Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano
Teraz, MonikaNJ napisał:

Kot domowy to potomek kota nubijskiego (zwanego żbikiem afrykańskim) , co do psowatych zgoda. Reszta gatunków to w większości uciekinierzy lub wyzwoleńcy/wyrzutki przez hodowców, podobnie jak ryby, gady itp.

 Akurat pochodzenie kota domowego od kota nubijskiego może być prawdziwe w przypadku kotów bliskowschodnich, w przypadku kotów europejskich jest znaczący udział populacji żbików europejskich. Taki misz masz lokalny. Dlatego żbiki u nas praktycznie zanikły. Natomiast inwazja gatunków drapieżnych z Ameryki, to tak jak piszesz, albo uciekinierzy z hodowli, albo gatunki wypuszczane. Niedaleko mojego domu rodzinnego w stawie przez długie lata gatunkiem dominującym były molinezje - wypuszczone przez lokalnego akwarystę.

Napisano
Teraz, MonikaNJ napisał:

Erih, czy czytasz co piszesz? Albo nie znasz prawa łowieckiego albo sobie drwisz. Zabił człowieka i głupio się broni i ma do tego prawo ???? A jakie ma prawo ofiara, bo do życia to już nie bardzo? 

Nie wiem jak buchtuje w kukurydzy zapity lokals, może inaczej niż myśliwi w ambonie. Chwała na wysokości Ci obrońco odszczepieńca watahy.

Tak. Znam prawo zarówno ogólne jak i łowieckie. I oskarżony ma prawo do obrony. Dowolnymi środkami.

A sprawa druga, wbrew temu co się niektórym wydaje, pomylenie człowieka łażącego na czworakach i ryjącego twarzą w glebie w polu kukurydzy z dzikiem to nie jest jakiś ewenement. Co najmniej trzy razy byłem uczestnikiem takich sytuacji. W tym raz, o czym powyżej pisałem, kiedy zapity lokals buchtował w kukurydzy razem z dzikami.

I mógł łatwo obskoczyć postrzał.

pS Usiłuję rozmawiać merytorycznie. Jakoś mi tego nie ułatwiasz.

Napisano
8 minut temu, Erih napisał:

 Akurat pochodzenie kota domowego od kota nubijskiego może być prawdziwe w przypadku kotów bliskowschodnich, w przypadku kotów europejskich jest znaczący udział populacji żbików europejskich. Taki misz masz lokalny. Dlatego żbiki u nas praktycznie zanikły. Natomiast inwazja gatunków drapieżnych z Ameryki, to tak jak piszesz, albo uciekinierzy z hodowli, albo gatunki wypuszczane. Niedaleko mojego domu rodzinnego w stawie przez długie lata gatunkiem dominującym były molinezje - wypuszczone przez lokalnego akwarystę.

tylko ten gatunek kota dał się jako-tako udomowić, reszta nie ; ale faktycznie naszego europejskiego żbika szkoda- ginie z powodu mieszanek( mało zostało czystych genetycznie)

Napisano
5 minut temu, Erih napisał:

Tak. Znam prawo zarówno ogólne jak i łowieckie. I oskarżony ma prawo do obrony. Dowolnymi środkami.

A sprawa druga, wbrew temu co się niektórym wydaje, pomylenie człowieka łażącego na czworakach i ryjącego twarzą w glebie w polu kukurydzy z dzikiem to nie jest jakiś ewenement. Co najmniej trzy razy byłem uczestnikiem takich sytuacji. W tym raz, o czym powyżej pisałem, kiedy zapity lokals buchtował w kukurydzy razem z dzikami.

I mógł łatwo obskoczyć postrzał.

pS Usiłuję rozmawiać merytorycznie. Jakoś mi tego nie ułatwiasz.

Sorka, ale nie mogłam sobie odmówić- buchtujący z dzikami i to w kukurydzy. Brzmi jak imię indiańskie. Według prawa łowieckiego trzeba mieć 100% pewności do kogo się strzela, aby strzelać. Czyli jakakolwiek niepewność wyklucza strzał! Wtedy nie trzeba wymyślać dzików i szopów. 

Napisano

Jak to "uratowałeś komus zycie"? pokaż mi jakiekolwiek przepisy zabraniające komus upicie się i łażenie po kukurydzy?

to TY masz obowiązek upewnić się do czego strzelasz i żadnej łaski nikomu nie robisz

  • Tak trzymać 1
Napisano

Jakby w mojej kukurydzy buchtował napity kolo, to bym bez zastanowienia i bliższego rozpoznania strzelał....w dupę z soli.

Napisano
10 minut temu, RDW60 napisał:

Jakby w mojej kukurydzy buchtował napity kolo, to bym bez zastanowienia i bliższego rozpoznania strzelał....w dupę z soli.

Czyli nie masz nic przeciwko temu, żeby z całą surowością traktować ludzi wchodzących i niszczących Twój teren, czujących się jak u siebie?

Czy nie czujesz w tym hipokryzji, gdy myśliwi tak właśnie się zachowują, wchodząc komuś na teren prywatny i czują się bezkarni?

Napisano
20 minut temu, karpik napisał:

Czyli nie masz nic przeciwko temu, żeby z całą surowością traktować ludzi wchodzących i niszczących Twój teren, czujących się jak u siebie?

Czy nie czujesz w tym hipokryzji, gdy myśliwi tak właśnie się zachowują, wchodząc komuś na teren prywatny i czują się bezkarni?

Nie jestem myśliwym i nie mam pola z kukurydzą.

Info z tej chwili:

https://www.onet.pl/informacje/onetolsztyn/dwulatka-postrzelona-z-broni-mysliwskiej-dziecko-trafilo-do-szpitala/0qx11dm,79cfc278?utm_source=livebar&utm_campaign=newsy_sg

Napisano
23 godziny temu, MonikaNJ napisał:

Według prawa łowieckiego trzeba mieć 100% pewności do kogo się strzela, aby strzelać. Czyli jakakolwiek niepewność wyklucza strzał! Wtedy nie trzeba wymyślać dzików i szopów. 

Ależ taka pewność była - widzieliśmy idące dziki, widzieliśmy jak włażą w kukurydziane pole które obserwowaliśmy od kilku godzin itd. Wszystko zgodnie z zasadami sztuki. Tylko mnie w pewnym momencie wpadło w okular mojej 7x50 z  długim pryzmatem że dzików widzieliśmy na podejściu 4, a kotłuje się 5. W celowniku sztucera w takich warunkach (noc, niski kontrast celu, w dodatku zwierzaki w gęstej kukurydzy a na broni jakieś nędzne 8x30 z kiepskimi powłokami) nie da się określić czy to jeden z kilku dzików czy napity lokals na czterech.

A w owych czasach był zakaz termo i nokto jak również oświetlenia na broni. Zresztą, jakie termo czy nokto w 1994 roku? Śmiech na sali a nie pomoc.

Tak że ten dzikopodobny miał po prostu szczęście że chciało mi się marznąć na zwyżce zamiast czekać na tylnej kanapie z książką w ręku.

Inny przypadek prawie że tragedii na polowaniu, bardziej współczesny. To już nie osobiście, ale film z sytuacji oglądałem. Teren prywatny, zamknięty dla postronnych, ogrodzony. Odstrzał sanitarny (ASF). Wszystkie wejścia na teren otaśmowane na grubo... I nagle pomiędzy myśliwych a cel wpada gromada przypalonych na krosówkach. A na glinie czy piachu takiego roweru zza krzaków i górki zwyczajne nie słychać i nie widać. Dobrze że nikomu palec nie drgnął (broń myśliwska z przyspieszaczem spustu) i skończyło się na grubych mandatach zamiast trupów.

Napisano
2 godziny temu, karpik napisał:

Czyli nie masz nic przeciwko temu, żeby z całą surowością traktować ludzi wchodzących i niszczących Twój teren, czujących się jak u siebie?

Czy nie czujesz w tym hipokryzji, gdy myśliwi tak właśnie się zachowują, wchodząc komuś na teren prywatny i czują się bezkarni?

Po pierwsze myśliwi nic nie niszczą jak chodzą, choćby po to żeby nie prowokować konfliktów, po drugie chodzą za zgodą właściciela.

Napisano
3 minuty temu, Erih napisał:

Po pierwsze myśliwi nic nie niszczą jak chodzą, choćby po to żeby nie prowokować konfliktów, po drugie chodzą za zgodą właściciela.

No nie zupełnie - mysliwi przestają chodzic dopiero wtedy gdy właściciel sie nie godzi i to na pismie

  • Tak trzymać 1
Napisano (edytowane)
6 minut temu, canabis.dw napisał:

No nie zupełnie - mysliwi przestają chodzic dopiero wtedy gdy właściciel sie nie godzi i to na pismie

Napisani kilku słów na kartce papieru i podpisanie się to taki kosmiczny wysiłek?

Z resztą, według nowszych przepisów nie ma już zgody domyślnej, myśliwi przy wyznaczaniu granic obwodu i rejonów muszą mieć zgodę właściciela. Z czym myśliwi problemu nie mają (za zniszczenia spowodowane przez zwierzynę łowną na takim terenie płacą z własnej kieszeni).

Edytowane przez Erih
Napisano (edytowane)
14 minut temu, Erih napisał:

Napisani kilku słów na kartce papieru i podpisanie się to taki kosmiczny wysiłek?

Z resztą, według nowszych przepisów nie ma już zgody domyślnej, myśliwi przy wyznaczaniu granic obwodu i rejonów muszą mieć zgodę właściciela. Z czym myśliwi problemu nie mają (za zniszczenia spowodowane przez zwierzynę łowną na takim terenie płacą z własnej kieszeni).

zapytanie się o zgodę właścieciela przed wejściem na jego teren to taki kosmiczny wysiłek? Zmiany w tym temacie przecież nie były z inicjatywy myśliwych tylko pod presja właścicieli, którzy z mysliwymi mileli problem.

Mimo iż wydajesz się być rozsądnym człowiekiem to jednak mimochodem z Twoich wypowiedzi wychodzą właśnie te najgorsze cechy z myśliwymi kojarzone - "uratowałem komus zycie" "napisanie kilku słów na kartce..."

 

Edytowane przez canabis.dw
Napisano
43 minuty temu, Erih napisał:

Po pierwsze myśliwi nic nie niszczą jak chodzą, choćby po to żeby nie prowokować konfliktów, po drugie chodzą za zgodą właściciela.

Po pierwsze pieprzysz jak potłuczony ( typowy myśliwy) , po drugie - dlaczego traktujesz ludzi jak baranów ? W Polsce większość lasów prywatnych posiada średnio 3 właścicieli na ha. Tak też aby , wg. Ciebie było zgodnie z prawem, musiałby taki leśny morderca posiadać kilkaset pozwoleń w czasie polowania . Dlatego po uświadomieniu jakiego strzeliłeś babola 

 

41 minut temu, Erih napisał:

Napisani kilku słów na kartce papieru i podpisanie się to taki kosmiczny wysiłek?

wykazujesz , że to kilkuset ma obowiązek zaprotestować ,żeby im się bezkarne łobuzy nie szwendali po ich lesie.

 

48 minut temu, Erih napisał:

Z resztą, według nowszych przepisów nie ma już zgody domyślnej, myśliwi przy wyznaczaniu granic obwodu i rejonów muszą mieć zgodę właściciela

A co z obwodami i rejonami wcześniej już wyznaczonymi ? Też macie obowiązek pytać się o zgodę ? 🤣

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie