Skocz do zawartości

Tomasz70

Użytkownik forum
  • Zawartość

    1 432
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    14

Zawartość dodana przez Tomasz70

  1. Na wszelki wypadek uprzedzam szczęśliwego znalazcę - ta ciemna warstwa na ostrzu, to fabryczna oksyda, stosowana rasowo w tym modelu. Usunięcie jej i upiększenie polerką na wysoki połysk, drastycznie obniży jego wartość. Dlaczego o tym wspominam? Bo niestety wielu właścicieli takich bagnetów uznawało, że z ciemną powierzchnią są brzydkie i powinny się świecić jak przysłowiowe psie ja.ca...
  2. Nie tylko teorie, ale przede wszystkim fakty zostały ujęte w podręcznikach historii. Polecam te traktujące o końcówce II wojny światowej, a zwłaszcza o roku 1945.
  3. Pojawiło się tu nazwisko Witolda Giedroycia. Nie przesądzam, czy to on został uwieczniony na zdjęciu, ale patrząc na jego losy z końca wojny, to jeśli przeżył łagry, miał istotne powody do zmiany nazwiska. Poniżej notatka biograficzna z tekstu Pawła Rokickiego "Nieznana działalność konspiracyjna podpułkownika Witolda Światopełka- Mirskiego w latach II wojny światowej" >>> Henryk Giedroyć (ur. 1896) – ur. w Wozniesieńsku w guberni irkuckiej. Oficer armii rosyjskiej w latach I wojny światowej, od 1918 r. w służbie stałej WP. Uczestnik wojny przeciwko bolszewikom w szeregach 1 Dywizji Piechoty Leg. Awansowany do stopnia kpt. adm. ze starszeństwem z 1 I 1928 r. W 1939 r. oficer administracyjno-materiałowy 3 pac. Podczas okupacji oficer konspiracyjnej grupy artylerzystów podległej Komendantowi Miasta Wil- na „Dworu” ZWZ. Aresztowany przez NKWD 23 IX 1940 r., odzyskał wolność w trakcie ewakuacji więźniów z Wilna w czerwcu 1941 r. Ponownie ujęty przez Sowietów pod Wilnem jako żołnierz AK w lipcu 1944 r. Aresztowany przez kontrwywiad „Smiersz” 3 Frontu Białoruskiego i skazany 14 I 1945 r. na karę śmierci, zamienioną później na 10 lat łagrów. Odznaczony m.in. KW i MN. Dalsze losy nieznane >>>
  4. Patrząc na to co się tam dzieje, ten naród ma teraz szansę ostatecznie i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie ze słynnego wiersza Jewgienija Jewtuszenko: "Хотят ли русские войны?". Odpowiedzieć zgodnie z sumieniem i pełną świadomością konsekwencji. I odpowiedź przekuć na czyny, a nie dalej siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i biernie czekać co los przyniesie. Jak wiem, znając rosyjski fatalizm, że marne są szanse na zmianę, a jeśli nawet ona nastąpi to nie spodziewajmy się cudów i jakiejś "rosyjskiej wiosny", bo nawet jeśli będzie ona miała miejsce, to po kolejnym Gorbaczowie przyjdzie kolejny Jelcyn, a po nim następny Putin... Nic chyba nie zmieni tej mentalności.
  5. Jeśli chodzi o tę akcję, to mam skojarzenie z tzw. Bitwą o Los Angeles w 1942 i wątkami zobrazowanymi przez Spielberga w filmie "1941". Z tą różnicą, że w Moskwie był dzień, a w Kalifornii nikt w zasadzie nie atakował Ale efekty paniki podobne.
  6. No, ale ładny ten enerdowski kolejarz! Tylko czapeczka powinna być troszkę insza...
  7. Nie żebym był złośliwy, stwierdzam jedynie fakt historyczny - podobne zdanie o naszych chłopakach, pilotach z PSZ mieli Angole. Z obrzydzeniem obserwowali, jak łowią ryby, by je zjeść (syn Albionu łowił tylko dla sportu, cenną nagrodę wypuszczał na wolność), z przerażeniem patrzyli, jak zbierają i przyrządzają grzyby, inne niż pieczarki (toż to trujące jest!), mdleli na myśl, że mogliby skonsumować polskie specjały (choćby zupę z krwi kaczki, zwaną czerniną, albo wywar z buraka... fuj). Cóż, inna tradycja, zakorzeniona w mentalności i w genach...
  8. Nie jestem w stanie rozszyfrować tych sygnatur z bagnetu Wehrmachtu - czy to może być oznaczenie jednostki Kriegsmarine z obszaru Morza Północnego - Nordsee? Tylko, że "N", które widziałem do tej pory, nie były robione kursywą, stąd moja wątpliwość. Wiem, że to, co na zdjęciach nie jest zbyt czytelne, ale w rzeczywistości faktycznie to tak wygląda. Jelec jest niestety tak wytarty...
  9. Wśród tego zbioru jest kilka radiostacji typu BC1000. Wyglądają na powojenną francuską produkcję na licencji amerykańskiej (jedna tabliczka znamionowa wskazuje 1957, jako rok produkcji). Identyfikację reszty pozostawiam innym specom od elektroniki.
  10. Tomasz70

    saperka

    Zdjęcia niezbyt doskonale, ale nawet przy nich widać, że to nie jest niemiecka M1938, a raczej powojenny produkt PRL dla ogrodników, harcerzy, biwakowiczów etc.
  11. Nie dziwię się Bjarowi. W załączeniu - u góry obiekt identyfikacji, na dole powierzchnia Marsa. Zadanie: znajdź różnice.
  12. Nasi też tam byli. Mój znajomek ze Śląska opowiadał, jak w latach 80-tych w jego szkole podstawowej, przd akademią ku czci, Pani zapytała, czy ktoś ma w rodzinie weterana spod Monte Cassino. Okazało się, że jest taki. W dniu akademii, Pani zapytowuje uprzejmie kombatanta przed frontem szkoły: - Panie Gustawie, to niech nam Pan opowie, jak zdobywaliście to Monte Cassino? Stary Gustlik popatrzyl zdziwiony i pedzioł: - Zdobywali?! Myśmy się tam brunili...!
  13. Jeśli w dostępnych w archiwach domowych dokumentach nie ma żadnych innych informacji w tym zakresie, to pozostaje rozpytywanie po instytucjach, np. Urząd ds. Kombatantów, Wojskowe Biuro Historyczne - Centralne Archiwum Wojskowe, Instytut Sikorskiego w Londynie itd.
  14. Niekoniecznie był jeńcem w obozie. Ten dokument poświadcza jedynie repatriację osoby do Polski spoza jej granic. Osoba ta bowiem mogła się znaleźć na obcym terytorium jako jeniec wojenny, więzień obozu koncentracyjnego, robotnik przymusowy itd. Brak jest tutaj jakichkolwiek przesłanek, wskazujących na status jeńca / kombatanta.
  15. Boszszsz..... Debilizm pismaków jest do ogarnięcia, ale jeśli służby w to wdepnęły, to tego nie pojmuję... Przy tym wymiękają te akcje z "Łowców historii", gdzie do kilku naboi Mausera wzywają saperów...
  16. https://oorlogsspullen.nl/product/original-wwii-german-hitlerjugend-drum-hanger/
  17. Bardzo dobre pytanie, mając na uwadze choćby poglądy polityczne Dostojewskiego, który delikatnie mówiąc, nie pałał miłością do "braci Polaków"...
  18. Picie tam, to norma kulturowa, pewien czynnik tradycji i akceptowalnych zachowań. Te odnotowane, alarmujące przypadki, to faktycznie muszą być ekstrema, które przerażają nawet to pijackie społeczeństwo. Bo przy tym trendzie i depopulacji, czeka ich stopniowa zagłada... Ale patrząc na historię - czy zasługują na coś innego? Szkoda tylko przyszłych, nienarodzonych Tołstojów, Czechowów, Dostojewskich, Czajkowskich, Riepinów...
  19. Wygląda na hak do bębna, werbla. Niemcy, okres III Rzeszy.
  20. https://panrolnik.pl/pl/products/belma-12-volt-kolor-szary-wysokie-niskie-tabliczki-2-szt-2611.html
  21. Myślę, że prawdopodobieństwo bycia zjedzonym przez wilka w okolicach Wrocławia w 1941 r. było znacznie mniejsze, niż ryzyko śmierci, gdzieś na froncie wschodnim w grudniu tegoż samego roku No, ale co tam się faktycznie zadziało, to już nawet pewnie w pamięci autochtonów się całkowicie zatarło... O ile jeszcze jakikolwiek tubylec z dziada pradziada, się tam ostał...
  22. Obstawiam kamień pamiątkowy po stracie najbliższego członka rodziny - może zrozpaczeni rodzice uznani, że ich ukochany Heinz zasługuje na coś więcej, niż tylko papierek "Im Namen des Führers" z załączonym medalikiem "mrożonego mięsa" i uczcili miejsce, w którym uwielbiał kontemplować naturę, gdy dziecięciem był...?
  23. Na pierwszym zdjęciu widoczny jest szeregowy Wojska Polskiego z jednostki szczebla pułku o numerze porządkowym 3. Zdjęcie wykonane między 1936 a 1939. Czapka rogatywka garnizonowa wz.35, kurtka mundurowa, sukienna wz.36. Czarno-białe zdjęcie nie oddaje barw broni, ale w rachubę wchodzi tutaj np. 3. Pułk Piechoty Legionów. Drohobycz i Sambor znajdują się dość blisko Jarosławia, w którym stacjonował 3.P.P.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie