Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    12 327
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Tak, to jest dobry pomysł. Też o tym myślałem, chociaż być może za bardzo przelotnie. Ta nasza niby „regionalna wojna” to też była mała „wojna światowa”, za którą Zachód powinien nas całować po orzełkach z czapek WP. Na razie niech tutejszy wątek służy za sondaż i najwyżej będę korygował „manifest” podforum. A Ty Sedco uruchamiaj tam takie wątki, jakie uważasz za zgodnie z tym, co wspomniałeś. ____________________________________ A do pozostałych mam jeszcze inne przesłanie - żeby niczego się nie wstydzić i niczego nie uważać za „mało ważne”. Jeśli ktoś z forumowiczów miał przodków w pierwszo- albo drugowojennym American Red Cross to uprzejma prośba, aby się tym pochwalić. Bo to nie są rzeczy mało ważne. Ja będę miał do tego odpowiedni komentarz, bo ARC był bardzo silnie sprzęgnięty z siłami zbrojnymi i wręcz musiał na obu wojnach światowych podratowywać różne sprawy sił zbrojnych USA. To samo, jeśli na przykład u kogoś w rodzinie podczas wojen światowych jakiś przodek prowadził, albo współprowadził gdzieś w USA albo na świecie wojskowy sklep Post Exchange (w skrócie zwany PX). To też jest bardzo ważne; nie tu będę tłumaczył, że bez tych sklepów Amerykanie pogrążyliby się w czymś dla ich kultury niewyobrażalnym. A nawet jeśli czyjaś pra-/praprababcia czy inna pani z rodziny polskich emigrantów w USA brała udział (jak zawsze na ratunek U.S. Army) w amerykańskiej ogólnonarodowej akcji szydełkowania skarpet, wielkich szalów-mufflerów, bezrękawników itp. na front I lub II wojny światowej to też uprzejma prośba, aby przytoczyć taką rodzinną historię. Dziękuję i pozdrawiam.
  2. Na forum „Wojny Światowe” powstało nowe podforum „Polonia w amerykańskich siłach zbrojnych i przemyśle zbrojeniowym”. Jeśli my, Polacy, nie zadbamy o ten kawałek polskiej historii to nie dość, że nikt o to nie zadba, ale jeszcze Amerykanie wygumkują nas z tej historii, bo dzieje się to od dawna. Nie ma lepszego przykładu, jak jeden z kawalerów najwyższego amerykańskiego odznaczenia wojskowego, Congressional Medal of Honor, który to kawaler był żołnierzem U.S. Army na froncie I wojny światowej i uchodzi za Amerykanina z anglosaskim nazwiskiem, podczas gdy był to Polak z nazwiskiem jak najbardziej polskim. Podforum ma precyzyjnie zdefiniowany manifest, że tak powiem, ponieważ narzuca go forum główne, czyli wyłącznie I i II wojna światowa. Niemniej tematyka podforum jest bardzo szeroka. Zapraszam do współtworzenia podforum wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia we wspomnianym zakresie tematycznym. Zapraszam też wszystkich tych, którzy mieli przodków w Polonii amerykańskiej i wnieśli oni jakiś wkład do tego, o czym mówi post „O podforum”. Może to być miejsce wspomnień o takich przodkach, pokazywania ich fotografii itp. Byleby tylko trzymać się osób ze środowiska wojskowego i okołowojskowego robiącego coś dla sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych.
  3. O tym samym pomyślałem, gdy bezpieka tego obleśnego wieprza ujawniła to „wstrząsające” oraz „całkowicie kompromitujące” nagranie. To naprawdę straszne, że z pełnoletnią kobietą. Taka teraz będzie walka tego wieprza o utrzymanie się przy władzy - model ten sam, co ogłoszenie przez wieprza, że Ukraina „wypowiedziała wojnę” Węgrom.
  4. Od tygodnia widać, że o tym, czy to koniec, czy nie, zdecydują inwigilacyjne kamery i podsłuchy bezpieki Orbána u Pétera Magyara.
  5. Shenandoah miner made great escape in WWI Leonard Savitsky considered first doughboy to pull off daring exploit Leonard F. Savitsky, 83, of Brandonville, said his father, the late Frank Savicki, was a coal miner and a veteran of The Great War who had a story to tell. “Back then, my dad was famous,” Savitsky said Tuesday as he recalled the tale. Przy okazji przyczynek do tego, jak przez wieki amerykanizują się polskie nazwiska.
  6. I ma też sobie poświęcony spory artykuł. A Daring Escape: How Frank Savicki Broke Free From a German POW Camp, Outsmarted Guards and Crawled for 6 Hours to Win his Freedom The first American POW to escape during WWI was a Polish immigrant named Frank Savicki. His is an extraordinary tale of bravery and a prime example of what the human body and mind can do when placed under extreme duress. After being captured in France in 1918, Savicki was transported to Germany where he endured terrible conditions. One night, he used his cunning to fool his guards before running, crawling and even vaulting his way to freedom.
  7. Franka Savickiego honoruje także Biblioteka Harry'ego S. Trumana: First American World War One prisoner to escape from Germany, Private Frank Savicki American doughboy, first prisoner to escape from Germany, Private Frank Savicki of Shenandoah, Pennsylvania, was captured at Chateau Thierry. Three months later he made his escape by locking the guard house door upon his jailer and fleeing to Switzerland by night. Donor: Frank Freidel, who obtained these photographs from the National Archives.
  8. Frank Savicki (znany w USA także - nieprawidłowo - jako Sovicki) ma swoje miejsce w historii. W Stanach Zjednoczonych zachowała się poniższa informacja: Private Frank Sovicki, 338407, Company C, Fourth Infantry, of 318 East Central St., Shenandoah, PA., first Amer to escape from a German prison camp. Frank is a Polish-American but volunteered three days after America declared war. At the time he was captured he was attached to Company B of the Fourth Inf. which was at hill 204 near Chateau-Thierry. Cut off from Company C, Frank, with two other non-commissioned men hid in a shell-hole. Both his companions were killed by snipers. At night Frank tried to reach the American lines. Seeing a group of soldiers whom he believed to be Americans he shouted: "Don't shoot, I'm an American". He was felled from behind, and his gun taken from him upon reaching Switzerland on Oct. 11, 1918. Frank said: "I'm going right back to the trenches as soon as I reach France, and believe me I'll get a few more before the war's over".
  9. Podforum „Polonia w amerykańskich siłach zbrojnych i przemyśle zbrojeniowym” jest, poza wszystkim innym, zaproszeniem do dzielenia się rodzinnymi tradycjami, wspomnieniami, zdjęciami, wszelkimi innym informacjami o tych i o tym, czego podforum dotyczy. Zgodnie z tytułem głównego forum „Wojny Światowe” tutejsze podforum poświęcone jest wkładowi Polonii amerykańskiej w różne sprawy związane z wojskowością Stanów Zjednoczonych wyłącznie podczas I i II wojny światowej. Największa poza Polską diaspora polska zawsze była (i jest) w Stanach Zjednoczonych. Według amerykańskich spisów ludności oraz polskich szacunków na przełomie XIX i XX wieku Polonia w USA liczyła 1-2 mln osób. Ta część Polonii wniosła wkład w udział Stanów Zjednoczonych w I wojnie światowej i tą polską społecznością w USA ma zajmować się tutejsze podforum. Jest o czym mówić, ponieważ ponad 300 tys. Amerykanów polskiego pochodzenia znalazło się w 5-milionowych siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych zmobilizowanych i zorganizowanych na okoliczność I wojny światowej. Z kolei w pierwszej połowie XX wieku podobne szacunki amerykańskie i polskie określały liczbę członków Polonii w USA na około 3-4 miliony. Ta z kolei część Polonii wniosła wkład w udział Stanów Zjednoczonych w II wojnie światowej i tą polską społecznością w USA również ma zajmować się tutejsze podforum. Dla zachowania porządku w podejmowanych tematach uprasza się szanownych forumowiczów o zachowanie cezury czasowej zgodnej z głównym forum „Wojny Światowe” oraz o trzymanie się pewnych definicji tego, kim będziemy się tutaj zajmowali, a mianowicie: ● polonijnymi instruktorami/szkoleniowcami/wykładowcami z zaplecza amerykańskich sił zbrojnych, którzy szkolili żołnierzy biorących udział w I i II wojnie światowej; ● polonijnymi żołnierzami z frontów obu wojen światowych; ● powojennymi losami ww. żołnierzy; ● polonijną kadrą kierowniczą fabryk branży zbrojeniowej z czasów I i II w.ś.; ● polonijnymi technikami/inżynierami/konstruktorami/wynalazcami, którzy opracowali coś wykorzystywanego w przemyśle zbrojeniowym omawianych okresów obu wojen; ● publikacjami i różnymi inicjatywami upamiętniającymi ww. postaci Polonii amerykańskiej. Zapraszam do współtworzenia podforum oraz wspominania swoich przodków w Polonii Stanów Zjednoczonych i do publikowania tutaj wszelkich informacji o innych sprawach zdefiniowanych powyżej.
  10. Tak tylko dla przypomnienia i prawidłowego uczczenia pana prezydenta: Nie zakończył ośmiu wojen, ale 10. Bo jeszcze były zakończone przez niego wojny Kambodży z Armenią oraz Albanii z Aberbajdżanem.
  11. Dlatego wspomniałem, że zadziałałem tylko jako relacjonujący, co się mówi o tych sprawach, bo to też ciekawe, jakim zjawiskom jesteśmy wszyscy poddawani. Przez 4 lata wojny liczba jej komentatorów rosła i rosła i dziś w samych tylko mediach elektronicznych komentuje ją 414 osób. A w takiej masie zawsze będą i bzdury, i informacje nawet różnych fachowców, ale jednak mówiących inne rzeczy. Taka to już „mgła” tej I Wojny Światowej Live.
  12. Zborowski do czegokolwiek wygląda nietypowo. Przez wiele lat miałem z nim tego samego stomatologa przy Śniadeckich - warśawiaki wiedzą co to. On, jak coś szepnął pani doktor, to fala dźwiękowa szalki Petriego rozwalała i tynk się sypał. Już nie mówiąc o tym, że ledwo się mieścił, a raczej nie mieścił, na fotelu.
  13. To pewnie miałaś coś - jak z F-16 - Block 40, albo Block 50 lub 70. Ja, jak miałem Gończego Polskiego, to najwyraźniej miałem - jak z F-16 - coś à la Block 15, bo za chińskiego boga na nic nie działało.
  14. No właśnie... Odkąd przeczytałem gdzieś, że do człowieka wystarczy aromat-esencja do ciast, to siebie zabezpieczam przed tym draństwem esencją waniliową i mam spokój. Gorzej z psem. Była taka jedna świetna obroża przeciwkleszczowa (z państwa UE) dla psów i funkcjonowała długo, aż ktoś w Brukseli się dopatrzył, że jeden składnik w tej obroży jest cuś nie halo. I się ta obroża stała „obrożą wyklętą” - od czasu tej „afery” można ją było kupić on-line tylko w USA. Teraz nawet tam jej nie ma. Zastąpiła ją konkurencyjna, też z państwa UE, ale innego. Na razie nikt się jej nie czepia. Jest w miarę dobra, ale nie zabija kleszczy na psie. Powoduje tylko, że są otumanione i nie wgryzają się w ciało psa. Chodzą po nim jak pijane, więc łatwo je wyczesać/wyskubać z sierści, nie z ciała.
  15. Owszem, nie, ale bliska okolica - być może pod wpływem tego, co ów gentleman reżyserował i jakie GRH mu w realizacji serialu pomagały. :-) Naoglądał się człowiek „Bękartów wojny” i zrobił coś podobnie komiksowego, tyle że w formie serialu. A przy okazji zafundził sobie klawe wdzianko z okolic tematu. Ale za gwarę starowarśawską w tym serialu to szóstka Powiśle i Czerniaków rulez w tym filmie.
  16. Nie podejmuję się tego komentować, bo się nie znam, ale tak tylko informacyjnie relacjonuję - Damian Ratka powiedział ostatnio, że w zasadzie wszystkie ukraińskie filmiki o niszczeniu ruskich czołgów przez drony to propagandowe bzdury, bo ruski czołg-rekordzista wytrzymał 70 trafień dronami. I że - owszem - są te czołgi niszczone, ale zwracał uwagę, że te filmiki są już tylko z dobitek po iluś tam wcześniejszych trafieniach różną bronią. Z kolei ppłk Korowaj mówił kiedyś, że był przypadek, że ukraińskiego Abramsa unieruchomiły dwa drony. I takie to są informacje z tej wojny...
  17. Takich patriotycznych przedmiotów podczas II wojny powstały w USA miliony, bo 12,2 mln ludzi było wtedy w amerykańskim wojsku, a przy tym w rodzinach żołnierzy panowała lifestyle'owa moda, aby nosić coś takiego. Do dziś jest zalew takich rzeczy na aukcjach. Są to właśnie sygnety, znaczki, bransoletki, breloki, wisiorki, kolczyki, inne trudno definiowalne rzeczy nie całkiem użytkowe, a wyginane np. z oryginalnych odznak wojskowych, korpusówek itp. Nazywało się to potocznie sweetheart jewelry. Tego wszystkiego nie wolno było ani robić, ani nosić, jeśli a) naruszało to oficjalną heraldykę sił zbrojnych; b) co gorsza było wykonane z jakichś oryginalnych odznak, oznak stopnia itp. Na tym sygnecie jest zgrabne obejście prawa (a prasa pisała wtedy wręcz prawne pogróżki, że nie wolno bawić się wojskową galanterią mundurową), gdzie amerykański orzeł jest „tyle o ile”. Nie ma przepisowych 13 gwiazdek, tylko ma 5 kropek; nie ma w szponach przepisowych 13 strzał tylko ma coś, co wygląd jak jedna łyżka; nie ma wstęgi z sentencją „E pluribus unum”, zatem od strony prawnej producent sygnetu broni się. A jednocześnie przekaz z sygnetu jest jasny, że jego nosiciel jest dumny, że ma członka rodziny na wojnie. Widać przetarcia od barwy złotej do srebrnej. Sugerowałoby to produkcję rzeczywiście z II wojny, gdy dla sektora cywilnego było ścisłe embargo na metale kolorowe. To przypomina „bieda orły” na czapki oficerskie z tamtych czasów, które tłoczono z tandetnej blachy i mosiądzowano, podczas gdy w normalnych czasach orły robiono zupełnie inaczej. Pytasz, czy to theater made? Raczej nie. Na 99,9 proc. to wyrób amerykański. Brytyjczycy spośród falerystyki robili Amerykanom podczas II wojny inne rzeczy i z ołowiu, bo też tam było embargo na metale dla rynku komercyjnego. W Niemczech, w amerykańskiej strefie okupacyjnej wprawdzie niemieccy grawerzy/medalierzy robili dla US Army różne rzeczy, ale te przepisowe typu odznaki specjalności wojskowych, odznaki DUI, oznaki stopni itp. Skala tej niemieckiej produkcji nie była wielka. Z kolei w wyzwolonym Beneluksie nie są znane takie sweetheart jewelry. Spośród rzeczy metalowych tylko Belgia natychmiast po wyzwoleniu zaczęła produkować dla US Army aluminiowe kubki/menażki M1910 do manierek. Gdyby to był oficjalny wyrób amerykańskiego państwa dla jego sił zbrojnych to orzeł byłby inaczej cyzelowany, a sygnet zwyczajowo byłby z 10-karatowego złota.
  18. Z życia dziczy turańskiej... „Idzie ostatnia hołota”. Wyciekły nagrania, kogo Rosja werbuje na wojnę w Ukrainie Napływ nowych żołnierzy kontraktowych na wojnę w Ukrainie zmniejszył się o jedną czwartą - opisuje jeden z rosyjskich portali. Rosyjscy wojskowi nieoficjalnie narzekają, że z bełkoczących alkoholików i desperatów bardzo trudno uformować armię zdolną do działań bojowych. - Jest o wiele więcej alkoholików, narkomanów czy osób bezdomnych ze wsi. Jest ich wielu i prawdopodobnie w tym roku będzie ich jeszcze więcej. Poza Moskwą właściwie wszędzie obserwujemy ten trend - przekazał rozmówca portalu Wierstka związany z rosyjską armią.
  19. A co se będziemy żałować? My tu prawie wszyscy geniuszami jesteśmy, bo wiemy to samo, co Kasparow. Emerytowani generałowie NATO, politycy i politolodzy wymyślają jakieś teorie, a sprawa jest prosta, dokładnie taka, jak powiedział Kasparow.
  20. Nienawidzący reżimu putlera dysydent Garri Kasparow w zachodnich (a częściowo w polskich też) mediach jest uważany nie tylko za geniusza szachów, ale w ogóle za intelektualistę, filozofa, myśliciela, wybitnego znawcę całej tej przestępczej kremlowskiej organizacji. Czyli geniusz jak sto pięćdziesiąt. I co geniusz mówi? Jest wrogiem Putina. Mówi, jak długo potrwa wojna Nie ma żadnych oznak, że wojna mogłaby się skończyć jutro - twierdzi Garry Kasparow. Rosjanin jest jednym z największych krytyków Władimira Putina i polityki Kremla. Twierdzi, że wojna będzie trwała tak długo, jak długo Kreml będzie miał na nią środki. W takim razie ten wątek forum składa się w większości z geniuszy, ponieważ tutaj też uważa się tak samo, jak mówi Kasparow.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie