Jump to content

KayFranz

Forum members
  • Content Count

    432
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

KayFranz last won the day on May 1

KayFranz had the most liked content!

Community Reputation

23 Excellent

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. "Dycha" z Ułęża. Pilnujom, pierony... Źródło: ebay.de
  2. Za Żubra z czerwonym numerem ewidencyjnym 71.90 i niesymetrycznymi szachownicami - głośne "Łuuu..." z drugiego szeregu.
  3. Drugi Karasek do pary. To godło na kadłubie - to indywidualne czy znak jakiejś jednostki?
  4. Na tym widać te elementy w całości (link do foto w dużej rozdzielczości): https://audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-G-4126-12.jpg Dla tych, którzy się pogubili w powodzi technicznych określeń - "pismo obrazkowe". Widać tutaj spód kadłuba Lockheeda L-10A "Electra (z 1936 roku. Kolejno są to: dipole rurkowe anten systemu Lorenza (naprowadzanie do lądowania w warunkach ograniczonej widoczności), rurka do wypuszczania linki anteny "wleczonej" (albo zwieszanej, zwijanej, ciągnionej itd - jest wiele określeń na luźno zwisającą z samolotu antenę) pętla radionamiernika (radiokompasu, goniometru...) f-my Telefunken element nieradiowego wyposażenia: rurka Pitota - do pomiaru ciśnienia powietrza przepływającego, jej maszt może być używany jako mocowanie do dowolnego systemu antenowego Jasne? No to teraz foto, które miesza mi równo. Australijska L14 z wczesnej dostawy. Ma i dipole rurkowe wzdłuż kadłuba i linki antenowe idące od wylotów zrzutu paliwa. Zdublowane systemy anten? Moment przejściowy, kiedy robiono jakieś testy? System Lorenza na Okęciu działał od 1936 roku i dipole rurkowe na Electrach L-10 muszą być od niego, bo nic innego tam nie ma. Późniejsze fotografie SuperElectr L14 (nie tylko polskich) nie pokazują tych dipoli rurkowych pod spodem. Tak jakby z nich zrezygnowano. Są już tylko anteny linkowe. A naprowadzanie działać musiało, czyli przy nieobecności dipolii te linkowe powinny być od systemu Lorenza. Dobrze odgaduję przeznaczenie tych anten czy ktoś ma inne wyjaśnienie? Pojedyncza rurka, wystająca z kadłuba obok prawego koła - to wylot anteny zwijanej.
  5. Dzięki, dzięki. Co prawda te fotki Hudsona to co najmniej 1942 rok, ale wciąż jako zestaw podstawowy RA-1 + TA-2. Kabina radio była zaraz za plecami pilota, w naszych latawcach w tym miejscu siedział pasażer. W końcu przede wszystkim chodziło o pieniądze. Na ostatnim foto jest SuperElectra L14, a nie Electra L10. Linie British Airways Ltd., zamawiając swoje samoloty, zażądały zabudowy przedziału radio między kabiną pilotów a sekcją pasażerską. Pan Radio miał niezłe warunki pracy: lampka u góry, okienko z boku, stolik. Ciekawe, czy miał lodóweczkę...
  6. No i to jest zaj....sty materiał. Mimo, że nie dotyczy L-14, ale daje pojęcie o rozmieszczeniu i przeznaczeniu poszczególnych systemów antenowych. Co mnie zaintrygowało: w L-10A PLL LOT odbiornik radionamiernika był jednocześnie odbiornikiem komunikacyjnym. Właściwie nie powinno mnie to dziwić, funkcjonalnie to jest to samo urządzenie, wystarczyło tylko przełączyć się na inny system antenowy, ale myślałem,że były to oddzielne pudełka. Wieczorkiem sobie to ogarnę, zwłaszcza te anteny wleczone, wysuwane, opuszczane czy jak tam je zwać (ang. trailing antenna). Szkoda tylko, że nadal nie wiadomo, jakie konkretnie urządzenia były zainstalowane na "czternastkach". W opisie Lockheeda L-14H (Technika Lotnicza, listopad 1938) podano firmę Telefunken jako ich dostawcę (w tym momencie w kraju były tylko samoloty z pierwszej dostawy, te o c/n od 1420 do 1425). Z tym, że stronę dalej nagle pojawia się sprzęt firmy Bendix... Być może ostatnia maszyna, SP-LMK miała inne wyposażenie - w końcu dla producenta i amerykańskich dostawców przelot przez ocean był okazją do promocji. Patrząc na kroplową osłonę anteny pętlowej, mam wrażenie, że to produkt właśnie Bendixa, tym bardziej, że została ona zainstalowana już w fabryce, co widać na foto z lotniska w Burbank. Wersja druga hipotezy dlaczego tak napisano jest taka: w SuperElectrze rozdzielono odbiorniki goniometru oraz komunikacyjny i ten Bendix z opisu jest już klasycznym odbiornikiem komunikacyjnym. Tyle, że dziwne, iż tylko odbiornik, raczej wszystko byłoby już od Bendiksa (mowa o ostatnim samolocie z dostawy, SP-LMK, pozostałe pięć mogło mieć sprzęt Telefunkena). A po drugie - jakim cudem odbiornik jako podstawową cechę ma zdolność do pracy fonią lub kluczem? To jest cecha istotna dla NADAJNIKA. Czyli moim zdaniem to radio "Bendix" z opisu to raczej cały system nadawanie/odbiór, a nie tylko odbiornik, a opis w artykule jest mieszaniną danych z pięciu pierwszych samolotów oraz z tego "reklamowego". W tym czasie Bendix Radio produkował następujący sprzęt, pasujący do tych zastosowań (na podstawie reklam z 1938 r.): odbiornik: RA-1B (fot.) z dodatkowym osprzętem (ponieważ były to spore skrzynki, więc jeśli umieszczono by je z tyłu samolotu to wymagałyby dodatkowego sterowania z kabiny - i Bendix produkował tzw. Remote Units - do odbiornika były to moduły serii MR, do nadajnika - MT) nadajnik: TA-2J (fot.) + Remote Units radiokompas (inne nazwy to goniometr, radionamiernik albo RDF - Radio Direct Finder MN-26C (fot.) z modułem sterowania pętlą MN-28 (fot.) przetwornice napięcia (do uzyskania napięcia rzędu paruset woltów, do zasilania anodowego lamp, bo sieć pokładowa miała tylko 24 V), zwane także dynamotorami, zazwyczaj po jednej na urządzenie (fot.). W L-10A stosowano zamiast nich baterię anodową, umieszczoną pod fotelem w kabinie pasażerskiej. RA-1B TA-2J dynamotor System radiokompasu MN-26C + MN-28C Nie dokopałem się do systemów radiowych komunikacyjnych Telefunkena (lotniczych, rzecz jasna, bo domowych to było tego mnóstwo). System radiokompasu (taki jak w L-10, nie wiem, czy identyczny stosowano w L-14) pokazałem wcześniej. System do lądowania przy ograniczonej widoczności (bo NIE był to jeszcze system do "ślepego" lądowania, mimo potocznej nazwy) opracowany przez firmę Elektrik Lorenz GmbH był w Europie praktycznie standardem. Amerykanie nieco przespali ten trend i w 1938 prowadzili własne prace - całkiem możliwe, że LOT używał aparatury Telefunkena także i w 1939. Wydaje mi się, że anteny tego systemu były rozpięte między wylotami rur zrzutu paliwa a masztami z rurkami Pitota. Ich odległość (ok. 4,35 m) jest w zasadzie równa połowie długości fali, na której pracował system Lorenza (33 MHz odpowiada 9,09 m, a dipol z tzw. współczynnikiem skrócenia powinien mieć 0,95 × 9,09 = 8,63 m). Na foto opisanym jako V.C.12 (p. wyżej, bodajże trzeci post w wątku) widać pod brzuchem polskiej L-14 dipol taki sam, jak we wcześniejszych L-10. I to jest jedyne zdjęcie, kiedy taki dipol widać. Później już ich nie ma - a fotografie są na tyle dobre, że nie da się tego zwalić na niską jakość. Na różnych zdjęciach widać czasem dwie linki antenowe, idące od rur zrzutu paliwa do dwóch masztów z przodu, a czasem maszt jest jeden - i co wtedy? Tylko jedna linka? To niby tez poprawnie - w końcu jest to dipol półfalowy, a więc dość skuteczny.
  7. To jeszcze dwa razy Fokkerek ef-siedem-jeden-em, tym razem P-POZM
  8. Dzięki raz jeszcze. Aczkolwiek czytając fragmenty "Radiotechniki..." mam wrażenie, że trzeba ją studiować z ołówkiem w ręku i na marginesie robić uwagi. Gęsto. Np. to ostatnie zdanie wydaje mi się mało prawdopodobne. Nasze lotowskie samoloty już od początku służby miały zabudowane radionamierniki (albo radiokompasy czy goniometry - to nazwy tego samego urządzenia), więc instalacja tuż przed wojną nowych, polskich nie ma sensu. Po co demontować coś, co jest sprawne i działające? Przy okazji: Państwowe Zakłady Tele- i Radiotechniczne (PZTiR) to nie Wytwórnia Radiotechniczna AVA. To były dwie różne wytwórnie, więc nie jestem pewien czy te kilka goniometrów to te same urządzenia, o których wcześniej wspomniałem. Aha, odpuściłem sobie dalsze poszukiwania "na kierunku niemieckim". Te Telefunkeny to wyposażenie Lockheedów 10 Electra, z 1936, a ja szukam czegoś, co mogło być włożone do SuperElectr w 1938 i 1939. Nie wydaje mi się, żeby na rok lub mniej przed wojną, w sytuacji ostrych konfliktów z Niemcami kupowano niemieckie wyposażenie. Raczej byłby to Philips lub Marconi albo amerykańskie firmy: Collins lub Bendix Radio. Tym bardziej, że są ślady prowadzące do tej ostatniej.
  9. Trzy rzeczy na świecie są pewne: śmierć, podatki i to, że Arek pomoże... Z tym, że co do opisu fot. V C.11 mam wątpliwości - to foto samolotu SP-LMK. Widać maszt antenowy nad kadłubem i na pewno była tam rozpięta antena drutowa. Jest foto zrobione jeszcze w Burbank, gdzie te druty widać. Więc jakakolwiek inna antena - wleczona czy wysuwana nie ma sensu. Po drugie - gdzie tam niby widać rurkę? Aparatura radiowa była z tyłu, za kiblem. W międzyczasie znalazłem coś intrygującego. Przed wojną zakłady AVA wyprodukowały "goniometr lotniczy, pokładowy - szt. 7". Nie kojarzę żadnego wojskowego samolotu z namiernikiem. Na czym je zamontowano? Jeśli w ogóle zamontowano... To w takim razie szukam "haków" na Zielflug Peilanlage P 36 N (Telefunken). Dodane o 22:10 OK, coś już mamy...
  10. Co do oszklenia w suficie, to raczej jest już jasność w temacie, ale wyszło coś innego. Słowo na niedzielę: Czy jest tu ktoś, kto ma pojęcie jakiej firmy aparaturę radiową zastosowano w polskich Superelektrach? Dla jasności - były trzy podstawowe systemy: jeden do klasycznej komunikacji (czyli nadawanie/odbiór - fonią lub kluczem) z systemem anten nad kadłubem, drugi - to radionamiernik, radiokompas, goniometr czy z angielska RDF - w każdym razie do namierzania w celach nawigacyjnych, wyposażony w antenę pętlową (na dziobie, pod kadłubem) i trzeci - zestaw do lądowania przy ograniczonej widoczności (tzw. system Lorenza), z anteną (antenami?) pod brzuchem. Ma ktoś pojecie, jakie firmy dostarczyły sprzęt? Znając realia - nie wierzę, że wszystkie maszyny miały takie same graty.
  11. A w rzeczywistości agent 002. Jeszcze raz: wyrzutnik rac Holta pod LEWYM skrzydłem = Karaś nr 2, pod PRAWYM - trzeci prototyp. Krótka osłona silnika, niska kabina nad pilotem = Karaś nr 2. Brak anten nad kabiną i na końcach skrzydeł = Karaś Czeci, chociaż ich obecność obecność nie oznacza automatycznie drugiego prototypu, bo trzeci też je miał przez jakiś czas. I oczywiście gratki za fotę.
  12. 20 lipca 1937 roku w majątku Obory przymusowo lądował st.sierż. pil. Marian Dembiński na RWD-8 (nr ew. 34.35, "ślepak") z eskadry treningowej 1 pułku lotniczego. PWS-y 26 z ET 1 PL podczas szkolenia na lotnisku polowym, niedaleko majątku Źródło: z arch. p. Teresy Potulickiej-Łatyńskiej [w „Lotnisko w Oborach”, D. Miszkiewicz, Konstancin]
  13. Post o 5 rano... Nie wiem, czy mam Ci współczuć czy zazdrościć. Dobra. Lockheed w nazwie - jest. Electra - też jest. Ale to nie ten samolot. Lockheed L-10 Electra to wcześniejsza, mniejsza wersja SuperElectry i to nie o nią chodzi. Szukamy dalej.
×
×
  • Create New...

Important Information