Żeby nie było - ja tylko postanowiłem zutylizować zwykłą puszkę po piance montażowej pojemności 750ml, której uprzednio odpowiednio zabezpieczyłem zawór wylotowy poprzez przypalenie i zatkanie uplastycznionym plastikiem. Efekt był fenomenalny. Co prawda musiałem potem biegać i zbierać tlące się fragmenty ogniska w promieniu kilkunastu metrów, które dziwnym trafem zniknęło
Fajny wątek. Zaczęło się od zwykłego rozerwanego aerozolu, a kończy się militarką umieszczaną w ogniskach
Sąsiad (70+) po moim strzale też wspomniał o tym, że za dzieciaka stracił dwóch kolegów, którzy postanowili w lesie podgrzać w ognisku jakieś pozostałości po WWII...