Skocz do zawartości

Erih

Użytkownik forum
  • Zawartość

    6 568
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Zawartość dodana przez Erih

  1. Tak już na szybkości: Wrzucasz do jednego worka dwie sprawy. Po pierwsze niszczenie świątyń prawosławnych (tuż po odzyskaniu niepodległości) w Polsce Centralnej - to nie było "prześladowanie prawosławia" tylko oczyszczanie przestrzeni publicznej z symboliki zaborczej. Akcja zamian cerkwi z powrotem na kościoły katolickie - podobnie, plus gwałtowny spadek udziału ludności prawosławnej w ogólnej liczbie ludności. natomiast fale druga i trzecia to faktycznie represje przeciwko ludności prawosławnej - przy czym w mniejszym stopniu dotyczyło to chyba świątyń prawosławnych, a w większym grekokatolickich. Ale tu pewności nie mam. Sprawa była związana z tym, że w okresie rodzenia się II RP niespecjalnie było wiadomo ile ziem na wschodzie przypadnie Polsce. Rodząca się II RP obiecała Ukraińcom sporą autonomię, język urzędowy i tak dalej (Piłsudski wręcz dążył do utworzenia osobnego państwa ukraińskiego), ale po fakcie się z tego wycofano. O sprawie "tulipanów' napiszę może osobno, bo wymaga to dłuższej i rozbudowanej wypowiedzi.
  2. No i masz. Czy ten twój "ulubiony" historyk tworzył swoje opowieści generując dokumenty z epoki? Czy tylko dobierał pasujące pod tezę? Krótko:czy on fałszował dokumenty, czy tylko kłamał? Bo książka najlepszego nawet historyka to nie "kwit" - kwitem będzie dokument z epoki. I to nie każdy, jest w historii obowiązek krytyki źródeł, czyli zasada nie wierzymy nikomu na słowo. Mamy np relację arabskiego podróżnika, średniowiecznego, jedną z pierwszych opisujących Polskę. A tam stoi że w Polsce na szeroką skalę uprawiano winorośl i oliwki. Sensacja! Ale bierzemy się do ostukiwania szafki, sprawdzamy w opracowaniach archeobotanicznych... No nie. Oliwki u nas w średniowieczu nie rosły. Czyli źródło okazuje się mało wiarygodne. Ale z kolei sprawdzamy sobie opowieść tegoż podróżnika na inny temat... a tu ciekawostka, pokrywa się z inną relacją. czyli tu mamy akurat potwierdzenie. I tak dalej, w pocie czoła. Piszemy na ten temat bo ja wiem, doktorat.
  3. Fajna kicia :)
  4. Dotknąłeś właśnie jednej strony problemu, który mnie nurtuje od dawna. A historią interesuję się od małego. Problem nazywam sobie roboczo zjawiskiem wahadła albo syndromem huśtawki. Otóż okresowo w historiografii występuje tendencja albo do gloryfikacji różnych zjawisk, osób, formacji, albo do ich "odbrązawiania". Albo raczej "malowania na brązowo" niemile pachnącą substancją. Ze skrajności w skrajność. A to nasze wojsko było najpiękniejsze wspaniałe i w ogóle, albo niekompetentne, źle zorganizowane, wiecznie pijane i wręcz zbrodnicze. Albo nasi spadochroniarze byli elitą elit, albo patałachami pod specjalnym nadzorem. W zależności od chwilowej mody albo nastawienia piszących, albo potrzeby propagandy takiej czy innej. Przy czym kiedyś takie trendy zachodziły okresowo, a obecnie coraz częściej ktoś kreuje jakiś skrajny obraz by na fali kontrowersji zabłysnąć. Nie wiem czy pamiętasz, ale swego czasu "ikoną" przedstawień zbrodni UPA było pewne bardzo drastyczne zdjęcie zamordowanych dzieci. Wszyscy je powielali, komentowali, zamieszczali. Po dłuższym czasie wyszło szydło z worka, okazało się że zdjęcie, choć jak najbardziej autentyczne i historyczne, zupełnie tej sprawy nie dotyczy - morderstwo na dzieciach popełniła ich własna niezrównoważona matka. Dlatego ilekroć pojawiają się jakieś szczególnie drastyczne, szokujące fakty, to u mnie zapala się pomarańczowa lampka ostrzegawcza i pytanie o źródła. O dowody. I absolutnie nie akceptuję twierdzeń "to wszyscy wiedzą" "niewygodna prawda" czy innych wykrętów. Mają być fakty, dowody, kwity, a jak nie to wypad. A im bardziej sprawa głośna, tym mocniej będę się dobijał do szafki. Bo ta szafka najczęściej okazuje się pusta albo wręcz tylko namalowana na ścianie. I co do zasady, odrzucam na wejściu opinie skrajne jak również wygodne "prawda zazwyczaj leży po środku". Prawda prawie nigdy nie leży po środku, i prawie zawsze opinie skrajne okazują się ciężkim wypaczeniem rzeczywistości (najczęściej na zapotrzebowanie polityczno-propagandowe).
  5. Landszaft, czy istnieją jakieś potwierdzone przypadki stosowania takiej metody upodlenia przez jednostki zmilitaryzowane (Policja, wojsko) IIRP wobec Ukraińców? Bo przypadków przyklejania Sanacji rozmaitych grzechów których albo nie było, albo popełnił je kto inny, to znam kilka. Tak więc poproszę o źródła.
  6. II RP zobowiązała się też do zapewnienia ludności ukraińskiej autonomii porównywalnej z autonomią śląską, czego nie wykonała. Język rusiński (Ukraiński) nigdy nie zyskał statusu urzędowego, szkoły z językiem ukraińskim były likwidowane i tak dalej. Smutne dziedzictwo Endecji.
  7. II RP zlikwidowała wszelkie tytuły, szlacheckie i arystokratyczne, raz i do końca. I te "urzędy" szlacheckie i te arystokratyczne. Pozostały w obiegu de facto jako zwroty grzecznościowe. Swoją drogą sama ustawa była skierowana przede wszystkim w tytuły arystokratyczne jako nadawane przede wszystkim przez zaborców. Pan hrabia, graf czy inny księciulo w oczach państwa stawał się zwykłym obywatelem RP i żadne przywileje z racji urodzenia (ani zakupu tytułu, jak to się zazwyczaj odbywało) nie miały znaczenia. A wręcz w założeniu tytuł arystokratyczny miał przynosić wstyd, jako pozyskany w wyniku kolaboracji. Co nie do końca zadziałało - tytułomania się pleniła. Co do Wiśniowieckiego: tak, był magnatem RON, państwa wielonarodowego. Natione Rutensis, nobiles Polonus. Co nie zmienia faktu, że był Rurykowiczem z Ukrainy, czyli na dzisiejsze stosunki Ukraińcem. Swoją drogą Ukraińcy bardzo tego akurat Wiśniowieckiego nie lubią, uważają że walcząc z Chmielnickim zdradził swój naród. Ale już jego dziada czy tam pradziada wielbią pod niebiosa. Co do Kozaków (a właściwie Zaporożców) masz dużo racji, to była taka...:) lokalna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym, skupiona w Siczy. Zbieranina awanturników z całej okolicy, szlachty banitów, chłopów (zarówno polskich jak i ruskich) zbiegów którym szabla smakowała lepiej od pługa, Tatarów, moskiewskich dezerterów i każdego innego który nie cenił sobie statecznego życia. Na koniec co do osadników. W czasach RON (a naprawdę od Kazimierza Wielkiego i wcześniej) na Ukrainie był problem. Było dużo dobrej ziemi do uprawy, tylko po najazdach mongolskich nie było komu jej uprawiać. Pojawiło się ssanie: mam ziemię, ale bez ludzi którzy ją uprawią nie mam z niej nic. Więc właściciele ziemscy z Ukrainy ściągali sobie poddanych skąd mogli, a mogli przede wszystkim ze starych ziem Korony, bo tam trzeci czy czwarty chłopski syn nie mógł za bardzo liczyć na spadek, a na Ukrainie dostawał tyle ziemi ile mógł obrobić plus kilkanaście lat wolnizny na zagospodarowanie. Piękna perspektywa, prawda? Oczywiście jak wolnizna się kończyła, to często wybuchał bunt... I tak się to toczyło. Przy czym, jak właściciel gruntu postawił cerkiew, to mieszkańcy z czasem stawali się Ukraińcami, jak postawił kościół katolicki to nawet miejscowi stawali się Polakami. I tak to się jakoś toczyło, do momentu kiedy Prusy uznały że narobią caratowi smrodu kreując na Ukrainie lokalny nacjonalizm.
  8. Wiesz, wracając z pracy miałem okazję posłuchać rozmowy 2 Ukrainek w średnim wieku. Oj, oberwało się (słownie, oczywiście) temu panu okrutnie. Właśnie za "bohaterów UPA" i problemy jakich potencjalnie narobił Ukraińcom w Polsce. O tym jego szefie kancelarii też było, i określenie g-arz bylo najłagodniejsze. A, jeszcze jedno. W II RP nie było "panów szlachty" bo ich jedną z pierwszych ustaw zlikwidowano, natomiast osadnictwo na Kresach było właśnie głównie wojskowe. Natomiast co do czasów dawniejszych, czyli RON, to najzabawniejsze że powstania kozackie były wymierzone głównie w innych Ukraińców. Konkretnie w ówczesnych "oligarchów", tzw "królewięta ukrainne", czyli lokalną magnaterię pochodzenia ruskiego. Przecież "partią wojny" kierował Ukrainiec, Jarema Wiśniowiecki, wnuk Dymitra "Bajdy" Wiśniowieckiego (twórca Siczy, dowódca licznych hadzek, krótkotrwały władca Mołdawii czy tam Wołoszczyzny, zabity w Istambule. I ojciec Michała Korybuta... Króla Polski. Co z resztą nie dziwi - ten książę z Rurykowiczów miał potężny majątek właśnie na lewobrzeżnej Ukrainie. Tak że historia nie jest bynajmniej prosta ani liniowa. Niech sobie dadzą po razie a na koniec idą się napić. Może być melisa.
  9. Fakt. Ukraińcy "tylko" zapomnieli, że poza pewnymi względami sentymentalnymi, dla polskiej klasy politycznej Ukraina liczy się tylko jako: po pierwsze primo jako przeciwwaga dla imperialnej polityki Rosji po drugie primo jako potencjalny rynek zbytu. Skończy się Rosja ze swoimi marzeniami o odbudowie imperium, punkt pierwszy straci znaczenie. Jak punkt pierwszy straci znaczenie, to skończą się pieniądze dla Ukrainy. Więc Ukraina bez pieniędzy stanie się mniej atrakcyjnym rynkiem zbytu. Pozostaną ewentualnie historyczne resentymenty. Kremlowska propaganda od lat pracuje nad tym, by nie były pozytywne.
  10. Nie da się ukryć, że niektórym politykom na Ukrainie uderzyła do głów sodówka. I przy całej sympatii do ukraińskiego społeczeństwa, obawiam się że te błędy odbiją się i politykom, i społeczeństwu ukraińskiemu już nie czkawką a ciężką zgagą. Oby samemu społeczeństwu w jak najmniejszym stopniu.
  11. Rosjanie weszli na ten teren wykolegowując Francuzów. Jak miejscowe władze w końcu oprzytomnieją, dotrze do nich że Rosjanie mają mocną propagandę ale w polu są zwyczajnie ciency, to znowu zwrócą się po pomoc choćby do Francuzów. W międzyczasie lokalni islamiści totalnie pogonią europejskich pięknoduchów którzy wiązali Francuzom ręce. Francuzi wrócą na pełnej i z islamistami będzie koniec. Co do Zatoki Perskiej, to Iran, owszem, wychodzi z konfliktu z twarzą, ale też potężnie osłabiony. Wystarczy wymiana Oranżgutana na kogoś sensowniejszego i skończy się kozaczenie ajatollachów.
  12. Nie jestem pewny modelu, ale widziałem tego typu ciągniki używane do zwózki drewna, gdzieś na wschód od Uralu. Sama maszyna była dosyć uniwersalna, więc czemu nie?
  13. Tyle że znając metodologię pracy rosyjskiego propagitu, to co Moskwa przedstawi będzie tak przesadzone że dla średnio przytomnego człowieka po prostu niewiarygodne. Oczywiście Moskwa celuje w odbiorcę półkę niżej.
  14. Najwyraźniej do wypowiedzi "czynników oficjalnych" należy standardowo dopisać jedno zero.
  15. Skoro kontekst rybacki, to może obciążniki ale nie do wędki a do sieci?
  16. Wodorosty, dno i co najmniej trzy metry mułu. Do Brałna z nim!
  17. Trzeci przedmiot wygląda na klamrę od pasa, nie koniecznie ludzkiego - w uprzęży końskiej takich zapięć znajdzie się co najmniej kilka.
  18. Sprawa jest dosyć prosta: Ukraińcy Kosy zajmować nie muszą ani nie potrzebują. Z ich punktu widzenia wystarczy że Rosjanie się stamtąd wyniosą.
  19. Co do zasady muszę się z Tobą zgodzić, może poza przypadkiem Benita - co prawda był sprzymierzeńcem Adolfa, ale Polakom zasadniczo nie szkodził a bywało że Włosi w czasie DWS zachowywali się wobec Polaków lepiej niż przyzwoicie. Z drugiej strony przywrócenie OOB było symbolicznym powrotem do tradycji RON i II RP.
  20. A ci coś w sprawie ukraińskiej mieszali? Niby mieli powód (wojny krymskie) ale nic na ten temat nie wiem.
  21. Szalki od małej wagi?
  22. Politykiem nie jestem, historią się interesuję, więc jakbyś chciał to mogę ci streścić. Tylko to będzie raczej długa opowieść, zaczynająca się gdzieś za Kazika Wielkiego, i trochę rozwleczona w przestrzeni, bo na miejscu mieszali Moskwicini, Osmanowie, Tatarzy Krymscy i Prusacy. A, i jeszcze Cesarstwo.
  23. Dokładnie tak. Już nawet nie wchodząc głębiej w przeszłość* ta jedna postać wystarczy żeby totalnie strollować cały ten bajzel wokół orderu Orła Białego. Wystarczy nadać go Tarasowi Bulbie, faktycznemu twórcy UPA, który ostro na ten przykład protestował przeciwko stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej przez Niemców wobec ludności Ukrainy. I kij go obchodziło, że to akurat Polacy byli. O reszcie jego akcji można na wiki poczytać. * Wchodząc głębiej w przeszłość mamy Semena Petlurę, Konaszewicza-Sahajdacznego i kupę innych.
  24. Ojej. Tak się składa że jednym z głównych dostawców technologii dronowych dla UA jest jak najbardziej polska firma. Firma ta zaopatruje też WP. Jeżeli sądzisz że tą firmą zarządzają amatorzy którzy nie zbierają wszelkiego info od strony ukraińskiej, to... PS Firma jest prywatna, za państwową bym nie ręczył.
  25. 50 koron czeskich "Praga mater civitas". Wyjęte z donicy przed marketem. Chyba wyskoczyło z wózka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie