les05 Napisano 21 Listopad 2018 Napisano 21 Listopad 2018 Przeczytałem niewielki fragment i już mi niedobrze. Mózg po tym michnikowym bełkocie szybko się nie zregeneruje. Daj żyć bodziuzzerami, daj żyć.
bodziu000000 Napisano 22 Listopad 2018 Autor Napisano 22 Listopad 2018 dam link do artykułu z Rzeczpospolitej, ale oni pewnie to też ci źli"http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/311209923-Stagnacja-w-MON-Czekajac-na-Fort-Trump.htmlStagnacja w MON? Czekając na Fort TrumpPowstaje wrażenie, że w wojsku panuje chaosRządy Macierewicza w MON opozycja określała jako czasy szaleństwa, a Błaszczakowi zarzuca stagnację. Czy słusznie?Bilansu trzech lat rządu PiS w MON nie można skwitować w jednoznaczny sposób, ale trudno go zaliczyć do sukcesów tego i poprzedniego rządu. Z jednej strony zapadły decyzje o zwiększeniu wydatków obronnych i utworzeniu Wojsk Obrony Terytorialnej, z drugiej leżą programy modernizacyjne sił zbrojnych.Czy zatem swoistym wyjściem do przodu i próbą przykrycia porażek przez MON nie jest szczególne akcentowanie konieczności zwiększenia obecności amerykańskiej w Polsce, pod mitycznym hasłem tworzenia Fortu Trump?Aby poznać kontekst dzisiaj zapadających decyzji, trzeba przypomnieć bilans ostatnich trzech lat. Antoni Macierewicz – pierwszy szef MON w rządzie PiS urzędowanie rozpoczął od dymisji oficerów. Pierwsze tygodnie jego rządzenia można z powodzeniem określić czasem czystek. Zresztą proces ten trwał w nieco łagodniejszej formie przez cały okres jego urzędowania. Z armii odeszło kilkudziesięciu generałów, w tym szefowie Sztabu Generalnego WP.Po objęciu władzy Macierewicz – niejako dla uzasadnienia swoich kroków – ostro krytykował stan polskiej armii. Gdy raz twierdził, że nie jest i nie była ona zdolna do obrony Polski, w chwilę potem przekonywał, że od momentu objęcia przez niego urzędu w listopadzie 2015 roku jej stan nagle się poprawił.Przemodelował on jednocześnie cały system zakupów dla wojska. Kilka miesięcy zajęło mu obejrzenie kontraktów na dostawy broni. Efekt był taki, że część z nich trafiła do kosza, a inne zostały znacznie opóźnione.Przez kilka miesięcy na przykład Macierewicz tworzył gruntu w mediach do ogłoszenia decyzji o odrzuceniu oferty Francuzów na zakup śmigłowców. Uznał, że plany zakupu caracali są niekorzystne dla polskiego przemysłu, budżetu i wojska. Równocześnie obiecywał zamówienie śmigłowców w firmach, które są zlokalizowane w Polsce, a nawet budowę nowego razem z Ukraińcami. Gdyby na poważnie brać jego obietnice, dzisiaj śmigłowce Black Hawk miałyby Wojska Specjalne, kolejne służyłyby na Wybrzeżu, a śmigłowce uderzeniowe armia właśnie by odbierała.Tymczasem do dzisiaj armia nie otrzymała ani jednego wiropłata, a używane maszyny są na nowo malowane, ich resursy są zaś wydłużane. Tak samo zakończyły się obietnice zakupu przez Macierewicza dla wojska „tysięcy" bezzałogowców.Wstrzymanie niektórych decyzji zakupowych odbiło się na zwykłych żołnierzach, wyczerpały się zapasy mundurów, butów, sięgnięto do magazynów ze starymi pamiętającymi czasy PRL – hełmów, które postanowiono odmalować.Dlaczego rządy Błaszczaka można określić stagnacją? Być może to wynika z tego, że zastąpił on Macierewicza, głównie po to, aby wyciszyć trwający od wielu miesięcy spór szefa MON z ośrodkiem prezydenckim. Błaszczak nie jest też tak wyrazistym politykiem jak Macierewicz, ale bardziej zdolnym do realizacji konkretnych zadań. Teraz jego priorytetem jest przekonanie Amerykanów do zwiększenia swojej obecności w naszym kraju.Być może właśnie to powoduje, że tak trudno podjąć mu decyzje, jaką broń należy kupić dla wojska, i czy będzie nas stać na uzbrojenie oferowane przez Amerykanów. Nie ma bowiem wątpliwości, że rząd robi wszystko, aby wciągnąć żołnierzy amerykańskich do naszego kraju, wykorzystując także argument zakupu ich uzbrojenia.Dzisiaj w zasadzie poza podpisaniem umowy przez Błaszczaka na realizację I fazy zakupu amerykańskich baterii Patriot (za 4,76 mld dolarów) trudno znaleźć inny kontrakt w istotny sposób poprawiające stan Sił Zbrojnych.Błaszczak powtarza wprawdzie, że jego celem jest to, aby wojsko było liczniejsze, dysponowało nowoczesnym sprzętem oraz było lepiej osadzone w strukturach NATO, ale jednocześnie niewiele zrobił, aby przyspieszyć działania związane z ustaleniem Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych na lata 2017–2022 roku. Nie wiadomo, kiedy i od kogo zostaną kupione nowe śmigłowce, okręty, samoloty bojowe.Gdy zatem powstaje wrażenie, że zarządzanie armią przypomina chaos, jedynym trwałem elementem jest fakt, że stopniowo wzrasta liczba żołnierzy wojsk amerykańskich i innych krajów NATO w naszym kraju. Ich obecność wzmacnia nasze bezpieczeństwo.W Polsce jest już też stała baza wojsk amerykańskich w Redzikowie, w której stacjonuje kilkuset żołnierzy. Od kilkunastu miesięcy stacjonuje wielonarodowy batalion NATO (Orzysz). Na zachodzie kraju jest amerykańska brygada pancerna (Żagań, Skwierzyna), w Poznaniu znajduje się wysunięte dowództwo szczebla dywizyjnego, a w Powidzu amerykańska jednostka lotnicza. Każdego dnia w Polsce jest kilka tysięcy sojuszniczych żołnierzy.Plany resortu obrony narodowej są bardziej ambitne i wydaje się nadmiernie propagandowo rozdmuchane. MON zakłada, że w Polsce powinna zostać wybudowana stała baza wojsk amerykańskich. Prezydent Andrzej Duda w trakcie wizyty w Waszyngtonie nazwał ją Fort Trump. I takie określenie poszło w świat, budząc wściekłość na Kremlu.Polska obiecuje wsparcie w wysokości 2 mld dolarów na stałe rozmieszczenia wojska USA. Błaszczak na ten temat prowadzi rozmowy z Amerykanami, i niewykluczone, że ostatecznie uda się zwiększyć obecność wojsk amerykańskich.Wątpliwe jest jednak, że zdecydują się oni na zbudowanie bazy z kilkunastoma tysiącami żołnierzy na wzór tych, które w czasie zimnej wojny tworzono w RFN. Bardziej prawdopodobna jest zmiana formuły obecności wojsk amerykańskiej z umowy terminowej, na stałą, i budowa przyczółków np. dowództwa dywizji, magazynów broni.Czy rząd uzna to za sukces??
bodziu000000 Napisano 27 Listopad 2018 Autor Napisano 27 Listopad 2018 http://wyborcza.pl/7,75398,24215707,plk-szczurek-zostanie-generalem-zaslynal-wspieraniem-eksperymentow.html#s=BoxWyboImg3Płk Szczurek zostanie generałem. Zasłynął wspieraniem eksperymentów komisji MacierewiczaRektor Wojskowej Akademii Technicznej płk Tadeusz Szczurek zostanie jednak generałem. Wedle nieoficjalnych informacji jego nominacja przygotowywana jest na 29 listopada - Dzień Podchorążego. Rektor zasłynął ze wspierania eksperymentów smoleńskich i wyrzucania z uczelni naukowców, którzy nie podobali się ministrowi Macierewiczowi.Płk dr hab. inż. Tadeusz Szczurek – nominowany na to stanowisko przez Antoniego Macierewicza – był w składzie oficerów zaproponowanych do nominacji generalskich przez byłego ministra obrony już w sierpniu 2017 r. Wówczas nominacje zostały odwołane. Powodem było odebranie przez Macierewicza dostępu do informacji niejawnych generałowi Jarosławowi Kraszewskiemu – szefowi Biura Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN. Po dymisji Macierewicza i odblokowaniu nominacji generalskich szef prestiżowej akademii był jednak pomijany. Wężyki generalskie otrzyma w Dzień Podchorążego – rocznicę wybuchu powstania listopadowego. Nominacje generalskie w ten dzień zostały wprowadzone przez prezydenta Andrzeja Dudę. Do tej pory w wojsku pamiętano, że tego dnia w 1830 r. podchorążowie strzelali do generałów.Ukłon w stronę Macierewicza– Minister obrony Mariusz Błaszczak chce łagodzić relacje z byłym szefem MON Antonim Macierewiczem – tłumaczy polityk PiS. – A ta sprawa była traktowana przez środowisko Macierewicza jako prześladowanie związanych z nim ludzi – dodaje.– Prezydent uważa, że należy przestrzegać zasady tożsamości stopnia ze stanowiskiem, stąd ta decyzja – usłyszeliśmy nieoficjalnie w Pałacu Prezydenckim.Rzeczywiście Wojskowa Akademia Techniczna to obok Akademii Sztuki Wojennej najbardziej prestiżowa uczelnia wojskowa. To tu przeprowadzane były badania nad polskim laserem, tu prowadzono badania nad materiałami wysokiej wytrzymałości. Dwa lata temu 29 listopada stopień generała otrzymał komendant Akademii Sztuki Wojennej Ryszard Parafianowicz, który naukowo zajmował się losami „wyklętych” na Suwalszczyźnie – mianowany na to stanowisko przez Macierewicza. Stopień generałów mają komendanci wyższych szkół oficerskich: wojsk lądowych, pancernych, lotnictwa.W WAT rektor Szczurek nadwyrężył granicę Dlaczego do tej pory jednak prezydent nie uważał, że nominacja płk. Szczurka to konieczność?Według naszych informacji wewnątrz Biura Bezpieczeństwa Narodowego, szczególnie ze strony jednego z doradców prezydenta, istniał duży opór wobec tej kandydatury. Płk Szczurek, z wykształcenia filozof, pracował w MON za czasów ministra Bogdana Klicha. W WAT, gdy tylko został komendantem rektorem, włączył się w eksperymenty smoleńskie przeprowadzane przez szefa podkomisji Wacława Berczyńskiego, w tym „słynny wybuch termobaryczny”, a z uczelni zostali zwolnieni naukowcy, którzy ustalenia Berczyńskiego negowali – w tym były rektor gen. Adam Sowa, a także generałowie Janusz Lalka, Jan Klajszmit i Artur Kołosowski.– W wojsku toleruje się nadgorliwość, ale rektor Szczurek tę granicę mocno nadwyrężył – mówi nam jeden z byłych już pracowników WAT.Szczurek co prawda został odznaczony w 2017 r. przez prezydenta Orderem Odrodzenia Polski, a zbliżony do Antoniego Macierewicza szef Urzędu ds. Kombatantów Jan Józef Kasprzyk odznaczył rektora odznaczeniem „Pro Patria” za to, że „tak wspaniale utrwala tradycje niepodległościowe”. Jednak na awans generalski czekał aż do tego roku.Lista nominacji generalskich ma być ogłoszona w najbliższym czasie."
Czlowieksniegu Napisano 30 Listopad 2018 Napisano 30 Listopad 2018 bodziu000000 (35669 / 568) 2018-11-30 13:48:42Człowiek z obłędem w oczach, co do którego nie wiadomo, czy zauważył, że już nie jest ministrem, dość dawno powiedział, że jego nie interesuje, czy nasz przemysł dostanie jakieś okruszki i, że zważywszy na cenę trzeba ciąć wymagania offsetowe, aby cokolwiek otrzymać.Więc skąd to zaskoczenie?
bodziu000000 Napisano 30 Listopad 2018 Autor Napisano 30 Listopad 2018 Ja nie jestem zaskoczony, bo wiedziałem, że tak będzie :)Dziwię, że ciągle ponad 30% głosujących wierzy w te kłamstwa
fala Napisano 30 Listopad 2018 Napisano 30 Listopad 2018 Bodziu, bo wiara jest łatwiejsza do przyswojenia niż logika.
les05 Napisano 30 Listopad 2018 Napisano 30 Listopad 2018 No i proszę prosty redaktor z Nowej Techniki Wojskowej potrafi zrozumieć sens ostatnich działań w sprawie HIMARS a tutejsze tuzy intelektu i specjaliści od rakiet, samolotów, fregat i zapiekanek w Kazimierzu potrafią tylko swoje bla,bla,bla.Zaprawdę powiadam wam, bracia i siostry, nie tylko chodzi tu o te kilka ton metalu, a sprawę należy widzieć w szerszej perspektywie. Gra jest o znacznie większą stawkę niż wszystkie Himarsy razem wzięte. I rację miał nasz pan Antoni, bo on nie ma problemu z postrzeganiem rzeczywistości, w przeciwieństwie do domorosłych specjalistów. A offset, nasz przemysł? A fall us z nim jeżeli nie nadąża.
Czlowieksniegu Napisano 30 Listopad 2018 Napisano 30 Listopad 2018 tobie za to płacą, czy to jakaś skaza genetyczna?
Czlowieksniegu Napisano 1 Grudzień 2018 Napisano 1 Grudzień 2018 Airbus Helicopters wycofuje się z postępowania na śmigłowce do zwalczania okrętów podwodnych – poinformowała spółka w sobotę. Powodem są wymagania offsetowe. Firma deklaruje dalsze zainteresowanie innymi programami modernizacji wojska. [...]http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/airbus-wycofuje-sie-z-przetargu-na-smiglowce-dla-marynarki,888609.html
fala Napisano 1 Grudzień 2018 Napisano 1 Grudzień 2018 Zostali włosi, za swoje cacka" chcą coś około 500mln.zł. sztuka.Kogoś powinni rozstrzelać a resztę zamknąć do końca życia w najgłębszej i najciemniejszej piwnicy.
les05 Napisano 1 Grudzień 2018 Napisano 1 Grudzień 2018 Po rezygnacji Airbus Helicopters nastąpi koniec, równia pochyła, nasza armia na pewno się nie podniesie. Optymistyczna tragedia:) Te ich Karakany nadal stoją czy już naprawili?
fala Napisano 1 Grudzień 2018 Napisano 1 Grudzień 2018 Nie wiedziałem że nasz nierząd jest uziemiony, stało się coś dobrego?
bodziu000000 Napisano 5 Grudzień 2018 Autor Napisano 5 Grudzień 2018 http://wyborcza.pl/7,75398,24244725,blaszczak-na-trzylecie-rzadow-pis-zrobilismy-wiecej-niz-po.htmlBłaszczak na trzylecie rządów PiS: Zrobiliśmy w wojsku więcej niż PO przez osiem latW trzy lata udało się zrobić więcej niż przez długich osiem lat Platformy Obywatelskiej - tak podsumował trzylecie rządów Prawa i Sprawiedliwości w polskich siłach zbrojnych szef MON Mariusz Błaszczak. Obiecał podwyżki, podkreślił, że nadal priorytetem są wojska obrony terytorialnej, i poinformował, że wydał rozkaz nakazujący żołnierzom śpiewanie hymnu podczas uroczystości państwowych.Uroczystość podsumowania rządów PiS w Ministerstwie Obrony Narodowej odbyła się w hangarze 1. Bazy Lotnictwa Transportowego na Okęciu. Tym samym, gdzie dwulecie podsumował poprzedni szef MON Antoni Macierewicz. Minister Błaszczak występował na tle oficerów i żołnierzy oraz wystawy fotograficznej, której był głównym bohaterem. Jego podobizna znalazła się na 19 zdjęciach, a swojego poprzednika wspomniał tylko jednym zdaniem. Pytań ze strony dziennikarzy nie przewidziano.WOT nadal priorytetem rząduPrzemawiając, Błaszczak podkreślił, że silna, nowoczesna i osadzona w strukturach NATO armia to priorytet rządu PiS, i dodał, że to dzięki tej władzy udało się wydobyć siły zbrojne z marazmu ostatnich lat.Przypomniał, że - dzięki ustawie o finansowaniu sił zbrojnych - w 2020 roku na obronność będzie przeznaczone w Polsce 2,1 proc PKB, a w 2030 – 2,5 proc.Szef MON odniósł się do publikacji prasowych dotyczących zmiany podejścia MON do wojsk obrony terytorialnej. Wedle "Dziennika Gazety Prawnej formacja z zamierzonych 53 tys. miała być ograniczona do 20 tys., a jej formuła jako odrębnego rodzaju sił zbrojnych miała się rozmyć.– Wojska obrony terytorialnej do 2021 roku będą liczyć 53 tys. żołnierzy – zapewnił Błaszczak, przypominając, że w tym roku mają mieć 17 tys. Informacje o zmianie formuły WOT nazwał fake newsami. Powiedział, że ta formacja jest nadal priorytetem rządu. Poinformował, że we wtorek podpisał kontrakt na zakup z fabryki Łucznik 20 tys. pistoletów, które na pamiątkę słynnej polskiej broni sprzed II wojny światowej zostały nazwane Vis.Nieco więcej miejsca poświęcił planowi organizacji 18. dywizji na wschodzie, która ma być polską odpowiedzią na agresywne poczynania Rosji wobec Ukrainy na Krymie, w Donbasie i ostatnio na Morzu Azowskim.Dowódcy – gen. Jarosławowi Gromadzińskiemu – przekazał replikę orderu virtuti militari, którym był udekorowany pułk artylerii przedwojennej 18. dywizji.Szef MON zapowiedział też, że w czwartek w Elblągu zostanie certyfikowane przez NATO dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód. Prezydent Andrzej Duda z tej okazji mianuje na stopień generała dywizji jej dowódcę – gen. bryg. Krzysztofa Motackiego, a na stopnie gen. brygady – szefa sztabu Piotra Malinowskiego oraz jego zastępcę Dariusza Żuchowskiego.Wojsko ma śpiewać hymnSzef MON pochwalił się podpisaniem umowy na dostawy systemu „Patriot” oraz zgodą Departamentu Stanu USA na sprzedaż Polsce wyrzutni rakietowych HIMARS. Niewiele mówił na temat innych, mocno opóźnionych przetargów. Stwierdził, że MON nie rezygnuje z żadnego z programów zbrojeniowych.Błaszczak przypomniał, że od 2016 r. wprowadzane są podwyżki dla pracowników wojska. W przyszłym roku mają wynieść średnio po 300 zł, natomiast wojskowi mają dostać średnio po 500 zł podwyżki. Równocześnie prowadzona jest akcja naboru do sił zbrojnych. MON nie ujawnia liczby wakatów w jednostkach.Wśród ubiegłorocznych osiągnięć szef MON wymienił zorganizowanie defilady z okazji 15 sierpnia, którą na żywo oglądało około 150 tys. osób, oraz marszu „dla biało-czerwonej” 11 listopada.Na koniec stwierdził, że „podjął decyzję, by żołnierze śpiewali hymn polski podczas ceremonii państwowych”, bo nie przewidywał tego obecnie obowiązujący ceremoniał wojskowy."
Czlowieksniegu Napisano 5 Grudzień 2018 Napisano 5 Grudzień 2018 wydał rozkaz nakazujący żołnierzom śpiewanie hymnu podczas uroczystości państwowych."To niewątpliwie wpłynie na moce obronne LWP...A jak jeszcze obowiązkowa msza zamiast ćwiczeń, to fiu fiu...
bodziu000000 Napisano 10 Grudzień 2018 Autor Napisano 10 Grudzień 2018 http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/namioty-na-czolgi,171,0,2423723.htmlWojsko w popłochu kupuje namioty dla czołgów. "Szkoda gadaćWojsko za 3,3 mln zł zamówiło specjalne namioty dla nowoczesnych czołgów Leopard. W warszawskiej jednostce zabrakło dla nich zwyczajnie garaży. - Najpierw się buduje infrastrukturę za kilkadziesiąt milionów, potem się ściąga czołgi do Warszawy i je się naraża na usterki - komentuje money.pl gen. Waldemar Skrzypczak.Namioty techniczne dla nowoczesnych czołgów Leopard wykona firma Rekord Hale Namiotowej z Wrocławia. Cena brutto to ponad 3,3 mln zł. Sprzęt ma trafić do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej. Termin wykonania zlecenia jest krótki - wrocławska firma miała zaledwie 43 dni na wykonanie namiotów. Ostatecznie wojsko zawarło umowę 5 grudnia.Po co armii namioty na nowoczesne czołgi? Gen. Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych i były wiceszef MON tłumaczy w rozmowie z money.pl, że Leopardy w Warszawie po prostu nie mają garaży.- Te czołgi stacjonowały w Żaganiu, przez kilka lat przygotowywano tam dla nich infrastrukturę. Nie powiem teraz, ile te wszystkie garaże dla Leopardów kosztowały, ale pewnie kilkadziesiąt milionów zł. No i przyszła polityczna decyzja, żeby te czołgi z Żagania zabrać i dać do Warszawy. To była decyzja błędna, czysto polityczna - mówi money.pl generał.- Z tym że w Warszawie nie ma garaży na czołgi, nie ma odpowiedniej infrastruktury, więc trzeba kupować te namioty. Szkoda gadać - kwituje gen. Skrzypczak.Jego zdaniem, nawet jeśli namioty trafią do Warszawy przed największymi mrozami, to i tak czołgi będą narażone. Generał podkreśla, że Leopardy mają bardzo zaawansowane systemy techniczne, a te są bardzo wrażliwe na pogodę. Nie tylko na śnieg i mróz, ale nawet na deszcz. - Dlatego nawet najbogatsze kraje trzymają swoje czołgi na pustyniach w garażach - mówi Skrzypczak."
Czlowieksniegu Napisano 10 Grudzień 2018 Napisano 10 Grudzień 2018 Czołgi Leopard 2A5, duma i najlepszy sprzęt polskich wojsk pancernych, od ponad roku stoją pod chmurką, a ich delikatne elementy są narażone na uszkodzenia. Teraz wojsko na gwałt kupuje dla nich ogrzewane namioty. Czołgi trafiły do bazy pod Warszawą w trybie przyspieszonym za urzędowania w MON Antoniego Macierewicza, zanim przygotowano tam dla nich odpowiednie warunki.- Takie są konsekwencje nieodpowiedzialnej decyzji politycznej - mówi Gazeta.pl generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych, który miał duży udział w kupieniu niemieckich czołgów dekadę temu. - Ten sprzęt jest bardzo wrażliwy na warunki atmosferyczne panujące w Polsce. Szczególnie systemy kierowania ogniem. Szkodzi im wilgoć - dodaje były wojskowy.Ekspresowy przetarg, ale i tak jest za późnoWojsko przyznaje to też oficjalnie w dokumentach przetargowych. Jak zwrócił uwagę Łukasz Pacholski z portalu zbiam.pl, 2. Regionalna Baza Logistyczna rozpisała w sierpniu przyspieszone postępowanie na zakup 50 ogrzewanych namiotów dla 1. Brygady Pancernej (jej batalion czołgów stacjonuje w garnizonie Wesoła pod Warszawą). Argumentując, dlaczego musi być w trybie przyśpieszonym, wojskowi napisali, że po pierwsze w wojsku są ograniczone zasoby namiotów technicznych".Po drugie stwierdzili (pisownia oryginalna): Namioty techniczne niezbędne są do zabezpieczenia czołgów Leopard 2A5/2A5 przed negatywnym działaniem warunków atmosferycznych w okresie zimowym. Zakup musi zostać zrealizowany przed okresem zimowym. W przypadku braku dostawy do użytkownika przedmiotowych namiotów może dojść do uszkodzeń elektroniki oraz układów optycznych ww. czołgów. Aktualnie użytkownik czołgów (1. Brygada Pancerna) nie posiada infrastruktury garażowej oraz żadnej innej ochrony przed działaniem warunków atmosferycznych.Choć przetarg rozpisano w sierpniu i miał być przyspieszony, to nie udało się go rozstrzygnąć dość szybko, aby rzeczywiście zdążyć przed zimą. Oficjalnie postępowanie zakończono 10 grudnia. Zamówienia udzielono firmie Rekord Hale Namiotowe, która zadeklarowała, że dostarczy 50 namiotów w ciągu 43 dni kalendarzowych za 2,7 miliona złotych netto. Oznacza to, że trafią one do Wesołej w drugiej połowie stycznia.Problem jest jednak większy niż to, że czołgi będą teraz stały około miesiąca pod chmurką w zimowej aurze. Pierwsze leopardy trafiły do Wesołej już wiosną 2017 roku. Oznacza to, że już jeden sezon jesienno-zimowy przestały pod gołym niebem. Dlaczego stosownego przetargu na namioty nie rozpisano wcześniej? Wysłaliśmy takie pytanie do 2. Regionalnej Bazy Logistycznej i czekamy na odpowiedź.Kosztowna prowizorka- Oczywiście systemy optyczne i elektronika w tych czołgach są uszczelnione. Muszą przecież działać po przejechaniu przez rzekę po dnie. Na dodatek czołgi zapewne stoją pod plandekami. Jednak wilgoć na dłuższą metę im szkodzi - mówi Gazeta.pl Jarosław Wolski, dziennikarz miesięcznika Nowa Technika Wojskowa". W efekcie najdelikatniejsze elementy leopardów będą szybciej się zużywać. - Oznacza to konieczność wydawania dużych pieniędzy na częstsze remonty. Zapłacą za to polscy podatnicy - mówi generał Skrzypczak.- Nie bez powodu taki sprzęt jest trzymany zazwyczaj w specjalnych garażach, do których często wręcz wstawia się osuszacze powietrza - zaznacza Wolski. Nie chodzi o to, że po deszczu czy śniegu czołgi nie będą działać, ale po prostu taniej jest trzymać je w dobrych warunkach i rzadziej naprawiać. Przy staniu na świeżym powietrzu utrzymanie maszyn w pełnej gotowości jest po prostu droższe i wymaga dodatkowej pracy od żołnierzy.Garażowanie czołgów to standard także w polskim wojsku. Problem w tym, że pancerniacy z Wesołej wcześniej wykorzystywali czołgi PT-91 Twardy, polską modyfikację radzieckich T-72. Te maszyny są wyjątkowo zwarte i małe w porównaniu do maszyn zachodnich z tego samego okresu. Leopardy 2 są większe i po prostu nie da się nimi wjechać do garaży w podwarszawskiej jednostce.- Wykonujemy rozkazy i robimy wszystko co możliwe, aby zapewnić odpowiednie warunki - mówi Gazeta.pl przedstawiciel 1. Brygady, major Antoni Klośkowski. Przyznaje, że w jednostce w Wesołej nie było infrastruktury na ak duże pojazdy". - Oczywiście namioty to rozwiązanie zastępcze, ale nawet Amerykanie trzymają swoje czołgi w takich. Trwają prace nad docelową infrastrukturą - zapewnił.Kontrowersyjny pomysł na obronęLeopardy 2 przeniesiono do Wesołej na mocy decyzji z początku 2017 roku. Zabrano je z 34. Brygady Pancernej w Żaganiu. Na początek mowa o 58 czołgach, głównie Leopard 2A5 i Leopard 2A4. To uzbrojenie jednego batalionu pancernego. Docelowo, do 1. Brygady Pancernej mają trafić dwa bataliony Leopardów 2A5 (wszystkie, jakie ma polskie wojsko). MON argumentował, że to wzmacnianie obrony wschodniej Polski. Taki ruch miał rekomendować między innymi Sztab Generalny. Część wojskowych była mu jednak przeciwna. Między innymi generał Mirosław Różański, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, który wysłał w tej sprawie pismo służbowe do Macierewicza. Ten nie uznał jednak jego argumentów.Generał Różański, jak i generał Skrzypczak, są zwolennikami koncepcji trzymania leopardów w odwodzie w składzie 11. Dywizji Kawalerii Pancernej stacjonującej na zachodzie Polski. W przypadku agresji ze wschodu, ta silna formacja uzbrojona w najnowocześniejsze czołgi, miałaby kontratakować i uderzać w wybranym dogodnym momencie, wyrządzając możliwie duże szkody agresorowi. Wcześniej powinna trzymać się w bezpiecznej odległości. Ich przeciwnicy są jednak zdania, że najlepszy sprzęt trzeba trzymać bliżej zagrożenia. W ten sposób mógł szybciej wejść do akcji i nie być narażonym na atak podczas marszu z baz na zachodzie.Niezależnie od tego kto ma rację w tym sporze, faktem jest, że najcenniejsze polskie czołgi przerzucono pod Warszawę bez uprzedniego przygotowania dla nich odpowiedniej infrastruktury. - W Żaganiu stały w bardzo dobrych warunkach w wyremontowanych garażach - mówi generał Skrzypczak. - Od początku było wiadomo, że te czołgi są przenoszone do Wesołej pośpiesznie i że nie ma tam dla nich odpowiedniej infrastruktury - mówi Wolski. Obaj nazywają transfer leopardów decyzją polityczną", która dobrze wpisywała się w narrację Macierewicza o wzmacnianiu obrony wschodniej Polski i naprawianiu łędów PO".Efekt jest jednak taki, że najcenniejsze polskie czołgi prawie dwa lata postoją pod chmurką i dopiero teraz w trybie przyśpieszonym podejmowane są działania mające prowizorycznie temu zaradzić.Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24262532,najlepsze-polskie-czolgi-od-prawie-dwoch-lat-stoja-pod-chmurka.html#s=BoxOpMThttp://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24262532,najlepsze-polskie-czolgi-od-prawie-dwoch-lat-stoja-pod-chmurka.html#s=BoxOpMT
bodziu000000 Napisano 12 Grudzień 2018 Autor Napisano 12 Grudzień 2018 http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/587082,mysliwce-armia-zakup-blaszczak-f-16v.htmlNowych myśliwców dla armii nie widać, a stare "latają na słowo honoruDostawy nowych samolotów dla wojska nie ma się co spodziewać wcześniej niż w 2024 r. Pośpiech nie jest dobrym doradcą, ale tak odległy termin jest dla armii kłopotem. Bo część floty lata dziś na słowo honoru, a jednocześnie częściej musi wykonywać loty bojowe. Stąd tylko krok do kolejnej tragedii. Choć minister Mariusz Błaszczak polecił szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego „przyspieszenie realizacji programu, którego efektem będzie pozyskanie samolotu myśliwskiego nowej generacji”, to w najbardziej optymistycznym scenariuszu pierwsze maszyny przylecą do nas za sześć lat. Wszystkich ma być 32, choć w kuluarach mówi się nawet o czterech eskadrach, czyli 64 sztukach. Obecnie oprócz trzech eskadr samolotów bojowych F-16 mamy jedną Su-22 i dwie Migów-29.To właśnie niedawny śmiertelny wypadek pilota Miga pośrednio stoi za decyzją o modernizacji floty myśliwców. – Po ostatniej kontroli wyszło, że te samoloty latają na słowo honoru. A jednocześnie częściej muszą wykonywać loty bojowe. Dlatego trzeba przyspieszyć ich wymianę – tłumaczy Jerzy Gruszczyński, były pilot wojskowy i redaktor naczelny pisma „Lotnictwo Aviation International”. Urzędniczo-wojskowy zespół zajmujący się programem nowego samolotu – Harpia do końca lutego ma być gotowy do ogłoszenia postępowania.Biorąc pod uwagę, że w Wojsku Polskim już służy 48 maszyn F-16, mamy przystosowaną do nich infrastrukturę i system szkolenia (choć działa raz lepiej, raz gorzej), to faworytem w wyścigu będzie nowsza generacja myśliwca – F-16V produkowany przez amerykański koncern Lockheed Martin. Niedawno na ich zakup zdecydowała się Słowacja. Za 14 egzemplarzy nasz sąsiad zapłaci 1,6 mld euro. W naszym przypadku jednostkowa cena powinna być niższa ze względu na większą liczbę statków i wspomniane zaplecze techniczne i szkoleniowe.Za takim zakupem przemawia również gigantyczna amerykańska presja polityczna i przemysłowa, jakiej przy tym postępowaniu poddany zostanie resort obrony.Drugim możliwym wyborem zza Atlantyku jest najbardziej nowoczesny na świecie bojowy statek powietrzny – F-35. Tu jednak pojawia się pytanie o sens takiego zakupu. – Nasze wojsko nie jest przygotowane na używanie tak zaawansowanego samolotu. F-35 jest określany jako sieciocentryczny: zdobywa wiele informacji, które od razu może przekazywać do odpowiednich stanowisk dowodzenia i kierowania środkami walki. A my takich nie mamy i potencjał tego samolotu nie zostałby w pełni wykorzystany – wyjaśnia Gruszczyński. Zachętą może być fakt, że cena F-35 z racji zwiększania mocy produkcyjnych spada i w niedalekiej przyszłości ma wynosić ok. 80 mln dol. za sztukę. Choć to i tak dużo. Dodatkowo kolejka chętnych jest tak długa, że nawet gdybyśmy się zdecydowali na zakup już dziś, to produkcja naszej partii maszyn ruszyłaby dopiero w 2024 r. Tymczasem, znając polskie realia, szanse na to, że umowa z dostawcą zostanie podpisana w 2019 r., są minimalne.Choć faworytem wydają się produkty amerykańskie, to europejska konkurencja nie jest zupełnie bez szans. – Wybór samolotu zależy od priorytetów, jakie przyjmie Ministerstwo Obrony Narodowej. Mając na uwadze, że deklaratywne ambicje Polski są duże, nie jest wykluczony zakup samolotu innego niż F-16. Po to, by zdywersyfikować flotę – tłumaczy Mariusz Cielma z portalu DziennikZbrojny.pl. Ostatnie doświadczenia pokazały, że w sytuacjach kryzysowych, gdy nagle z powodu usterek zostaje uziemiony jeden typ samolotu, warto mieć alternatywę. W tym wypadku zapewne największe szanse miałby Euro fighter, a mniejsze szwedzki Gripen."
bodziu000000 Napisano 12 Grudzień 2018 Autor Napisano 12 Grudzień 2018 http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/modernizacja-czolgow-mon-leopard-k2,23,0,2423831.htmlMON za 3,1 mld zł zmodernizuje stare czołgi. Za te pieniądze można kupić masę nowychW wojskach pancernych ciężar zdolności obronnych Polski spoczywa na kupionych od Niemców wysłużonych Leopardach. MON na modernizacje 142 z nich planuje wydać 3,1 mld zł. Za tą sumę można mieć ponad 80 czołgów najnowszej generacji.Zakup od zachodnich sąsiadów czołgów Leopard był wyjątkowo opłacalny. Za ostatnią partię 119 maszyn w 2013 r. zapłaciliśmy Niemcom zaledwie 190 mln euro. Cena jednostkowa na poziomie 1,5 mln euro (6,45 mln zł) robi wrażenie. Nowe maszyny kosztują w okolicach 40 mln zł.Ponadto Niemcy wraz z czołgami przekazali nam jeszcze około 200 pojazdów wsparcia: ciągniki pancerne, samochody ciężarowe i terenowe. Problem w tym, że 142 Leopardy 2A4 (one mają być modernizowane) to konstrukcje z lat 80., a 105 Leopardów 2A5 to myśl techniczna i wojskowa z początku lat 90.- Czołgi z rodziny Leopard 2 modernizowane są na całym świecie. Wiele krajów NATO robiło to i nadal robi. Także w gruncie rzeczy nie jest to zła decyzja. Jednak ta umowa jest przykładem, że nawet solidny partner niemiecki nie realizuje jej terminowo. Już teraz mamy kilkumiesięczne opóźnienie i kolejne sygnały o rosnących kosztach - mówi Mariusz Cielma, ekspert wojskowy i naczelny branżowego magazynu "Nowa Technika Wojskowa.Nasz rozmówca mówi tu o nieoficjalnych doniesieniach defence24 o konieczności podniesienia wartości całego kontraktu o kolejne 400 mln zł. Wcześniej już dodano do umowy z niemieckim Rheinmetall 300 mln zł. Z pierwotnej ceny z 2015 - 2,4 mld zł - nic już nie zostało. Obecnie, biorąc pod uwagę dwa kolejne aneksy, trzeba będzie zapłacić 3,1 mld zł.Lepiej wdrapać się na K2?Taka suma pozwala na zakup około 80 koreańskich czołgów K2. - Zakup K2, czołgów najnowszej trzeciej generacji kosztujących około 10 mln dol., oznaczałby wejście w technologię amerykańską. K1 wzorowany był na świetnych czołgach Abrams. Przy K2 też współpracowali Amerykanie. To świetne maszyny, ale pamiętajmy, że w zakupach wojskowych cena nie jest najważniejsza - mówi Cielma.Za każdym razem to decyzja strategiczna i polityczna jednocześnie. Trudno byłoby nam się teraz przy rosnących kosztach wycofać z umowy z Rheinmetall. Ponadto w Europie nasi sojusznicy głównie korzystają z Leopardów, co nie jest bez znaczenia na wypadek wojny. To też nie wszystko.- Oczywiście warto rozważać opcję koreańską, uwzględniając przeniesienie technologii do Polski. To właśnie Koreańczycy pomogli zbudować Turkom ich supernowoczesne czołgi Altay. Jednak czołg to nie wszystko. Musimy mieć bazę remontową i logistyczną. Zwykle zakup sprzętu wojskowego to 1/3 wszystkich kosztów. Dla Leopardów wiele z tego już zapłaciliśmy - mówi Cielma.Są jeszcze amerykańskie czołgi "za darmoNieoficjalnie MON rozważa również dla naszych sił zbrojnych zakup używanych amerykańskich Abramsów, które zakonserwowane czekają na pustyni na kupców.- Tu decydenci mogą być skłonni podjąć taką decyzję ze względów politycznych. To mogłyby być kolejny przyczynek do budowania fundamentów pod zwiększenie obecności US Army w Polsce. Tym bardziej że USA mogłaby nam przekazać je za symbolicznego dolara. Taką ofertę otrzymali Grecy, którzy ponieśli tylko koszty transportu - mówi ekspert wojskowy.Potem jednak rachunek otworzył się bardzo szeroko. Grecka armia słono zapłaciła za remonty i modernizację. W kolejnych latach też utrzymanie tych czołgów uszczuplać będzie budżet Aten i pompować amerykański przemysł.W grze o wzmocnienie naszych sił pancernych jest jeszcze projekt modernizacji technicznej, starych wysłużonych rosyjskich T-72. W ten sposób miano by unowocześnić nawet 300 maszyn, stojących w większości w magazynach.- To bardzo trudny sprzęt do modernizacji. Ta stara radziecka technologia miałby być unowocześniana za kwotę również oscylującą w okolicach 3 mld zł. Dyskusja trwa i rozbija się głównie o pieniądze, bo wojsko chce jak najbogatszego pakietu modernizacyjnego, a nasz budżet nie jest z gumy - wyjaśnia Cielma.Ponadto przywrócenie ich do służby oznaczałoby, że mielibyśmy wraz z Leopardami (250 maszyn) ponad 500 czołgów. Pytanie: czy mamy ludzi i pieniądze, żeby obsadzić taką masę sprzętu.Francusko-niemiecka szansaMamy zatem kilka dróg do podniesienia wartości bojowej naszych sił pancernych. Żadna z nich nie jest idealna i tania. Dlatego zdaniem eksperta trzeba patrzeć w przyszłość bardziej odległą.Tym bardziej że jest rozwiązanie, które pogodzi oczekiwania armii i polskiej zbrojeniówki.- Trzeba wejść do francusko-niemieckiego programu budowy czołgu najnowszej generacji. Mamy na to czas, bo prace dopiero się zaczęły, a pierwsze maszyny mają opuścić fabryki w 2030-2035 r. Nieoficjalnie mówi się że Niemcy i Francuzi chętnie by nas przyjęli, a my zyskalibyśmy na tym technologicznie. Nie wniesiemy nadzwyczajnych kompetencji, ale rynek zbytu na kilkaset maszyn - wyjaśnia Cielma.Pytaliśmy MON o dalsze losy modernizacji T-72 i zainteresowanie niemiecko-francuskim programem budowy czołgu kolejnej generacji. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi."
husky1 Napisano 13 Grudzień 2018 Napisano 13 Grudzień 2018 Pan Redaktor Ekspert" studiowal chyba nauki polityczne- w artykule sam sobie zaprzecza- wszyscy modernizuja Leosie , ale poniewaz robimy to tez my , to zle.Wprowadzenie trzeciego modelu czolgu podstawowego w ilosci 80 sztuk zapewne bardzo podniesie mozliwosci bojowe WP.Zapewne gdyby jednak kupiono K2 to ten sam Redaktor napisalby artykul, ze za te pieniadze mozna zmodernizowac wszystkie Leo, ktore posiadamy.I jak to sie stalo, ze taki Ekspert zapomnial o mozlowosci kupienia Merkawy w bardzo dobrej cenie?Antysemita musi byc.Musze jenak przyznac racje, ze w przypadku wejscia w program tzw. Leo 3, bedziemy jedynie wielkim rynkiem zbytu, bez zadnych korzysci dla naszego przemyslu, no moze OT zezwola nam wykonywac u siebie.Jeszcze na dodatek Ekspert chce szkolic zalogi do czolgow, ktorych nie ma - beda czolgi -bedzie sie szkolic ludzi- chyba , ze proponuje on system III Rzeszy z poczatku lat 30-tych- sklejkowe imitacje na podwoziu samochodu osobowego :)
bodziu000000 Napisano 13 Grudzień 2018 Autor Napisano 13 Grudzień 2018 http://gk24.pl/armia-polska-przyleci-do-bialego-boru-sterowcem/ar/13738568Armia polska przyleci do Białego Boru sterowcem?Wojsko chce kupić ziemię w gminie Biały Bór, aby ulokować tam posterunek obrony przeciwlotniczej w nowatorskiej technologii. To także szansa dla samorządu.- To potwierdzona informacja, przedstawiciele armii rozmawiają z właścicielami działek w pobliżu Sępólna Wielkiego na temat zakupu kilkudziesięciu hektarów ziemi – mówi Paweł Mikołajewski, burmistrz Białego Boru, który co prawda nie ma żadnego wpływu na losy transakcji, bo to tereny prywatne, ale z całych sił jej kibicuje. Wojsko zamierza bowiem kupić w gminie około 60 hektarów, na której chce ulokować nową jednostkę, całkowicie nowego rodzaju obrony przeciwlotniczej.Chodzi o tzw. posterunek aerostatowy – więcej o nim poniżej. – Sępólno Wielkie to najlepsza lokalizacja, ale gdyby tam natrafiono na przeszkody, to wojsko ma alternatywną w okolicach wsi Kołtki, także w naszej gminie – mówi burmistrz. Z informacji mu przekazanych na wykupionym terenie stacjonować będzie oddział obrony przeciwlotniczej obsługujący aerostat – coś w rodzaju nowoczesnego sterowca na uwięzi, na którym znajdą się urządzenia radiolokacyjne. – Posterunek wymaga około stu osobowej obsługi, żołnierzy, zabezpieczenia itp.. – Paweł Mikołajewski ma nadzieję, że część z nich może zamieszkać w gminie, do kasy której wpłyną także podatki płacone przez armię. Cóż to takiego posterunek aerostatowy? Podpieramy się artykułem Jakuba Palowskiego z defence24.pl, portalu zajmującego się sprawami obronności. Informuje on, że Wojsko Polskie chce kupić system rozpoznania przestrzeni powietrznej i obszarów morskich na aerostatach. Inspektorat Uzbrojenia oficjalnie już ponad rok temu informował o chęci prowadzenia tzw. dialogu technicznego w tej sprawie. To oznacza negocjacje z firmami, które taki sprzęt mogą nam dostarczyć, bo Polska go sama nie produkuje. Jaka jest główna zaleta radiolokacji w aerostacie? Zasięg. Naziemne radary wykrywają samoloty, rakiety i inne potencjalne zagrożenia zwykle w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. To spory problem, delikatnie mówiąc, zwłaszcza, że polska armia będzie miała wkrótce amerykańskie rakiety Patriot, a jak im wskazać potencjalny cel, gdy wrogie pociski lub samoloty są tak blisko? Polska nie posiada satelitów szpiegowskich i samolotów w rodzaju słynnych AWASC, więc trzeba szukać tańszych i dostępnych sposobów wczesnego ostrzegania. Tymczasem system na aerostacie znajdującym się na wysokości nawet 4 kilometrów ma zasięg nawet kilkuset kilometrów w wypadku celów powietrznych i około 200 w wypadku pojazdów. Badania nad takimi systemami prowadzą Stany Zjednoczone, które już od lat 70. wykorzystują je do wykrywania naruszeń przestrzeni powietrznej i wód terytorialnych ma je już na wyposażeniu armia izraelska. Nasza armia chciałaby, aby system, którego składowa miałaby się znaleźć pod Białym Borem, służył także wykrywaniu i zwalczaniu wrogich jednostek nawodnych i wskazywaniu celów Morskiej Jednostce Rakietowej."
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się