Erih
Użytkownik forum-
Zawartość
6 612 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
32
Zawartość dodana przez Erih
-
Stalowe łuski 2 cm czyszczenie bez zniszczenia lakieru.
temat odpowiedział Erih → na Kenos → Konserwacja
Landszaft, mój kolega z pracy w zeszłym tygodniu odbierał tak ze dwie setki tego dobra (w pełni sprawnych spłonek) i robił to na 100% na legalu. Po prostu ma pozwolenie i bawi się w samodzielną elaborację. Pozwolenie na broń wymaga dziś mniej starań i środków niż prawo jazdy. Dwa, jeżeli spłonka nawet jest niezbita, ale nie zawiera mat.wyb. to oskarżenie leży. Oczywiście będzie ekspertyza, biegły walnie gwoździem w spłonkę... i wyda opinię że nie udało się zainicjować detonacji. Tak więc w/w przedmiot nie jest amunicją w/g ustawy. PS Oczywiście korowody prawnicze i tak gwarantowane. -
Landszaft, piszemy o 2 różnych sytuacjach. To co oglądałeś to jest remont połączony z modernizacją. I to Amerykanie oczywiście robią. Ale też składają nówki-sztuki. I tak, posiadają zapas kadłubów na tą okoliczność wyprodukowanych. Taniej im było natrzaskać tego od razu więcej po czym zdemontować linię produkcyjną, niż utrzymywać takową przy produkcji niewielkiej ilości. Ale nawet maszyny trafiające do modernizacji są najpierw segregowane i sprawdzane, i jakiś procent nie jest kierowany do dalszych prac. Przy czym są to maszyny które cały czas albo służyły, albo były przechowywane w kulturalnych warunkach. W każdym wypadku o nie dbano. I tu nie ma porównania do tego co masz w Rosji, gdzie o maszyny odstawione na składy nikt nie dbał. A odstawione zostały najpóźniej w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, większość dużo wcześniej. I druga sprawa: USA nie mają z remontami maszyn problemu również z tego powodu, że nie utraciły żadnych kluczowych technologii. Tymczasem Rosja nie ma całego potencjału byłego ZSRR. Część tamtego przemysłu ciężkiego zwyczajnie pozostało w byłych republikach. W tym duża część na obecnej Ukrainie.
-
Fejk? "Poproszono o zrozumienie: Bank Centralny Federacji Rosyjskiej ogłosił zamrożenie depozytów Rosjan Jeżeli to nie pierwszy kwietnia, to początek końca. Głubinka kasy w banku nie trzyma (bo jej nie ma).
-
Czołg nie nadający się do remontu to taki, którego jedyna droga na pole walki prowadzi przez piec hutniczy. W przypadku Abramsów, procedura remontu odtworzeniowego jest prosta - naprodukowali skorup na zapas, składują je gdzieś (pewnie na pustyni) dobrze zakonserwowane, więc w razie potrzeby czyszczą te skorupy, wyposażają i maja praktycznie nowy czołg - to było przewidziane już na etapie projektowania. W przypadku czołgów poradzieckich tak to nie działa. One były składowane jako całość, w dodatku do szybkiego uruchomienia w razie potrzeby. Przy czym należy pamiętać że były składowane w klimacie kontynentalnym wilgotnym, nie na pustyni. I przez ponad trzydzieści lat nikt o nie nie dbał. Tak więc wnętrzności są od stanu kiepskiego do zupełnego rozpadu. Wszystko trzeba wstawiać nowe. Części układu jezdnego - trzeba w większości dawać nowe. A produkcja zaspokoić ma głównie bieżące potrzeby. I wreszcie same skorupy - korozja tak posunięta, że w zasadzie tylko podzielić na części pierwsze i... W dodatku brak części zamiennych - to co było w magazynach zgniło, albo zostało rozkradzione, albo już dawno straszy na Ukrainie. Części do starszych wersji (T-72 z 1980 to trochę inny czołg niż ten z 2020) może zwyczajnie nie być w produkcji. To nie jest tak jak z czołgami muzealnymi, że można się bawić w jednostkowe dorabianie brakujących elementów. Ja widziałem te poradzieckie składy - trzydzieści lat temu. Jeżeli wówczas na niektórych sztukach rosły brzózki grubości męskiego ramienia, to dziś te czołgi są tylko numerami w ewidencji.
-
150 tyś młodych mężczyzn wyjętych z gospodarki, w dodatku z gospodarki opartej wciąż w dużym stopniu na pracy mięśni. PS Pytanie jaki % da się skłonić do podpisania kontraktu...
-
Giełdy narciarskie to był obieg wtórny tego co nabywano w Baltonie/gieweksach/pewexach oraz rodzimych sklepach sportowych. Masowy import używek z Zachodu to końcówka lat osiemdziesiątych, a to już inna epoka. PS Trzeba też brać pod uwagę, że inaczej mogło to wyglądać np w Warszawie, gdzie nawet w drugiej połowie lat siedemdziesiątych mógł istnieć jakiś rynek sprzętu sprowadzanego prywatnie, a inaczej w Katowicach, gdzie silna pozycję na rynku używek miał sprzęt ze sklepów górniczych.
-
WP powinno już wczoraj kupić od Ukraińców ten patent a najdalej pojutrze mieć zapas co najmniej kilkuset takich modułów do podwieszana pod rodzime latadła. I zapas amunicji do nich. Tylko o czym ja tu piszę - nasze wojsko z trudem uświadamia sobie potrzebę posiadania komponentu dronowego jako takiego...
-
Z Zachodu nie przyjeżdżały używki tylko nówki-sztuki w ramach Pewexu/Baltony/Giewexu. Gdzieś w domu rodzinnym leżą jeszcze moje buty dziecinne, tak jak pisałeś - skóra, dołem sznurówki, cholewki na klamry. Produkcja krajowa.W tym samym czasie rodzice śmigali w plastikach, w pełni na klamrach. Krajowa produkcja, czy były to Tatry czy Kasprowy raczej nie sprawdzę. W każdym bądź razie- lata siedemdziesiąte. W tamtej epoce nie zmieniało się sprzętu co sezon...
-
Być może tak było, ale jak pamiętam to równocześnie występowały (w produkcji PRL!) klamry różniące się znacząco kształtem i rozmiarem. A co dopiero u różnych zachodnich producentów - a sprzed narciarski z Zachodu do nas trafiał już od lat siedemdziesiątych.
-
Pokazałeś dosyć ekstremalny przykład, ale generalnie rosyjska prowincja wygląda jak Polska z roku bo ja wiem...1997? Tak zaraz po powodzi, w środku załamania. Czyli gdzieniegdzie jest pięknie, kolorowo, nowocześnie, a reszta się zwyczajnie wali.
-
Podobne spotykałem od lat 70tych XX wieku praktycznie do współczesności, nie wykluczam że były używane wcześniej - ale jakoś bardzo stare to-to nie jest. Raczej współczesny śmieć.
-
Część klamry (zapięcia) z buta narciarskiego.
-
Popieram. Niech się podcierają akcjami Tesli.
-
Właśnie zamówiłem sobie mapę Ukrainy imć Beauplana z pierwszej połowy XVII wieku.
-
Może Arabów na to stać, tylko po co skoro wystarczy podwieszany zasobnik z czymś szybkostrzelnym? A zamiast drogiego w zakupie i eksploatacji Apahe jakieś niedrogie dwuosobowe latadełko.
-
Pytanie laika w tematach lotniczych: a jak taki niski pułap lotu wpłynie na zasięg przenoszonych przez nie rakiet? Bo coś mi się o uszy obiło, że cały myk z rakietami powietrze-ziemia polega na tym że startują one z wysokiego pułapu, więc nie tracą energii na wznoszenie się.
-
Proszę o pomoc z identyfikacją nakryć głowy
pytanie odpowiedział Erih → na kijeczek94 → Identyfikacja (bez numizmatów)
Absolutnie nie. -
Proszę o pomoc z identyfikacją nakryć głowy
pytanie odpowiedział Erih → na kijeczek94 → Identyfikacja (bez numizmatów)
Są sklepy z ciuchami vintage, w takim bym pytał. -
Bransoleta (?) i ciężki metalowy blok
pytanie odpowiedział Erih → na glock91 → Identyfikacja (bez numizmatów)
Metalowe elementy w piecach kaflowych występowały jak najbardziej. Takiego w formie pierścienia nie kojarzę, ale też nie wykluczam. Musiałbym posprawdzać w domu rodzinnym czy takie elementy stosowano. -
Jak na moje oko, zapięcie od czegoś, a dokładnie jego połowa. Może być od sakwy, może od damskiej torebki. Albo tak jak Karpik napisał - książka, szkatułka
-
Skoro USA utraciło na długo wiarygodność sojuszniczą, to idea zbudowania własnego europejskiego sojuszu wojskowego sama się narzuca. Jeżeli Turcja chce się przyłączyć, to proszę bardzo, zapewne wpłynie też na swoich sojuszników w Azji Centralnej. Chiny pewnie będą po cichu kibicować - im jest potrzebna słaba Rosja. Potencjał w Europie jest, Trump właśnie nią wstrząsnął. Na ZSRR Europa była za cienka, ale obecna Rosja to może i wielki obszarowo, ale gospodarczo cieniutki kraik. Tak przy okazji, niech typ o mentalności koniokrada nie liczy na jakiekolwiek wsparcie Europy w następnej awanturze na Bliskim Wschodzie.
-
Na moje oko blaszka nie była celem ostrzału, tylko jakimś mocowaniem, które zostało siłowo zerwane.
-
Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. I jeszcze jedno: Point de reveries, messieurs!
-
No to nie męcz duszy, napisz jak to widzisz jako praktyk. Ja przepracowałem kilka wakacji w rodzinnej kaflarni i tak na oko datowałbym ten fragment na lokalny wyrób z drugiej połowy XIX - pocz XX wieku. Jakość faktycznie kiepska.
-
Fabrykę powinniśmy postawić, ale jak na razie nie ma potrzeby produkować aż takich ilości. Trochę na magazyn, żeby w niedalekiej przyszłości móc ich użyć w nagłej potrzebie, trochę do szkolenia i więcej na sprzedaż (np na Ukrainę, po to choćby żeby zebrać doświadczenia i doskonalić produkt). To jest młoda, dynamicznie rozwijająca się broń, trzeba mieć potencjał produkcyjny, natomiast nie ma sensu zawalać magazynów czymś co dziś jest akurat, a w razie potrzeby okaże się bezużyteczne. Ważniejsza jest technologia prochów wielobazowych do produkcji amunicji, powinniśmy iść w tym kierunku, plus właśnie opracowanie amunicji dla dronów, takiej siakiej, owakiej, tak żeby w razie potrzeby móc uzbroić cokolwiek co lata w ładunek zdolny urwać agresorowi klejnoty, najlepiej razem z pustym łbem, w wariancie ciężkim rozwalić/podpalić wrogi czołg/BWP, w wariancie szybkim podlecieć do wrogiego latadła i zrobić mu kuku. No jeszcze wariant myśliwski z bezodrzutową śrutówką na pokładzie do likwidacji maszyn obserwacyjnych. Nośniki albo się zrobi albo kupi - ważne żeby posiadać też technologię sterowania możliwie odporną na rosyjskie WRE.
