Skocz do zawartości

Erih

Użytkownik forum
  • Zawartość

    6 624
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    32

Zawartość dodana przez Erih

  1. Żaden nie musiał, to proste. "Przypisanie do herbu" oznaczało uznanie praw stanowych szlachty litewskiej na równi z prawami szlachty polskiej. Rody możnowładcze które wymieniłeś nie musiały w tym celu przyjmować herbów polskich, bo miały własne. Natomiast rody pomniejsze, które własnych herbów nie miały, mogły przyjąć któryś z herbów szlachty koronnej. Ruskie "bojarstwo" to była jednak klasa trochę bardziej płynna od polskiej szlachty, nawet tej z końcówki XVI wieku.
  2. https://polona.pl/public-collections/collection/5cc5e359-7ecb-4a2a-9bfb-a0bf4db273d3 A poszukaj sobie sam... PS "Dopuszczenie do herbu" nie znaczyło że szlachta litewska przyjmowała herby szlachty polskiej. Owszem, mogło tak być ale nie musiało.
  3. A skąd wiadomo że akurat z myśliwskiej a nie ze sportowej skoro oba typy używają analogicznej amunicji?
  4. Prawa na Ukrainie obowiązywały te same co w reszcie Korony (odkąd Ukraina stała się tejże Korony częścią). Przy czym, ciekawostka, nieco inne prawa obowiązywały na Litwie. Ciekawostka druga, wiele najmożniejszych rodów magnackich (Sapiehowie, Radziwiłłowie) wywodziło się właśnie z WXL.
  5. Jeżeli działa na polu genealogii to nie bardzo będzie miała jak.
  6. Faktycznie, patrząc na kształt może to być nabijka na coś z grubej skóry z inicjałami właściciela - litery wyglądają na ryte ręcznie, więc produkcja seryjna raczej odpada.
  7. Patrząc po rozmiarze może to być "wkład" do zapalniczki stołowej/biurkowej.
  8. I zapominający że ten"polski pan" najczęściej był pochodzenia ukraińskiego - większość szlachty w województwach ruskich to byli spolszczeni Rusini, dopuszczeni do herbów i przywilejów bodaj po Unii Lubelskiej. Oczywiście, skoligaceni z polską szlachtą (któryż szlachcic nie chciał mieć księcia w rodzie...).
  9. Nie tylko w Sukiennicach.
  10. Jeżeli jest w rezerwie kadrowej (co dla mnie nie jest oczywiste) to wyląduje w razie "w" gdzieś głęboko na zapleczu i będzie ganiał poborowych do noszenia skrzyń w rękach, choć obok stał będzie wózek widłowy. Bo gdyby taki "mądry" trafił do linii to albo będzie siedział cicho i nie przeszkadzał, albo będzie "witaj smutku".
  11. No, chyba że dostaniemy priorytetowy zwrot 1:1 plus rabat na następne...
  12. No to jako dyżurny Advocatus Diaboli zadam ci teraz takie pytanie: Ok, doktryna NATO opiera się na tym że jeżeli przeciwnik okopie się na fest to NATO wyśle te swoje setki bombowców i przeciwnika zmiecie z powietrza. Stara, wywodząca się jeszcze z okresu DWS zasada dominacji w powietrzu. W Iraku sprawdziła się pięknie. Tyle, że gro tych sił - zwłaszcza bombowce strategiczne- to siły jednego z państw NATO. A co jeżeli, załóżmy rzecz całkowicie nieprawdopodobną, władzę w tym państwie jakimś nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności obejmie świr który resztę NATO ma gdzieś, a wręcz chce jego członkom pozabierać jakieś mało ważne wyspy, w dodatku 90% swoich sił zaangażuje w konflikt gdzieś w ślepej kiszce świata bo tamtejszy politykier wciąż chasa na wolności tylko dzięki wojnie, a za to ma na tego pierwszego tęgie chaki z czasów mocno grzesznej młodości? Krótko mówiąc, co zrobi NATO kiedy tych setek bombowców nie stanie? Jakie ma zasoby siły i środki, jaki ma plan B? Skoro główny gracz w tym wymyślonym ad hoc scenariuszu wypadł z gry, a np największym posiadaczem nowoczesnych rakiet p-lot okazuje się jakiś mało istotny kraik nad Wisłą z zasobem circa ebaut 200 szt? No co robimy?
  13. Też uważam że mocno Rosję przeceniacie. Przez ostatnich 35 lat zwłaszcza duże miasta mocno się zmieniły, poczuły odrobinę dobrobytu... Jak im się to wszystko teraz zabierze (a na to się zanosi) to rozniosą władzę na kopytach.
  14. Facet ewidentnie żyje realiami "Wielkiej Ojczyźnianej". Tyle że te czasy skończyły się circa ebaut osiemdziesiąt lat temu.
  15. Drewniana konstrukcja jak najbardziej może się wygiąć w taki łuk, jeżeli jest pokryta czymś w miarę elastycznym. I nie mówię tu o eleganckim gięciu meblowym tylko zwyczajnym przywaleniu o coś twardego z dużą siłą. Po prostu elementy konstrukcji popękają wzdłuż słojów, rozejdą się a powłoka nadal będzie trzymała całość w (pozornie) jednym kawałku.
  16. To mógł być dron obserwacyjny monitorujący np sytuację pożarową w lasach albo testy na długotrwałość lotu. takie przeloty trzeba zgłaszać w odp. urzędach, więc jak taki ptaszek pojawi się na radarach nikt rabanu robił nie będzie.
  17. Musiałby się pojawić ktoś kto zbiera katalogi reklamowe firm międzywojennych, a najlepiej kilku ktosiów z rozmaitych dziedzin. Ja mam np "Poradnik Foto-Gregera" z tym że wydanie dosyć ubogie. Późniejsze były bardziej rozbudowane.
  18. Rozważ też opcję, że włoskie okulary ktoś do nas sprowadzał i na miejscu sprzedawał. Ja mam francuską brzytwę po przodku, który najdalej co był to w Zakopanem.
  19. A z braku Tutek wystrzeliwują je z procy.
  20. We Włoszech przełomu XIX/XX wieku działało wielu fotografów (nie tylko Włochów) ze względu na znaczenie historyczne tego regionu. Tworzono całe kolekcje dydaktyczne rozpowszechniane w postaci slajdów na szkle.
  21. W starych pociągach bywały też mosiężne.
  22. Bardzo możliwe. Też myślałem o blokadzie okna podnoszonego, ale te popularne są w Anglii, nie u nas... A zapomniałem właśnie o oknach w wagonach kolejowych.
  23. Mała uwaga dotycząca analogii polsko-rumuńskich. Ze dwa lata temu zrobiłem sobie podróż sentymentalną do Rumunii. Większość pobytu byłem w Konstancy, więc nie odmówiłem sobie wycieczki deltą Dunaju. Jadąc do punktu startowego w Tulczy obejrzałem sobie tamtejszy krajobraz. Tam jedziesz kilometr, pięć, dziesięć nie widząc ani jednego domu. Pola, łąki, znowu pola. Więc ryzyko że coś zestrzelonego spadnie tambylcom na głowy jest minimalne. U nas nawet na ścianie wschodniej aż takich pustek nie ma. Dwa, jakoś nasi radarowcy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku potrafili na podstawie obrazu radarowego określić co leci i co kombinuje. I nie zdarzało im się jakoś grubo pomylić. Więc albo w wojsku doszło do potwornego regresu, albo pan Kamizela raczy zmyślać. Trzy, ale co tu się dziwić ekspertom z internetu, kiedy np na strzelnicach udzielają się spece z taktyki (zielonej, żeby nie było) którzy po każdym strzale nakazują szkolonym ludkom broń zabezpieczać, a odbezpieczać dopiero przed oddaniem następnego strzału. Kiedyś zrobiłem takiemu demonstrację, oczywiście od razu dostałem wykład o "bezpieczeństwie". Ok, uczcie cywili bezpiecznego strzelania dynamicznego, trenujcie te swoje kowbojskie sztuczki... Tylko do stu diabłów nie nazywajcie tego strzelaniem bojowym!
  24. Nie jest to kurek ani analogiczny element, bo jak widać na zdjęciach jest z mosiądzu. A takie mocno pracujące elementy robiono ze stali. Bardzo możliwe.
  25. I pewnie nie zobaczysz... Ci z karabinkami to takie bieda-grupy, raczej nie mają porządnego sprzętu do filmowania no i możliwości oddelegowania kogoś żeby kręcił. Co innego grupy latające - ci czasem używają karabinków i widać filmiki z zestrzeleniami. Niemniej, zestrzelenie takiego powolnego latadła z karabinka jest, tylko trzeba być dostatecznie blisko. A to oznacza konieczność nasycenia terenu dużą ilością ludzi - grupa strzelców co 400-600 metrów. PS No i ze względu że do broni strzeleckiej nie stosuje się amunicji smugowej/wskaźnikowej no to nie bardzo wiadomo od kogo latadło oberwało.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie