Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    9 143
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Tych dwóch Ziutków robi sobie jaja do zdjęcia udając, że przesuwają ten czwórnóg, czy może ten gadżet jest z pianki poliuretanowej?
  2. W związku z dzikimi obowiązuje od jutra Powiadomić „matki, żony i kochanki”, bo one niedobrze znoszą nietypowe, niecodzienne działania lotnictwa wojskowego.
  3. Dokładnie rzecz biorąc one są pseudohipersoniczne w wykonaniu dzikich. „Hipersoniczne” to one są przez kilka-kilkanaście minut, ponieważ warunek ich odpalenia z samolotu to jest Ma 2 samolotu, a Ma 3 dodaje od siebie pocisk. Tylko że wraz z prędkością postępową pocisku to Ma 2 samolotu zanika i to dziadostwo leci ze zwyczajną prędkością z zakresu Ma 2,5÷3, co rewelacją nie jest i dlatego te ruskie pociski pseudohipersoniczne są zestrzeliwalne przez stare wersje Patriotów. Poza tym ruskie pociski pseudohipersoniczne nie są zdolne do manewrowania z prędkością hipersoniczną. To wszystko wywiady NATO zbadały w toku wojny na Ukrainie. Normalna definicja pocisku hipersonicznego jest taka, że zarówno leci od startu do uderzenia w cel z prędkością hipersoniczną, jak również manewruje z prędkością hipersoniczną. Ruskie pociski hipersoniczne w żadnym punkcie nie spełniają definicji pocisków hipersonicznych. Dlatego putler jest na wq...urzu. Naiwniak myślał, że ma broń unikatową, podczas gdy ma broń zwyczajną, a tylko trochę szybszą w momencie startu z nosiciela, co nic nie daje, niczego nie zmienia, nie wnosi żadnych wartości do zadań bojowych.
  4. Pociski jak meteoryty. Putin zamyka w więzieniach naukowców Co najmniej 12 naukowców w Rosji zostało aresztowanych w związku z programem budowy pocisków hipersonicznych, którym prezydent Rosji Władimir Putin szczyci się na całym świecie. Badaczom zarzuca się zdradę stanu. Fizycy, którzy zostali uwięzieni, nie byli nawet blisko tej broni - twierdzi rosyjski prawnik.
  5. Nie jest to post o najnowszym wypadku gdziekolwiek, ale ponieważ wyśmiewamy tutaj nieraz ruską kulturę latania, a szczególnie w obecnych warunkach zachodnich sankcji na sprzęt lotniczy to warto mieć świadomość, czy obecny poziom wypadkowości lotniczej u ruskich to jest coś nowego? Likwiduję teraz dużą część mojego archiwum i biblioteki i przed wyrzuceniem znalazłem poniższą informację. Źródło - Flight International No. 4247, Vol. 138, 19 December 1990 - 1 January 1991, strona 4.
  6. Fajnie że to wrzuciłeś, bo tam jest więcej trailerów. CGI jest nierówne. Powiedziałbym, że w ok. 75 proc. przypadków jest bardzo dobre/dobre, w pozostałych przypadkach takie trochę nie całkiem lotnicze, ale oczywiście ujdzie. Kostiumy są niezłe. Część to repliki, ale część oryginały, bo np. replik USAAFowskich laryngofonów się nie robi.
  7. Jak zabawa w historię USAAF to zabawa w historię, stąd kolor musiał być jeden ;-)
  8. Czekałem dłuuugie lata na to, od pierwszego najmniejszego sygnału, że będzie to ekranizowane, bo miałem cynk od moich kolegów, którzy przy tym pracowali. To cud, że ten serial ukończono, bo jego produkcja miała tyle organizacyjnych zawirowań (także finansowych) i chwil zwątpienia, że to się uda dokończyć, że to faktycznie cud. Jeszcze nie oglądam, bo nie mam telewizora, ale pewnie wykupię sobie emisje na komputer. Jeśli kostiumografia będzie super (a powinna być, z tego co wiem od kulis produkcji tego filmu) i jeśli CGI też będzie super to fundnę to sobie na DVD, gdy już będzie dostępne.
  9. Tutaj nie o sympatie, czy antypatie chodzi, ale o sposób prezentowania historii brygady w Polsce i masowe zatajanie faktów nie pasujących do oficjalnej „patriotycznej” propagandy, od której robi się niedobrze. Ale wszyscy tę propagandę przyswajają i traktują poważnie. A to jest tylko żałosny kabaret. „Profesjonalizm” Sosabowskiego był taki, że stworzył jednostkę-nowotwór w sensie umysłowym, dokładnie na wzór całej wojskowej sanacyjnej miernoty. Stworzył jednostkę-kuriozum - jedyną po stronie alianckiej jednostkę powietrznodesantową całkowicie odizolowaną od jakichkolwiek pilotów i nawigatorów lub jakichkolwiek innych specjalistów PSP jako doradców. Odizolował, bo byli niebezpieczni dla mitologii dla AK. W miejsce tego żył urojeniami. Dla niego autorytetem był w USA podpity USAAFowiec z I TCC, ale nie elita polskiego lotnictwa z PSP i nie jakikolwiek polski pilot szybowcowy służący w PSP. Ci byli dla niego niebezpieczni, bo w pięć minut zrobiliby mu obliczenia na kartce, że nie ma żadnej możliwości dowiezienia brygady do Polski. A on kłamał i kłamał, że brygada jest szykowana „na kraj”. To samo powiedział Sosabowskiemu oraz płk. Mitkiewiczowi w USA zespół oficerów, którzy przygotowywali, albo mieli przygotowywać wszystkie alianckie desanty powietrzne w Europie i w Birmie. Ci ludzie dobrze wiedzieli, co jest możliwe, a co nie. Powiedzieli mu jasno (zgodnie z prawdą) i na bazie nauki - nie ma możliwości technicznych przerzutu brygady do Polski, bo nikt żywy by tam nie dotarł. Żadne naukowe argumenty do niego nie docierały, bo odizolował brygadę od polskich lotników. I na to wszystko są dokumenty - „dokumenty wyklęte” w Polsce, bo nikt nie chce się do nich dotknąć, ponieważ trzeba by historię brygady napisać od zera wraz z opisem wszystkich kłamstw dla AK, jak to rzekomo brygada jest szykowana „na kraj”. I tak samo nikt nie zrobi lotniczych obliczeń nawigacyjnych, operacyjnych, tlenowych i innych pokazujących wszystkie kłamstwa o szykowaniu brygady „na kraj” w jakimś magicznym dolocie nieznaną równie magiczną trasą, bo trzeba by znowu napisać historię brygady od zera. Ja sobie zadałem ten trud i wszystko obliczyłem, jak to rzekomo brygada miała „dolecieć” do Polski w jednym kawałku. Możesz żyć tą zakłamaną, zniekształconą, a często groteskową historią brygady - ja nie będę.
  10. Nie, nie tyczy dowództwa brygady. Możesz sobie wierzyć np. w kompletne brednie płk. Saloniego, że on rzekomo wykształci i wyszkoli dla brygady 500 pilotów szybowcowych. Bzdury sanacyjnego piechocińca, który w życiu nie dotknął się do ogona szybowca. I te bzdury są w Polsce bezkrytycznie przepisywane przez ludzi nie mających zielonego pojęcia, co piszą, bo nie mają żadnych kwalifikacji do takich publikacji. Nie, nie pominiemy. Takie dyskusje to nie ze mną. Bo gdyby to pominąć to trzeba by się wpisać w polską technologię tworzenia historii 1. SBSpad i w ogóle PSZ. Bo w Polsce to jest ściśle określona technologia, a nie zgodne z prawdą relacjonowanie historii takiej, jaka ona w istocie była. Nie pominiemy, bo mnie takie rozmowy nie interesują. Kategoryczna, bezwzględnie obowiązująca w Polsce technologia napisania jakiejś publikacji o 1. SBSpad jest następująca: ● wyjść z założenia, że 100 proc. dokumentów o niej jest wyłącznie w IPiMS, i nigdzie indziej, podczas gdy nie jest to prawdą; ● wyjść z założenia, że nie wolno skorzystać z dokumentów o Sosabowskim z Combined Chiefs of Staff, bo jeszcze coś by się okazało i trzeba by pisać historię brygady od nowa; ● wyjść z założenia, że nie wolno skorzystać z dokumentów o Sosabowskim z British Joint Staff Mission, bo jeszcze coś by się okazało i trzeba by pisać historię brygady od nowa; ● nawet nie usiłować szukania materiałów nt. Sosabowskiego np. w USA, chociaż one tam są i bardzo dużo o nim mówią, bo jeszcze coś by się okazało; ● jeśli już robić jakąś kwerendę to wyłącznie w IPiMS wg założeń powyższych; ● broń boże nie dać czytelnikowi polskiemu żadnej, nawet najmniejszej szansy na wdrożenie własnego rozumu do oceny tego, czy brygada była tworzona profesjonalnie, czy nieprofesjonalnie; ● zgodnie z punktem powyższym broń boże nie porównywać systemu tworzenia brygady z systemami tworzenia innych alianckich jednostek „airborne”, bo jeszcze coś by się okazało, co nie pasuje do obowiązującego wizerunku twórców brygady i jej samej; ● zgodnie z punktem powyższym – szczególnie nie porównywać amerykańskich i brytyjskich procesów organizacyjnych przy tworzeniu sił szybowcowych z (nie istniejącym) „procesem” polskim, bo wtedy to dopiero coś by się okazało; ● nie dać jakiejkolwiek szansy (tzn. nie zacytować) wypowiedzi najwyższym dowódcom alianckim do Sosabowskiego, a przede wszystkim nie dać najmniejszej szansy takiej wypowiedzi pułkownikom i generałom z CCS i BJSM; ● nie pokazać – na bazie nauk przyporządkowanych do lotnictwa i na bazie faktów wojskowych – jak wielkim kłamcą był Sosabowski mamiąc AK i żołnierzy brygady, jakoby 1. SBSpad była tworzona rzekomo „na kraj”, podczas gdy nie była przez ani jedną minutę i to się udowadnia na bazie nauki, a nie na bazie sanacyjnej ciemnoty, jaka panowała w PSZ, która to ciemnota jest bezkrytycznie przepisywana do polskich publikacji o brygadzie. Ze mną na bazie informacji o 1. SBSpad tworzonych według powyższej technologii nie podyskutujesz, a materiałów tworzonych inaczej nie ma.
  11. Unikatowy temat. I wstępnie wygląda nieźle.
  12. Muszę, bo mnie już papierzyska wypychają poza drzwi wejściowe do mieszkania, a jeszcze musi się zmieścić żona, pies i dwa koty :-) Mam nadzieję, że koledzy Utylizator i Beaviso lekko się ucieszą, zanim w pudłach przeprowadzkowych znajdę coś lepszego o polskich MiG-ach-23, bo jeszcze coś powinienem mieć z mojego aparatu.
  13. Utylizatorze, Beaviso, Wyrzucam teraz potężną część mojej biblioteki i zobaczcie, co przez przypadek znalazłem - Wasze ulubione MiG-i-23 i to na dodatek na DOLu Września AD 1991, na którym byłem. Reportaż pochodzi z francuskiego miesięcznika Air Action nr 28.
  14. Jakub Żulczyk miał rację. Jak nic miał dostęp do karty zdrowia dudy.
  15. Przypadek? Nie sądzę. Ukraińcy już w roku 2022 odgrażali się, że będą walczyli z ruskimi metodami izraelskimi. Czyli wróg ma ginąc na wszelkie sposoby, a nie tylko w otwartej walce na linii frontu. Ma ginąć także w jego bezpiecznym państwie, gdy np. idzie ulicą itp.
  16. W rozprawie sądowej o nazywanie PiS partią faszystowską biegłym sądowym był prof. Maciej Górecki. Jak raz na niego padło, ale przecież on nie jest jedynym polskim naukowcem z zakresu nauk społecznych udowadniającym punkt po punkcie, że PiS to partia faszystowska i domagającym się delegalizacji tej szumowiny. Mówi to dużo więcej ludzi nauki. Pisdzielcom wydaje się, że politolog i socjolog polityki prof. Maciej Górecki to jest ktoś taki, jak po pisdzielskiej „szkole wyższej”, którą oni sobie założyli w roku 2018, gdzie MBA kupuje się po dwóch miesiącach „nauki”. Pisowskie męty założyły sobie tę „uczelnię” dokładnie na wzór Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR dającej w dwa lata tytuły magistrów ludziom po 4-5 klasach podstawówki. Prof. Górecki ma doktorat z nauk politycznych w Trinity College w Dublinie i habilitację z socjologii w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. On się specjalizuje dokładnie w tym, o czym mówił przed sądem – PiS spełnia 99 proc. definicji partii faszystowskiej. Ten brakujący jeden procent to jeszcze tylko brak przemocy fizycznej na terenie własnego państwa. Cała reszta działalności PiS to kompleksowe spełnienie definicji faszyzmu. I to żadna nowość, bo Górecki i inni profesorowie o tej samej specjalizacji zawsze to mówią od wielu lat.
  17. Po rządach faszystowskiej* partii pis wróci na stanowisko dyrektora prof. Paweł Machcewicz wyrzucony z tej funkcji przez faszystowską partię pis. * Z mocy wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 1 lutego 2024 r. każdy ma prawo nazywać partię pis partią faszystowską.
  18. Polski żołnierz 1. SBSpad nie zawiódł, czapka z głowy przed nim. Zrobił, co mógł na miarę tego, jak go wyszkolono i wyposażono i na miarę tego, w jakim ogólnoalianckim systemie wojsk „airborne” służył. Gdyby ktoś chciał się o coś czepiać polskiego żołnierza to pretensje nie do niego, ale do systemu. Do tego samego systemu, który doprowadził do tego, że brytyjska 1. DPD poleciała do operacji Market-Garden niedoszkolona. Elita to była brytyjska 6. DPD, czyli ta z Normandii i z operacji Varsity – 1. DPD to było takie „cuś”, raz lepsze, raz gorsze, zależy pod jakimi względami. Nie wlicza się w to „cuś” oczywiście brytyjskich pilotów szybowcowych, bo ci byli znakomici i często odważniejsi od pilotów ich holujących. Ale profesjonalizm polskiego żołnierza 1. SBSpad, a profesjonalizm gen. Sosabowskiego (jako dowódcy jednostki airborne) to są dwie biegunowo odmienne sprawy.
  19. Wiesz, nie jest to niestety taka łatwa, prosta, jednoznaczna, zero-jedynkowa sytuacja. Gdybym ja był dowódcą 1. Alianckiej Armii Powietrznodesantowej, do której należała 1. SBSpad to mnie też Sosabowski wkurzałby na maksa za wiele spraw i to merytorycznych, a nie za pyskowanie Browningowi. Nie wolno ulegać bogoojczyźnianej propagandzie żadnej, czy to polskiej, czy kanadyjskiej, brytyjskiej, amerykańskiej i każdej innej alianckiej. Ja w każdym razie nie ulegam żadnej z nich, mimo że pełno jest tego w byłych państwach alianckich. W Polsce z Sosabowskiego uczyniono bożka, jeśli nie boga, bo my takim jesteśmy narodem, że nie możemy żyć bez takich postaci kultu bez względu na to, czy one na ten kult zasługują, czy też nie. Sosabowski nigdy na taką idolatrię nie zasługiwał i nie zasługuje. Sosabowski to jest kategoria public relations, a nie wybitny dowódca, bo wybitny nie był, wręcz przeciwnie, i można to udowadniać na wiele sposobów. Zasłynął tylko przez kompletny przypadek z jednego zdania i tylko dlatego, że pasowało ono do szerszej koncepcji nienawidzenia Montgomery'ego, a poza tym dlatego, że wywodził się z kultury pyskowania nieznanej siłom zbrojnym Zachodu. To znacznie za mało, żeby na wieki spocząć w okowach, by nie powiedzieć oparach, idolatrii. Co nie zmienia faktu, że Montgomery był chory psychicznie od próżności, pychy i z kolei autoidolatrii.
  20. Wrzucam tutaj, ponieważ nie ma innego bardziej odpowiedniego wątku. Coś dla forumowych starszaków, którzy lubili niegdysiejszy, rewelacyjny, coniedzielny program publicystyczny „7 Dni Świat” nadawany w latach 1989-2013. Jedną z gwiazd komentatorskich był wówczas dziennikarz i korespondent zagraniczny polskich mediów Tadeusz Jacewicz. W roku 1984 był on korespondentem PAP w Wielkiej Brytanii. Był to rok, w którym wypłynęły kolejne kwity po marszałku Montgomerym niemającym szczególnej atencji wobec 1. SBSpad. Wyciąłem sobie poniższy artykuł z „Życia Warszawy” i na dole zapisałem datę wydania gazety. Przez przypadek widać, że historią i techniką desantów spadochronowych i szybowcowych zajmuję się grubo ponad 40 lat :-) Za miesiąc będzie 40. rocznica ukazania się tego artykułu :-)
  21. Wreszcie zakończyłem przeprowadzkę i odzyskałem moje archiwum i w ogóle bibliotekę. Spełniam obietnicę, że szczegółowo zajmę się tym zdjęciem z operacji Market Garden. Nikt dziś nie stwierdzi ze stuprocentową pewnością, że widać tutaj desant Polaków. Zarówno w (zmiennych w czasie) wojskowych opisach tego zdjęcia, jak i w (zmiennych w czasie) materiałach publicystycznych kompletnie nic tu się nie klei. ● Uwaga ogólna nr 1: Fotografia jest kontrowersyjna już od lat 50. XX wieku, tzn. kontrowersyjna w kwestii tego, co tam widać i kiedy to było uwiecznione. ● Uwaga ogólna nr 2: Fotografia jest częścią większego pictorialu. W tym miejscu i w tym czasie robili zdjęcia i Amerykanie, i Holendrzy. Dziś ten materiał należy do dwóch archiwów amerykańskich (patrz: poniżej) oraz do Olina R. Voslera, Charlesa F. Suttona, Lloyda J. Bloomstine'a i do archiwum Gemeentearchief Wijchen. ● Autorstwo zdjęcia: US Army Signal Corps (i tak jest ostemplowane). ● Sygnatura zdjęcia w archiwum Signal Corps: SC 195453. ● Sygnatura zdjęcia w archiwum USAAF: A 26243. ● Kontrowersje co do daty wykonania fotografii: Według archiwistów amerykańskich z lat 50./60. było to albo 21 albo 23 września 1944 r. ● Kontrowersje wokół opisu fotografii: Archiwiści amerykańscy do lat 50. opisywali tę fotografię jako desant spadochronowy Amerykanów pod Grave 23 września 1944 r. W tych samych latach 50. opis zmieniono z zaznaczeniem, że na tym zdjęciu uwidoczniono spadochroniarzy polskich 21 września pod Driel. ● Już w tym miejscu widać gigantyczną pomyłkę i niemożność dla jakichś osób prawidłowej identyfikacji zdjęcia, bo co w rejonie Driel, gdzie skakali Polacy, robiłyby setki (wytłumaczenie poniżej) amerykańskich szybowców CG-4A? ● Kryptonim miejsca akcji uwidocznionej na fotografii: Amerykańskie lądowisko szybowcowe „O” (Landing Zone O), czyli lądowisko amerykańskiego 325. pułku piechoty szybowcowej) oraz 80. batalionu przeciwlotniczego i przeciwpancernego, 307. batalionu inżynieryjnego oraz plutonu rozpoznania 82. DPD. ● Czym było amerykańskie LZ O? Widać to bardzo dobrze na zdjęciach lotniczych po lądowaniu tam szybowców CG-4A. Zaznaczyłem to na współczesnej mapie. Jest to miejsce nad Mozą po wschodniej stronie Grave. ● Dowody merytoryczne (fotograficzne z pictorialu i tekstowe) wykazują, że to, co widać na fotografii to amerykańskie lądowisko szybowcowe „O” (Landing Zone O). Na LZ O miało wylądować 408 amerykańskich szybowców CG-4A, a przecież 1. SBSpad nie miała walczyć wspólnie z Amerykanami, widać zatem, co się dzieje z opisami tego zdjęcia. ● Badania nad tego typu zdjęciami od początku lat 2000 prowadzi holendersko-belgijsko-amerykański zespół złożony m.in. także z amerykańskich weteranów operacji Market-Garden. ● Najbardziej prawdopodobny (wg najnowszych badań) czas i data wykonania zdjęcia to popołudnie dnia D+6, czyli 23 września 1944 r. Obecnie opisuje się to zdjęcie jako amerykańskie szybowcowe LZ O i widok nadciągającej formacji samolotów z polskimi spadochroniarzami. Problem w tym, że nikt niczego na sto procent nie może o tym wiedzieć – wytłumaczenie poniżej. ● Zarówno dowództwo 1. SBSpad, jak i Amerykanów poinformowano 23 września, że zrzutowisko polskie pod Driel jest pod ogniem, jest nie do utrzymania i Polacy będą musieli skorzystać tego dnia z amerykańskiej Drop Zone O, czyli ze zrzutowiska „O”. ● Czym było amerykańskie DZ O? W publikacjach polskich opisuje się je inaczej, a w zachodnich, głównie amerykańskich, inaczej. Poniżej na współczesnej mapie odwzorowałem zrzutowisko „O” według informacji zachodnich. Zrzutowisko rozpoczynało się około kilometr na północny zachód od Overasselt, od północy przekraczało współczesną drogę N846 i od północnego zachodu kończyło się na osadzie Schoonenburg, gdzie znajdowało się dowództwo amerykańskiego 504. pułku piechoty spadochronowej. ● Na DZ O 23 września miał miejsce desant 1. batalionu i części 3. batalionu 1. SBSpad, dlatego nie wolno tego zdjęcia opisywać, że był to zrzut polskiej „brygady”, bo tylko jej małej części. ● Na zrzutowisko „O” desantowano tego dnia w zasadzie jednym ciągiem zarówno Polaków, jak i Amerykanów. Piloci IX TCC USAAF nie za bardzo celnie dokonali obu zrzutów. Podaje się, że Polaków „rozwłóczyli” na osi północ-południe, a Amerykanów na osi wschód-zachód, czyli na tej osi, która jest w kadrze fotografa omawianego zdjęcia o sygnaturach SC 195453/A 26243. ● Co zatem widać na tym zdjęciu? 23 września fotograf US Army Signal Corps stanął plecami do Mozy, skierował obiektyw dokładnie na wschód i przy okazji fotografowania szybowców na lądowisku „O” weszła mu w kadr armada z jakimiś spadochroniarzami. Od razu widać, że jest to jeden z niedokładnych ww. zrzutów, gdyż spadochroniarze zamiast lądować na DZ O niemal wpadają na LZ O. Ten fakt bardziej przemawia za tym, że rację mają ci, którzy opisywali to zdjęcie tuż po wojnie, że jest to 23 września i zrzut spadochroniarzy amerykańskich, ponieważ (też niedokładny) zrzut Polaków był niecelny na innej osi i odbył się nieco na południe od planowej DZ O.
  22. Nooo, czapka z głowy przed Tobą.
  23. No i super. Coś drgnęło chociaż odrobinę i chociaż w tematach pokrewnych, ale zawsze jakiś pierwszy ogólny sygnał jest.
  24. Spróbujmy podejść do tematu inaczej. Czy ktokolwiek widział, słyszał, czytał, cokolwiek wie o tym, że kiedykolwiek po maju 1945 zaistniała taka sytuacja, że: • Brytyjczycy podarowali broń osobistą typu broń długa i krótka jakiejś grupie zdemobilizowanych żołnierzy PSZ, którzy w zwartej grupie zdecydowali się wrócić do Polski • Grupa taka zaokrętowała się w UK na statek w pełnym umundurowaniu i uzbrojeniu • Statek z taką grupą przypłynął do polskiego portu • Grupa taka zeszła na ląd i przedefilowała po wojnie po jakichś ulicach polskiego miasta portowego • Dokąd taka grupa udała się po przemarszu w pełnym umundurowaniu PSZowskim i z pełnym uzbrojeniem? Pytania są o dowolny rodzaj żołnierzy z dowolnego środowiska, z dowolnego rodzaju wojsk itp. Czy ktoś coś słyszał o takim choćby jednym przypadku piechociarzy, marynarzy lub lotników PSZ? Ja nie, ale to oczywiście o niczym nie świadczy.
  25. Wprawdzie niezbyt wierzę, żeby te ukraińskie F-16 wniosły jakąś radykalną zmianę na froncie, ale… „Ale” nieraz bywa najważniejsze. Tak naprawdę to nic nie wiadomo, czym te F-16 będą, bo tajne jest to, jak będą przygotowane do walki z dziczą i nie należy przywiązywać się do nominalnej nazwy, że to mają być F-16AM Block ileś tam itp. Tu już zabawa w żadne Blocki się nie liczy, bo na pewno te samoloty będą składakami przygotowanymi specjalnie, ponieważ będzie to pierwsza w historii konfrontacja samolotów NATO z nieeksportowym, a z oryginalnym ruskim sprzętem, takim jak do walki z NATO. Dlatego warto zwrócić uwagę na jeden news sprzed ok. 3-4 miesięcy. Błyskawicznie ukręcono łeb tej informacji; nikt już więcej tego tematu nie podjął. Nie usiadł sobie na języku europejski generał sił powietrznych (Belg albo Holender, dokładniej już teraz nie pamiętam), który chlapnął, że te F-16 dla Ukrainy – mimo że są MLU – to przejdą jeszcze jedną modernizację specjalnie na front walki z dzikimi. I teraz popatrzmy – od jakiegoś czasu w USAF luzują się setki bardzo dobrych pełnosprawnych radarów AN/APG-68(V)4 i AN/APG-68(V)5 odpowiednio z USAFowskich F-16C Block 42 i Block 50/52. USAFowskie Blocki 42 i 50/52 przechodzą program MLU i dostają najnowocześniejsze obecnie radary AN/APG-83 SABR Block 2.0. Zostaną po tych myśliwcach wspomniane porządne radary. Przecież nikt ich nie wyrzuci… resztę można sobie dośpiewać, albo i nie, jak kto woli…
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie