficzne lub gramatyczne - nie ma już w redakcjach korektorów, którzy sprawdzali tekst i wyłapywali byki. Teraz redakcja czy wydawnictwo dostaje najczęściej CD lub DVD z opracowaniem. Jak przed drukiem przepuszczą je przez program korektorski (rzadko to sie zdarza) to jest szansa wyłapania byków, jak nie to idzie do druku w formie otrzymanej.
  3. P.S. Zawsze jak patrzę na te piękne samoloty sportowe PZL-a to żałość bierze, jak zmarnowano bezcenne doswiadczenia zdobyte przy konstrukcji tych maszyn. W tym czasie jako jedyne reprezentowały w Polsce nowoczesną tendencję w budowie samolotów: wolnonośny dolnopłat o konstrukcji duralowej. Jaki to był wspanialy punkt wyjsciowy dla zaprojektowania nowoczesnego samolotu myśliwskiego, jeszcze pod koniec pierwszej połowy lat 30-tych. Decydentów zaslepiła chwilowa, krótkotrwała zresztą i problematyczna nowoczesność myśliwców Puławskiego i dopiero w drugiej połowie lat 30-tych obudzili się z reką w nocniku. Ale było już za późno. I tak schrzaniono sprawę. Pytałem onegdaj, prawie 60 lat temu współkonstruktora tych PZL-ek prof.Misztala (był profesorem na moim wydziale PW) dlaczego nie poszli za ciosem i nie zabrali się za nowoczesny samolot myśliwski. Odpowiedział mi, ze bardzo chcieli ale całą trójke, czyli jego, Dąbrowskiego i Kubickiego obciązyli projektem bombowca czyli Łosia i na myśliwca nie mieli czasu. I wyszło jak wyszło. I tyle
  4. Z tygodnika "Światowid" z 1934 (Challenge). Polecam podpis pod jedną z fotografii - 86 lat temu pismacy też się nie popisali.
  5. Bardzo interesująca fotografia. Główne postacie jak niżej, reszta to mniej znani subalterni. Zastanawia mnie co jest w tych szafach za ich plecami - akta jakieś czy co? I to w sali bankietowej? Może to jakaś pamiątka po stacjonujących w tych budynkach keksholmczykach..
  6. Szanowne Koleżanki i Koledzy, złóżmy głęboki ukłon konsultantom historycznym z zakresu lotnictwa za ich ciężką pracę przy tym filmie. Realizatorzy filmu chcieliby go zapewne zrobić jak najbardziej efektowny i wwaliliby w film sceny z odrzutowcami (szybkość i hałas), PZL-ami (bo to samoloty przedwojenne) lub jakimikolwiek samolotami ze śmigłami (bo takie wtedy używano). Dzieki konsultantom historycznym realizatorzy, nie mając archiwalnych nagrań z De-Drei czy Balilla (wielka szkoda) wstawili sceny z samolotami PWS-A bedącymi w prostej linii odpowiednikami wcześniej wymienionych, użytkowanych w czasie wojny 1919-20 (dwupłat konstrukcji płócienno-drewnianej napędzany silnikiem ze śmigłem). To miało swój sens i pozwalało pokazać widzowi jaką formę miały używane wtedy aparaty. Natomiast jaki to był dokładnie typ samolotu to należy przypuszczać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że dla 99,99% oglądajacych to było "wsio ryba". Pokazanie fotografii własciwych, ówcześnie stosowanych typów samolotów miałoby mały sens bo wspomniany procent widzów w 5 minut po zakończeniu filmu dokładnie by wszystko zapomniał. Nas, purystów, uczestników forum razi ta realizacja ale tak zwanej "szerokiej widowni" w miarę dokładnie pokazuje realia ówczesych działań lotniczych. I to ma swoje zalety edukacyjne. Co do innych "zalet" filmu nie wypowiadam się.
  7. Prawda, wstawiłem temat taki prozaiczny, przyziemny. W innych tematach wyczuwa się łopot sztandarów, błysk szabel, bohaterskie czyny, ordery itp a w tym temacie dominuje zakup kartofli i marchwi, dostawy siana, zakup sprzetu kuchennego itp. Ale to też przecież armia. Wstawione przez Kolegę formoza58 materialy są niezwykle ciekawe; pokazują podstawy egzystencji jednostek WP. Każdy interesujacy się armią powinien sie z nimi zapoznać. Czytając je nasuwa się wiele pytań i spostrzeżeń, którymi warto sie podzielić. Na poczatek taka uwaga z protokołu: "...zjawia się jeden oferent katolik przy czym stawia warunki nie do przyjęcia". No i teraz pytania: - czy jest jakieś zarzadzenie czy wytyczne, żeby kupować w firmach chrześcijańskich? - jeśli tak, to kto je wydał? - dlaczego ten oferent katolik stawia warunki (jakie?) nie do przyjecia? Nie jest to chyba rzecz odosobniona skoro wspomniano o tym w raporcie. To narazie tyle. Kolejne spostrzeżenia wkrótce.
  8. P.S. Afery związane z bogaceniem się na wojsku oczywiście są znacznie ciekawsze niż np.sposoby zakupu ziemniaków czy marchewki dla jednostki. Ale w tym temacie własnie nie chodzi o afery .
  9. No, SUPER MATERIAŁ!!!!!!!!!!!!!!! A gdzie ten protokól pokontrolny został opublikowany? Własnie o to mi chodziło - bardzo precyzyjnie opisano sposob zaopatrzenia pułku w przede wszystkim w żywność - tak dla ludzi jak i dla koni. Ciekawostka: niektóre przetargi organizowane były przez pułk a inne przez Komendę Miasta dla całego garnizonu. Druga ciekawostka: pułk w miarę możliwości sprzedawał odpady a nie wyrzucał ich po prostu na smietnik (może w podobny sposób pozbywano się "końskiej produkcji"). Czy takie proste mnożenie jest możliwe? Czy dla tych wszystkich w/w jednostek były takie same normy wyżywieniowe (dla ludzi i dla koni)?
×
×
  • Create New...

Important Information