Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    9 138
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. „Metodyka szkolenia lotniczego” na MiG-u-29 w części o pilotażu nic nie mówi o takich funkcjonalnościach jego silników. Tak samo „Obliczanie zasięgu i długotrwałości lotu” - też milczy na taki temat. Gdyby takie funkcjonalności istniały to niemożliwe, żeby w tak ważnych działach szkolenia nic o tym nie było. Więc to chyba tak, jak napisałeś - „bez żadnego trybu”. ;-)
  2. Też na to zwróciłem uwagę, przy czym jeden (bliżej kamery) dymi bardziej, a drugi mniej. Głowę dam, że tam już nikt nie patrzy na jakieś pojęcia resursów, tylko trwa dorzynanie ostatnich silników, których sprężarki i turbiny jeszcze się obracają bez urywania łopatek.
  3. Sami się śmieją z tego, z czym przyszło im pracować. Ciekawe, czy w amerykańskich magazynach głębokiego składowania są jeszcze ckm-y M1917A1, a jeśli tak, to czy dałoby się je przekazać Ukrainie?
  4. Raczej niemożliwe z różnych przyczyn: 1. Za drogi gips - Ukraina musiałaby je od nas kupić w cenach 1:1, a ich na to nie stać. 2. Byłaby straszna afera międzynarodowa. Po mojej współpracy z czebolem Daewoo wiem, jaka jest mentalność Koreańczyków. Sprzedaż niemal fabrycznie nowych FA-50 i przerobienie ich na drony oni potraktowaliby jak naplucie im w twarz. Dlatego z przyczyn świętego spokoju dla Polski to - jak mi się wydaje - całkowicie niemożliwe. Zresztą... :-) My to lepsi? Pamiętasz może taki francuski film sensacyjny z lat 80., w którym w scenariuszu było rozbicie w locie prawdziwego samolotu dyspozycyjnego? A czym był ten samolot? Polską Wilgą. Internetu wtedy jeszcze nie było, ale w mediach aż się zagotowało, jak Francuzi śmieli tak obrazić Polskę i Polaków i roztrzaskać do filmu taki dobry polski pełnosprawny samolot (bo był rozbity w locie)... Całe bogoojczyźniane społeczeństwo stanęło w obronie tej Wilgi :-) ...żadnego innego użycia bojowego wynalazku FA-50 na Ukrainie by nie było. Tak, jak ukraińskie MiG-i-29, Su-27 i Su-24 nie zbliżają się do linii frontu, bo byłyby zestrzelone, tak i samolot sportowy FA-50 kupiony od Polski bez amunicji do działka, bez kpr pow-pow, w ogóle bez niczego do jakiejś walki też by się do frontu nie zbliżył. Ten samolot nie jest gotowy nawet do strzelania npr metodą paraboliczną z dala od frontu, jak robią to ukraińskie Su-25.
  5. I to ponoć zdublowaną linię, żeby uchronić się przed atakami „czegoś” z powietrza i utratą drożności tej linii kolejowej. Jak mówi ppłk Korowaj dzicy jako jedyni w (co najmniej) Europie mają wojska kolejowe i właśnie się one spisały i zbudowały tę linię.
  6. Ukraińcy w Polsce boją się mobilizacji. „Obawiam się, że nie zdążę sprzedać życia za wysoką cenę”
  7. @beaviso To już nawet nie ma co rywalizować na rok czy dwa w tę czy we w tę. Ten „idealny” (© gen. Ireneusz Nowak) AIM-9L jako koncepcja i obiekt B+R ma 49 lat, a jako produkt wdrożony do przemysłu ma lat 47. Miodzio.
  8. Macron znów mówił o wojskach NATO w Ukrainie. „Nie wykluczam”
  9. Całkowicie sportowych samolotów FA-50 nie da się dopasować choćby tylko do NATOwskiej – ale też światowej – koncepcji „helicopter killer”, która narodziła się w roku 1982, a potem żyła i żyje z różną intensywnością – przygasa, odradza się; przygasa, odradza się. Ale nigdy nie umarła. Nie dość, że ta idea dotyczyła przede wszystkich samolotów z napędem turbośmigłowym typu wszelkiej maści Pucary, PC-7, PC-9, Tucany „i inne takie” (a nawet Firecrakera widziano w tej idei), ale nie tylko, bo odrzutowych też, to jeszcze dotyczyła czasów, gdy śmigłowce wroga przekraczały linie jakichś mniej lub bardziej umownych frontów, a te fronty nie były nasycone do granic szaleństwa opelotką wszelkiej maści – od MANPADSów po rzeczy wagi ciężkiej, jak obecnie na Ukrainie. Te czasy się skończyły. Ruskie Mi-28 i Ka-52 już linii frontu nie przekraczają i zwalczają wszystko, co ukraińskie znad własnego terenu. Całkowicie bezbronny FA-50 nawet nie zbliży się do frontu walki z ruskimi. Nie jest i nigdy nie będzie zintegrowany z jakimkolwiek NATOwskim zasobnikiem ECM. Nie będą tego tu tłumaczył dlaczego, zresztą pisałem we wcześniejszych postach o żałosności nieNATOwskich zasobniczków ECM w tym samolocie. O tym pisowski gen. Nowak w tym prostacko propagandowym wywiadzie dla „Polski Zbrojnej” nawet nie ma zamiaru wspomnieć. Za zakup FA-50 powinein iść do pierdla nie tylko błaszczak, ale cała ta serwilistyczna wobec PiS wycieczka pułkowników i generałów Sił Powietrznych, która na to przestępstwo gospodarcze się zgodziła. Trzeba czekać na jakiś rząd, który dokładnie przekalkuluje, czy taniej będzie przejąć całą dostawę 48 sztuk tego shitu i później kombinować, żeby to gdzieś na świecie odsprzedać, czy taniej będzie zerwać kontrakt na dalsze dostawy tego shitu i zapłacić za to karę umowną.
  10. Ale oczywiście masz świadomość, że piszesz jako laureat Państwowej Nagrody Federacji Rosyjskiej za wybicie do nogi kilkuset ukraińskich cywilów po tym, jak zaplanowałeś odpalenie ATACMS-ów o zasięgu 300 km przeciwko Mostowi Kerczeńskiemu w środku osiedla mieszkaniowego miasta Zaporoże, u wschodniego wylotu dwóch mostów z Wyspy Choryckiej i zaledwie 39 km od linii frontu.
  11. @beaviso Ale że co? Czepiasz się? Przecież wybitna publicystka lotnicza Ewa Korsak z Polski Zbrojnej przeprowadziła wywiad z gen. Ireneuszem Nowakiem (obie gwiazdki generalskie od PiS) i obu tym państwu wyszło, że „FA-50 – idealny dla polskich sił powietrznych”. No nie gadaj, że się z tym nie zgadzasz. Cytat z gen. Nowaka w tym wywiadzie: „W pierwszej wersji myśliwiec przenosi pociski powietrze-powietrze typu AIM-9 L/M Sidewinder, które są idealne do misji prowadzonych w ramach Air Policing”. I cytat z wczorajszego artykułu jakiegoś wrednego antypaństwowego portalu ZBiAM: „Dotychczas władze nie zdecydowały się na zakup choćby niewielkiej partii AIM-9M/L Sidewinder z zapasów sojuszników”. Bądź dobry dla ludzi, nie czepiaj się - daj ludziom z SP szansę na poszukiwanie rekonstruktorów historycznych, którzy w jakichś kazamatach mają gdzieś na świecie AIM-9L/M/P/G, z których choć trochę nie oblazła jeszcze farba. Może FAA cuś ma po faklandzkich Sea Harrierach? Może jakiś Pakistan lub inny III Świat ulituje się nad mózgowcami partii PiS i generałem Nowakiem i sprzeda coś z tych „idealnych” (© Ireneusz Nowak) pocisków rakietowych? __________________________________ Żal patrzeć, co pisowska szumowina zrobiła z Polski Zbrojnej po ośmiu latach. Propaganda, propaganda, propaganda. Wybitna publicystka lotnicza Ewa Korska nawet nie ma zielonego pojęcia, jak rozmawiać z Nowakiem i o co pytać, a przy tym jak nie uzyskiwać odpowiedzi nie na temat, wymijających, niekonkretnych, nieprofesjonalnych, propagandowo dobrych dla PiS i kpiących sobie z najnowszej historii techniki lotniczej i walk powietrznych. Jak na to wszystko patrzę to wstydzę się, że pracowałem dla Polski Zbrojnej, choć jak raz jestem szczęściarzem, że pracowałem dla niej w czasach, gdy było to normalne czasopismo MON, a nie organ mutant „Żołnierza Wolności”.
  12. Teraz w wojsku tak będzie wyglądała ogólnorozwojówka.
  13. PS Zacny pan Tadeusz Schiele, którego tu nieraz wspominałem, a z którym dwa lata latałem, gdyby mu powiedzieć, że zgasł sygnał GPS i jest wielka mieżdunarodnaja afiera z tego powodu oraz zakłócenia ruchu lotniczego to pękłby ze śmiechu. Gość wszędzie latał tylko na busolę i na najprostszą nawigację zliczeniową i nigdy nigdzie się nie zgubił czy to jako pilot Spitfire'ów, czy jako pilot powojennego general aviation. A w zasadzie latał na nawigację wzrokową, nawet bez mapy i na całym froncie ETO jakoś się nie zgubił... :-)
  14. Nie można wykluczyć, że to też, niemniej profesjonalne media lotnicze również od dawna alarmują, że dzieją się takie rzeczy. Przed 24.02.22 tego nie było na aż tak wielką skalę.
  15. „Zakłócenia są tak silne, że Finnair anulował połączenie Tartu-Helsinki”. Wstrząsający obraz upadku systemu kształcenia i szkolenia współczesnych pilotów. Gaśnie GPS i koniec - zaraz jest przesłanka do wypadku w kategorii „utrata orientacji w przestrzeni”, albo nie przesłanka tylko gotowy wypadek. Niedobrze się robi, gdy się widzi takie fakty we współczesnym lotnictwie. Współczesny pilot jest kompletnie niezdolny do latania według wzoru z fizyki z podstawówki → droga = prędkość × czas. Całą I i II wojnę światową, a potem lata 50., 60. i 70. piloci latali według nawigacji zliczeniowej, a dziś... dramat! Nie mają o tym pojęcia; dla nich to cos z zakresu rekonstrukcji historycznej. Gaśnie GPS i taka sierota boża nie ma pojęcia, gdzie jest. Wszyscy piloci lotniskowców czasu II wojny latali wg nawigacji zliczeniowej, toczyli walki nad morzem, gdzie nie ma żadnych punktów charakterystycznych do skorygowania nawigacji zliczeniowej, byli skołowani po walce myśliwskiej, żeby wrócić na lotniskowiec (czyli na mikroskopijny punkt na oceanie) to do pomocy mieli tylko Słońce i właśnie nawigację zliczeniową i wracali bez pudła na te swoje lotniskowce. A dziś sierota boża, która ma do przelecenia nad Bałtykiem mikroskopijny dystans 51 km na trasie Tartu-Helsinki (zaledwie 221 km) odmawia lotu, bo ón się zgubi nad Bałtykiem na tych 51 kilometrach i nie trafi w Helsinki widoczne gołym okiem znad morza z 20 kilometrów.
  16. Parę dni temu był podcast prosto z Ukrainy. Droniarze jednego małego oddziału rozkawałkowują dronami FPV od kilkunastu do ponad 20 dzikich dziennie. To można sobie wyobrazić, ilu dzikich dziennie jest szlachtowanych dronami na froncie, który ma około 1300 km.
  17. Można. Mnie jeszcze tego nauczyli. Pilot tego szybowca ma 60 lat i domyślam się, że jest oldschoolowy pod względem wyszkolenia. Starzy instruktorzy uczyli pewnych rzeczy w kwestii lądowań w terenie przygodnym, jakich dziś już mało kto uczy, a co więcej nie ma już tych rzeczy w nowych podręcznikach pilota szybowcowego. W starych jeszcze coś tam jest, aczkolwiek też nie wszystko. A wracając do tego szczęściarza, któremu nic się nie stało - są specjalne techniki przymusowego lądowania na zboże, na wodę a do pewnego stopnia także na las. Chodzi o to, że zboże i inne krzaczory jak już raz złapią samolot czy szybowiec to go nie puszczają i z mety doprowadzają do kapotażu. Dlatego m.in. samoloty z chowanym podwoziem muszą lądować awaryjnie na zbożu czy na lesie ze schowanym podwoziem. W przypadku szybowców nic nie daje, że przy lądowaniu na zboże czy na drzewa podwozie będzie schowane. Zieleń łapie szybowiec za skrzydła, czyli za krawędzie natarcia, a one są najbliżej przodu szybowca, co sprawia, że robi się wówczas oś obrotu do kapotażu. Starzy instruktorzy mieli takie powiedzenie „spadochronowanie” szybowca. Nie ma takiego słowa w żadnym podręczniku. Chodzi o to, że podchodząc do przymusowego lądowania na zbożu lub na lesie trzeba lecieć jak najniżej zboża lub drzew i bardzo powoli ściągać na siebie drążek sterowy, żeby doprowadzić szybowiec do przeciągnięcia statycznego. W chwili, gdy (normalnie, na pułapie) szybowiec zwaliłby się w końcu w korkociąg to w tej technice w nic się nie zwali tylko klapnie na zboże, a prędkość będzie już tak mała, że nie zadziała żadna oś obrotu do kapotażu. Ale oczywiście łatwo powiedzieć. Symulatorów do ćwiczenia tego nie ma. To jest zabawa dla ludzi o raczej rzadkim systemie nerwowym. Ale wiedza o tym ratuje i zdrowie, i życie. Wypadek tego 60-latka to jest nie całkiem to, o co zapytałeś, a co Ci opowiedziałem, bo tutaj żadnego „spadochronowania” nie było. Wypadek tego pilota to jest kopia wypadku z Warszawy z ul. Rodziny Połanieckich, gdy szybowiec nie dociągnął do lotniska (zabrakło mu 500 m) i spadł na działki. Ludzie z tego szybowca zginęli. Dlatego ten farciarz z Płocka ma naprawdę duże szczęście.
  18. Już to widzę... Chyba z zachwytu nad tą informacją sięgnę po literaturę fachową (a teoretyczno-baśniową) bodaj z 1944 r. o „podziemnych lotniskach”. Iluż to marzycieli już było w tym zakresie tematycznym. Gdzieś to mam w jakimś poważnym fachowym lotniczym czasopiśmie amerykańskim z II wojny. Jak znajdę to wrzucę.
  19. Stary numer. Dokładnie na wzór następującego: Było już dużo procesów wobec firm-nieuków, które nazwały się np. Gwizdonex S.A., a inny nieuk-sąd rejestrowy zarejestrował taką firmę. Po czym taka firma coś nawywijała, albo przekręciła kilka wagonów wysokonominałowych banknotów, a następnie prędziutko, zgodnie z regułą języka polskiego, przerejestrowała się na Gwizdonex SA. A jak wkurzeni wierzyciele tej firmy podali ją do sądu to ona mówiła – „Ale to jest pozew przeciwko firmie Gwizdonex S.A. Przecież nie istnieje taka firma. My jesteśmy inną firmą, bo nazywamy się Gwizdonex SA i nikomu niczego nie ukradliśmy”. Stary prawniczy numer. Od roku 1957 nie wolno używać w Polsce kropek w skrótowcach z wyjątkiem wyjątków dopuszczonych przez byłą Komisję Kultury Języka, a obecną Radę Języka Polskiego. Nie wolno pisać „S.A.”, bo obowiązuje wyłącznie SA. Ale prawnicy taki kruczek wykorzystują. Od roku 1957 sądom rejestrowym nie wolno rejestrować firm na hasło „S.A.”, ale w sądach też gnieździ się nieuctwo. To samo, tylko z innym kruczkiem à la udawanie wariata będzie z tym Grotem.
  20. Wielka kompromitacja Rosjan. Mistyfikacja na Dzień Zwycięstwa odkryta Za rok, gdy na Dzień Zwycięstwa 2025 będą mieli wrak ukraińskiego F-16 - a będą mieli - to dorobią mu dziób od wraku Phantoma zdobycznego w Wietnamie.
  21. Afery wokół lidera list zmiotą AfD? „Ogromny problem”
  22. Pomyśl, co napisałeś i pokazałeś.
  23. Nie dziwota. Ile już w tych wątkach ukraińskich od lutego 2022 było zdjęć i filmów, na widok których, gdyby tu wylądował UFOszczak, to doszedłby do wniosku, na widok połówek ludzi, że człowiek to coś, co rozpoczyna się od tyłka, bo przecież reszty nie ma, nie widać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie