Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano
2 minuty temu, MonikaNJ napisał:

Ależ Wodzu co Wódz! Jakiś szwab coś wypominał? 😉 A co to ma za znaczenie dla historii Polski i nie będzie nam mówił o komunikacji. 

No nie będzie nam mówił, a w życiu! :classic_biggrin:

Napisano
35 minut temu, Jedburgh_Ops napisał:

I teraz przekonaj ortodoksów-fanatyków „historii wyłącznie kwitowej”. Waffen-esesman Kurt Meyer śmiał się w żywe oczy generałowi Harry'emu Fosterowi, jaką dziadowską łączność miały walczące obok siebie polska 1. DPanc i kanadyjska 4. DPanc. Jest na to kwit? Nie ma. A to znaczy, że to się „nie wydarzyło” i łączność była przewspaniała oraz niemożliwa dla szkopów do podsłuchiwania :classic_biggrin:

Po co Ci ortodoksi- fanatycy? I jakieś inne esesmany ? Czy pierwsza  czy druga wojna światowa? Tak jest i tak będzie! Armia jest strukturą hierarchiczną , gdzie wszystko jest cacy , a jak nie , to wina zwykłego szweja. Czy któryś ze "znaffców" wojskowości wyśmiał sprawę Nangar Khel ? Jeden z moich pracowników odsłużył wojo przy identycznym moździerzu i miał niemal identyczną sytuację , tyle że na Nowej Dębie . Przyjechał sobie stary trep, który chciał sobie postrzelać z mośków , podał koordynaty z d..y wzięte , w wyniku czego ogórki trafiły w sąsiedni obóz dla sojuszników. Szczęście ,że dwa dni wcześniej batalion Ukraińców wyjechał a batalion Angoli jeszcze nie przyjechał . Po ostrzale wysłano tam ludzi i znaleziono wartownika obsranego   w dołku a jego budka przypominała durszlak.  Wtedy dowiedziałem się ,że kolesie z obsługi mośka nie mają najmniejszego pojęcia , gdzie poleci pocisk. On są od ustawiania podanych nastaw. Czy słyszeliście , żeby w Nangar Khel oskarżono podającego koordynaty ?😁 Czy oskarżono zwykłych żołnierzy? 10 lat trwało ich uniewinnienie a nie słyszałem ,żeby znaleziono winnego... 

Nic się nie zmienia , mimo wiedzy , dostępu do informacji i technicznych możliwości.

 

ps. popatrzcie na obecny konflikt wewnątrz armii Ukrainy...

Napisano
6 minut temu, szutnik napisał:

Czy słyszeliście , żeby w Nangar Khel oskarżono podającego koordynaty ?😁 Czy oskarżono zwykłych żołnierzy? 10 lat trwało ich uniewinnienie a nie słyszałem ,żeby znaleziono winnego...

Gdyby nie ś.p. gen. Skrzypczak i jego walka z macierewiczem to byłoby jeszcze gorzej.

A tym „winnym” - po ciężkiej walce prawników i speców technicznych - zdaje się, że w końcu (przynajmniej oficjalnie) zostały dziadowskie moździerze.

6 minut temu, szutnik napisał:

Nic się nie zmienia , mimo wiedzy , dostępu do informacji i technicznych możliwości.

Napatrzyłem się w wojsku na takie moralne dno, że oczywiście zgadzam się z Tobą. Tyle tylko, że konsumentem informacji historycznej (a raczej tej pięknej pulpy) jest głównie Kowalski-„prawdziwy Polak”; Kowalski-pasjonat wojskowości mający o niej pojęcie z pisemek i książek; Kowalski po półwiecznym praniu mózgu na temat ogólnej wspaniałości polskiego wojska. I z takim Kowalskim dyskusji nie ma.

Napisano
15 minut temu, szutnik napisał:

Po co Ci ortodoksi- fanatycy? I jakieś inne esesmany ? Czy pierwsza  czy druga wojna światowa? Tak jest i tak będzie! Armia jest strukturą hierarchiczną , gdzie wszystko jest cacy , a jak nie , to wina zwykłego szweja. Czy któryś ze "znaffców" wojskowości wyśmiał sprawę Nangar Khel ? Jeden z moich pracowników odsłużył wojo przy identycznym moździerzu i miał niemal identyczną sytuację , tyle że na Nowej Dębie . Przyjechał sobie stary trep, który chciał sobie postrzelać z mośków , podał koordynaty z d..y wzięte , w wyniku czego ogórki trafiły w sąsiedni obóz dla sojuszników. Szczęście ,że dwa dni wcześniej batalion Ukraińców wyjechał a batalion Angoli jeszcze nie przyjechał . Po ostrzale wysłano tam ludzi i znaleziono wartownika obsranego   w dołku a jego budka przypominała durszlak.  Wtedy dowiedziałem się ,że kolesie z obsługi mośka nie mają najmniejszego pojęcia , gdzie poleci pocisk. On są od ustawiania podanych nastaw. Czy słyszeliście , żeby w Nangar Khel oskarżono podającego koordynaty ?😁 Czy oskarżono zwykłych żołnierzy? 10 lat trwało ich uniewinnienie a nie słyszałem ,żeby znaleziono winnego... 

Nic się nie zmienia , mimo wiedzy , dostępu do informacji i technicznych możliwości.

 

ps. popatrzcie na obecny konflikt wewnątrz armii Ukrainy...

Pełna zgoda, tak było, jest i będzie-niestety. ALE przede wszystkim  chodzi o prawdę. Nie mity, nie legendy, nie kryształ oręża polskiego ale fakty. 

Ukraińcy (będą się wypierać jak żaba błota) są bardzo podobni do nas; i to w tym dobrym jak i złym aspekcie.

 

Napisano
23 minuty temu, MonikaNJ napisał:

Pełna zgoda, tak było, jest i będzie-niestety. ALE przede wszystkim  chodzi o prawdę. Nie mity, nie legendy, nie kryształ oręża polskiego ale fakty. 

Ukraińcy (będą się wypierać jak żaba błota) są bardzo podobni do nas; i to w tym dobrym jak i złym aspekcie.

 

Prawdy i fakty kreują zazwyczaj "histerycy" znajdujący się wystarczająco blisko ośrodka władzy ( lub/i finansowani przez nią ) , co kończy się zazwyczaj jak w antycznej anegdocie z Apollodorosem z Damaszku , któremu tępawy cesarz Trajan kazał pozmieniać plany architektoniczne. Po wyjściu cesarza zgromadzeni senatorowie oburzali się na brak racji Trajana na co A. z Damaszku odrzekł " jak to Trajan nie ma racji? Przecież ma 13 legionów!" I to się nie zmieni :(

Napisano
W dniu 15.07.2026 o 17:10, Sedco Express napisał:

Temat buntów w różnych siłach zbrojnych, co je powodowało oraz jak – jeśli w ogóle – radzono sobie z nimi to rzecz jasna duży i ciekawy temat.

O ile opisywanie zbrodni wojennych własnych narodowych sił zbrojnych danych badaczy historii kompletnie im nie idzie, o tyle wspominanie o buntach jakoś od biedy odrobinę idzie, aczkolwiek różnie bywa z wyjaśnianiem źródeł buntów.

Wprost idealnie - jako zjawisko na dwóch biegunach - porównuje się bunty drugowojennych spadochroniarzy kanadyjskich i polskich. Kiedyś coś o tym napiszę, ale raczej nie na forum, bo to za olbrzymi temat.

Napisano

Takie tylko małe BTW.

Jest już jeden(?) film fabularny (tzw. kino akcji) na temat pierwszych trzech dób obecnej wojny na Ukrainie. Mamy tam rozstrzeliwanie ruskich jeńców przez Ukraińców. Jakoś nie widzę/nie słyszę protestów ukraińskich władz/ukraińskich NGOsów, że nie, no nie, to niemożliwe, my takich rzeczy nie robimy, wszyscy inni tak, ale nie my Ukraińcy.

A co by było, gdyby wyprodukować film fabularny (też tzw. kino akcji) na podstawie słów kompletnie nieodpowiedzialnego youtubera, za to kapitana rezerwy Wojska Polskiego, który twierdzi (bynajmniej nie w ramach fikcji, ale jako rzeczywistość), że w polskich przygranicznych lasach GROM strzela się z białoruskimi specjalsami i że GROM też robi rozwałki tychże Białorusinów?

No co by było, bo to też historia polskiej wojskowości, a przynajmniej według kapitana WP i to historia obecna i autentyczna?

Ponieważ wiem, synem jakiego państwa jestem, to wiem, co by było, ale może się mylę.

Napisano
W dniu 19.07.2026 o 14:49, Sedco Express napisał:

Pytanie - a jak było ze znajomości,a angielskiego u gen.gen. Sikorskiego, Andersa, Kopańskiego, Sosnkowskiego i całej reszty wyższych oficerów PSZ na Zachodzie ?

Sikorski - niemiecki perfekt, zapewne francuski w stopniu co najmniej umiarkowanym.

Anders - j.rosyjski, franmcuski perfect:W październiku 1921 rozpoczął studia na Wyższej Szkole Wojennej (fr. École Superieure de Guerre) w Paryżu, które ukończył jesienią 1923[15], a następnie odbył staż liniowy we Francji[37].

Sosnkowski- rosyjski biegle, francuski prawdopodobnie również.

Generalnie, poza językami zaborców, znajomość francuskiego (nieraz na poziomie eksperckim) wśród wojskowych polskich wyższych stopni była czymś powszechnym.

Co jest zrozumiałe. Francja była w końcu naszym najbliższym sojusznikiem. Natomiast Wielka Brytania niespecjalnie. Więc jest więcej niż zrozumiałe że angielski (poza być może marynarzami) był równie popularny co powiedzmy portugalski. Język absolutnie niszowy.

Co zmieniło się po klęsce Francji, której absolutnie nikt się nie spodziewał.

Z dnia na dzień okazało się że potrzeba się komunikować w języku cokolwiek egzotycznym.

Tak więc nieznajomość angielskiego wśród kadry PSZ nie jest efektem nieuctwa ani zaściankowości, a faktem wynikającym z takich a nie innych stosunków międzynarodowych tak gdzieś od początków XVIII wieku do lat czterdziestych XX wieku.

Dziwne raczej że wśród np Kanadyjczyków nie było dosyć osób znających francuski na tyle biegle, żeby dokonywać tłumaczenia na żywo. No wstyd, panowie alianci.

  • Tak trzymać 1
Napisano
11 minut temu, Erih napisał:

Dziwne raczej że wśród np Kanadyjczyków nie było dosyć osób znających francuski na tyle biegle, żeby dokonywać tłumaczenia na żywo. No wstyd, panowie alianci.

Nic podobnego.

W końcu 1. DPanc musiała dostać tłumacza z 1. Armii, który mówił i po francusku, i po angielsku.

A jedyny wstyd to wyłącznie dla strony polskiej. Ówczesna sytuacja niczym nie różniła się od obecnej - wtedy byliśmy w gigantycznym sojuszu wojskowym wymagającym znajomości angielskiego i dziś jesteśmy w gigantycznym sojuszu wymagającym znajomości angielskiego. Dziś polscy żołnierze po trzech kwartałach nauki mówią po angielsku - wtedy po ponad czterech latach nie mówili po angielsku.

Napisano
2 minuty temu, Jedburgh_Ops napisał:

Nic podobnego.

W końcu 1. DPanc musiała dostać tłumacza z 1. Armii, który mówił i po francusku, i po angielsku.

A jedyny wstyd to wyłącznie dla strony polskiej. Ówczesna sytuacja niczym nie różniła się od obecnej - wtedy byliśmy w gigantycznym sojuszu wojskowym wymagającym znajomości angielskiego i dziś jesteśmy w gigantycznym sojuszu wymagającym znajomości angielskiego. Dziś polscy żołnierze po trzech kwartałach nauki mówią po angielsku - wtedy po ponad czterech latach nie mówili po angielsku.

Tyle że dominacja angielskiego zaczęła się tak jakoś w 1941. A co do tego że w trzy kwartały ktoś nauczy się mówić po angielsku... Jakbym sam się nie uczył angielskiego, to bym uwierzył. W ciągu trzech kwartałów to można na intensywnym kursie doszlifować sobie podstawy plus słownictwo branżowe (to drugie ledwo-ledwo bez niuansów). Natomiast wcześniej przez ponad dwadzieścia lat byliśmy w gigantycznym sojuszu wojskowym gdzie językiem podstawowym był francuski. Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy też w nim byli (w ograniczonym zakresie, ale zawsze). Takie były realia świata międzywojennego, świata w którym to Francja wygrała PWS co najwyżej przy wsparciu Brytyjczyków i Amerykanów.

  • Tak trzymać 1
Napisano
4 godziny temu, Erih napisał:

Dziwne raczej że wśród np Kanadyjczyków nie było dosyć osób znających francuski na tyle biegle, żeby dokonywać tłumaczenia na żywo. No wstyd, panowie alianci.

Quebec jest tylko francusko języczny, mieszkam w Ontario 25 lat i poza urzędasami nikt po francusku nie gada. Myślenie iż każdy kanadyjczyk posługuje się dwoma językami jest cokolwiek mylne. Z ciekawostek wspomnę iż quebecos to straszni nacjonaliści , barman powie że po angielsku nie ten tego a i na światłach w Montrealu nobliwa pani pokazała mi środkowy palec widząc rejestrację na moim aucie.

Napisano
5 godzin temu, fala napisał:

Quebec jest tylko francusko języczny, mieszkam w Ontario 25 lat i poza urzędasami nikt po francusku nie gada. Myślenie iż każdy kanadyjczyk posługuje się dwoma językami jest cokolwiek mylne. Z ciekawostek wspomnę iż quebecos to straszni nacjonaliści , barman powie że po angielsku nie ten tego a i na światłach w Montrealu nobliwa pani pokazała mi środkowy palec widząc rejestrację na moim aucie.

Dwujęzyczność w Kanadzie zależy od bardzo różnych czynników i prostych reguł zapewne nie ma pod tym względem. 9,5 roku pracowałem dla United Technologies Corporation (czyli dla podmiotu amerykańskiego) i w ramach tego gigantycznego korpo pracowałem i dla Pratt & Whitney „oryginalnego” amerykańskiego i dla Pratt & Whitney Canada. W tym drugim cała kadra menedżerska miała personalia i czysto anglosaskie, i czysto francuskie, ale wszyscy mówili i po angielsku, i po francusku. Może tylko pani wiceprezes była nieco słabsza z francuszczyzną, ale wszystko rozumiała, co się do niej mówi.

I folklor językowy (angielski) w Kanadzie jest taki sam, jak w USA. Nieraz pytałem tych moich Kanadyjczyków, dlaczego raz mówicie sajdłinder a innym razem sajdłajnder; raz direktor, innym razem dajrektor; raz karbin, innym razem karbajn; raz militery, innym razem militry; sekretery albo sekretry itd., itd.

Napisano
9 godzin temu, Erih napisał:

A co do tego że w trzy kwartały ktoś nauczy się mówić po angielsku... Jakbym sam się nie uczył angielskiego, to bym uwierzył.

Wysoka kadra dowódcza korzysta ze standardowych, intensywnych kursów resortowych przygotowujących do egzaminów STANAG 6001 na poziomie 3 (zaawansowanym), które trwają zazwyczaj około 620 godzin dydaktycznych (realizowanych w cyklu stacjonarnym trwającym kilka miesięcy)”.

 

Piękno forum internetowego polega między innymi na tym, że w nic nie musisz wierzyć.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie