Erih
Użytkownik forum-
Zawartość
6 693 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
32
Zawartość dodana przez Erih
-
Mnie też. I to bardzo. Chyba że (co obstawiam) komuś tam się zwyczajne dekiel od czajnika odkleił. Nie po raz pierwszy.
-
Jakoś tak podejrzewam że i Putin może być mocno zaskoczony.
-
Za złamanie prawa federalnego? Facet podkłada się po całości. A Nixonowi on i jego kumple do pięt nie dorastają.
-
Moim zdaniem wiadomo - portfel turysty. Dosyć podobną cepelię (niskich lotów) przywoził ojciec mojego kolegi z misji dyplomatycznej bodaj w Pakistanie.
-
Pytanie czy dotrwa do wyborów połówkowych czy poleci wcześniej, bo jedzie po bandzie coraz ostrzej. Klikałem z kumpelą, która siedzi w USA prawie pół wieku, jest zagorzałą republikanką i podobno nawet jego dotychczasowi wyborcy (poza szurami) coraz głośniej mówią dosyć tego.
-
Niewykluczone że masz rację.
-
No dobra, a skąd Rosjanie to paliwo wezmą?
-
Bo z bronią trzeba się umieć obchodzić... a z myśliwską zwłaszcza.
-
Zdecydowanie nasza szabla. A wcześniej coś a la Francja leciało, ale za krótko widoczne, może być Belgia, Włochy... Ewidentnie Niemcy chcieli się wykazać gorliwością. Nawet cywilne albo pierwszowojenne lornetki w układzie Gaussa leżą.
-
Napis na tylcu dla mnie nieczytelny, ale obstawiam francuski Chassepot. Wymiary można prosić?
-
CZY TO JEST BAGNET? ZDJĘCIA POPRAWIONE
pytanie odpowiedział Erih → na pannic → Identyfikacja (bez numizmatów)
Teraz faktycznie wygląda na głownię bagnetu wyjściowego/prywatnego w typie KS98. -
Metod czyszczenia jest dużo- mogą być elektryczne, mogą być chemiczne, mogą być i mechaniczne. Natomiast co do proweniencji ostrza to raczej nie Niemiec. Mamy tu pojedyńczą dziurę na nit, Niemcy dawali dwa nity.
-
Niemieckie wojskowe nie miały pazura na obuchu - przynajmniej te które widziałem. Najwyraźniej dekarzom ten detal był do czegoś potrzebny, a saperom wojskowym niespecjalnie.
-
Brzmi jak moja stara elektryczna podkaszarka. No i faktycznie jest tam nieco "flory" do wycięcia.
-
Wagnerowcy jako bohaterowie romantyczni? Czemu nie, nie takie idiotyzmy ludzie popełniają.
-
Nie. Wszystkie regulacje o które pytałem dotyczą żołnierzy w ogóle. Po prostu zapytałem człowieka który jest najbardziej biegły w temacie relacji na styku wojsko/cywile.
-
Ponieważ moja znajomość procedur wojskowych po 30 ponad latach mogła mocno zardzewieć, dopytałem jak to jest u znajomego z ŻW. Otóż wojsko cywila nie ma prawa tknąć w czasie pokoju, nie ma i nie było do tego podstaw prawnych żadnych. Co innego jeżeli np wojsko wspiera inną uprawnioną służbę (Policję przy ochronie dużych imprez, SG na granicy) wtedy niejako przejmuje uprawnienia wspieranej służby. Czym innym jest też ochrona instalacji wojskowych, w tym ruchomych - np baterii OPL. A jeszcze czym innym działanie tejże wobec wrogich jednostek latających. Tyle że tu też obowiązują określone procedury żeby nie wziąć "cywila" za "wroga". Za ich złamanie - prorok. Tak więc ochrona Redzikowa przy obecnym stanie prawnym zareagowała absolutnie prawidłowo. Zrobiła to co mogła - wezwała właściwe służby. Co innego gdyby dron wleciał na teren wojskowy. PS Swoją drogą jeżeli tego opera drona dopadły służby, to srodze mu się przejadą po kieszeni - za złamanie zakazu lotów (bez dodatkowych okoliczności) stawka wynosi 10 tyś. też info od znajomego droniarza.
-
Ale nie z literą prawa.
-
Oj, chyba jednak nie było się w wojsku... Poza terenem wojskowym to Wojsko psinco może, nawet Żandarmeria. Oczywiście w czasie pokoju. Od reagowania nawet w strefie ochronnej zwłaszcza w stosunku do cywili jest Policja. Taki jest podział kompetencji. PS Wyobrażasz sobie co by było gdyby żołnierze z jednostki wartowniczej wyszli poza jej teren i zwinęli jakiegoś cywila?
-
No cóż, Niemców nie spotkało nic na co by sobie solidnie wcześniej nie zapracowali.
-
Jak pani aktorce dziki skonsumują np pieska, to pierwsza będzie wrzeszczeć "Gdzie ci myśliwi?!"
-
Widziałem papiery. Decydujące jest, że został wyciągnięty z ziemi - wtedy zabytek staje się "archeologicznym". Dwustuletnie garnki mogą być zabytkami archeologicznymi, a mogą być też zabytkami po prostu. Bo 200 lat leżały w czyimś gospodarstwie...
-
No właśnie. Zabytek archeologiczny to zabytek pozyskany w trakcie badań archeologicznych. Znam przypadek kiedy na tej podstawie pewien numizmatyk wybronił swoją kolekcję "rzymków". Pan biegły ze skóry wyłaził żeby coś dowieść, a sędzina (kobieta zdroworozsądkowa) za każdym razem pytała: "Czy biegły jest w stanie udowodnić, że moneta ta została pozyskana w trakcie badań archeologicznych?". Zabytkiem archeologicznym może być kilkudziesięcioletni kapsel - ale nie koniecznie będzie nim średniowieczna a nawet starsza moneta!
-
Może i do innych naiwnych dotrze że robiąc interesy z bandytami, można jedynie stracić.
-
Nie zauważyłem żeby Bjar_1 czy kto inny negował istnienie populacji saren bytujących zasadniczo poza lasami. Żeby była jasność, powstanie takich populacji nie wynika z tego że w lesie polują czy to myśliwi, czy to drapieżniki. Po prostu zwierzyny płowej w lasach jest bardzo dużo. Więc szuka ona nowych żerowisk. U mnie drapieżników większych od lisa nie ma, najbliższy obwód łowiecki tak z 5 kilometrów a populacje polno łąkowe to tak ze 30 osobników w kilku rudlach. Teraz pewnie więcej, bo to info od myśliwych sprzed roku. Ot znalazły komfortową niszę więc ją zasiedliły.
