Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

grzeb

Powstanie Warszawskie poniosło absolutną klęskę"

Recommended Posts

Powstanie Warszawskie wykrwawiło Warszawę, unicestwiło polską młodą elitę i poniosło absolutną klęskę. Mam wielki szacunek dla jego uczestników, rozumiem konieczność podjęcia działań, które odbudowały poczucie narodowej godności i sprzeciwiły się zniewoleniu. Nie rozumiem jednak kultu cierpienia, martyrologii i militarnego fiaska, w który wpisany jest polski patriotyzm, a którego dobrym przykładem jest Powstanie - pisze w felietonie dla Wirtualnej Polski Magdalena Środa.

To właśnie na nim skupiają się emocje patriotów. To własne ono definiuje istotę naszej historycznej wspólnoty. To tak jakbyśmy budowali ją wyłącznie na klęsce, katastrofach, ofiarach, nieudacznictwie politycznym i na śmierci (im bardziej beznadziejna i okrutna tym lepiej). Historia Polski to historia małych i wielkich katastrof, zawinionych i niezawinionych, gdzie każda z nich, nawet najbardziej przypadkowa – jak ta w Smoleńsku – jest dowodem narodowej martyrologii i wieloletnim źródłem pokarmu dla kolejnych pokoleń polityków III, a zwłaszcza IV RP.

Dziś, tak jak od wielu lat, rocznica Powstania Warszawskiego wykorzystywana jest przez polityków do załatwienia swoich interesów. Na prawicy musi być gdzieś niepisana instrukcja: gdy nie masz pomysłu na własny program polityczny, gdy nudzi cię współczesność i nie masz pojęcia o nowoczesnej polityce – zajmij się historią i przerób narodowe klęski we własne sukcesy.

Robi to Kaczyński, Macierewicz, Romaszewski. Pod pomnikiem Gloria Victis witani byli jak powstańcy, właśnie dlatego, że reprezentują martyrologiczno-symboliczny typ polskiego patriotyzmu. Władysław Bartoszewski, rzeczywisty uczestnik powstania, został w czasie uroczystości „wybuczany”. Bo przecież w kulcie powstania uprawianym przez polityków PiS nie chodzi o pamięć o faktach, nie chodzi o historię, lecz o fantazmat – rzeczywistość wyobrażoną, symboliczną i podporządkowaną doraźnym celom i ambicjom PiS.

Muzeum Powstania Warszawskiego, największe bodaj osiągnięcie zmarłego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, wygląda jak kolekcja narodowych symboli. Wielu cudzoziemców porażonych popularnością i nowoczesnością tego miejsca jest przekonanych, że powstanie zostało wygrane. Że upamiętniamy ważne zwycięstwo. W większości krajów świata muzeum narodowej klęski odpychałoby i turystów i obywateli i polityków. W Polsce przeciwnie. Jak mówi poseł Palikot, jesteśmy jak Indianie, na których wszyscy napadali. I którzy pokazali światu, jak są piękni i godni przegrywając wszystkie potyczki (no może prócz bitwy pod Grunwaldem, która jednak w tym roku okazała się być przegrana organizacyjną).

W czasie uroczystości 1 sierpnia, prezes środowisk żołnierzy pułku AK „Baszta” powiedział: że gdyby nie Powstanie Warszawskie nie byłoby „Solidarności”. Nie zgadzam się z tym. Gdyby nie powstanie, ”Solidarność” istniałaby, tylko nie przerodziłaby się w organizację pana Śniadka. Polskie elity obroniłyby ją przed taką degradacją.

Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała z kolei, że „można zniszczyć miasto, ale nie można zniszczyć ducha”. Przypadek Paryża pokazuje, że można zachować i ducha i miasto.

Magdalena Środa specjalnie dla Wirtualnej Polski

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przypominają mi się proste pytania jakie zadawałem mojemu dziadkowi.
Pytanie: dlaczego zostałeś partyzantem?
Odpowiedź: Niemcy mnie do tego zmusili.
Pytanie: ??????
Odpowiedź: Byłem spalony, uciekłem z obozu, szukali mnie. Miałem dać się ot tak złapać i zabić?

Środa wygłasza swoje poglądy zza biureczka, odziana, najedzona, z opieką medyczną pod rąsią. Nikt nie wali jej w pysk, nie przyłazi jej do domu, nie wyrzuca jej z chałupy, nie buszuje po garach, nie zabiera kur, gęsi i innego majątku, nie goni, nie przepędzą, nie straszy, że za głupie posiadanie radia czapa, za handel obóz, za przemiał zboża obóz, za świnkę zabitą po kryjomu obóz lub czapa. Nikt jej dzieci nie wywozi, aresztuje, zabija. W zasadzie kobita nie ma powodów do nienawiści, chyba tylko do tego strasznego PiS-u gorszego od Adolfa i Józia razem wziętych.

Każdy kto ma sprawny mózg ocenia powstanie jako klęskę, ale konsekwencje tej klęski były niezwykle ogate", nie tylko dla nas.

Pierwsi poczuli to Niemcy, wśród których nie znalazł się ani jeden warszawski Choltiz, za to warszawskich opraców było wśród nich od groma, no i przerżnęli w Warszawie swoje ziemie wschodnie z Prusami Wschodnimi i mają granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z tego co zauważyłem świętuje się odwagę powstańców, i ich początkowe sukcesy :], bo jak można świętować przegraną.Świętujemy 11 Listopad, 15 Sierpień, 3 Maj (coś jeszcze ?)no teraz jeszcze 15 Lipiec, to są główne święta i nie są to klęski,
Historia Polski to historia małych i wielkich katastrof" - bzdura, w odniesieniu do powyższego.
Przypadek Paryża pokazuje, że można zachować i ducha i miasto." - buahahahahahaha, jakbyśmy mieli pod Warszawą wchodzące do niej dywizje Amerykańskie a nie Sowietów nawołujących do powstania ichętnych" do pomocy to też miasto by ocalało.Niech ona lepiej się tej historii poduczy zanim zacznie pisać pierdoły.A moment w Paryżu był zdaje się jakiś niemiecki oficer czy generał ,który nie wykonał rozkazu zniszczenia miasta :] z sentymentu i dla ratowania kultury europejskiej(czy to chodziło o Rzym,?).
Dodatkowo mamy wiktorię wiedeńską, Kłuszyn, Monte Cassino, Mont Ormel i tylko szkoda ze nie są w Polsce obchodzone tak hucznie jak reszta.Jest tego pewnie więcej, a no tak, zwycięskie powstanie we Lwowie Listopad 1918- tylko ze ta rocznica jest nie poprawna politycznie, więc uczymy się tylko o udanym powstaniu Wielkopolskim.Są rocznice które należy wspominać z powagą i szacunkiem i są takie w które trzeba się radować bo są powodem do dumy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sowieci też na krótką metę odnieśli niebywały sukces w Polsce pozwalając Niemcom na utłuczenie Warszawy, ale stojąc nad Wisła nie doszli do Renu, a może i dalej, a ponadto zasiali w sercach Polaków ogromy żal, że stanęli i poprzyglądali się, aż z Warszawą skończą.

Wyobraźmy sobie, że ruszyliby i każdą rocznicę ambasadorowie Rosji, Ukrainy, Białorusi i innych krajów z byłego ZSRS są fetowani, że weteranom AC przypina się ordery, że mamy ulice ze wspólnymi bohaterami Powstania w Warszawie.

I wdzięczność byłaby na wiele pokoleń i gadka, że zobacz alianci nas kopnęli w dupę, mimo że od początku jesteśmy po właściwej stronie, a Ruscy nam pomogli. A tak mamy coś co Beria na inną okoliczność opisał „My z nimi zdielali bolszuju oszybku lub Mierkułow U nas wyszła kakaja to oszybka".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spojrzę na to szerzej i powiem że gdyby nie Ci Powstańcy warszawscy,wielkopolscy,styczniowi i inni to rozmawialibysmy teraz po rosyjsku lub niemiecku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W większości krajów świata muzeum narodowej klęski odpychałoby i turystów i obywateli i polityków".

Szanowna autorka najwyrazniej nie slyszala o he miracle of Dunkirk", Battle of the Alamo, czy tez Masakrze w Rzymie. Ciekawym czy wie dlaczego Legia Cudzoziemska swieci dzien ktory swieci a nie inny? Przypadki mozna mnozyc ad infinitum. Czy to tak trudno zrozumiec ze czcimy w tych wypadkach cnoty bohaterow i pamiec poleglych? Moze trudno Jej zrozumiec ze te rzeczy warto uczcic?

Szanowna autorka tez cos nie bardzo zrozumiala do czego sluza muzea. Np muzeum narodowej kleski Francuzow w Azincourt, w opinii autorki 'odpychajace turystow i obywateli i politykow', jakos nie swieci pustkami.

Przypadek Paryża pokazuje, że można zachować i ducha i miasto."

Akurat najmniej odpowiedni przyklad bo w Paryzu analogicznie do Warszawy wybuchlo powstanie przed wkroczniem wyzwolicieli. W Paryzu zbieg okolicznosci osadzil o pomyslnosci powstania, moglo sie potoczyc bardzo inaczej. Jak ja lubie madrych po fakcie.

jesteśmy jak Indianie, na których wszyscy napadali. I którzy pokazali światu, jak są piękni i godni przegrywając wszystkie potyczki (no może prócz bitwy pod Grunwaldem, (-)"

Hmmm, naprawde Palikot i autorka mysla ze nigdy nie bylismy zwycieskimi agresorami (nie wiem czemu ale to zdaje sie uwazaja za szczytni powod do dumy narodowej)? Zapewniam ja ze sporo takich incydentow bylo zaczynajac od Mieszka i Boleslawa Chrobrego. O tym ze 'kilka' zwycieskich 'potyczek' obronnych Polska zaliczyla chyba nie trzeba nawet Ich przekonywac. Wiec po co pisac takie bzdury?

Ze politycy wszelkiej masci zawsze lapali sie za poly dogodnych historycznych wypadkow i mitow i zawsze beda sie lapac, jest tak banalna oczywistoscia ze zastanawiam sie po co nawet o tym pisac. Czy naprawde sadzi ze Premier John Major wypinal sie na jubileuszowych ceremoniach zwiazanych z 50-cio leciem zakonczenia 2WS dlatego ze jest osobiscie strasznie zaangazowany w te historyczne wypadki? I przyklad jaknajbardziej analogiczny bo 2 WS byla smiertelnym ciosem w organizm Brytyjskiego Imperium. A jednak do dzis, dzieki wysmienitej manipulacji propagandowej, przecietny Angol uwaza ze 2WS byla wspanialym zwyciestwem.

I w tym wlasnie sprawa - historii nie zmienimy ale mozemy z niej wziasc, jezeli staniemy na wysokosci zadania, to co najlepsze (milosc ojczyzny i wolnosci, bohaterstwo, nieugieta wola, poswiecenie dla innych itd) jako drogowskaz dla przyszlych pokolen. Dla mnie to ze Wielu cudzoziemców porażonych popularnością i nowoczesnością tego miejsca jest przekonanych, że powstanie zostało wygrane" to pozytywne swiadectwo ze Polska potrafi otrzasnac sie z kompleksu nizszosci i zupelnie przeczy temu co autorka napisala przedtym ze uprawiamy jakis 'kult cierpienia'.

I czy naprawde nie zacwierkalo autorce ze Muzeum Powstania jest popularne dlatego ze jest po prostu atrakcyjne samo w sobie? Moze po prostu nalezy do ludzi ktorzy nie moga scierpiec tego ze cos w ich kraju dobrze funkcjonuje i musza szukac dziury w calym?

A szkoda bo tego rodzaju dziwaczne wywodu utrudniaja sensowna analize decyzji ktore osadzily o podjeciu walki zbrojnej przez AK i ktore powinny byc analizowane do bolu mzeby cos sie na przyszlosc nauczyc. Bynajmniej nie jestem hura-patriota gotow brac na szable kazdego kto smie napastowac swietosci narodowe. Nie uznaje swietych krow i bledy nalezy za takowe uznac (a to ze ktos popelnil blad taktyczny czy strategiczy to nie upowaznia kogokolwiek do szafowania nad nimi obelgami). Ale zarowno uwazam ze nie mozna osadzac nieslychanie zlozonych decyzji na podstawie minimalnej znajomosci realiow w ktorych byly podejmowane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciekawe czy autorka takie przekonania wyniosła z domu rodzinnego czy włożono jej to do głowy na partyjnych szkoleniach ? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na okoliczność tej rocznicy czytałem sobie wywiad z p. Elżbietą Dziębowską - legendarną łączniczką Dewajtis".

Na pytanie czy warto było walczyć? Odpowiada że oczywiście warto było. Ale w innym miejscu dodaje, cyt: Powstanie to był krwawy prezent dla Stalina".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powstanie nie miało najmniejszych szans na powodzenie-nie dziwię się szeregowym żołnierzom którzy rwali się do walki(była wśród nich moja babcia)ale dowództwo powinno było wykazać się większą zdolnością przewidywania.Pretensje do Armii Czerwonej ze nie przyszła z pomocą są kuriozalne-przecież powstanie było wymierzone także przeciw Stalinowi...Jak można było rzucić do boju praktycznie nieuzbrojonych młodych ludzi przeciwko weteranom z Wehrmachtu i SS?Chyba wszyscy słyszeli niezmiernie błyskotliwą wypowiedź Montera że rak broni zastąpi furia odwetu",ktoś taki jest teraz fetowany jako znakomity dowódca...no przecież ręce opadają...z miasta nie został kamień na kamieniu i wymordowano kwiat młodzieży która przydała by się przy odbudowie kraju.Opowiadanie kocopałów o moralnym zwycięstwie jest już tylko żenujące,mam wielki szacune dla ludzi którzy stanęli wtedy do walki ale wolałbym aby jednak w takiej sytuacji górę brał rozsądek i trzeżwy ogląd sytuacji pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Poświęcili życie tysięcy ludzi w imię mrzonki"

Jest w Polakach jakieś masochistyczne upodobanie do rozdrapywania ran, rozpamiętywania klęsk i gloryfikowania wszelkich nieszczęść i niepowodzeń. Upodobanie to zdaje się tym większe, im większa klęska. My nie staramy się, wzorem innych narodów, ukazywać naszych mocnych stron i jasnych kart naszej historii. Nie mówi się zbyt wiele o epoce Jagiellonów, złotym wieku naszego kraju, kiedy rozwojem i potęgą przewyższaliśmy naszych sąsiadów. Nie obchodzi się rocznicy pokoju w Budziszynie, kiedy nasza zachodnia granica sięgnęła Łaby. Nie buduje się muzeów dla Kazimierza Wielkiego, który dzięki murom obronnym zapewnił Polsce bezpieczeństwo na trzysta kolejnych lat. Nic z tych rzeczy. My lubujemy się w rozbiorach, Targowicach i naszych przegranych powstaniach, z Warszawskim na czele - pisze specjalnie dla Wirtualnej Polski Michał Solanin.

Pierwszego sierpnia cała Polska uczciła pamięć swoich bohaterów sprzed 66 lat. Padło wiele wzniosłych słów. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz -Waltz stawiała powstańców za wzór dla współczesnych. Marszałek sejmu Grzegorz Schetyna z kolei za wzór stawiał całe państwo podziemne. Prezes Związku Żołnierzy AK Zbigniew Olesiak zaapelował z kolei do młodych o dojrzałość i pamięć o powstaniu. Padło nawet stwierdzenie, że bez Powstania Warszawskiego nie byłoby dziś wolnej Polski.

W całej tej rocznicowej euforii zapomniano zdaje się o jednym, najważniejszym czynniku. O tysiącach, które straciły wtedy życie. Nikt z oficjeli nie zająknął się nawet o tym, że może powstanie nie było konieczne, że może dało się uniknąć dwustu tysięcy ofiar wśród cywilów i dziesięciu tysięcy zabitych żołnierzy AK. Zignorowano zupełnie głos tysięcy obywateli, którzy do warszawskiego zrywu mają charakter, delikatnie mówiąc, krytyczny.

Za czasów poprzedniego ustroju próbowano nam wmówić, że powstanie było nieprzemyślanym i nieodpowiedzialnym zrywem garstki ekstremistów. Władza ludowa miała dodatkowo ciężki orzech do zgryzienia. No bo, jak tu wytłumaczyć narodowi, dlaczego niezwyciężona Armia Czerwona i niemniej niezwyciężona I Armia WP czekały spokojnie przez pół roku na prawym brzegu Wisły, zamiast ruszać na pomoc walczącej Warszawie? Z opresji udało się wybrnąć twórcom serialu Czterej pancerni i pies". W serialu czołg Rudy" zostaje trafiony niemieckim pociskiem i załoga, łącznie z psem Szarikiem ląduje w szpitalu na długie miesiące. Rekonwalescencja trwa dokładnie tyle, ile trzeba, czyli do stycznia 1945 roku, kiedy to ofensywa ruszyła na nowo. Niektórzy to kupili i uwierzyli, że naprawdę każdy radziecki czołg oberwał w sierpniu z niemieckiego pancerfausta i walczyć nie miał kto. Aż do stycznia.

W wolnej Polsce wahadełko poszło w drugą stronę. Nareszcie było wolno mówić o Powstaniu i o prawdziwych przyczynach, dla których wojska radzieckie zostały po złej stronie Wisły. Stalina obarczono winą na równi z Himmlerem, który wydał rozkaz składający się z trzech punktów: zabijać ujętych powstańców, zabijać cywilów (w tym kobiety i dzieci), oraz zrównać z ziemią całe miasto. Zapomniano tylko o trzecim winnym tej hekatomby, mianowicie o rządzie RP na uchodźstwie i najwyższych dowódcach AK. W jednej rzeczy propaganda komunistyczna się myliła. Powstanie Warszawskie nie było spontanicznym zrywem ludności okupowanej stolicy, chaotycznym i nieprzemyślanym. Było starannie zaplanowaną w Londynie akcją wojskową, częścią planu urza", który zakładał wyzwolenie stolicy w przeddzień radzieckiej ofensywy i ujawnienie się struktur Polski Podziemnej. Akcją, w której cynicznie wykorzystano patriotyzm, poświęcenie i honor tysięcy młodych żołnierzy AK. Gdyby było inaczej, musieli byśmy uznać, że w skład londyńskiego rządu i dowództwa AK wchodzili ludzie o znacznym stopniu aberracji umysłowej, niezdolni do kojarzenia faktów i przewidywania pewnych oczywistych ciągów zdarzeń.

Założeniem planu Burza" było przypuszczenie, że w momencie wybuchu Powstania wojska radzieckie będą kontynuować ofensywę. Dość naiwne przypuszczenie, bo niby dlaczego miałyby to robić? Powstanie Warszawskie miało na celu pokazanie Stalinowi, że Warszawa została wyzwolona przez oddziały AK, w kraju istnieją struktury państwowe, zaś PKWN to przedstawicielstwo komunistycznej mniejszości. Jaki interes miałby Stalin w tym, żeby pomagać swoim przeciwnikom politycznym? Twórcy planu urza" musieli brać pod uwagę ewentualność, że radziecki dyktator zatrzyma ofensywę, choćby pod pretekstem ogromnych strat w ludziach i sprzęcie.

Spróbujmy wyobrazić sobie adekwatną sytuację na froncie zachodnim. Jest rok 1944, wojska alianckie szykują się do ofensywy na Kopenhagę. W mieście tymczasem prężnie działa partia komunistyczna, ze swoimi bojówkami i administracją. Planują wywołać powstanie w mieście i po wypędzeniu Niemców ogłosić Danię republiką ludową. Dodatkowo liczą na bratnią pomoc z ZSRR. Czy Churchill byłby skory do dalszego prowadzenia ofensywy, która otworzyłaby komunistom drogę do władania Danią? Raczej wątpliwa sprawa, bardziej prawdopodobnym jest, że działania wojenne zostałyby wstrzymane w celu uzupełnienia strat w ludziach i sprzęcie, rzecz jasna. Czy Stalin wysłałby swoich spadochroniarzy na pomoc walczącej Kopenhadze? Nie, bo na to nie pozwalały by mu postanowienia konferencji w Teheranie. Tam powiedziano jasno i wyraźnie, gdzie kończą się poszczególne strefy wpływów.

Członkowie rządu londyńskiego i dowódcy AK musieli zdawać sobie sprawę z tego, że wojska radzieckie nie ruszą do walki przeciwko interesom swojego państwa. Musieli też wiedzieć o tym, że pomoc z zachodu nie przyjdzie. Zgodnie z postanowieniami konferencji teherańskiej, Stalin miał w Europie Środkowo-Wschodniej (w tym w Polsce) wolną rękę. To była jego strefa wpływów. Ci, którzy wydali rozkaz rozpoczęcia walki musieli o tym wiedzieć. Mimo to poświęcili życie dwustu tysięcy cywilów i dziesięciu tysięcy żołnierzy, w imię mrzonki, która nie miała realnych szans się ziścić. Te dziesięć tysięcy żołnierzy, łączniczek i działaczy Polski Podziemnej mogłoby żyć dalej, założyć rodziny. Może wychowaliby dzieci w duchu patriotycznym. Może po śmierci Stalina, w czasie odwilży próbowaliby stworzyć jakieś zalążki opozycji dla władzy komunistycznej. Może dzięki ich wiedzy i zaangażowaniu Polska byłaby dziś lepszym krajem. Tego nie wiemy. Wiemy za to, że byli bez wątpienia patriotami i bohaterami. Szkoda tylko, że ich postawa została tak niegodnie wykorzystana. Zostali oszukani przez własny rząd i dowództwo. Chwała bohaterom" - mówiła podczas obchodów prezydent Warszawy. I na pohybel podżegaczom - chciałoby się dodać.

(Michał Solanin, Internauta WP)
wiadomosci.wp.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites
Inni rozdrapują rany, święcą klęski i budują na katastrofie. Kogo mam na myśli? Sami sobie odpowiedzcie.

Klęska, upadek, katastrofa powinny być dla nas nauką i memento na przyszłość, że na przykład partyzantka to najgorszy sposób prowadzenia wojny, że najgorsza wojna to powstanie na własnym terytorium.

Przyszłe pokolenia muszą wiedzieć, że musimy wreszcie zbudować poważne państwo nie na krechę, z furą długów...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Władysław Bartoszewski, rzeczywisty uczestnik powstania"
A mam pytanie gdzie dokładnie walczył?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Takie coś wystarczy:

Władysław Bartoszewski uczestniczył w Powstaniu Warszawskim od jego pierwszego dnia. Służył jako adiutant dowódcy placówki informacyjno-radiowej Asma" i redaktor naczelny czasopisma Wiadomości z Miasta" i Wiadomości Radiowe".
20 września został rozkazem komendanta Okręgu Warszawa AK gen. Antoniego Chruściela Montera" odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami, a 4 października odznaczony Krzyżem Walecznych. Warszawę opuścił 7 października w stopniu podporucznika i do końca wojny kontynuował działalność konspiracyjną.

czy szukać materiałów źródłowych?

Share this post


Link to post
Share on other sites

ależ jaka klęska
Powstanie było zdecydowanym zwycięstwem

Dodam na marginesie, że żadna z osób, która decydowała o wybuchu Powstania nie pochodziła z Warszawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nic dodac nic ujac http://www.youtube.com/watch?v=HE9kJq9fI-U&feature=related i wersja full hd http://www.youtube.com/watch?v=twDouTqS4c8&feature=fvw

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sens PW byl taki jak teraz sens obrony" krzyza w Warszawie.
Zajadlosc ,fanatyzm, duzo energii-sensu zadnego.
Pozdrawiam Vorax

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tekaes to moje zdanie i tyle,bez wdawania sie w zbedna polemike.Podobno kazdy bezsens ma swoj sens" ale ja tej teorii sie nie trzymam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powstanie Warszawskie to nie była klęska - to była KATASTROFA!
To była katastrofa [i zarazem golgota] nie tylko Warszawy i jej mieszkańców, ale i zarazem katastrofa dla całej Polski!

Ale przyrównywanie uczestników PW do współczesnych Talibów roniących" krzyża, uważam za co najmniej niesmaczne...

balans

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information