Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 902
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. W kampanii wrześniowej FJ działali pod Kutnem (217 km od Masłowa); pod Puławami (136 km od Masłowa); pod Dęblinem (140 km od Masłowa); pod Ułężem (164 km od Masłowa); pod Wolą Gułowską (179 km od Masłowa); pod Parczewem (230 km od Masłowa).
  2. Zarobił strzałem siatką. To stary ale jary (jeszcze z lat 80.) patent z grup AT uprawionych do pracy na lotniskach i wewnątrz samolotów, żeby nie strzelać ostrymi pestkami.
  3. To teraz coś od Zięcia. Mówi, że najnowszy Ch-101 z 30 lipca leciał równiusieńko kursem 270°. Po czym wzbił się (zrobił klasyczny manewr „loft”*) i pod kątem 90° wbił się w ziemię eksplodując. Zięć ma kumpli w całym dowództwie SP i COP i mówi, że przy takim locie i takim manewrze końcowym nie ma mowy o żadnym pobłądzeniu tego cruise'a, czy ogłupieniu go przez WRE. Tak miał w Polsce walnąć i tak walnął. * W RAF nazywają to lofting albo lifting (zawsze to była technika walki Harrierów).
  4. The intelligence-sharing relationship between the U.S. and Ukraine has bounced back to previous highs, according to long-time Ukraine watchers — a welcome boost during a critical window of opportunity for the Ukrainian war effort.
  5. To jest jakaś psychomania Zachodu. Jako kolekcjoner drugowojennej prasy alianckiej widzę wszędzie, że maniakalnie ogłaszano wtedy, że II RP jakoby została najechana między innymi szkopskimi desantami szybowcowymi. Nawet dowódca USAAF wygadywał takie brednie plus do tego głupoty ośmieszające go jako pilota z inżynierskim wykształceniem o jakichś pociągach szybowcowych, gdzie na jednym wspólnym holu rzekomo szkopstwo holowało kilka szybowców. Poniżej - tak według wojennej prasy zachodniej wyglądała inwazja Niemiec na Polskę w 1939 roku i z takich bzdur bierze się mitologia o Fallschirmjägerach w kampanii wrześniowej.
  6. Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że po ewentualnym powrocie do władzy jesienią 2027 r. jedną z pierwszych istotniejszych decyzji będzie deportacja Ukraińców w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce. - Będą mieli okazję walczyć o swoją ojczyznę, żeby horror tej wojny się szybko zakończył - zapowiedział Tobiasz Bocheński. 1. PiS ma urojenia, że będzie jeszcze kiedyś rządził samodzielnie 2. PiS myśli, że Ukraińcy to głupcy i nie dochodzi do nich to, co wygaduje polska psycho-patoprawica. Żałosny Tobiasz Bocheński będzie musiał ścigać Ukraińców w Kanadzie, która to Kanada ma największą na świecie diasporę ukraińską, oświadcza, że przyjmie każdą ilość Ukraińców, a właśnie do Kanady wywieją z Polski Ukraińcy po takich śmiesznych pogróżkach Bocheńskiego.
  7. Wzruszające. Jak nic będzie z tego „Opowieść o prawdziwym człowieku II”.
  8. Oczywiście, że jest bezpieczna. Radosne ни хуя блядь oznacza, że jest pełna satysfakcja z bezpieczeństwa tej drogi.
  9. No absolutne gratulacje dla dziczy. Bardzo ładnie to wygląda - jak w środkowo-końcowej fazie wyburzania zakładów przemysłowych na warszawskiej Woli na przełomie lat dziewięćdziesiątych/dwutysięcznych. Naprawdę brawo
  10. Gdy dzicz turańska ZSRR 1.0 oraz 2.0 urządza pogrzeby zdjęciom to spodziewam się wszystkiego najśmieszniejszego / najgorszego [niepotrzebne skreślić].
  11. Ale że: a) nie ocalały nawet atomy DNA tych szlachetnych gentlemanów?; b) to lipne pogrzeby dla zamarkowania, że niby nie żyją, a kiedyś wypłyną w akcji kiedy będzie trzeba?
  12. Mimo ponad czterech lat wojny w Ukrainie polska infrastruktura krytyczna wciąż ma znikome zabezpieczenia przeciwko bezzałogowcom. - Wnioski wyciągnęliśmy, ale nie przełożyło się to na działania praktyczne. Nasze systemy nie są gotowe na takie działania - alarmuje w rozmowie z WP płk rez. Piotr Lewandowski.
  13. A jednak odrobinę skomentuję, ponieważ film ma pewne fajne, pozytywne, ponadczasowe przesłanie nie związane z wojną i w ogóle z wojskowością. To przesłanie jest dla wszystkich uczących się latać stałopłatami, czyli szybowcami i samolotami (o śmigłowcach się nie wypowiadam, bo ich nie znoszę). Przesłanie jest proste - nie przejmować się, że w trakcie nauki latania coś nam nie wychodzi, albo bardzo nie wychodzi. Tak już po prostu jest i to jest normalne. Jak widzimy w filmie Brendan Finucane na początku nauki latania był niemal antytalentem do tego fachu wraz z koncertowym tzw. lądowaniem z przelotem, czy jak to się mówi w slangu z przesmarowaniem pasa lądowania. A mimo wszystko wyrósł na asa myśliwskiego. Jak się człowiek uczy latać czy to szybowcem, czy samolotem to w grupie uczniów-pilotów mniej więcej 95-98 procentom osób na początku wszystko słabo wychodzi w powietrzu nawet jeśli są prymusami egzaminów państwowych z tych przedmiotów, które trzeba zdawać, żeby zacząć uczyć się latać. Owszem, są jednostki wybitne (sam takie znam), które pierwszy raz w życiu dotykają drążka sterowego i natychmiast wszystko im wychodzi i kończą kurs pilotażu przed wszystkimi, nawet po zrealizowaniu trochę mniejszej liczby lotów szkolnych niż mówi o tym system. Ale to są bardzo rzadkie wyjątki. Dlatego niczym się nie przejmować, spokojnie uczyć się latać, nie smucić się wpisami instruktorów w naszych dokumentach ucznia-pilota o tym, że po jakimś locie coś nam źle wyszło. Bardzo dobrze, że film o Brendanie Finucane'ie ukazuje takie sprawy.
  14. Olbrzymi, niezmierzony podziw i szacunek dla takich ludzi. 9 sierpnia (niedziela) o godz. 17 różne NGOsy organizują demonstracje przeciwko nienawiści wobec mniejszości ukraińskiej i ogólnie poparcia dla Ukrainy w wojnie z FR. W Warszawie to będzie na Placu Zamkowym.
  15. Lubię takich gości - „Madziar” właśnie powiedział w wywiadzie, że do końca września spali wszystkie Wildberries.
  16. Dzicz jeszcze nie ćwiczyła podbierania im pieniędzy z kont, a o tym jasno się mówi w kręgach putlera mniej więcej od miesiąca i to dopiero będzie ciekawostka do obserwowania. Bo kasa państwowa na wojnę się skończyła.
  17. Film trzy tygodnie temu wrzucony na YT, więc chętni mogą obejrzeć. AI się wypowiedziała tak: The Shamrock Spitfire to brytyjski dramat biograficzny z 2024 roku w reżyserii Dominica i Iana Higginsów. Film opowiada prawdziwą historię irlandzkiego pilota myśliwskiego Brendana „Paddy'ego” Finucane'a, który w wieku 21 lat został najmłodszym dowódcą skrzydła (Wing Commander) w brytyjskich siłach powietrznych RAF i jednym z najsłynniejszych asów myśliwskich II wojny światowej. Ja nie komentuję, bo to zawsze co kto lubi... ;-)
  18. Na tym podeście na środku odbędzie się uroczysta ustawka szumowiny kibolskiej. Co za prymityw.
  19. Nawierzchnia pod tym samolotem - istny cymes, первый сорт. W związku z tym nie byłbym przekonany, czy to latadło jeszcze użytkowe, czy czekające na złomowanie.
  20. Tekst straszny i porażający. Niestety, jako lodowaty twardy realista na porodówce urodzony obok łóżeczek noworodków-pesymistów całkowicie zgadzam się z tym artykułem. Nie pamiętam już czy rok temu, czy dwa, pisałem w tych wątkach wojny na Ukrainie, że kiedyś dzieci tutejszych forumowiczów przejmą po nas prowadzenie tych wątków.
  21. Załużny kontynuuje. Już wiemy od niego, że NATO kieruje się doktrynami z II wojny światowej. Teraz jego kolejne przemyślenia: Całość
  22. Tylko kwestia czasu, kiedy u nas będzie to samo. Do tego, co dziś napisałem dla Beaviso dodałbym wirówkę służb dla każdego, kto ma w Polsce licencję pilota. Skalik (tfu!) pierwszy. Ile to roboty, żeby z byle Cessny czy Pipera wypuścić drona FPV (ma stabilizację żyroskopową, więc nic go nie sponiewiera przy wypuszczaniu), a dalej wiadomo... do celu.
  23. Są. Identyczne. Wręcz parę dni temu był o tym materiał, że będzie za to sądzony jeden z ukraińskich dowódców polowych, tylko za dużo przyswajam dziennie tych informacji z tej wojny i nie pamiętam, czy to był materiał pisany, czy podcastowy. Tego samego się obawiam. Świat dziczeje. Gdy przeprowadzałem wywiady z maczkowymi weteranami 1. DPanc to wszyscy mówili, że dowódcy mieli stosunek ojcowski do swoich żołnierzy i nie było żadnej przemocy, żadnego antysemityzmu itp. A dziś? Wystarczy popatrzeć, co filmy zrobiły z ludzi, do jakiego zdziczenia doprowadziły. W pierwszym odcinku „Świętego” przestępca jest lekko spoliczkowany i kwiczy pod ciężarem swojej winy. W środku serialu „Święty” wali już po mordach na całego, a na finał serialu już się tam strzela do ludzi. Dziś w „kinie akcji” mózgi chlapią po ścianach, a ludzkość żre do tego kolacje. Właśnie dlatego obawiam się powyższego.
  24. Mariusz Cielma napisał: Ano w głowie się nie mieści. I dziwić się, że już ani media, ani pierwsi wojskowi nerwowo nie wytrzymują tego, co się dzieje w tym kraju z rozmoczonej ligniny? Mariusz Cielma nie napisał jednej rzeczy, to ja dopiszę. Podczas II wojny światowej w USA zamknięto przestrzeń powietrzną dla GA (lotnictwa ogólnego). Wkurz był z tego powodu potworny oczywiście. W czasopismach lotniczych wściekano się na wojsko, że nawet szybowcom zakazano latania i że przez to zamordowano cały proces cywilnego szkolenia lotniczego. Po co to zrobiono? Żeby pilotom myśliwskim z systemu obrony powietrznej Stanów Zjednoczonych dać całkowicie klarowną sytuację, czyste pole obserwacji i całkowicie pewny stan prawny. Ponieważ spodziewano się, że Japończycy mogą odpalić jakiś numer na bazie np. samolotu wykatapultowanego ze statku albo z okrętu podwodnego to pilotom myśliwców USAAF dano luksusowe środowisko pracy, żeby nie tracić cennego czasu na rozbudowaną korespondencję radiową, na procedury podlatywania do intruza i identyfikowania go itp. Sprawa miała być prosta - jest USA jako „no-fly-zone” dla GA i do widzenia. Kto w strefie się znalazł, a nie powinno go tam być ten miałby bliskie spotkanie IV stopnia z kalibrem .50 w ilości zabójczej. Mimo, że to była II wojna i nie epoka radarów OPL to czy to się czymś różni od obecnej sytuacji Polski? Niczym się nie różni. Tylko że polska polityczno-wojskowa bałwaneria nic z tym nie zrobi, bo trzeba by się narobić, zmodyfikować polskie prawo, a dodatkowo branża sutenerska może nowego prawa nie podpisać. Dlaczego? Bo nie. A powinno być mniej więcej tak: 1. Wszystko od 22 południka na wschód powinno być w Polsce „no-fly-zone” w godzinach od 21 jednego dnia do 7 dnia następnego dla wszystkich - od airlinerów po GA plus inne wynalazki typu samoloty rządowe innych państw, transportowe innych państw itp. Tylko śmigłowce LPR powinny mieć specjalne transpondery czytelne dla Centrum Operacji Powietrznych. Państwu z Aeroklubów Suwalskiego, Białostockiego, Lubelskiego i Rzeszowskiego jak się nie podoba to trudno; jest prawie wojna i tak musi być. Są jeszcze - oprócz tych czterech - 33 inne aerokluby w Polsce i tam można ćwiczyć nocne IFR, a w strefie na wschód od 22 południka już nie, a w każdym razie nie przed końcem wojny na Ukrainie. A warunki do srebrnych i złotych odznak szybowcowych możecie sobie robić w godzinach dozwolonych (ale też do czasu, gdyby prawo trzeba było ponownie nowelizować, bo ŚNP zaczęłyby u nas latać także w świetle dziennym). 2. Zważywszy, że Ch-55 doleciał nam już pod Bydgoszcz to wszystko w Polsce między południkami 19 a 22 powinno mieć come back do prawa lotniczego z PRL, gdy cywilna przestrzeń powietrzna była tylko z nazwy, a de facto była pod całkowitą kontrolą i zarządem wojska. Niby normalnie można było latać cywilnymi statkami powietrznymi przez całą dobę, ale „jak coś” to w sekundę to się zmieniało. I mój przykład z PRL jest idealny: robiłem warunek do srebrnej odznaki szybowcowej, termika była taka boska, że ten warunek sam by się zrobił bez mojej roboty nawet gdybym usnął i nagle wrzask przez radio „Natychmiast do lądowania, od razu, naprawdę natychmiast!”. Wylądowałem. Ale nie to, że tylko ja. Tak samo z olbrzymiej strefy ściągnięto w jakimś trybie alarmowym kupę latających ludzi. Co się okazało? W miejscu mojego lądowania 1,5 godziny później wylądowała Mi-dwójka z jakimś elwupowskim majorzyną z teczką. I to był powód tego żałosnego alarmu. Bo w tej teczce to na pewno była korekta planów UW polskiego ataku na Holandię (prędzej flaszkę by się tam dało znaleźć). Dziś można się z tego śmiać, niemniej w przełożeniu na stan dzisiejszy taki PRLowski mechanizm byłby idealny: Zakładamy, że jest biały dzień, latamy w strefie między 19 a 22 południkiem, pilotujemy coś cywilnego z gatunku GA. Nagle naszą wschodnią granicę przekracza ruski dron lub cruise. I w tym momencie powinno być tak, że nie ma zmiłuj - przez radio zamordyzm (dziś pozytywny) jak z PRL i nakaz natychmiastowego lądowania dla wszystkich z GA, żeby nasi z F-16/F-35 mieli czysty obraz sytuacji. Tak powinno być. A będzie? Nigdy w tym państwie z rozmoczonej ligniny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie