Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 342
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Ale żeby nie było... Wyjątki od reguły oczywiście się zdarzały i jeśli w pobliżu bazy USAAF był duży wojskowy sklep PX to paru szczęściarzy zawsze mogło wyhaczyć czapkę garnizonową EM (bez otoku), albo jeśli dowódca o niewiele rzeczy się czepiał to kupowali czapki oficerskie (z otokiem) i do nich mocowali godła EM, jeśli one też były dostępne, bo ich też brakowało, tak jak orłów na czapki oficerskie. Poniżej (pierwsi na dole od lewej) dwóch załogantów-szczęściarzy USAAF, którzy będąc EM mają porządne czapki, a nie furażerki. Tylko po zestrzeleniu tych ludzi szkop nie miałby żadnych szans na ściągnięcie sobie takiego godła EM z czapki garnizonowej sierżanta, ponieważ ich stanowiska pracy w bombowcach były małe i bardzo ciasne, nie takie jak pilotów oficerów i chorążych. Sierżanci nie mieli tyle swobody (już nie mówiąc o temperaturze minus kilkadziesiąt stopni), żeby latać w czapkach garnizonowych, bo byli przede wszystkim strzelcami w ciasnych wieżyczkach, albo w bocznych stanowiskach, gdzie pęd powietrza zdmuchnąłby by im te czapki garnizonowe. Latali w ocieplanych czapkach B-6 do lotów wysokościowych, jak poniższa.
  2. A potem walizka baksów Millera, tzn. tfu... Czarzastego. ;-)
  3. Teoretycznie tak, praktycznie nie, chyba że szkop miałby wyjątkowego farta, jak wygranie w jakieś Nazi-Lotto. Poniżej poglądowe zdjęcie USAAFmenów, jaki był odsetek właścicieli czapek garnizonowych wśród EM - w tym tłumie dwóch ma taką czapkę. Poniżej też klasyka „bogactwa” US Army/USAAF. Ceremonia dekoracji USAAFmenów medalami, bo przyjechał generał i trzeba się ubrać w najlepsze, co się miało. Nawet nie wszyscy oficerowie mają czapki garnizonowe, tylko furażerki. 100 procent Enlistedów w furażerkach, a na nich nie nosiło się tego godła, o jakim tu mówimy. Poniżej Inne miejsce, inna ceremonia i to samo - wszyscy EM w furażerkach, bo czapek brakowało, mimo że na wariata produkowały je nawet jakieś małe firemki garażowe już poza oficjalnymi kontraktami rządowymi. I takich zdjęć są tysiące.
  4. Niemożliwe. Stopa USMC nie stanęła w Normandii. Przed D-Day USMC szkoliło tylko 90. DP w Wielkiej Brytanii, a podczas samej inwazji 84-osobowe „Marine Detachments” były wyłącznie na okrętach US Navy. Jedyny Marine Detachment, jaki ruszył tyłek z okrętu to ten, który podpłynął pod Pointe du Hoc, żeby odebrać szkopskich jeńców. Nic więcej. Żaden marine nie stracił nieśmiertelnika, który zawędrowałby do Polski. Wiem, informował mnie o tym też @bjar_1, ale nie mogły to być takie insygnia, jak omawiane, tylko inne. Korpus USAAFowców EM nigdy nie latał w czapkach garnizonowych, bo ich po prostu prawie nie miał, a jak mieli pojedynczy EM to unikatowa sytuacja (odrobina takich zdjęć jest). Znam tysiące zdjęć USAAFmenów z II wojny, kolejne tysiące stale poznaję i badam i nigdy czegoś takiego nie widziałem, żeby EM latali w czapkach. W ogóle latanie w czapkach garnizonowych przez USAAFowców było bardzo rzadkie - to jest fajne tylko dla filmowców i maniakalnie przez nich ukazywane. Jaki jest gradient temperatury w troposferze to nieraz pisałem na forum, choćby tu. Kowboje latali w temperaturach rzędu -15 do -45° C i mieli do tego specjalne czapki, a nie eleganckie czapki garnizonowe. Jedynie bardzo rzadko zdarzają się zdjęcia pilotów P-38 w czapkach oficerskich (ale to z orłem oficerskim, nie takim, jak tu omawiamy), którzy albo pozowali w nich, albo latali na zadania na bardzo małych pułapach.
  5. Najpoważniejsza w tej sprawie jest tajność wizyty. Ta tajność, o której informują media.
  6. Mają kwit z pozwoleniem.
  7. Jeśli u nas to gigantyczna ciekawostka. Jakiś strzał typu 1 na miliard albo lepiej. Ponieważ: 1. Wygląda toto na godło z czapki garnizonowej EM drugowojennej US Army. 2. Tych godeł dla EM dramatycznie brakowało podczas II wojny. 95-98 proc. EM chodziło w furażerkach, bo brakowało i czapek garnizonowych i godeł państwowych na te czapki, tak samo zresztą, jak dla oficerów. Nawet na uroczystych apelach lub dekoracjach medalami - gdy trzeba się było odstawić w najlepsze ciuchy - EM zawsze byli w furażerkach, bo nic innego nie było. 3. Żadni EM US Army nie pałętali się po Polsce po II wojnie światowej. A już na pewno nie odkręcali sobie z czapek godeł, nie zakręcali ich nakrętką blokującą i nie rozdawali. 4. Żeby to było z UNRRA to musiałoby się komuś na Zachodzie zapodziać przy pakowaniu towaru i wpaść do niego, ale jakim cudem, jeśli to był przedmiot unikatowy, jak wspomniałem w punkcie 2? Ewentualnie... 5. To konina z siodła McClellana M1904, jak opisano w tym poście, które to siodła WP pozyskało w międzywojniu. Tylko jakim cudem z prawidłową nakrętką? Kazano w WP wyrzucać te symbole US Army? Jakiś porządnicki pedant odkręcił to, na powrót dokręcił nakrętkę po zdjęciu talerzyka i dopiero komplet wyrzucił?
  8. „Druga armia świata” ● Нет аналогов в мире ● Made in Хорошо A klątwa Biełgorodu jak trwała od 4 lat, tak konsekwentnie trwa nadal w najlepsze. Dzicz zbombardowała go sobie - jeśli dobrze liczę - piąty raz od początku wojny Rosjanie zrzucili bombę. Ale nie tam, gdzie planowali
  9. Dlatego przerzucę ten wątek do działu „Wojny światowe”, bo to jedna wielka edukacja, co tu było napisane. Wielka szkoda, żeby ten wątek przepadł w dziale „Identyfikacji”, gdzie wątki sypią się jak z karabinu maszynowego, żyją krótko i potem mało kto zwraca na nie uwagę. Nieco skoryguję tylko tytuł wątku.
  10. Tylko że US Army EM w czapkach garnizonowych nie chadzali po Polsce. Dlatego zapytałem, czy to wykopek z terenu Polski, bo na wykopek to wygląda? Jedyni EM, jacy mogli się znaleźć w Polsce to współpracownicy Amerykańskiego Czerwonego Krzyża zaraz po I wojnie. Tylko że nie byli w eleganckich mundurach garnizonowych, a byli do ciężkiej roboty i w furażerkach, na których nie noszono takich godeł z czapek „visor”. Poza tym to może wyglądać albo na czapkowe EM badge drugowojenne (średnica 1½" i podział na dwie części by się zgadzały), albo na wynalazek z siodła, bo tak samo je znakowano, tylko bez czernienia mosiądzu. Wszystko zależy, gdzie to znaleziono i jaki to ma kolor? Poniżej amerykański EM we wschodniej Polsce przy kuchni polowej Amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Dla jasności wszystkich: EM = enlisted man / l.mn. enlisted men - amerykańscy żołnierze w rangach od szeregowca do najwyższego stopniem sierżanta. Chorążowie już do tej kategorii się nie zaliczali.
  11. Coś amerykańskiego, ale nie jestem pewien, co to. Średnica wygląda na 1,5 cala, czyli dużo. Największe guziki od płaszcza US Army miały średnicę 1 ⅛ cala. Być może siodło McClellana tu się kłania. W jakim kolorze to jest - bardziej złote czy bardziej czarne? Jak wygląda rewers tego przedmiotu? Czy to jest wykopek z terenu Polski?
  12. To umysłowe zero nigdy w życiu nie widziało takiej tabeli.
  13. My bardzo Pani dziękujemy, że chciała się Pani z nami podzielić rodzinną historią, która jest jednym wielkim dramatem. Jesteśmy tu - na ile to możliwe - od pomagania w takich sprawach i cieszę się, że choć odrobinę naświetliliśmy nieco szerszy kontekst tego, w czym przymusowo musiał tkwić Pani tata. Serdecznie pozdrawiam.
  14. Przez niedopatrzenie zagubił się punkt: Rosyjska delegacja z pierwszej ręki podzieliła się materiałem filmowym z 1987 roku z pobytu Donalda Trumpa w Moskwie i z jego przygód z pracownicami seksualnymi.
  15. Ooooo, jenot wyszedł z jacuzzi? Coś takiego...
  16. @IzabelaS Teraz pytanie , czy wiadomo, jak długo po zrobieniu tego zdjęcia tata jeszcze pracował u bauera? Czyli pytanie kiedy ewentualnie mógł być wcielony do Wehrmachtu? Gdyby to było wiadomo, to spróbowalibyśmy obliczyć, do której ewentualnie jednostki PSZ mógł trafić, a wtedy można by szukać jego losów w IPiMS? Bo jeśli został wcielony po sierpniu/wrześniu 1944 roku to mógł być wzięty do niewoli już raczej tylko przez polską 1. DPanc. A jeśli był wcielony sporo wcześniej to możliwości niestety się poszerzają, bo mógł najpierw trafić gdzieś na front włoski i stać się jeńcem andersowców, nie maczkowców.
  17. Świetnie Ma to ręce i nogi, bo przy racjonalności Niemców można wątpić, żeby robili przepały cennego paliwa i wozili do Zajączkowa jeńców z innego Stalagu. A trafienie tym bardziej sensowne, że w Stalagu XX-B było szerokie spektrum Commonwealthowców - Brytyjczycy, Australijczycy, Nowozelandczycy i Kanadyjczycy. Ci ostatni mogli już być z akcji pod Dieppe, więc jeśli omawiane zdjęcie jest z okolic lat 1941-42 to postaci ze zdjęcia mają szansę być z którejś z czterech narodowości mówiących po angielsku w ramach Commonwealthu.
  18. No to chociaż cokolwiek wspólnie osiągnęliśmy, ponieważ cała nasza trójka zgadza się, że fotografia jest z umownej w miarę wczesnej fazy wojny. Moje uzasadnienia w tej kwestii są powyżej. Dziękuję @BF.Cieszyniok za doprecyzowanie systematyki obozów jenieckich w funkcji terytorialnej. Teraz trzeba tylko znaleźć taki Stammlager (nie Offizierslager), który był przeznaczony dla jeńców Commonwealthu w rangach od szeregowca do rang podoficerskich i który to Stammlager byłby w rejonie Zajączkowa. Pytanie jeszcze, chyba raczej bez odpowiedzi, co to dla taty Pani Izabeli był „Brytyjczyk”? Bo w latach 1941-42 Niemcy zwozili do Stammlagerów commonwealthowców z Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii walczących choćby na Krecie, a wszyscy oni na zimę dostaliby takie brytyjskie ubrania, jakie widać na powyższym zdjęciu i tego już nie da się stwierdzić, kto jest na tej fotografii, ponieważ trzy narodowości Commonwealthu wchodzą w rachubę, jeśli mamy tu lata 1941-42. Ale to tak na marginesie.
  19. Był też taki Stammlager XIII-C Hammelburg, który „na dzień dobry” był dla wszystkich jeńców z bitew o Belgię, Holandię i Francję, więc brytyjskie niedobitki z Dunkierki załapały się na ten obóz. Niebawem obóz był dla wszystkich commonwealthowców z południa Europy. A co ważne był to obóz wyłącznie dla szeregowców i podoficerów, a z tego, co pokazuje pani Izabela to być może należy brać pod uwagę to kryterium poszukiwawcze, bo oficerów do stajni, chlewu, czy do pracy na roli jednak szkopstwo nie wyganiało.
  20. Kretynka rzeczniczką prasową idioty, czyli nic dziwnego, wszystko w normie. Światowe media analizują wypowiedzi Donalda Trumpa w Davos. Część z nich zwraca uwagę na błąd, który powtórzył cztery razy - myląc podczas przemówienia Grenlandię z Islandią. Rzeczniczka Białego Domu zaprzeczyła pomyłce.
  21. Jest trzeci znalazca złotego pociągu Złoty pociąg wraca do gry. Na Dolnym Śląsku wrze od plotek
  22. Będą kandydaci do tego wątku forum. Strach będzie tym latać. Rosja wskrzesza przestarzałe samoloty
  23. PS Nie jestem znawcą hitlerowskich obozów jenieckich w III Rzeszy - w sensie które gdzie były i o jakim rygorze - ale gdyby znaleźć historyka specjalizującego się w takiej tematyce to można by wytypować to, w jakim rejonie ojciec mógł być robotnikiem przymusowym. Taki badacz mógłby wiedzieć to, gdzie były obozy jenieckie o tak łagodnym rygorze, że jeńców wyprowadzano na zewnątrz do robót polowych. W późniejszej fazie wojny było to już niemożliwe, ponieważ Niemcy przekonali się, że wśród jeńców jest wola ucieczek i nie chciano ryzykować z wymarszami jeńców poza obozy.
  24. Samo się komentuje...
  25. Jak tatuś o synku, który właśnie zdał egzamin z umiejętności wiązania sobie sznurówek i tym samym zdał egzamin do przedszkola. Też byłem z siebie bardzo dumny, gdy go zdałem. A batyr puchnie z dumy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie