Jump to content

Koloman

Forum members
  • Content Count

    811
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Koloman last won the day on December 8 2019

Koloman had the most liked content!

Community Reputation

91 Excellent

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Mam przykre przeczucia. Prywatne archiwa zazwyczaj niestety kończyły na śmietniku.
  2. To prawda. Załączam więc kilka fotografii CW-IV. Jakość nie najwspanialsza bo to fotografie z prasy.
  3. Zupełnie nie tak. "Prywaciarze" przez całe lata, a szczególnie koniec 70-tych i 80-te przyzwyczajeni byli, ze wobec mizerii towarów na rynku ich produkcja, często koszmarnej jakości i koszmarnego wzornictwa była poszukiwana i sprzedawana na pniu. Nie mieli żadnej konkurencji i wtedy robili kokosy. Jak granice otworzyły się na import, nawet ten indywidualny turystyczny zalew tanich towarów głównie ze wschodu (np. tureckie dżinsy, T-shirty, bluzki, koszule, konfekcja dziecięca, wyroby plastikowe itp, ) spowodował, że znacząca większość "prywaciarzy" nie sprostała konkurencji i splajtowała. I to była ta grupa, która najbardziej płakala, że skończyła się "komuna", że skończył się "rynek producenta" a nastał "rynek konsumenta". Jak zmienił sie system, to prawie żadni dawni "prywaciarze" kokosów nie robili. Te to robili jak pisał słusznie balans różnej maści hochsztaplerzy krajowi i zagraniczni, którzy głównie za pomocą oszustw i kombinacji przejmowali ZA DARMO (przejęcie mając kapitał to żadna sztuka) różne zakłady i przedsiębiorstwa. Przy tych hochsztaplerach dawni "prywaciarze" to zazwyczaj niewinne owieczki.
  4. oczywiście, w ich interesie jest, aby tego typu zabytki jak najszybciej rozpadły się.
  5. Trochę informacji o szkole w Polichnie. Materiał z 1933 roku (LOT POLSKI).
  6. budowlańcy na budowach w Polsce lub Niemczech no cóż, jak zwykle rozeszły się..................
  7. Ale i na tak zwanym "zachodzie" młodzież też specjalnie nie garnie się do pracy (stąd tam zresztą szanse dla naszych młodych). Mam sporo kontaktów tamże i koledzy z wielu krajów skarżą się na dzieci, że omykają z pracą na własny rachunek. A to działają w jakichś organizacjach (zielonych lub innych kolorów) co zajmuje im czas, a to studiują kolejno po kilka kierunków. Popularne jest jeżdżenie w ramach akcji pomocowych do Afryki czy Azji. Potrzeby (za które i tak płacą rodzice) mają małe, komputer, telefon, rower (jak trzeba to weźmie samochód ojca), z ubrania T-shirt, dżinsy, adidasy i jakaś kurtka na zimę. Za mieszkanie nie płaci bo mieszka ze rodzicami, korzysta z zapasów w ich lodówce (ręcami i nogami broni się przed mieszkaniem osobno). Kolega z Niemiec pisze mi, że to jakiś koszmar; on sam ciężko pracował na elegancki dom, dobry samochód, atrakcyjne wakacje w świecie a jego syn mowi, że to wszystko "scheisse" ale z domu się nie wyprowadza. I tam i u nas tyranie w jakiejś robocie na umowę o pracę staje się coraz mniej popularne - ambicją staje się życie na luzie.
  8. dlatego młodzież nie chce pracować w tradycyjnym pojęciu tego słowa.
  9. Zgadza się. W tamtym systemie przyzwyczaili ludzi, że im się wszystko NALEŻAŁO ZA DARMO: DOSTAWAŁO SIĘ mieszkania, opiekę zdrowotną, wczasy, kolonie dla dzieci i jeszcze inne świadczenia. Ewentualnie za groszową opłatą jak np. czynsze w mieszkaniach zakładowych czy komunalnych. Zapomniano o prawach przyrody (fizyki) - o zasadzie naczyń połączonych: żeby komuś coś DAĆ to drugiemu trzeba ZABRAĆ. A te prawa działają niezależnie od systemu politycznego - w socjaliźmie również. No i jak przyszło darmobiorcom płacić to zaczął się płacz i zgrzytanie zębów. A także tęsknota za minonymi czasami i systemem.
  10. Jamboree 1933 Gödöllő Mało znanym przykładem propagowania polskiego szybownictwa zagranicą był udział polskich szybowników na międzynarodowym zlocie skautowym "Jamboree", który odbył się w dniach 1-15.sierpnia 1933 w węgierskiej miejscowości Gödöllő koło Budapesztu. Wśród ok.1200-osobowej reprezentacji polskich harcerzy znajdowała się grupa "szybowcowa" w której główną rolę grali doswiadczeni instruktorzy szybowcowi: Piotr Mynarski, Stanisław Piątkowski, Kazimierz Kula. Polscy szybownicy pojechali na Węgry z własnymi szybowcami. Oprócz grupy polskiej jedynie gospodarze, Wegrzy, zorganizowali grupę szybowcową. Przed wyjazdem w lipcu 1933 szybownicy przebywali na obozie przygotowawczym w Nowym Sączu. Dosyć interesująco (choć czasem naiwnie bo nie zna dokładnie zagadnień szybowcowych) pisze na ten temat Zofia Kossak: "W cieniu chudego lasku bieleją pospołu namioty polskich i węgierskich szybowników. Zgoda między nimi zupełna, ze strony Węgrów nacechowana pewnym podziwem i uznaniem. Przez ten krótki przeciąg czasu zdążyli się już od naszych wiele nauczyć. Znali i wykorzystywali dotychczas tylko prądy wznoszeniowe, działające pośród, lub w pobliżu wzgórza. Nasi pokazali im, jak posługiwać się prądami termicznymi, ciepłem nagrzanej ziemi, co unosi się rozpierzchłe i bezsilnie zrazu, by na wysokości jakich sześciuset metrów zebrać się w wielką kulę, banię, identyczną z bańką powietrza w wodzie i pomknąć niepowstrzymanym pędem w górę........... Wzbogacony tym doświadczeniem harcerz węgierski, Rotter, pobił wnet dotychczasowy rekord Węgier, wynoszący trzydzieści dwa kilometry, robiąc siedemdziesiąt dwa kilometry. Nie dziwota, że wdzięcznie spogląda na Mynarskiego, Piątkowskiego i Kulę, ludzi-ptaków, co otworzyli mu oczy na powietrzne drogi.................. Przed namiotem-hangarem stoją aparaty węgierskie, a opodal polskie. Węgry posiadają parę latawców typu „Profesor", przyciężkich, lśniących zasobnie lakierem, dwa „Zeglingi" [Zöglingi] własnej roboty i jednego pięknego „Karakana", najnowszy model, zaopatrzony w precyzyjne przyrządy do oznaczania wysokości pędu, kierunku i położenia. Stateczna podłoga matki-ziemi jest-li pod stopami, a pułap nieba nad głową, czy odwrotnie? Bo w gęstej chmurze zdarza się o tym nie wiedzieć. Polskich szybowców jest na Jamboree sześć. Dwa rekordowe typu „Komar" i S.G.28, oba zaopatrzone w te same co „Karakan" przyrządy pokładowe, plus barograf, na którym tajemnicza igła pisze na taśmie okopconej nad naftą szlak lotu. Oba te lśniące, misternie wykończone cacka zwą w Gödöllő popularnie "Czuwaj", od umieszczonego pod skrzydłami napisu. Poza tym dwie dobrze zużyte szkolne „Wrony", jedna najstarszego typu „Czajka" i młoda „Wrona" własnoręcznej, harcerskiej roboty. ........... Zofia Kossak "Laska Jakubowa". Krajowa prasa lotnicza skwitowała udział polskich szybowników na Jamboree tylko taką krótką notatką jak niżej (własnego np.reportażu nie zamiesciła). Ale bardzo ważne jest w niej jak pozytywnie postrzegano polskie szybownictwo na forum miedzynarodowym. "Skrzydlata Polska" nr.9-10/1933 "Echa udziału polskich h a r c e rzy szybownikow w Jamb o re e We francuskim tygodniku „Les Ailes“, w artykule o szybownictwie na Jamboree w Godollo podkreśla p. E. Debord znaczenie i szybki rozwoj idei lotnictwa bezsilnikowego wśrod skautow, ktorego rozpowszechnienie zainicjowali harcerze polscy, węgierscy i austrjaccy. „Po raz pierwszy i ku wielkiemu zdziwieniu związkow francuskich można było widzieć tego rodzaju pokazy h a rcerzy-lotnikow — pisze p. Debord. „W pokazach lotniczych brały udział trzy państwa: Polska, Węgry i Austrja. Prawdę mowiąc ostatni z tych krajow stoi zaledwie u progu działalności lotniczej harcerstwa. Przeciwnie, tam gdzie można się było spodziewać dopiero zapoczątkowanego ru chu, w Polsce i na Węgrzech, znaleziono stowarzyszenia świetnie postawione i cudownie wyszkolone. P. Debord podkreślił rownież skład grupy polskiej, posiadającej 6 szybowcow, w tem dwa rekordowe i udział w Jamboree rekordzisty Polski, p. Mynarskiego, ktory wykonał szereg pięknych lotow." Co ciekawe, poza tą krótką informacją, w krajowej prasie nie znalazłem ani słowa ani fotografii na temat pobytu naszych szybowników na Węgrzech. Jedynie kilka fotografii w NAC (może kiepsko szukałem). A jedyna wiadomość prasowa to ta, podana przez łódzkie "SŁOWO" o sensacyjnym lądowaniu K.Kuli na jednym z placów w Budapeszcie (szybowiec to chyba rozebrali, żeby go stamtąd zabrać). Moze Kolegom uda się coś wiecej znaleźć. A na załączonych fotografiach: -Piotr Mynarski na obozie w Nowym Sączu przed wyjazdem na Wegry, uczestnicy Jamboree: Stanisław Piatkowski, Piotr Mynarski, Kazimierz Kula, transport szybowców na Węgry, loty na Jamboree, wegierski szybowiec Karakan.
×
×
  • Create New...

Important Information