Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 902
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Okay, dziękuję. Czyli albo to żołnierz amerykańskiej 10. DPanc. albo amerykańskiej 63. DP, bo to oni zajęli Öhringen. Kawałki czasz spadochronowych kosili wtedy wszyscy gdzie się dało i jak się dało, bo to był wtedy wielki szpan :-)
  2. To zdjęcie jest wyraźniejsze. Z grubsza podtrzymuję to, co napisałem powyżej, ale tak się przyglądam co ten żołnierz ma pod szyją, bo tak jakby coś mu się tam kłębiło...? A jeśli mu się tam coś kłębi to może to jest jednak taki pseudofular z amerykańskiej kamuflażowej tkaniny spadochronowej - takie „apaszki” to była mania u US Armistów wtedy. No to w takim razie może to jednak będzie zdjęcie z okolic operacji Plunder/Varsity, bo szkopstwo pod względem flaku bardzo się szykowało na aliantów i dobrze wiedziało, że będzie powietrznodesantowe forsowanie Renu. Amerykańska 17. DPD w tej operacji nie nosiła naszywek z godłem dywizji. Więc... a nuż to jednak coś z okolic Renu. Mam mapę 1. Alianckiej Armii Powietrznodesantowej rozmieszczenia flaku nad Renem, gdy szkopstwo szykowało się na desanty przez Ren i trzeba przyznać, że nazwozili tego flakowego towaru tamże. Ale czy zwozili również te cylindryczne konstrukcje - niestety nie wiem.
  3. Bardzo dziękuję. Niestety żołnierzyna jest nieidentyfikowalny - zero naszywek. Liczyłem na to, że po jakiejś naszywce rozpoznałbym jednostkę, a skoro jednostkę to i przybliżone miejsce ustawienia tego betonowego wynalazku. Żołnierz ma na sobie kurtkę M1943, co datowałoby to zdjęcie najwcześniej na końcówkę lata/wczesną jesień 1944, bo w kampanii normandzkiej te kurtki to jeszcze były unikaty. Za to hełm żołnierza wydaje się być hełmem „swivel bale”, czyli bardzo późnym z II wojny, a to już przesuwałoby datowanie zdjęcia na przełom 1944/1945. W kampanii normandzkiej te hełmy to były jeszcze większe unikaty i znane są tylko dwa zdjęcia takich hełmów z tej kampanii, więc łącznie kurtka M943 i hełm M1 swivel bale sugeruje, że to właśnie przełom 1944/45. Na Waszą informację o tym, że była zwózka tych betonowych wynalazków na zachód Reichu pomyślałem, że może rozpoznałbym żołnierza z operacji Varsity, czyli forsowania Renu, ale to niestety nie jest żołnierz z tej bajki.
  4. Czy dałoby się wrzucić tutaj to zdjęcie?
  5. Z tym Krymem to rzecz jasna macie rację. Nie wiem skąd u niektórych ukraińskich oficerów urojenia, że po obecnej (faktycznej) izolacji Krymu odbędzie się na niego inwazja ukraińska. To kompletne military fiction. Poza tym na Krymie nie ma już oznak państwowości - jakiejkolwiek. To tylko zrujnowany placek na mapie. Tatarzy krymscy (lojalni wobec Ukrainy) eksterminowani od niepamiętnych czasów; dzieci ukraińskie porwane, wywiezione i rusyfikowane; dorośli Ukraińcy wywożeni, a zwożeni ruscy; ekonomia wyniszczona obecnie przez samych Ukraińców; paliwa brak; prądu brak; dróg przez mosty brak, a więc i żywności brak; wody brak, bo tak tam jest zawsze; promy do Kerczu już prawie nic nie dowożą, bo je Ukraińcy wyniszczają. Słowem - placek na mapie nieomal jak wietnamski teren potraktowany przez USAF agentem orange. Krym jest nie do odbudowy przez długie dekady, jeśli nie ponad stulecie, a nakłady na to... nie wiadomo skąd, bo UE nie da rady, ponieważ cała kasa UE idzie na broń dla Ukrainy.
  6. No przecież widać, że jest Potrzebowska kasy - usteczka jeszcze nie marki ponton, a to kosztuje.
  7. Śliczne. Jak nic była dłuuuuuga konstruktywna, merytoryczna narada Dimy z towarzyszem Smirnoffem oraz z towarzyszką Stolichnayą i wspólnie postanowiono - po obserwacji polskiej polityki z ubiegłego tygodnia - że Dima rusza do rywalizacji na bluzgi z polskimi nienawidzącymi się odłamami psychoprawicy. A na miejscu Dimy to jednak kochałbym UE. To w niej, a nie w FR, robią najdoskonalsze przeszczepy wątroby.
  8. Raczej reprezentuję wyjątkowo wredny twardy realizm Wymiary Krymu: na osi północ-południe 199 km; na osi wschód-zachód 321 km. Ile taki robocik, czy to elektryczny, czy spalinowy, może przejechać? Ile dziesiątków/setek tysięcy takich robocików (oraz mini łodzi desantowych do nich) trzeba by, aby takimi robocikami, a nie żołnierzami, wykurzyć z Krymu wszystkich ruskich mundurowych?
  9. Co ciekawe, są już stwierdzenia ukraińskich wojskowych, że trwająca od długiego czasu ukraińska izolacja Krymu (komunikacyjna, energetyczna, gospodarcza, infrastrukturalna + wyniszczanie sprzętu wojskowego itp.) to przygotowanie do operacji lądowej, czyli do odbicia Krymu. Ja w to nie wierzę, bo jak, czym i kim? Ktoś się D-Day naoglądał u Ukraińców? Ukraińcom brakuje ludzi na normalnym froncie, a tu nagle miałoby się na dzień dobry znaleźć jakieś 200-300 tys. ukraińskiego luda, który miałby (niby którędy?) dokonać desantu na Krym? Na czym? Na motolotniach dalekiego zasięgu startujących spod Odessy? Bo przecież ani na spadochronach, ani na tysiącach łodzi desantowych. No ale każdemu wolno marzyć, wojskowym też.
  10. Info od ruskich - produkcja energii elektrycznej na Krymie spadła o 42 proc. dzięki dobrym dronom, jak to ładnie nazywa Karpik.
  11. Fajna baśń. To rzecz jasna nie do Ciebie.
  12. Olbrzymia szkoda, ze tysiące filmików tego typu nie docierają do dziczyzny na skutek cenzury netu u dziczyzny. Gdyby tej cenzury nie było to nie byłoby tylu dobrowolców i kontraktników, a wtedy putler byłby zmuszony ogłosić mobilizację powszechną i zderzyłby się z ciekawymi zjawiskami społecznymi.
  13. W mediach elektronicznych od paru dni jest mówione, że ludzie radzieccy grabią sobie u Turcji. Pytanie tylko o skalę konsekwencji tego grabienia.
  14. Kręcą szóstą część Indiany Jonesa? Kompozytor ścieżki dźwiękowej niezły.
  15. Towarzyszu pułkowniku Bezrukow, jak można było nie docenić Australii? Walczycie ruskie śmiecie z czterema kontynentami - dla jasności towarzyszu pułkowniku.
  16. Super. Kwas hialuronowy z usteczek marki ponton tej kretynki przepłynął do główki i zdewastował połączenia nerwowe.
  17. No właśnie - w przeciwieństwie do Ukraińców, którzy montują celowniki rakursowe gdzie się tylko da na broni lufowej służącej do zwalczania dronów. Czyżby Ukraińcy wybili już do nogi wszystkich ruskich ślusarzy i speców od lutowania twardego na mosiądz i boraks?
  18. W każdym razie dawało się i daje się nauczyć tego nieszczęsnego angielskiego szybko i naprawdę komunikatywnie. Oczywiście była za to cena w tamtych czasach, bo ci oficerowie przez te mniej więcej trzy kwartały nie zajmowali się niczym innym, jak nauką angielskiego, a w związku z tym ich normalne obowiązki szły w dużej mierze w odstawkę. Ale MONowi tak zależało, żeby nasi wreszcie byli komunikatywni z NATOwcami, że godzono się na to.
  19. Dam jeszcze taki przykład. Dopóki żyli weterani 1. DPanc i przeprowadzało się z nimi wywiady to panowała wśród nich dość silna pretensja wobec Kanadyjczyków z kotła Falaise pod tytułem „nie pomogli nam pod [tu padała nazwa miejscowości, a to np. Trun, a to np. Chambois]”. I wiecznie było nie pomogli nam pod..., nie pomogli nam pod..., nie pomogli nam pod... Zupełnie tak, jak gdyby kanadyjska 4. DPanc miała psi obowiązek pomagania polskiej dywizji pancernej, która nikomu nie pomagała. A ten mit, że niby „nie pomogli nam pod...” bierze się wyłącznie z nieznajomości angielskiego w polskiej dywizji. Łączność była taka sama w kanadyjskiej 4. DPanc i polskiej 1. DPanc, więc gdyby rozumiano w polskiej dywizji, co się do niej mówi to nie byłoby mitu „nie pomogli nam pod...”. A dziś uzyskanie informacji, że Kanadyjczycy wysłali do Polaków czołgi pod to „pod...” kosztuje 3,5 dolara kanadyjskiego. I ma się dokładną informację jakie kanadyjskie jednostki pancerne zostały wysłane do Polaków pod te „pod...” i jak się nazywali dowódcy tych jednostek. Tylko dziś to już nikogo nie obchodzi. Ale za to pokazuje to, jak się mści wysyłanie do walki na wariata niekomunikatywnych jednostek wojskowych nie pasujących do ogólnego systemu i nie bardzo rozumiejących, co się do nich mówi czy pisze.
  20. Nie. Piszę o oficerach z bardzo wczesnego etapu polskiej obecności w NATO. Nie mieli żadnego „angielskiego” w szkołach, bo mieli wyłącznie rosyjski.
  21. Chodzi o to, że było zupełnie inaczej. Nikt w 1. DPanc będącej jeszcze w Wielkiej Brytanii nie miał najmniejszego prawa snuć przypuszczeń, że finalnie dywizja wyląduje w polskim II Korpusie u Andersa, albo w najgorszym razie w jakimś związku taktycznym razem z francuską 2. DPanc Leclerka, gdzie od biedy dałoby się dogadywać po francusku. Tylko że i tak nic by nie wyszło z tego dogadywania się po francusku, ponieważ dywizja Leclerka robiła, co chciała, ale tego nie będę tu opisywał, bo to nie temat wątku. I za takie podejście do wojowania los tę 1. DPanc pokarał, bo musieli raz walczyć w kanadyjskim I Korpusie, innym razem w brytyjskim I Korpusie a na dodatek dwa razy walczyć do spółki z dwoma amerykańskimi dywizjami piechoty wraz przydzielonymi im amerykańskimi batalionami czołgów i batalionami niszczycieli czołgów.
  22. I tak dalej można snuć wszelkie teorie. W ich myśl powinienem twardo twierdzić, że skoro mnie uczono angielskiego 1,5 roku jako nastolatka (bo rodzice kazali) a potem 6 lat w dwóch szkołach to znaczy, że bardzo mądra generalicja i pułkownikowstwo PSZ, które zlądowało w Wielkiej Brytanii w roku 1940, a potem zlądowało w ramach inwazji na Francję na kontynencie to bardzo mądra generalicja i pułkownikowstwo, bo ono wiedziało, że w 4 lata nie ma żadnych szans nauczenia się angielskiego, ponieważ jest do tego potrzebne 7,5 roku, a w związku z tym nie ma sensu uczyć się angielskiego. Można sobie i takie absurdy snuć. Tylko że kolego piloci PSP nauczyli się angielskiego niemal błyskawicznie, bo wiedzieli, że muszą rozumieć, co się im rozkazuje, a jak znajdą się w kryzysowej sytuacji to też trzeba umieć powiedzieć, o co chodzi i jakiej pomocy się oczekuje. I wojska lądowe od tego się nie różnią. Bo kolego szanowny w uczeniu się języka obcego w wojsku jest nie tylko teoria kursów i czasu ich trwania, ale głównie jest mentalność, umysłowość, czy jak ktoś woli inteligencja i wyobraźnia sytuacyjna, a przede wszystkim odpowiedzialność. Jeśli ktoś nie ma w sobie tej odpowiedzialności i za siebie, i za podkomendnych, że w wojsku i na froncie są dziesiątki sytuacji, w których trzeba znać język, w którym otrzymuje się plany operacji oraz rozkazy do nich to potem w polu wychodzi, co wychodzi. Zacytuję wcześniej wspomnianego generała Fostera, z którym Maczek musiał współpracować. Zacytuję fonetycznie tak, jak napisał to Foster, że Maczek tak mówił. Tyle z angielskiego nauczył się Maczek przez 3 lata i 10 miesięcy pobytu w Wielkiej Brytanii i to co chwilę mówił. To jedno szło mu dobrze. Do całej reszty musiał mieć tłumaczy. I to się samo komentuje. A jak tłumacz Maczka został ranny i go nie było to od razu był dramat, żeby 1. DPanc zrozumiała, czego się od niej oczekuje. Wielka szkoda, że nie znasz polskich oficerów, którzy po wspomnianych przeze mnie trzech kwartałach bardzo dobrze komunikują się po angielsku. Ja znam - podpułkowników, pułkowników i jednego generała.
  23. Jedburgh_Ops

    Tank Hunter

    Właśnie oglądałem takiego z „W”.
  24. Jedburgh_Ops

    Tank Hunter

    Egzemplarz ładny, ale wciąż wczesny etap licytacji, stąd niska suma, a że chętni będą to widać po 6 ofertach. Jeszcze kupa dni do końca licytacji. Możesz przy okazji wrzucić link do tego krzyża - ciekawe, jaka będzie suma końcowa i czy porównywalna do tego, co się śpiewa na bazarze Tank Huntera.
  25. Na przestrzeni wieków poglądy jak widać zmieniały się radykalnie. Mój dziadek był aktywistą LOPP i ona kategorycznie kazała zaganiać ludzi do bram. Dziadek śmiał się z tego, bo w przedwojennych miastach nie każda nieruchomość miała bramy i personel LOPP, gdy wybuchła wojna, to gdzie bramy były to tam ludzi zaganiał, a gdzie nie było to zaganiał za parkan, do ogrodu itp.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie