Jump to content

grzeb

Forum members
  • Content Count

    1097
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Mało który mieszkaniec Złotowa i okolic wie, że swego czasu Złotów miał lotnisko wojskowe. Z kart historii Złotowszczyzny. Kwaterowali tutaj piloci oraz obsługa naziemna. W czasie I wojny światowej w Złotowie, w dniu 1 lutego 1915 r., został otwarty pierwszy szpital z prawdziwego zdarzenia, lecz niestety został on natychmiast zamieniony na lazaret wojskowy (niem. Kriegslazarett), w którym przebywało od 40 do 100 rannych żołnierzy. W kwietniu 1917 przybyli do Złotowa piloci wojskowi, którzy zostali również zakwaterowani w szpitalu. Przybyła tu bowiem podlegająca jednostce w Pile (pełna nazwa: Lotniczy Oddział Zastępczy nr 2 – niem. Flieger–Ersatzabteilung Nr. 2) grupa szkoleniowa (pełna nazwa: Pomocnicza Szkoła Latania w Złotowie – Hilfsflugschule Flatow), licząca ponad sto osób. Jednostka macierzysta (skrót: FEA 2) została utworzona 1 sierpnia 1914 r. i w sierpniu 1915 przeniesiona do Piły, gdzie pozostała do końca I wojny światowej. Obszar lotniska, z którego startowały i miały lądować samoloty (bowiem nie wszystkie zdołały tam wylądować) znajdował się za torami kolejowymi w miejscu, gdzie dzisiaj porasta las przy drodze do Świętej, zasadzony na nowo w 1929 roku. Z tego miejsca startujące samoloty wykonywały ćwiczenia lotnicze. Szkolono tutaj pilotów bojowych i obserwatorów. W czasie takich lotów ćwiczebnych zginęło w wyniku katastrofy lotniczej pięciu pilotów, których samoloty rozbiły się w Złotowie i w okolicach. O tej tragedii informują wpisy w księgach zgonów urzędów stanu cywilnego: 9 września 1917 zginął w wyniku rozbicia się samolotu przy dworcu kolejowym w Złotowie porucznik rezerwy Karol Lütticke, * 04.02.1895 w Engelskirchen. – USC Złotów, księga zgonów nr 78. 3 października 1917 zginął w wyniku rozbicia się samolotu w Świętej podsierżant Pius Baur, * 12.10.1892 w Würzburgu. – USC święta, księga zgonów nr 30. 9 marca 1918 zginął w wyniku rozbicia się samolotu w Jeziorze Miejskim w Złotowie porucznik rezerwy Nikolaus Felix Laas, * 19.11.1892 w Merzlich. – USC Stawnica, księga zgonów nr 7. 9 marca 1918 zginął w wyniku rozbicia się samolotu w Jeziorze Miejskim w Złotowie Josef Kaspar Kordel, * 12.11.1893 w Kürenz. – USC Stawnica, księga zgonów nr 8. 3 kwietnia 1918 zginął w wyniku rozbicia się samolotu w świętej na polu Stypy podsierżant Otto Johannes Hoepfner, * 03.05.1899 w Peitz – USC Święta, księga zgonów nr 14. Po zakończeniu I wojny światowej, 11 listopada 1918 r., złotowscy piloci z obsługą powrócili do Piły, a szpital złotowski w dniu 16 stycznia 1919 r. został w końcu oddany swemu właściwemu przeznaczeniu. Rozbudowany i unowocześniony działa do dzisiaj. Na próżno jednak szukać informacji na temat podjednostki lotniczej w Złotowie, nie informuje o niej również strona internetowa jednostki macierzystej w Pile. Oprócz wpisów w księgach zgonów i drobnych informacji u Eryka Hoffmanna nie dysponowaliśmy dotychczas żadnymi namacalnymi świadectwami istnienia wojskowego lotniska szkoleniowego w Złotowie. Jednym z takich nowo nabytych przez Muzeum w Złotowie dowodów jest pieczęć pocztowa złotowskiej jednostki wojskowej, jaka się zachowała na kartce pocztowej, wysłanej 21 marca 1918 roku ze Złotowa przez podoficera Hackener do Oldendorf koło Stade w Saksonii Dolnej. Szansę na znalezienie kolejnych dowodów odnoszących się do naszej złotowskiej jednostki lotniczej należy ocenić jako minimalną, mimo znanych powiedzeń: Kto szuka ten znajduje, czy Nadzieja umiera jako ostatnia. Czas pokaże. prof. dr hab. Joachim Zdrenka https://zlotowskie.pl/artykul/lotnisko-wojskowe-w-zlotowie/628606
  2. W latach 90 ubiegłego wieku kilku pasjonatów dotarło do informacji o istniejącym nieopodal Kłomina (przy drodze Sypniewo - Nadarzyce) obozie dla jeńców wojennych. Początkowo nie było żadnych oficjalnych informacji na ten temat. Domyślano się tylko miejsca lokalizacji i dokładnego przeznaczenia obozu. Z czasem w miarę zajmowania się tematem odnaleziono w okolicznych miejscowościach sporo przedmiotów pochodzących z obozów, dokładne mapy i lokalizacje obozów, oraz miejsca pochówków żołnierzy tam przebywających. Z czasem odnalazły się nawet książki („Jeniecka Melpomena” oraz „Oflag Grossborn II D”) o obozie wydane po wojnie przez byłych jeńców. Z czasem odnaleziono nawet tryptyk z ołtarza obozowego (na fotografiach w galerii) który zawędrował aż do Warszawy i leżał w magazynie Kościoła Garnizonowego, a został tam odnaleziony przez nieżyjącego już pasjonatę historii z Tarnówki Stefana Olejnika. Historia obozu ożyła na nowo. Przeprowadzono oficjalną naukową serię badań terenowych na cmentarzach. Z czasem pojawiała się dokumentacja i dokładne opisy ilości i narodowości jeńców. Po kilku latach kiedy temat budził już duże zainteresowanie i stał się atrakcją turystyczną Lasy Państwowe opracowały trasę turystyczną, wytyczono szlaki przez las i postawiono tablice informacyjne. Do dzisiaj z obozowych śladów w terenie (poza dobrze oznaczonymi trzema cmentarzami i tablicami informacyjnymi przy szlaku) niewiele zostało. Jednak udało nam się odnaleźć kilka dodatkowych fotografii w Urzędzie Miasta i Gminy Jastrowie, oraz kilka eksponatów z obozu u lokalnych kolekcjonerów. Poniżej przedstawiamy ogólnie dostępne informacje o obozie znalezione w Wikipedii oraz na stronie www.fotopolska.eu Zainteresowanych tematem odsyłam do książek pisanych w obozie Gross-Born II D „Jeniecka melpomena” autorstwa Wiesława Mireckiego z lat 50 – znakomicie opisującej obozowe życie polskich jeńców, oraz „Oflag Gross-Born II D” autorstwa Marka Sadzewicza Jacek Grzesiak Obóz został utworzony 1 czerwca 1940 r. na miejscu stalagu II E Gross Born na wschodniej części wzgórza zwanego Hundsberg (Psią Górką) w pobliżu miejscowości Westfalenhof (dzisiejsze Kłomino) na południowym krańcu poligonu wojskowego. Początkowo w obozie przebywali tylko francuscy jeńcy wojenni. W lutym 1941 r. przebywało w nim 3731 Francuzów (3166 oficerów i 565 ordynansów), a w kwietniu 1942 r. - 2826 (2408 oficerów i 418 ordynansów). Oflag II D znany był z ucieczek jeńców (pierwsza miała miejsce już 15 sierpnia 1940 r.). W połowie 1942 r. Francuzi zostali z obozu wywiezieni, a zamiast nich osadzono Polaków, z obozu w Arnswalde (Choszczno) których 1 czerwca 1942 r. było 2818 (2544 oficerów i 274 ordynansów), a także jeńców sowieckich, których było ok. 26 000. Liczba polskich jeńców znacznie wzrosła w latach 1944-1945; 20 stycznia przesunięto tu, na miejsce jeńców sowieckich, jeńców polskich z Stalagu II A w Neubrandenburgu. Na dzień 1 stycznia 1945 r. było 5391 Polaków (5014 oficerów i 377 ordynansów). Pismo z Placówki Gestapo w Pile do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy: Obóz Jeniecki w Bornem- Sulinowie-Kłominie Obóz został zorganizowany we wrześniu jako obóz przejściowy w znajdujących się tu barakach koszarowych na terenie Kłomina, które znajduje się w obrębie wojskowego placu ćwiczebnego. Organizatorem obozu jest dowództwo wojskowe (Wehrmacht). 10.X1.1939 r. obóz został określony jako Stalag. W obozie tym znajduje się 6 tysięcy polskich jeńców wojennych. Z tego 2 tys. osób znajduje się na miejscu, a 4 tys. zostało zatrudnionych w komendach pracy poza obozem. Dla 170 jeńców wojennych Żydów nie znaleziono pracy z powodu odmowy ludności zatrudnienia ich przy pracach rolnych. Oprócz tego w tym obozie umieszczono 2300 cywilnych obywateli aresztowanych na terenach polskich. Zostali oni przeważnie zatrudnieni także na zewnątrz przy różnych pracach. Do zbadania tych cywilów utworzyłem oddział 4 urzędników, którzy mieli ich zwolnić do kraju lub skierować do obozu przejściowego w Pile. Stalag Borne–Sulinowo–Kłomino jest obecnie jedynym obozem jenieckim, w którym znajdują się aresztowani cywile. Początkowo aresztowani cywile znajdowali się w Stalagu w Dobiegniewie (Woldenberg) i Czarnem (Hammerstein), ale stamtąd zostali sprowadzeni do Bornego-Sulinowa-Kłomina. Starania władz policyjnych idą w tym kierunku żeby i ten stalag opróżnić od cywilnych osób aresztowanych. Obóz dla jeńców podoficerów i szeregowych – Stalag II E Gross-Born. We wrześniu 1939 istniał tu obóz przejściowy (Dulag), w którym oprócz polskich oficerów i szeregowych znaczną grupę stanowili jeńcy cywilni (Zivil-gefangene). Obóz liczył w tym czasie 5 oficerów, 263 szeregowych i 2330 jeńców cywilnych. 9 XI 1939 Dulag przekształcono w obóz dla jeńców szeregowych (Stalag), który istniał do l VI 1940. Jego miejsce zajął Oflag II D Gross-Born. Stalag II E powstał na nowo na terenie m. Schwerin. Obóz dla jeńców oficerów – Oflag II D Gross-Born. Powstał l VI 1940 na miejscu obozu Stalag II E Gross-Born. Położony na wsch. części wzgórza zw. Psią Górką w pobliżu m. Kłomino (Westwalenhof). W obozie przebywali jeńcy francuscy i polscy. W II 1941 przebywało w obozie 3731 Francuzów (3166 oficerów, 565 ordynansów), w IV 1942 — 2826 (2408 oficerów, 418 ordynansów). Wśród obozów jeńców francuskich na Pomorzu Zachodnim Oflag II D znany był z ucieczek jeńców (pierwszą podjął 15 VIII 1940 porucznik Rosere, schwytany następnie w Halle). W połowie 1942 r. Francuzi zostali wywiezieni, w obozie osadzono Polaków, których l VI 1942 było 2818 (2544 oficerów, 274 ordynansów). Liczba jeńców polskich znacznie zwiększyła się w latach 1944-45: l VII 1944 — 5046 (4670 oficerów, 376 ordynansów), l I 1945 — 5391 (5014 oficerów, 377 ordynansów). Obóz utrzymywał łączność z działającą na terenie Szczecinka tajną organizacją „Odra” kierowaną przez por. S. Adamowicza. W samorządzie jenieckim funkcję starszego obozu pełnił płk Witold Morawski, następnie płk Izydor Izdebski (1944). Jeńcy organizowali zajęcia kulturalno-oświatowe. Wychodziły także podziemne pisma, jak „Za Drutami”, „Znaki”, „Alkaloidy” czy „Przegląd Teatralny”. Jeńcy organizowali zajęcia kulturalno-oświatowe oraz sportowe. W lecie 1944 zorganizowano tu zawody sportowe określane jako XII Igrzyska Olimpijskie z ok. 100 zawodnikami w 16 dyscyplinach sportowych. Na terenie obozu działała komórka Abwehry, która przekazywała do Gestapo w Pile jeńców podejrzanych o działalność antyhitlerowską. W 1945 hitlerowcy ewakuowali jeńców na zachód do Sandbostel; trasa przemarszu wynosiła ponad 700 km. Przetrzymywany był tu m. in. autor „Pierwszego dnia wolności” pisarz i dramaturg Leon Kruczkowski. tutaj trafiła duża część żołnierzy Powstania Warszawskiego po podpisaniu aktu kapitulacji w dniu 2 października 1944 r. Wspomnienia Antoniego Pucka – jeńca obozu: „Przebywający w obozie jeńcy francuscy zrobili podkop, który prowadził do lasu obok obozu. Jednej nocy uciekło 37 Francuzów-oficerów. Niedługo potem Francuzi zostali wywiezieni, a ich miejsce zajęli polscy oficerowie, którzy przybyli z Choszczna. [...] W Kłominie znajdował się także obóz jeńców radzieckich. W październiku 1941 r. przywieziono do Kłomina 26 000 jeńców radzieckich, a już 12 lutego pozostało ich tylko 8 000, gdyż reszta została wymordowana śmiercią głodową. To co piszę to widziałem na własne oczy” Teksty: Wikipedia, www.fotopolska.eu http://zlotow.naszemiasto.pl/artykul/tajemnice-naszych-okolic-oflag-grossborn-ii-d-oboz-jeniecki,5004912,art,t,id,tm.html?fbclid=IwAR0x-VC6lgtkekrlbBT-rYk2rh1_G_U8Hw_YHj-O6tR0agHQqOKMx-MPcJA
  3. Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Złotowie zatrzymali 33-letniego mieszkańca Złotowa, który poszukiwał zabytkowych przedmiotów bez wymaganego ustawą zezwolenia W trakcie przeszukania miejsca zamieszkania "samozwańczego archeologa"zabezpieczono wiele cennych numizmatów, łusek różnego kalibru oraz innych metalowych elementów i przedmiotów pochodzących z różnych okresów. Za przywłaszczenie zabytków archeologicznych stanowiących w myśl ustawy własność Skarbu Państwa grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Policjanci służby kryminalnej złotowskiej ustalili, że na terenie powiatu złotowskiego może dochodzić do przestępstw przeciwko dobrom kultury. Informacje, które docierały do funkcjonariuszy i ich szczegółowa analiza pozwoliły potwierdzić, te przypuszczenia. Śledczy skrupulatnie sprawdzając, każdy sygnał zawężali grono podejrzanych o ten proceder. Dalsze czynności pozwoliły policjantom Wydziału Kryminalnego złotowskiej jednostki zgromadzić materiał dowodowy, który jednoznacznie wskazywał ,że za takim zachowaniem może stać 33-letni mieszkaniec Złotowa. 13 lutego bieżącego roku funkcjonariusze wkroczyli do mieszkania wytypowanego mężczyzny. Ustalenia policjantów potwierdziły się w trakcie przeszukania pomieszczeń mieszkalnych należących do złotowianina funkcjonariusze ujawnili 197 cennych numizmatów, 77 łusek różnego kalibru oraz wiele innych przedmiotów pochodzących z różnych okresów stanowiących m. in. elementy wyposażenia wojskowego. Jak ustalili policjanci 33-latek wydobywał zabytki archeologiczne przy użyciu specjalistycznego sprzętu od maja 2018 roku. Podejrzany usłyszał zarzut przywłaszczenia zabytków archeologicznych należących do Skarbu Państwa. O dalszym losie ,,pseudo archeologa” zadecyduje sąd. podkom. Maciej Forecki https://zlotowskie.pl/artykul/policjanci-zatrzymali/611845
  4. W północno-zachodniej Francji istnieją strefy, do których nikt nie ma prawa wstępu. Po 100 latach od zakończenia I wojny światowej ziemia nadal kryje setki ton niewybuchów, niewypałów, przerdzewiałej amunicji i szczątków żołnierzy. Takie miejscowości jak Beaulne-et-Chivy czy Courtecon, leżące w departamencie Aisne, albo Hurlus, Perthes-lès-Hurlus i Moronvilliers, leżące niegdyś na placu boju nad Marną, lub Beaumont-en-Verdunois, gdzie toczyły się walki podczas starć o Verdun, zostały na zawsze starte z powierzchni ziemi. Niektóre z nich nadal są strefami wyłączonymi dla ludzi. Francuzi nazywają je zone rouge" - strefami czerwonymi. Wejście do nich grozi śmiercią. Podczas Wielkiej Wojny na polach bitew niepodzielnie królowała artyleria. Toczona wojna pozycyjna spowodowała, że obszar walk był w zasadzie niewielki i odizolowany. To też sprawiło, że tylko w trakcie starć pod Verdun na metr kwadratowy ziemi spadło średnio sześć pocisków. W ciągu dziesięciu miesięcy Niemcy wystrzelili 30 mln, a Francuzi 23 mln pocisków, które zniosły dziesięć wsi i miasteczek z powierzchni. W podobny sposób bezpowrotnie zostało zniszczone 7 procent powierzchni Francji - w zgliszcza obrócono setki tysięcy domów na terenie 4000 gmin, zajmujących powierzchnię 3 337 000 hektarów. Zone rouge Już w 1914 roku rząd Francji zobowiązał się do pełnego zrekompensowania strat, jakie w wyniku wojny ponieśli cywile. Pięć miesięcy po zawieszeniu broni z 1918 roku, po długich dyskusjach pomiędzy senatorami a posłami, uchwalona została ustawa z dnia 17 kwietnia 1919 o zniszczeniach wojennych, w której władze zobowiązały się wykupić najbardziej zanieczyszczone działki i doprowadzić je do stanu, w którym ponownie będą nadawały się do zamieszkania. Akcja wykupu gruntów zaczęła się w połowie 1921 roku. Wykupiono wówczas 178 000 hektarów ziemi, które zostały oznaczone kolorem czerwonym. Strefy czerwone były to obszary z grubsza odpowiadające położeniu pierwszej linii frontu, na których zalegały olbrzymie pokłady niewybuchów, niewypałów, zmagazynowanej amunicji, szczątków ciał żołnierzy obu stron. Ziemia na tym terenie najczęściej była skażona gazami bojowymi i chemikaliami wykorzystywanymi do produkcji amunicji. Strefy te rosły i malały, częściej w zależności od lobby rolniczego, niż w przypadku oczyszczenia terenu z niebezpiecznych substancji. I tak na przykład, strefa w okolicach Pas-de-Calais cudownie zmalała z 26 tys. ha w 1919 roku do niespełna 500 ha cztery lata później. Szybko jednak ponownie ją powiększono, kiedy kilku rolników wyleciało w powietrze. Prócz czerwonej w 1919 roku wyznaczono jeszcze dwie inne strefy - żółtą, gdzie walki toczyły się sporadycznie, i zieloną, która była właściwie wolna od jakichkolwiek zniszczeń. Oczyszczanie Do 1 stycznia 1927 roku czerwona strefa została ograniczona do 48 820 hektarów. Nie oznacza to jednak, że zostały oczyszczone. Francuskie władze zdecydowały jedynie o tym, że pola bitew zostaną zalesione, utrzymując nadal zakaz osiedlania się ludzi i wypasu zwierząt. Mimo to już dwa lata później na placu boju pod Verdun, gdzie zginęło ponad 300 tys. żołnierzy, powstała ferma świń. Wedle ówczesnej prasy większe straty w hodowli powodowały niewybuchy niż choroby. Za kompleksowe prace saperskie zabrano się dopiero w latach 70. Niemal 50 lat po zakończeniu walk. Powstał wówczas Department du Deminage, którego zadaniem jest rekultywacja czerwonej strefy. Co nie jest łatwe. Dopuszczalne normy arsenu w wielu miejscach są przekroczone 300-krotnie. Tyczy się to również ołowiu, rtęci i cynku. Francuzi liczą, że przy obecnym tempie rozminowywania, uda im się oczyścić całość terenu za 300 do 700 lat. W latach 2005-06 przeprowadzono badania, podczas których oszacowano, że na każdym hektarze ziemi do głębokości 15 cm leży około 300 niewybuchów. I to tylko w strefie czerwonej. Dla żółtej i zielonej takich badań nie prowadzono. Jednak o skali problemu w strefach zamieszkałych może świadczyć fakt, że każdego roku rolnicy wykopują i dostarczają władzom około 900 ton materiałów wybuchowych. Problem dotyczy prawie 600 gmin, które niemal 100 lat po zakończeniu wojny odczuwają jej skutki. http://menway.interia.pl/historia/news-francuskie-strefy-zakazane-nikt-nie-ma-prawa-wejsc,nId,2621662
  5. Już po raz 13. grupy rekonstrukcyjne opanowały miasto w ramach wydarzenia D-Day Hel 2018. – Najpopularniejszym zdjęciem z Helu jest pamiątkowe zdjęcie z esesmanem – napisał do Wirtualnej Polski zaniepokojony czytelnik. W przedostatnim tygodniu sierpnia pasjonaci w mundurach wojsk amerykańskich, brytyjskich, kanadyjskich, polskich a także niemieckich odgrywali wydarzenia sprzed ponad 70 lat, czyli słynnego lądowania w Normandii. Czytelnik sugeruje, że mężczyźni nie tylko pozowali do zdjęć z turystami, ale również wznosili charakterystyczne okrzyki oraz wykonywali jednoznaczne gesty. – Organizatorom wszystko wymknęło się spod kontroli – denerwuje się pan Sergiusz. Od 13 lat w Helu odbywa się inscenizacja bojowego desantu na Hel z udziałem pasjonatów historycznych rekonstrucji wojskowych. Organizatorzy nawiązują do operacji podczas II wojny światowej, która rozpoczęła się 6 czerwca 1944 r. i miała na celu otwarcie tzw. drugiego frontu w zachodniej Europie. Dowodził nią gen. Eisenhower, a udział w niej wzięły wojska amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie oraz żołnierze 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Dzień rozpoczęcia operacji został nazwany przez aliantów D-Day, czyli Dzień D (zgodnie z definicją Słownika Wojskowego Departamentu Obrony USA termin ten oznaczał nienazwany dzień, w którym rozpoczyna się lub ma się rozpocząć dana operacja). D-Day Hel to parada żywej historii, w której zgromadzona publiczność może podziwiać z bliska na ulicach Helu uczestników imprezy w mundurach historycznych, prawdziwe pojazdy wojskowe z tamtych lat oraz obserwować je w trakcie widowisk ukazujących epizody bitewne. Każdy może zobaczyć nie tylko przechadzających się po mieście żołnierzy walczących wówczas armii, ale także zobaczyć to wszystko w akcji. Założeniem organizatorów było, aby Hel przypominał małe, francuskie miasteczko w Normandii z 1944 r. Na uliczkach oraz w wielu miejscach miasta przedstawiane są inscenizacje oraz potyczki batalistyczne. Czy rzeczywiście w tym roku sprawy wymknęły się organizatorom spod kontroli? Czy jest to nadwrażliwa reakcja naszego czytelnika? Czy może jednak po manifestacji ONR w Gdańsku i urodzinach Hitlera zorganizowanych przez neonazistów - powinniśmy dmuchać na zimne? Dzielcie się z nami swoimi uwagami w komentarzach. http://turystyka.wp.pl/d-day-hel-pamiatkowe-zdjecie-z-wakacji-z-esesmanem-6288823604512897a
  6. http://menway.interia.pl/historia/news-brygada-swietokrzyska-kolaboranci-i-zdrajcy,nId,2546929
  7. REGEN UND HAGEL”: „DESZCZ I GRAD“ Opracowanie Stowarzyszenia Ofiar Wojny KRYPTONIM “NERO” Hasło: „Regen und Hagel”: Deszcz i grad O tym jak zbrodnicza, nazistowska Trzecia Rzesza Niemiecka wypędzała Niemców z Ziem położonych na wschód od rzek Odra i Nysa wykonując zbrodniczy niemiecki Rozkaz o Spalonej Ziemi. Pod koniec 1943 roku, władze nazistowskiej, zbrodniczej Trzeciej Rzeszy niemieckiej miały przygotowane ustawy i generalne plany ewakuacyjne dla obszarów położonych na wschód od rzek Odry i Nysy, w tym dla obszarów Trzeciej Rzeszy niemieckiej w granicach z 1937 roku, czyli tak zwanych wschodnich prowincji. Dwustopniowe tajne hasło „Regen und Hagel” ( „Deszcz i Grad”) stanowiło znak do rozpoczęcia ewakuacji, do natychmiastowego opuszczenia siedzib. Ewakuacja zaczęła się w sposób uporządkowany już w 1943 roku, a następnie przerodziła się w żywiołową ucieczkę niemieckiej ludności, rozhisteryzowanej przez niemiecką propagandę i poganianej terrorem niemieckich służb mundurowych. Pierwszy okres niemieckiej ewakuacji i ucieczki Niemców zamyka dzień styczniowej ofensywy wojsk radzieckich w 1945 roku. Do tego czasu z Prus Wschodnich uciekło ponad 3, 000, 000 ludzi. Podpisany przez Hitlera niemiecki „rozkaz o spalonej ziemi”, nakazujący władzom niemieckim i Niemcom zamienienie w pustynie okupowanych przez zbrodniczą, nazistowską Trzecią Rzeszę niemiecką obszarów Polski i Związku Radzieckiego, Niemcy zastosowali następnie na obszarach Trzeciej Rzeszy niemieckiej, które miały zostać zajęte przez wojska polskie i radzieckie. W wyniku alianckich nalotów na Szczecin i okolice, Niemcy ewakuowali z tego miasta urzędy i szkoły. W latach 1939-1944 ludność Szczecina zmniejszyła się o około 40 procent. Już w tamtym okresie czasu, dość liczne grupy ludzi samorzutnie uciekały w głąb Niemiec. W 1944 roku po czerwcowej ofensywie wojsk radzieckich, niemieckie generalne plany ewakuacyjne zostały zastosowane przez władze niemieckie w jeszcze szerszym wymiarze. Dnia 1 sierpnia 1944 roku, wojska radzieckie 1 Frontu Bałtyckiego dotarły nad Zatokę Ryską, a oddziały 2 i 3 Frontu Białoruskiego osiągnęły rzekę Niemen i zatrzymały się na granicy Prus Wschodnich. Jesienią tego roku wojska radzieckie wkroczyły do Prus Wschodnich i lądowe działania zbrojne drugiej wojny światowej (1939-1945) dotknęły obszaru zbrodniczej, nazistowskiej Trzeciej Rzeszy niemieckiej. Właśnie wtedy Erich Koch, niemiecki nazistowski, gauleiter Prus, polecił rozpoczęcie ewakuacji. W wyniku tego, zaludnienie Prus Wschodnich, które w marcu 1044 roku wynosiło około 2, 346, 000 osób spadło do około 1,754,000. Początkowo ewakuacja przebiegała w sposób uporządkowany była podzielona na etapy. Uwzględniała nawet przydział samochodów dla poszczególnych rodzin według numerów rejestracyjnych, obejmowała nie tylko ludzi, ale także żywy dobytek i urządzenia. Plan ewakuacji Malborka zawierał 36 stron załączników i instrukcji. Ewakuację przeprowadzały komórki partyjne nazistowskiej NSDAP” (Nazistowsko-Socjalistycznej Partii Robotników Niemieckich) – do nich należało między innymi uszkadzanie maszyn i urządzeń (maschinenlahmung), których nie dało się całkowicie ewakuować. Były to początki wprowadzania w czyn niemieckiego „rozkazu o Spalonej ziemi”, rozkazu oznaczonego kryptonimem ”Nero”, rozkazu, który nakazywał całkowitą l ewakuację i wyniszczenie ziem wschodnich. Już w tym początkowym okresie, nadzwyczajna gorliwość ludności niemieckiej w wykonywaniu rozporządzeń ewakuacyjnych nazistowskich władz niemieckich, przyczyniła się do powstawania i powiększenia szkód i cierpień powodowanych wykonywaniem tego zbrodniczego niemieckiego rozkazu. Oto opis ewakuacji ludności z Darłowa 1 pochodzący z wydawanych w Republice Federalnej Niemiec tak zwanych „Pamiętników Wygnańców”: Środek ulicy wypełniony był podwójnym rzędem rożnego rodzaju pojazdów ciągnących się całymi kilometrami. Na furach siedziały kobiety, dzieci i chorzy z dobytkiem takim udało się’ pochwycić w ostatniej chwili Szpitale I szkoły wypełniły się chorymi i rannymi. Wojna zaczęła się szerzyć coraz bezwzględniej. Wśród stałego zamieszania, krzyków i nawoływania, ryku bydła i rżenia koni – nieprawdopodobieństwem było utrzymać czystość ulic i rynku. Ledwie, jaka kolumna wozów ciągnąca się kilometrami została wchłonięta przez okalające Darłowo wsie, już od Koszalina czy Kołobrzegu zbliżała się nowa fala uciekinierów. „Uciekinierów” – właśnie to określenie jest właściwe, a jeżeli używa się określenia „wypędzonych” to zgodnie z prawdą należy dodać; przez nazistowską, zbrodniczą Trzecią Rzeszę niemiecką” Oto wypowiedź podoficera niemieckiego H. Stobbe z 1141 pułku 8 kompanii 561 dywizji piechoty: „Byłem świadkiem jak Gestapo rozstrzeliwało wszystkie osoby, które wzbraniały się opuścić Prusy Wschodnie. Dotyczyło to przede wszystkim obywateli radzieckich z okolic Leningradu, z Estonii, Litwy i Łotwy. Zwłokom pomordowanych kobiet i starców robiono zdjęcia. Te zdjęcia robiono do znanego w Prusach Wschodnich niemieckiego filmu propagandowego o nazwie „ Okrucieństwo oddziałów sowieckich w Prusach Wschodnich.” ( Greueltaten der russischen Truppen in Ostpreussen). Według świadectwa P. Fonberg’a, nazistowskiego podoficera niemieckiego z 43 pułku wschodniopruskiej dywizji piechoty, sceny z tego filmu odgrywane były przez Niemców przebranych w sowieckie mundury – niszczyli zabudowania, podpalali domy, zabijali bydło. Tak więc, już na rok przed zakończeniem działań zbrojnych drugiej wojny światowej w Europie (1939 – 1945), jeżeli niemiecki mieszkaniec Prus Wschodnich nie uciekał samorzutnie, to zmuszał go do ucieczki odpowiedzialny za przeprowadzenie ewakuacji niemiecki SS-man, przy pomocy twórczości filmowej nazistowskiego, niemieckiego ministra propagandy Goebbelsa, a jeżeli to nie pomagało, niemiecki gestapowiec rozwiązywał sprawę z broni palnej. Takie były początki nakazanej i przeprowadzonej przez nazistowskie władze Trzeciej Rzeszy niemieckiej, ucieczki i ewakuacji Niemców w 1944 roku z obszarów położonych na wschód od rzek Odry i Nysy. Pomimo tych zbrodniczych okoliczności, niemiecki, nazistowski, gauleiter Pomorza, Schwede-Coburg, pisał w nowoczesnej( na rok 1945) depeszy do Hitlera, zbrodniczego, nazistowskiego, niemieckiego wodza (Fuhrera) zbrodniczej, nazistowskiej Trzeciej Rzeszy niemieckiej: „Pomorze pozdrawia Fuehrer’a. Jakakolwiek ofiara nie będzie zbyt wielka, jakikolwiek wysiłek nie będzie zbyt uciążliwy. Na wierności Pomorza może pan Mein Feuhrer, dalej budować swe plany”. Niemiecki, gauleiter Pomorza, Schwede-Coburg nie zawiadamiał swego Fuehrer’a o tym, że w zeszłym roku (1944) zwaliło mu się na głowę około 3,500,000 uchodźców z Prus Wschodnich oraz bardziej na wschód wysuniętych okolic Pomorza. Wspomnienia dobrego noworocznego nastroju, miała zepsuć zbrodniczemu, nazistowskiemu wodzowi niemieckiemu, dopiero ofensywa wojsk radzieckich, rozpoczęta dnia 12 stycznia 1945 roku (…) Dnia 12 stycznia 1944 roku niemiecki, gauleiter Pomorza, Schwede-Coburg ogłosił hasło „Regen” ( Deszcz – co oznaczało osiągnięcie pełnej gotowości do ewakuacji) dla południowo-wschodnich powiatów Pomorza. Następnie dnia 22 stycznia 1945 roku, na odprawie w Złocieńcu Schwede-Coburg nakazał wykonanie hasła „Hegel” ( „Grad” – co oznaczało całkowitą ewakuację). W wyniku tego, Niemcy ewakuowali całkowicie „niemieckie” wtedy powiaty, które obecnie znajdują się w granicach Rzeczpospolitej Polskiej i w języku polskim nazywają się Choszczno, Strzelce Krajeńskie, Trzcianka, Piła, Wałcz, Szczecinek i Zlotów, a do końca 1945 ewakuowano następne powiaty: Gryfino, Pyrzyce, Szczecin, Stargard, Drawsko i Miasteczko. Niemiecka „Pommersche Zeitung” pisała o tej ewakuacji następująco: Wielkość transportów jest rożna. Od kilku wozów w jednej kolumnie do wielokolumnowych ciągów złożonych z niesamowitej wprost ilości środków przewozu, ciągnących się przez 30, 40, a nawet 50 i 60 kilometrów, przewyższających wszelkie dotychczasowe pojęcia wielkości. Określające te wielkości liczby wskazują, że jest to zadanie naprawdę godne sztabu generalnego…. Nie jest łatwo przemierzać setki kilometrów przestrzeni opiekując się kobietami, starcami i dziećmi, podczas gdy wicher pędzi po oblodzonych drogach tumany śniegu, a zmęczeni ludzie mogą tylko nieco odpocząć i tylko nocą… od granicy okręgu poczynając, konwoje przekazywane są przez kierowników politycznych, przez ludzi SA (niemieckie, nazistowskie Sturms Abteilungs) i żandarmów z miejsca do miejsca, od skrzyżowania do skrzyżowania, od mostu do mostu. Sławiony w tym urywku „sztab generalny”, dość dokładnie policzył niemiecką ludność, pędzoną przez urzędników władz niemieckich, niejednokrotnie pod groźbą użycia broni palnej. Według danych nazistowskiego, niemieckiego Wehrmachtu (lądowe siły zbrojne zbrodniczej, nazistowskiej Trzeciej Rzeszy niemieckiej), liczba ewakuowanej ludności niemieckiej wzrosła w okresie czasu od 28 stycznia 1945 roku do 28 lutego 1945 roku, z 3, 500, 000 do 8, 350, 000 osób. Krigsmarine (marynarka wojenna zbrodniczej, nazistowskiej Trzeciej Rzeszy niemieckiej) podawała w sprawozdaniach, ze pomiędzy 23 stycznia 1945 roku, a zakończeniem działań zbrojnych drugiej wojny światowej w Europie (8 maj 1945), Droga morska władze niemieckie wywiozły z Prus Wschodnich i Pomorza dokładnie 2, 206, 407 osób. Niemiecka „Pommersche Zeitung” miała swoje własne zasługi w dokonywanej przez władze niemieckie ewakuacji Niemców z tak zwanych wschodnich prowincji zbrodniczej, nazistowskiej Trzeciej Rzeszy niemieckiej – ogłaszała na swoich lamach, ze każdy kto będzie wzbraniał się opuścić ewakuowany obszar, zostanie rozstrzelany. Taka wiadomość ukazała się w ostatnim, sobotni-niedzielnym 17/18 marca 1945 roku) wydaniu „Pommersche Zeitung”, nr, 254/255 – po czym, redakcja tego niemieckiego dziennika, wykonując niemiecki „rozkaz o spalonej ziemi”, a wiec spełniając swój niemiecki obowiązek, uciekła w kierunku zachodnim. O wiele gorszy był los ewakuowanych przez władze niemieckie, głównie polskich i innych robotników przymusowych oraz jeńców wojennych. Przez Szczecin przeciągały konwoje jeńców i robotników przymusowych, pędzonych przez Niemców uderzeniami kolb karabinowych. Polaków, Rosjan, Francuzów, Belgów i innych narodowości. W miejscowości Gross-Born/ Borne Sulinowo (powiat Szczecinek) znajdował się Oflag II d ( niemiecki obóz jeńców wojennych w stopniach oficerskich), – czyli w tej samej miejscowości, w której po wyparciu Niemców przez wojska sowieckie płk. Sowieckiego NKWD , Izaak Stolzman vel Zdzisław Kwaśniewski ( ojciec osoby, która zajmowała stanowisko Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej) mordował krociami patriotów polskich, żołnierzy podziemia, którzy walczyli o niepodległą Polskę. Z niemieckiego Oflagu, dnia 31 stycznia 1945, Niemcy „ewakuowali” pieszo ponad 5, 000 jeńców. Część z nich przeszła do innego niemieckiego obozu pod miastem Brema, po przemierzeniu pieszo ponad 800 km. Władze niemieckie „ewakuowały” w podobny sposób setki takich niemieckich obozów z obszaru Prus Wschodnich i Pomorza.. W samym Szczecinie, było takich obozów ponad 100. Tak przedstawiał się drugi etap „ewakuacji” ludności niemieckiej, „ ewakuacji” przeprowadzonej przez niemieckie władze nazistowskiej, zbrodniczej Trzeciej Rzeszy niemieckiej w styczniu i lutym 1945 roku, – jako wykonanie zarządzenia Hitlera, które nakazywało, aby opuszczane obszary Trzeciej Rzeszy niemieckiej pozostawić „ziemią martwą i spaloną” (tote oder verbramte Erde) http://marucha.wordpress.com/2010/05/24/tusk-jest-naszym-ziomkiem/
  8. 3 sztuki ostrej amunicji, 42 łuski oraz karabin Mauser „Spandau” z 1917 roku, zabezpieczyli policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Złotowie. Broń została odnaleziona podczas prac remontowych pod podłogą na poddaszu budynku wielorodzinnego przy ul. Moniuszki. Właściwą postawą wykazał się pewien mieszkaniec Złotowa, który wczoraj poinformował policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Złotowie o odnalezieniu broni podczas prowadzonych prac remontowych. Funkcjonariusze, którzy natychmiast znaleźli się we wskazanym domu potwierdzili ten fakt. Okazało się, że właściciel jednego z mieszkań rozpoczął remont poddasza i podczas kontroli stanu belek stropowych pod drewnianą podłogą odkrył najpierw amunicję, a następnie broń. Policjanci, którzy zajęli się tą sprawą szybko ustalili rodzaj odnalezionej broni. To znajdujący się w znakomitym stanie, zakonserwowany niemiecki karabinek Mauser z 1917 roku. Zabezpieczona broń i amunicja zostanie poddana specjalistycznym badaniom w laboratorium KWP w Poznaniu, a następnie trafi do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji, gdzie eksperci z zakresu balistyki sprawdzą, czy dana jednostka broni była kiedykolwiek używana. Nie wykluczone, że zabytkowy karabin w przyszłości trafi jako eksponat do muzeum. KPP Złotów http://www.pzl24.pl/wiadomosci/5158,znalazl-bron-podczas-remontu
  9. https://zlotowskie.pl/artykul/kradziez-broni-policja-bada-miejsce-przestepstwa
  10. Włamanie do magazynu broni w Debrznie Wsi przyniosło sprawcy łup w postaci kilkudziesięciu pistoletów maszynowych. Pistolety skradziono z magazynu firmy, która handluje bronią i zaopatruje wojsko. Przedmiotem kradzieży były pistolety maszynowe typu Rak - PM-63. To broń produkowana w Polsce do połowy lat 70. ubiegłego wieku. Razem z kilkudziesięcioma sztukami broni zaginęła także amunicja. Włamanie do hangaru na terenie byłego lotniska stwierdził właściciel magazynu, powiadamiając policję. Zabudowania należące niegdyś do wojska przejęła od niedawna firma, która przeniosła się na północ Wielkopolski ze Śląska. Firma działa legalnie, posiadając wszelkie pozwolenia i certyfikaty. W magazynach była nie tylko broń palna, ale też inne elementy uzbrojenia. Teren magazynu podobno nie był poddany stałej ochronie. Policja nie zdradza szczegółów zdarzenia, prowadzona jest inwentaryzacja sprzętu. Jak donoszą postronni obserwatorzy w miejscu zdarzenia aż roi się od policji z komendy wojewódzkiej w Poznaniu... http://www.pzl24.pl/wiadomosci/4925,kradziez-z-magazynu-broni
  11. http://zlotow.naszemiasto.pl/artykul/polonizacja-tarnowki-1945-inscenizacja-wojenna-zdjecia,4398504,artgal,t,id,tm.html
  12. http://zlotowskie.pl/galerie/widowisko-historyczne-w-tarnowce
  13. http://www.pzl24.pl/wiadomosci/4489,walczyli-o-tarnowke
  14. http://zlotowskie.pl/galerie/pomorska-pulapka-1945-inscenizacja-historyczna-na-pikniku-historycznym-w-jastrowiu
  15. http://zlotowskie.pl/galerie/bitwa-pod-bobrujskiem-inscenizacja-historyczna
×
×
  • Create New...

Important Information