Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
W dniu ‎2020‎-‎01‎-‎06 o 18:17, Hornet napisał:

 ...jak uda NAM i może innym memberom rozkminić ten szybowiec to musi już być skrzynka tego złocistego napitku...

:classic_smile: ?

Jak my byśmy rozkminili ten szybowiec to by oznaczało tylko jedno – że jesteśmy mistrzami świata. A wtedy wielka biba uczestników tego wątku! ?

Popatrzmy może na następujące ewentualne tropy:

 

Zazwyczaj wtedy bywało tak, że jak była jakaś wizyta naszych pilotów za granicą to potem bywały rewizyty. No więc warto pamiętać, że nasi piloci szybowcowi brali udział w naszych polskich tzw. rajdach bałkańskich i rajdach państw bałtyckich, a także na Węgry, do Rumunii i Holandii. A nuż ktoś z tych państw zrewizytował nas później ze swoim sprzętem szybowcowym?

 

Druga sprawa. Wcześniej wspomniałem, że szybownictwo II RP wyszkoliło 340 pilotów zagranicznych. Byli to piloci z obu Ameryk (tym to chyba raczej nie chciałoby się targać do nas takiego mało wyrafinowanego szybowca z rewizytą), ale byli też piloci z Łotwy, Estonii, Bułgarii, Jugosławii, Rumunii, Czechosłowacji, Wielkiej Brytanii, Holandii i Finlandii. Ze strony takich ludzi też ponoć były rewizyty.

Edytowane przez Jedburgh_Ops
Napisano
2 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał:

Wcześniej wspomniałem, że szybownictwo II RP wyszkoliło 340 pilotów zagranicznych.

Taka informacja ze "Skrzydlatej Polski" nr.9-10/1933.

Słowianie w Bezmiechowej
10-go sierpnia zakończył się w Beznńechowej pierwszy w Polsce kurs, w którym brali udział cudzoziemcy, a mianowicie
siedmiu Czechow i jeden Jugosłowianin.
Kurs ten, nieobjęty programem Szkoły, uruchomiony został specjalnie dla grupy zagranicznej, ktora w lipcu ukończyła szkolenie początkowe w Polichnie. Przed przyjazdem do Bezmiechowej goście nasi zwiedzili lotnisko we Lwowie, gdzie w tym czasie odbywały
się loty na szybowcach wleczonych za samolotem. Tam zapoznali się z czołowemi polskiemi konstrukcjami szybowcowemi
oraz z pilotami wyczynowymi.
Kurs w Bezmiechowej trwał 3 tygodnie, od 20.VII do 10.VIII i dał wyniki pozytywne. Sześciu szkolonych uzyskało
urzędową kategorję C, zaś jeden kat. C sportową. Ogołem wykonano 276 lotow w czasie ogolnym 15 godzin 24 minut.
Należy zaznaczyć, że wszyscy wyszkoleni., z wyjątkiem p. Szpaka, są pilotami szybowcowymi „czystej krwi", t. j. nie
byli poprzednio pilotami motorowymi.
Tabor kursu składał się z trzech „Wron" oraz jednej „Czajki" kabinkowej.
Kilka lotow wykonali uczestnicy kursu na szybowcach ITS i CW-II. W czasie kursu miały miejsce jedynie dwa
wypadki uszkodzenia szybowcow. Z powodu braku szybowcow treningowych dużąilość warunkowych lotow żaglowych
wykonano na „Wronach". Szybowce tecieszyły się wśrod uczniow ogolną sympatją i uznaniem dla ich doskonałych
własności lotniczych oraz praktyczności w użyciu. Pierwszy uzyskał kategorję C p.Szpak, wykonując swoj piąty lot żaglowy
na szybowcu ITS w dniu 4.VIII.
Cała grupa zachowywała się wzorowo, przynosząc zaszczyt swoim klubom. Wprzyszłym roku spodziewamy się ujrzeć
naszych miłych gości na treningu w Bezmiechowej

Napisano
1 godzinę temu, Spirit of Warsaw napisał:

W przeciwieństwie co mówi Jedburgh_Ops, ten szybowiec to CW.8bis, przecież to widać.

Tutaj sfotografowany w Skniłowie.

2072.jpg

Jak się weźmie rysunek CW-8 i spojrzy się na niego w takim skrócie perspektywicznym, jak na omawianym zdjęciu znad Goleszowa, to ten szybowiec ze zdjęcia nie wygląda jak CW-8. Wszystkie kąty różnych krawędzi w obu szybowcach są inne.

Napisano
1 godzinę temu, Koloman napisał:

...zaś jeden kat. C sportową.

Czyżby tu chodziło o kategorię zwaną „Cu”? Bo przez jakiś czas funkcjonowało u nas coś takiego, jak kategoria C pilota szybowcowego i kategoria Cu. Odrobinę to było pokrętne, ale owo Cu było wymagane do starania się o papiery instruktora szybowcowego.

Napisano
1 godzinę temu, Koloman napisał:

W czasie kursu miały miejsce jedynie dwa wypadki uszkodzenia szybowców.

I to najlepiej pokazuje, jakie to były czasy. Dziś jest 38 aeroklubów w Polsce, a każdy rocznie organizuje 1-2 szybowcowe kursy podstawowe. Uszkodzenie szybowca przez ucznia-pilota ma miejsce raz na kilka lat. Przed wojną za zjawisko pozytywne poczytywano fakt, że na jednym kursie uszkodzono tylko dwa szybowce.

Napisano
11 godzin temu, Koloman napisał:

10-go sierpnia zakończył się w Beznńechowej pierwszy w Polsce kurs, w którym brali udział cudzoziemcy, a mianowicie siedmiu Czechow i jeden Jugosłowianin.

PS

Jest taki mały temacik związany z powyższym, ale ja na nim poległem. Może ktoś z Szanownych miałby taki sympatyczny drobiazg fotograficzny?

Tłumaczę, o co chodzi. W tamtych czasach odznaki szybowcowe miały w mewki wpisany narodowy reg lotniczy. Czyli Polacy mieli swoje lotnicze „SP”, Francuzi „F”, Brytyjczycy „G” itd.

Pytanie byłoby takie: Czy ktoś zna zdjęcie jakiegoś przedwojennego zagranicznego pilota, który nosi naszą polską odznakę szybowcową z naszym „SP”?

Napisano

       Dodając po raz kolejny głos do dyskusji...piszę,że w latach 1930-1934 roku podjęto budowę dwóch szybowców na podstawie niemieckiej  dokumentacji.W Goleszowie Karol Czudek zbudował szybowiec...lecz nie ma potwierdzenia,że szybowiec oblatano..Z kolei Paweł Checzko z modelarzami lotniczymi zbudował szybowiec w niedalekim Cieszynie...Szkolono w Goleszowie i Jugosławian.Węgrów i Czechów...może oni przywieżli ze sobą swoje"wynalazki"....Co do naszych  mewek na piersi obcych pilotów(sic! pilotek) musiałbym poszperwać w swoich albumach z tamtych lat...Pzdr.

 

 

 

Napisano

            Michał fotka z mego starego wątku przedstawia na pewno CW-8 a rozbił go w Goleszowie Stanisław Milówka...twarde lądowanie i ...resztę widać.Szybowiec niezbyt udany -przyczynił się do upadku Śląskich Warsztatów Szybowcowych...

Napisano
56 minut temu, Hornet napisał:

     Fotka konstrukcji szybowca Emanuela Staniendy na bazie Zolig-a...wiele się nie różni...jak widać...

szybowiecemanuelastaniendy1929.jpg

Ależ piękne zdjęcie!

Rrrety, jakie teraz są możliwości kwerend i w ogóle jakie teraz wypływają materiały to głowa mała. Gdyby Andrzej Glass miał takie zdjęcie szybowca Staniędy, tzn. tej jakości, to by je chyba umieścił w swojej książce „Polskie konstrukcje lotnicze 1893-1939” w rozdziale o szybowcach.

Szkoda, że Stanięda chyba za późno pokrył tę konstrukcję, albo pokrył ją niedoskonale, może bez cellonowania? Trudno powiedzieć. W każdym razie szybowiec tak szybko się wypaczył, że strach było nim latać zdaniem jego pilota doświadczalnego i trzeba było tego Zöglinga skasować.

Być może konstruktorom-amatorom w ówczesnej biednej Polsce nie było wtedy łatwo o cellony lotnicze, albo o inne lotnicze lakiery z plastyfikatorami. Poza tym ten Zögling był przechowywany w fatalnych warunkach, tylko pod jakąś wiatą. No i to wszystko razem się zemściło, a człowiek narobił się nad tym szybowcem, że hej...

Napisano
4 godziny temu, Hornet napisał:

 ...w latach 1930-1934 roku podjęto budowę dwóch szybowców na podstawie niemieckiej  dokumentacji. W Goleszowie Karol Czudek zbudował szybowiec... lecz nie ma potwierdzenia, że szybowiec oblatano. Z kolei Paweł Checzko z modelarzami lotniczymi zbudował szybowiec w niedalekim Cieszynie...

Skoro nie zapisało się w historii, że te szybowce realnie latały, to może były to przypadki podobne do Zöglinga Staniędy? Może się mylę, ale w tamtych pionierskich czasach dla amatorów być może nie były dostępne takie profesjonalne drewna lotnicze, jakie powinny być do konstrukcji lotniczych? Lotnicze drewno to nie jakieś tam siu bździu, a podejrzewam, że metodami garażowymi budowano wtedy z tego, co było, a nie z jakichś wyrafinowanych superprofesjonalnych drewien lotniczych wymoczonych, wysuszonych, przetartych i wysezonowanych jak trzeba. Takie drewno praktycznie nie zmieniało już  cech fizykochemicznych, jeśli tylko należycie się o nie dbało, a nawet jak się nie za specjalnie dbało to też takie drewno nie tak zaraz ulegało wypaczeniom.

Napisano
14 godzin temu, Jedburgh_Ops napisał:

jakie teraz są możliwości kwerend

Ta fotografia wisi na forum... eee, Odkrywcy - co prawda w innym wątku, ale jest tutaj.

Ale teraz coś istotniejszego. Przyznaję się bez bicia - to ja ją tam umieściłem. Wygrzebana na ALGR we wrześniu 2013, opisana jako "foto samolotu (!) z albumu rodzinnego" (tak w każdym razie mam w adnotacjach). Pisałem do wystawiającego, ale żadnej odpowiedzi nie dostałem. Lokalizacja sprzedającego - jeśli wierzyć notatkom to Ruda Śląska. Uznałem, że to foto jakieś szybowca budowanego przed wojną, amatorsko na Śląsku - no i przy takim założeniu liczba możliwości nie była wielka. W każdym razie przyjąłem, że jeśli to polska konstrukcja, to to jest szybowiec Staniendy. I tak opisałem.

Ale nie mam żadnego POTWIERDZONEGO dowodu, że to na pewno szybowiec p. Emanuela. Pewnie pomogłoby jakieś porządne zdjęcie, z wyraźnymi szczegółami  - ale takiego nie znam. Więc to MOŻE być szybowiec Staniendy, ale gwarancji nie ma.

Podobnie jak w dziesiątkach innych interpretacji fotografii sprzed lat.

Napisano
1 godzinę temu, KayFranz napisał:

Ta fotografia wisi na forum... eee, Odkrywcy - co prawda w innym wątku, ale jest tutaj. Ale teraz coś istotniejszego. Przyznaję się bez bicia - to ja ją tam umieściłem.

No to flaszka się należy, bo zdjęcie jest urody i jakości znakomitej. I ciekawości też, bo zdjęć z II RP nigdy dość, a już szczególnie w takiej niedocenianej dziedzinie, jaką tu się omawia ?

1 godzinę temu, KayFranz napisał:

Wygrzebana na ALGR we wrześniu 2013, opisana jako "foto samolotu (!) z albumu rodzinnego" (tak w każdym razie mam w adnotacjach). Pisałem do wystawiającego, ale żadnej odpowiedzi nie dostałem. Lokalizacja sprzedającego - jeśli wierzyć notatkom to Ruda Śląska. Uznałem, że to foto jakieś szybowca budowanego przed wojną, amatorsko na Śląsku - no i przy takim założeniu liczba możliwości nie była wielka. W każdym razie przyjąłem, że jeśli to polska konstrukcja, to to jest szybowiec Staniendy. I tak opisałem.

Andrzej Glass dał w swojej książce zdjęcie Staniędy w locie i jest to szybowiec identyczny z tym Twoim zdjęciem, więc na pewno zrobiłeś dobry research i diagnozę.

 

1 godzinę temu, KayFranz napisał:

Ale nie mam żadnego POTWIERDZONEGO dowodu, że to na pewno szybowiec p. Emanuela. Pewnie pomogłoby jakieś porządne zdjęcie, z wyraźnymi szczegółami  - ale takiego nie znam. Więc to MOŻE być szybowiec Staniendy, ale gwarancji nie ma.

Myślę, że dobrym dowodem może być właśnie wspomniane zdjęcie A. Glassa. Cud, że to latadło zdążył ktoś sfotografować w powietrzu, bo on w zasadzie robił żabie skoki. Wielkich lotów nie było, bo jak się spaczył to latał tak, że strach było tym latać. Pewnie miał dziwną mechanikę lotu i takież reakcje na stery, jeśli wszystko było powichrowane.

 

1 godzinę temu, KayFranz napisał:

Podobnie jak w dziesiątkach innych interpretacji fotografii sprzed lat.

To zawsze będzie bolączką. Materiału fotograficznego mało, brak historyków szybownictwa, mało kogo ono interesuje, literatura nader skromna albo żadna itd. Ale tak samo jest na całym świecie.

Napisano
W dniu ‎2019‎-‎12‎-‎04 o 01:56, Koloman napisał:

Kolega Jedburgh_Ops napisał onegdaj:

"Jeśli kogoś interesuje szybownictwo okresu międzywojennego, II wojny i kilku lat po wojnie – zawsze zapraszam do rozmów na takie tematy."

No to korzystam z zaproszenia.

Jakkolwiek najbardziej interesują mnie maszyny z drewna, płótna, drutu z propelerem z przodu to i szybowce nie są mi obce. W trakcie studiów kilka lat byłem w jednej grupie z nieodżałowanym konstruktorem znakomitej "Diany", B.B. (znawcy wiedzą, ze nie chodzi o Brigitte Bardot).

 

Swoją drogą popatrz, jak to wszystko wygląda.

 

Przed wojną przy całej tej faszystowskiej propagandzie „najlepszości” niemieckiego szybownictwa nasze Orliki i PWS-y biły tę przereklamowaną Gö 3 Minimoę, jak chciały, byleby tylko były w rękach dobrych pilotów i nie musieli zaraz być wybitni, co udowodniły mistrzostwa Stanów Zjednoczonych z roku 1941, jak wspomniałem wcześniej. Szkopstwo nienawidziło polskich szybowców wysokowyczynowych, ale musiało liczyć się z faktami, a fakty były takie, że Gö 3 spokojnie był do pobicia polskim szybowcem, żeby nie wiem jakie propagandowe bajdy szkopstwo o nim opowiadało. Byliśmy z tego powodu dumni, szczęśliwi, niezmiernie docenialiśmy naszych konstruktorów szybowców, ale potrafiliśmy się w tym wszystkim zachowywać kulturalnie. Szybownictwo, jak tenis – „biały sport” i sport gentlemanów. Przynajmniej wtedy.

 

A dziś?

 

„Powtórka z rozrywki”. Niemiecka propaganda „najlepszości” ich szybownictwa i ich szybowców na całego. Agresywny marketing ich konstrukcji szybowcowych jak za czasów III Rzeszy. Niczym to się nie różni. Znów Niemcy mają swój znienawidzony polski szybowiec, Dianę 2, który spokojnie rozkłada na łopatki i ośmiesza „najlepszość” niemieckiego szybownictwa. Tylko jacy teraz ludzie są w tym wszystkim? Polskie piekło doprawione czeskim. Pycha, arogancja, gwiazdorskie maniery wybitnych pilotów szybowcowych, ich agresja i ocean hejtu wylewanego przeciwko konstruktorowi Diany. Niszczenie człowieka, który dał ludziom szybowiec unikatowy w skali świata, czemu nawet Niemcy nie są w stanie zaprzeczyć, bo w obliczu Diany 2 leżą i kwiczą z ich „najlepszymi na świecie” szybowcami. Dla dopełnienia piekła – piloci doświadczalni nie potwierdzają tego, co mówią o Dianie gwiazdorzy i gwiazdki szybownictwa w spódnicach. Nikt z niczego nie jest dumny, jak w II RP; nikt z niczego się nie cieszy, jak w II RP; nikt niczego nie docenia, jak w II RP. Wszystko źle, wszystko nie tak; to, tamto, siamto i owamto nie halo, bo gwiazdorzy i jedna gwiazdka muszą pokazać swoje „ja”. Tylko że jakoś nie latają „najlepszymi na świecie” szybowcami niemieckimi, bo w nich nie są zdolni do zdobywania tytułów mistrzowskich. Niedobrze się robi, jak się na to wszystko patrzy.

Napisano
2 godziny temu, bodziu000000 napisał:

073c907a3d7d47cada2201c773510384-12.jpg

Bardzo ciekawe zdjęcie szybowców SG-3bis/36 w barwach LOPP (trzy na pierwszym planie). Zbudowano ich tylko 6 albo około sześciu, bo z dokładnością co do sztuki to nie wiadomo. Zdjęcie ciekawe, bo szybowce z różnymi dajnikami ciśnień, a to i tak nie wszystkie, jakie były stosowane w tych szybowcach, bo zdaje się, że były też egzemplarze z pomiarowymi dyszami kombinowanymi najprawdopodobniej niemieckimi. Ten najgłębiej w tle to raczej SG-3 którejś z wersji z prostymi skrzydłami; tak mi się wydaje.

Napisano
W dniu ‎2019‎-‎12‎-‎14 o 20:42, Koloman napisał:

W jednym z kwietniowych numerów tygodnika ilustrowanego "ŚWIATOWID" z 1926 roku podano informację o zbudowaniu przez koło LOPP dworca osobowego Poznań szybowca "Ikar".

Ciekawe jest, czy szybowiec ten zbudowano na podstawie jakiś konkretnych planów, czy przeprowadzono próby wzlotu?

A może służył jedynie jako propagandowa atrapa.

Ikar.jpg

Obstawiałbym propagandową atrapę (chociaż może nie intencjonalną), bo skrzydła mu się wygły :classic_huh: Na dodatek każde inaczej :classic_mellow:

Jeśli się mylę, to jak zawsze sprostowanie mile widziane, ale chyba to jest kolejny zwichrowaniec zbudowany z tego, co było, a nie z drewna lotniczego. Powiększyłem to zdjęcie na cały ekran, przyłożyłem długą linijkę do jego obu krawędzi natarcia i widać, co widać, czyli trochę to jest takie coś dziwnego jak na coś, co miałoby się wznieść w powietrze.

Być może początkowa intencja była taka, żeby spróbować tym latać, ale coś mi to nie wygląda na obiekt latający :classic_wink:

Napisano
7 godzin temu, Jedburgh_Ops napisał:

Nikt z niczego nie jest dumny, jak w II RP; nikt z niczego się nie cieszy, jak w II RP; nikt niczego nie docenia, jak w II RP. Wszystko źle, wszystko nie tak; to, tamto, siamto i owamto nie halo, bo gwiazdorzy i jedna gwiazdka muszą pokazać swoje „ja”.

Wiesz, chwalenie swojego, bycie dumnym ze swojego, docenianie swojego to teraz jest uważane przez pewne kregi za nacjonalizm i zasciankowość - jedne z grzechów głównych tego świata, które należy zwalczać.

Napisano

Sedco i Spirit,

No to daliście do pieca... ? :classic_laugh:

Faktycznie dużo lepsza jakość. Teraz już bardziej jestem pewien, że to pudełko propagandowe. Wszystko krzywe, profil skrzydła z ostrym noskiem jak z naddźwiękowych rur, a ster kierunku to chyba wypaczony blat od stołu z jakieś knajpy, gdzie zalewano go piwskiem od XVIII wieku.

Napisano

Wg PKL tom I str. 409

" W 1925 r. Kolejowe Koło LOPP przy Dworcu Głównym w Poznaniu przystąpiło do budowy szybowca. Projekt   szybowca wykonali  Jan Czarnecki i Kazimierz Wroński  z wytwórni "Samolot" w Poznaniu,  wykorzystując skrzydła [!] od samolotu Hanriot H-28.

Budowę zrealizował Kolejowy Klub Szybowcowy "Szybownia" w stolarni Warsztatów Kolejowych w Poznaniu. Szybowiec nazwano "Ikar", nie został ukończony przed rozpoczęciem II Konkursu Szybowcowego, który odbył się w maju-czerwcu 192 r. i dlatego nie wziął w nich udziału.

Na wiosnę 1926 r. szybowiec wykonał kilka skoków [ ! ], ciągnięty ręcznie liną. Dalszych prób nie prowadzono z powodu braku liny gumowej. Szybowcowi dorobiono koła, by wykonywał starty za samochodem, lecz nie został dopuszczony do takich lotów. W czasie transportu na lotnisko został poważnie uszkodzony. Nie został wyremontowany i skasowano go."

Jak skrzydło od Hanriota to nie było znów tak źle ?

Napisano
15 godzin temu, Koloman napisał:

Wiesz, chwalenie swojego, bycie dumnym ze swojego, docenianie swojego to teraz jest uważane przez pewne kregi za nacjonalizm i zasciankowość - jedne z grzechów głównych tego świata, które należy zwalczać.

 

Kiedyś tak nie było.

 

Dziś prawie każdy sport jest na pograniczu prawa i dopingu. Drugi z wymienionych czynników jeszcze nie dotyczy szybownictwa, ale kto wie, być może to tylko kwestia czasu, skoro już nawet w szachach jest osobliwy doping. A jakie czasy – takie postaci w sporcie. Normalność już była. Dziś już żadnej normalności ani kulturalnych zachowań nie będzie.

 

Ktoś przed wojną margał, że mu Orlik II nie lata, jak trzeba? A to nie był szybowiec-ideał. Był trudny pilotażowo tak, jak Minimoa. A na Minimoę ktoś margał, że mu krzywo lata? Nikt, ani w pierwszym, ani w drugim przypadku. Przed wojną każdy się cieszył, że ma szybowiec wysokowyczynowy wybitny na skalę światową i że takim szybowcem może pobić w powietrzu każdego konkurenta. A że był trudny w pewnych stanach lotu to był, guzik to kogokolwiek obchodziło wśród pilotów, bo finalnie liczyły się osiągi, a nie że trzeba trochę się poszarpać z szybowcem w określonych okolicznościach. Każdy bardzo doceniał wysiłek konstruktorów tych szybowców, że mimo, iż w tamtych czasach zdecydowanie w procesach B+R stawiano na lotnictwo silnikowe, to jednak doceniało się, że komuś się chciało pochylić nad Kuhlmannem i rysować awangardowy szybowiec, a w tunelach badać nowe profile szybowcowe. Dziś, jak widać w przestrzeni publicznej, żadnego szacunku dla konstruktora szybowca nie ma. Przeciwnie, roszczeniowość, napastliwy ton (oby tylko!), hejt online.

 

Współcześni mistrzowie szybownictwa mają w swoich szeregach za dużo zmanierowanych, roszczeniowych postaci o mentalności primadonn. Już uczniowie-piloci na to się skarżą, bo to widzą wszyscy, nie tylko B.B. to widział. Rzecz jasna nie wszyscy tacy są, niemniej są i tacy. Dlaczego Tadeusz Góra taki nie był? A przecież (teoretycznie) mógłby. Odpowiedź: Bo to stara kindersztuba i skromność, jakich dziś już nie ma. Dlaczego Adela Dankowska taka nie była? Odpowiedź taka sama. Dlaczego Pelagia Majewska taka nie była? Odpowiedź identyczna. Dlaczego Richard Johnson taki nie był? To samo. A dziś ludziom odpiernicza, szybowcowe gwiazdy i gwiazdeczki już nie wiedzą, do czego się przyczepić.

 

Dziś szybowcowy mistrz, o którym wiadomo, że jest lepszy pistolet i na zawodach lata „na limicie” – jak to mawia Robert Kubica – oraz „poza limitem”, czego mu robić nie wolno, bo do tego są uprawnieni wyłącznie piloci doświadczalni, ląduje i napada na konstruktora jego (wybitnego na skalę światową) polskiego szybowca, że on nie lata, jak trzeba i jeszcze rozpętuje publiczne pyskówki i hejt przeciwko konstruktorowi. By już nie wspominać pewnej panny szybowcowej primadonny też hejterki pierwszej wody. Nóż w kieszeni się otwiera.

 

Po czym krytykowany szybowiec, unikatowy i wybitny, biorą w ręce piloci doświadczalni, latają właśnie „poza limitem”, bo im wolno i mają na to papierek, i nie stwierdzają tego, co zawodnicze primadonny szybowcowe. Nikt dziś, jak przed wojną, nie docenia konstruktora szybowca – są tylko roszczenia i fochy i to publiczne, czyli niekulturalne, jeśli fochy w ogóle mogą być „kulturalne”.

 

Ale może tu chodzi o to, że te primadonny nie maja lotniczego wykształcenia? Sam już nie wiem, bo granica absurdu i kultury zachowań jest przekroczona. Ale wyraźnie – moim przynajmniej zdaniem – widać, że piloci szybowcowi po MEiL-u albo po Rzeszowie zachowują się inaczej. Bo są ludźmi lotnictwa i dobrze wiedzą, że nie ma idealnych statków powietrznych i nigdy nie będzie. Przepiękny, kochany przez wszystkich, Spitfire też nie był ideałem i musiał wozić balast wyważający, bo się samolotu nie udało wyważyć tak, żeby „sam z siebie”, z charakteru własnej konstrukcji, był wyważony bez wożenia ołowiu. A dziś gwiazdor i gwiazdeczka szybownictwa plują na polskiego konstruktora wybitnego szybowca, bo im „nie lata” („na limicie” albo ciut poza nim) tak, jak primadonny by chciały. Nie wiem, co z tymi ludźmi się porobiło, ale w wysokowyczynowym szybownictwie lat 30., 40., 50., 60., 70., 80., 90. i może jeszcze na początku XXI wieku tak nie było. Woda sodowa uderzyła w ostatnich ok. 20 latach. Cały gejzer wody sodowej.

 

Kiedyś mistrzowie szybowcowi byli inni, cisi, skromni, kulturalni nie wywyższający się, nie roszczeniowi, nie bufonowaci. Owszem, pięknie, ze swadą opowiadali o swoim sporcie, ale to wszystko.

 

Wysłuchałem niedawno zabawnej opowieści, jak rodzice na zwiedzanie Riese zabrali swojego synalka z pokolenia cyfrowych debili od PlayStation i srajfona. Bachor zażądał w lesie pizzy, bo się poczuł głodny i był wściekły z tego powodu. Małemu terroryście nie dało się wytłumaczyć, że do lasu pizzy nie wożą, ale bachor nie odpuszczał. To się rodzice cofnęli ze szlaku do jakiegoś obiektu terenowego i drogi, następnie zadzwonili gdzieś po pizzę. W końcu pizzę gnojowi dowieziono, a mały roszczeniowiec na to, że nie będzie żarł zimnej pizzy i że on zarządza powrót do domu. Paru współczesnych szybowcowych mistrzów może się kojarzyć z tą opowieścią. Nie wszyscy, ale paru by się znalazło. Twórca Diany też o tym dobrze wiedział.

 

To stare szybownictwo było jakieś takie sympatyczniejsze i bardziej zrównoważone emocjonalnie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie