-
Zawartość
9 143 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
33
Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops
-
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Za WP.pl: W zestrzelonym 23 lutego rosyjskim samolocie wczesnego ostrzegania A-50 zginęło wszystkich dziesięciu członków załogi. Wśród nich jest pięciu majorów, trzech kapitanów, chorąży i porucznik - podał serwis Ukraińska Prawda, powołując się na źródło w ukraińskim wywiadzie wojskowym (GUR). Rozmówcy UP stwierdzili, że Rosja dysponuje obecnie siedmioma samolotami wykrywającymi A-50. GUR podało personalia zabitych rosyjskich lotników: dowódca - major Borowikow zastępca dowódcy - major Czancew nawigator - kapitan Prowałow mechanik pokładowy - kapitan Wasiliew starszy radiooperator lotniczy - chorąży Czruliew szef załogi, kierownik zmiany - major Fiedosow nawigator naprowadzania - major Ruluk nawigator naprowadzania - porucznik Telmanow starszy inżynier lotu - kapitan Below inżynier lotu - major Sołdatkin -
Właśnie tak powinno być, jak piszecie. Cytat: „Odpowiedzią na zagrożenie ze strony 300 rosyjskich samolotów mają być dostarczone do Ukrainy myśliwce F-16. Generał Wadym Skibitskij podkreśla, że Rosjanie bardzo się boją tych maszyn. – »Przez trzy dni Rosjanie bombardowali jedno z lotnisk. W ten sposób starają się uniemożliwić rozmieszczenie tam F-16« – opowiada”. Całość artykułu.
-
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Gdy ten pisowski śmieć odda polskiemu społeczeństwu zmarnotrawione i rozkradzione przez mafijną nomenklaturę piss 1,35 mld zł w Elektrowni Ostrołęka wówczas niech ta pisowska menda wydziera się do Ukraińców, żeby oddali pieniądze za to, co Polska zrobiła dla Ukrainy. Gdy ten pisowski śmieć odda polskiemu społeczeństwu 400 tys. zł ukradzione przez mafię piss w CPK i ofiarowane kościołowi wówczas niech drze tę chamską mordę wywrzaskując jakieś rachunki Ukraińców wobec Polski. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Żaden ukraiński samolot, także F-16AM, nie doleciałby do miejsca, w którym spadł ten A-50 już choćby z powodu nasycenia frontu opl, nie mówiąc o promieniu działania F-16. Jak stwierdził dyrektor SAABa Ukraińcy wykonali Gripenami tylko loty zapoznawcze. Lot zapoznawczy to nie lot szkoleniowy. Żeby nauczyć się tym latać to są 2-3 miesiące. A „latać” nie znaczy „walczyć”. Podstawy, zaledwie jakiś elementarz walki Gripenem można zyskać po pół roku, jak stwierdził ten sam dyrektor SAABa Mikael Franzén. F-16AM nie czyni cudów i nie warto dorabiać mu nadzwyczajnych możliwości w rękach jakichś zagranicznych pilotów. To nie jest samolot do głębokiego przedzierania się na tyły przeciwnika, jak w tym przypadku. On nie ma awioniki do takich zadań, bo nie do takich zadań został zaprojektowany. Jeśli cokolwiek zestrzeliło tego A-50 to na sto procent nie był to samolot w barwach Ukrainy. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Niestety niemożliwe. W Polsce potrzeba było 6 lat, żeby wysłać niepełną eskadrę polskich F-16 na pierwsze lotnicze natowskie ćwiczenia Green Flag, bo dopiero po 6 latach od wdrożenia F-16 do SP nadawaliśmy się do czegokolwiek, co choćby wstępnie symulowało warunki bojowe. -
Na pewno nastał czas, kiedy na DOL-e w Polsce trzeba spojrzeć po nowemu i trzeba to zrobić przez pryzmat doświadczeń ukraińskich z obecnej wojny. Tylko Ukraińcy mogliby tutaj być idealnymi doradcami, oczywiście gdyby chcieli podzielić się informacjami o tym, ile i na jaką skalę mają obecnie porażonych stacjonarnych baz lotniczych i tak samo z tymi DOL-ami, które ruscy znali przed wojną. Do tego przydatna byłaby informacja o tym, ile DOL-i Ukraińcy zorganizowali już po wybuchu wojny i ile z nich ruscy wykryli oraz czy i jak je zaatakowali.
-
Jeszcze jedno na finał. Jeden z pierwszych polskich instruktorów F-16C, płk pil. Krystian Zięć jasno powiedział w jednym z podcastów: „Polskimi F-16C latają między innymi ludzie, którzy nigdy nie powinni wykonywać tego zawodu”. Straszne, ale prawdziwe. Zacytuję inny podcast z wywiadem z jednym z eks-pilotów polskich F-16. Bez żenady oświadczył, że odszedł z latania na F-16 i poszedł do linii lotniczych, bo mu się przeciążenia nie podobały. Kuźwa, to się po prostu w pale nie mieści i składana 11-calowa survivalowa maczeta USAAF sama w kieszeni się otwiera. Rzec by można do takiego polskiego pilota F-16, cwaniaka: „Facet, to nie widziałeś, na jaki zawód się decydujesz na początku drogi życiowej? Dopiero teraz zdziwiony cwaniaku jesteś, że się zderzyłeś z 9g? To po to ci III RP za friko sfinansowała wykształcenie i wyszkolenie za 9 US baniek, żebyś ty kwękał na przeciążenia i żebyś jako młody wojskowy emeryt uciekł sobie do linii lotniczych?” Czy nie ma płk Zięć racji? Dlatego DOL-e są do szkolenia przede wszystkim pilotów, a nie logistyków, służb technicznych, czy wojsk/służb pilnujących i blokujących dostęp do DOL-u. Do szkolenia na DOL-ach wręcz za twarz powinni być brani tacy cwaniacy, którzy nie chcą brać kredytu 300 tysi, żeby zrobić z nich kapitanów A300, tylko idą do Dęblina, żeby państwo polskie sfinansowało im całe wykształcenie i wyszkolenie, po którym prawie za friko zostaje się kapitanem A300 albo B767.
-
Masz oczywiście dużo racji, niemniej parę kwestii należałoby uściślić. Durandal świetna rzecz i nigdy nie zestarzała się moralnie, jak to w technice nierzadko bywa. Jako były technolog od produkcji tego i owego dla lotnictwa wojskowego mogę powiedzieć tak: Co jest fundamentalnym, najważniejszym i decydującym czynnikiem każdej, jakiejkolwiek produkcji, czy to zabawki z certyfikatem bezpieczeństwa dla dziecka, czy cruise'a? Odpowiedź: Stuprocentowa powtarzalność parametrów produkcji. Choroba, na którą cierpią ruskie cruise'y to brak powtarzalności tych parametrów. Dlatego te cruise'y dzikich są, jakie są, a wojna na Ukrainie drastycznie to ujawniła. Raz trafiają bardzo dobrze, innym razem gorzej, a jeszcze innym razem w nic nie trafiają, bo urywają się ze smyczy systemu naprowadzania. Ale błędem byłoby zakładać, że w razie „W” Polskę zaatakują jak raz te cruise'y wyłącznie gorszej jakości. Zaatakują różne, takie jak obecnie na Ukrainie. Ponieważ dyskutujemy tu w kontekście DOL-i to masz rację – niech ruskie cruise'y słabo celują w Łask czy Krzesiny i nie porąbią tam pasów startowych, bo uderzą 100, 200, czy 300 metrów od nich. Tylko że w kontekście DOL-i wystarczy, że takie dziadowskie ruskie cruise'y spudłują, walną „byle gdzie” w Krzesiny, Łask „i inne takie”, a tym „byle gdzie” okaże się hangar z maszynami do utrzymania pasa i z wozami technicznymi, cysternami itp., albo nawet najbliższa okolica takiego hangaru. I po DOL-u jednostki lotniczej, jaka w tak zaatakowanej bazie stacjonuje, bo nie będzie czego wysłać na DOL, nawet jeśli ocaleje „karawan” kierownika lotów. Nie ma w WP hangarów wypełnionych maszynami do obsługi DOL-i, które spokojnie stoją i są oklauzulowane, że nie wolno ich ruszyć, bo są tylko i wyłącznie na czas „W”. Podkradanie PPL-owi i LOT-owi maszyn czyszczących pasy też ma swoje granice, bo wiadomo, że w razie „W” zmilitaryzowane porty lotnicze będą ważnymi wojskowymi centrami logistycznymi i nie oddadzą swoich maszyn na DOL-e. A gdyby jednak zbiegiem okoliczności bazę myśliwców SP zaatakowały ruskie bardzo celne cruise'y i skasowały w niej dużą część pasa to pamiętaj, kto rządzi budową polskich pasów startowych, kto je buduje (jak raz siedzę od 12 lat w takiej między innymi branży)? Budują te pasy zachodnie korporacje budowlane. Najlepsze cementownie w Polsce, z jakich te korporacje korzystają też nie są polskie. Można się pobawić w szacowanie tego, jak długo w razie „W” te korporacje tutaj posiedzą i w imię czego, w imię jakiej miłości wobec Polski i czy akcjonariusze tych korporacji będą sobie życzyli, aby narażać ludzi tych firm na bycie pod ruskimi bombami? Ponadto budowa pasa startowego to nie jest siu bździu. Jest do tego ściśle określona technologia, którą nikt się nie dzieli i są do tego ściśle określone materiały, na temat których wiedzą też nikt się nie dzieli. Naprawa zbombardowanych pasów startowych nie jest zwyczajnym zalewaniem lejów betonem. Poza tym skąd ten beton? Betoniarnie też są w rękach biznesu zagranicznego. Jak długo on sobie będzie tutaj życzył przebywać w stanie fizycznego zagrożenia? Nie jest to wszystko takie proste, jak pozornie się wydaje.
-
Być może masz rację, ale Twoja racja pochodzi ze świata idealnego, czyli ze Szwecji z jej 420 DOL-ami, które są regularnie sprawdzane, konserwowane, zadbane, dopieszczone pod każdym względem i świetnie wyposażone na miejscu, a nie w jakichś bazach, skąd dopiero trzeba dojechać na DOL. Oczywiście, coś zawsze musi dojechać, ale nie wszystko. W realiach polskich żałosnych zasobów WP i ogólnie organizacji WP DOL jest ćwiczeniem przede wszystkim, prawie wyłącznie, dla pilotów, w tym głównie tych, którzy jeszcze na DOL-u nie byli, ale przećwiczyli to wstępnie na lotniskach konwencjonalnych, czyli tak, jak np. było w Powidzu, gdzie piloci wytypowani na DOL najpierw musieli nauczyć się startowania i lądowania na wąskiej drodze kołowania. Gdybyśmy mieli choć ćwierć liczby DOL-i, jaką ma Szwecja wówczas absolutnie miałbyś rację. Ale nie w sytuacji, gdy żeby zorganizować polski DOL to bazy lotnicze muszą „odjąć sobie od ust” sprzęt i zrobić zrzutkę sprzętu do obsługi DOL-u. Nie wolno ulegać propagandzie piss i serwilistycznych wobec piss mediów, w tym tych o profilu wojskowym, gdzie dorabia się ideologię do faktów, a przede wszystkim porównuje się ze sobą czynniki nieporównywalne, czyli wojenny los pilota wracającego z zadania bojowego i muszącego wylądować na DOL-u z wojennym losem logistyka będącego np. kierowcą ciężarówki, która musi coś dowieźć na DOL, gdzie ten pilot będzie lądował. Piss już raz zrobił sobie ćwiczenie DOL „na sucho”, czyli bez samolotów, a tylko dla logistyków i dla WOT jako „ochroniarzy” DOL, chociaż zawsze tę funkcję pełniła ŻW. Tylko co z tego? Owoż nic z tego. WP nie ma ani jednego pojazdu zapasowego, ani jednej zapasowej samojezdnej maszyny czyszczącej pas startowy, ani jednej zapasowej cysterny, wozu technicznego zabezpieczenia itp., żeby to w razie „W” służyło DOL-om. W razie „W” to wszystko będzie – jak teraz – w bazach i na żadne DOL-e nie wyjedzie, bo nie ma co wyjechać. Tu nie Szwecja, gdzie jest całe bogate zapasowe samojezdne zaplecze techniczne do obsługi DOL-i nie związane z bazami lotniczymi, czyli w razie „W” nie uszczuplające tych baz. W Polsce nie ma znaczenia, czy na DOL ćwiczą jacyś logistycy i personel techniczny czyszczący pas, bo w razie „W” oni i tak nigdzie się nie ruszą, ponieważ będą musieli obsługiwać macierzyste bazy stacjonarne. Będzie tak, ponieważ nie ma w WP magazynów pełnych zapasowego sprzętu samojezdnego do obsługi DOL-i. W ogóle nic nie ma dla DOL-i. W obecnej Polsce ćwiczenia DOL to tylko propaganda dla niemądrych mediów, aczkolwiek uczciwie trzeba przyznać, że w czasach WLiOP było podobnie i żeby zrobić DOL to trzeba było zrobić zrzutkę maszyn i pojazdów do obsługi DOL-u włącznie z zabraniem LOT-owi maszyn czyszczących pas. Tyle to wszystko było i jest realnie warte, czyli tyle co papier w pisemku lotniczym do podniecania się chłopaczków o potędze i organizacyjnej sprawności polskiego lotnictwa wojskowego. Dlatego porównywanie, czy jakiekolwiek uwspólnianie losu pilota z losem logistyka w razie „W” jest ze strony propagandystów ćwiczeń DOL nieprzyzwoite. Na wojnę do Rosji WP się nie wybiera. Gdy będzie „W” i ruscy będą zagłuszali GPS – a będą zagłuszali potężnie – to polski logistyk będzie na terenie Polski, nie Rosji. I jak mu wysiądzie zagłuszony GPS z podanym miejscem, gdzie ma dowieźć JP-8 na DOL to jeszcze ma buzię i dopyta miejscowy lud o swoje miejsce przeznaczenia i jak tam dojechać. A pilot wracający na DOL z zadania bojowego to jest – jak mawia się w USAF – „no second chance”, a już szczególnie, gdy ma paliwa niewiele więcej niż rezerwa albo gdy ma uszkodzony samolot (są dwa materiały wizualne np. jak uszkodzone ruskie Su-25 wracają znad Ukrainy, więc wiadomo, o co chodzi). „No second chance”, czyli jak za pierwszym razem nie znajdzie DOL-u i nie podejdzie prawidłowo do DOL-u to do widzenia na ziemi, ale już nie na podwoziu tylko na własnych nogach. Pilotom ruscy też będą skutecznie zagłuszać GPS tak jak skutecznie zagłuszają go w HIMARSach na Ukrainie. A pilotów takich, jak pokolenie PSP na Zachodzie już nie ma. Dziś jak gościowi zgaśnie GPS to koniec lotu i kariery pilota. Dwa lata latałem z Tadeuszem Schiele u schyłku jego życia, tzn. on pilotował swój sprzęt, a ja swój. Pan Tadeusz po całej Polsce latał bez mapy. Nie miał już uprawnień IFR, więc nie latał w nocy, ale nieraz lądował już o szarówce, przed zmrokiem. Ten człowiek do kabiny zabierał tylko dwie paczki papierosów, brytyjską metalową piersiówkę z II wojny, biały lniany kapelutek i okulary przeciwsłoneczne. Wszystko. Gdy go grzecznie pytaliśmy: „Hmmm, panie Tadeuszu, pan to tak zawsze bez mapy wszędzie lata…?” to był prawie wściekły, żeby się od niego odczepić. I mówił: „Panie, a po co mi mapa? Przecież ja jestem u siebie”. Dla niego „u siebie” oznaczało całą Polskę. On miał w głowie każde polskie miasto, pole, las, drogę, wiochę, górę, wszystko. Zawsze wiedział, gdzie jest. Gdyby on miał lądować na DOL-u to nawet nie trzeba by pokazywać mu go na mapie. Wystarczyłoby powiedzieć mu, gdzie ten DOL jest i on by tam bez pudła trafił. Nie ma już takich pilotów i nigdy nie będzie. Byłem rzecznikiem prasowym jednej z polskich szkół pilotażu to mi ręce opadały na widok tego, jaki materiał ludzki ma urojenia na temat tego, że on może być pilotem czegokolwiek. Dlatego DOL w polskich realiach jest ćwiczeniem przede wszystkim dla pilotów. Ludzie na ziemi zawsze dadzą sobie radę z obsługą DOL-u, jeśli tylko ze strony aparatu SP będzie im to dane za pośrednictwem bogactwa sprzętu, maszyn i pojazdów. A wracający z zadania bojowego pilot np. FA-50, który działkiem zestrzeli ruskiego cruise'a i będzie (jak ten słynny ukraiński MiG-29 po zestrzeleniu ruskiego drona) posiekany odłamkami po eksplozji ruskiej rakiety będzie właśnie „no second chance” w kwestii odnalezienia DOL-u (bo może to nie być DOL, z którego ten FA-50 wystartował) a potem w kwestii jednej, ostatniej szansy na lądowanie czy to na podwoziu, czy to na brzuchu.
-
PS W nawiązaniu do powyższego - jaka dziś jest moralność WP... PiS założył sobie „wyższą uczelnię” Collegium Humanum, gdzie MBA dostawało się (tzn. kupowało się) po dwóch miesiącach „nauki”. Dziś aresztowano sześć osób związanych z tym przekrętem. Dyplom MBA (normalnie do uzyskania po 2 latach) nomenklaturze PiS potrzebny był do tego, żeby unikać konkursów na członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Wśród klienteli na te przekręciarskie „dyplomy” byli generałowie WP. Tu szczegóły
-
Warto zauważyć, co się stało z umysłowością WP, w tym SP i jak politycy zryli dekle ludziom wojska. Ludzie eks-LWP, czyli WLiOP w tym przypadku, wypadają na tym tle o niebo lepiej niż obecni ludzie SP przeżartych z winy PiS polityką tak samo, jak całe WP. Spójrzmy. Rok 1991. WLiOP odtajnia dla opinii publicznej dwa DOL-e – Wrześnię i Kliniska. Przez całe lata 90. na ćwiczenia DOL na tych odcinkach drogowych zapraszane są media, a jestem tego naocznym świadkiem. Po co to było i co mediom wojsko kładło wtedy do głowy, a też jestem tego świadkiem? Było to wyłącznie po to, żeby pokazać kunszt pilotów, nic więcej. Nie było żadnej propagandy „silnych, zwartych, gotowych”, albo jakiejkolwiek innej propagandy, a przecież (teoretycznie) mogłaby być, bo ruscy już nas wtedy nienawidzili za zdradę UW, RWPG i ogólnie systemu demoludów. Media na DOL-ach miały tłumaczone np. to, jak trudnym DOL-em są Kliniska. To, że prawie żadne media o tym nie wspominały to już zupełnie inna sprawa. Kliniska faktycznie są bardzo trudne, niewdzięczne, wymagające nieprzeciętnej uważności i błyskawicznej reakcji sterami na pewne zjawiska, ale nie będę tego tu tłumaczył, bo nie o tym jest ten post. Teraz spójrzmy na rok 2023. Odpicowano groteskowy pseudoDOL Wielbark – żałosne miejsce, które w razie „W” pójdzie pod ruskie cruise'y na równi z Łaskiem, Krzesinami, Janowem, Powidzem i innymi bazami. Żałosne miejsce istniejące wyłącznie dla propagandy, bo miejsce to żadnego pilota nie nauczy czegokolwiek w przeciwieństwie do Klinisk, których piloci zwyczajnie po ludzku się obawiali i niejeden odchodził stamtąd na drugi krąg, czego jestem świadkiem, albo smażył hamulce, żeby na dobiegu nie wpaść pod estakadę kryjącą pojazdy wojskowe, czego też jestem świadkiem. Ale o to chodziło, żeby ćwiczyć trudne DOL-e dla obcego wywiadu nie wyglądające na DOL-e i żeby piloci ostro i praktycznie czegoś się uczyli. Czego polscy piloci nauczą się na groteskowym, propagandowym, luksusowym pseudoDOL-u Wielbark, gdzie spokojnie wylądowałby Jumbo Jet serii 100, 200 i 300, a może i 400? Niczego się nie nauczą, za to wezmą udział w nachalnej, prostackiej polityczno-wojskowej propagandzie. Nowy minister ON Kosiniak-Kamysz poszedł dokładnie śladami PiS i zamiast kazać lekko odnowić np. wspomniane Kliniska (które przecież nie są zrujnowane) zaakceptował tegoroczne ćwiczenia DOL na lotnisku zwanym Wielbarkiem. Kto – za rządów PiS – otworzył w roku 2023 ćwiczenia DOL lądując na Wielbarku samolotem F-16? Zastępca inspektora Sił Powietrznych jednogwiazdkowy gen. pil. Ireneusz Nowak. Pan, który generalską gwiazdkę dostał od partii PiS. Pan, który bez żadnego wstydu i strachu przed kompromitacją kupione przez PiS „bez żadnego trybu” FA-50 nazywa w wywiadzie prasowym „myśliwcami” i cieszy się, że one są uzbrojone w archaiczne konstrukcyjnie rzecz biorąc 50-letnie kpr pow-pow AIM-9L wraz z tym, że (cytat z generała), owe AIM-9L „są idealne do misji prowadzonych w ramach Air Policing”. To, co zrobiono z ubiegłorocznymi ćwiczeniami DOL to jest dokładnie tak, jak gdyby w ramach chamskiej, nachalnej, politycznej, prorządowej propagandy na DOL-u w roku 1991, na który zaproszono media, jako pierwszy wylądował gen. pil. Jerzy Gotowała w nagrodę za to, że zabiegał o zakup zachodnich samolotów bojowych dla WLiOP. Czy wydarzyło się coś takiego? Nie. Nie wydarzyło się, bo kultura każda – od tej dnia codziennego po tę polityczną – była wówczas inna. Wystarczyło drobne ćwierć wieku i dokumentnie wszystko schamiało. Ludzie WP, w tym WLiOP mieli niezmierzone pokłady wstydu i taktu w porównaniu do tego, co teraz się dzieje w wojsku. Obecnie z ćwiczeń DOL zrobiono farsę między innymi dla portalików dla chłopaczków w rodzaju propisowskiego „Defence 24”, gdzie aż piszczano z radości, że będą ćwiczenia DOL 2023 na lotnisku zwanym Wielbark. Tak, jak Defence 24/Energetyka 24 bronił obajtka to tak samo piszczał z radości, że PiS uruchomił ćwiczenia DOL na czymś, co DOL-em nie jest. Zobaczymy, jak MON-owska propaganda sukcesu zadziała w tym roku na pseudoDOL-u Wielbark. Może znowu otwarcia ćwiczeń i inauguracyjnego lądowania dokona gen. Nowak w (cytat z niego) „myśliwcu” FA-50…
-
Bo obecnie polskimi DOL-ami rządzą idioci i propagandyści. DOL-e w Polsce skończyły się razem z WLiOP. Nie wiem kto ma się nabierać na to, że Wielbark to DOL. Chyba tylko głupie media. Dużym, szkolnym DOL-em w Polsce zawsze był DOL Września. Tylko że on nie dorasta do pięt luksusowi pseudoDOL-u Wielbark, który jest lotniskiem, a nie żadnym DOL-em. Nawet nie będę próbował wrzucać tutaj zdjęć DOL-i szwedzkich, bo szkoda pieniędzy za mój prąd. I tak nikt by w to nie uwierzył. PseudoDOL Wielbark to wyłącznie propagandowe, luksusowe lądowisko dla głupców z tzw. opinii publicznej, którzy to głupcy zawsze będą wierzyli w „silnych, zwartych, gotowych”. Co to jest normalny, nie propagandowy, DOL to widać poniżej w Finlandii. Niepozorna, dziadowska, połatana krzywa droga o płaskości powierzchni jak woda przy jedynce w skali Beauforta.
-
Holenderscy aktywiści zatrzymali broń dla Izraela. Teraz ich śladem chcą pójść inne państwa Ja nie antysemita, ale bardzo mnie ciekawi, jak te sprawy będzie komentował największy, najważniejszy amerykański wydawca i redakcja, którzy np. z całych sił zwalczali akcesję Polski do NATO w czasach, gdy zabiegaliśmy o to. Czy teraz cała, albo jakaś część Europy będzie przez to środowisko dziennikarskie (złożone głównie z osób pochodzenia żydowskiego) kreowana na antysemitów?
-
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Faktycznie, masz rację z tą Rumunią, tym bardziej, że lotnictwo buduje obecnie tak silne, jak polskie, a wręcz trochę silniejsze. Stany Zjednoczone stają się państwem dużo mniej stabilnym i dużo mniej przewidywalnym niż te Stany, które świat znał/zna od 8 grudnia 1941 r. i od 11 grudnia 1941 r. aż do dziś. Co będzie jesienią tego roku nikt nie wie, a przy tym niespecjalnie wygląda na to, żeby na horyzoncie była ciągłość geostrategicznego myślenia w Białym Domu, a jeśli ktoś z czterogwiazdkowych US generałów nie będzie się z tą ciągłością zgadzał to zazna metod maciarewicza. Jednego (trzygwiazdkowego) trump już przy sobie ma i w duecie śpiewają, że NATO nie będzie bronić każdego, a tylko będzie bronić po uważaniu i po sprawdzeniu faktur. Dlatego czas zakończyć magiczne myślenie (szczególnie w głupiej, pięknoduchowskiej Polsce), że NATO to pępek świata oraz pępek światowych paktów wojskowych, tym bardziej, że tak nie jest. USA są obecnie – jak wspomniałem – w pięciu paktach wojskowych i w jednym „prawie pakcie” daleko posuniętym, jeśli chodzi o obowiązki wzajemnej obrony. Wielka Brytania była przez 23 lata jednocześnie w NATO i w SEATO i czy coś się stało, czemuś to szkodziło, coś to blokowało dla NATO, z czymś kolidowało? Nie. Francja i Wielka Brytania po II wojnie były w dwustronnym pakcie obronnym przez równo 50 lat, równolegle z NATO, i też nic się nie stało. Od roku 2021 Francja jest w dwustronnym pakcie obronnym z Grecją, równolegle z NATO. Z czymś to koliduje? Z niczym. Takie samo myślenie już teraz – w świetle trumpa na horyzoncie – powinno się włączyć co najmniej w Europie Środkowej i Północnej w przypadku prezydenckiego zwycięstwa tego dzikiego amerykańskiego chama i prymitywa. Pisząc, że po wygraniu wyborów prezydenckich przez świra trumpa Polska powinna stanąć na czele inicjatywy zawiązania paktu obronnego złożonego z Czech, Litwy, Łotwy, Estonii, Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii i Wielkiej Brytanii miałem na myśli pakt pod roboczą nazwą BATO (powiedzmy, że umownie „Baltic Allies Treaty Organization”), czyli złożonego w lwiej części z państw żywotnie zainteresowanych świętym spokojem w Basenie Morza Bałtyckiego. Ale co do Rumunii w takim pakcie to masz rację, bo najważniejsze w takim pakcie byłoby lotnictwo włącznie z takim, które ma potencjał atakowania celów morskich. Polska lotnictwa morskiego praktycznie rzecz biorąc pozbyła się, bo cztery AW101 nie mające gdzie bazować na morzu to nie jest „lotnictwo morskie”. Zanim powstaną Mieczniki z kolejnymi AW101 to Europa może już mieć skorygowaną przez Rosję mapę. A Rumunia ma 49 F-16 różnych podwersji i kupuje 64 F-35A. Wiele rumuńskich F-16 już teraz jest bardziej wartościowych od polskich F-16, które są bez programu MLU. Polskie F-16 przeszły tylko mikroskopijną korektę, czyli skasowanie w komputerach misji przestarzałego oprogramowania M4.3 i wgranie w to miejsce oprogramowania M6.5, żeby dało się używać AIM-120C-7, bo nowszych AIM-120 nie mamy. Polskie F-16 niczego na morzu nie zaatakują, bo taka beznadziejna była i jest polityka obronna państwa polskiego. A Rumunia kompletuje sobie 17 F-16AM/BM Block 15 MLU ze współczesnym oprogramowaniem M6.6 dla komputera misji i 32 eks-norweskie F-16AM/BM Block 20 MLU z oprogramowaniem M6.5.2 w komputerze misji i tymi samolotami spokojnie Rumunia może atakować cele nawodne odpowiednią do tego bronią rakietową. Polska na tym tle wypada bardzo cienko, dlatego masz rację, że w pakcie „BATO” Rumunia też byłaby idealna, tyle tylko, że w razie czego państwa północy Europy musiałyby się przenieść na wojnę do obrony Basenu Morza Czarnego, ale jak „jeden za wszystkich to wszyscy za jednego” i byłoby to normalne. -
Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Aktualności, newsy, wydarzenia
No, cytadelę to faktycznie odpicowali, przynajmniej od strony Wisłostrady, gdzie mury już się miejscami waliły na chodnik. -
Ano mrzonki. Kwit z ostatniej Rady Gabinetowej mówi, że mamy 131 887 żołnierzy. Poniżej: minister ON pokazuje prezydentowi koszary i ogólnie infrastrukturę brygady zmechanizowanej pisowskiej propagandowej 1. DP Legionów w Ślubowie. Poniżej: minister ON pokazuje prezydentowi koszary i ogólnie infrastrukturę brygady artylerii pisowskiej propagandowej 1. DP Legionów w Iławie.
-
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
I o to właśnie chodzi z ruską dziczą. Zero inicjatywy i kreatywności na szczeblu sierżanta, chorążego lub podporucznika. Kto na tym szczeblu wykaże się inicjatywą ten wróg ludu. Tak było już od epoki stalinizmu i tak jest do dziś. Dokładnie na odwrót, niż w NATO. Kto na szczeblu sierżanta, chorążego lub podporucznika nie wykaże się inicjatywą i kreatywnością temu już dziękujemy za udział w NATO. W USA tak było już od II w.ś. i tak jest do dziś. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Też uważam, jak Bjar, że „oby”, ale z drugiej strony nie jest to niemożliwe. Jeśli to prawda to byłaby to już piąta pułapka ukraińskiej opl na ruskich debili latających wiecznie po tych samych trasach dolotowych do celu. W każdej z tych pułapek tracili do tej pory od 3 do 5 statków powietrznych za jednym zamachem. Ruscy idioci niczego przecież się nie uczą, a przykład tej ich zakichanej floty czarnomorskiej jest pod tym względem idealny. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Monachium: Niemcy przekażą Ukrainie nowe haubice i amunicję Wybrany cytat: „W skład ogłoszonego pakietu wchodzą następujące systemy uzbrojenia, które będą dostarczane w następujących latach. Będzie to 18 armatohaubic samobieżnych PzH2000 w latach 2026-2027, 18 armatohaubic samobieżnych RCH 155 w latach 2025, 2026 i 2027, 120 000 szt. amunicji artyleryjskiej kalibru 122 mm która dostarczona ma być w roku 2024 (to pierwsza dostawa tego rodzaju środków bojowych z Niemiec, być może zostaną zakupione za granicą). Berlin przekaże także 2 artyleryjskie systemy obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu Skynex, które mają być dostarczone w roku 2025 (z armatami 35 mm i amunicją programowalną), oraz 100 przeciwlotniczych pocisków rakietowych IRIS-T SLS”. Zaiste bardzo dowcipne. W roku 2027 świata już kompletnie nie będzie obchodziła wojna na Ukrainie, a ona sama będzie istniała (oby!) z granicą ukraińsko-rosyjską na Dnieprze, albo w ogóle nie będzie już istniała. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Stany Zjednoczone są obecnie w pięciu traktatach wojskowych i w jednym wojskowym „prawie traktacie” o oficjalnym statusie „security partnership”. Wolno im? Wolno. Tak samo, jak Polsce. Gdyby ten amerykański prymityw doszedł jesienią do władzy prezydenckiej wówczas Polska powinna zacząć rozmawiać o wspólnym traktacie wojskowym z Czechami, Litwą, Łotwą, Estonią, Danią, Norwegią, Szwecją, Finlandią i Wielką Brytanią. Traktat nie dość, że wśród państw o najwyższej świadomości zagrożenia rosyjskiego to traktat na takiej samej zasadzie, jak NATO – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. I to by wystarczyło do odstraszenia Rosji. Same tylko siły powietrzne państw-sygnatariuszy takiego traktatu wykończyłyby ruskie lotnictwo w tydzień. A bez przewagi w powietrzu dzicy na lądzie niczego nie zdziałają. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Wyjąłeś mi to z klawiatury. Nie ma kogo żałować. Był takim samym nacjonalistą i wielkorusem, jak putler, tyle tylko, że konkurencyjnym wobec niego. Tak tylko na przykład nigdy - mimo że dziennikarze naciskali na niego - nie zadeklarował, że oddałby Krym Ukrainie. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Pamiętajcie, że „samolot 5. generacji” nie oznacza tego, jak on wygląda, jaką ma awionikę i jakie ma uzbrojenie. O byciu „samolotem 5. generacji” stanowią zupełnie inne czynniki. Niezliczoną ilość razy tłumaczy to management Lockheeda Martina i ludzie sił powietrznych. Ukraina nigdy nie będzie w NATO, dlatego nigdy nie będzie miała „samolotu myśliwskiego 5. generacji”. Piąta generacja oznacza nie płatowiec stealth, ale wyłącznie wpięcie samolotu w natowską sieciocentryczność składającą się z wielu modułów naziemnych, nawodnych, powietrznych i kosmicznych o ściśle określonych parametrach. Nawet te mityczne F-35 kupione teraz przez byłe demoludy będą samolotami „5. generacji” tyle o ile - na tyle, na ile Amerykanie postawią tu swoje klocki do sieciocentryczności, a w czasie „P” nigdy tego tutaj nie postawią. Dlatego demoludy i inni Europejczycy w postaci ich F-35 będą mieli tylko samoloty potencjalnej 5. generacji bez wykorzystania dużej części czynników, jakie stanowią o faktycznym byciu samolotem 5. generacji. Dlatego nie należy wpadać w pustosłowie - jak robi to 99 proc. mediów - na temat jakichś nieamerykańskich samolotów „5. generacji” tylko dlatego, że one wszystkie wyglądają jak klony F-22. Niech sobie wyglądają, a samolotami 5. generacji nie są. Turecki samolot Kaan będzie „samolotem 5. generacji” tylko wtedy, gdy Amerykanie łaskawie na to pozwolą, bo akurat w danej chwili nie będzie amerykańskich sankcji wobec Turcji na awionikę i inny lotniczy high-tech. A zważywszy wieloletnie amerykańskie embargo wobec Turcji na F-16 to nie należy liczyć na to, że Kaan łatwo, szybko, bezproblemowo kiedykolwiek stanie się samolotem 5. generacji. Być może się nim stanie, jeśli Turcja będzie lojalnym członkiem NATO, a nie takim czymś, jak obecnie. Ukraina może sobie do woli uprawiać propagandę, że ona rzekomo będzie miała „samolot 5. generacji” Kaan, tyle tylko, że to mrzonki. -
Wojna na Wschodzie vol. 1/12
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
No właśnie. ;-) „W moich czasach” do laszowania trzeba się było przewiesić przez koziołka i było się lanym w tyłek z całej siły jakimś zapasowym elementem płatowca czegoś, co lata i ma skrzydła oraz kadłub. A dziś? Hmmm, no nie wiem. Czytam za to wszystko, co pod rządami pisowskiej szumowiny spotykało kobiety w Żandarmerii Wojskowej i nie tylko, ale ogólnie w „wiecznie szlachetnym” WP. Więc w ramach laszowania pilotek wojskowych mogę sobie - niestety! - wyobrazić wszystko w polskim chamstwie i kulturowym zdziczeniu.