-
Zawartość
14 087 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
33
Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops
-
Piękne auta są w „Niebie nad Normandią”, ale trzeba jeszcze poczekać, żeby było z czego zrobić screeny.
-
Powoli zaczniemy się przyglądać, co to był za pilot, skąd w ogóle się wziął, co potrafił i w czym brał udział. Była to postać niezwykła, a jedno z jego odznaczeń jest po prostu szokujące (będzie o tym mowa w późniejszym poście o jego odznaczeniach). Porucznik Zukowski to postać idealna do rekonstrukcji historycznych, ponieważ wcale nie jest do tego potrzebny samolot C-47. Zważywszy, jakie zadania realizował por. Zukowski musiał być ubrany częściowo jak USAAFowiec, a częściowo jak żołnierz amerykańskiej piechoty (może nawet jak z pułku spadochronowego, bo tak piloci transportowi czasami się nosili) i na pewno musiał być uzbrojony co najmniej w broń krótką. W rekonstrukcji postaci Zukowskiego spokojnie można go łączyć z żołnierzami piechoty z tych amerykańskich dywizji, które były na kontynencie w pierwszych dwóch miesiącach po inwazji w Normandii. Wytłumaczenie poniżej. George A. Zukowski były pilotem IX Troop Carrier Command USAAF, czyli tego olbrzymiego związku taktycznego USAAF, który zawsze transportował wszystkich alianckich spadochroniarzy w Europie i który holował szybowce Horsa i CG-4A w każdej dużej operacji typu „airborne”, jak to się zwało u aliantów, czyli w operacji spadochronowo-szybowcowej. Żeby jednak stać się pilotem IX TCC to najpierw trzeba było być wykształconym i wyszkolonym przez szkolno-treningowe I TCC. Był to również bardzo duży związek taktyczny służebny wobec IX TCC i przygotowujący dla niego kadry. Jeśli to kogoś interesuje to więcej o I TCC można przeczytać tutaj. Szkoda jedynie, że w bibliografii tego tekstu nie ma ani jednej drugowojennej publikacji o I TCC, w tym takiej, jaką I TCC samo wydało na swój temat i kapitalnie zilustrowało. Na front walki w Europie por. Zukowski trafił już jako pilot IX TCC i po charakterze rozkazywanych mu do realizacji zadań widać, że musiał być pilotem wybitnym. O ile nie potrzeba było „wybitności” (poza odwagą bycia tarczą strzelniczą dla flaku) w operacjach Overlord, Dragoon i Varsity o tyle w pozostałych zadaniach czynnik wybitności był jednak bardzo przydatny. Poniżej: Drugowojenna czapka porucznika Zukowskiego. W tylu postach, w ilu to pasuje w danych wątkach, zawsze tłumaczę amerykańską biedę czasu II wojny i tutaj mamy tego przykład idealny. Dramat z tekstyliami był wtedy w USA taki, że oficerowie chodzili w furażerkach szeregowców, takich też paskach do spodni, czapkach garnizonowych, sortach mundurowych brytyjskich i w cywilnych butach jakie kto miał albo gdzieś zdobył. I taką też czapkę szeregowca miał por. Zukowski, czyli czapkę bez otoku (bardzo deficytowy artykuł wówczas) oficerskiego. Nosił na tej czapce jedynie orła korpusu oficerskiego. C.d.n.
-
Grenlandia ● Sytuacja jej, Europy i integralności NATO
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Jedburgh_Ops → Aktualności, newsy, wydarzenia
Strategiczny błąd. Źle się to skończy dla Danii. „Daj kurze grzędę, a ona: wyżej siędę” Amerykanie do końca świata będą już nie do wyrzucenia z Grenlandii, a w świetle prymitywizmu US elektoratu licho wie, jacy jeszcze popaprańcy będą tam rządzić po obecnym czubku. Amerykańskie roszczenia w związku z obecną umową są łatwo przewidywalne. Niebawem powiedzą, że do ich infrastruktury wojskowej muszą sobie zbudować nowe drogi na Grenlandii i sprowadzą na Grenlandię pół US budowlanki. Potem będą cmokać, że no niby fajnie, że już są drogi, ale, kurczę, brakuje stacji paliw przy tych drogach i oni nie mogą na jednym tankowaniu dojechać od wybrzeża do jakichś ich baz w głębi lądu. To se sprowadzą na Grenlandię pół US petrochemii. Potem powiedzą, że no okay, jest świetnie, ale nasi ludzie nie bardzo mają gdzie mieszkać. To zaczną budować amerykańskie miasteczka na wyspie. Potem powiedzą, że ich ludzie wprawdzie już porządnie mieszkają, ale się nudzą, bo nie ma kin, teatrów, dyskotek, klubów nocnych itp. i że trzeba to zbudować. Potem wejdzie na wyspę US szkolnictwo, bo przecież dzieci żołnierzy i pracowników cywilnych gdzieś muszą się uczyć. Potem będzie, że nie ma obiektów sportowych dla takich sportów, jakie kocha Ameryka i że trzeba je zbudować. Itd., itd., itd. Następnie okaże się, że w związku z tak wielką i tak kosztowną US obecnością na wyspie kowboje żądają miejsc w Parlamencie Grenlandii. Od tego prosta droga do tego, że Grenlandczycy będą mniejszością we własnym kraju, a na finał będzie utrata niepodległości wyspy i wcielenie jej jako kolejny stan USA. -
Wojna w Ukrainie c.d.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
A spróbujmy tę prostą prawdę wytłumaczyć takiemu zeru, jak pasożyt społeczny (nigdy nigdzie nie pracujący na rynku pracy z własnej inicjatywy), jak płaszczak, albo troglodyterce polskiej prawicy, którą interesują tylko tokeny, oraz kwas solny i wanny do rozpuszczania w nich wrogów. -
Niebo nad Normandią • film z 2026 r.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Jedburgh_Ops → Książka, film, video
Bardzo lubię i cenię Norberta Bączyka i na pewno jest to najlepsza, wręcz idealna, osoba w kraju do recenzowania filmu „Niebo nad Normandią”, niemniej jedno jego stwierdzenie w tej recenzji można by mocno doprecyzować, ponieważ mogłoby po nim pozostawać pewne mylne wrażenie. Czas 9.09. Norbert Bączyk mówi: Owszem, „trafili idealnie”, ale wyłącznie z desantem z morza. Desant powietrzny to jeden wielki skandal - oczywiście niezawiniony przez żołnierzy, ale przez tych, którzy rzucili ich do akcji, do jakiej nie byli wyszkoleni ani piloci samolotowi, ani piloci szybowcowi, ani spadochroniarze-pathfinderzy. Dla desantu powietrznego w Normandii w żadnym wspomnianym przez Norberta Bączyka miesiącu nie istniał termin idealny. Pisałem o tym w poście wcześniejszym, a teraz można jeszcze coś do tego dodać. Tyle tylko, że żeby to wyjaśnić to trzeba by napisać średniej wielkości książkę rozpoczynającą się od ćwiczeń pathfinderów na Sycylii w 1943 r. pomiędzy lotniskami Comiso i Ponte Olivo. Ponieważ istnieje z tych ćwiczeń i film, i fotografie, więc – skoro już los „dotknął” mnie nauką mojej ulubionej meteorologii i egzaminami państwowymi z niej – to również w tym przypadku zrobiłem sobie analizę chmur, widoczności itp. Były to ćwiczenia dzienne i we względnie dobrej pogodzie; były kompletnie odrealnione od tego, czego wymagano od pathfinderów w nocy z 5 na 6 czerwca 1944 i w takich warunkach, jakie wtedy panowały. Potem, już na terenie Wielkiej Brytanii, w kolejnych ćwiczeniach pathfinderów, nie było lepiej. Ćwiczono w dzień, a dopiero – dramatycznie za późno – zaczęto ćwiczyć w nocy zaledwie od kwietnia 1944 roku. A i to nie były ćwiczenia wystarczająco realistyczne, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie ćwiczyłby zrzutu pathfinderów przy chmurach między innymi: • sc → stratocumulus (kłębiasto-warstwowe) dolna granica 200 m / górna granica 2500 m • st fr → stratus fractus (jednolita, szara, gęsta mgła) dolna granica 50 m / górna granica 2000 m A m.in. takie właśnie chmury były nad Normandią w czasie inwazji. W konsekwencji tego wszystkiego brytyjska 22nd Independent Parachute Company, czyli kompania pathfinderów brytyjskiej 6. DPD, w zasadzie nigdzie nie wylądowała w założonych miejscach. Samoloty z nimi nadlatywały dwu- i trzykrotnie nad miejsca, które pilotom wydawały się prawidłowe do zrzutu. „Wydawały się”, bo piloci nic nie widzieli przez takie chmury, jakie były nad Normandią. Tym sposobem np. brytyjskich pathfinderów przeznaczonych na zrzutowisko „K” desantowano na zrzutowisko „N”. I tak było wszędzie. U Brytyjczyków na każde zrzutowisko i lądowisko szybowcowe wyznaczone były dwie grupy pathfinderów. Nigdy nie zdarzyło się, aby na jakimkolwiek brytyjskim zrzutowisku wylądowały dwie grupy; lądowała co najwyżej jedna grupa. Powód: Przede wszystkim pogoda i zerowa widzialność; w drugiej kolejności ogień flaku i uniki pilotów przed nim. I również w konsekwencji takich zjawisk to samo było z pathfinderami amerykańskimi. Jakim cudem pułki spadochronowe i szybowcowe US Army miałyby lądować w prawidłowych miejscach? U Amerykanów na każde zrzutowisko i lądowisko szybowcowe przeznaczono po trzy grupy pathfinderów. W 82. DPD na 120 pathfinderów tylko 38 wylądowało w prawidłowych miejscach. W 101. DPD zdarzało się, że najwyżej jedna grupa tych „naprowadzaczy” lądowała względnie prawidłowo. Powód? Ten sam, co u Brytyjczyków. I jeszcze jedna rzecz: Piloci RAF i USAAF wiozący patfinderów, żeby cokolwiek widzieć i mieć chmury nad sobą, musieli schodzić na pułap równy dystansowi otwierania się spadochronu, czyli 100÷110 metrów. Wielu pathfinderów uderzało w ziemię w końcowej fazie otwierania się spadochronu, a to jest nieprawidłowe i niebezpieczne. Uderzali w ziemię tak silnie, że uszkodzeniu ulegały transpondery Eureka, a zniszczeniu lampy Holophane, które miały wspomagać oznaczanie zrzutowisk i lądowisk. Nie było więc czym ich oznaczać. Kolejna fundamentalna kwestia, wobec której nikt nie ma prawa twierdzić, że alianci jakoby „idealnie” wstrzelili się w okno pogodowe do inwazji w Normandii. Podczas II wojny nigdy, absolutnie nigdy, nie odbyły się jakiekolwiek alianckie szybowcowe ćwiczenia (Afryka Płn.), większe manewry (USA, Wielka Brytania) i operacje (Daleki Wschód i Europa) w czasie opadów deszczu. Nigdy z jednym wyjątkiem - w Normandii. Efekt? Niedziałające hamulce w szybowcach jadących po mokrej trawie, jak po lodzie. Alianci zawalili przed D-Day kwestię spadochronów hamujących w szybowcach i bardzo mało ich zamontowano w tych statkach powietrznych. Konsekwencją było roztrzaskiwanie się szybowców na przeszkodach terenowych, nawet w przypadkach, gdy piloci szybowcowi prawidłowo wybierali punkt przyziemienia. Nic to nie dawało i niekontrolowane szybowce wpadały w bardzo długi poślizg z ofiarami na pokładach po zderzeniach z drzewami itp. Dopowiadając do słów Norberta Bączyka o „trafieniu idealnie” z pogodą nie da się więc powiedzieć, że dotyczyło to desantu powietrznego. W planistycznych założeniach desant spadochronowo-szybowcowy miał się udać w Normandii w sensie operacyjnym, a nie w sensie lokalnych sukcesów i sukcesików na szczeblu taktycznym, jak na finał miało to miejsce. W takim razie w jakim sensie desant powietrzny się „udał”? „Udał” się: • na zasadzie cudu, że nie było jeszcze większych błędów nawigacyjnych z powodu pogody całkowicie nie nadającej się do desantu powietrznego; • na zasadzie cudu, że nie było jeszcze większych strat; • na zasadzie zbiegu okoliczności, a nie profesjonalizmu alianckich sił zbrojnych; • na zasadzie kompletnego ogłupienia i dezorientacji Niemców z powodu olbrzymiego rozsiania desantu po całej Normandii. A najlepszym komentarzem do tego, jak ten desant „udał się” przez kompletne ogłupienie Niemców co do skali desantu (bo spadochroniarze i szybowce lądowały wszędzie w Normandii niezgodnie z planem) jest wspomnienie amerykańskiego spadochroniarza Paula Bouchereau wziętego do niewoli z innymi spadochroniarzami natychmiast po lądowaniu. Gdy Bouchereau był przesłuchiwany to był świadkiem, jak jego koledze szkop zadał pytanie: ― Ilu was wylądowało? ― Całe miliony. -
Niebo nad Normandią • film z 2026 r.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Jedburgh_Ops → Książka, film, video
Na marginesie tego filmu... Chciałem pokazać pewien symbol. Poniższe zdjęcie cyknęła mi w tym tygodniu żona, którą los tłumaczki rzucił do Parlamentu Europejskiego, do specjalnej sali poświęconej najważniejszym dla Europy wydarzeniom historycznym. To zdjęcie jest ikoniczne, ale tylko w ściśle określonym czasie. Ten czas to od 6 czerwca 1944 roku do 20 stycznia 2025 roku.* Co to było dla Amerykanów to tzw. The Greatest Generation, które m.in. wyzwalało Europę, i jak do niedawna Amerykanie reagowali na tę nazwę to już kiedyś pisałem, więc nie będę się powtarzać. Dziś amerykański rząd na rocznicę inwazji na Francję, tego ikonicznego D-Day, przysyła chamskie, agresywne indywiduum nawet nie wiadomo, czy trzeźwe, bo indywiduum jest alkoholikiem. I to indywiduum obraża Europę, obraża żołnierzy 15 narodów (w tym polskiego), jacy desantowali się z Wielkiej Brytanii na kontynent, żeby tę Europę wyzwalać. I takie indywiduum nawet nie ma świadomości, że obraża też pamięć żołnierzy własnego narodu, którzy w Normandii wylądowali i byli tak witani, jak czyni to Francuzka z powyższego zdjęcia. * Data zaprzysiężenia Donalda Trumpa na drugą kadencję prezydencką. -
-
Z kamerą wśród...
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Brzęczyszczykiewicz → Towarzyskie - Hyde Park
Z kamerą wśród aktualnie skaczących przez płot - Dariusz Matecki, wnuk UB-eka, syn SB-eka. Czyli PiS w pełnej krasie. IPN zaświadcza. -
Lotnicze ciekawostki
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
To, co podlinkowałem, to głównie elektronika zębatkowa. Elektronika łańcuchowa jest głównie w tym trenażerze - tak przynajmniej w '91 mówili mi (z dużymi uśmiechami) w 1. PLM jeden podpułkownik i jeden pułkownik (personalia pomijam). Made in Хорошо. A jeśli pamiętasz Skrzydlate Polski z tamtych czasów to zapewne pamiętasz peany towarzysza lektora PZPR wypisywane wówczas na cześć MiG-a-29. I ten facet do dziś publikuje. Za to, co napisał w jednej z książek, że „MiG-21bis jest odpowiednikiem F-16A” powinien być skreślony raz na zawsze i towarzysko, i zawodowo w mediach lotniczych. Ale jak widać towarzysz ma się dobrze. -
Lotnicze ciekawostki
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
Elektronika „łańcuchowo-zębatkowa” MiG-a-29. Po raz pierwszy usłyszałem ten termin w 1. PLM w roku 1991. -
Tu znamienne zjawisko socjologiczno-psychologiczno-polityczno-historyczne. Film sprzed dwóch miesięcy młodego Niemca mającego ambicje popularyzatora historii. Opowiada o tym, co się działo w Reichu po Operacji Plunder (po forsowaniu Renu na lądzie 24.03.1945) oraz po Operacji Varsity (po desancie spadochronowo-szybowcowym za Renem też 24.03.1945). Autor zahacza o temat amerykańskich obozów jenieckich. Biedak sapie, męczy się, robi pauzy, nie ma pomysłu jak tu coś sensownego powiedzieć tak, żeby bojówka AfD nie spaliła mu mieszkania, a z drugiej strony, żeby komentatorzy z państw byłych aliantów i byłych ofiar hitleryzmu nie wyśmiali go w komentarzach. Oczywiście u tego Niemca zero jakiejkolwiek, choćby najmniejszej refleksji na temat tego, co Niemcy wyrządzili podczas II wojny światowej narodom dwóch kontynentów, za to sapanie, cmokanie, jęczenie i kombinowanie, jak by tu wspomnieć o alianckich obozach jenieckich tak, żeby nie powiedzieć, że nam, Niemcom, należało się to, co nas w tych obozach spotkało.
-
Pan „Pożar w Burdelu” troszku się myli. TV Republice jeszcze sporo zostało do zrobienia. Czekam u nich na czapeczki z symbolem polskiej prawicy - ₿ + HCl + wanna
-
Z życia agenta Krasnowa: Rosyjski oligarcha miał zapłacić za wystawny ślub Donalda Trumpa Jr. "Nie do pomyślenia"
-
Tu dopiero jest duża przygoda intelektualna - niemiecki film o alianckich obozach jenieckich. Ale film, jak film, być może nie on jest najważniejszy - polecam poczytać sobie niemieckie komentarze pod tym filmem. Będzie mniej zdziwienia wobec zjawiska obecnej neonazistowskiej Alternative für Deutschland.
-
Jeńcy brytyjskiej 7. DPanc „Desert Rats”.
-
Pomarańczowy prymityw spocznie w panteonie groteskowych władców, którym narody musiały składać hołdy dziękczynne. Spocznie obok Nicolae Ceaușescu. Dla przypomnienia, za co Rumuni przymusowo musieli składać żarliwe podziękowania Ceaușescu: • za szczęśliwe dzieciństwo rumuńskich dzieci (kłamstwo) • za spłatę długu zagranicznego (w konsekwencji za biedę narodu) • za nowoczesną przebudowę miast (kłamstwo) • za wzrost demograficzny (kłamstwo) • za Dom Ludu (budynek rządowy i siedziba parlamentu) Teraz Słońcu Apallachów i Gór Skalistych należy składać hołdy za brak huraganów.
-
Skrzynka z racjami żywnościowymi wycena
pytanie odpowiedział Jedburgh_Ops → na dejvid → Identyfikacja (bez numizmatów)
Trzymam z @bjar_1 Do reko skrzynka się nie nadaje, więc trudno mówić o wartości czegoś, czego nikt nie kupi. Wartość kolekcjonerska... hmmm, też w zasadzie żadna, bo takie skrzynki całe i w dobrym stanie są na rynku kolekcjonerskim. Chyba że faktycznie kogoś bawiłaby deska typu „front panel”, której odratowanie sugeruje Bjar. -
Niebo nad Normandią • film z 2026 r.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Jedburgh_Ops → Książka, film, video
-
Tak też może być, niemniej ludzie amerykańskich mediów na zachodnioeuropejskim TDW nieraz wcinali się między der Schnapsa a śledzia.
-
...już nie mówiąc o innych skarbach dla naszej wojskowości, które równie dobrze też mogą do dziś tkwić w ziemi Reichu po tych US i FR obozach koncentracyjnych dla szkopstwa, tylko że nie wolno tam kopać, jak piszą powyżej koledzy. W roku 1999 poznałem historię jednej polskiej manierki z '39. I co więcej zobaczyłem tę manierkę. Niestety jej zdjęcia sfajczyły mi się dawno temu w Macintoshu. Manierka była na sprzedaż, ale w cenie przyzwoitego używanego samochodu, więc poszła do jakiegoś amerykańskiego kolekcjonera poza aukcją, bo wiem, jak poszła - poszła przez forum, na którym byłem i z zasobów amerykańskiego kolekcjonera, którego dobrze znam. A była to manierka o całkowicie znanej historii, gwarantowanej przez weterana US Army z Normandii, a takie rzeczy właśnie osiągają ceny astronomiczne. Była to amerykańska manierka M1910 cała pomalowana metodą zanurzeniową w szelaku khaki. US armista zabrał ją szkopowi w Normandii, ale zapytał szkopa, jakim cudem szkop ma amerykańską manierkę z I wojny i tak pomalowaną? Szkop powiedział, że to jego zdobycz w Polsce w '39 i zabrał tę manierkę polskiemu żołnierzowi, bo tak mu się spodobała. No więc zważywszy, ile milionów szkopstwa przewinęło się przez te US i FR obozy koncentracyjne to licho wie - gdyby tam wejść z piszczałkami - ile przy okazji wyszłoby z ziemi pamiątek po wrześniowym WP wziętych w '39 jako trofea mniejsze lub większe.
-
Nieśmiertelników, jak nieśmiertelników, ale po amerykańskich obozach koncentracyjnych dla szkopów musiał pozostać w ziemi istny ocean małych przedmiotów codziennego użytku, całej wyobrażalnej i niewyobrażalnej falerystyki itd., itp. Samych tylko scyzoryków, na które Amerykanie pozwalali szkopom do bytowania w ziemi, musi być do dziś w ziemi masa.
-
Zamiast kazać szkopom maszerować to litościwi dziennikarze i/lub fotoreporterzy wzięli szkopstwo do jeepa. PRESS na szybie jeepa mówi wszystko.
