Jump to content

karpik

Forum members
  • Content Count

    5345
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by karpik

  1. To co piszesz, to nie jest rzeczywistość tylko twoje wyobrażenie o ludziach, którzy są w WOT. Porzuć je na chwilę i wyobraź sobie, że ludzie z którymi ja służę nie są z łapanki i całkowicie zielone głupki którzy poszli za 500 odbimbać 2 dni w miesiacu. Piszą, że średnio w WOT służy 30% ludzi z wyższym wykształceniem. Mam wrażenie, że wschód zaniża bo u nas w brygadzie 6/10 studiuje albo ma wyższe wykształcenie. 4/10 ma broń w domu, strzela od lat że względu na odbywaną wcześniej służbę lub sportowo. Są emerytowani wojskowi, strażacy (dowódca jednostki), policjanci operacyjni itd. (nie dziadki tylko chłopy w sile wieku) Są nauczyciele,prawnicy, inżynierowie, informatycy i młodzież, która gdy zaczyna rozmawiać o sprawach wojska to mi kopara opada. Są też dziewczyny Taktyka wojskowa nie jest rzeczą trudną. Mam wrażenie, że damy radę się zgrać w 3 lata szkolenia podstawowego. 24 dni ćwiczeń + 14 dni poligon w roku daje prawie 120dni szkolenia. To i dużo i mało Widziałem pracę brygady, która ma 3 letnie szkolenie za sobą i byłem zaskoczony jak to wygląda. Też tak chcę
  2. To co tu piszecie to 98% jakiś domysłów, dywagacji, fejków, życzeń i żółci. Nawet nie chce mi się prostować. Na tę chwilę wspomagamy wszystkie możliwe służby (łatamy braki kadrowe) i cywili. Nie ma ćwiczeń wojskowych do odwołania ale robimy to do czego też byliśmy rekrutowani. Większość chłopaków dokłada do tego interesu. Nie zarobisz na wocie. Robimy swoje. Nikt mnie nigdy nie pytał o poglądy i mało kto gada o polityce. Od kadry nigdy żadnej propagandy nie słyszałem. Jak nie pomagacie to nie przeszkadzajcie. Pozdrawia tania siła robocza
  3. Tak jak koledzy napisali to ozdoba dewizki. Znalazłem z taką samą rączką ze szkielkiem imitującym intaglio. Jedna rzecz jest ciekawa w Twoim tłoczku- jest przerobiony. Ktoś przeciął,wyciągnął szkiełko i zrobił sobię inicjałówkę
  4. Ad v. Patroli z długą bronią. Wynika to z tego, że nie każdy ma przydział krótkiej. Dla tych, którzy myślą, że nie mają amunicji napiszę tylko, że są już certyfikowane brygady, które mogą mieć. Fanom zdobycznych beretów mała podpowiedź: grot ma przezroczysty magazynek...chyba, że chłopaki okleją wtedy na własne ryzyko choć różnica w wyroku czy z ammo czy bez duża nie będzie.
  5. Od jutra gotowość do walki z wirusem.
  6. XVII też. https://forum.odkrywca.pl/topic/532259-pieczęcie-lakowe/?do=findComment&comment=845481
  7. Wpisz w Googlach guzik pruski i dopasuj skrzydełko.
  8. Ma ktoś pomysł na ten tłok z temidą? Widzę nie pierwszy tłok w tym stylu i podejrzewam, że ma coś wspólnego z jakimś zawodem( nie koniecznie z sądownictwem).
  9. Ten guzik jest ewidentnie z cynku.
  10. Nie knopik. Spinka mankietowa.
  11. Każdy kto ma inne zdanie niż Jarek jest opłacanym przez obce siły politykiem. Narracja debilna ale skutecznie ją wpojono.
  12. Pierwszy punkt apelu porannego. "Nie kwestujemy i nie pojawiamy się na imprezach WOŚP w mundurze"
  13. Ja już po szkoleniu wyrównawczym. Świetni instruktorzy, miła atmosfera. Wkońcu nie jakieś hura i na wroga, tylko praca w sekcjach. Grot bardzo celny, odrzut prawie żaden. Pierwsze oceniane strzelanie 45/50.
  14. Być może odmiana herbu Trzcieński. U Ciebie psy są przeszyte strzałą. Pierwsza litera nazwiska się zgadza. http://gajl.wielcy.pl/herby_lista.php?tarcza=0&query=*pies*&herbcnt=28&lang=pl&startp=3
  15. Badania zrobione. W grudniu "wyrównawcze" 8 dni w Wędrzynie. Ciekawe jak się spiszą ci pryszczaci kaprale po studenckim przeszkoleniu. Dowódca brygady się chwali, że 40% składu ma wyższe wykształcenie, więc taktyka będzie zabawna a wieczory na odchamienie, urozmaicone i pouczające .
  16. Mam nadzieję, że się Goar nie obrazi: "Żetony farbiarskie lub farbermarki – zarys wiedzy Czasy intensywnej eksploracji wykrywaczami metali przyczyniły się do licznych znalezisk obiektów, które często określane są jako żetony dominialne. Obiekty te to mosiężne, (rzadziej miedziane) blaszki o średnicy ok. 20-25 mm, z charakterystycznymi dwoma otworami umiejscowionymi przy obrzeżach na ich osi poziomej. Znajdywane są głównie na Dolnym Śląsku, Pomorzu oraz Warmii i Mazurach, a kontekst tych znalezisk pozwala stwierdzić ich pruską proweniencję. Kolejną wspólną cechą obiektów jest ich technika wykonania i ikonografia. W większości wykonane są one ręcznie poprzez naniesienie na nie znaków identyfikacyjnych w postaci punc liter i cyfr oraz wyobrażeń takich jak kłódka, korona, klucz, klepsydra, winogrono, obcęgi, kielich, pegaz, krzyż, wąż itp. Poniżej prezentuję wybór kilku takich obiektów: Mimo cech wspólnych, wśród obiektów tych można wyróżnić pewien przekrój zaawansowania technologicznego ich wykonania. Znajdujemy więc obiekty wykonane dość prymitywnie, niechlujnie sporządzonymi puncami oraz obiekty sygnowane puncami starannie grawerowanymi. Najmłodszymi jak się zdaje są te bite specjalnie sporządzonym stemplem. Krój liter i cyfr pozwala przypuszczać, że obiekty te pochodzą zarówno z XVIII jak i z XIX wieku. Czym więc on są? Blaszki te nie są żetonami dominialnymi, choć spotkałem się z informacją, iż tego typu blaszki były swoistymi znakami tożsamości robotników folwarku i służyły do identyfikacji tychże przez osobę nadzorującą ich pracę przy zliczaniu efektów tej pracy. W praktyce wyglądać to miało w ten sposób, iż pracownik na przykład podczas wykopków przynosząc kosz z ziemniakami był spisywany na podstawie numeru z blaszki, co pozwoliło określić zarówno ilość wykonanej przez niego pracy, jak i zidentyfikować go jako pracownika danego folwarku (zapobiegało to też kradzieży płodów). Dziurki służyły do przewleczenia sznurka na szyję. W tym sensie byłaby to jakaś forma znaków rozliczeniowych. Nie udało się dotrzeć do żadnych źródeł potwierdzających tą tezę. Według innych informacji, blaszki te były umieszczana przez producentów maszyn (najczęściej rolniczych) coś w rodzaju znaku towarowego producenta, charakterystyczne dla nich 2 otwory to otwory na nity. Teza ta również nie został potwierdzona. Blaszki te mają jeszcze jedną cechę wspólną. Występują w parach, lecz z uwagi na to, iż pochodzą zazwyczaj z luźnych znalezisk, odnajdywane są pojedynczo. Oto przykład takiej pary: Przypisanie ich konkretnym wystawcom jest trudne, (lecz nie niemożliwe, o czym poniżej), sygnowania są, bowiem zazwyczaj symboliczne, rzadko występują na nich nazwiska. Nazwy miejscowości znane mi są tylko z trzech obiektów. Są to: Bromberg (Bydgoszcz), Usch (Ujście) i Neustadt (Wejherowo). Prezentuję obiekt z Bydgoszczy: Pozostałe znane mi znaki z nazwami miejscowości zawierają również wskazówkę pozwalając na identyfikację wszystkich tych obiektów – zawierają określenie zakładu, w którym były używane. Zakładem tym jest farbiarnia (Färberei). Blaszki te należy uznać za żetony farbiarskie lub też farbermarki (z niemieckiego Färbermarke). W polskiej literaturze tematu w ogóle nie opisywane. Jakby nie istniały. Słów kilka na ich temat można znaleźć w niemieckich publikacjach. Znamiennym dla określenia przeznaczenia omawianych obiektów jest artykuł Erlenda Martini przedstawiony w Numismatisches NachrichtenBlatt z marca 1999 roku pt. Das Färbermarken-Buch von Eilenburg (Sachsen). W swoich ustaleniach na temat przeznaczenia żetonów farbiarskich autor oparł się na zachowanej księdze zleceń farbiarni z Eilenbruga z lat 1828-1838. Księga ta jednoznacznie wskazuje na sposób użytkowania tych znaków. Farbiarnia przyjmując zlecenia na farbowanie określonej ilości materiału zapisywała zlecenie w specjalnie prowadzonej księdze. Potwierdzeniem dla zleceniodawcy był wydawany mu jeden z żetonów. Drugi żeton pozostawał w farbiarni. Żetony posiadają po dwa otwory niczym guziki, bo tak jak guziki znaki te były przyszywane. Jednak nie, jakby można było przypuszczać do tkaniny, lecz przyszywane były na margines książki zleceń przy zapisie konkretnego zlecenia. W zachowanej księdze z Eilenburga na jej marginesie znajduje się przyszytych 76 żetonów. Zrealizowane zlecenia są przekreślone, a z marginesu żetony zostały usunięte. Można się domyśleć, że łącznie z drugim żetonem zdanym przez zleceniodawcę wróciły one do ponownego obiegu. Ciekawą informacją jest wysokość kary za zagubienie żetonu, która to w latach użytkowani księgi zleceń wynosiła 2 ½ Sg. Taki system obowiązywał w farbiarniach do początku XX wieku, kiedy to zaczęto używać pokwitowań papierowych. Same znaki zamawiane były przez większe farbiarnie w specjalistycznych zakładach jako zestaw składający się zazwyczaj ze 100 kompletów. Symbole różnicowały zestawy, litery zaś najczęściej były inicjałami farbiarzy użytkujących je. Jak widać ze znajdowanych obiektów użytkowane również były znaki bez inicjałów, a więc przygotowywane jako uniwersalne a nie dla konkretnej farbiarni. Autor podaje, że mniejsze farbiarnie same przygotowywały dla siebie zestawy znaków wycinając je z blachy i odpowiednio cechując, stąd wśród odnajdywanych obiektów znajdują się egzemplarze wykonane prymitywnie. Nierozwiązaną pozostaje kwestia symboliki. Przypisanie symboli konkretnym grupom zleceniodawców zdaje się błędnym. Bardziej prawdopodobne jest li tylko rozróżnienie serii poszczególnych znaków. Znaki te są dziś wdzięcznym obiektem zbierackim. Dla lokalnych miłośników historii mogą być ciekawym źródłem wiedzy o farbiarniach i farbiarzach z terenów, na których zostały odnalezione. Parafrazując pewną reklamę powtórzę więc raz kolejny hasło, które powinno przyświecać zbieraczom regionalistom – zostańcie bohaterami w własnych domach. Poszukujcie informacji o obiektach wam bliskich i dzielcie się nią z innymi. W ten sposób przyrasta wiedza. Na dowód tych słów kilka informacji na temat prezentowanego wyżej żetonu farbiarskiego O. BADER / Di / 334. Żeton ten wchodził w skład zestawu kilkunastu monet zastępczych i żetonów monetarnych ze Szczecina i okolicy. Mając wiedzę, czym jest ten żeton oraz znając przypuszczalne miejsce jego użytkowania nie trudno było ustalić jego wystawcę. Otto Bader od 14 lutego 1880 r. był właścicielem, lokalnej farbiarni w Altdamm (Dąbie) przy Stettiner Straße 4-6 (dziś ul. Przestrzenna 75). Zakład szybko się rozrósł, przekształcając się w jedną z największych na Pomorzu farbiarni i pralni chemicznych. Żeton pochodzi prawdopodobnie z końca XIX wieku lub nawet z pierwszych lat wieku XX. Wyróżnik Di być może odnosi się do którejś z licznych filii farbiarni, jakie powstały na terenie Szczecina. Zidentyfikowany już żeton pozostaje dla miłośników historii dawnego Szczecina ciekawą pamiątką czasów minionych. Kończąc ten krótki i niepełny rys na temat żetonów farbiarskich, zachęcam posiadaczy innych podobnych obiektów do ustalenia ich emitentów i publikacji informacji na ich temat. W ten sposób przyrasta wiedza. Arkadiusz Gościnny (GoAr)"
  17. https://www.poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=59&t=108439
  18. Jeżeli druga strona jest całkiem płaska to masz przycisk do papieru. Jak bardzo "od bardzo dawna" to jest w domu, bo mi się zdaję, że datowanie tak późny PRL albo po przemianach.
  19. Z atrybutów można wnioskować, że był podkuwaczem. Wiadomo też, że nie każdy kowal był podkuwaczem i nie każdy podkuwacz kowalem .
  20. Szukaj pod hasłem: guzik z liberii.
×
×
  • Create New...

Important Information