Jedburgh_Ops Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 36 minut temu, bodziu000000 napisał: "Wydatki w budżecie MON na prace badawczo-rozwojowe sięgają dna Ale są miejsca, gdzie sprawy idą dobrze https://www.wprost.pl/kraj/10068701/MON-wyplacil-Fundacji-Lux-Veritatis-ojca-Tadeusza-Rydzyka-ponad-100-tysiecy-zlotych.html
bodziu000000 Napisano 11 Czerwiec 2019 Autor Napisano 11 Czerwiec 2019 http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,24886543,kupimy-samoloty-f-35-od-amerykanow-norwegowie-maja-centrum.html "Kupimy samoloty F-35 od Amerykanów? "Norwegowie mają centrum serwisowe, Turcy zamówienia, a my? My po prostu zapłacimy" Pewne działania są sukcesem, ale musimy patrzeć szerzej. PR-owo jest wspaniale, ale są problemy, których nie rozwiązuje jedna wizyta - tak potencjalne skutki wizyty prezydenta Andrzeja Dudy i ministra Mariusza Błaszczaka w USA oraz podpisanie porozumień dotyczących obronności, oceniał w TOK FM gen. Jarosław Stróżyk. Prezydent Andrzej Duda i minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak są z wizytą w Stanach Zjednoczonych. Poza spotkaniem z prezydentem Donaldem Trumpem jej efektem ma być również podpisanie szeregu porozumień dotyczących obronności. Chodzi o wzmocnienie amerykańskiej obecności w Polsce, co ma zostać przypieczętowane podpisanym jutro porozumieniem. Dziś obecność ta opiera się na rotacjach żołnierzy amerykańskich. We wrześniu 2018 roku w Waszyngtonie prezydent Duda wyraził nadzieję na wspólną budowę bazy, którą określił mianem "Fort Trump". Jej koszt miałby sięgnąć nawet 2 mld dolarów. - W tych elementach gry brakuje mi myślenia, że Trump jak każdy prezydent USA w najnowszej historii, będzie się dogadywał z Rosją. Chwalimy go, ale chyba troszeczkę za wcześnie - mówił gen. Jarosław Stróżyk, wiceprezes fundacji Stratpoints, pozostający już poza czynną służbą wojskową. - Mam wrażenie, że robimy to, co możemy. Choć patrząc z perspektywy roku, kiedy położyliśmy na stole 2 mld dolarów, Amerykanie chętnie je konsumują, ale nie na to, o co wnioskowaliśmy - mówił. Przyznał jednocześnie, że rozmieszczenie małych fortów jest lepsze niż jeden duży "Fort Trump". Jeszcze przed rozpoczęciem wizyty prezydencki minister Krzysztof Szczerski deklarował, że porozumienie, które mają podpisać prezydenci, zawiera dwa elementy. Po pierwsze ogólną deklarację polityczną, mówiącą o charakterze wzajemnych, sojuszniczych zobowiązań i gwarancji, "jakich sobie udzielamy w ramach systemu NATO-wskiego, w ramach wspólnej troski o bezpieczeństwo całego paktu, naszej części tego paktu, wschodniej flanki". Druga część porozumienia - jak wskazał - jest bardzo szczegółowa i "zawiera komponenty tego, co pan prezydent w skrócie nazwał podczas ostatniej wizyty w USA Fortem Trump". Amerykańscy żołnierze w Polsce. Jak to się ma do ekonomii? Komentując te zapowiedzi, gen. Jarosław Stróżyk przyznał, że wpłynie to pozytywnie na polskie bezpieczeństwo. Ale nie powinno absolutnie usypiać czujności. - Zagrożenia rosną ze strony Rosji i ze strony sytuacji makroekonomicznej na świecie. Wojsko i nasz budżet jest zależny od ekonomii. Gdy coś kupimy, najpierw będziemy musieli za to zapłacić, a potem trzeba będzie to utrzymać - tłumaczył. Jak mówił, wydaje mu się, że decyzje na temat zakupów i inwestycji w obronność zbyt często są podejmowane właśnie w oderwaniu od sytuacji gospodarczej i czynników makroekonomicznych. A tymczasem, jak przekonywał, wkrótce czeka nas czas oszczędzania. - Nie będziemy oszczędzać na wojsku, ale budżet wojskowy zostanie zmniejszony. Łatwo jest obciąć wydatki na szkolenia, zakupy i na bieżącą działalność wojska - dodał. Jako przykład podał zapowiadany zakup samolotów F-35. Pod koniec maja MON wysłało zapytanie ofertowe w sprawie zakupu 32 myśliwców tego typu. Samoloty piątej generacji mają zastąpić uziemione po wypadkach myśliwce MIG-29 i najstarsze w polskich siłach powietrznych Su-22. Według ministra, myśliwce "są już na horyzoncie", a resort już wcześniej sugerował, że ich zakup może odbyć się w "przyśpieszonym tempie". Tymczasem nie jest tajemnicą, że Amerykanom bardzo zależy, by na F-35 zacząć jak najszybciej zarabiać. Pentagon od lat krytykowany jest za wysokie koszty związane z opracowaniem, produkcją, a także eksploatacją samolotów. W ciągu ponad dekady koszty programu wzrosły o 70 proc. w stosunku do planów. Tymczasem zdaniem gościa Macieja Głogowskiego, wszystkie kraje, które przystąpiły wcześniej do tego programu, ugrały coś dla siebie. - Jak Norwegia, która ma centrum serwisowe F-35, czy Turcja, która miała kupić 100 samolotów za 15 mld dolarów, ale ich zakłady miały mieć zamówienia za ok. 16 mld dolarów - wyliczał i dodawał, że zakup samolotów odbędzie się kosztem programu "Wisła", zrealizowanego w 1/4 programu obrony przeciwrakietowej. Armia na zakupach. Ile czasu na wdrożenie sprzętu? Zwrócił uwagę również na inny aspekt. - Dzisiaj mówimy o zakupie samolotów F-35, ale one nie będą zdolne do pełnej operacji wcześniej niż za 5 lat, a to jest i tak bardzo optymistyczny scenariusz. Mówimy o 32 samolotach, wczoraj wiceminister mówił natomiast o 64 samolotach. Tu koszty zużycia to 30 mld. A gdzie marynarka wojenna, której praktycznie nie ma, gdzie siły lądowe? Nie możemy polegać tylko na flocie powietrznej, choćby była najnowocześniejsza - podkreślał gen. Stróżyk. Przypomniał, że samoloty F-16 zostały kupione w 2003 roku, a pierwszą misję bojową wykonały w 2016 roku. - Będąc trochę lat w wojsku, wiemy, ile lat zajmuje przygotowanie, wdrożenie sprzętu. W ostatnich latach zakupy były w homeopatycznych dawkach. Opieranie się na żołnierzach USA jest błędem. Mam wrażenie, że troszeczkę zaniedbujemy innych sojuszników. To, co robimy, można robić w bielszych rękawiczkach na forum NATO - zwracał uwagę. "
les05 Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 Szukasz opinii o współczesnej Polsce w tok-fm, to tak jak byś szukał opinii o Żydach w Der Sturmer. Szkoda czasu.
magius28 Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 2 godziny temu, les05 napisał: Szukasz opinii o współczesnej Polsce w tok-fm, to tak jak byś szukał opinii o Żydach w Der Sturmer. Szkoda czasu. Les05 to które, twoim zdaniem, media przedstawiają tę prawdę?? TW Trwam, Radio Maryja, czy może Kurwizja??
les05 Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 magius28 Kurwizja?? Kotku, potrząsanie grzywką nie uczyni z ciebie lwa.
Czlowieksniegu Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 Badanie na panelu Ariadna. Próba ogólnopolska licząca N=1034 osób w wieku od 18 lat wzwyż. Struktura próby dobrana wg reprezentacji w populacji dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Metoda: CAWI. Termin realizacji: 31 maja – 3 czerwca 2019 roku.
Jedburgh_Ops Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 Bo to zła kob... ooops pardon,... bo to złe badania były. CBOS trzeba było zatrudnić to badania byłyby wiarygodne.
Czlowieksniegu Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 http://www.krrit.gov.pl/krrit/bip/raporty-z-monitoringow/raport-uniwerytetu-jana-pawla-ii-w-krakowie/
Jedburgh_Ops Napisano 11 Czerwiec 2019 Napisano 11 Czerwiec 2019 Buahahaha http://wyborcza.pl/7,75398,24886784,krrit-ujawnia-niewygodny-raport-jest-miazdzacy-dla-tvp.html#s=BoxOpImg4 Bo to zła kob... ooops pardon,... bo to złe badania były. CBOS trzeba było zatrudnić to badania byłyby wiarygodne.
bodziu000000 Napisano 27 Czerwiec 2019 Autor Napisano 27 Czerwiec 2019 https://natemat.pl/277091,polska-spadla-w-rankingu-sily-militarnej-o-6-pozycji "Tu propaganda sukcesu PiS już nie pomoże. Polska spadła w rankingu siły militarnej o sześć miejsc Można podczas świąt narodowych zaklinać rzeczywistość, zapowiadać kupno najnowocześniejszych myśliwców świata, wreszcie kłamać opinii publicznej, jaka to polska armia jest wspaniała, ale fakty są nieubłagane. W rankingu siły militarnej Polska spadła aż o 6 pozycji i zajmuje obecnie 24. miejsce. https://www.globalfirepower.com/countries-listing.asp Ale miało być pięknie... Nowoczesne czołgi wspierane przez systemy rakietowe, żołnierze transportowani nowoczesnymi helikopterami, a powyżej nich patrolujące polskie niebo najnowocześniejsze myśliwce świata. Na morzu kanonierki i inne jednostki, które zastąpiłyby wysłużone okręty, a pod nimi okręty podwodne z... samolotami na pokładzie. Gdy wsłuchać się w narrację prowadzoną przez polityków PiS, Polska jest silna, zwarta i gotowa. Aż chciałoby się zakrzyknąć, że nie oddamy ani guzika, bo nie tylko nasza armia jest wspaniała, ale jeszcze mamy wsparcie potężnego sojusznika zza oceanu. Tymczasem liczby są nieubłagane. W zestawieniu Military Strenght Ranking Polska spadła na 24. miejsce. Przed rządami PiS zajmowała 18. Szef MON Mariusz Błaszczak zapowiedział zakup najnowocześniejszych myśliwców F-35, a prezydent Andrzej Duda nawet je oglądał, stojąc z prezydentem USA przed Białym Domem. Poprzednik Błaszczaka Antoni Macierewicz obiecywał nowoczesne śmigłowce dla polskiej armii. Śmigłowców nie ma, a myśliwce też nieprędko dolecą. Tymczasem MON ma problemy z rekrutacją chętnych do zostania żołnierzem zawodowym i wymyśla przedziwne akcjemające na celu zachęcić do wstępowania w szeregi wojska polskiego. Słowa wypowiadane podczas defilad brzmią pięknie i dumnie. Spadek w rankingu o 6 pozycji powodem do dumy już nie jest."
les05 Napisano 29 Czerwiec 2019 Napisano 29 Czerwiec 2019 Człowieksniegu: "oczywistą oczywistością jest chęć współpracy Europy z Moskwą" Antoni Macierewicz: "Niemcy od dawna dążą do układu gospodarczo-politycznego z Rosją" http://telewizjarepublika.pl/antoni-macierewicz-ostrzega-nic-sie-nie-skonczylo-niemcy-od-dawna-daza-do-ukladu-gospodarczo-politycznego-z-rosja,81868.html Zbyt podobne by spać spokojnie. Ta jednolitość poglądów jest zastanawiająca. Co was łączy? Jakie jeszcze skrywacie tajemnice przed opinią publiczną?
Czlowieksniegu Napisano 29 Czerwiec 2019 Napisano 29 Czerwiec 2019 Les- i dlatego Człowiek z obłędem w oczach zablokował potężną chińską inwestycję pod Łodzią. A jeśli dobrze popatrzysz, to Pekin jest dla Moskwy potężnym problemem. I było to dużo wcześniej, niż Trump poszedł na wojnę handlową z Pekinem.
les05 Napisano 29 Czerwiec 2019 Napisano 29 Czerwiec 2019 Ty patrzysz na Chiny jako na problem Moskwy, Putin traktuje Chiny jako swój atut. I na razie to on ma rację.
Czlowieksniegu Napisano 29 Czerwiec 2019 Napisano 29 Czerwiec 2019 Les- czyli, jak rozumiem, rozgrzeszasz AM, gdyż aczkolwiek ponieważ Pekin idzie ramię w ramię z Moskwą w kontrze do Waszyngtonu? Fiu fiu...
bodziu000000 Napisano 4 Lipiec 2019 Autor Napisano 4 Lipiec 2019 https://www.defence24.pl/dylemat-smiglowcowych-zakupow-za-malo-za-wolno-za-pozno-analiza "Dylemat śmigłowcowych zakupów. Za mało, za wolno, za późno? [ANALIZA] Zakupy śmigłowców Black Hawk i Merlin, choć bardzo potrzebne, realizowane są w ilościach niedostatecznych i w sposób ekonomicznie nieracjonalny. Tymczasem w siłach zbrojnych trwa pełzająca zapaść w zakresie możliwości operacyjnych realizowanych przez wiropłaty. Jest to tym bardziej niepokojące, że wbrew pojawiającym się ostatnio sugestiom, również renomowane amerykańskie think-tanki, takie jak cytowany niedawno przez polskie media CSBA, zauważają rosnące zapotrzebowanie na zdolności, jakie zapewnia śmigłowiec na współczesnym polu walki. Od czasów niesławnego przetargu na wspólną platformę wielozadaniową, który zakończył się pyrrusowym zwycięstwem śmigłowca H225M Caracal, temat zakupu maszyn tej klasy rozpala opinie publiczną. Stanowi on również kwestię wysoce nośną politycznie, gdyż nieodmiennie poruszane są tu kwestie interesów polskiego przemysłu, transferów technologii i zatrudnienia. Niestety zakup 4 śmigłowców S-70i Black Hawk dla wojsk specjalnych w styczniu 2019 i ostatnia transakcja pozyskania takiej samej liczby morskich maszyn AW101 Merlin to przykłady zakupów potrzebnych, lecz nie realizowanych zbyt racjonalnie. Jeśli chodzi o śmigłowce Black Hawk dla Wojsk Specjalnych tworzony jest co prawda spójny system maszyn dla wojskowych i policyjnych jednostek specjalnych, jednak problemem jest koszt tworzenia infrastruktury dla tak małej liczby maszyn i to, że nie zaspokoją one w pełni potrzeb Specjalsów. Zostały one zdefiniowane na co najmniej 8 maszyn i taka liczba figurowała jeszcze w przetargu anulowanym w czerwcu ubiegłego roku. Ostatecznie zamówiono o połowę mniej śmigłowców z pominięciem procedur konkurencyjnych. W przypadku zakupu maszyn AW101 dla Marynarki Wojennej rozdźwięk między potrzebami a liczbą pozyskanych maszyn jest bardziej wyraźny. Zamiast co najmniej 6-8 maszyn ZOP i 4 śmigłowców C-SAR zdecydowano się na zakup jedynie 4 śmigłowców ZOP z opcją instalacji wyposażenia ratowniczego. Zrezygnowano również z zapowiadanej przez MON opcji na kolejne maszyny. Marynarka Wojenna nie będzie w stanie realizować obu istotnych zadań, jakimi jest ratownictwo i zwalczanie OP, a przy tym koszty stworzenia infrastruktury i offset znacznie podniosły wartość zamówienia. Dlatego w mojej ocenie zakupy te, wbrew górnolotnym deklaracjom MON, nie zapewniają istotnego wzrostu zdolności obronnych kraju. Stanowią ekonomicznie mało wydajny ale medialny i politycznie lotny sposób, na uczynienie sukcesu z łatania luk wynikających z wielu lat zaniedbań i kilku lat obietnic. Nawet osoby powierzchownie zajmujące się tematyką obronności pamiętają wystąpienia Antoniego Macierewicza, ministra obrony od końca 2015 do początku 2018 roku. W zasadzie na każdej konferencji prasowej obiecywał on, że już za miesiąc-dwa MON kupi śmigłowce Black Hawk i maszyny uderzeniowe Kruk, Polska zbuduje nowy śmigłowiec bojowy z Ukrainą lub też dokona innego skoku jakościowego. Aby zapewnić realny skok jakościowy, przynajmniej w niektórych dziedzinach, zakupy śmigłowców powinny być realizowane w znacznie szerszym zakresie. Również pod kątem ilościowym, uwzględniając platformy, na jakie w ostatnich latach zdecydował się MON, ale w sposób kompleksowy a nie "homeopatyczny". Zgodnie z informacją, jaką na interpelację poselską podał 26 marca 2019 roku sekretarz stanu w MON Wojciech Skurkiewicz, w latach 2015-2018 wojsko wycofało ze względu na stan techniczny 26 śmigłowców. W tym czasie wprowadzono do służby jedynie 4 lekkie śmigłowce szkolne, które zakupiła Wojkowa Akademia Lotnicze do realizacji swoich zadań edukacyjnych. Zdecydowano się również na wydłużenie resursów śmigłowców Mi-14 i Mi-2. Należy też mieć świadomość, że obecnie flota polskich śmigłowców bojowych opiera się na maszynach poradzieckich Mi-2, Mi-8, Mi-17, Mi-14 i Mi-24 oraz najliczniejszych w linii, produkowanych w Polsce różnych wariantach śmigłowca PZL W-3. Po odliczeniu tych podlegających właśnie planowym remontom i modernizacji jest to niespełna 200 śmigłowców, jednak istotna ich cześć nie jest gotowa do działania. Powodami są brak części, zużycie czy problemy techniczne. Pierwsze nowoczesne maszyny jakie mają wejść do służby, to przeznaczone dla Wojsk Specjalnych S-70i Black Hawk, których dostawę zaplanowano na koniec 2019 roku. Jak w tym kontekście wyglądają potrzeby i możliwości? Śmigłowce – niezbędny element współczesnego pola walki Wbrew pojawiającym się w ostatnim czasie opiniom, śmigłowce stanowią bardzo ważny element sił zbrojnych również w konflikcie z przeciwnikiem takim jak Federacja Rosyjska, a więc dysponującym systemami antydostępowymi. Mówią o tym na przykład autorzy głośnego w ostatnim czasie raportu Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA) dotyczącego postawy obronnej wojsk USA i Polski w Europie Środkowo-Wschodniej. Śmigłowce nie znalazły poczytnego miejsca wśród rekomendacji i sugestii dla Polski, z czego część analityków wyciągnęła wnioski iż nie są one pożądanym elementem wzmacniania wschodniej flanki. W rozmowie z Defence24.pl jeden z autorów raportu Billy Fabian, CSBA Research Fellow podkreślił, że faktycznie działania śmigłowców w warunkach rosyjskich działań A2/AD będą utrudnione, jednak nadal stanowią one istotny element operacji bojowych. "Wszystkie typy śmigłowców podczas operacji bojowych przeciwko siłom rosyjskim staną w obliczu poważnych wyzwań, ale bynajmniej nie będą bezużyteczne. Użyteczność i przeżywalność śmigłowców na współczesnym polu bitwy będzie jednak zależeć od tego, w jaki sposób są one wykorzystywane. […] Operując nad lub za własnymi siłami naziemnymi i wewnątrz ochronnej bańki ich obrony powietrznej śmigłowce mogą nadal odgrywać ważną rolę w operacjach bojowych o wysokiej intensywności. [...] Z drugiej strony, operowanie poza przednimi pozycjami sojuszniczych sił lądowych i przenikanie w przestrzeń rosyjskiej zintegrowanej obrony powietrznej zanim zostaną dostatecznie przetrzebiona, będzie prawdopodobnie bardzo niebezpieczną opcją." - Billy Fabian, CSBA Research Fellow Wiropłaty muszą więc korzystać z osłony jaką zapewniają własne siły, sojusznicza obrona powietrzna oraz rzecz jasna uwarunkowania terenowe i możliwość działania na minimalnym pułapie. Śmigłowce będą więc użyteczne w warunkach A2/AD, pod warunkiem odpowiedniej ich konfiguracji oraz stosowania właściwej doktryny. Za równie istotne zagrożenie jak systemy A2/AD ekspert CSBA uznał rosyjską artylerię, dlatego zaleca prowadzenie operacji z rozproszonych baz o niskiej sygnaturze, czyli wykorzystanie maksymalnych możliwości działania śmigłowców z minimalnym wykorzystaniem infrastruktury. Małe, polowe lądowiska dla maksymalnie kilku maszyn i mobilne zespoły obsługowe oraz skuteczne maskowanie wielozakresowe – to narzędzia zwiększające szanse przeżycia śmigłowców gdy są na ziemi. Przy zachowaniu tego typu taktyki śmigłowce uderzeniowe, transportowe czy wsparcia pola walki zdaniem ekspertów CSBA będą pełnić istotną rolę w działaniach również o bardzo wysokiej intensywności. Bardzo istotny jest również czynnik ogromnej mobilności, co w przypadku pewnej przewagi liczebnej przeciwnika umożliwia wykorzystanie śmigłowców i sił nimi transportowanych do „gaszenia pożarów” na najbardziej zagrożonych odcinkach. Działając pod osłoną własnych systemów A2/AD lub po unieszkodliwieniu systemów przeciwnika na danym obszarze za pomocą artylerii czy broni typu „stand-off”. Wskazuje to, na potrzebę posiadania przez polskie siły zbrojne śmigłowców w znacznie większej liczbie i o wyższych możliwościach operacyjnych niż obecnie. Zbieżne jest też częściowo z wnioskami jakie prezentował w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego wiceminister Tomasz Szatkowski, który wskazywał na potrzebę zwiększenia nacisku na pozyskanie śmigłowców uderzeniowych. Z drugiej strony trudno się zgodzić z głoszoną przez niego tezą, iż inne typy śmigłowców nie sprawdzają się w warunkach „środowiska antydostępowego”, co stało się dla MON podstawą do tego, aby ograniczyć zaangażowanie w systemy przerzutu strategicznego i śmigłowce wielozadaniowe, koncentrując się na innych rozwiązaniach. Trzeba powiedzieć wprost, że alternatywy dla śmigłowców np. MEDEVAC czy wsparcia pola walki, a więc opartych o maszyny wielozadaniowe, po prostu nie ma. Wsparcie dywizji i odwód strategiczny Należy zauważyć, iż na łamach Defence24.pl wielokrotnie podkreślaliśmy między innymi pilną potrzebę wprowadzenia uzbrojonych w broń kierowaną śmigłowców bojowych, w tym również maszyn uderzeniowych ujetych w programie Kruk. Muszą się one pojawić zarówno na poziomie strategicznym jak i taktycznym. Równocześnie śmigłowce wielozadaniowe, wsparcia pola walki, MEDEVAC czy wreszcie uderzeniowe, powinny być integrowane w strukturach Wojsk Lądowych na poziomie co najmniej dywizji. W każdej z czterech dywizji powinna znaleźć się brygada lotnictwa. Każda z nich powinna w optymalnej konfiguracji dysponować co najmniej 3 kluczami śmigłowców uderzeniowych, kilkoma eskadrami średnich i lekkich maszyn wielozadaniowych oraz nie mniej niż kluczem ciężkich śmigłowców transportowych. Posiadanie własnego, przypisanego lotnictwa zwiększałoby istotnie elastyczność zastosowania i skracało czas użycia poprzez skrócenie drogi służbowej o kilka szczebli decyzyjnych. Jest to szczególnie istotne w warunkach dynamicznie zmieniającej się sytuacji, oraz w zadaniach dla których czas ma kluczowe znaczenie, takich jak MEDEVAC, C-SAR czy wsparcie ogniowe. W razie potrzeby siły te mogłyby działać na rzecz innych związków taktycznych, prowadząc działania manewrowe. To znacząco zwiększa zakres opcji dostępnych dla dowódców i pozwala na realne wykorzystanie sił 25. Brygady Kawalerii Powietrznej czy 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych jako odwodów a nie rozproszonych sił delegowanych. Takie działania wymagają jednak zakupu znacznej liczby śmigłowców, przede wszystkim uderzeniowych maszyn Kruk, których powinno być nie 32, ale co najmniej 48. Tymczasem planowane są zakupy w znacznie mniejszej liczbie, obejmujące na razie jedynie jedną eskadrę. Dla wsparcie działań na poziomie dywizji uzasadnione byłoby też pozyskanie znacznej liczby lekkich i średnich śmigłowców wielozadaniowych w różnych konfiguracjach. Tyle teoria a jakie są możliwości? Modernizacja, modyfikacja i zakupy Podobnie jak w zakresie innych rodzajów sprzętu poradzieckiego, Polska wyraźnie przespała optymalny okres na jego modernizację, która umożliwiałaby wykorzystanie maszyn takich jak Mi-24, Mi-17 czy Mi-8 w zakresie większym niż tylko podtrzymywanie obecnych możliwości operacyjnych. Takie działania poczyniono na maszynach Mi-14PŁ, które wyposażono w nowoczesne uzbrojenie i systemy nawigacyjne, podnosząc ich zdolności. Podobnie należy oceniać program dostosowania śmigłowców W-3WA Sokół do przenoszenia i skutecznego wykorzystywania przeciwpancernego uzbrojenia kierowanego. Przy zachowaniu dobrego stosunku koszt-efekt może to być dobry plan wypełniający istniejące luki, jednak nie należy traktować go jako rozwiązanie docelowe, a jedynie pomostowe dla programów Kruk i Perkoz. Oznacza to docelowo potrzebę wprowadzenia do służby uzbrojonych w pociski kierowane śmigłowców wielozadaniowych. Maszyny te mogą stanowić uzupełnienie dla maszyn uderzeniowych jak również pełnić rolę śmigłowców wsparcia ogniowego w warunkach ścisłej współpracy z własnymi siłami. W przypadku Mi-24 trudno mówić dziś o podtrzymywaniu jakichkolwiek zdolności, gdyż wiele lat temu wyczerpały się zapasy pocisków kierowanych co czyni te maszyny de facto niezdolnymi do realizacji podstawowych działań. Długotrwałe i nieskoordynowane procesy decyzyjne powodują, że wojsko nie korzysta nawet z oczywistych okazji. W ubiegłym roku zakończono w WZL-1 remonty główne kilkunastu śmigłowców Mi-24, które w ramach takiej procedury są demontowane całkowicie i składane od początku. Jest to wiec doskonała okazja do modernizacji czy instalacji nowego uzbrojenia, na przykład przeciwpancernych pocisków kierowanych. Okazja przegapiona jak widać. W lutym 2019 roku zapadła decyzja o remontach kolejnych maszyn, ale nadal nie zakończył się dialog techniczny dotyczący modernizacji Mi-24, nie mówiąc nawet o rozpisaniu przetargu. Modernizacja ta powinna obejmować kompleksowe zwiększenie możliwości operacyjnych. Nie powinna się ona ograniczać do wprowadzenia uzbrojenia kierowanego, ale zwiększać również przeżywalność i osiągi platformy. Oznacza to m. in. zastosowanie nowoczesnych systemów ostrzegania i samoobrony oraz walki elektronicznej. Rozsądna zdaje się też ingerencja w awionikę i układ napędowy. Wszystko to jednak przy zachowaniu rozsądnego stosunku koszt/efekt. Oczywiście, wielu ekspertów postrzega modernizację Mi-24 czy Mi-8/17 jako próbę opóźnienia lub wręcz rezygnacji z zakupów nowoczesnych maszyn. Tymczasem należy je traktować jako pozyskiwanie zdolności pomostowych i zwiększanie liczby dostępnych maszyn. Mi-24 uzupełnią w zakresie działań uderzeniowych maszyny Kruk, których liczba jak pisałem wcześniej będzie z pewnością niewystarczająca. Natomiast Mi-8/17 posiadają unikalne zdolności i powinny by eksploatowane do czasu wyczerpania możliwości odtwarzania gotowości operacyjnej równolegle z nowymi, lżejszymi i bardziej dynamicznymi maszynami wielozadaniowymi które należało zacząć pozyskiwać co najmniej 4 lata temu. Długoterminowe, planowe zakupy Istotnym elementem związanym z kosztami i czasem niezbędnej modernizacji floty polskich śmigłowców wojskowych jest odpowiednie planowanie zakupów. Nie powinny być one realizowane tak jak obecnie, a więc jako doraźne pozyskiwanie kilku maszyn w ramach homeopatycznych, czy jak mówią niektórzy „polityczno-paradnych” kontraktów. W takim systemie nie tylko sprzęt, ale też jego eksploatacja jest kosztowna, gdyż tworzona infrastruktura serwisowa czy obsługowa ma pewien minimalny próg opłacalności, niezależnie od tego, czy dotyczy 4 śmigłowców czy floty kilkudziesięciu maszyn. Z tych powodów zakupy powinny być realizowane w trybie wieloletnim, w postaci dużych kontraktów podzielonych na kilkuletnie etapy. W przypadku takich kontraktów możliwe jest nie tylko uzyskanie korzystnych cen, ale również offsetu zapewniającego realne korzyści dla krajowego przemysłu oraz sił zbrojnych. Wraz z systemem serwisowania i udziałem przemysłu należy też negocjować tworzenie w kraju infrastruktury szkoleniowej. Pozyskanie np. nowoczesnych symulatorów nie tylko obniża koszty kształcenia i trenowania załóg. Pozwala również na ćwiczenia w realistycznych warunkach i realizację części niezbędnego nalotu wirtualnie, a więc po znacznie niższych kosztach i bez zużywania resursów prawdziwego sprzętu."
bodziu000000 Napisano 5 Lipiec 2019 Autor Napisano 5 Lipiec 2019 https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/polskie-sily-powietrzne-mysliwce-mig-29-uziemione-tylko-dwa-f-16-na-dyzurze,942793.html "Tylko dwa F-16 na dyżurze bojowym. MiGi-29 nadal uziemione Minęły już cztery miesiące, odkąd uziemione są polskie myśliwce MiG-29. Przez kolejne katastrofy tych maszyn wojsko, zamiast czterech samolotów, utrzymuje w gotowości do natychmiastowego startu w razie zagrożenia lub niecodziennej sytuacji tylko dwa F-16. Do ostatniej katastrofy MiGa-29 doszło 4 marca 2019 r. niedaleko Węgrowa na Mazowszu. Samolot spadł kilka minut po starcie z bazy koło Mińska Mazowieckiego. Był to pierwszy lot po pracach serwisowych. Pilot katapultował się i z niegroźnymi obrażeniami trafił do szpitala. Samolot uległ całkowitemu zniszczeniu. Mimo to w wojskowej nomenklaturze była to awaria. Obowiązujące w siłach zbrojnych przepisy pozwalają nazywać katastrofami jedynie te zdarzenia, w których ktoś zginie. Loty MiGów-29 w polskich Siłach Powietrznych zostały zawieszone. To standardowa procedura, gdy nie wiadomo, jaka była przyczyna wypadku. Do dzisiaj myśliwce tego typu nie wróciły na polskie niebo i wciąż nie wiadomo, kiedy to się zmieni. "Trwają analizy" – Aktualnie trwają analizy nad wznowieniem lotów przez samoloty MiG-29 – informuje tvn24.pl ppłk Marek Pawlak, rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Temu dowództwu w czasie pokoju podlega zdecydowana większość żołnierzy, w tym praktycznie całe lotnictwo wojskowe i to do dowódcy generalnego należy decyzja, czy wznowić loty MiG-ów. Przyczyny katastrofy wciąż stara się ustalić Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Jej raport do tej pory nie dotarł do DGRSZ. Stopniowo nadeszły za to wstępne zalecenia profilaktyczne, czyli informacja, co należy zrobić, by znów nie doszło do wypadku. Wojsko teraz je wdraża. – Ich treść obejmowała zarówno sposób wykorzystania samolotów MiG-29 do szkolenia, jak również obszar techniki lotniczej – poinformował ppłk Pawlak. Miały latać już w maju Zastrzegający sobie anonimowość oficerowie Sił Powietrznych powiedzieli nam, że loty myśliwców MiG-29 miały zostać wznowione już na początku maja. Taką datę podawał też w kwietniu Onet, który napisał, że przyczyną katastrofy było zużycie silnika: miało dojść do awarii jednej z części, prawdopodobnie pękł wirnik wentylatora. Nawet jeśli myśliwce MiG-29 znów będą latać, nie będzie to oznaczało, że automatycznie wrócą do wypełniania zadań związanych z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej. Najpierw załogi wznowią szkolenie. Dopiero z czasem odzyskają gotowość bojową. Ile dokładnie to potrwa, tego jeszcze nie wiadomo, ale na przełomie 2018 i 2019 roku okazało się, że pięć miesięcy między wznowieniem lotów a kolejną katastrofą to zbyt krótki czas na powrót do dyżurów bojowych. Rekordowa przerwa Za chwilę przerwa w lotach MiG-ów-29 będzie dłuższa od tej z ubiegłego roku, do tej pory rekordowej, jeśli chodzi o ten typ samolotu w polskim lotnictwie. Wtedy, 6 lipca 2018 r. myśliwiec MiG-29 rozbił się pod Pasłękiem. Doświadczony pilot zginął, choć się katapultował. Loty szkoleniowe zostały wznowione dopiero 5 listopada, czyli po 122 dniach. Tyle mięło w czwartek 4 lipca, od katastrofy z 4 marca tego roku. Komisja badająca wypadek z lipca 2018 r. zaleciła m.in. zmiany w fotelach katapultowych K-36, które wcześniej były modyfikowane podczas remontów w polskich zakładach. Jako jeden z pierwszych o tych problemach informował magazyn "Czarno na Białym" w TVN24." Po katastrofie pod Pasłękiem przez dłuższy czas nie latały także samoloty szturmowe Su-22. Również one są wyposażone w fotele K-36. W czerwcu 2019 r. Polska Grupa Zbrojeniowa poinformowała, że w związku z zakończeniem prac przez komisję badającą wypadek rozwiązała umowy z osobami, które bezpośrednio uczestniczyły w procesie projektowania pierścienia, który okazał się wadliwą częścią fotela. Wojsko musiało zmienić system obrony powietrznej Problemy z MiG-ami doprowadziły do zmian w systemie obrony powietrznej. Zanim pod Pasłękiem rozbił się myśliwiec, wojsko utrzymywało w gotowości do szybkiego startu łącznie cztery samoloty. Była to jedna para F-16 w bazie w Poznaniu-Krzesinach lub w Łasku koło Łodzi oraz jedna para MiG-ów w Mińsku Mazowieckim lub w Malborku. Od lipca 2018 r. wojsko dysponuje tylko jedną parą F-16. Mówili o tym publicznie dwaj kolejni dowódcy operacyjni rodzajów sił zbrojnych generałowie Sławomir Wojciechowski i Tomasz Piotrowski. To właśnie dowódca operacyjny jest w Polsce odpowiedzialny za ochronę granicy państwa w przestrzeni powietrznej. Każda taka para dyżurna jest gotowa do startu w czasie od kilku do kilkunastu minut. Gdyby zaszła taka potrzeba, wojsko może poderwać kolejne samoloty, ale ich start zajmie więcej czasu. Ile by to dokładnie trwało, nie wiadomo. Od lat nie było potrzeby, żeby to robić. Przed katastrofą pod Pasłękiem para MiG-ów podlegała bezpośrednio polskiemu dowództwu. Para F-16 była oddelegowana do zintegrowanego systemu obrony powietrznej NATO. Sojusz Północnoatlantycki traktuje bowiem przestrzeń powietrzną wszystkich swoich członków jako całość. Jeśli w Europie trzeba poderwać parę dyżurną, dowodzi nią jedno z dwóch centrów – albo w Niemczech, albo w Hiszpanii. Granicą stref odpowiedzialności jest linia Alp. Jeśli natomiast jacyś sojusznicy nie mają własnych myśliwców – tak jak Litwa, Łotwa, Estonia, Islandia, Albania, Słowenia i Luksemburg (a w przyszłości także prawdopodobnie Macedonia Północna, która kończy proces wchodzenia do NATO) – odpowiedzialność za ich przestrzeń powietrzną przejmują inne państwa. Polskie Siły Powietrzne nie wystawiły też drugiej pary dyżurnej na F-16, choć posiadają 48 takich maszyn. Nie wszystkie samoloty są gotowe do startu, bo np. przechodzą przeglądy i remonty. Na przeszkodzie stoi też liczba pilotów, inne zadania i szkolenie – tłumaczył w marcu w rozmowie z portalem Defence24 dowódca operacyjny gen. dyw. Tomasz Piotrowski. Ocenił też, że "ewidentnie brakuje nam statków powietrznych do realizacji zadań". F-16 zajęte za granicą Jednym z tych zadań była NATO-wska misja Baltic Air Policing, która strzeże przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii. Przez pierwsze cztery miesiące 2019 r. uczestniczyły w niej polskie Siły Powietrzne. Do bazy w Szawlach na Litwie wysłały cztery samoloty wielozadaniowe F-16 wraz z pilotami i personelem naziemnym. Na początku 2020 r. Polaków czeka kolejny dyżur w państwach bałtyckich – tym razem lotnicy przeniosą się na cztery miesiące do Estonii. Każda taka misja wpływa na gotowość do wykonywania zadań w polskiej przestrzeni powietrznej. Lotnicy najpierw przechodzą dodatkowe szkolenia i certyfikację, czyli sprawdzian przed wyjazdem. A po powrocie do Polski z reguły idą na dodatkowe urlopy. Efekt? Przez jakiś czas jest mniej pilotów i personelu naziemnego, który może brać udział w dyżurach bojowych. Wystawieniu drugiej pary dyżurnej do ochrony polskiej przestrzeni powietrznej nie sprzyja też wielka modernizacja bazy w Łasku, jednej z dwóch, gdzie stacjonują F-16. Z tego powodu lotnisko od dłuższego czasu jest wyłączone z użycia. Samoloty wojskowe mają znów z niego korzystać na przełomie lipca i sierpnia. Sposobem na zwiększenie liczby samolotów na dyżurach bojowych mógłby być zakup kolejnych maszyn. W maju MON poinformowało, że wysłało do USA zapytanie o ofertę na samoloty F-35, najnowszy produkt amerykańskiego przemysłu lotniczego. W czerwcu w czasie wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA poinformowano, że Warszawa zamierza kupić 32 najnowocześniejsze myśliwce świata. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy mogłaby zostać podpisana umowa. Od tego momentu minie jeszcze kilka lat, zanim pierwsze maszyny zostaną dostarczone, i kilka kolejnych do czasu osiągnięcia gotowości bojowej. Ile czasu to zajmie? W przypadku F-16 umowę podpisano w 2003 r., a ostateczny sprawdzian gotowości nastąpił dziewięć lat później. Ponieważ para samolotów dyżurnych jest obecnie jedna, a ośrodki kierowania dwa – polski i NATO-wski - wojsko musiało wprowadzić i sprawdzić procedury przekazywania nawzajem dowodzenia, gdyby zaszła taka potrzeba. Udało się to zrobić nie tylko na ćwiczeniach, ale także w realnej sytuacji. Doszło do niej w marcu, gdy mały cywilny samolot stracił łączność podczas lotu w północnej Polsce. Według dowódcy operacyjnego wszystko odbyło się sprawnie, co oznacza, że "udało się osiągnąć system, który jest efektywny, przetrenowany, bezpieczny i możliwy do zastosowania przy obecnym stanie technicznym naszych samolotów". Myśliwce nie tylko do obrony Pary samolotów pełnią dyżury bojowe i są gotowe do startu 24 godziny na dobę na wypadek, gdyby ktoś chciał naruszyć polską przestrzeń powietrzną. Jednak zadania wojskowych lotników nie ograniczają się tylko do tego. Udzielają oni także pomocy cywilnym i wojskowym statkom powietrznym w sytuacjach awaryjnych występujących podczas lotu. Ostatnio taka głośna – dosłownie i w przenośni – sytuacja miała miejsce w styczniu. Para dyżurnych F-16 przekroczyła barierę dźwięku, by dogonić cywilny samolot, z którym nie było łączności. Polskie F-16 asystowały też pilotowanemu przez kpt. Tadeusza Wronę Boeingowi 767, który 1 listopada 2011 r. lądował bez wysuniętych kół na lotnisku Chopina w Warszawie. Zadaniem pilotów wojskowych było wówczas potwierdzenie, czy podwozie rzeczywiście się nie wysunęło. Wprawdzie wskazywały na to przyrządy samolotu pasażerskiego, ale jego załoga nie mogła sprawdzić, czy to prawda. Długo były niezawodne Siły Powietrzne pozyskiwały myśliwce MiG-29 stopniowo. Część maszyn zakupiono bezpośrednio od producenta w Związku Radzieckim i sprowadzano do Mińska Mazowieckiego od 1989 roku. Część samolotów była używana i trafiła do Polski z Czech i Niemiec. Długo cieszyły się reputacją bardzo bezpiecznych. Jeszcze na początku 2016 r. polscy piloci mieli do dyspozycji 32 MiGi-29. Od tego czasu utracono cztery maszyny. Pierwsza została ciężko uszkodzona w 2016 r. w pożarze na ziemi. W grudniu 2017 r. kolejny samolot rozbił się podczas podchodzenia do lądowania w bazie w Mińsku Mazowieckim. Pilot przeżył, a loty MiGów-29 wznowiono już w styczniu 2018 roku. Zalecenia, jakie wydała komisja badająca ten wypadek, dotyczyły wyłącznie szkolenia, co może wskazywać na błąd lotnika. Do kolejnych – wspomnianych już – katastrof doszło w lipcu 2018 roku i marcu 2019 roku. W latach 2018-19 miały miejsce także co najmniej dwa przypadki rozhermetyzowania się kabiny MiGa-29 w czasie lotu. "
Jedburgh_Ops Napisano 5 Lipiec 2019 Napisano 5 Lipiec 2019 Buahahaha, JEDNA para dyżurna na 38-milionowy kraj. Kocham cię mój kraju ojczysty. Ruskie śpią spokojnie i nie wybierają się na Polskę, bo i tak dobrze wiedzą, że wjadą tu jak w masło, więc i tak im się nie chce, bo i po co...? A my za to mamy święty spokój, bo im się nie chce. Jeszcze trochę, a i z F-16 ciężko będzie uzbierać parę dyżurną zważywszy, że cały serwis za wielką wodą.
bodziu000000 Napisano 16 Lipiec 2019 Autor Napisano 16 Lipiec 2019 jak ma być dobrze... http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24984315,z-magazynow-zakladow-zbrojeniowych-bumar-ginely-czesci-do.html https://www.rp.pl/Przemysl-Obronny/307159916-Polska-nie-potrafi-zarobic-na-Piorunach-z-Meska.html
Czlowieksniegu Napisano 6 Sierpień 2019 Napisano 6 Sierpień 2019 Samoloty Mig-29 nie latają od marca. Powodem uziemienia maszyn bojowych była katastrofa, do której wtedy doszło. MON deklaruje, że chce, aby myśliwce wróciły do służby, a politycy i specjaliści - że szansa na to, że MiG-29 znowu polecą są znikome. W 2018 roku doszło do katastrofy samolotu wojskowego MiG-29. Gdy 33-letni pilot Krzysztof Sobański odbywał lot ćwiczebny, doszło do awarii maszyny, która utraciła aż trzy tony paliwa w ciągu kilku minut. Udało mu się wyprowadzić myśliwiec poza obszar zabudowany, żeby uniknąć ofiar w ludziach. Następnie zgodnie z procedurą katapultował się. Gdy opuścił samolot, jego spadochron nie otworzył się - 33-latek spadł na ziemię i zginął na miejscu. MiG-29 wciąż uziemione. Kiedy znowu polecą? Polska Grupa Zbrojeniowa przyznała, że do tragedii doprowadził błąd w projekcie maszyny. Źle zaprojektowany element w fotelu uniemożliwił mu otwarcie spadochronu podczas katapultowania. Rok później doszło do kolejnej awarii MiG-29. Samolot rozbił się pod Węgrowem - pilotowi udało się bezpiecznie katapultować. Wtedy samoloty MiG-29 zostały uziemione i do tej pory nie latają. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna"Ministerstwo Obrony Narodowej deklaruje, że chce, aby samoloty MiG-29 wróciły do służby. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi, ponieważ konieczna jest wcześniejsza analiza wszystkich badań bezpieczeństwa. Rozmówcy "DGP" kreślą jednak czarne scenariusze i podejrzewają, że MiG-i w ogóle już nie polecą. Były lotnik mówi o "pełzającym wycofaniu", ponieważ nikt nie chce podjąć takiej decyzji. Do wyborów te samoloty nie wrócą na 90 proc., wątpię także, by to się zdarzyło do końca roku. Raczej zakładam, że w ogóle nie zostaną reaktywowane - mówi polityk związany PiS, który zajmuje się obronnością. Oznacza to, że w podniebnej flocie bojowej są duże braki. Do dyspozycji polskich Sił Powietrznych są jeszcze produkowane w ZSRR Su-22 oraz amerykańskiego F-16. Jeśli chodzi o amerykańskie maszyny to oficjalnie mówi się, że do lotu w każdej chwili gotowych jest tylko dziesięć z nich, nieoficjalnie - że tylko dwie. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25062046,czy-mig-29-jeszcze-poleca-polityk-pis-mowi-ze-do-wyborow.html#a=66&c=159&s=BoxNewsLink
Czlowieksniegu Napisano 13 Sierpień 2019 Napisano 13 Sierpień 2019 https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/promocja-oficerska-w-akademii-wojsk-ladowych-we-wroclawiu-wisiala-na-wlosku/96cftq5
bodziu000000 Napisano 16 Wrzesień 2019 Autor Napisano 16 Wrzesień 2019 https://www.defence24.pl/zanim-nadleca-harpie-analiza "Zanim nadlecą nowe myśliwce. Jak zapełnić lukę w Siłach Powietrznych [ANALIZA] Informacja o oficjalnej odpowiedzi Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych na zapytanie dotyczące myśliwców F-35 może cieszyć, ale ich przewidywane terminy dostaw budzą pewien niepokój. Pierwsza eskadra ma pojawić się w Polsce dopiero w roku 2026 i nawet jeżeli szybko osiągnie pełną gotowość operacyjną, dzięki dostarczeniu czterech samolotów dwa lata wcześniej i przeprowadzanym na nich szkoleniom, to i tak pozostaje ponad siedmioletnia luka, w czasie której do obrony polskiej przestrzeni powietrznej pozostaje tylko 48 F-16C/D Jastrząb. Poza Jastrzębiami na papierze Polska będzie dysponowała także 18 samolotami Su-22 z 21 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie, które zgodnie z obecnymi planami po wydłużeniu resursów mogą pozostawać w służbie mniej więcej do połowy dekady (w 2014 r. podjęto decyzję o przedłużeniu ich służby o 10 lat). Są to jednak dzisiaj maszyny zdolne do wypełniania bardzo ograniczonego wachlarza misji i służą dzisiaj głównie do szkolenia… Wojsk Lądowych we współdziałaniu z lotnictwem. O realnym odciążeniu F-16C/D trudno więc tutaj mówić. W tej sytuacji polskie lotnictwo bojowe może stanąć w obliczu sytuacji, w której system obrony powietrznej kraju będzie jeszcze bardziej nieszczelny, a w dodatku będzie następowało szybkie zużycie myśliwców F-16C/D – maszyn dla Polski bardzo cennych i mogących odgrywać ważną rolę w systemie obronnym kraju jeszcze przez dekady. Istnieje też ryzyko związane z brakiem ciągłości w szkoleniu personelu latającego i naziemnego. To wszystko może mieć miejsce przy założeniu, że nie zostaną podjęte żadne kroki aby zaradzić tej sytuacji, tj. doprowadzić do błyskawicznego wprowadzenia do służby operacyjnej dodatkowych samolotów. MiG-29 Pierwszym i najprostszym rozwiązaniem wydaje się w tym kontekście przywrócenie do lotów myśliwców MiG-29. Są to samoloty, które na współczesnym polu walki pozostawiają wiele do życzenia – m.in. nie są maszynami wielozadaniowymi a ich zasięg pozostawia wiele do życzenia – ale mogą odciążać F-16C/D chociażby w wypełnianiu zadań typu air policing. Przypomnijmy, że przed wypadkami tych maszyn w latach 2017-19 planowano ich eksploatację do, odpowiednio: 2025 roku (samoloty w gorszym stanie z 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku) i 2030 roku (samoloty należące do 23 BLT z Mińska Mazowieckiego, które przeszły zabiegi odmładzające i modyfikacje w WZL Nr 2). Terminy te idealnie zgrywałyby się w czasie z prognozowanym wejściem do służby dwóch eskadr F-35A – w 2026 i 2030 roku. Do MiG-ów Polska dysponuje już odpowiednim zapleczem technicznym, doświadczonymi kadrami i infrastrukturą. Ich powrót do służby planowany był na lipiec 2019 roku, jednak przesunięto go na kolejny, nieujawniony termin. Czy i kiedy samoloty te wrócą do służby? Tego na razie nie wiadomo. Z wielu względów im szybciej by to nastąpiło tym lepiej. Brak zamówień na prace przy MiG-ach boleśnie odczuwają specjalizujące się w tym zakłady WZL Nr 2 i WZL Nr 4, które właśnie kończą realizować ostatnie, złożone jeszcze przed zdarzeniem z marca br. zamówienia. W obliczu braku dalszych zamówień nie mogą one planować kolejnych zakupów części. A te realizowane są w czasie od kilku miesięcy do nawet dwóch lat z uwagi na skomplikowanie prac. Brak zamówień może doprowadzić także do rozpadu wykwalifikowanych do prac przy MiG-ach-29 i ich silnikach Klimow RD-33 kadr inżynierskich. Ich ponowne zebranie może okazać się trudne a być może, jak uczy historia, nawet niemożliwe. Wiążące decyzje muszą więc być podejmowane tutaj szybko, o ile samoloty te rzeczywiście nadają się jeszcze do eksploatacji. Ponowne uruchomienie myśliwców MiG-29 wiąże się z problemami takimi jak przywrócenie nawyków w locie ich pilotów (minęło już ponad pół roku od ich uziemienia), ale ten wysiłek i koszt byłyby niewielkie w porównaniu z innymi alternatywami. Używane F-16 W 2016 i 2017 roku, a zatem zanim podjęto jeszcze zdecydowane kroki w kierunku zakupu F-35, w MON prowadzono studium nad pozyskaniem samolotów F-16. Rozważano zakup fabrycznie nowych F-16V Block 70/72, ale także rozglądano się za używanymi maszynami tego typu. Samoloty takie trudno byłoby zdobyć ze Stanów Zjednoczonych, które – w związku z opóźnieniami dostaw Lightninga II – same przedłużają resursy własnych F-16C/D i będą je eksploatowały jeszcze przez wiele lat. Z kolei pozyskanie zakonserwowanych w bazie USAF w Davis-Monthan F-16A/B kompletnie mija się z celem biorąc pod uwagę ich wiek i stan techniczny. Rozważano wszakże inne kraje. Używanymi F-16AM/BM w stanie umożliwiającym ich kilkuletnią eksploatację mogą nadal dysponować kraje europejskie takie jak: Portugalia, Belgia, Holandia, Dania i Norwegia. Najlepsze okazje przeszły wprawdzie Polsce koło nosa na początku tej dekady, kiedy holenderskie, belgijskie i portugalskie maszyny zostały sprzedane Chile i Jordanii a następnie także Rumunii (portugalskie). Pytanie na dzisiaj brzmi jakie są harmonogramy wycofania F-16 w krajach skandynawskich? Oprócz tego chęć sprzedaży części używanych F-16C/D zgłaszały także Grecja i Izrael. Szybkie pozyskanie 1-2 eskadr używanych „tymczasowych Jastrzębi” bez inwestycji w ich modernizację mogłoby się okazać realne ze względu na istniejące już przeszkolone kadry, chociaż koszt takiego rozwiązania mógłby się okazać wysoki. Przykładowo Rumunia za zakup i modernizację 12 F-16AM/BM zapłaciła równowartość 628 mln EUR (z VAT) z czego sam zakup samolotów wraz z ograniczoną modernizacją, zabiegami odmładzającymi, pakietem szkoleniowym i logistycznym wyniósł zaledwie 186,3 mln EUR. Resztę pochłonęło uzbrojenie do nich i dodatkowe wyposażenie. Nowy samolot niskokosztowy Od kilku lat w Polsce intensywnie reklamowany jest samolot M-346FA (Fighter-Attack), który reklamowany jest jako niedroga alternatywa dla rasowych myśliwców, zdolna jednocześnie do zastępowania w wykonywaniu licznych zadań w tym air policing, rozpoznawczych i uderzeniowych. Wyposażony w radiolokator Grifo-346 i zintegrowany z bardzo szerokim wachlarzem uzbrojenia Master cechuje się niską ceną za godzinę lotu. W dodatku jest to platforma, którą w 16 egzemplarzach Polska już kupiła (osiem w służbie), a zatem są już częściowo w Polsce przeszkolone kadry i zaplecze do prac nad nimi. Wydaje się, że 1-2 eskadry M-346FA, lub innego samolotu tej samej klasy (choć wydaje się, że z wymienionych wcześniej względów najlepiej byłoby się zdecydować na ubojowionego Mastera) mogłyby z powodzeniem wejść na miejsce MiG-a-29 i wypełniać jego rolę efektywnie wspierając F-16C/D, szczególnie że są to maszyny wielozadaniowe. Po pojawieniu się F-35A dla M-346FA także znalazłoby się zastosowanie. Jako zastępstwo Su-22, tak aby utrzymać liczbę eskadr bojowych jakimi Siły Zbrojne RP dysponowały jeszcze dekadę temu (były to trzy eskadry F-16, dwie MiG-29 i dwie Su-22). Samoloty te nadal mogłyby odciążać z zadań F-35 i F-16 i przyczyniać się do obniżania kosztów operowania sił powietrznych. Ich pozyskanie wiązałoby się jednak z pewnym kosztem, a ponadto należy uwzględnić czas produkcji M-346FA. Produkcja jednego egzemplarza trwa, zgodnie z danymi producenta mniej więcej dwa lata i tyle minimum trzeba byłoby czekać na komplet takich samolotów. Inne alternatywy Polsce proponowane są także inne konstrukcje lotnicze, w tym przede wszystkim myśliwce Eurofighter Typhoon. Trudno byłoby jednak ich zakup traktować jako rozwiązanie tymczasowe do czasu przybycia F-35 – tak ze względu na czas ich produkcji, jak i konieczność przygotowania zaplecza szkoleniowego i infrastruktury, nawet w wypadku wypożyczenia czy zakupu samolotów „z półki”. Niezależnie więc od ostatecznych decyzji związanych z myśliwcem nowej generacji i ich implementacją, Siły Powietrzne stoją przed wyzwaniem konieczności zapewnienia zdolności operacyjnych, jak i możliwości utrzymania nawyków pilotów, przez kilka najbliższych lat."
Czlowieksniegu Napisano 11 Październik 2019 Napisano 11 Październik 2019 https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/studenci-smiali-nam-sie-w-twarz-jak-upada-najwieksza-polska-uczelnia-wojskowa/zvwg1tb
balans Napisano 15 Październik 2019 Napisano 15 Październik 2019 To tylko u nas, czyli jak bez jednego wystrzału uziemić swoje i sojuszników lotnictwo i tak przy okazji obronę plot i MW... https://www.defence24.pl/polska-bez-pomocy-lotnictwa-nato-w-czasie-wojny-
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się