Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano
Sukces jest...se chłopaki polatajom....
http://aviation24.pl/index.php/component/k2/item/4727-uroczysty-oblot-smiglowca-mi-2-w-32-bazy-lotnictwa-taktycznego
  • 2 weeks later...
Napisano
Pic na wodę fotomontaż,nie ma kasy na te zakupy.Porównuję cyferki przy 4 sztukach i 50 które były za drogie" w/g świrosława i włos się jeży.
Napisano
Mi-14 chciały na zasłużoną emeryturę, ale niema przeproś , zasuwać dalej.Resurs określony przez producenta się kończy czyli jest to coś czego już naprawiać się nie powinno.Kiedy te dwa Mi-14 zmie­niały prze­zna­cze­nie na SAR to je dosłow­nie “pocia­chano” na wszyst­kie spo­soby, nie poma­ga­jąc tym usztyw­nie­niu kon­struk­cji, ale my uwielbiamy szarże ułańskie po których następują uroczyste pochówki.Oczywistym wnio­skiem jest też że nowe maszyny poja­wią się naj­szyb­ciej za kilka lat, i jest wielce praw­do­po­dobne że to nie będzie ostatni taki komu­ni­kat o robie­niu fran­ken­ste­inów z maszyn które są potrzebne w WSO co drugi dzień wg. naszych zobo­wią­zań..
Napisano
Przyczyną dramatu była nie brzoza, nie polscy piloci, nie gen. (Andrzej - PAP) Błasik, nie - jak próbuje się znieważyć jego pamięć - prezydent (Lech) Kaczyński. Nie. Przyczyną była eksplozja samolotu, która go zniszczyła. To było przyczyną - podkreślił Macierewicz.

...

To one znalazły MW? I się nie pochwaliły przed wyborami?
Napisano
Yety czemu nie wkleiłeś reszty?
My doprowadziliśmy to śledztwo do punktu, w którym wiemy z pewnością, jak doszło do śmierci. Nie wiemy, jak doszło do tej eksplozji".
Jak doszło do śmierci pokazują wyniki sekcji zwłok, a eksplozja której nie było jest dalej poszukiwana.
Wypuścili trupy z szafy, jedno od razu rozwaliło autko drugie pokazuje że stan chorobowy się rozwija.
  • 2 weeks later...
Napisano
Jeden telefon z Waszyngtonu i jeszcze będziemy całować po rękach dobrodzieja. A to, że przepłacone i bez dostępu do nowych technologi? No cóż, Pan każe sługa musi...
Napisano
http://www.defence24.pl/kolejne-opoznienie-smiglowcowego-przetargu

Kolejne opóźnienie śmigłowcowego przetargu?

Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że w ramach postępowania na pozyskanie śmigłowców dla Marynarki Wojennej przewiduje się podpisanie umowy „do 2022 roku”.

Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz stwierdził w odpowiedzi na interpelację posła Tomasza Siemoniaka (PO), że prowadzone jest postępowanie dotyczące pozyskania śmigłowców ZOP z wyposażeniem pozwalającym na prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczych. Dodał, że podpisanie umowy przewiduje się „do 2022 roku”.

"Na chwilę obecną Inspektorat Uzbrojenia prowadzi postępowanie dotyczące pozyskania nowych śmigłowców, w ramach którego przewiduje się podpisanie umowy do 2022 roku. Jest to postępowanie dotyczące śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) wyposażonych dodatkowo w sprzęt medyczny pozwalający na prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczych CSAR - bojowego poszukiwania i ratownictwa.
- Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz

Postępowanie na śmigłowce ZOP ze zdolnością CSAR prowadzone jest od lutego 2017 roku. Zostało wszczęte równolegle z procedurą na maszyny dla Wojsk Specjalnych, anulowaną w czerwcu 2018 roku. Pierwotnie planował, że zostanie zamknięte w 2017 roku, ale do tego nie doszło. Obecnie MON podaje, że ma to nastąpić „do 2022 roku”.
Fundusze na realizację tego programu przewidziano jednak w projekcie przyszłorocznego budżetu, co może oznaczać, że resort zakłada wcześniejsze podpisanie umowy.
W pierwszej połowie br. miała miejsce redefinicja wymagań. Zaproszenie do składania ofert ostatecznych ze zaktualizowanymi wymaganiami zostało przekazane 10 lipca br. Termin składania ofert został niedawno przesunięty z końca października na 30 listopada. Wcześniej w tej procedurze brały udział PZL Świdnik, proponujące śmigłowce AW101, oraz konsorcjum Airbus Helicopters i Heli Invest, z maszyną H225M Caracal.

Postępowanie ma na celu zakup czterech śmigłowców ZOP/CSAR i jest prowadzone w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. W połowie roku MON informował, że najważniejszym celem Marynarki Wojennej będzie zastąpienie pokładowych śmigłowców Kaman SH-2G. Jest to spowodowane przez brak wsparcia ze strony producenta. Następców potrzebują również bazujące na lądzie Mi-14, jednak ich eksploatacja jest wydłużana.

Postępowanie na maszyny dla Marynarki Wojennej to najbardziej zaawansowana procedura związana z pozyskaniem nowych śmigłowców, prowadzona przez MON. Inne programy, jak np. śmigłowiec szturmowy Kruk, są na wcześniejszym etapie. Resort obrony zamierza też modernizować lub remontować różne typy wiropłatów wykorzystywanych w Siłach Zbrojnych RP."
Napisano
Fundusze na realizację tego programu przewidziano jednak w projekcie przyszłorocznego budżetu, co może oznaczać, że resort zakłada wcześniejsze podpisanie umowy."

Taaaaaaaaaaa.... przecież takie śmigłowce kupuje się w każdym sklepie ze śmigłowcami.

Żeby się nie okazało, że nawet jeśli jest fizycznie kasa, to wezmą pierwsze z brzegu, żeby wydać środki. Tudzież, zapłacimy w 2019 a odbierzemy... kiedyś.
Napisano
Yety, jeszcze rok przeciągną sprawę a gorącego kartofla podrzucą następcom,a potem znowu zaczną bredzić o winach.
Napisano
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ile-helikopterow-dostalo-polskie-wojsko-w-ostatnich-latach-mon-odpowiada-poslowi-po/gqly6bw

Ile helikopterów dostało polskie wojsko w ostatnich latach? MON odpowiada posłowi PO

Ministerstwo Obrony Narodowej wbrew zapowiedziom nie zakupiło dla polskiej armii w latach 2016-2018 żadnych śmigłowców - wynika z odpowiedzi resortu na pytania posła PO Krzysztofa Brejzy. W tej chwili toczy się dopiero postępowanie na zakup wyspecjalizowanych helikopterów dla Marynarki Wojennej. Publikujemy treść pism dotyczących tej sprawy.
W czerwcu br. poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza w trybie interwencji poselskiej skierował do MON serię pytań dotyczących zakupu śmigłowców dla polskiego wojska. Nawiązał w nich do deklaracji byłego ministra obrony Antoniego Macierewicza, który 10 października 2016 r. zapowiadał w Mielcu, że "w tym roku pierwsze śmigłowce pozwalające na realizację ćwiczeń przez siły specjalne zostaną im dostarczone.

Brejza chciał dowiedzieć się, czy obietnica ta została zrealizowana, tzn. ile nowych helikopterów zostało zakupionych do końca 2016 r. Dodatkowo poseł pytał o zakupy śmigłowców w latach 2017-2018 oraz o ich ewentualny koszt i miejsce serwisowania.

Na odpowiedź przyszło mu czekać niemal pięć miesięcy. 16 listopada br. otrzymał pismo od Wojciecha Skurkiewicza, sekretarza stanu w MON. Przedstawiciel resortu nie odpowiada w nim wprost na żadne z pytań zadanych przez Brejzę. W kontekście zakupu helikopterów w latach 2016-2018 pisze tylko, że "aktualnie toczy się postępowanie na zakup wyspecjalizowanych śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) i ratownictwa morskiego. Z odpowiedzi można wywnioskować, że w ostatnich latach nie zakupiono ani jednego helikoptera bojowego dla armii.

Skurkiewicz w odpowiedzi podkreśla, że "wysiłek Ministerstwa Obrony Narodowej obejmuje wiele obszarów. Wspomina o budowie czwartej dywizji, umowie na zakup zestawów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych oraz zamówieniu z USA wyrzutni rakietowych w ramach programu Homar. Żadna z tych informacji nie odnosi się jednak do pytań o liczbę nowych śmigłowców w polskiej armii."
Napisano
Zaprzańce nie zauważyli, że AM już w MON nie rządzi. Nowy minister ma swoje priorytety i zapowiedziami poprzednika nie jest związany. A oni tylko dajta nam helikoptery - nie ma i nie będzie - i co nam zrobita.
Napisano
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24190131,jednego-dnia-smiglowce-i-okrety-to-priorytet-kiedy-indziej.html#s=BoxOpMT

Modernizacja wojska się wlecze. MON ma dwa problemy, przez które nowego uzbrojenia będzie za mało

Przedstawiciele MON regularnie mówią o tym, jakie programy zbrojeniowe są priorytetowe, że trwają negocjacje, że niebawem dojdzie do podpisania umowy. Potem nastaje cisza i po jakimś czasie okazuje się, iż priorytety się zmieniły, a terminy odsunęły.

Zakup nowych śmigłowców, temat wyjątkowo głośny od lat, został po raz kolejny odsunięty w czasie. Teraz mowa o podpisywaniu umowy na zakup czterech w nieokreślonym okresie "do 2022 roku. Choć jeszcze niecałe dwa lata temu Antoni Macierewicz i jego współpracownicy mówili o zakupach śmigłowców jako "priorytecie, który zostanie zrealizowany "lepiej, szybciej i taniej niż za czasów PO.

Podobnie z zakupem okrętów podwodnych, który pod koniec 2017 roku miał być blisko kluczowych decyzji, ale nadal jest w fazie analiz. Również "priorytetowe rakiety dalekiego zasięgu Homar, które miały być dostarczane od 2019 roku, teraz będą od 2022 roku i będzie ich znacznie mniej.

Wąski strumień informacji

Podobnych przykładów jest więcej. Wszystkie pochodzą z odpowiedzi MON na interpelację poselską byłego ministra obrony z czasów PO, Tomasza Siemoniaka. Polityk opozycji w czerwcu zadał szereg pytań o plany zakupów uzbrojenia w najbliższych latach. Pod odpowiedzią wysłaną na początku listopada podpisał się sekretarz stanu MON Wojciech Skurkiewicz.

Takie interpelacje to obecnie jedno z nielicznych źródeł informacji na temat zamierzeń MON, które pod rządami Mariusza Błaszczaka bardzo skąpo informuje o swoich planach. Ministerstwo nie ma nawet rzecznika prasowego. To duża zmiana po czasach Macierewicza, który dużo deklarował, jednak często okazywało się to nie mieć pokrycia w rzeczywistości.

Teraz znacznie rzadziej padają deklaracje, jednak nie oznacza to, że wizje przyszłości są stałe.

Śmigłowce odlatują coraz dalej

Najbardziej tą chwiejność widać przy programach zakupu śmigłowców, okrętów i od niedawna też rakiet dalekiego zasięgu. Ten pierwszy wywołuje największe zainteresowanie, ze względu na bardzo głośne i polityczne zawirowania wokół niego. Najpierw za czasów PO miało być 50 H225M Caracal od Airbus Helicopters. PiS po dojściu do władzy przetarg anulował, a Macierewicz deklarował szybkie dostawy S-70i Blackhawk od Lockheed Martin. Nic takiego nie miało miejsca. Potem rozpisano dwa przetargi na łącznie maksymalnie 16 maszyn. Potem jeden anulowano, drugi okrojono.

Teraz według odpowiedzi Skurkiewicza "przewiduje się podpisanie umowy do 2022 roku na cztery maszyny dla lotnictwa morskiego. Nie wiadomo, dlaczego podał taką datę, skoro do końca listopada mają zostać złożone oferty firm zbrojeniowych i padały wcześniej deklaracje, iż umowa ma zostać podpisana w przyszłym roku.

Nie wiadomo też jak to ma się do wypowiedzi Skurkiewicza w Sejmie 10 maja, kiedy ujawnił konieczność szybkiego wycofania w 2019 roku ze służby czterech śmigłowców SH-2G działających z pokładów polskich fregat. Mówił wówczas, że ich zastąpienie jest priorytetem. Nie wpłynęło to jednak nijak na prowadzony już przetarg na cztery śmigłowce morskie. MON nie zmienił wymagań i nadal szuka maszyn do bazowania na lądzie, a nie na fregatach.

Siemoniak pytał też o plany odnośnie zakupu śmigłowców uderzeniowych Kruk. Za czasów PO mówiono o zakupie do 32 maszyn od 2019 roku. Za czasów Macierewicza padały deklaracje, że ma ich zostać zakupionych nawet kilka razy więcej. Jeszcze w lutym tego roku Skurkiewicz mówił w Sejmie o pierwszych dostawach od 2019 roku. W maju zadeklarował jednak, że zakup maszyn Kruk ma mieć miejsce po 2022 roku. Teraz w odpowiedzi na pytania Siemoniaka w ogóle uniknął podawania konkretów i napisał: "Zadanie pozyskania śmigłowców uderzeniowych kr. Kruk jest wprowadzane do Planu Modernizacji Technicznej (PMT) przez instytucję odpowiedzialną za opracowanie PMT, tj. Sztab Generalny WP.

Jakie właściwie śmigłowce chce więc dzisiaj kupić polskie wojsko? Wygląda na to, że do 2022 roku ma zostać podpisana umowa na cztery dla lotnictwa morskiego. Tymczasem wydłużany jest żywot starych radzieckich śmigłowców Mi-14, które miały już trafiać do muzeów i na złom

Marynarze na rozdrożach

Odpowiedź Skurkiewicza pokazuje też "płynność planów odnośnie Marynarki Wojennej. Na pytania o konkretne programy budowy okrętów formalnie zapisane w Programie Modernizacji Technicznej, przedstawiciel MON odparł, że "prowadzone są prace związane z redefinicją wymagań dla programów Marynarki Wojennej. Oznacza to tyle, że kolejny raz Warszawa zastanawia się - w co właściwie uzbroić marynarzy i jakie mają być różne okręty, których zakup od lat przewidują plany.

Jednymi z nich mają być okręty podwodne Orka. Pod koniec 2017 roku Macierewicz zapewniał, że MON jest o krok od wyboru jednej z ofert zagranicznych koncernów. W ciągu nieco ponad miesiąca okazało się, że według MON pod kierownictwem Błaszczaka jest to już mocno nieaktualne i właściwie to nadal trwają analizy. Pomimo upłynięcia niemal roku, sytuacja się nie zmieniła. Z odpowiedzi Skurkiewicza wynika, że nadal trwają analizy i MON zastanawia się jakie właściwie kupić okręty.

Ograniczone ambicje rakietowe
Pytania rodzi też fragment odpowiedzi na interpelację dotyczący zakupu wyrzutni rakiet o zasięgu do 300 kilometrów o kryptonimie Homar. Przedstawiciele MON wiele razy wymieniali ten program jako jeden z priorytetów. Jeszcze w 2016 roku optymistycznie planowano dostawy 56 wyrzutni zaczynając od 2018 roku. Macierewicz stwierdził nawet, że ministerstwo chciałoby docelowo 160 wyrzutni. Cały system miał być w znacznej mierze produkowany w Polsce.

Negocjacje z koncernem Lockheed Martin zakończyły się jednak fiaskiem. W sierpniu MON poinformował, że dotychczasowy program zostaje skasowany i od teraz będą prowadzone bezpośrednie rozmowy z Pentagonem. Okazało się też, że na razie chcemy kupić tylko 18 wyrzutni. Nie ma na razie mowy o dużym udziale polskiego przemysłu. Według Skurkiewicza, dostawy systemów Homar są teraz planowane na "od 2022 roku.

W odpowiedzi przedstawiciela MON pada też zagadkowe sformułowanie, że podpisanie umowy z Amerykanami jest planowane do końca tego roku, jednak ma to być uzależnione od "zakończenia negocjacji z Konsorcjum, którego liderem jest PGZ S.A.. Problem w tym, że udział owego konsorcjum w programie Homar miał się skończyć wraz z sierpniową decyzją o skasowaniu dotychczasowego postępowania. Nie jest jasne, co Skurkiewicz miał na myśli. Być może odpowiedź na interpelację, lub jej część, napisano jeszcze przed rzeczoną decyzją i nie została potem zaktualizowana.

Nowe samoloty już w 2024 roku?

W dokumencie przesłanym przez MON Siemoniakowi jest też mowa o szeregu innych programów zbrojeniowych. Pada między innymi po raz pierwszy deklaracja, że już od 2024 roku mają się zacząć dostawy nowych samolotów wielozadaniowych w ramach programu Harpia. Pieniądze na ten cel mają być zarezerwowane od 2020 roku. Na razie trwa jednak faza analiz. Nie ma też formalnych planów zakupów na po 2022 roku. Nabycie nowych maszyn jest jednak sprawą pilną, co unaoczniły dwie katastrofy starzejących się myśliwców MiG-29 w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Padają też deklaracje odnośnie dużych dronów. Te największe o nazwie Zefir (w rodzaju amerykańskich MQ-9 Reaper), zostały odsunięte w czasie. Dotychczas formalnie zakładano ich dostawy od 2019 roku, choć od kilku lat program faktycznie stał w miejscu. W odpowiedzi na interpelację mowa natomiast o dostawach "po 2022 roku. Mniejsze drony Gryf mają natomiast trafiać w ręce żołnierzy od 2021 roku, choć formalnie w planach była  mowa o 2018 roku. Jednak ten program od kilku lat również ślimaczy się.

W odpowiedzi na interpelację są też informacje na temat cięższego sprzętu. Pada między innymi deklaracja, że na okres przed 2022 rokiem są zarezerwowane pieniądze na pierwszą partię nowych transporterów opancerzonych Borsuk. Huta Stalowa Wola ma je opracować do 23 czerwca 2020 roku. Podobnie do 2022 roku mają być zarezerwowane pieniądze na opancerzony pojazd rozpoznawczy Kleszcz. Jednak firma AMZ-Kutno ma skończyć nad nim pracę dopiero 22 kwietnia 2021 roku (choć kiedyś zakładano najwyraźniej nierealny rok 2016), więc trudno spodziewać się większej produkcji w ciągu siedmiu miesięcy.

MON deklaruje też, że w przyszłym roku zostaną "uruchomione postępowania mające na celu zakupy nowych pocisków przeciwpancernych Pustelnik i Karabela. Nie ma jednak konkretnych planów i harmonogramów.

Bardzo droga obrona przed samolotami

Jednym z głównych powodów, dla których wiele wcześniej wymienionych zakupów zostało ograniczonych lub odsuniętych w czasie jest program Wisła. To największe przedsięwzięcie zbrojeniowe w historii Polski. Za około 50-60 miliardów złotych MON chce kupić od Amerykanów kompleksowy system obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu i obrony przeciwrakietowej. To bardzo duży wydatek, biorąc pod uwagę że na wszystkie programy modernizacji technicznej wojska w tym roku jest 10 miliardów złotych.

Wiosną tego roku podpisano umowę na pierwszą fazę programu, która zakłada dostarczenie do 2022 roku głównie elementów antyrakietowych i systemu dowodzenia za niemal 20 miliardów złotych. Niecałe dwa lata temu planowano początek dostaw w 2019 roku, ale szybko okazało się to być nierealne.

Teraz trwają negocjacje w sprawie II fazy, która ma być jeszcze większa. MON w odpowiedzi na interpelację deklaruje, że podpisanie umowy jest planowane na przyszły rok. Dodatkowo zapewnia, że w budżecie do 2022 roku są pieniądze na pierwszą fazę programu.

Przy okazji pada deklaracja, że do tego roku są też w budżecie zarezerwowane fundusze na rozpoczęcie powiązanego z programem Wisła programu Narew. W jego ramach mają zostać kupione systemy obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Choć padały w przeszłości liczne sugestie, że program Narew może zostać przyśpieszony, to według odpowiedzi na interpelację nadal jest w fazie analiz. Jeszcze w 2016 roku optymistycznie zakładano dostawy od 2019 roku, ale dzisiaj mowa raczej o 2024 roku.

Problem z planami i pieniędzmi

Dlaczego w odpowiedzi na interpelację tyle razy pada rok 2022? Po prostu do tego momentu są formalnie obowiązujące plany zakupowe w postaci Planu Modernizacji Technicznej. Nowe na okres 2017-2026 powinny być gotowe pod koniec 2016 roku, jednak do dzisiaj ich nie ma. Z najnowszych deklaracji MON wynika, że może będą na początku przyszłego roku. Efekt jest jednak taki, że wojskowi nie mogą podpisywać umów obejmujących okres po 2022 roku, bo nie wiedzą, czy formalnie będą one zgodne z planami. Nie sprzyja to metodycznemu prowadzeniu modernizacji wojska.

Przedstawiciele zachodnich koncernów zbrojeniowych starający się dopasować do planów MON i na nich zarobić, oficjalnie nie powiedzą nic krytycznego. Nie chcą psuć sobie relacji i utrudniać biznesu. Nieoficjalnie w ich wypowiedziach czuć jednak narastającą frustrację. - Jak przyjeżdżaliśmy jeszcze kilka lat temu, to rozmawialiśmy z ludźmi, którzy wydawali się mieć jakiś plan i starali się go realizować. Teraz nawet tego nie widać - powiedział Gazeta.pl jeden z wysokiej rangi zachodnich menadżerów.

Poza brakiem długofalowych planów, problemem jest brak pieniędzy. Kiedy w 2013 roku opublikowano ambitny plan modernizacji na okres do 2022 roku, znacznie niedoszacowano jego koszty. Według Macierewicza, o sto miliardów złotych, czyli niemal połowę. Efektem jest ciągłe ograniczanie i odsuwanie w czasie programów, które MON uważa za mniej istotne. Według obliczeń Tomasza Dmitruka z portalu "Dziennik Zbrojny, taki stan będzie trwał dalej. Na różne programy teoretycznie zaplanowane w latach 2018-2026, MON będzie najprawdopodobniej miał nawet mniej niż połowę koniecznych środków. Nawet przy zaplanowanym wzroście budżetu ministerstwa do poziomu 2,5 procent PKB.

Zdaniem Dmitruka, bez dodatkowych pieniędzy z poza budżetu MON na najdroższe programy (na przykład Harpia, podobnie jak było w przypadku zakupu F-16 finansowanego ze specjalnego funduszu), modernizacja wojska nadal nie będzie nadążać za planami. Niezależnie od niewydolności systemu zakupów uzbrojenia, po prostu będzie brakować pieniędzy. Kolejne lata korowodu ograniczania planów i odsuwania ich realizacji są niemal pewne."

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie