Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    9 134
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. WYWIAD: Samoloty FA-50 dla Polski: „Mogą być dla nas problemem”
  2. Trzymam z Tobą Karpiku, bo masz absolutną rację, tylko to za mało, że masz rację, bo jeszcze trzeba znać źródło problemu. Takie filmy nie mają prawa opuszczać terenu jednostki wojskowej. A źródłem problemu jest ciemnogród, głupota i beton WP oraz WOT połączone z infantylizmem w całym mechanizmie public affairs MONu. Jest ćwierć wieku po zmianie ustrojowej – był w MON profesor-medioznawca, który tłumaczył tej bałwanerii, że tak się nie da. I co? I nic. X lat korespondowałem i wymieniałem się szpejem historycznym z oficerem amerykańskiej 1. Dywizji Kawalerii, ponieważ obaj kolekcjonujemy to samo. Gość nie był z Abramsa, ale ze sztabu dywizji, więc wiele rzeczy mi wytłumaczył na marginesie i przy okazji naszych wymian gadżetami historycznymi. Taki polski filmik z wojska, jak ten omawiany przez nas, nigdy nie wyciekłby z amerykańskiej jednostki. Tam jest drakońskie trzymanie za mordę takich spraw już począwszy od zakazu filmowania w jednostce nawet komórkami, a już szczególnie zakazu filmowania faktów, które mogą być obciachem i przyczynkiem do ironii wobec jednostki. Niech się nikomu nie wydaje, że w amerykańskiej dywizji, czy innym związku taktycznym jest tylko „Spokesman”, czyli rzecznik prasowy, razem z całym jego biurem public affairs (PA). To jest dopiero pierwsza zapora przeciwko wyciekaniu z jednostki jakichś kretyńskich filmików ośmieszających wojsko. Oprócz biura PA jest jeszcze coś, co się nazywa jak z korporacji, czyli Communications Manager. To dopiero jest druga i najmocniejsza zapora nie dopuszczająca do wycieku materiałów mogących ośmieszać wojsko. Jest oczywiście cała masa zabawnych filmików z życia amerykańskich sił zbrojnych, gdzie są jakieś wygłupy, ale to są wygłupy intencjonalne na potrzebę filmiku, takie rzeczy filmować wolno, ale nie coś takiego, jak w powyższym poście z próbą jakiegoś marszu „w stylu wojskowym” i to na poważnie. To wszystko u Amerykanów jest tak pilnowane, że mój korespondent musiał zgłosić Communications Managerowi 1. Dywizji Kawalerii, że koresponduje ze mną i o co chodzi w tych naszych kontaktach, czy aby nie robimy sobie jakichś jaj z wojska. W NATO jest pięć wyższych uczelni kształcących rzeczników prasowych sił zbrojnych, cały personel biur public affairs (czyli wojskowego public relations) oraz Communications Managerów sił zbrojnych. Dlatego w starym NATO aparat PA jest superprofesjonalny. A teraz zgadnij, ilu w WP/WOT jest absolwentów którejkolwiek z tych pięciu akademii PA? Dobrze zgadłeś – zero przecinek zero. W WP/WOT kimś od seudoPA jest osoba z łapanki – zazwyczaj kobieta w randze od porucznika do majora („żeby było ładnie” z tym PA), a jak nie ma w jednostce kobiet to jakiś facet, który na oko wydawał się wygadany to się go mianuje rzecznikiem jednostki. To są wyżyny prowincjonalizmu, amatorszczyzny i nieodpowiedzialności. A ile jednostek organizacyjnych MON w ogóle nie ma rzeczników prasowych… Po 1989 roku tylko raz była szansa, że ta patologia się zmieni. MON wynajęło wybitnego medioznawcę prof. Andrzeja Notkowskiego, żeby zbudował normalny aparat PA MON i WP i żeby to było dokładnie na wzór NATO. Miałem dużą przyjemność i zaszczyt współpracować z prof. Notkowskim. Ale niestety ciężko zachorował i potem zmarł, więc był w MON za krótko, żeby zbudować w nim normalny natowski system PA. W tym tygodniu Wolski z Kamizelą usprawiedliwiali Sztab Generalny, że tam jest za mało ludzi do kontaktów z opinią publiczną, a to są kompletne bzdury. Tu nie o ilość ludzi chodzi, ale wyłącznie o ich kwalifikacje. A kwalifikacje są takie, że SG publikuje na cały świat zdjęcie F-22 jako przyszłego polskiego F-35. I to jest dokładnie to samo „case study”, gdy będą następne filmiki z jakimś szwejostwem WP, któremu coś nie wychodzi w życiu wojskowym, a gawiedź będzie miała z tego bekę, bo nikt za mordę takich spraw nie trzyma twardą ręką na wzór choćby amerykański. Pięć NATOwskich wyższych uczelni kształcących personel PA jest nieskażonych obecnością tam jakiegokolwiek polskiego żołnierza. Za opublikowanie tego filmiku z tym marszem „po wojskowemu” powinno być klasyczne wojskowe „ile mam to dam”. Może wtedy coś by trafiło do pustych łbów...
  3. Że się dziwię? No nie, nie całkiem. Odkąd M. Meissner i ppłk wywiadu M. Korowaj poinformowali, że ruskie zeki w Ukrainie na froncie są ludożercami to już nic mnie nie dziwi, jeśli chodzi o ruską dzicz. Tam, gdzie na froncie jest zakłócenie dostaw żarcia dla tego bydła – a jest to zakłócenie nieustannie – to bierze się w miarę świeżego padłego kumpla z dość dobrą datą ważności do spożycia, lub jego resztki po szlachtowaniu dronem FPV, i się gotuje lub smaży najlepsze części z tego kumpla. Więc z wojny na froncie na Ukrainie i spośród męskiej części tej wojny to mnie już nic nie dziwi, ponieważ czerwonogwiezdna dzicz turańska to dla mnie w ogóle nie są ludzie. To jest jakieś cuś człekokształtne i nie stąd, znaczy nie z Układu Słonecznego. Gdyby było „W” to ja bym tego czegoś w ogóle nie brał do niewoli tylko likwidował na miejscu, a gdyby mi chciano zafundować za to jakiś sąd to najpierw zażądałbym, żeby sprawdzić DNA tego czegoś, czego mój oddział „nie wziął do niewoli”, bo na sto procent okazałoby się, że DNA tego bydła jest nie stąd, może z galaktyki EGS-zs8-1, ale na pewno nie stąd. Jeśli jeszcze cokolwiek odrobinę mnie dziwi u tej ruskiej szumowiny to właśnie zachowanie kobiet, które to idiotki idą służyć w wojsku tej dziczy dobrze wiedząc, że regularnie, wręcz codziennie, będą gwałcone przez starszych stopniem, a na froncie w Ukrainie nie tyle „codziennie”, co wiele razy codziennie, bo jest już wystarczająco wiele relacji o przemocy seksualnej tamże. A te ruskie-turańskie kretynki malują się jak Joker z Gotham i idą na paradę wojskową w mundurach tej dziczy. Głowę dam, że oglądają zachodnie filmy; widzą, jak się ubierają i malują kobiety na zachód od zachodniej ruskiej granicy, a jednak karykaturalnie pacykują się na rozkaz – jak pokazałem powyżej – i idą na defiladę ze swoimi bieżącymi i/lub przyszłymi gwałcicielami.
  4. Przyczynek do zrobienia doktoratu z psychologii, jak mięknie rura, gdy rankiem tak ładnie wstaje słońce, a tymczasem w wizjerze drzwiowym widać w sporej liczbie miłe osoby wzrostu ponad średniego i ubrane w gustownych ciemnych barwach.
  5. No właśnie. Wczoraj jeden generał doprecyzował, że to jakiś gnój gwizdnął tego BORa, matka go znalazła w pokoju cwaniaczka, wzięła gówniarza za łeb i razem odnieśli ten towar. Tylko co z tym WOTem się dzieje? Javelina też im ktoś gwizdnie?
  6. Chyba że niektóre egzemplarze mają już tak zarżnięte silniki na granicy resursu, że latają już tylko na najkrótszych dystansach, aby tylko odpalić na Ukrainę Kindżała i jak najszybciej wylądować w celu oszczędzania silników. Podczas tej wojny dzicy stracili już cztery MiG-i-31 na skutek awarii silników w powietrzu.
  7. Czy oni są normalni? Wiadomo że, nie, ale czasami jeszcze warto poznać skalę. Masochistom polecam obejrzenie tegorocznego 9-majowego święta cywilizacji turańskiej w Garnizonie Chabarowskim. Duże przeżycie, aby tylko wytrzymać nerwowo „Zdrastwujcie tawariszci”, „Urrraaaaa” i inne takie z ust bezdennie prymitywnej dziczy, która ma pojęcie, albo i nie ma, że w kilkadziesiąt godzin po tej paradzie będzie szlachtowana ukraińskimi FPVkami. Zimno i mokro, a jednak… - warto spojrzeć na „elektorat” na trybunach. Nawet babinki pod dziewięćdziesiątkę chyba już ledwo kontaktujące. Skąd to się bierze? Ściągają takie coś za obietnicę połcia słoniny, tak jak połeć słoniny i parę butelek oleju stanowi odszkodowanie dla matek ruskich zwyrodnialców zabitych na Ukrainie? Ale ruskie żołnierki to jest dopiero zjawisko! Czy te kretynki niczego nie czytają, nie słuchają, co mówią ruskie żołnierki z frontu tej wojny? Czy te kretynki nie wiedzą, że wszystkie żołnierki bez względu na stopień wojskowy są dzień w dzień gwałcone przez ich przełożonych i że są traktowane jak ich prywatna własność do łóżka? Czy te kretynki nie czytały/nie słyszały, jak nawet ruska pani major jest gwałcona przez pułkowników z jej jednostki na Ukrainie? Jak można pozwalać tak sie upokarzać nawet bez przemocy seksualnej? Co trzeba mieć w głowie, żeby pozwalać sobie na takie uprzedmiotowienie przez innych i przez aparat państwa? To też pokazuje, czym jest ta dzicz bez względu na płeć i jaką ta dzicz ma umysłowość. Chodzi o żałosny, groteskowy wygląd tych żołnierek na święto państwowe 9 maja. One wszystkie jak na rozkaz (bo pewnie taki był) są zmalowane jak… to nawet trudno powiedzieć; jak w burdelu? jak manekiny wystawowe? jak lalki? jak przerysowane postaci z kreskówek? Nie wiem, jak to nazwać. Nie ma drugiej takiej armii świata – нет аналогов в мире – w której żołnierki na paradach mają taki koszmarny, taki prymitywny, taki chamski, ordynarny makijaż jak te głupie ruskie baby, które nie chcą słyszeć, że na froncie będą – bo już są – tylko (jak to się mówi w wywiadzie) obiektem seksualnym. Poniżej galeria zdjęć z tego filmu. Warto zauważyć, że rekordzistka do tych krwistoczerwonych usteczek ma nawet oczy zrobione na złoto. W jakiej armii świata byłaby możliwa taka groteska? Ale może to jest właśnie gust ruskich wojskowych gwałcących te żołnierki i może stąd taki rozkaz co do tego koszmarnego makijażu tych nieszczęsnych kobiet?
  8. Dziwię się temu samemu, ponieważ promień działania bojowego MiG-a-31 to ponad 700 km, więc nie ma żadnej potrzeby, żeby one stacjonowały na Krymie, tym bardziej, że przecież i tak nie wlatują nad teren Ukrainy.
  9. Panasiuków każdemu według potrzeb.
  10. Tzn. 64 dysze, bo to wszystko dwusilnikówki. ;-)
  11. Ja bym nie chciał zobaczyć Ale „nie o to chodzi, jak co komu wychodzi” - jak to śpiewał Jerzy Stuhr. Chodzi o jakąś taką (LWPowską, albo i lepszą) aurę, jaka unosi się nad tym wszystkim.
  12. Boszszsz... Jak będzie „W” to ja już wolę sam się bronić.
  13. Tak, czy siak, z trumny po Grupie V4 Słowacja wyskoczy teraz jeszcze silniej.
  14. Jak zareagują Polacy, jeśli Rosja zaatakuje? Wyniki badania mogą dziwić
  15. Doradzałbym odzwyczajanie się od nadziei, że ukraińskie F-16 skasują Most Kerczeński, ponieważ to taka sama baśń, jak ta o rzekomym „zestrzeleniu” przez Ukraińców ruskiego Tu-22M3. Zniszczenie Mostu Kerczeńskiego przez ukraińskie F-16 jest praktycznie rzecz biorąc nierealne z powodu wielu czynników: ● promień działania F-16 to tylko 550 km ● Nad okupowanym Obwodem Chersońskim F-16 nie przelecą, bo natychmiast zostaną zestrzelone ● Nad Obwodem Chersońskim i wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża Krymu tym bardziej nie przelecą bez zestrzelenia ich ● Po granicy okupowanych Obwodów Chersońskiego i Zaporoskiego również nie przelecą bez natychmiastowego zestrzelenia takiej wycieczki. Jedyne, nad czym można – tylko dla zabawy – teoretyzować (co i tak jest nierealne) to trasa okrężna nad Morzem Czarnym i odpalenie JASSMów na końcu promienia działania bojowego F-16. Wciąż dla zabawy można założyć, że F-16 startują z DOLu tuż przy plaży pod Czarnomorskiem i trasą jak najdalszą od Krymu lecą do punktu odpalania JASSMów. Spośród pocisków manewrujących (pod warunkiem, że w komputerze misji samolotu jest oprogramowanie M6.5) F-16 jest zintegrowany tylko z cruise'ami JASSM i JASSM-ER. I media, i samo dowództwo ukraińskie twierdzą, że jest uzgodnione z Amerykanami, iż ukraińskie F-16 dostaną jakieś biedaJASSMy o zasięgu od 300 do 500 km, czyli to takie ni to, ni sio, bo JASSM ma zasięg ~370 km, a JASSM-ER ma zasięg ~925 km. Nadal bawiąc się nierealistycznymi mrzonkami dolatujemy do końca promienia działania F-16 i odpalamy te biedaJASSMy. A teraz koniec zabawy. Nie ma takich cudów, żeby Ukraińcy przed dostawą dla nich F-16 skasowali na Krymie i w Kraju Krasnodarskim całą ruską radiolokację, opl i lotniska zdolne do przyjęcia Su-35S. Rosyjska kontrakcja przeciwko wyprawie ukraińskich F-16 na Most Kerczeński nastąpiłaby na sto procent. Tylko kto miałby zapewnić tym F-16 z JASSMami osłonę myśliwską, bo na pewno nie ukraińscy piloci po 8-miesięcznych kursikach na F-16? Ponieważ piloci typu „młodzi emeryci” z USAFowskich F-16 ponoć aż piszczą, żeby zostać pilotami najemnymi w ukraińskich F-16 to można oczywiście bawić się dalej i zakładać wielką bitwę powietrzną nad Morzem Czarnym pomiędzy Su-35S a F-16 osłaniającymi wyprawę innych F-16 na Most Kerczeński. Tylko że żadnej takiej bitwy nie będzie. I to by było na tyle baśni o zniszczeniu Mostu Kerczeńskiego przez ukraińskie F-16. Poza wszystkim innym – znaczenie Mostu Kerczeńskiego spadło niemal do zera. Obecnie jego zniszczenie miałoby wydźwięk prawie wyłącznie propagandowy, za to za cenę utraty co najmniej kilku F-16 w takiej samobójczej misji. Nikt normalny nie pójdzie na taki bilans. Dzicz zrobiła sobie dwutorową linię kolejową na północ od Morza Azowskiego i ma teraz luksusową trasę logistyczną bez oglądania się na Most Kerczeński.
  16. Bo zaczęły się łapanki uliczne z mocy nowej ustawy o mobilizacji Dramatyczne sceny w Ukrainie. Nie chcą iść w kamasze
  17. Rosjanie robią w miesiąc to, co polski WOT przez pięć lat Rosja wciąż może rekrutować więcej i szybciej niż Ukraińcy. Płk Lewandowski ocenia, że Rosja jest w stanie miesięcznie rekrutować około 30 tys. ludzi. — My formując Wojska Obrony Terytorialnej przez pięć lat, osiągnęliśmy docelową liczbę między 30 a 40 tys. żołnierzy. A Rosjanie wyciągają 30 tys. ludzi miesięcznie.
  18. No kto wie, kto wie? Może i tak. To w końcu wojna maskirowek zgodnych z podstawowym porzekadłem wywiadu - „Sprawy nigdy nie są takie, na jakie wyglądają”. Jak dla mnie maskirowką są te przymiarki NATO, żeby zrobić firewalla opl na granicy NATO i Ukrainy przeciwko ruskim dronom i cruise'om. Moim zdaniem za tym kryje się coś innego, a niezwykle praktycznego i dla Ukrainy i dla państw na zachodniej granicy Ukrainy. To będzie dla F-16 niezwykle trudne, jeśli w ogóle wykonalne. Kiedyś już o tym pisałem. Aczkolwiek wszystko zależy od tego, jakie (jeśli w ogóle) pociski manewrujące do F-16 dostaliby Ukraińcy.
  19. Jak nie kochać polskich kobiet? To one „Żywią y bronią”, a nie jakieś tam kosyniery. Miła pani na koniu uratowała tyłek Wojska Polskiego i znalazła mu ruskiego cruise'a; teraz miła pani uratowała tyłek Wojska Polskiego i przytaskała mu zgubiony karabin.
  20. Zmiana terminu dostawy F-16 dla Ukrainy. „Przepraszam” Premierka Danii Mette Fredriksen ujawniła, kiedy spodziewać się można wysyłki F-16 dla ukraińskiej armii. Z początkowych doniesień wynikało, że nastąpi to już wkrótce, bo w czerwcu 2024 r. Teraz jednak okazuje się, że cały proces przekazania sprzętu Ukraińcom wydłuży się do „kilku miesięcy”.
  21. Ppłk pil. Dan Hampton: Hampton also compared F-16 planes — a multirole fighter that can attack air-to-ground and air-to-air — to the Russian Su-35 jets, saying the Russian model being used in the war "looks good at air shows" but was, in his opinion, "junk". A decorated former US F-16 pilot says he would fly fighter jets for Ukraine: "You can count on me" - no, kto wie... jeśli przyzwyczai się do myśli, że po ewentualnym zestrzeleniu i pojmaniu będzie miał obcięte tępym nożem genitalia, jak setki ukraińskich jeńców to Ukraińcy powinni dać mu szansę powalczenia z Su-35. Mógłby sprawdzić, czy Su-35 to szmelc dobry tylko na pokazy, jak twierdzi. Tu ppłk Hampton multimedialnie ze swoimi przemyśleniami na temat wojny powietrznej nad Ukrainą.
  22. Tu wersja dłuższa i dużo ciekawsza. Jeśli ten film to nie PsyOps na postrach dzikich – podkreślam jeśli – to po 1 ● Ukraińców uczą także USAFmeni, nie tylko Europejczycy, a to jest bardzo dobra wiadomość; po 2 ● Jeśli to znowu nie kit dla uatrakcyjnienia filmu albo nie PsyOps to być może ukraińskie dwumiejscowe F-16 będą robiły za „F-15E dla ubogich”, ponieważ w drugiej kabinie tego niby szkolonego pilota ukraińskiego siedzi lotnik (nie pilot) w randze MSGT, który jest operatorem uzbrojenia typu powietrze-ziemia. I co bardzo ważne – jeśli to znowu nie PsyOps – Ukraińcy ćwiczą manewrowe walki powietrzne z Su-35S (tak jak pisałem wcześniej amerykańscy piloci F-16 nie boją się Su-35S). Na filmie widać, że za Su-35S robi F-15. To też byłaby bardzo dobra wiadomość.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie