Skocz do zawartości

Tomasz70

Użytkownik forum
  • Zawartość

    1 415
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Ostatnia wygrana Tomasz70 w dniu 26 Sierpień 2024

Użytkownicy przyznają Tomasz70 punkty reputacji!

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Tomasz70's Achievements

52

Reputacja

  1. https://oorlogsspullen.nl/product/original-wwii-german-hitlerjugend-drum-hanger/
  2. Bardzo dobre pytanie, mając na uwadze choćby poglądy polityczne Dostojewskiego, który delikatnie mówiąc, nie pałał miłością do "braci Polaków"...
  3. Picie tam, to norma kulturowa, pewien czynnik tradycji i akceptowalnych zachowań. Te odnotowane, alarmujące przypadki, to faktycznie muszą być ekstrema, które przerażają nawet to pijackie społeczeństwo. Bo przy tym trendzie i depopulacji, czeka ich stopniowa zagłada... Ale patrząc na historię - czy zasługują na coś innego? Szkoda tylko przyszłych, nienarodzonych Tołstojów, Czechowów, Dostojewskich, Czajkowskich, Riepinów...
  4. Wygląda na hak do bębna, werbla. Niemcy, okres III Rzeszy.
  5. https://panrolnik.pl/pl/products/belma-12-volt-kolor-szary-wysokie-niskie-tabliczki-2-szt-2611.html
  6. Myślę, że prawdopodobieństwo bycia zjedzonym przez wilka w okolicach Wrocławia w 1941 r. było znacznie mniejsze, niż ryzyko śmierci, gdzieś na froncie wschodnim w grudniu tegoż samego roku No, ale co tam się faktycznie zadziało, to już nawet pewnie w pamięci autochtonów się całkowicie zatarło... O ile jeszcze jakikolwiek tubylec z dziada pradziada, się tam ostał...
  7. Obstawiam kamień pamiątkowy po stracie najbliższego członka rodziny - może zrozpaczeni rodzice uznani, że ich ukochany Heinz zasługuje na coś więcej, niż tylko papierek "Im Namen des Führers" z załączonym medalikiem "mrożonego mięsa" i uczcili miejsce, w którym uwielbiał kontemplować naturę, gdy dziecięciem był...?
  8. Na pierwszym zdjęciu widoczny jest szeregowy Wojska Polskiego z jednostki szczebla pułku o numerze porządkowym 3. Zdjęcie wykonane między 1936 a 1939. Czapka rogatywka garnizonowa wz.35, kurtka mundurowa, sukienna wz.36. Czarno-białe zdjęcie nie oddaje barw broni, ale w rachubę wchodzi tutaj np. 3. Pułk Piechoty Legionów. Drohobycz i Sambor znajdują się dość blisko Jarosławia, w którym stacjonował 3.P.P.
  9. Oj, nie zawsze te przygody są wspaniałe . Kolega opowiadał, jak z grupą reko odtwarzającą 101 AD, maszerowali parę lat temu w tłumie w jakimś normandzkim miasteczku, przy okazji kolejnej rocznicy D-Day. Jego znajomy w tych pięknych okolicznościach przyrody, stracił swój w pełni oryginalny M1 FS/FB, który ktoś na bezczelna zerwal mu z głowy i dał w długą... bez szans by go dorwać. No, ale to już zupełnie inna historia.
  10. A jeśli rekonstrukcję potraktować jako pewną kategorię sztuki, to może po prostu przestać rwać sobie włosy z głowy i uznać, że nie każdy może i musi być Matejką lub Kossakiem? W sztuce, oprócz tych wybitnych Malczewskich, Witkacych, Dwurników byłi też twórcy ludowi, prości, naiwni, ale jakże często wprawiający gawiedź w zachwyt. I może to właśnie o to chodzi, by przybliżyć tym masowym odbiorcom pewna ideę - tam był obraz malowany pędzlem i farbami, tu kawałek popieprz.nej historii naszego kraju? Tam narodził się Nikifor Krynicki, rozcieńczający farby swoją gruźliczaną śliną, wówczas jeszcze kompletnie niedoceniany, wiec może i tutaj objawi się spektakularny artysta, dla nas jeszcze kompletnie niezauważalny?!! Taki performer historyczny, całą duszą zaprzęgnięty w tworzenie wiekopomnego dzieła, z osobowością Piotra Skrzyneckiego, czy Majora Fydrycha? Ktoś, kto nie dbałby o te duperele i szczegóły, a pakował całą energię w rozemocjowanie tłumu? Czyż nie brakuje nam takiego Józefa Kłyka, który rozpostarł by wachlarz twórczości rekonstruktorskiej pelnej barwnej narracji, oprawionej w światło i dźwięk, z pasją uderzającą, jak fala wybuchowa pocisku wystrzelonego z pancernika Schleswig-Holstein???!!! Przy porywającym wydarzeniu nie miałoby już znaczenia, czy ułan ma na nogach buty kawaleryjskie, czy tylko zwykłe kalosze... Teraz, te wydarzenia rekonstruktorskie są takie miałkie, bez polotu, tam ktoś biegnie, ktoś udaje że strzela, a ktoś udaje, że pada martwy, po trafieniu serią ze Spandaua (chyba, że nie udaje, bo już jest tak naj.bany, że gleba nie jest opcją, a naturalną konsekwencją stanu rzeczy... - takich też widziałem). PS. Kończąc powyższy wywód dodam tylko, że ... żartowałem!
  11. Bez wątpienia tysiące z nich gnije gdzieś tam w błotach ukraińskich stepów i pies z kulawą nogą się nimi nie interesuje. Ja piszę natomiast o tych przypadkach, gdzie jeszcze "paczkowali" Gruz i odsyłali "домой".... A na przykładzie tego cmentarzyka z Ułan Ude widać, że nie są jednostkowe przypadki.
  12. Przy takim tempie i rozmachu, to kto wie, czy ze względu na koszty przestaną ich przysyłać w cynkowych pudłach, a zaczną pakować do papierowych worków i chować gdzieś na zapleczu frontu... W Afganistanie podobno zginęło ich oficjalnie mniej niż 30 tys w ciągu 10 lat. W porównaniu ze stratami z Ukrainy jest wręcz nieprawdopodobne. No i ZSRR pozujący wtedy na kraj dobrobytu i szczęścia mógł sobie pozwolić na eleganckie cynkowe opakowania, z dostawą do domu. Teraz Gruz 200 raczej mocno nadwyręży rosyjski budżet...
  13. Ale dla kogo miałaby to być ładownice powojenne z przegródkami? Wg niektórych źródeł, powojenne są ładownice bez przegródek. Ale ja tam się nie znam...
  14. Standardowo i dominująco występowały ładownice wykonane ze skóry groszkowej. Czarne dla Heeres / Kriegsmarine / Waffen SS i brązowe dla Luftwaffe. Zdarzały się również egzemplarze czarne ze skóry gładkiej, nitowane lub szyte.
  15. Wehrmacht, II wojna światowa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie