Erih
Użytkownik forum-
Zawartość
6 386 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
30
Zawartość dodana przez Erih
-
Jakieś dziwne jest to co piszesz. Niemniej, skoro pola nie są uprawiane to zwierzyna powinna mieć sensowne warunki do rozrodu.
-
No to są te nieużytki czy zostały zaorane? Bo jeżeli zostały zaorane, to już nie są nieużytkami. Weź się zdecyduj.
-
Po pierwsze, chyba nie ten kawałek mojej wypowiedzi zacytowałaś. Po drugie, nie, nie poradzi sobie - chyba że zakładasz że człowiek nagle zniknie co najmniej z obszarów wiejskich, że powrócimy do stanu sprzed bo ja wiem? VI wieku naszej ery?
-
Może w Twojej okolicy tak jest, w mojej nie. Owszem, tu i ówdzie pojawiają się uprawy na większych areałach, ale tam gdzie gleby są słabe albo np poplątana struktura właścicielska danego pola, to z kolei na dużą skalę pojawiają się nieużytki.
-
Niemniej canabis.dw ma rację, dwadzieścia lat temu jak udało mi się sfocić w lesie klępę z przychówkiem, to całe koło zamawiało u mnie odbitki w dużym formacie żeby sobie na ścianach powiesić jaki to super las mają że nawet ŁOŚ u nich występuje. Nie wiem czy nie dobiłem do setki, ale osiemdziesiąt sztuk odbitek na pewno naklepałem :). dziś to pewnie nikogo by specjalnie nie obeszło...
-
Jasne, kombajny mordują na miedzach, albo na nieużytkach koszonych raz w roku, pod koniec lata o ile w ogóle kiedykolwiek... PS Oczywiście że kombajn może zabić przypadkiem młodą sarnę, ale zniszczyć "gniazdo" zająca czy kuropatwy to tylko jeżeli najedzie na nie kołem - a rozstaw ma spory. Przy czym, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych również szeroko używano maszyn rolniczych i jakoś zające, kuropatwy i inna drobnica miały się świetnie.
-
Zające nie kopią nor! A z tym wpływem nowoczesnego rolnictwa to trochę bujda, na terenach gdzie rolnictwo wcale nie jest nowoczesne, miedz, zagajników śródpolnych a czasem wręcz nieużytków jest dużo praktyczny zanik populacji drobnej zwierzyny polnej również zaszedł.
-
Byłem świadkiem takiego odłowu na Uralu. Metoda jest albo "klatkowa" albo z usypianiem. Ja miałem pecha obserwować "klatkową", brr. Ale jakby było trzeba, to uśpienie kilku osobników, to jest kwestia tygodnia siedzenia w lesie.
-
A wiesz jak taka regulacja wygląda? Najpierw lawinowy rozrost populacji drapieżnika, który wyżera wszystko "do gołej ziemi", potem bardzo gwałtowna redukcja pogłowia drapieżników. Z głodu padną, i tyle. Popatrz na losy zająca i kuropatwy. Zaprzestano polowań na lisy, walczono ze wścieklizną , lisy się rozmnożyły i wyżarły prawie do zera drobną zwierzynę polną.
-
Może nie wiesz, ale tak się dzieje w przypadku wielu gatunków.
-
No właśnie nie wiemy czy za to wiadomo że w niektórych miejscach wilków robi się dużo a w innych rejonach (gdzie miały by dobre warunki bytowe) nie ma ich wcale. Dlatego po pierwsze uczciwe i dokładne badanie, potem relokacja na nowe tereny, a odstrzał na końcu.
-
Ogrodzenie pastwiska siatką minimum 2,5 metra wzwyż i 1 metr wgłąb gruntu. Poza tym realna kontrola (liczenie) populacji drapieżników + ew relokacja.
-
No to już wiesz. Daniele nie są gatunkiem rodzimym , tylko importem z Azji Mniejszej, sprowadzanym do nas i hodowanym na znaczącą skalę. Oczywiście jakaś część uciekła z hodowli i żyje dziko, ale nie o te w artykule chodziło. PS A że redaktor nie widzi różnicy między "gospodarskie" a "hodowlane", to insza inszość.
-
Czyli klasyczne dmuchanie sensacji.
-
Moskwa im cieniej przędzie, tym bardziej się nadyma. Skończy się najpewniej tym, że moskiewskie imperium zwyczajnie się rozejdzie w szwach.
-
Jakieś potwierdzenie tego zdarzenia? Czy też R Maślak tak sobie napisał? PS https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198072,32575710,atak-wilkow-w-malopolsce-gmina-wydala-pilny-komunikat.html#s=BoxPWD
-
Do czego lub od czego to może być?
pytanie odpowiedział Erih → na Subbas → Identyfikacja (bez numizmatów)
Może więc podstawka na pędzelki do kaligrafii albo na pałeczki do jedzenia? Może też być rodzaj tacki na listy/bilety wizytowe. Hipotezy można mnożyć, przedmiot zbyt uniwersalny w formie. -
Wojenny dramat Polaka z Pomorza w II w.ś. ● Jeden z przykładów
temat odpowiedział Erih → na IzabelaS → Wojny Światowe
Nie byłbym zdziwiony gdyby znaczna część z tych osób wcześniej kolaborowała z Niemcami, a teraz liczyła że zostanie ewakuowana na zachód, gdzie się rozpłynie w tłumie. Oczywiście, mogły być i inne motywacje, ale w takiej sytuacji ta wydaje mi się najbardziej prawdopodobna. -
Tak jak napisałem wcześniej - podejrzewam że istnieją procedury nakazujące przekazanie biegłemu do badań dowodów w stanie takim, w jakim zostały ujawnione na miejscu przestępstwa. Tak więc nikt przy broni nie manipulował, nikt jej nie zabezpieczył ani nie rozładował - policjanci jedynie przyczepili do niej fiszkę z numerem sprawy i odłożyli do magazynu dowodów. Ma to swoje uzasadnienie... a jednocześnie może skutkować wypadkami jak te powyżej.
-
Nie musiał. Wśród myśliwych popularną bronią są dwururki w rozmaitych układach, pionowych albo poziomych, często jedna lufa jest gwintowana a druga gładka. Jeżeli obie lufy są załadowane a zamki napięte to najpierw mogła odpalić w domu jedna, a na komendzie druga. Dodatkowo po napięciu przyspieszacza spustu jest on bardzo czuły (to nie jest jakaś ekstra modyfikacja tylko standard w takiej broni) więc mogła ona odpalić od przysłowiowego kichnięcia. A że dowód w postaci broni został zabrany z miejsca przestępstwa i w stanie takim, w jakim został znaleziony miał być przekazany biegłemu, to podejrzewam głupota policyjnych przepisów. No i policjanci niekoniecznie mają jakiekolwiek pojęcie o broni innej niż ich własna służbowa (a i o tej niekoniecznie). Nie tak dawno był przypadek że gangus wygarnął do policjanta ze Skorpiona (kupionego legalnie bodaj w Czechach) a Policja pisała o broni czarnoprochowej (bo przecież kupiona legalnie bez pozwolenia). Szkoda gadać.
-
Zgadza się, i oby ci właściwi zawsze mieli farta, pijaczkowie zasypiali w miejscach bezpiecznych na ten przykład (a nie w głębi miejskiego parku gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda, chyba że chce się wypróżnić, jak dziś wieczorem) i w ogóle, oby nam się! PS Oczywiście niniejszym tym niewłaściwym życzę gołoledzi na stromych granitowych schodach. Ale to raczej do wątku obok.
-
W tym wypadku zwierz był widoczny w całej okazałości, ponad to był identyfikowany wcześniej a podejście śledzone. Po prostu pijaczyna zbyt skutecznie się zakamuflował. Summa summarum, jego wykrycie wymagało by przerycia widłami całego dziczego żerowiska, co oczywiście wykluczało by polowanie.
-
Ja miałem pewność(do pewnego momentu) i myśliwy który polował miał pewność, i słusznie - miał w celowniku dzika. A że kawałek za tym dzikiem znajdował się pijaczyna - tego po prostu ani ja ani strzelec wiedzieć nie mogliśmy. Jego tak naprawdę w tym miejscu być absolutnie nie powinno, lub też nie powinno być tam dzików (no chyba że przylazły go sobie obgryźć). A co najdziwniejsze, przez kilka godzin obserwacji z niewielkiej odległości, skubany, anie nie wywołał zauważalnego poruszenia się łodyg, ani nie wydał żadnego wyraźniejszego odgłosu - było cicho, jak to wieczorem/nocą przy braku wiatru. Idące dziki słyszałem z około 200 metrów (na pewno nie mniej) a tego typa z 50-nie! A pogrążony w pijackim śnie człowiek zazwyczaj wydaje odgłosy, no różne, ale charakterystyczne i przede wszystkim głośne! Nasłuchałem się będąc sanitariuszem. Za to jak go dziki obudziły to wlazł (też nienormalne) prosto pomiędzy nie. Ochrzanić miał je zamiar czy co? I to jeszcze w dziczym dialekcie. Tak więc mamy tu sytuację aż niepodobną, a jednak zdarzyła się faktycznie.
-
Pomijając inwektywy, myśliwy nie potrzebuje"set" zezwoleń, on potrzebuje jedno: zezwolenie na polowanie /inną działalność na danym terenie. Od koła łowieckiego. Po drugie, większość lasów "prywatnych" jest i tak zarządzane przez starostów. Jakieś 90%. Na terenie zaprzyjaźnionych kół (trzech) nie ma więcej niż 10 ha lasów zarządzanych przez indywidualnych właścicieli, a te lasy, a właściwie "lasy" to są de facto plantacje choinek. Więc wystarczy jedna zgoda na większość terenu lasów prywatnych. A resztę się zwyczajnie omija. Ja nie mam żadnego obowiązku nikogo o nic pytać (w tym kontekście), natomiast koła muszą mieć zgody co jakiś czas (nie wiem jaki) te zgody aktualizowane. W ramach normalnej kontroli łowisk. Bo jakiś teren nagle można włączyć (a jest atrakcyjny) albo trzeba wyłączyć.
