Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    14 087
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Są. Identyczne. Wręcz parę dni temu był o tym materiał, że będzie za to sądzony jeden z ukraińskich dowódców polowych, tylko za dużo przyswajam dziennie tych informacji z tej wojny i nie pamiętam, czy to był materiał pisany, czy podcastowy. Tego samego się obawiam. Świat dziczeje. Gdy przeprowadzałem wywiady z maczkowymi weteranami 1. DPanc to wszyscy mówili, że dowódcy mieli stosunek ojcowski do swoich żołnierzy i nie było żadnej przemocy, żadnego antysemityzmu itp. A dziś? Wystarczy popatrzeć, co filmy zrobiły z ludzi, do jakiego zdziczenia doprowadziły. W pierwszym odcinku „Świętego” przestępca jest lekko spoliczkowany i kwiczy pod ciężarem swojej winy. W środku serialu „Święty” wali już po mordach na całego, a na finał serialu już się tam strzela do ludzi. Dziś w „kinie akcji” mózgi chlapią po ścianach, a ludzkość żre do tego kolacje. Właśnie dlatego obawiam się powyższego.
  2. Mariusz Cielma napisał: Ano w głowie się nie mieści. I dziwić się, że już ani media, ani pierwsi wojskowi nerwowo nie wytrzymują tego, co się dzieje w tym kraju z rozmoczonej ligniny? Mariusz Cielma nie napisał jednej rzeczy, to ja dopiszę. Podczas II wojny światowej w USA zamknięto przestrzeń powietrzną dla GA (lotnictwa ogólnego). Wkurz był z tego powodu potworny oczywiście. W czasopismach lotniczych wściekano się na wojsko, że nawet szybowcom zakazano latania i że przez to zamordowano cały proces cywilnego szkolenia lotniczego. Po co to zrobiono? Żeby pilotom myśliwskim z systemu obrony powietrznej Stanów Zjednoczonych dać całkowicie klarowną sytuację, czyste pole obserwacji i całkowicie pewny stan prawny. Ponieważ spodziewano się, że Japończycy mogą odpalić jakiś numer na bazie np. samolotu wykatapultowanego ze statku albo z okrętu podwodnego to pilotom myśliwców USAAF dano luksusowe środowisko pracy, żeby nie tracić cennego czasu na rozbudowaną korespondencję radiową, na procedury podlatywania do intruza i identyfikowania go itp. Sprawa miała być prosta - jest USA jako „no-fly-zone” dla GA i do widzenia. Kto w strefie się znalazł, a nie powinno go tam być ten miałby bliskie spotkanie IV stopnia z kalibrem .50 w ilości zabójczej. Mimo, że to była II wojna i nie epoka radarów OPL to czy to się czymś różni od obecnej sytuacji Polski? Niczym się nie różni. Tylko że polska polityczno-wojskowa bałwaneria nic z tym nie zrobi, bo trzeba by się narobić, zmodyfikować polskie prawo, a dodatkowo branża sutenerska może nowego prawa nie podpisać. Dlaczego? Bo nie. A powinno być mniej więcej tak: 1. Wszystko od 22 południka na wschód powinno być w Polsce „no-fly-zone” w godzinach od 21 jednego dnia do 7 dnia następnego dla wszystkich - od airlinerów po GA plus inne wynalazki typu samoloty rządowe innych państw, transportowe innych państw itp. Tylko śmigłowce LPR powinny mieć specjalne transpondery czytelne dla Centrum Operacji Powietrznych. Państwu z Aeroklubów Suwalskiego, Białostockiego, Lubelskiego i Rzeszowskiego jak się nie podoba to trudno; jest prawie wojna i tak musi być. Są jeszcze - oprócz tych czterech - 33 inne aerokluby w Polsce i tam można ćwiczyć nocne IFR, a w strefie na wschód od 22 południka już nie, a w każdym razie nie przed końcem wojny na Ukrainie. A warunki do srebrnych i złotych odznak szybowcowych możecie sobie robić w godzinach dozwolonych (ale też do czasu, gdyby prawo trzeba było ponownie nowelizować, bo ŚNP zaczęłyby u nas latać także w świetle dziennym). 2. Zważywszy, że Ch-55 doleciał nam już pod Bydgoszcz to wszystko w Polsce między południkami 19 a 22 powinno mieć come back do prawa lotniczego z PRL, gdy cywilna przestrzeń powietrzna była tylko z nazwy, a de facto była pod całkowitą kontrolą i zarządem wojska. Niby normalnie można było latać cywilnymi statkami powietrznymi przez całą dobę, ale „jak coś” to w sekundę to się zmieniało. I mój przykład z PRL jest idealny: robiłem warunek do srebrnej odznaki szybowcowej, termika była taka boska, że ten warunek sam by się zrobił bez mojej roboty nawet gdybym usnął i nagle wrzask przez radio „Natychmiast do lądowania, od razu, naprawdę natychmiast!”. Wylądowałem. Ale nie to, że tylko ja. Tak samo z olbrzymiej strefy ściągnięto w jakimś trybie alarmowym kupę latających ludzi. Co się okazało? W miejscu mojego lądowania 1,5 godziny później wylądowała Mi-dwójka z jakimś elwupowskim majorzyną z teczką. I to był powód tego żałosnego alarmu. Bo w tej teczce to na pewno była korekta planów UW polskiego ataku na Holandię (prędzej flaszkę by się tam dało znaleźć). Dziś można się z tego śmiać, niemniej w przełożeniu na stan dzisiejszy taki PRLowski mechanizm byłby idealny: Zakładamy, że jest biały dzień, latamy w strefie między 19 a 22 południkiem, pilotujemy coś cywilnego z gatunku GA. Nagle naszą wschodnią granicę przekracza ruski dron lub cruise. I w tym momencie powinno być tak, że nie ma zmiłuj - przez radio zamordyzm (dziś pozytywny) jak z PRL i nakaz natychmiastowego lądowania dla wszystkich z GA, żeby nasi z F-16/F-35 mieli czysty obraz sytuacji. Tak powinno być. A będzie? Nigdy w tym państwie z rozmoczonej ligniny.
  3. Dzięki za link. Generał Leon Komornicki mówi w tym duchu, co ja, tyle że o innych, bardziej szerokich kwestiach, ale to dobrze, bo przejechał się po prostu po całym systemie. W tym, co ja napisałem to jestem tylko szczególarzem, bo wyznaję zasadę, że życie to prosty biznes polegający na znaniu swojego miejsca w szeregu i nie podskakiwaniu ponad tematykę, do której nie ma się jakiegoś przygotowania. Wyraźnie widać, że ten ostatni numer z Ch-101 przekroczył już czarę goryczy, czy „masę krytyczną” nawet u niektórych wojskowych, czyli zaczyna pękać wojskowy korporacjonizm. Tylko tych wojskowych „dysydentów”, którzy zakończyli trzymanie z korporacją „Nie da się!” jest na razie mało. Kmdr por. Maksymilian Dura teraz też już nie wytrzymał i przejechał się po całym systemie, a z nim żartów nie ma, bo to radarzysta po WAT, więc wyjątkowo dobrze wie, co mówi. Kompromitacja III RP jest na całego, tylko co z tego? Ktoś wierzy, że polska bałwaneria polityczno-wojskowa zmieni prawo tak, jak Rumunia, i że dzięki temu zakończy się w Polsce czekanie na to, kiedy następny ruski ŚNP z głowicą bojową nazabija iluś Polaków? Ja nie wierzę. Wojskowa korporacja, by nie powiedzieć mafia „Nie da się!” wrzeszczy przecież ze wszystkich mediów. W tym groteskowym kraju prędzej powstanie ustawa o ochronie prawnej „Wojowników Maryi” niż ustawa dająca polskim OPL i SP wolną rękę w natychmiastowym decydowaniu o tym, kiedy i jaki ŚNP natychmiast zestrzelić tak, żeby nie rozproszkował się nad terenem zabudowanym.
  4. Rosyjska rakieta nad Polską. Ujawniamy: jeden dyżurny spał, drugi utknął w drodze
  5. No to AI sprzężona z kamerką do obserwacji tylnej półsfery
  6. Bardzo dziękuję No, ciekawe, co się broni - czy kamerka patrząca w tylną półsferę + człowiek-operator?; czy kamerka patrząca w tylną półsferę + moduł AI? Bardzo mnie to ciekawi, bo wywiad ukraiński twierdzi, że FR dokonała dużego postępu w AI na pokładach latadeł.
  7. I jeśli to nie lipa, a opis zdarzenia jest prawdziwy, to jest to najlepszy filmik z walką powietrzną dronów ever. Bo to jest - jeśli to prawda - pierwsza udokumentowana autentyczna walka powietrzna dwóch robotów. To nie jest filmik, gdzie dron-ofiara jest oczywista i zdefiniowana, czyli dron-ofiara wykonuje lot ustalony, a dron myśliwski w niego uderza. Tutaj jest najpierw pytanie o to, kto/co odkrył/odkryło atak na ruskiego drona z tylnej półsfery - czy mała kamerka patrząca do tyłu, a dalej walczył unikami ruski operator drona?; czy mała kamerka patrząca do tyłu sprzężona z modułem AI? I właśnie dlatego jest to autentyczna walka powietrzna, a nie egzekucja, jak z niezliczonych innych filmików z udziałem dronów i na temat ich zwalczania.
  8. Piękny, wzorcowy prosto z Sèvres, kalafior w wersji hard.
  9. Dron leciał w stronę willi putlera. Na plaży 7 osób zabitych / kilkadziesiąt rannych. Ale grunt, że willa uratowana.
  10. Aktualizacja. Info od dzikich - już nawet nie gaszą tych hal.
  11. Polityka Elwiry Nabiulliny zawiodła. Rosjanie masowo wyciągają pieniądze z kont
  12. Generał Wałerij Załużny podsumował poziom nowoczesności NATO: Całość
  13. Ale za to los ofiarował Ci nowe doświadczenie - masz okazję poczuć, jak gdybyś był na zebraniu u dyrektora kreatywnego dużej agencji reklamowej. Ponieważ cała ta już kilkuletnia sprawa dla polskich OPL i SPRP jest zawstydzająca to teraz są i będą różne kreacje – jak od dyrektora kreatywnego agencji reklamowej. Pracowałem dla trzech światowych korporacji lotniczo-zbrojeniowych z dwóch kontynentów. Stanowisko zawsze miałem takie, że musiałem zajmować się i techniką, i musiałem pracować m.in. z mediami i właśnie m.in. z takimi dyrektorami kreatywnymi. Dlatego (ale też z innych moich przyczyn lotniczo-zawodowych) w minutę rozpoznaję kit wciskany i przez polskie MON/DORSZ, i przez obecną w polskich mediach societę podpułkowników, pułkowników i generałów emerytowanych lub rezerwy, którzy codziennie robią za ekspertów w polskich mediach. Ty przecież też ten kit rozpoznajesz, bo Twoje radyjko i aparat fotograficzny litości nie znają. To się po prostu niedobrze robi, co oni – MON i ta emerytowana mundurowa societa – wygadują po każdym wtargnięciu ruskich ŚNP do Polski. I rzecz jasna są przekonani, że głupia gawiedź to wszystko przyswoi. ● Kreacja nr 1 – a raczej nie kreacja tylko manipulacja (najnowsza). Najsurowszy zakaz porównywania sił powietrznych Polski do Rumunii. ● Kreacja nr 2 – a raczej nie kreacja tylko manipulacja (również najnowsza). Najsurowszy zakaz w ogóle wspominania o 33 przypadkach wtargnięcia ruskich ŚNP do Rumunii i jak ona sobie z tym radzi. ● Kreacja nr 3 (odwieczna) – ruskie ŚNP zawsze wlatują do Polski w pogodę taką, że D-Day, jego siodło baryczne i front chłodny typu pierwszego (patrz: moje posty o Normandii) to przy tym szczeniak; u nas wiecznie „nic wtedy nie widać”, gdy wlatują do nas ruskie ŚNP. Jakie są fakty to sam wiesz najlepiej – po Twoich zdjęciach krystalicznego błękitu nieba strefy „interwencji” ef-szesnastek obśmiewaliśmy to na innym forum. ● Kreacja nr 4 (odwieczna, ogólna, MONowska) – gdy ruskie ŚNP wlatują do Polski to bidulek polski pilot F-16 „nic nie widzi” i jest „niezdolny do wzrokowej identyfikacji celu”. No to w takim razie odebrać polskim pilotom F-16 hełmy JHMCS, w których oni widzą w nocy prawie identycznie tak, jak w dzień, a już w stu procentach tak w dzień, jak w nocy, widzą obiekty poruszające się w powietrzu. To po co było płacić pół US bańki za każdy hełm indywidualnie, anatomicznie dopasowywany do twarzoczaszki każdego pilota, skoro według komunikatów MON/DORSZ oni wiecznie „nic nie widzą” w nocy, gdy wlatują do Polski ruskie ŚNP? To lepiej odsprzedać te JHMCS komuś na części, skoro nasi nic w nich „nie widzą” według MON. Części do JHMCS są bardzo drogie to przynajmniej SPRP zarobią na tym interes. ● Kreacja nr 5 – „Nie da się!” (strzelać do ŚNP). Kreacja medialnych podpułkowników, pułkowników i generałów w mundurach zielonych (to dopiero „eksperci”!) oraz stalowych. „Nie da się!”, bo będą odłamki, które mogą poranić ludzi. No to czekajcie wielcy mentorzy medialni, mędrcy-oficerowie starsi lądówki i SP, żeby jednak wszystko odbyło się zgodnie z zasadami cruise'owej sztuki – nie strzelajmy do ruskich cruise'ów, bo a nuż kogoś po eksplozji cruise'a w powietrzu trafią jego odłamki, albo komuś skasują samochód, a czekajmy na to, żeby cruise z głowicą bojową, jak ten ostatni, walnął w rynek jakiegoś miasta, w budynek mieszkalny (jak w Wyrykach-Woli), a może w obiekt infrastruktury też z dziesiątkami ludzi to wtedy wszystko będzie należycie i „zgodnie z procedurami” MON/DORSZ. ● Kreacja nr 6 – nas ruscy nie lubią bardziej niż Rumunów, dlatego ruscy Rumunom dają luksusowe warunki zestrzeliwania ŚNP, a do nas ruscy wpuszczają ŚNP tylko nocami i tylko w najgorszą pogodę. A w jaką naprawdę pogodę to sam wiesz najlepiej, bo ją fotografowałeś. Obśmiewaliśmy to, jak może pamiętasz, na innym forum, bo MON/DORSZ wygadują rzeczy po prostu upokarzające i ciężko obraźliwe dla polskich pilotów F-16. Pewnie pamiętasz, jak po tych kłamstwach MON śmialiśmy się z kolegami z innego forum, że może trzeba by polskim pilotom wojskowym udzielać korepetycji z meteorologii i że zrobimy to za free w starym dobrym czynie społecznym. Ja bardzo chętnie, bo meteorologię zawsze uwielbiałem i na egzaminach nigdy poniżej czwórki nie schodziłem – tak się przecież wtedy śmialiśmy, więc inni ludzie też widzą, jaki kit jest wciskany przez aparat państwa. Po wdrożeniu do SP dwóch SAABów „AWACSów” wszystko miało się radykalnie zmienić, jeśli chodzi o monitorowanie, rozpoznawanie i przechwytywanie ruskich ŚNP. Jak się „zmieniło” to komentuje się samo. Ale za to polskie rządy puchną z dumy, że co by się nie działo ze strony ruskich ŚNP to u nas „zawsze prawidłowo działają procedury”. Do tego oczywiście obrzydliwy wojskowy korporacjonizm – i zające od majora w górę wypowiadają się o sytuacji z niemożnością zestrzeliwania przez Polaków ruskich ŚNP (bo się oczywiście na tym „znają”), i ludzie Sił Powietrznych. Jeszcze tylko marynarzy w tej symfonii „Nie da się!” brakuje, aczkolwiek pan komandor porucznik Maksymilian Dura (radarzysta po WAT) na szczęście ładnie podziękował za trzymanie z koterią WP na hasło „Nie da się!”. Pamiętajmy, synami jakiego narodu jesteśmy i co się tutaj dzieje. Tutaj bez codziennej martyrologii nic nie ma. Teraz martyrologia dotyka polskich pilotów F-16, jak już widać w necie i innych mediach. Według tej kreacji ón bidulek ten polski pilot nic nie wi, nic nie widzi – rumuński wi i widzi, a polski nie. Polski bidulek zawsze ma nie taką pogodę, żeby cuś widzieć – kreacja MON/DORSZ. W tym wszystkim nie chodzi o dziecinne podniecanie się strzelaniną, że rozrywkowo-krwiożerczy polski naród łaknie w końcu zemsty na ruskim latającym żelastwie, bo to przecież takie „ambicjonalne” dla Polski. W Wyrykach-Woli tylko cud sprawił, że Ch-101, który walnął w dom z ludźmi nikogo nie zabił, nie był uzbrojony, a tylko miał głowicę masową. Gdyby miał taką głowicę, jak ten „nasz” ostatni to ludzie z tego domu nawet nie mieliby pogrzebu, bo nie byłoby czego wsadzić do trumien, a i pobliskie gospodarstwa też mogłyby mieć zabitych i rannych. W Polsce jest ok. 13,5 tys. wszystkich pilotów/pilotek – łącznie cywilnych i wojskowych, czyli wszystkich prywatnych, sportowych, GA, komunikacyjnych i wojskowych. To i mało, i dużo. Tak, jak nie ma dwóch różnych matematyk, to tak samo nie ma dwóch różnych meteorologii. Wszystkie te brednie i kłamstwa MON o tych rzekomych potwornych pogodach, w których „nic nie widać”, za to w których latają nad Polską ruskie ŚNP tak samo wyśmieje uczeń-pilot szybowcowy przed uzyskaniem III klasy pilota, ale po pierwszym w życiu egzaminie państwowym z meteorologii i tak samo wyśmieje liniowy kapitan-pilot. I takie wyprane ze wstydu MON, razem z tą medialną korporacją emerytowanych oficerów starszych i lądówki(!), i lotnictwa śpiewa zgodnym chórem – „Nie da się! Nie da się!! Nie da się!!!” (zestrzeliwać ŚNP). Od pułkownika Lewandowskiego (lądówka) po generała pilota Drewniaka – „Nie da się!”. Czy takie bezwstydne MON/DORSZ myślą, że 13,5 tys. polskich pilotów/pilotek plus kadra Instytutu Meteorologii to są single bez dzieci, bez rodzin, że nikt u tych „singli” nie zapyta: „Tato/mamo/wujku/ciociu, jesteś pilotem/meteorologiem to powiedz, czy to MON to naprawdę ma wiecznie takie problemy, że ci polscy piloci – czyli reprezentanci MON – wieczni nic nie widzą w nocy, gdy atakują nas rosyjskie drony i pociski manewrujące?
  14. Dlatego duch Stalina pytał go, jak kogo dobrego - „Minęły cztery lata, jesteś już w Berlinie?”, a putler nie jest nawet w Charkowie. I nigdy nie będzie.
  15. Tylko putler chyba zapomniał o leninowskim „Kto kogo?”. Kończy się jego czas biologiczny, kończy się (a w zasadzie skończyła się normalna) kasa na wojnę - w UE kasa się nie skończyła, Zełenski to młodziak, a przerzucenie całego ruskiego przemysłu i magazynów za Ural nie potrwa ani rok, ani dwa.
  16. Artykuł ciekawy, ale cuś ja wątpię, żeby ta idea doszła do skutku, bo pdf nie da pozwolenia. Tak mi się przynajmniej wydaje. Poza tym jeszcze są czynniki operacyjne, a one jakiejś radykalnej rewolucji nie czynią. Balistyk Iskander ma zasięg do ok. 500 km; F-16 ma promień działania bojowego 860-900 km; ERAM ma zasięg 450 km. Dla pilota F-16 byłoby to wprawdzie bardzo ryzykowne, niemniej dałoby się pożenić te parametry tak, żeby ewentualnie spróbować kasować ERAMami miejsca odpału Iskanderów. Balistyk/półbalistyk Cyrkon ma zasięg do 750 km, więc tu już nie widzę dla pilota F-16 większych szans przeżycia misji zaatakowania stanowiska odpału Cyrkona. Balistyk Oriesznik ma zasięg do 5500 km, więc tu już nie ma o czym mówić.
  17. I cenne, a za mikroskopijne pieniądze; takie miałem szczęście, bo na aukcji nie zdążył się do nich dorwać nikt z kolekcjonerów starych okularów, a tacy są i to wielu. Dziś za takie okulary wołają setek w walucie bardzo porządnie wymienialnej, bo to były też drugowojenne okulary używane przez wojsko i także pilotów. Dwie świetne firmy złożyły się na te okulary - Bausch & Lomb i Willson Products. Okulary nazywają się Willson WV20 i na ich pudelku wymienionych jest 30 patentów chroniących te okulary. Cała mechanika i plastiki są cechowane logiem Bausch & Lomb, natomiast patentowe szkła nazywają się Super-Tough Shade 2.0 Willsonite. Nie mam reklamy tych moich okularów, ale mam sporo innych. Szkła marki Willsonite były intensywnie reklamowane. Poniżej reklama z roku 1942. Tak samo uważam. Zauszniki są w tych moich okularach właśnie firmy Bausch & Lomb i świetnie dopasowują się do czaszki/uszu. Komu przeszkadzało, żeby odejść od takiego fajnego i w sumie ergonomicznego rozwiązania? Właśnie jak w jakiś skwar jadę metrem czy inną komunikacją miejską i ludzie mnie pytają, skąd mam takie fajne okulary przeciwsłoneczne to ludzie są ujęci dwoma rzeczami: a) tymi zausznikami; b) tymi obrotowymi zielonym ażurowymi bocznymi klapkami (też produkcji Bausch & Lomb), którymi można kompletnie odizolować się do słońca, a że się obracają i są anatomicznie wyprofilowane to znowu idealnie przylegają do głowy. Nawet na rower czy motocykl to są fajne okulary, bo żaden owad nie wleci pod szkła, a to się przecież zdarza. Willson Products robił w latach 30./40. naprawdę klawe okularki. Poniżej są takie, które były już nie na moją kieszeń, ale zapisałem sobie ich zdjęcia z aukcji. Te z kolei (składane) nazywały się Willson WCSG47 z patentowymi szkłami też, jak te moje, Super-Tough Shade 2.0 Willsonite. I też miały te obrotowe zielone ażurowe klapki. Te okulary mają z kolei wpisane na pudelku 40 patentów mających chronić je przed konkurencją.
  18. Jak najbardziej jest możliwe to, co napisałeś. I wtedy w dom w Wyrykach-Woli przydzwoniłby Ch-101, a śmieci po AIM-9 lub po amraamie rozsiało po okolicy, a że ludzie się a) nie znają; b) byli w szoku to już nikt tych śmieci nie fotografował. Dobry zachodni kpr p-p nie puszcza raz złapanego celu, jeśli ten cel nie broni się WRE lub flarami. Stary AIM-9L z lat 80. nie puszczał celu nawet po wlocie atakowanego obiektu w chmury - oczywiście, gdy 9L był zastosowany zgodnie ze specyfikacją, czyli gdy cel leciał z dopalaniem.
  19. Dlatego podaję pewien przedział liczbowy. Właśnie ruszył sezon borowików i to w obfitości. Wiadomo, co to wylizie po drodze w lasach? Będziemy korygować i sprawdzać, czy dobiliśmy do 33 naruszeń u Rumunów, czy może już ich wyprzedziliśmy?
  20. Na pewno taka aplikacja wymaga wielu oboczności, żeby wstępnie np. AI filtrowała zgłoszenia od różnej maści debili, ruskiej agentury, ludzi ze słabym kumatoxem, dowcipnisiów i innych popaprańców. Gdy ktoś wciska button, że leci „dron” albo „cruise” to kontrolerowi systemu, albo robotowi AI, musi się wyświetlać co najmniej pesel sygnalisty, ewentualnie jakieś dodatkowe informacje o sygnaliście, że to np. były wojskowy, pasjonat wojskowości, aktywista jakichś ruchów proobronnych, technik lub inżynier, który wie, co mówi itp. Potem trzeba sprawdzać, też np. przez AI, czy zgłoszeń na danym kursie lotu ŚNP jest więcej, bo dopiero wtedy rośnie wiarygodność zgłoszenia. Itd., itp. Zabezpieczeń wiarygodności informacji musi trochę być, ale ogólnie idea takiej aplikacji jest świetna. Pamiętajmy, co parę dni temu ogłosili pisdzielcy - óni o godzinie 3.50 nad ranem en bloc nie śpią i o takiej porze żądają od reżimu Tuska kompleksowej informacji o ruskich dronach i cruise'ach. To dać im taką apkę i niech meldują do Centrum Operacji Powietrznych.
  21. Grammy Award za ścieżkę dźwiękową
  22. Drewno gięte/drewniane meble gięte powstają w specjalnych komorach w atmosferze pary wodnej o temperaturze minimum 100° C i przez 70-80 minut. To, co zwisa z dachu i gdyby było drewniane (jak cała konstrukcja dachu) samo tak ładnie łukowato by się nie wygięło w atmosferze ziemskiej, nawet z boską pomocą. Natomiast jako rzecz z takich materiałów, z jakich robi się płatowce to jak najbardziej tak mogłoby się wygiąć po eleganckiej linii łukowatej oczywiście po silnym oddziaływaniu udarowym.
  23. Z D. Kamizelą czasami się zgadzam, czasami nie, ale on ma absolutną rację, że w Wyrykach-Woli wisi na zdjęciach skrzydło Ch-101 wbrew bredniom i kłamstwo MON. 1. Ukraińcy mają w komórkach aplikację, w której mają tylko dwa przyciski: a) dron; b) cruise. I społeczeństwo dzięki programom edukacyjnym jest już wyszkolone, co jest czym, jak to rozpoznawać po wyglądzie, wielkości i prędkości. Człowiek naciska odpowiedni button na podstawie tego, co widzi i stacja BTS w sekundę melduje ten fakt w dowództwie operacyjnym ukraińskich sił powietrznych. A dalej wojacy już sobie z tym radzą po różnych analizach i ilości takich zgłoszeń plus rzecz jasna po analizach wywiadu co do tras właśnie lecących ŚNP. I pary dyżurne w powietrzu, nie na ziemi, odpowiednio reagują. Czy polska polityczna i wojskowa bałwaneria wpadła na coś takiego, żeby wyszkolić w tym Polaków i dać im taką aplikację? 2. A bo my mamy jakąkolwiek wiarygodną informację na takie tematy? Jedyne, co mamy, to społeczeństwo obywatelskie z niezłymi mediami i Ciebie z Twoim radyjkiem oraz z Twoim fotografowaniem w miejscu akcji F-16 tego – według bredni i kłamstw MON oraz DORSZ – „straszliwego, masakrycznego nieba z zerową widocznością”, w której te polskie bidulki w hełmach JHMCS no kompletnie, ale to kompletnie nigdy niczego nie widzą, nigdy niczego nie rozpoznają – a Ty fotografujesz krystaliczny błękit nieba w strefie akcji.
  24. Za mojego też nie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie