bodziu000000 Napisano 25 Luty 2019 Autor Napisano 25 Luty 2019 https://www.rp.pl/Przemysl-Obronny/302249941-Kosztowny-i-spozniony-start-patriotow.html "Kosztowny i spóźniony start patriotów Ponad 5,4 mld zł MON wydało w 2018 r. na pierwszy etap rakietowego programu „Wisła". Ale największa inwestycja zbrojeniowa w historii RP traci impet. Niby się wszyscy spodziewali, że należności za dostawę elementu pierwszego rzutu przeciwrakietowej tarczy będą znaczące, ale słone rachunki za patrioty wystawione przez Waszyngton w 2018 r. i tak wywołały szok. Tym większy, że po podsumowaniu całego importu uzbrojenia dla Sił Zbrojnych RP w zeszłym roku okazało się, że aż dwie trzecie rocznych wydatków modernizacyjnych wojska, czyli 7,2 mld zł, trafiło nie do Polskiej Grupy Zbrojeniowej i innych obronnych, rodzimych spółek, ale do zagranicznych koncernów. Minister obrony Mariusz Błaszczak tłumaczy, że sprowadzanie z zagranicy niektórych kategorii sprzętu jest koniecznością, bo nie oferuje go polski przemysł. Ekspertów to nie przekonuje. – Skala importu wojskowego wyposażenia jest szokująca. Co gorsza, tegoroczne zakupy „z półki", m.in. rakietowych wyrzutni lądowych Homar/HIMARS czy śmigłowców od spółek zależnych zachodnich koncernów, potwierdzają niekorzystną tendencję. Jest ona destrukcyjna dla polskiej zbrojeniówki – denerwuje się Wojciech Łuczak, wiceprezes Altairu, wydawcy fachowego pisma „Raport WTO". Szoku spowodowanego rachunkiem za patrioty nie złagodziła informacja, że na zakupy sprzętu, czyli tzw. wydatki rzeczowe, wojsko w 2018 r. przeznaczyło rekordowe 11,1 mld zł i MON osiągnęło tym samym w wydatkach na modernizację techniczną „wskaźnik marzeń", czyli prawie 30 proc. rocznego budżetu obronnego państwa. Tomasz Dmitruk, ekspert militarny fachowego pisma „Nowa Technika Wojskowa", który drobiazgowo analizuje budżet resortu obrony, uważa, że należy mimo wszystko docenić wysiłek finansistów z MON, którzy w 2018 r., gdy pojawiła się konieczność regulowania należności za strategiczne inwestycje, wycisnęli z resortowej kasy dodatkowe 2 mld zł, kosztem innych działów m.in. uszczuplenia funduszu ubezpieczeń społecznych. Zła wiadomość jest taka, że w założeniach tegorocznego budżetu obronnego manewru z dosypaniem pieniędzy nie przewidziano i zapewne nie da się go powtórzyć w kolejnych latach, więc wydatki sprzętowe zatrzymają się w 2019 r. na poziomie ok. 9 mld zł i najprawdopodobniej w kolejnym roku będą podobne. KŁOPOT Z OFFSETEM Zdaniem Dmitruka szoku spowodowanego pierwszymi fakturami za patrioty nie udało się nawet złagodzić komunikatami o amerykańskich inwestycjach offsetowych towarzyszących programowi „Wisła". Niestety na ważnym dla zbrojeniówki froncie kompensacyjnym nie ma sukcesów. Nie udało się wynegocjować nawet połowy z kilkunastu produkcyjnych umów, które miały włączyć największe firmy obronne w kraju w kooperację z koncernami z USA opowiadającymi za budowę tarczy Wisła. W obietnice, że dopinanie kontraktów na dostawy ciężarówek i podwozi z Jelcza, wyrzutni rakietowych i kontenerów dla urządzeń elektronicznych pierwszych baterii rakiet zakończy się w najbliższych tygodniach, nie wierzą nawet najwięksi optymiści. Wśród analityków obserwujących politykę zbrojeniową pojawiły się spekulacje, że ostre wyboje już na starcie uzgodnień przemysłowych związanych z realizacją pierwszego etapu programu „Wisła" (chodzi o dostawę tylko dwóch baterii Patriot) wycenianego na ok. 20 mld zł, źle wróżą znacznie większym inwestycjom, które powinny towarzyszyć dostawom sześciu kolejnych baterii strategicznej broni rakietowej. ZNIKAJĄCY SKYCEPTOR Nie wiadomo też, co z transferem technologii i produkcją w Polsce niskokosztowych pocisków SkyCeptor. W zeszłym tygodniu, podczas konferencji w Warszawie szefowie izraelskiej spółki Rafael, która jest współproducentem pocisku, nie chcieli odpowiedzieć, na jakim etapie są uzgodnienia dotyczące przekazania technologii pocisków SkyCeptor podwykonawcom z Polskiej Grupy Zbrojeniowej: – Negocjacje w tej sprawie prowadzi Raytheon, a szczegóły chroni tajemnica – tłumaczono. Od początku tego roku, kiedy było wiadomo, że są problemy z uzgodnieniem umów przemysłowych, w kuluarach MON można usłyszeć argumenty o konieczności przesunięcia w czasie zbyt ambitnych zamierzeń i np. podzielenia drugiej fazy „Wisły", wycenianej na co najmniej 40 mld zł, na łatwiejsze do wykonania podetapy. Niepokój o przyszłość największego w Siłach Zbrojnych RP programu zbrojeniowego udzielił się nawet Amerykanom. Podkreślają gotowość do współpracy ze zbrojeniówką, ale po polskiej stronie nie dostrzegają gotowości do technologicznej kooperacji. TECHNOLOGII MA Z CZASEM PRZYBYWAĆ Na blisko 950 mln zł wyceniono w umowach zawartych w marcu 2018 r. wartość kompensacyjnych projektów i potencjalnych inwestycji związanych z dostawą systemów rakietowych średniego zasięgu Patriot w pierwszym etapie realizacji programu „Wisła". Lista offsetowych zobowiązań uzgodniona z producentem zestawów Patriot Raytheon Company zawiera 31 projektów i przedsięwzięć (do wykonania w ciągu dziesięciu lat). Według zapewnień MON pozwoli ona na pozyskanie zdolności w zakresie dowodzenia i kierowania w oparciu o moduł dowodzenia IBCS, produkcji i serwisowania wyrzutni i pojazdów transportowo-załadowczych, a także na utworzenie certyfikowanego centrum administracji i zarządzania produkcją, dostosowaniem, serwisowaniem oraz naprawami systemu „Wisła" oraz innych programów obrony przeciwlotniczej i obrony powietrznej. Umowa zakłada również pozyskanie zdolności produkcji i serwisowania 30-mm armat Bushmaster. Wartość kompensat to ponad 224 mln zł. Analogiczna umowa z Lockheed Martin Global Inc., producentem nowoczesnej amunicji rakietowej, zawiera 15 zobowiązań offsetowych do zrealizowania także w ciągu najbliższej dekady. MON podkreślało, że pozyskane w jej ramach zdolności i kompetencje pozwolą na produkcję i serwisowanie elementów wyrzutni przeznaczonych dla pocisków PAC-3 MSE, produkcji wybranych elementów tych pocisków i budowę w polskiej zbrojeniówce laboratorium dla badań rakietowych. Lockheed ma zapewnić także nowe zdolności związane z utrzymaniem w sprawności przez polski przemysł samolotów F-16. Wartość umowy offsetowej wynosi 724,7 mln zł. OPINIA DLA „RZ" John Baird, wiceprezes ds. systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na Polskę Raytheon Integrated Defense Systems Zgodnie z regułami amerykańskiej procedury Foreign Military Sales wszystkie umowy dotyczące patriotów negocjowane są na poziomie międzyrządowym. Nasza firma w pełnym eksperckim zakresie wspiera te uzgodnienia. Musimy być w środku wydarzeń, bo będziemy brać odpowiedzialność za jakość dostarczanego sprzętu, także tego, który w ramach offsetu i innych kontraktów wykona dla nas polski przemysł. W związku z tym już rozwijamy firmowe biuro i techniczne przedstawicielstwo. Na początek zaangażujemy ok. 50 specjalistów, w tym polskich inżynierów. W miarę potrzeb rozbudujemy zespół i ściągniemy fachowców z USA, którzy będą pracować w systemie rotacyjnym. Jeśli zgodnie z planem uda się podpisać z Warszawą wszystkie niezbędne umowy, pierwsze polskie elementy rakiet i wyrzutnie patriotów zejdą z krajowych linii produkcyjnych za trzy–cztery lata."
Czlowieksniegu Napisano 26 Luty 2019 Napisano 26 Luty 2019 MON wstrzymało modernizację czołgów https://wiadomosci.onet.pl/kraj/mon-wstrzymalo-modernizacje-czolgow/rb5gv4s
magius28 Napisano 26 Luty 2019 Napisano 26 Luty 2019 3 godziny temu, Czlowieksniegu napisał: MON wstrzymało modernizację czołgów No to jak mnie wreszcie powołają na te obiecane ćwiczenia rezerwy, to może będę jeszcze wiedział, jak to dziadostwo odpalić
Czlowieksniegu Napisano 28 Luty 2019 Napisano 28 Luty 2019 Ministerstwo chce w szybkim tempie kupić 32 myśliwce piątej generacji - F-35. https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24502697,mon-ma-nowy-cel-mysliwce-f-35-kluczowy-plan-przyjety-z-dwuletnim.html#s=BoxOpMT
bodziu000000 Napisano 5 Marzec 2019 Autor Napisano 5 Marzec 2019 http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24516156,czarna-seria-mig-29-trwa-trzy-rozbite-dwa-rozszczelnione.html "Czarna seria MiG-29 trwa. Trzy rozbite, dwa rozszczelnione, jeden spalony ...To już trzeci rozbity MiG-29 w ciągu nieco ponad dwóch lat. Do poprzedniej katastrofy doszło w lipcu 2018 roku i wówczas pilot nie miał szczęścia. Kapitan Krzysztof Sobański z bazy w Malborku zginął próbując się katapultować. Ciągle trwa śledztwo w sprawie tej katastrofy, jednak według nieoficjalnych informacji najpierw doszło do awarii systemu paliwowego, przez co wyłączyły się silniki. Pilot zginął, ponieważ nie zadziałał prawidłowo fotel katapultowany. Do pierwszej katastrofy doszło w grudniu 2017 roku. Pilot z bazy Mińsk Mazowiecki spadł na las podczas podejścia do lądowania w kiepskich warunkach atmosferycznych. Nie wiadomo czy zawiódł samolot czy człowiek. Śledztwo trwa do dzisiaj. W tym wypadku pilot miał wyjątkowe szczęście i przeżył, choć nie katapultował się. Został w kokpicie maszyny, która wpadła w las i uległa zniszczeniu. Dodatkowo w ciągu ostatniego roku doszło do dwóch mniej poważnych incydentów z udziałem myśliwców MiG-29. Pierwszy z nich ujawniła Gazeta.pl. W obu przypadkach doszło do rozszczelnienia kokpitów, co jest groźne dla pilota podczas lotu na dużej wysokości. Jeden z nich zemdlał po wylądowaniu i trafił do szpitala. Wojsko nie chce ujawniać informacji o stanie jego zdrowia, ale nieoficjalnie był on bardzo poważny. Dodatkowo jeden MiG-29 spalił się w 2016 roku na lotnisku w Malborku. Maszyna miała stanąć w ogniu podczas prób na ziemi. Nikomu nic się nie stało, ale samolot został poważnie uszkodzony i spisany na straty...."
Czlowieksniegu Napisano 5 Marzec 2019 Napisano 5 Marzec 2019 "Z pisma ministra Błaszczaka wynika, że myśliwce MiG-29 będą latały w polskiej armii do 2030 roku." https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sprawa-mysliwcow-mig-29-mariusz-blaszczak-przeczy-sam-sobie/jftq6jf
magius28 Napisano 5 Marzec 2019 Napisano 5 Marzec 2019 To że Płaszczak sam sobie przeczy to nic nowego i dziwnego. Mnie zastanawia co insze. Czy przy takich zakupach, realizowanych pod wpływem chwili na życzenie ministra MON, nie skończy się przypadkiem tak samo jak z rządowym Boeingiem, który wciąż stoi z powodu braku pilotów posiadających uprawnienia do latania tego typu maszyną wśród pilotów wojskowych (według ostatnich informacji zakupiony w 2017 r. Boeing 737 pierwszych vipów weźmie na pokład nie wcześniej niż w 2020 r.). Ponadto, a może nawet przede wszystkim, czy my na prawdę potrzebujemy samolotu 5 generacji?? Zdaniem wielu wojskowych, nam potrzeba przede wszystkim maszyny o dużych możliwościach konfiguracji i w większej ich ilości, niż koniecznie o obniżonej wykrywalności. W naszych warunkach F-35 do wielu zadań musiałyby przenosić część uzbrojenia i wyposażenia pod skrzydłami, co powoduje utratę wielu walorów stealth. Może jednak Płaszczak, zamiast pr-owych gierek posłuchałby ludzi którzy na wojsku i lotnictwie się po prostu znają? Wielu dowódców opowiada się przeciw zakupowi F-35 i optuje za zakupem F-16 Block 70 - płatowca 4 generacji jednakże dzielącego z F-35 wiele możliwości i komponentów. Po pierwsze najnowsza wersja F-16 jest o około 15 mln dol. tańszy od f-35, po drugie dla szesnastek mamy gotową infrastrukturę i przeszkolony personel naziemny.
fala Napisano 5 Marzec 2019 Napisano 5 Marzec 2019 Jedyne zakupy jakie ten pan może zrobić to w najbliższym Hobby Shop, to co wymamrotał nijak się realiów nie trzyma, zakup takiego sprzętu wygląda trochę inaczej niż kupno bułek na śniadanie.
Czlowieksniegu Napisano 6 Marzec 2019 Napisano 6 Marzec 2019 "W żadnym przetargu zagranicznym, gdzie są firmy z Izraela, USA czy Rosji, nie spotkaliśmy jeszcze Polskiej Grupy Zbrojeniowej" – mówi prezes WB Electronics Piotr Wojciechowski. Tymczasem w kraju, jak przekonuje, większe znaczenie mają lobbyści, którzy tak potrafią namieszać w głowach polityków, aby ci wykluczyli polski podmiot z możliwości złożenia oferty i w rezultacie, za pośrednictwem PGZ, sprzedają do MON wyroby trzy razy drożej. "Realny interes w tym mają ośrodki zagraniczne" - dodaje. Grupa WB specjalizuje się w produkcji bezzałogowców. Pod koniec ubiegłego roku MON za 800 mln zł zamówiło jednak tego typu statki powietrzne w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Nie żal panu takiego zlecenia? Piotr Wojciechowski: Projekt Orlik został podpisany z pominięciem możliwości pozyskania oferty od spółki WB Electronics. Gdybyśmy przegrali w otwartym postępowaniu cenowo czy technicznie, to można by powiedzieć, że nie żal. To byłaby po prostu przegrana. Ale mamy do czynienia z sytuacją, w której ministerstwo obrony narodowej mimo naszych wielokrotnych próśb nie dopuściło nas do złożenia oferty w postępowaniu. I dlatego jest żal. Jednocześnie argumentacja MON o odmowie mówi, że nie chodzi o przesłanki przedmiotowe, ale podmiotowe. Co to znaczy? To jest dobre pytanie. Ja tego nie rozumiem. Dostaliśmy odpowiedź z resortu, że uzasadnienie decyzji podmiotowej nie może nam być przekazane, bo jest niejawne. Na naszą argumentację, że mamy kancelarię niejawną i wszelkie środki do przetwarzania tego typu informacji, dostaliśmy odpowiedź, że mimo wszystko uzasadnienia tej decyzji nie można nam udostępnić. Jak pan wyjaśni to, że polski podmiot, w którym skarb państwa ma udziały, nie zostaje dopuszczony do takiego postępowania organizowanego przez polskie ministerstwo obrony? Gdybyśmy kontynuowali postępowanie, które rozpoczęto w 2014 r. i zakończono w 2016 r. przed ostatnim etapem złożenia oferty końcowej, to być może złożylibyśmy ofertę konkurencyjną i byśmy wygrali. Według naszych analiz nasza cena byłaby zdecydowanie niższa niż te 800 mln zł. Ta cena jest szokująca. Średni koszt jednego płatowca to 20 mln zł. Nasze płatowce systemu Łoś można kupić za kilka milionów złotych. Oczywiście nie znamy nowych wymagań, ale nie wydaje mi się, by zmieniły się aż tak by uzasadnić taką różnicę w cenie. Trudno to zweryfikować. Oczywiście, trudno zgadnąć jaki byłby wynik postępowania. Ale powtarzam: my nawet nie zostaliśmy do niego dopuszczeni. Warto też zauważyć, że w tamtym postępowaniu data dostawy była ustanowiona na rok 2017. Dziś mowa o roku 2022. My byliśmy w stanie dostarczyć system bezzałogowy klasy taktycznej o nazwie Orlik w 2017 r. Nie zostaliście też dopuszczeni do przetargu na BMS, czyli system dowodzenia na polu walki. Pytaliście MON dlaczego? Tak. I również powiedziano nam, że nie możemy zobaczyć uzasadnienia. Można opowiadać różne historie o tym, że w trakcie kryzysu czy wojny my nie będziemy gwarantować dostaw, ale to wierutna bzdura. Po pierwsze, Grupa WB podlega pod program mobilizacji gospodarki, a po drugie spółka podlega militaryzacji, czyli w czasie „W” przechodzi pod zarząd MON i staje się jednostką wojskową. Tak więc nie bardzo rozumiem w jaki sposób moglibyśmy nie zabezpieczać dostaw. Niektórzy formułują w stosunku do was zarzuty, że roi się u was od byłych agentów i polityków. Założyciele firmy są inżynierami, których całe zawodowe życie to rozwój technologii a nie polityka. Więcej niejasności jest jak słyszymy w spółkach skarbu państwa, co pokazują liczne afery i zatrzymania w ostatnim czasie, choćby właśnie byłych pracowników PGZ. U nas takich afer, ani zatrzymań nie było. Nie zostaliście dopuszczeni do złożenia ofert na systemy Orlik i BMS. Teraz trwa postępowanie na bezzałogowce - system Wizjer. Składacie ofertę? Ministerstwo obrony narodowej również nie przewiduje takiej możliwości. Wizjer to system klasy mini, taki jak nasz FlyEye. Wojsko Polskie ma już takie 22 zestawy, kilka zestawów mają również inne polskie instytucje zajmujące się bezpieczeństwem. W tym postępowaniu MON skazuje użytkowników znów tylko na ofertę Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Ale czemu MON nie chce byście chociaż złożyli ofertę? Systemy FlyEye bardzo dobrze sprawdzają się na Ukrainie, skutecznie walczą przeciwko rosyjskim separatystom. Żaden z nich nie został przechwycony ani zestrzelony. Być może jakieś siły są zainteresowane tym, by więcej tego sprzętu, który tak dobrze sprawdza się w warunkach wojny, nie znalazło się w Wojsku Polsku. To nie brzmi poważnie, raczej jak jakaś teoria spiskowa. Ale może czasem warto pospekulować. Postępowanie skierowane wyłącznie do PGZ nie służy bezpieczeństwu państwa, a eliminacji konkurencji dla PGZ, której w otwartym przetargu, by nie pokonała. Cytuję MON: „Podpisanie umowy to rezultat podjęcia w 2016 roku decyzji o budowie przez PGZ kompetencji w zakresie projektowania i produkcji Bezzałogowych Statków Powietrznych”. Wydaje się, że to ma sens. O ile jesteśmy na tyle bogatym krajem by kupować sprzęt niesłychanie drogi i, co więcej, gdy tego typu kompetencje są już w polskim przemyśle. Jest zespół, który produkuje, wymyśla, serwisuje bezzałogowce i szkoli w tej dziedzinie Wojsko Polskie od 10 lat. Taki zespół działa w ramach Grupy WB. Zakup Wizjera w aktualnie prowadzonym postępowaniu i przy ofercie PGZ opartej na kopii lub licencji Orbitera, izraelskiej firmy Aeronautics nie jest działaniem na rzecz zbudowania potencjału w Polsce, a tylko działaniem lobbystycznym w celu eliminacji z rynku Grupy WB, która dla izraelskich dostawców jest konkurentem na całym świecie. Jako prezes podmiotu, w którym 25 proc. udziałów ma Polski Fundusz Rozwoju i obywatel Polski, nie mogę spokojnie przyglądać się takim działaniom - na szkodę polskiego przemysłu, Skarbu Państwa i Sił Zbrojnych RP. Na marginesie takie samo uzasadnienie, jak pan przytoczył, zastosowano w decyzji o produkcji przez PGZ jednorękich bandytów ze znanym skutkiem. Z grafenem zdaje się skończyło się podobnie. A więc nie wystarczy, że PGZ coś zadeklaruje, bo bez doświadczenia i kompetencji – możemy tylko marnować publiczne środki bez żadnej gwarancji, że ktoś te kompetencje zbuduje. A to nie jest tak, że pan po prostu chce zdławić raczkującą jeszcze konkurencję w zarodku? Patrząc na wysoką cenę, jaką proponuje PGZ, nie jest to konkurencja. Poza tym zapraszam do badań porównawczych, do których nikt poza nami się nie kwapi. Dodam też, że w żadnym przetargu zagranicznym, gdzie spotykamy firmy z Izraela, USA czy Rosji, nie spotkaliśmy jeszcze PGZ. Dlatego stale zadaję sobie pytanie, czego brakuje Grupie WB, aby mogła założyć konkurencyjną ofertę w postępowaniu Orlik, Wizjer czy BMS? Grupa WB udowadnia od lat swoje kompetencje, przedstawi międzynarodowe referencje, dobre technicznie rozwiązania i solidną sytuację ekonomiczną. Nie potrafię zaakceptować faktu, że większe znaczenie w oczach decydentów mają odpowiednio umocowani lobbyści, którzy tak potrafią namieszać w głowach polityków, aby ci administracyjnie wykluczyli polski podmiot z możliwości złożenia oferty i w rezultacie za pośrednictwem PGZ sprzedają do MON jakiś wyrób prawie trzy razy drożej. W przypadku projektu Wizjer sprawa jest dużo bardziej złożona - tu cały pomysł programu jest wadliwy. Jaki jest cel opracowywania systemu – o ewidentnie mniejszych niż Flyeye możliwościach, tak czy inaczej inspirowanego rozwiązaniami z Izraela, prowadzenia badań przez kilka kolejnych lat, kiedy na uzbrojeniu Wojska Polskiego znajdują się systemy FlyEye? W moim przekonaniu jest to manipulacja kilku osób, które w celu zaspokojenia swoich ambicji, nie zważając na interes kraju, chcą po prostu sobie zarobić przez pobieranie dobrej pensji w PGZ i w tym celu zwodziły decydentów w PGZ i MON, że konieczne jest budowanie od początku kompetencji w budowie bezzałogowców mimo, że taki producent o udokumentowanych kompetencjach już w kraju jest. Takie prowadzenie projektu Wizjer jest wobec polskiego podatnika działaniem karygodnym. Jest brakiem szacunku dla wysiłku setek ludzi, którzy pracują w Grupie WB, wykonują bardzo dobrze swoją pracę budując systemy, które są eksportowane i używane w Polsce oraz wielu krajach świata. Mam czasem takie odczucie, że celem decyzji o eliminacji tych zespołów z programów Orlik i Wizjer jest zniszczenie tych osiągnięć, a realny interes w tym mają ośrodki zagraniczne. Jesteście w pewnej części firmą państwową. W czasie tej transakcji mówiło się, że sprzedajecie 25 proc. udziałów PFR-owi, by uciec spod topora ówczesnego ministra Antoniego Macierewicza. Chyba się nie udało. Mimo, że jesteście częściowo państwowi, to państwo dalej nie chce od was kupować. To są nieuprawnione spekulacje. Na tę sytuację patrzę zupełnie inaczej. Jesteśmy istotnym elementem gospodarczym w państwie i w obronności, w związku z tym państwo w sposób naturalny chciało uzyskać jakiś wpływ i kontrolę nad działaniami spółki. A co więcej, zagwarantować, by ta spółka mogła przeistoczyć się z podmiotu lokalnego w gracza globalnego. Stąd dokapitalizowanie. Nie mówimy tu o żadnym uciekaniu spod topora, a o racjonalnym działaniu państwa, które inwestuje w podmioty perspektywiczne. I to jest korzystne dla nas obywateli, gdy państwo chce mieć udziały w nowoczesnych, technologicznych spółkach. Oczywiście czy państwo w jakiś sposób jest w stanie dbać o swoje podmioty po to, aby chronić je przed negatywnymi działaniami grup lobbystycznych, to jest już zupełnie inne pytanie. Czy pana zdaniem skarb państwa powinien przemyśleć połączenie PGZ i Grupy WB? To wymaga analiz. Jako akcjonariusz Grupy WB mam świadomość, że współpraca z PGZ może być dla obu podmiotów korzystna. Podobnie jak była ona korzystna dla spółek. które PGZ wchłonął. Ale to nie skończy się tak, że Grupa WB „wybierze” sobie najlepsze spółki z PGZ, a reszta tych podmiotów zostanie zamknięta? Duża grupa lobbystów, również w ramach PGZ, których pensje zależą od tego, że istnieje konflikt między PGZ a WB, na pewno byłaby z takiego połączenia niezadowolona i dlatego od lat rozpowszechniane są na ten temat różnego rodzaju głupoty. Pan tak narzeka, ale przecież w ubiegłym roku Grupa WB miała rekordowe przychody, dobrze ponad 300 mln zł, i większość zamówień pochodziła z MON. Myli się pan. Bezpośrednich zakupów z resortu mamy bardzo niewiele. Dostarczamy resortowi obrony pośrednio, w zleceniach, gdzie współpracujemy ze spółkami PGZ. To nasz wspólny sukces – gdyż spółki PGZ i Grupa WB potrafią wspólnie stworzyć produkty dobrze służące polskim żołnierzom, a jednocześnie konkurencyjne. I te produkty, czyli moździerze Rak, armatohaubice Krab pokazują, że ścisła współpraca polskiego przemysłu obronnego jest dla wszystkich interesariuszy bardzo korzystna. Poza tym, według podziału obszarowego, prawie 30 proc. naszych przychodów to eksport. Według podziału sektorowego 30 proc. to przychody z obszaru cywilnego. Choć rośniemy, to ten wzrost raczej napędzają produkty tworzone na eksport i w sektorach cywilnych, a nie przychody ze sprzedaży uzbrojenia w Polsce. https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/592838,mon-eliminuje-konkurencje-pgz-zamowienia-dla-wojska-wb-electronics.html
les05 Napisano 6 Marzec 2019 Napisano 6 Marzec 2019 Analiza najważniejszej amerykańskiej grupy badawczej nie pozostawia złudzeń! Macierewicz najskuteczniejszym szefem MON Waszyngtońska grupa badawcza Center for Responsive Politics , uznawana za najważniejszą w USA w dziedzinie roli pieniądza w polityce przedstawiła analizę, która pokazała, że działania lobbystyczne na rzecz Polski, prowadzone przez podmioty podległe Antoniemu Macierewiczowi, w czasach, kiedy pełnił funkcje ministra obrony narodowej, okazały się najbardziej efektywne. Taki samo zdanie na ten temat ma Departament Sprawiedliwości USA. Badacze nie mają wątpliwości co do tego, że Antoni Macierewicz był najskuteczniejszym szefem polskiego resortu obrony! Według danych Center for Responsive Politics oraz sprawozdań dostępnych na stronach amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości USA, usługi „government relations“, prowadzone przez podmioty podległe byłemu ministrowi obrony narodowej Antoniemu Macierewiczowi, były zdecydowanie najbardziej skuteczne, ale i najtańsze – Firma Park Strategies, kierowana przez renomowanego byłego senatora Alfonsa D’Amato, wcześniej przewodniczącego Komisji Helsińskiej, aranżowała spotkania z Donaldem Trumpem, Johnem McCainem i innymi decydentami, aby zapewnić bezpieczeństwo militarne Polsce i zacieśnić współpracę w zakresie obronności - napisano na stronie grupy. Do informacji dotarł portal wprost.pl. http://telewizjarepublika.pl/analiza-najwazniejszej-amerykanskiej-grupy-badawczej-nie-pozostawia-zludzen-macierewicz-najskuteczniejszym-szefem-mon,77122.html
Czlowieksniegu Napisano 6 Marzec 2019 Napisano 6 Marzec 2019 Les... nie obrażaj inteligencji Użytkowników Forum. " Prawdopodobnie jest to wypadkowa sympatii Donalda Trumpa do europejskiej polityki PiS, jak i pracy polskiej dyplomacji a przede wszystkim resortu obrony jeszcze z czasów ministra Macierewicza. " Jeśli pozytywem polskiego rządu ma być robienie la..łaski Waszyngtonowi, psując przy okazji, ku radości Trumpa, nasze układy w Europie, to... się herbaty napiję. PS A jak tam widmo w postaci Komisji?
les05 Napisano 6 Marzec 2019 Napisano 6 Marzec 2019 Czyli spisek Trumpa, żeby zrobić dobrze Macierewiczowi. W sumie logiczne, wszyscy wiedzą, że Trump chodzi na pasku AM. Widmo, jak to widmo, pochodzi, pochodzi i zniknie.
Czlowieksniegu Napisano 6 Marzec 2019 Napisano 6 Marzec 2019 les05 " Czyli spisek Trumpa, żeby zrobić dobrze Macierewiczowi. W sumie logiczne, wszyscy wiedzą, że Trump chodzi na pasku AM." Nie, nie spisek- choć akurat wszyscy coraz bardziej widzą i wiedzą, że rząd kolejnej* RP chodzi na pasku Waszyngtonu. " Widmo, jak to widmo, pochodzi, pochodzi i zniknie." Czyli co? Sprawa się rypła i zamachu nie było? Szkoda, że one wciąż z budżetu ciągną... * pogubiłem się w numeracji
les05 Napisano 6 Marzec 2019 Napisano 6 Marzec 2019 A ty o tej komisji. Prawdę mówiąc czekam nadal na wyniki badań lab. Trochę długo to trwa, czyżby tajne negocjacje? Bo przecież nie o kasę chodzi.
Czlowieksniegu Napisano 6 Marzec 2019 Napisano 6 Marzec 2019 Les- chyba ciężko idzie, skoro ostatnia aktualność na ich stronie, to: 20.09.2018 Komunikat Podkomisji
magius28 Napisano 7 Marzec 2019 Napisano 7 Marzec 2019 Czyli, że co, Antek to geniusz, tylko wredni złośliwi generałowie się na nim nie poznali i krytykują lub odeszli? No cóż, patrząc realnie działalność Antka z całą pewnością przynosi ogromne korzyści, tyle że raczej nie Polsce. Jak na razie, udało się Antoniemu I Wielkiemu, praktycznie zlikwidować polski wywiad i kontrwywiad, a także pozbawić armię większości najbardziej doświadczonych i najbardziej cenionych w NATO dowódców.
bodziu000000 Napisano 7 Marzec 2019 Autor Napisano 7 Marzec 2019 https://www.rp.pl/Sluzby-mundurowe/190309568-Kozubal-Postepujaca-kanibalizacja-samolotow.html "Kozubal: Postępująca kanibalizacja samolotów Już po ubiegłorocznej katastrofie piloci mówili, że boją się latać na MiG-ach. MON zapewniał jednak, że są one bezpieczne. Po poniedziałkowej katastrofie myśliwca nie tylko wstrzymane zostały ich loty, ale też MON zapowiedział szybszy zakup nowych maszyn 5. generacji. Minister Mariusz Błaszczak przed naradą u prezydenta Andrzeja Dudy zapewnia, że ma na nie pieniądze. Jednak po jej zakończeniu Biuro Bezpieczeństwa Narodowego informuje, że prezydent sugeruje, aby finansowanie zakupu zostało dokonane na podobnych zasadach jak kupno F-16, czyli specjalną ustawą spoza budżetu MON. Piloci MiG-29 nie mają zaufania do stanu technicznego swoich maszyn. Ich niepokój wynika z faktu, że w ciągu trzech lat utraciliśmy trzy takie samoloty. Strach wynika też z tego, że do dzisiaj nie zostały podane przyczyny wypadków. Nastroje wojskowych ujawnił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Jego biuro skontrolowało mińską jednostkę jesienią. Żołnierze mówili o wypadku, w którym zginął pilot z Malborka. Z wystąpienia rzecznika do szefa MON wynika, że „piloci MiG-29 rozważają decyzje o wcześniejszym odejściu ze służby lub zmiany jednostki i przekwalifikowaniu na inne typy samolotów". „Z takimi zamiarami noszą się głównie młodzi piloci. Z uwagi na stan techniczny niemal 30-letnich MiG-29 (...) Z doświadczenia pilotów i personelu technicznego wynika bowiem, że jedynie serwisowanie samolotów u producenta oraz ewentualnie remonty na bazie oryginalnych części zamiennych (...) dają gwarancję ograniczenia niebezpieczeństwa powstania awarii zagrażających życiu pilota oraz rozbicia samolotu" – napisał Bodnar. Miesiąc temu na jego wystąpienie odpowiedział wiceminister ON Marek Łapiński, który zapewnił, że samoloty te „uznane zostały za bezpieczne". „Utrzymanie floty tych myśliwców, w okresie oczekiwania na kolejną generację samolotów bojowych jest wskazane. Docelowym rokiem eksploatacji MiG-29 (...) jest rok 2030". Dodał też, że „specyfika lotnictwa wojskowego polega, między innymi, również na tym, żeby na czas kryzysu narodowego jednostki obsługowe, zakłady remontowe pozyskały zdolność do samodzielnego odtwarzania w jak największym zakresie sprawności samolotów, bez wsparcia producenta. Nie dotyczy to tylko sprzętu porosyjskiego, ale również zachodniego" – przyznał Łapiński. Dzisiaj szef MON twierdzi, że wymiana maszyn posowieckich powinna się odbyć szybko. Chociaż pod koniec poprzedniego roku wznowiono loty na MiG-ach – po wypadku pod Pasłękiem – nie wszystkie maszyny były zdolne do lotów – ustaliliśmy. Odbywała się tzw. kanibalizacja, czyli przenoszenie części samolotu z jednego do drugiego. – Jest to zjawisko normalne w wojsku, dotyczy nie tylko samolotów bojowych, ale i śmigłowców – opisuje oficer. W poprzednim roku przypadki kanibalizacji samolotów ujawnił były dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. rez. Mirosław Różański, tyle że miał dotyczyć samolotów F-16. – Siły Powietrzne nie mogą sobie pozwolić na wycofanie MiG-ów z dnia na dzień – słyszymy od wojskowego. Bo wycofanie sprzętu oznacza też np. likwidację etatu, a w dalszej perspektywie utratę pilotów, w konsekwencji decyzji o wygaszeniu jednej z baz lotniczych. Tymczasem zapowiadane pozyskanie myśliwców 5. generacji nie jest możliwe w najbliższym czasie. Optymistycznie – pierwsze maszyny Siły Powietrzne mogą dostać za pięć lat. Rozbity myśliwiec został wyprodukowany w 1989 r. Pilotował go zastępca dowódcy eskadry z Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Maz. major I klasy Bartosz Kida, który ma na koncie 1200 godzin za sterami samolotu bojowego. Dokonywał on tzw. oblotu technicznego po remoncie. Na razie nie wiadomo, jakie są przyczyny wypadku, bada to specjalna komisja."
beaviso Napisano 7 Marzec 2019 Napisano 7 Marzec 2019 A opinię o MON Amerykanie zamówili pewnie w think-tanku Edzia Jannigera :D M.
les05 Napisano 14 Marzec 2019 Napisano 14 Marzec 2019 WYRZUTNIE PATRIOTÓW MAJĄ BYĆ PRODUKOWANE W POLSCE http://www.konflikty.pl/aktualnosci/wiadomosci/wyrzutnie-patriotow-produkowane-w-polsce/ Wchodząca w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej Huta Stalowa Wola i amerykański koncern Raytheon podpisały porozumienie, dzięki któremu będzie można rozpocząć przygotowania do produkcji i integracji szesnastu wyrzutni rakiet M903, podstawowych elementów systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Patriot. Dokument zostanie w nadchodzących miesiącach poddany audytowi i akceptacji w ramach procesu Foreign Military Sales. W październiku 2018 roku Raytheon złożył w Hucie Stalowa Wola zamówienie na przygotowanie realizacji przyszłej umowy. Potwierdziło to gotowość spółek wchodzących w skład konsorcjum PGZ–Wisła do realizacji programu. Jest to jedna z wielu umów biznesowych, które związane są z realizacją tego kontraktu. W kolejce czekają zamówienia zarówno ze strony Raytheona, jak i krajowe ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczące między innymi ciężarówek Jelcz. – Podpisanie inauguruje etap uruchamiania produkcji w Polsce wyrzutni rakiet, na których opierać się będzie system „Wisła” – powiedział Radosław Domagalski-Łabędzki, członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. – Dzięki współpracy z amerykańskimi partnerami Polska Grupa Zbrojeniowa stanie się elementem łańcucha dostaw w systemie Patriot. Pozyskujemy zdolności produkcyjne umożliwiające nam realizację dostaw kluczowego wyposażenia dla polskich Sił Zbrojnych, a w przyszłości również dla innych klientów. – Raytheon jest zaangażowany w partnerską współpracę z polskim przemysłem, aby rozwijać sektor obronny – dodał Pete Bata, wiceprezes polskiego programu zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej w Raytheonie. – Kontrakt zawarty z Hutą Stalowa Wola jest pierwszym z wielu kontraktów produkcyjnych, który przyznamy spółkom Polskiej Grupy Zbrojeniowej w ramach realizacji pierwszej fazy programu „Wisła”. W pierwszej fazie „Wisły” HSW i inne spółki wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej uzyskają między innymi technologie i know-how umożliwiające udział w produkcji wyrzutni i ich komponentów. Dostarczone Polsce baterie będą wyposażone w wyrzutnie, które powstaną w krajowym przemyśle obronnym. Transfer technologii i wiedzy pozwoli też na obniżenie kosztów ponoszonych podczas cyklu życia systemów wyrzutni, za których eksploatację i modernizację będą odpowiadać spółki z Grupy PGZ. Wyrzutnie M903 wchodzić będą także w skład systemów Patriot produkowanych dla innych krajów, co otwiera przed Polską Grupą Zbrojeniową i Hutą Stalowa Wola możliwości pozyskiwania kolejnych zamówień.
les05 Napisano 16 Marzec 2019 Napisano 16 Marzec 2019 Popularność Macierewicza zdumiewa W 2018 r. urodziło się 4716 chłopców, którym rodzice nadali imię Antoni. Wśród dziewczynek królowała Zuzanna. Takie imię zostało nadane 4343 noworodkom.
bjar_1 Napisano 19 Marzec 2019 Napisano 19 Marzec 2019 (edytowane) Jeśli myślisz, że to na cześć towjego idola, to weź rozbieg i sieknij bańką o ścianę Edytowane 19 Marzec 2019 przez bjar_1
les05 Napisano 19 Marzec 2019 Napisano 19 Marzec 2019 Sam się sieknij, twojej bańce jest wszystko jedno. Wcześniej sprawdź, co to jest ironia, tylko nie w bańce (tam nie masz czego szukać) ale w słowniku.
Czlowieksniegu Napisano 19 Marzec 2019 Napisano 19 Marzec 2019 Panie i Panowie.... Bjar także... PS Kiedyś był taki dowcip związany z imieniem, ale wtedy o Albin chodziło, choć pointa winna być podobna.
bjar_1 Napisano 20 Marzec 2019 Napisano 20 Marzec 2019 Teraz, les05 napisał: Sam się sieknij, twojej bańce jest wszystko jedno. Wcześniej sprawdź, co to jest ironia, tylko nie w bańce (tam nie masz czego szukać) ale w słowniku. Żeby skonstruować taką odpowiedź musiałeś mocno ruszyć mózgownicą
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się