Skocz do zawartości

Erih

Użytkownik forum
  • Zawartość

    6 428
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Zawartość dodana przez Erih

  1. Akurat kot domowy to potomek dzikich kotów z obszaru bliskiego wschodu i naszego rodzimego żbika. Normalny proces mieszania gatunków blisko spokrewnionych + działalność człowieka. Pies tym bardziej- taki udomowiony wilk, a w zasadzie kilka gatunków psowatych, udomowionych w różnym czasie i różnych miejscach, poddanych hodowli selektywnej. PS Nutria, jenot, norka amerykańska pojawiły się w ekosystemie na skutek akcji tzw "ekologów" którzy na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych uwalniali te zwierzęta z hodowli. Akcje były dosyć głośne i dosyć masowe.
  2. Niemniej będę prosił, żebyś pisała z jakimś sensem.
  3. Zupełnie nie rozumiem o czym piszesz.
  4. @Jedburgh_Ops, dwa pytania: 1 Czy jesteś w stanie zdobyć zdjęcia tych emblematów z końskich siodeł m1904 ale od strony mocowania? Czy tam faktycznie była śruba z nakrętką? 2 Czy po wojnie (lata czterdzieste) nadal panował totalny niedobór takowej galanterii mundurowej, czy jednak zrobiło się z tym lepiej? To że ludzie powracający do PRL miewali ze sobą to i owo z amerykańskiego wyposażenia (mam na myśli zarówno PSZ jak i np robotników przymusowych) to akurat wiem na pewno. Poza tym Amerykanie też byli łasi na pamiątki i drogą handlu wymiennego niejedna rzecz zmieniła właściciela (no nie oddałby jeden z drugim orzełka którego mógł sobie dokupić w wojskowym sklepie za niemiecki sztylet paradny czy zgrabny P08? Jeżeli do odznak miał swobodny w miarę dostęp to oddałby na pewno. Nie takie fanty sprzedawali). A że za Bieruta takie fanty były mocno podpadające, to wiadomo. Mój własny dziadek (pod wpływem babci) pozbył się wielu rzeczy przywiezionych z Niemiec, bo znalazł się "w zainteresowaniu" UB. Nieraz w rodzinie się nabijaliśmy że babciny asparagus jest tak wielki i piękny... bo dziadek kazał go systematycznie olejem podlewać ;).
  5. A nie można po prostu założyć że to powojenny import? Może nawet z okresu PRL- ktoś sobie przywiózł jako pamiątkę a potem zwyczajnie zgubił? Albo schował, jeżeli już po przywiezieniu zorientował się, że w związku z tą pamiątką może mieć grube nieprzyjemności np ze strony "organów" PRL.
  6. Nie wiem co Norwegowie wiedzą, ale ja sam ze zdziwieniem się dowiedziałem (info sprzed pełnoskalowego ataku na Ukrainę, ale nie sądzę żeby coś się zmieniło). Te dywizje używają do smarowania broni tych samych środków co reszta wojska, pomimo że mają działać w warunkach arktycznych. Rosjanin (wojskowy, żeby nie było) nawet zdjęciami się chwalił.
  7. To nie żadna analiza, to stwierdzenie banalnych faktów. PS Rosyjskie "dywizje polarne" nawet przed Ukrainą to była zwykła piechota, nawet nie zmechanizowana. Tyle że na stanie mieli sorty zimowe w postaci białych pałatek.
  8. @IzabelaS, nigdzie w konstytucji nie jest zapisane że w życiu należy być wrednym, powiedzmy, bydlęciem, ale niektórzy mają po prostu takie hobby.* Eufemizmy celowe
  9. Może lepiej nie... Skoro w pewnej jednostce nasłana kontrola ujawniła kiedyś 2...czołgi nie ujęte w ewidencji! I to nie jakieś strucle do kanibalizacji, ale pełnosprawne! Co nie o wszystkich pozostałych maszynach można było powiedzieć.
  10. W wypadku broni strzeleckiej i białej, regulaminowej oczywiście, regulamin był jasny. I raczej przestrzegany.
  11. Nie "bywało różnie" tylko broń będąca na stanie jednostki musiała być numerowana. Np bagnet miał naniesione te same numery co karabin do którego był na amen przypisany. Do tego stopnia że (w teorii) jeżeli karabin został zużyty/uszkodzony, to bagnet (całkiem czasem nowy!) powinien razem z nim trafić do huty. Oczywiście tak "bawiono się" do pewnego momentu gdzieś około 1990 roku. Tak więc bagnety "do AK/Tantala/SWD" będą numerowane, te "do Beryla" już niekoniecznie. Noże wz55 również były numerowane - te z oficjalnej produkcji. To co wydostawało się z oficjalnej ewidencji miało usuwane numery (żeby "organa" nie były w stanie dojść skąd dana sztuka wyciekła) a że istniała duża liczba "dziewiczych" sztuk, to już koledzy powyżej wyjaśnili. Oczywiście każdy przytomny szef kompanii lub warsztat rusznikarski starał się mieć coś w zapasie na wypadek "wpadki" czyli zgubienia lub zniszczenia posiadanej na stanie sztuki. Albo właśnie na "prezenty pożegnalne" dla kadry. U mnie 6H4 to właśnie "czyścioch" z nabitym jedynie logo producenta (P w rombie) bez numeru broni, a oba wz.55 są numerowane. PS Teraz zauważyłem że punce w rombie są różne - więc może nie znaki producenta, a kontroli technicznej?
  12. Sygnowano jak najbardziej. To mogą być cechy wytwórni, mogą być numery seryjne, często jedno i drugie.Te z okresu PRL były przypisywane numerycznie do broni. I tak, jest "coś" wart nie tylko jako nóż użytkowy ale jako pamiątka z czasów PRL. Kiedyś sprzedawane na wagę złomu, po 35 latach mniej więcej okazują się wartościową pamiątką. PS Kiedyś noże wz.55 kupowałem za równowartość 10 zł. Proponuję sprawdzić po ile teraz chodzą, nawet te z niezgodnymi numerami.
  13. 6H4 zapewne, bez gumy. Przydało by się zdjęcie samej głowni z biciami.
  14. A i C na pewno gdzieś się u mnie wala po szufladach, B funkcjonowało bardzo krótko.
  15. Tak, przy czym bodaj "B" szybko wycofano z obiegu, bo dawało się go podmienić jakąś drobną monetą z PRL.
  16. Kojarzę że w pewnym momencie były w użyciu dwa "nominały" tych żetonów, o mniejszej i większej "wartości".
  17. Albo po 2014.
  18. Czyli kolejny atak obliczony na nastraszenie Ukraińców. Swoją drogą, czytam że Ukraińcy zimą cierpią na skutek rosyjskich ataków na infrastrukturę ciepłowniczą. Ciekaw jestem jak obecne mrozy odbierają rosyjscy żołnierze na prowizorycznych pozycjach, z logistyką na własnych plecach/osiołkach? Bo jakoś mit o ogromnej wytrzymałości tychże na mrozy wydaje mi się... no właśnie, mitem.
  19. Cronos, raczej nie wiesz jaka jest sytuacja - dowiesz się jak cię organa poinformują, że twoje dziecko nie powinno wychodzić na plac zabaw, bo na nim mogą urzędować "osoby dzicze". I jak dziecku te "osoby dzicze" krzywdę zrobią to jest tylko dziecka i twoja wina. Bo te "osoby dzicze" są u siebie (na placu zabaw, czyimś polu czy ogrodzie).
  20. To może okucie parasolki? Takowe były robione z cienkiej blaszki, i często miały właśnie przewleczkę na sznurek. Ogólnie, przedmiot niezbyt charakterystyczny, ciężko będzie konkretnie zidentyfikować.
  21. Może okucie laski? Końcówki wędki? A nawet okucie meblowe - rodzaj zaślepki nakładanej na końce bambusowych prętów, będących konstrukcją modnych mebelków w stylu dalekowschodnim? Jaki to materiał?
  22. Myślę i myślę i na myśl mi przychodzi jedynie SWT. Albo gdzieś wypłynął takowy, albo większa ilość samych ładowników, których kryminaliści używali do odliczania amunicji.
  23. Do SKS idzie 7,62x39 (leży luzem z tyłu), wyraźnie krótsza. Ta w łódkach jest wyraźnie dłuższa, może to być 7,62x54R.
  24. Ciekawa to jest obecność amunicji w łódkach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie