Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

  • 2 weeks later...
Napisano

Dodajmy, że tu winnych naprawdę nie trzeba szukać daleko. Kontroler już w momencie zderzenia przyznał, że spie... Dodatkowo mamy kompletnie ślepego kierowcę wozu pożarniczego.

  • 3 weeks later...
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, karpik napisał:

Słowacja. Zderzenie szybowców, nie żyje polski pilot - TVN24 https://share.google/1M06s5yfOhK9zIMVb

Ciężkie czasy dla szybownictwa. Kiedyś tak nie było. Teraz i liczba szybowców, i liczba szaleńców w nich jest inna. Kiedyś prędzej można się było zderzyć z samolotem-holownikiem (sam o mało tak nie zginąłem), ale nie żeby szybowce się zderzały ze sobą tak często, jak w tych czasach.

To jest dokładnie to, co się dzieje w spadochroniarstwie, a co tak świetnie relacjonuje polski Sky God Grzegorz Kucharczyk w podcastach Skydive Atmosfera.

Edytowane przez Jedburgh_Ops
Napisano (edytowane)

Kompletny debil.

12 minut temu, bodziu000000 napisał:

Powinno się ludzi uczyć, że z pierwszym stopniem sprężarki niskiego ciśnienia silnika turbowentylatorowego jeszcze nikt nie wygrał i nigdy nie wygra.

Edytowane przez Jedburgh_Ops
  • 2 weeks later...
Napisano

Lubelskie, złe wiadomości.

Tragiczny wypadek w miejscowości Kozaki

Rozbił się samolot gaśniczy typu Dromader. Niestety, w wyniku zdarzenia jedna osoba poniosła śmierć.

Na miejscu pracują służby, trwa ustalanie przyczyn katastrofy.

 

687679244_1746694402972930_790266940928041133_n.jpg

Napisano (edytowane)

Grubo. Dromadera, nie wiem czy o tych znakach, widziałem w Zamościu na pokazach w 2024 i chłop latał przez 30 minut wypełniając lukę w oczekiwaniu na spóźniony nast. punkt.

A obok miejsca katastrofy miałem jechać za 9-10 godzin, w drodze ze swojej wiochy pod Tomaszowem na lotnisko w Jasionce… Nawet nie wiedziałem, że tam dramatyczna walka z ogniem i droga Józefów-Łukow przez lasy zamknięta. Dobrze, że czytam to forum, wyjadę 30 min wcześniej inną drogą.

 

M.

Edytowane przez beaviso
Napisano

Straszne, przygnębiające.

Podziwiać pilotów lotnictwa p-poż, bo to robota z pogranicza bohaterstwa, a o wypadek jeszcze łatwiej, niż w lotnictwie sanitarnym.

[*]

Napisano
10 godzin temu, beaviso napisał:

Grubo. Dromadera, nie wiem czy o tych znakach, widziałem w Zamościu na pokazach w 2024 i chłop latał przez 30 minut wypełniając lukę w oczekiwaniu na spóźniony nast. punkt.

A obok miejsca katastrofy miałem jechać za 9-10 godzin, w drodze ze swojej wiochy pod Tomaszowem na lotnisko w Jasionce… Nawet nie wiedziałem, że tam dramatyczna walka z ogniem i droga Józefów-Łukow przez lasy zamknięta. Dobrze, że czytam to forum, wyjadę 30 min wcześniej inną drogą.

 

M.

Nie wiem, ile jeszcze Dromaderów zostało w Polsce, ale wykruszają się w wypadkach, a EPBC staje się bazą ostatniego startu kolejnych M18. Kiedyś była tu solidna baza Dromaderów i od wiosny do jesieni latały niemal wahadłowo, po prostu huk ich silników nie przygasał. Od długiego czasu już tak nie jest, a Kampinosu przecież nie wycięto, tak jak innych puszcz i lasów.

Napisano
19 godzin temu, bjar_1 napisał:

Lubelskie, złe wiadomości.

Tragiczny wypadek w miejscowości Kozaki

Rozbił się samolot gaśniczy typu Dromader. Niestety, w wyniku zdarzenia jedna osoba poniosła śmierć.

Na miejscu pracują służby, trwa ustalanie przyczyn katastrofy.

 

687679244_1746694402972930_790266940928041133_n.jpg

😥

Napisano
3 minuty temu, Woodhaven napisał:

Mała korekta - miał 20 godzin na Dromaderach… a to nie zabawka… to nie Dreamliner, że autopilot wszystko zrobi….

Z drugiej strony... - kiedy, gdzie i jak zrobić jakiemuś pilotowi type rating na samolot p-poż, ale type rating nie w sensie wylaszowania go na typ, tylko zrobić z niego pilota operacyjnego? Nie ma takich możliwości poza jedną - po przyswojeniu całej teorii zawsze trzeba wyruszyć na swój pierwszy pożar, drugi, piąty, dziesiąty i nadal jest się żółtodziobem. Nie ma innego wyjścia.

Lotnictwo HEMS też jest ekstremalne i sam coś o tym wiem, ale tam np. takie ekstremum (którego piloci zawsze się boją, a przynajmniej na początku), jak wbicie czubków płóz w stok i trwanie w zawisie, gdy końcówki łopat wirnika głównego kręcą się o metr, półtora, czy dwa od stoku ćwiczy się (w porządnych pogotowiach) pod okiem pilotów doświadczalnych. A to sytuacja, że tylko czknąć i mogiła, niemniej na spokojnie można to ćwiczyć z pilotem w najwyższym stopniu doświadczonym.

W lataniu p-poż nie ma możliwości przećwiczenia niektórych rzeczy i trzeba iść na żywioł... dosłownie i w przenośni. Taka to jest wredna robota, dlatego piloci p-poż są środowiskiem wyjątkowo wysokiego ryzyka w branży lotniczej.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie