Skocz do zawartości

Erih

Użytkownik forum
  • Zawartość

    6 386
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Zawartość dodana przez Erih

  1. Jakieś dziwne jest to co piszesz. Niemniej, skoro pola nie są uprawiane to zwierzyna powinna mieć sensowne warunki do rozrodu.
  2. No to są te nieużytki czy zostały zaorane? Bo jeżeli zostały zaorane, to już nie są nieużytkami. Weź się zdecyduj.
  3. Po pierwsze, chyba nie ten kawałek mojej wypowiedzi zacytowałaś. Po drugie, nie, nie poradzi sobie - chyba że zakładasz że człowiek nagle zniknie co najmniej z obszarów wiejskich, że powrócimy do stanu sprzed bo ja wiem? VI wieku naszej ery?
  4. Może w Twojej okolicy tak jest, w mojej nie. Owszem, tu i ówdzie pojawiają się uprawy na większych areałach, ale tam gdzie gleby są słabe albo np poplątana struktura właścicielska danego pola, to z kolei na dużą skalę pojawiają się nieużytki.
  5. Niemniej canabis.dw ma rację, dwadzieścia lat temu jak udało mi się sfocić w lesie klępę z przychówkiem, to całe koło zamawiało u mnie odbitki w dużym formacie żeby sobie na ścianach powiesić jaki to super las mają że nawet ŁOŚ u nich występuje. Nie wiem czy nie dobiłem do setki, ale osiemdziesiąt sztuk odbitek na pewno naklepałem :). dziś to pewnie nikogo by specjalnie nie obeszło...
  6. Jasne, kombajny mordują na miedzach, albo na nieużytkach koszonych raz w roku, pod koniec lata o ile w ogóle kiedykolwiek... PS Oczywiście że kombajn może zabić przypadkiem młodą sarnę, ale zniszczyć "gniazdo" zająca czy kuropatwy to tylko jeżeli najedzie na nie kołem - a rozstaw ma spory. Przy czym, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych również szeroko używano maszyn rolniczych i jakoś zające, kuropatwy i inna drobnica miały się świetnie.
  7. Zające nie kopią nor! A z tym wpływem nowoczesnego rolnictwa to trochę bujda, na terenach gdzie rolnictwo wcale nie jest nowoczesne, miedz, zagajników śródpolnych a czasem wręcz nieużytków jest dużo praktyczny zanik populacji drobnej zwierzyny polnej również zaszedł.
  8. Byłem świadkiem takiego odłowu na Uralu. Metoda jest albo "klatkowa" albo z usypianiem. Ja miałem pecha obserwować "klatkową", brr. Ale jakby było trzeba, to uśpienie kilku osobników, to jest kwestia tygodnia siedzenia w lesie.
  9. A wiesz jak taka regulacja wygląda? Najpierw lawinowy rozrost populacji drapieżnika, który wyżera wszystko "do gołej ziemi", potem bardzo gwałtowna redukcja pogłowia drapieżników. Z głodu padną, i tyle. Popatrz na losy zająca i kuropatwy. Zaprzestano polowań na lisy, walczono ze wścieklizną , lisy się rozmnożyły i wyżarły prawie do zera drobną zwierzynę polną.
  10. Może nie wiesz, ale tak się dzieje w przypadku wielu gatunków.
  11. No właśnie nie wiemy czy za to wiadomo że w niektórych miejscach wilków robi się dużo a w innych rejonach (gdzie miały by dobre warunki bytowe) nie ma ich wcale. Dlatego po pierwsze uczciwe i dokładne badanie, potem relokacja na nowe tereny, a odstrzał na końcu.
  12. Ogrodzenie pastwiska siatką minimum 2,5 metra wzwyż i 1 metr wgłąb gruntu. Poza tym realna kontrola (liczenie) populacji drapieżników + ew relokacja.
  13. No to już wiesz. Daniele nie są gatunkiem rodzimym , tylko importem z Azji Mniejszej, sprowadzanym do nas i hodowanym na znaczącą skalę. Oczywiście jakaś część uciekła z hodowli i żyje dziko, ale nie o te w artykule chodziło. PS A że redaktor nie widzi różnicy między "gospodarskie" a "hodowlane", to insza inszość.
  14. Czyli klasyczne dmuchanie sensacji.
  15. Moskwa im cieniej przędzie, tym bardziej się nadyma. Skończy się najpewniej tym, że moskiewskie imperium zwyczajnie się rozejdzie w szwach.
  16. Jakieś potwierdzenie tego zdarzenia? Czy też R Maślak tak sobie napisał? PS https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198072,32575710,atak-wilkow-w-malopolsce-gmina-wydala-pilny-komunikat.html#s=BoxPWD
  17. Może więc podstawka na pędzelki do kaligrafii albo na pałeczki do jedzenia? Może też być rodzaj tacki na listy/bilety wizytowe. Hipotezy można mnożyć, przedmiot zbyt uniwersalny w formie.
  18. Nie byłbym zdziwiony gdyby znaczna część z tych osób wcześniej kolaborowała z Niemcami, a teraz liczyła że zostanie ewakuowana na zachód, gdzie się rozpłynie w tłumie. Oczywiście, mogły być i inne motywacje, ale w takiej sytuacji ta wydaje mi się najbardziej prawdopodobna.
  19. Tak jak napisałem wcześniej - podejrzewam że istnieją procedury nakazujące przekazanie biegłemu do badań dowodów w stanie takim, w jakim zostały ujawnione na miejscu przestępstwa. Tak więc nikt przy broni nie manipulował, nikt jej nie zabezpieczył ani nie rozładował - policjanci jedynie przyczepili do niej fiszkę z numerem sprawy i odłożyli do magazynu dowodów. Ma to swoje uzasadnienie... a jednocześnie może skutkować wypadkami jak te powyżej.
  20. Nie musiał. Wśród myśliwych popularną bronią są dwururki w rozmaitych układach, pionowych albo poziomych, często jedna lufa jest gwintowana a druga gładka. Jeżeli obie lufy są załadowane a zamki napięte to najpierw mogła odpalić w domu jedna, a na komendzie druga. Dodatkowo po napięciu przyspieszacza spustu jest on bardzo czuły (to nie jest jakaś ekstra modyfikacja tylko standard w takiej broni) więc mogła ona odpalić od przysłowiowego kichnięcia. A że dowód w postaci broni został zabrany z miejsca przestępstwa i w stanie takim, w jakim został znaleziony miał być przekazany biegłemu, to podejrzewam głupota policyjnych przepisów. No i policjanci niekoniecznie mają jakiekolwiek pojęcie o broni innej niż ich własna służbowa (a i o tej niekoniecznie). Nie tak dawno był przypadek że gangus wygarnął do policjanta ze Skorpiona (kupionego legalnie bodaj w Czechach) a Policja pisała o broni czarnoprochowej (bo przecież kupiona legalnie bez pozwolenia). Szkoda gadać.
  21. Jakiś czas temu wydano żonie dwie jednofuntówki, zamiast dwuzłotówek. Nowiutkie jeszcze z Elżbietą. Aż w kapsle wsadziłem!
  22. Zgadza się, i oby ci właściwi zawsze mieli farta, pijaczkowie zasypiali w miejscach bezpiecznych na ten przykład (a nie w głębi miejskiego parku gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda, chyba że chce się wypróżnić, jak dziś wieczorem) i w ogóle, oby nam się! PS Oczywiście niniejszym tym niewłaściwym życzę gołoledzi na stromych granitowych schodach. Ale to raczej do wątku obok.
  23. W tym wypadku zwierz był widoczny w całej okazałości, ponad to był identyfikowany wcześniej a podejście śledzone. Po prostu pijaczyna zbyt skutecznie się zakamuflował. Summa summarum, jego wykrycie wymagało by przerycia widłami całego dziczego żerowiska, co oczywiście wykluczało by polowanie.
  24. Ja miałem pewność(do pewnego momentu) i myśliwy który polował miał pewność, i słusznie - miał w celowniku dzika. A że kawałek za tym dzikiem znajdował się pijaczyna - tego po prostu ani ja ani strzelec wiedzieć nie mogliśmy. Jego tak naprawdę w tym miejscu być absolutnie nie powinno, lub też nie powinno być tam dzików (no chyba że przylazły go sobie obgryźć). A co najdziwniejsze, przez kilka godzin obserwacji z niewielkiej odległości, skubany, anie nie wywołał zauważalnego poruszenia się łodyg, ani nie wydał żadnego wyraźniejszego odgłosu - było cicho, jak to wieczorem/nocą przy braku wiatru. Idące dziki słyszałem z około 200 metrów (na pewno nie mniej) a tego typa z 50-nie! A pogrążony w pijackim śnie człowiek zazwyczaj wydaje odgłosy, no różne, ale charakterystyczne i przede wszystkim głośne! Nasłuchałem się będąc sanitariuszem. Za to jak go dziki obudziły to wlazł (też nienormalne) prosto pomiędzy nie. Ochrzanić miał je zamiar czy co? I to jeszcze w dziczym dialekcie. Tak więc mamy tu sytuację aż niepodobną, a jednak zdarzyła się faktycznie.
  25. Pomijając inwektywy, myśliwy nie potrzebuje"set" zezwoleń, on potrzebuje jedno: zezwolenie na polowanie /inną działalność na danym terenie. Od koła łowieckiego. Po drugie, większość lasów "prywatnych" jest i tak zarządzane przez starostów. Jakieś 90%. Na terenie zaprzyjaźnionych kół (trzech) nie ma więcej niż 10 ha lasów zarządzanych przez indywidualnych właścicieli, a te lasy, a właściwie "lasy" to są de facto plantacje choinek. Więc wystarczy jedna zgoda na większość terenu lasów prywatnych. A resztę się zwyczajnie omija. Ja nie mam żadnego obowiązku nikogo o nic pytać (w tym kontekście), natomiast koła muszą mieć zgody co jakiś czas (nie wiem jaki) te zgody aktualizowane. W ramach normalnej kontroli łowisk. Bo jakiś teren nagle można włączyć (a jest atrakcyjny) albo trzeba wyłączyć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie