Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano
48 minut temu, bodziu000000 napisał:

Dzięki KayFranz za wyjaśnienie. W podzięce jeszcze jedno zdjęcie ZE-1 Cytrynka

zuchj094k.jpg

Wg mnie to nie jest ZE-1 "Cytrynka" :

- płat dzielony,

- brak obudowy

- końce sterów poziomu są nie zaokrąglone

- ster kierunku też nie zaokrąglony

Napisano

Mnie też wydaje się, że na fotografii "od tyłu" jest CW-III.

W zbiorach MLP jest podobne ujęcie, ale "Cytrynki"

131304656_ZE-1CYTRUNKA-start.thumb.jpg.c69041852eefeab5db4a2648cbc6c8ee.jpg

Co lepiej - jest tam też inna fotografia pokazująca razem oba te szybowce. Czyli fotografie od tyłu mogły być zrobione w tym samym czasie.

393817972_CW-IIIZE-1Cytrynka.thumb.jpg.bd918241d232add340c87096813c490d.jpg

  • Super 1
Napisano
10 godzin temu, bodziu000000 napisał:

75534ef7e73a4db9fef0b6eb45ab9041-29.jpg

Mapa jest rewelacyjna i chapeau bas dla Bodzia, że ją nam tu wrzucił.

Mapa jest mniej więcej z połowy lat 30., albo z drugiej połowy lat 30., niemniej nie pokazuje stanu na dzień 1 IX 1939 r. Jeśli chcemy mieć stan na ten dzień to trzeba dopisać następujące szybowiska:

Bałczyna
Barycz
Gostynin
Grzegorzewo
Kowalówka
Kulików
Michałowice
Sokółka
Suwałki
Trzebnica
Wasiłkowo
Węzłowice
Winna Góra

Drobna uwaga terminologiczna. Nieco osobliwe jest sformułowanie „przedszkole szybowcowe”. Po wojnie nie posługiwał się takim sformułowaniem mgr Kazimierz Plenkiewicz - ostatni przed wojną kierownik referatu szybowcowego ZG LOPP. Trudno powiedzieć, czy taka terminologia rzeczywiście istniała, czy tylko był to slang środowiskowy.

O co chodziło z tymi „przedszkolami szybowcowymi”? Były to ośrodki, które miały za zadanie przesiew kandydatów do podstawowego szkolenia szybowcowego.  Od roku 1937 tych „przedszkoli” już nie było na mocy rozporządzenia Ministerstwa Komunikacji. Decyzję o tym, kto się wstępnie nadaje do szkolenia podstawowego do kategorii A pilota szybowcowego podejmowały szkoły szybowcowe z uprawnieniami I stopnia.

Napisano
W dniu ‎2020‎-‎01‎-‎16 o 11:57, Sedco Express napisał:

Może jest to CW III zwany"Balbinka" ?

Faktycznie Balbinka, ale coś tam mu się dzieje na łączeniu skrzydeł (miał skrzydło dwudzielne). Prawe skrzydło jest w chwili robienia zdjęcia albo montowane, albo demontowane. Egzemplarz z ciekawą płozą ogonową będącą bardzo długim wąsem być może zrobionym z pręta ze stali sprężynującej.

Przy okazji zdjęcie pokazuje, że rysownicy planów przedwojennych polskich szybowców mogliby się ciut lepiej przykładać, bo już sam tylko podział konstrukcyjny steru kierunku jest znacząco inny niż na rysunkach.

A zdjęcie piękne, aż proszące się właśnie o materiał bazowy do korygowania rysunków.

Napisano (edytowane)

 

2 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał:

...coś tam mu się dzieje na łączeniu skrzydeł (miał skrzydło dwudzielne). Prawe skrzydło jest w chwili robienia zdjęcia albo montowane, albo demontowane. Egzemplarz z ciekawą płozą ogonową będącą bardzo długim wąsem być może zrobionym z pręta ze stali sprężynującej.

Wiesz co? Chyba ani to, ani to...

Skrzydło (i cały szybowiec też) wygląda na gotowe do lotu: pilot siedzi, naciągi są napięte, ludzie podpierają szybowiec, który stoi na wózku, a facet od przodu wyraźnie przytrzymuje płozę. Chyba to ciemniejsze zakończenie lewego steru wysokości powoduje zamieszanie.
A co do "płozy tylnej" - to jest to (na pewno) przywiązany odcinek linki, którą odwiązywano w ostatniej chwili, przed startem. Widać węzeł. Zresztą gdyby to była płoza, to dlaczego taka długa i przede wszystkim dlaczego nadal sięga do ziemi, mimo że kratownica podniesiona jest na wózku?

Zrobiłem małe demo do moich wywodów...

1174654149_CW-III-przedstartem-demo.thumb.jpg.eb3f9fc6e215a4c67db4c1d441a1b39e.jpg

Edytowane przez KayFranz
Napisano
W dniu ‎2020‎-‎01‎-‎16 o 13:19, bodziu000000 napisał:

824e5bfe0214415c97490c7888336861-0.jpg

824e5bfe0214415c97490c7888336861-01.jpg

Wybitnie sensowny szybowiec, jak na tamte czasy. Dwumiejscówka z doskonałością 20,9 w roku 1930 to był kosmos. Takim szybowcem można było spokojnie zrobić całą srebrną odznakę szybowcową, a w dobrych warunkach nawet coś do złotej, albo i całą złotą. Szybowiec niby dość prosty w konstrukcji, ale dobrze „zaopiekowany” w kwestii minimalizowania mu oporu indukowanego. To już nie szybowiec z tych najprostszych z prostokątnymi skrzydłami i takim też usterzeniem, gdzie opory aż się kotłują i prześcigają między sobą.

Ciekawy jest wątek skasowania jedynego egzemplarza CW-IV. Jeśli ktoś ma jakąś notatkę prasową lub inną na ten temat to mile widziana. Wypadek o tyle ciekawy, że szybowiec rozbiło dwoje relatywnie doświadczonych szybowników. Nie chcę snuć jakichś teorii, ale takie rzeczy zdarzają się do dziś, w Polsce też. Psychologia lotnicza też zna takie przypadki. Leci sobie samolotem akrobacyjnym albo szybowcem dwóch lub dwoje dobrych pilotów; dochodzi do trudniejszej sytuacji powietrznej; dochodzi do nieporozumienia między załogantami, kto ma wyciągnąć stałopłat z jakiegoś stanu lotu już zagrażającego rozbiciem, a w konsekwencji nikt nie wyprowadza, bo pilot A myśli, że zrobi to pilot B, a pilot B myśli, że zrobi to pilot A. W konsekwencji kończy się czas na zareagowanie wobec jakiejś trudniejszej sytuacji, a nikt na nią nie zareagował, bo się państwo na pokładzie nie dogadali, kto ma to zrobić. To tylko taka uwaga ogólna, bo nie wiem, jak było ze skasowaniem CW-IV przez Mikulskiego i Youngę.

Napisano
W dniu ‎2020‎-‎01‎-‎17 o 01:56, Koloman napisał:

Trochę informacji o szkole w Polichnie.

Materiał z 1933 roku (LOT POLSKI).

 

Polichno 1933.png

Wspomniany tutaj (w trzeciej szpalcie) Kazimierz Plenkiewicz (też go wspomniałem na poprzedniej stronie) był po wojnie chodzącą encyklopedią szybownictwa LOPP. Uratował z wojennej pożogi tyle dokumentów szybownictwa II RP ile zdołał, ale głównie prowadził też własne archiwum na temat polskiego przedwojennego szybownictwa. Do końca życia pomagał pisać o polskim szybownictwie międzywojnia każdemu, kto chciał to robić, co w zasadzie sprowadzało się do autorów starej porządnej (WKiŁ, nie Altairu) „Skrzydlatej Polski”. Co się stało z tym jego archiwum? Nie wiem. Było jego prywatną własnością. Oficjalne papiery szybownictwa II RP unicestwiła wojna. Czy to archiwum Plenkiewicza trafiło do MLP, czy skończyło jak archiwum Leszka Komudy, czyli na śmietniku, nie wiem niestety...

Napisano
1 godzinę temu, Jedburgh_Ops napisał:

Wybitnie sensowny szybowiec, jak na tamte czasy

To prawda.

Załączam więc kilka fotografii CW-IV. Jakość nie najwspanialsza bo to fotografie z prasy.

385 - Kopia.jpg

385.jpg

CW 4.jpg

Napisano
59 minut temu, Jedburgh_Ops napisał:

Czy to archiwum Plenkiewicza trafiło do MLP, czy skończyło jak archiwum Leszka Komudy, czyli na śmietniku, nie wiem niestety...

Mam przykre przeczucia. Prywatne archiwa zazwyczaj niestety kończyły na śmietniku.

Napisano
W dniu ‎2020‎-‎01‎-‎04 o 14:04, Hornet napisał:

 Miałem wielokrotnie możliwość rozmawiania z seniorami przedwojennego szybownictwa tj. pilotami jak i stolarzami lotniczymi - zbierając materiały do opracowania historii śląskich szybowisk i ludzi tworzących ten ruch...Pionierzy na Śląsku byli pracownikami w większości kolei i hut.Nie wszyscy należeli do LOPP....Dla takiego amatora trudno było wówczas dostać atestowane materiały tj. drewno lotnicze, sklejki i okucia. Składnica LOPP w W-wie jeszcze nie istniała... nie było jeszcze broszurek z planami CWJ i Wrony rozpowszechnianych później przez LOPP...

Fajnie to napisałeś ?

Mimo że w zasadzie jestem zawodowcem w tych lotniczych sprawach technicznych i mimo, że jestem legalistą (czyli dla mnie to tylko drewno lotnicze), to jak najbardziej wierzę w to, co piszesz. Stolarze tamtych czasów to byli artyści, nie to, co dziś, a już szczególnie to byli artyści w lotnictwie. Niby mam papierek mechanika lotniczego (z lat 80.), ale mnie już takich fajnych rzeczy (a w każdym razie nie wszystkich) nie uczyli, jak właśnie stolarzy i mechaników lotniczych lat 30., 40., 50., 60. i może początku 70., ale co do tych 70. to już nie byłbym taki pewien. Jeszcze jak latałem tymi starymi drewnianymi szybowcami to uwielbiałem przypatrywać się pracy dwóch przedwojennych mechaników lotniczych, jakich znałem. To właśnie byli artyści. Uwielbiałem też zapach ich hangarku. Oni zawsze wiedzieli, jakie dobrać gatunki drewna i do czego, jak krzyżować słoje do jakichś klejonek, jakie kleje do czego, czy na zimno, czy na gorąco itp. Uczniowie-piloci rozwalali szybowce, a oni jak na wojnie - dzień i noc kleili te konstrukcje, żeby na rano były do lotów, albo najwyżej za dzień lub dwa przy grubszych naprawach.

Dlatego absolutnie wierzę, że zdolni, doświadczeni stolarze mogli w międzywojniu robić coś, co z grubsza podchodziłoby pod drewno lotnicze. Pewnie nie zawsze tak było, skoro są przekazy, że szybowce się paczyły i wichrowały, ale głęboko wierzę, że były też płatowce amatorskie robione z bardzo solidnego drewna i klejone też bardzo profesjonalnie, żeby jak najdłużej zachowywały zaplanowaną geometrię.

Napisano
W dniu ‎2019‎-‎12‎-‎04 o 15:58, Sedco Express napisał:

..."Orlik I"...

Szybiwiec ORLIK I.png

Bardzo ciekawe zdjęcie, ponieważ znaleźć fotografię jakiegokolwiek Orlika bez którejś z pomiarowych dysz kombinowanych Askanii to duża sztuka. Nawet prototyp Orlika miał taką dyszę. A ten egzemplarz tak jakby miał przyrządy pokładowe nie na bazie typowych zestawów przyrządów Askanii dla szybownictwa. Ale wtedy na całym świecie brak było powtarzalności w wyposażaniu szybowców w takie same przyrządy w obrębie jednego typu szybowca. Przyrządy po prostu miały być, ale nie było nacisków od jakiego producenta.

Chyba że ten Orlik ze zdjęcia był np. w trakcie wymiany dyszy, jakichś napraw itp.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie