Erih
Użytkownik forum-
Zawartość
6 545 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Zawartość dodana przez Erih
-
Nie wiem, czy ten osobnik z cyrku uciekł, jest myśliwym czy kupił uprawnienia na bazarze. Odstrzał zleciło miasto, i o ile wiem, to miejscy urzędnicy powinni zadbać by odbył się on w sposób bezpieczny dla mieszkańców. Na 99% urzędasy nic w tym kierunku nie poczyniły, tylko znalazły jelenia, który za małą kasę dostał zlecenie na odstrzał niebezpiecznych zwierząt. Sam miałem nieprzyjemność obserwować podobne działania miejskich urzędasów, tylko w moim wypadku trafiła kosa na kamień, i miasto musiało zapłacić za całość . Ale wili się jak glizdy w occie do ostatniej chwili.
-
Czyli miasto zleciło odstrzał, a jak zrobiło się o sprawie głośno to polecieli do prokuratury. W dodatku zleciło to, jak sadzę, "po taniości", jednemu człowiekowi, bez zapewnienia mu wsparcia. Paradne. Strzelec był głupi, że na takie coś poszedł, ale winę ponosi co najwyżej częściową jeżeli jakąkolwiek (z filmików psinco wynika).
-
No fakt zjeść się nie da. Dziczyznę da się zjeść z przyjemnością. Znaczki, kadry i te inne to działalność zastępcza. A te kilka dzienników to tak jakby przykłady proszę.
-
Pełna zgoda. Z tym że o tym, czy były jakieś zabezpieczenia czy nie, nic nie wiemy. W jaki sposób odstrzał był prowadzony, też nic. Po pierwsze, z tymi "nieuzbrojonymi zwierzętami" to jakiś żart. Po drugie, nasi przodkowie byli drapieżcami zanim stali się ludźmi, i dziwienie się że upolowanie obiadu samodzielnie sprawia satysfakcję jest co najmniej dziecinne. Jeden poluje na numizmaty, inny na cudne kadry, albo szable, a są tacy co polują na dziki. No, oczywiście są i tacy co polują na najtańszego browca w promocji, i serial w telewizji, ale tych pomijam.
-
No widać że się nie znasz. Leśniczy nie zajmuję się zwierzyną zamieszkującą lasy (no, chyba że przy okazji jest myśliwym). PS Chętnych na polowanie z łukiem i dzidą było by sporo, Ale, zauważ, przepisy na to u nas nie pozwalają. PS II Nie wiem czy lekko przerobiony Mauser 1898 czy mosiek, albo myśliwska dwururka "Iż" to jest wypasiony sprzęt. Ale zapewniam, że skuteczność w polowaniu gwarantują mocne nogi, cierpliwość, znajomość terenu i tematu, dobre oczy i słuch. Bez tego "wypasiony" sztucer za dziesiąt tysięcy będzie tylko przedmiotem kolekcjonerskim.
-
Fala, raczej nierównowagi, i nie my - nie jestem myśliwym. Myśliwi, wyobraź sobie, dbają o populację zwierzyny wszelakiej w lasach i na polach, reintrodukują rozmaite gatunki itd. W dodatku robią to skutecznie i z głową - w przeciwieństwie do "zawodowych ochroniarzy przyrody" którzy najczęściej w DE byli, a nie w lesie, GB widzieli a nie węża. Bo oni się na tym zwyczajnie znają - z praktyki.
-
Fala , inna była by śpiewka gdyby dziki zdążyły kogoś uszkodzić. A wiele nie potrzeba.
-
Czyli mieszkańcy najpierw na dziki narzekali, a potem narzekali że do dzików strzelano. I w dodatku za wolno je sprzątano. Paradne acz typowe.
-
Nie chcę straszyć, ale myśliwi zaczynają się powoli przekonywać do dokumentowania takich incydentów. Skończy się szczekanie jak jeden z drugim zapłaci słony mandat za wałęsającego się psa.
-
Powinien jeszcze właściciela pod... podać na tacy właściwym organom. Kiedy psiarze się nauczą, że psa prowadzi się na smyczy i w kagańcu?
-
Celował w drzwi i okna. Cel spory, więc pewnie trafienie zaliczył.
-
Prawdę mówiąc nie mam. W dodatku nie widzę co coponiektórych razi w takim sposobie noszenia broni.
-
Na starość poczucie humoru chyba mi zanika.
-
No dobra, stary jestem, od rana przy monitorze, oświećcie mnie gdzie wy tam strzelbę widzicie?
-
To się nazywa objawy nieswoiste.
-
Przy czym to drugie jest daleko bardziej prawdopodobne niż to pierwsze, nie wspominając nawet o nośności wiejskich mostków, które pod takim perszeronem po prostu się załamią. A na punkcie kontrolnym o wiele większe wrażenie zrobi poczciwy BTR, o ROSOMAKU nie wspomnę. Reasumując, kupowanie z demobilu tego typu specjalistycznych pojazdów - przygotowanych na cokolwiek odmienne warunki i sposób użycia, jest bez sensu. I pachnie mi kolejnym defiladowym pucowaniem hełmów pastą Nivea.
-
Zara zara. Mowa jest o przejęciu części kompetencji od Wojewódzkich Sztabów Wojskowych.
-
Albo jest to kolejny Miś na miarę naszych możliwości, albo plan wzięcia dużej części społeczeństwa w kamasze w celu złapania za twarz. Jedno i drugie to pomysły raczej debilne, ale czego się spodziewać...
-
Jak na dziś dzień to WOT łazi wzdłuż płota robiąc antyreklamę turystyce trans- -zielono-granicznej, a nie utrudnia życie zielonym ludzikom, których w/g mojej wiedzy nie stwierdzono. PS Rano w TV wypowiadał się jakiś Litwin w tonie że mają kilka tysięcy "turystów" do przerobienia, z czego większa część kwalifikuje się do odesłania ciupasem do domu, włączając w to tych co się za Afgańczyków podawali.
-
Zależy które służby i jakich zielonych ludzików. Zielone ludziki dzielą się na zwykłych zadymiarzy oraz znacznie mniej licznych zawodowców. Zwykli rozrabiacze to jest poziom przeciętnej piechoty zmotoryzowanej, tyle że bez ciężkiego sprzętu. WOT jest szczególnie groźny dla drugiej kategorii - zawodowców. Ci mają po cichu wparować, zrobić kuku i się zawinąć nie pozostawiając śladów i świadków. Dla nich szczególnie groźne jest nasycenie terenu lekką piechotą, łażącą, sprawdzającą, wypytującą i w dodatku zorientowaną w swoim terenie. Nie dlatego, że mogli by im wklepać w walce -nie ten poziom- a dlatego że jakikolwiek kontakt z WOT kończy się "zaświetleniem" i żegnaj Wania. Jest też kwestia zdesperowanych imigrantów i wkurzonych przemytników.
-
W kręgach miłośników broni palnej nasz krajowy VIS jest pierwszym obiektem pożądania. Ci sami ludzie zgadzają się bezapelacyjnie, że Browning HP (mówimy o pistoletach z okresu do 1945 roku) jest zdecydowanie lepszy.
-
Ostatnio dosyć intensywnie zapraszają ;)
