Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano
MarekA (656 / 1) 2018-05-20 20:02:35

Zapewniam cię, że mylisz się co do powstania, roli i znaczenia BWP. To zdecydowanie nie są ciężarówki do przewozu żołnierzy. Bojowe wozy piechoty powstały jako pojazdy gąsienicowe, przez co posiadają ruchliwość podobną do czołgów, którym mają towarzyszyć w ataku.

Wg założeń w WP w natarciu BWP poruszają się w pierwszej linii ataku razem z czołgami. W pewnych sytuacjach np. w przypadku forsowania rzek, likwidacji ubezpieczeń przeciwnika, podejść do zasadniczej linii obrony mogą działać samodzielnie bez wsparcia czołgów. BWP po to zostały stworzone by wspierać jednostki pancerne zarówno w ataku bezpośrednim na linie obronne przeciwnika jak i uderzeniami na skrzydła węzłów oporu związanych ogniem czołowym przez czołgi. Piechota w takiej sytuacji prowadzi ogień z wnętrza pojazdów. Jest jasne, że prędkość poruszania się żołnierza jest mniejsza niż prędkość czołgu, dlatego czołgi bardzo szybko straciłyby kontakt z piechotą. A nie o to chodzi w tej zabawie.

W ataku na poszczególne punkty oporu zwłaszcza w terenach leśnych lub miejskich załogi opuszczają pojazdy walcząc samodzielnie a BWP wspiera ich ogniem.
Inne są zadania BWP w obronie, ale też zawsze w pierwszym rzucie i na głównych kierunkach obrony. Bo to jest sprzęt bojowy tak jak i czołgi ale o innych funkcjach.
Napisano
les05 - czy Ty rozumiesz do czego służą pojazdy takie jak TO czy BWP? Początkowo w jednostkach pancernych piechota przewożona była ciężarówkami, okazało się, że nie jest zdolna towarzyszyć wspieranym czołgom. Wymyślono więc transportery opancerzone: kołowe, półgąsienicowe i gąsienicowe. Początkowo uzbrojone jedynie w km.
Wbrew pozorom, sprawa jest banalnie prosta. Współczesna wojna to sztuka zorganizowania sprawnego współdziałania różnych rodzajów broni: czołgów, artylerii, piechoty w TO lub BWP, lotnictwa, pododdziałów WR, łączności, rozpoznania radioelektronicznego, dronów, saperów wykonujących zniszczenie (np mostów)i usuwających zniszczenia wykonane przez przeciwnika, śmigłowców ewakuujących i szybko przerzucających rezerwy na zagrożony rejon itp. Rezygnacja z jakiegokolwiek z w/w punktów (i tych, które pominąłem)oznacza, że mamy kuternogę a nie sprawnie działającą machinę wojenna.
Sprawna armia to system różnych rodzajów współdziałających ze sobą rodzajów i systemów broni.
Napisano
Próbowałem w prostych, żołnierskich słowach wytłumaczyć do czego służą w naszej armii (a przypuszczam, że w również ukraińskiej)BWP. I dlaczego nie są li tylko ciężarówkami.
To wszystko w kontekście dużych strat jakie poniosły w Donbasie, nieproporcjonalnych do skali użycia. Tak jak nasi czołgiści odmawiali strzelania w Leopardach amunicją naszej produkcji, tak Ukraińcy, w określonych sytuacjach, odmawiali siadania do środka BWP - wszyscy w obawie o swoje życie.

To są realia, a Ty piszesz, że wszystko jest ważne, i trzeba współdziałać i różne rodzaje broni i sprawnie działająca machina - a tu wychodzi z czołgu por. Andrzej i mówi ...j nie strzelam. I sprawnie działająca machina poszła się bać.
Realia Kolego, ważne są realia, a nie zgrabne formułki wymyślone przez strasznie ważnych ludzi.
Napisano
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/mon-ujawnia-szczegoly-negocjacji-o-stacjonowaniu-wojsk-usa-w-polsce-opozycja/flvlbrj

MON ujawnia szczegóły negocjacji o stacjonowaniu wojsk USA w Polsce. Opozycja: amatorszczyzna i brak profesjonalizmu

Polska obiecuje zainwestować 1,5 - 2 mld dolarów, by Amerykanie rozlokowali u nas dywizję pancerną – wynika z dokumentu MON, który ma Onet. Ujawniono w nim wrażliwe dane o lokalizacji szkół, szpitali i baz wojskowych. Jak się dowiedzieliśmy, opracowali go współpracownicy byłego szefa resortu Antoniego Macierewicza, m.in. Bolesław Piasecki, ekspert Narodowego Centrum Studiów Strategicznych, którego szefem jest Jacek Kotas, nazywany przez media "rosyjskim łącznikiem.

* Jak informuje nas resort obrony, dokument został przekazany amerykańskiej administracji i czołowym think tankom
* MON nie odpowiedziało nam na pytanie, kto jest jego twórcą. Do współautorstwa przyznał się jednak Dominik Smyrgała, były szef gabinetu politycznego Macierewicza i wiceminister
* Smyrgała: - Autorem dokumentu z 2018 roku jest Bolesław Piasecki oraz grupa oficerów Wojska Polskiego
* Ujawnienie i publiczne przedstawienie polskiego stanowiska negocjacyjnego spotkało się z krytyką wewnątrz rządu. Materiał nie był konsultowany ani z MSZ, ani z prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego
* To wielki błąd, w dodatku popełniony tuż przed ważnymi rozstrzygnięciami dotyczącymi stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce – mówi nam jeden z urzędników

Polscy politycy od lat zabiegają o stałą obecność amerykańskich wojsk w naszym kraju. Nigdy jednak żadna ze stron nie ujawniła szczegółów tych negocjacji. To się właśnie zmieniło.

Resort obrony opracował dokument "Proposal for a U.S. Permanent Presence in Poland ("Propozycja stałej amerykańskiej obecności w Polsce - red.). Dokument jest jawny. Jak tłumaczy resort, powstał "w ramach działań prowadzonych na rzecz pogłębienia współpracy obronnej z USA, w tym zwiększenia obecności sił amerykańskich w Polsce.

Strategia negocjacyjna Polski w jawnym dokumencie

"Jednym z elementów tych działań, adresowanym do szerszej grupy odbiorców po stronie amerykańskiej, było opracowanie materiału informacyjnego – napisał MON w odpowiedzi na pytania Onetu.

Resort potwierdza również, że materiał został rozesłany amerykańskim instytucjom rządowym, Kongresowi oraz czołowym amerykańskim think tankiom, wśród nich znalazł się m.in. prestiżowy Atlantic Council.

– Tak, otrzymałem kopię tego dokumentu - potwierdził Onetowi jeden z prominentnych przedstawicieli tego ośrodka.

Materiał zawiera szczegóły prowadzonych polsko-amerykańskich negocjacji, w tym propozycji finansowych. "Polska zobowiązała się wnieść wkład w wysokości 1,5 - 2 mld USD na pokrycie kosztów ułatwienia stacjonowania jednego amerykańskiego oddziału pancernego lub równoważnych sił w Polsce – napisali autorzy dokumentu.

Wyliczają również, w jaki sposób środki te mogą zostać wykorzystane - m.in. na budowę i remonty infrastruktury wojskowej, komunikacyjnej i socjalnej, która służyłaby zarówno amerykańskim żołnierzom, jak i wspólnotom lokalnym.

Powołują się przy tym na tzw. dziesięcioletni plan zrównoważonego rozwoju Premiera Morawieckiego, który ma zapewnić dodatkowe możliwości finansowe korzystne dla stałej obecności Sił Zbrojnych USA. Dodają, że w kosztach tych inwestycji częściowo może partycypować również MON oraz lokalne podmioty korzystające z funduszy Unii Europejskiej.

Twórcy dokumentu nie zapominają też o rodzinach amerykańskich żołnierzy, którzy stacjonowaliby tu na stałe: "Rząd Polski uznaje potrzebę zapewnienia dodatkowej infrastruktury, która ma pomieścić nie tylko żołnierzy i personel wojskowy w instalacjach wojskowych, ale także członków rodzin osób tam rozmieszczonych – tu wymieniona jest m.in. Międzynarodowa Szkoła w Bydgoszczy, która została zbudowana ze środków MON dla dzieci personelu NATO stacjonującego w Polsce.

"Doświadczenie wskazuje, że inwestycje wspierane przez Stany Zjednoczone będą przyspieszone i będą korzystać z uproszczonych wymogów dotyczących podatków i nadzoru. Ponadto polski rząd usprawni czasochłonne przepisy dotyczące zamówień związane z rozwojem infrastruktury amerykańskiej instalacji wojskowej – deklaruje MON.

Wrażliwe dane o lokalizacji szkół, szpitali i baz wojskowych

To tylko kilka z wielu ujawnionych w dokumencie propozycji Polski. Do dokumentu zostały dołączone też dokładne mapy lokalizacji przyszłych amerykańskich baz i instalacji wojskowych. To nie wszystko - jego autorzy zdradzają również informacje o infrastrukturze pomocniczej, jak szkoły i szpitale, w których mieliby leczyć się amerykańscy żołnierze.

Wojskowi, z którymi rozmawiał Onet twierdzą, że tego typu informacje są danymi wrażliwymi i nie powinny być upubliczniane. MON uważa zaś, że dokument nie zawiera tajnych informacji.

- Te kwestie oczywiście nie powinny być jawne. W tym przypadku należy też odróżnić jawność od naiwności. Nie można przystępować do negocjacji z partnerem i odsłaniać się, ujawniając szczegóły naszych propozycji. To skrajnie nieprofesjonalne. Cała ta sprawa, jeśli jest prawdziwa, jest zupełnie nieprawdopodobna – uważa Janusz Zemke, europoseł SLD, były wiceminister obrony.

Podobnego zdania jest Tomasz Siemoniak, poseł PO, były szef MON. – Jest to wyraz bezradności obecnych szefów resortu obrony. Ten typ prowadzenia dyplomacji i ujawnienie informacji, które nie powinny być publiczne, osłabia stanowisko negocjacyjne naszego kraju – podkreśla Tomasz Siemoniak.

"Dziwaczne, odstające od dyplomatycznych reguł działania lobbingowe

Siemoniak przyznaje, że podczas wcześniejszych negocjacji ze stroną amerykańską Polska również zadeklarowała gotowość poniesienia kosztów związanych z obecnością wojsk sojuszniczych, m.in. poprzez inwestycje w infrastrukturę obronną, remonty budynków, instalacji, baz czy zaplecza socjalnego dla amerykańskich żołnierzy.

Zastrzega jednak: – Negocjacje były prowadzone na szczeblu rządowym, a ich szczegóły znała jedynie wąska grupa urzędników.

I przypomina, że tworzenie na koszt państwa gospodarza warunków dla obecności wojskowej żołnierzy sojuszniczych, to od lat forma oczekiwanego przez Stany Zjednoczone podziału kosztów. Na podobnych zasadach wojska amerykańskie stacjonują np. w Norwegii czy Niemczech.

- Nie płaci się żołnierzom, ale buduje bazy, koszary, siłownie… Obecność amerykańskich żołnierzy podnosi nasze bezpieczeństwo, dlatego powinniśmy ponosić koszty z tym związane. Jednak dokument, o którym rozmawiamy, stwarza niedobre wrażenie, że Polska chciałaby kupować amerykańską obecność wojskową – mówi Siemoniak.

Zarówno Zemke, jak i Siemoniak nie mają wątpliwości, że rozmowy na ten temat powinny być prowadzone na poziomie rządowym, a nie za pośrednictwem firm lobbingowych i think tanków. – Dziwaczne, odstające od dyplomatycznych reguł działania lobbingowe prezentowane przez obecną ekipę pokazują brak efektywnego dialogu i partnerskich polsko–amerykańskich relacji na poziomie rządowym – podkreśla były szef MON.

Autorzy dokumentu rysują także tło geopolityczne w Europie Środkowo-Wschodniej i wskazują na rosnące zagrożenie ze strony Rosji. Jako przykład podają inwazję na Gruzję w 2008 roku i na Ukrainę w 2014. Ich zdaniem tymi działaniami Kreml złamał umowę NATO-Rosja z 1997 roku.

Polska strona uważa też, że jednym z głównych punktów zapalnych w regionie może być tzw. przesmyk suwalski. To liczący około 100 kilometrów odcinek na terytorium Polski, który oddziela rosyjski obwód kaliningradzki od Białorusi.

Powołują się przy tym na słowa amerykańskiego dowódcy gen. Bena Hodgesa, który w 2015 roku przyznał, że przesmyk jest newralgicznym punktem na mapie świata. Dlatego - jak podkreślają - w przypadku ewentualnego konfliktu, Rosja może opanować przesmyk, by połączyć swoje terytorium i jednocześnie oddzielić kraje bałtyckie od reszty państw Sojuszu.

Autorem dokumentu okazał się ekspert NCSS i doradca Macierewicza

MON nie odpowiedziało nam na pytanie, kto jest twórcą dokumentu. Jak dowiedział się Onet, jego założenia powstały jeszcze, gdy resortem obrony kierował Macierewicz.

Według naszych źródeł jego autorami mieli być Tomasz Szatkowski, wiceminister obrony odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe, oraz Dominik Smyrgała, były szef gabinetu politycznego ministra Macierewicza.

Szatkowski nie chciał z nami rozmawiać, jednak Smyrgała zdradził nam szczegóły.

- Latem i jesienią 2017 roku odbyliśmy z ministrem Macierewiczem cykl wizyt w USA. Dokument z listopada 2017 roku, którego jestem autorem, przedstawiliśmy Amerykanom. Został przez nich zaakceptowany. Poprosili jednak o szczegóły – opowiada Smyrgała.

Dodaje: - Autorem "Proposal for a U.S. Permanent Presence in Poland z 2018 roku jest Bolesław Piasecki oraz grupa oficerów Wojska Polskiego, których siłą rzeczy nie możemy ujawnić. Ten dokument jest rozwinięciem notatki, którą napisałem w listopadzie 2017 roku. Dołączono do niego mapy, dodano szczegóły. Data dokumentu to prawdopodobnie wczesny styczeń tego roku, 5 albo 6.

Wskazany przez Smyrgałę autor dokumentu Bolesław Piasecki to były doradca Macierewicza, a jednocześnie ekspert Narodowego Centrum Studiów Strategicznych, którego szefem jest Jacek Kotas, nazywany przez media "rosyjskim łącznikiem.

Przydomek ten zyskał, gdy Jan Śpiewak, warszawski działacz społeczny ze stowarzyszenia "Miasto jest nasze, ujawniał jego związki z Romualdem Sz., robiącym interesy w Rosji. W Polsce Sz. jest współudziałowcem Grupy Radius. W latach 90. był przedstawicielem powiązanego z rosyjską mafią MontażSpecBanku, a ostatnio – przedstawicielem dyplomatycznym Gambii w Moskwie.

Wielu ekspertów NCSS po objęciu stanowiska szefa resortu obrony przez Macierewicza trafiło do MON-u. Jednym z nich był właśnie Piasecki.

- Bolesław Piasecki był wtedy doradcą ministra Macierewicza, zdaje się zastępcą dyrektora centrum operacyjnego MON, był też moim zastępcą przy tym projekcie, którym ja kierowałem – przyznaje Smyrgała i prosi, by w kontekście propozycji dla Amerykanów wyeksponować zasługi gen. Jarosława Miki, szefa Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, które przygotowało stosowne wyliczenia wykorzystane w dokumencie.

MON działał bez konsultacji
Ujawnienie i upublicznienie polskiego stanowiska negocjacyjnego spotkało się nawet z krytyką wewnątrz rządu. – To wielki błąd, w dodatku popełniony tuż przed ważnymi rozstrzygnięciami dotyczącymi stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Nie chcę nawet zastanawiać się nad intencjami, jakie przyświecały jego autorom – mówi jeden z ważnych rządowych urzędników, ale prosi o anonimowość.

Jak dowiedział się Onet, dokument nie był konsultowany ani z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, ani z prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego.

Kiedy zapytaliśmy dlaczego, MON odpisał: "Dążenie do zwiększenia współpracy obronnej z USA jest istotną częścią polityki obecnego rządu RP. Działania, obejmujące m.in. przedstawianie w kontaktach ze stroną amerykańską argumentów i informacji zawartych także we wspomnianym materiale informacyjnym, są prowadzone przez wiele resortów i instytucji, w tym MON, MSZ i BBN. Jest to ogólnie przyjęta praktyka.

Jeszcze musi się zgodzić amerykański Senat

Tymczasem komisja sił zbrojnych Senatu USA chce, by Pentagon ocenił zasadność i koszty stałego stacjonowania brygady sił lądowych USA w Polsce. Taki zapis znalazł w się projekcie budżetu Departamentu Obrony USA na rok finansowy 2019. Projekt budżetu przygotowany przez komisję trafi teraz pod obrady Senatu.

Pierwszy napisał o tym na Twitterze Ian Brzezinski, analityk Atlantic Council w Waszyngtonie, syn nieżyjącego już doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa Zbigniewa Brzezińskiego.

Wycena Pentagonu i uzasadnienie jest konieczne, by Senat USA mógł wydać zgodę i przeznaczyć pieniądze. Brygada sił lądowych USA to jednostka złożona z ok. 4,5 tys. żołnierzy, zorganizowana w trzy bataliony.

- O zwiększeniu liczebności wojsk USA w Polsce rozmawiano także podczas międzynarodowej konferencji GLOBSEC, poświęconej bezpieczeństwu międzynarodowemu 17-19 maja w Bratysławie - twierdzi w rozmowie z Onetem pragnący zachować anonimowość przedstawiciel jednego z amerykańskich koncernów zbrojeniowych.

Na Słowacji polską stronę reprezentował minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. W rozmowach mieli brać udział również przedstawiciele amerykańskich think tanków, między innymi z Atlantic Council.

Czy dyskusja dotyczyła treści dokumentu, który sporządził MON? W przesłanej Onetowi korespondencji MSZ twierdzi, że "MON przedstawił – zgodnie ze swoją właściwością – ramy propozycji odzwierciedlającej założenia polskiej polityki zagranicznej uzgodnione w toku prac administracji rządowej a "treść dokumentu nie wymagała szczegółowych uzgodnień z resortem spraw zagranicznych."
Napisano
Nawet ludziom wybitnym zdarzają się chwile słabości.

http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/antoni-macierewicz-sypal-kolegow-z-opozycji-kogo-obciazyl-w-zeznaniach-aa-WhsZ-UtB4-ro4t.html
Napisano
On i jemu podobni wywalczyli niepodległość. Na początku była ich garstka a później 10 mln.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Macierewicz
Napisano
Aż tak szczegółowo, to nie śledzę ich życia i walki. Jaro też ma swoje zasługi, ale później zaczynał.
Napisano
Inspektorat Uzbrojenia podjął decyzję o unieważnieniu postępowania na dostawę samochodów ciężarowo-osobowych wysokiej mobilności. Powodem jest przekroczenie kosztów przez jedyną złożoną w postępowaniu ofertę ostateczną.

Do składania ofert zaproszonych było osiem podmiotów. Zgodnie z informacją zamieszczoną przez Inspektorat Uzbrojenia w wyznaczonym terminie tj. do 25 maja do godz 13:00 wpłynęła jednak tylko jedna propozycja w postępowaniu na następce Honkera. Była to oferta konsorcjum Polskiego Holdingu Obronnego (lider) i spółki Concept z Bielska-Białej. Obejmowała ona dostawę pojazdów rodziny DINO, które zostały opracowane we współpracy z partnerami austriackimi i niemieckimi, firmami Oberaigner Automotive GmbH oraz Mercedes-Benz. Pojazd wykorzystuje rozwiązania samochodu Mercedes Sprinter.

Inspektorat zdecydował jednak o anulowaniu postępowania z uwagi na przekroczenie kosztów. Jedyny wykonawca, jaki złożył ofertę ostateczną, przedstawił cenę 524,171 mln zł brutto podczas gdy zamawiający zamierzał przeznaczyć na ten cel 239,038 mln zł brutto. Jak zaznacza IU, kwota tej propozycji przekroczyła budżet o 119 proc. Żaden inny z ośmiu zaproszonych podmiotów nie zdecydował się na przedstawienie oferty ostatecznej.

Prowadzone przez IU postępowanie obejmowało zakup 913 pojazdów, w tym 882 w wersji nieopancerzonej, o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony i z możliwością przewożenia 8 żołnierzy wraz z kierowcą, oraz 41 w wysoce zunifikowanej z bazową wersji opancerzonej, z dostawą w latach 2019-2022 w ramach zamówienia podstawowego. Zawierało też opcję na kolejnych 2787 pojazdów w okresie do 2026 roku. Wszystkie pojazdy musiały mieć napęd w układzie 4x4 i być fabrycznie nowe.

Jest to już kolejne postępowanie na Mustanga, realizowane przez IU, które zakończyło się anulowaniem. Poprzednia procedura, trwająca od 2015 roku, po ponad dwuletniej fazie analityczno-koncepcyjnej zakończyła się unieważnieniem w czerwcu 2017 roku. Do Inspektoratu wpłynęła wtedy jedna oferta ostateczna. Propozycja konsorcjum PGZ i WZM opiewała na ponad 2 mld zł, a budżet Inspektoratu był na poziomie zbliżonym do anulowanego obecnie postępowania. Żaden inny z zaproszonych siedmiu podmiotów nie zdecydował się na złożenie ostatecznej propozycji. Według ekspertów przyczyną takiego stanu rzeczy były w dużej mierze postawione w postępowaniu warunki.

Samochody Mustang mają zastąpić w Wojsku Polskim wysłużone Honkery, a w niewielkim zakresie również wozy pochodzenia radzieckiego typu UAZ-469B. Unieważnienie obecnego przetargu oznacza, że proces zastąpienia Honkerów opóźni się po raz kolejny, choć prace analityczne związane z postępowaniem na Mustanga prowadzono od 2013 roku.

http://www.defence24.pl/iu-uniewaznil-kolejne-postepowanie-na-mustanga
Napisano
O Mustangach w dziale Lotnictwo? Gdyby to chociaż dotyczyło pojazdów o kryptonimie Pegaz to by bylo ok. Yeti musisz sam sobie dac ostrzezenie za wpis w nieodpowiednim dziale :)
Napisano
http://www.rp.pl/Sluzby-mundurowe/306039975-Armii-brakuje-mundurow-Macierewicz-czekal-na-wzor-maskujacy.html

Armii brakuje mundurów. Macierewicz czekał na wzór maskujący

W magazynach wojskowych brakuje mundurów. Czy zostały naruszone rezerwy wojenne?

Do końca roku żołnierze powinni posiadać nowe mundury galowe, których wzór został wprowadzony w 2014 r. Poseł Kukiz'15 Paweł Szramka, członek Komisji Obrony zwraca uwagę, że zmiana w stosunku do obecnego wzoru jest niewielka, ale jednak jest. I dodaje, że odpowiedzialność za wymianę tych mundurów zrzucono na żołnierzy, którzy samodzielnie muszą szukać firm oferujących takie uniformy.

„Sprawa wymiany mundurów galowych w Wojsku Polskim narusza powagę tej instytucji" – pisze poseł Szramka w interpelacji do szefa MON Mariusza Błaszczaka.

Resort obrony odpowiada, że żołnierze zawodowi otrzymują tzw. mundurówkę – specjalny dodatek do pensji, aby sami kupili mundur galowy i wyjściowy. W odpowiedzi na interpelację wiceszef resortu obrony Wojciech Skurkiewicz informuje, że od 2015 r. żołnierz zawodowy otrzymał na ten cel „w ramach przysługującego równoważnika pieniężnego od 9328 zł do 10 904 zł, w zależności od rodzaju użytkowanego ubioru i korpusu osobowego.

Co najmniej od dwóch lat w wojskowych magazynach widoczne są braki mundurów polowych. Te żołnierze otrzymują za darmo. Wydawane są one przez wojskowe oddziały gospodarcze.

– Znam żołnierzy, którzy od dwóch lat nie otrzymali nowego munduru, podobnie jak butów, dlatego „mundurówkę" wydają na zakup elementów munduru polowego – opisuje Paweł Szramka. Kupują je np. na portalach internetowych, co oczywiście nie jest zgodne z regulaminem.

Skąd te braki? Co trzy–cztery lata wojsko organizowało przetarg na mundury, który obejmował zwykle ok. 250 tys. kompletów. Jednak dwa lata temu MON Antoniego Macierewicza wstrzymał przetarg w oczekiwaniu na nowy wzór maskujący i powstała luka w dostawach. To, że braki są poważne, okazało się w trakcie ćwiczeń Dragon'17. Do mediów wyciekły zdjęcia żołnierzy, którzy mieli na sobie różne wzory umundurowania, a nawet dresy.

Z naszych informacji wynika, że naruszone zostały rezerwy sortów mundurowych przewidzianych na czas wojny. MON nie odpowiedział nam na pytania, wyjaśnił tylko, że w tym roku została zawarta umowa na zakup 100 tys. kompletów mundurów polowych. „Planuje się również rozpoczęcie w bieżącym roku kolejnych procedur przetargowych na zakup mundurów polowych w ilościach zabezpieczających bieżące potrzeby w zakresie, określonym w Planie Zakupu Środków Materiałowych, który jest dokumentem niejawnym – informuje nas MON. Nie wiadomo, kiedy zostaną one dostarczone i ile będą kosztować. – Kupujemy patrioty, a nie jesteśmy w stanie dać żołnierzom podstawowego wyposażenia: munduru, hełmu czy butów – komentuje poseł Szramka."
Napisano
Ministerstwo obrony wycofało zaproszenia do składania ofert na maszyny dla wojsk specjalnych. Jak podaje RMF FM, chodzi o cztery śmigłowce do prowadzenia bojowych operacji poszukiwawczo-ratunkowych.

Pod koniec maja śmigłowce Black Hawk kupiła bez przeprowadzania przetargu polska policja. Uproszczony tryb zakupu sprzętu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji tłumaczyło tym, że Black Hawki najlepiej spełniają wymogi funkcjonariuszy. Tymczasem okazuje się, że śmigłowce o prowadzenia bojowych operacji poszukiwawczo-ratunkowych mogą nie być odpowiednie dla polskiej armii. Według RMF FM Ministerstwo Obrony wycofało zaproszenia do składania ofert na maszyny.

Dwa (równoległe) postępowania w tej sprawie były prowadzone po unieważnieniu przetargu na zakup francuskich Caracali od koncernu Airbus. W tym pierwszym uczestniczy francuski Airbus i włosko-brytyjskie Leonardo, w drugim konkuruje jeszcze amerykańska firma Sikorsky, producent śmigłowca Black Hawk. Z ustaleń dziennikarzy RMF FM wynika, że kolejnym krokiem może by anulowanie całego postępowania, w którym do tej pory brali udział trzej producenci.

http://www.wprost.pl/10131765
Napisano
Policja przetarla szlak - w ten sam sposob zostana zakupione 4 Black Hawk CSAR -od kiedy okazalo sie, ze prawnicy Airbusa nie potrafia nawet zlozyc sprawy w sadzie.
Napisano
http://www.defence24.pl/nik-wydatki-obronne-w-2017-r-ponizej-2-proc-pkb-mon-naruszylo-ustawe

NIK: wydatki obronne w 2017 r. poniżej 2 proc. PKB, MON naruszyło ustawę

W 2017 r., przeznaczając ponad 500 mln zł z budżetu obronnego na zakup samolotów do przewozu VIP-ów, MON naruszyło przepisy ustawy modernizacyjnej, nakazujące wydawać na obronność co najmniej 2 proc. PKB – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. Zwróciła też uwagę, że wydatki na samoloty dla najważniejszych osób w państwie były prawie dwa razy wyższe niż zakładano w uchwale rządu. Zasadniczo jednak NIK uznała, że w ub.r. zachowano zasady gospodarowania środkami publicznymi.

Takie informacje padły we wtorek wieczorem na posiedzeniu sejmowej podkomisji ds. budżetu, finansów oraz struktury sił zbrojnych. Omawiała ona sprawozdanie z wykonania budżetu państwa w zakresie obrony narodowej (głównie części 29 budżetu państwa – Obrona narodowa, gdzie znajduje się gros wydatków państwa na ten cel). Jednocześnie swoją analizę przedstawiła Najwyższa Izba Kontroli, która co roku sprawdza, jak realizowany jest budżet państwa. I sprawozdanie MON, i analiza NIK dotyczyły roku 2017 r., gdy resortem kierował minister Antoni Macierewicz, a za modernizację techniczną sił zbrojnych odpowiadał wiceminister Bartosz Kownacki. Obaj zostali zdymisjonowani w styczniu 2018 r.

Ustalenia Izby przedstawił Ryszard Nojszewski z Departamentu Obrony Narodowej NIK. Na pierwszym miejscu wśród nieprawidłowości wymienił realizację programu wieloletniego "Zabezpieczenie transportu powietrznego najważniejszych osób w państwie (VIP). Ustanowił go rząd uchwałą z czerwca 2016 r. Stanowiła ona, że finansowanie programu będzie realizowane "przez coroczne zwiększenie limitu wydatków obronnych ponad minimalny poziom określony w ustawie o przebudowie i modernizacji technicznej sił zbrojnych. W ówczesnym brzmieniu (teraz już zmienionym) stanowiła ona, że na finansowanie potrzeb obronnych państwo przeznacza co roku ze swego budżetu wydatki w wysokości nie niższej niż 2 proc. produktu krajowego brutto z roku poprzedniego. Zgodnie z uchwałą rządową owa kwota ponad 2-proc. limit, która miała być przeznaczona na samoloty dla VIP-ów, w latach 2016-21 miała wynieść do 1,7 mld zł.

Tymczasem – jak zwróciła uwagę NIK – w 2017 r. na realizację programu dotyczącego samolotów wydano 727,1 mln zł, w tym 200 mln z rezerwy celowej oraz 527,1 mln zł ze środków przeznaczonych na finansowanie potrzeb obronnych, czyli z owych 2 proc. na obronność, o których mowa w ustawie modernizacyjnej.

Tym samym – jak powiedział przedstawiciel NIK – o 527,1 mln zł przekroczono limit wydatków na program samolotów dla VIP-ów, który był ustalony w ustawie budżetowej.

Co więcej, jak referował wicedyrektor z NIK, pomniejszenie limitu wydatków obronnych o ponad 500 mln zł "skutkowało naruszeniem ustawy modernizacyjnej, a konkretnie przepisu, który mówił, że wydatki obronne powinny wynosić, co najmniej 2 proc. PKB z roku poprzedniego. Skutkiem – zdaniem NIK – było także naruszenie uchwały Rady Ministrów, a konkretnie paragrafu, który mówił, że samoloty dla VIP-ów zostaną sfinansowane poprzez coroczne zwiększenie wydatków obronnych ponad 2 proc. PKB.

NIK stwierdziła jeszcze jedno. Umowy na zakup małych i średnich samolotów (dwa Gulfstreamy G550 i trzy Boeingi 737) do przewozu najważniejszych osób w państwie oznaczały dla państwa wydatek blisko 3,1 mld zł, czyli o prawie 1,4 mld zł więcej niż całkowity koszt zakupów określony w rządowym programie (wspomniane 1,7 mld zł).

Lista nieprawidłowości stwierdzonych przez NIK jest dłuższa. Jednak pozostałe przypadki nie są tak poważne jak te dotyczące samolotów dla VIP. Chodzi m.in. o niespełnianie części wymagań przez wydruki ksiąg rachunkowych prowadzonych przez resort oraz o niewydanie przez MON rozporządzenia, w wyniku czego powstały zobowiązania na ponad 120 tys. zł, co dotyczyło ponad 90 żołnierzy obrony terytorialnej.

Szczegółowej kontroli NIK poddała kwotę 2,8 mld zł, czyli 7,5 proc. zrealizowanych wydatków MON. Na tej podstawie Izba stwierdziła, że zasadniczo zachowano zasady gospodarowania środkami publicznymi. Nie stwierdzono niecelowego i niegospodarnego wydawania pieniędzy publicznych. Sprawozdania zostały sporządzone terminowo i prawidłowo pod względem formalnym i rachunkowym.

Z wyliczeń przedstawionych przez przedstawiciela NIK wynikało, że w 2017 r. MON wydało na rozwój sił zbrojnych 11,2 mld zł, a na ich utrzymanie – 15,4 mld zł (w obu tych pozycjach łącznie plan wydatków zrealizowano w 98 proc.). Wydatki majątkowe wyniosły 9,8 mld zł (99,6 proc. planu po zmianach). Udział wydatków majątkowych w ogólnej kwocie wydatków w 2017 r. wyniósł 26,7 proc. i był niższy niż w 2016 r. (27,8 proc.). Ta obniżka była jedną z rzeczy, na które NIK zwróciła uwagę w swojej analizie, poza przedstawieniem ogólnej oceny i wypunktowaniem wspomnianych już nieprawidłowości.

Ponadto Izba zwróciła uwagę m.in. na:
* niskie – jak to określił Nojszewski – wykonanie wydatków budżetowych przez Inspektorat Uzbrojenia – zostały one najpierw zaplanowane na 8,8 mld zł, potem zmniejszone do poziomu 7,7 mld zł; zrealizowane wydatki wyniosły natomiast 7,3 mld zł (94,4 proc. planu po zmianach oraz 82,5 proc. planu przed zmianami);
* postępujący wzrost kwot zaliczek udzielanych kontrahentom przez Inspektorat Uzbrojenia oraz Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych na zakup uzbrojenia i sprzętu wojskowego oraz na realizację inwestycji budowlanych – ogólna kwota udzielonych zaliczek nierozliczonych na koniec 2017 r. wynosiła 9,4 mld zł, w tym 9,2 mld zł w IU MON. Nojszewski zwracał przy tym uwagę, że ubiegłym roku IU MON wydał 7,3 ml zł. – Zatem relacja nierozliczonych zaliczek na koniec roku do wydatków wykonanych w tym roku wyniosła 126,5 proc. W 2016 r. relacja ta wyniosła blisko 123 proc., natomiast w 2015 r. – 89 proc. – powiedział wicedyrektor z NIK. Dodał, że kwota zaliczek nierozliczonych na koniec 2017 r. była blisko dwa razy większa niż na koniec 2015 r.

Odnosząc się do analizy NIK, wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz powiedział jedynie, że MON poinformowało NIK o sposobie wykorzystania uwag Izby oraz wykonania wniosków pokontrolnych. – Minister obrony narodowej nie zgłosił zastrzeżeń co do samego wystąpienia pokontrolnego – dodał Skurkiewicz.

Nieoficjalnie przedstawiciele MON podkreślają, że wydatki na samoloty do przewozu najważniejszych osób w państwie miały umocowanie w ustawie budżetowej, która jest aktem wyższej rangi niż uchwała Rady Ministrów. Zwracają też uwagę, że samoloty do przewozu VIP-ów należą do majątku MON.

Zanim została przedstawiona analiza NIK, podstawowe informacje o realizacji budżetu MON na 2017 r. zaprezentował wiceminister Skurkiewicz. Wynikało z nich, że budżet resortu w części 29 – Obrona narodowa wynosił 36 854,9 mln zł. W trakcie roku został zmieniony do poziomu 36 760,3 mln zł (205,4 mln przesunięto do MON z rezerwy budżetowej, zaś 300 mln zł przeznaczono do realizacji do innych części budżetu państwa).

Na koniec 2017 r. wydano 36 184,1 mln zł, czyli 98,4 proc. planu po zmianach. Zdecydowaną większość kwoty niewykorzystanej stanowiły wydatki niewygasające (512,5 mln zł), czyli takie, które można było zrealizować do końca marca 2018 r. W sumie w tym terminie MON zrealizowało wydatki na kwotę 36 696,6 mln zł, czyli 99,8 proc. planu na 2017 r.

MON podaje jednak, że zrealizowane wydatki obronne wyniosły 37 282 mln zł, bowiem prócz wspomnianych 36 696,6 mln zł w części 29 – Obrona narodowa, wykorzystano także 585,3 mln zł na wydatki obronne zapisane w innych częściach ustawy budżetowej.

Z wyliczeń resortu, uwzględniających zakup samolotów dla VIP-ów, wynika, że wydatki obronne w 2017 r. wyniosły 2,01 proc. PKB z 2016 r., przyjętego na etapie formułowania budżetu na rok 2017.

"Zrealizowane wydatki obronne państwa wyniosły 37 282,0 mln zł, co – uwzględniając zwiększenie budżetu z rezerwy celowej na zakup samolotów do transportu najważniejszych osób w państwie VIP o 200 mln zł – stanowi 2,01 proc. w stosunku do prognozowanej wartości PKB na 2016 r., przyjętej na etapie formułowania budżetu na rok 2017.

informacja MON dla sejmowej podkomisji ds. budżetu, finansów oraz struktury sił zbrojnych

Na zakończenie posiedzenia podkomisja – bez żadnej dyskusji – zaproponowała, by sejmowa komisja obrony przyjęła opinię, z której wynika wykonanie budżetu MON w 2017 r. zostało ocenione pozytywnie. Komisja zbierze się we środę wieczorem. Jej opinia zostanie następnie przesłana sejmowej komisji finansów publicznych. Treść opinii jest raczej przesądzona, bowiem decydujący głos ma sejmowa większość."
Napisano
http://www.defence24.pl/blaszczak-smiglowce-dla-wojsk-specjalnych-zostana-kupione

Błaszczak: śmigłowce dla Wojsk Specjalnych zostaną kupione

Szef MON Mariusz Błaszczak zapewnił, że wojsko nie rezygnuje z żadnego programu modernizacji technicznej, a śmigłowce dla Wojsk Specjalnych – mimo że Inspektorat Uzbrojenia unieważnił zaproszenie do składania ofert na nie – zostaną zakupione. – Chodzi o ułożenie zamówień w pewien katalog – tłumaczył minister.

W środę poinformowano, że Inspektorat Uzbrojenia MON unieważnił zaproszenie do składania ofert ostatecznych w postępowaniu na śmigłowce bojowego poszukiwania i ratownictwa (CSAR) dla Wojsk Specjalnych. Defence24.pl już w połowie maja informowało o planach unieważnienia tego postępowania.

O kontrakt ubiegały się trzy podmioty: konsorcjum PZL Mielec oraz Sikorsky Aircraft Corporations, konsorcjum Airbus Helicopters i Heli Invest oraz WSK "PZL-Świdnik.

Do tej decyzji odniósł się w środę wieczorem szef MON Mariusz Błaszczak w rozmowie z Telewizją Trwam.
"Chciałem tu podkreślić, że nieprawdą jest, że z jakiegokolwiek programu rezygnujemy. Śmigłowce dla Wojsk Specjalnych również zostaną zakupione. Chodzi tylko o ułożenie tych zamówień w pewnym katalogu.
Jednocześnie minister nie chciał odpowiedzieć na pytanie o datę zakupu nowych śmigłowców. – Ja w odróżnieniu od moich poprzedników nie będę ferował datami, bo to negatywnie wpływa na negocjacje – tłumaczył.

W poniedziałek Błaszczak zapowiedział, że w pierwszej kolejności realizowany będzie teraz program Orka, zakładający wyposażenie Marynarki Wojennej w okręty podwodne nowego typu.

Dzień później minister podkreślił, że zostały już przygotowane lub są opracowywane dokumenty, które zapewniają finansowanie modernizacji technicznej sił zbrojnych w perspektywie 2026 r. – Na podstawie tych dokumentów przygotowujemy działania związane z wyposażeniem Wojska Polskiego również w okręty podwodne. Należało rzeczywiście te wszystkie działania podjąć, żeby były podstawy finansowe i prawne, żeby Wojsko Polskie dysponowało nowoczesnym sprzętem – powiedział minister obrony.

Nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie, która z trzech ofert – francuska, niemiecka czy szwedzka – jest preferowana przez MON. – O tym zdecydują specjaliści. Oczywiście analizy są prowadzone. Nie ulega wątpliwości, że mamy trzech oferentów i to już od długiego czasu. Zostanie wybrana oferta najlepsza dla Wojskiego Polskiego, najlepsza też z punktu widzenia polskiego przemysłu zbrojeniowego – powiedział Błaszczak.

Mariusz Błaszczak podkreślił również znaczenie polskiego przemysłu w procesie modernizacji armii - Zależy nam na tym, żeby sprzęt, który jest wykorzystywany przez Wojsko Polskie był produkowany w Polsce. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, nie w pełni jest to możliwe ze względu na zaległości wieloletnie - podkreślił minister."
Napisano
Bartłomiej Misiewicz @MisiewiczB

Skoro 15 propozycji pytań #Referendum2018 obejmuje tak wiele zagadnień, to czemu nie dopisać 16 pytania: Czy zgadza się Pani/Pan na ujawnienie Aneksu do Raportu z likwidacji WSI?

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23537686,referendum-prezydenta-z-16-pytaniem-misiewicz-proponuje-cos.html#Z_BoxNewsImg&a=66&c=96#Z_MT

Ale Misiu robi laskę, tfu łaskę sponsorowi...

Bo tego, dlaczego ma to być pytanie do referendum już nie będę komentował. Choć fakt- nie tylko ja bym chętnie Aneks przeczytał.
  • 2 weeks later...
Napisano
Skończy się to tak, że Antoniego do więzienia wsadzą swoi za propagowanie kłamstwa smoleńskiego. Inaczej nie możną traktować nie popartych dowodami tez o zamach. W swojej własnej partii ma wrogów.
Napisano
Jest tylko jeden sposób, by AM trafił do więzienia. Musiałby niepełnosprawną zakonnicę w ciąży przejechać na pasach Leopardem. To jednak mało prawdopodobne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie