Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

  • 2 weeks later...
Napisano

— Na początku zaczęliśmy te szczepionki przekazywać lub sprzedawać tym krajom, które nie miały dostępu w pierwszej kolejności. Udało nam się oddać bądź sprzedać blisko 30 mln tych preparatów. Sytuacja epidemiczna na świecie jest o tyle lepsza, że już nie ma takiego zapotrzebowania — mówił minister.

Jak przekazał Niedzielski, Polska wystąpiła do Komisji Europejskiej oraz producentów szczepionek, aby planowane dostawy rozłożyć w czasie. — Chcieliśmy rozłożyć te dostawy na 10 lat i płacić wtedy, kiedy otrzymamy szczepionki. Niestety, spotkaliśmy się z kompletnym brakiem elastyczności po stronie producentów — przekazał Niedzielski.

Szef resortu zdrowia potwierdził, że kontrakty na szczepionki to "poważne obciążenie finansowe". — Mamy teraz napięcia finansowe związane z napływem uchodźców. Czujemy, że w skali Unii Europejskiej mamy prawo do oczekiwania, że specjalne instrumenty, które będą nam dawały większą elastyczność, chociażby w takich kontraktach, będą dla nas projektowane — podkreślił Niedzielski.

— Pod koniec zeszłego tygodnia skorzystaliśmy z klauzuli siły wyższej. Poinformowaliśmy zarówno Komisję Europejską, jak i głównego producenta szczepionek, że odmawiamy przyjmowania szczepionek w tej chwili, odmawiamy wykonywania płatności — poinformował minister.

Zdaniem Adama Niedzielskiego, konsekwencją tej sytuacji jest konflikt prawny, który "już ma miejsce". Jak sprecyzował, rozmowy ministerstwa toczą się już z Pfizerem. — Jeżeli nie będziemy widzieli elastyczności po drugiej stronie, będziemy musieli używać najbardziej surowych instrumentów prawnych — zaznaczył.

 

 

PS Za Andrzejem I., właścicielem f-y E&K wystawiono kilkanaście dni temu list gończy. Choć wcześniej E&K przedstawiła ofertę zakupu respiratorów i uzyskała pozytywną rekomendację CBA....

Napisano

Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" ujawniła szczegóły tego zawiadomienia. Doniesienie NIK nie dotyczy zakupu respiratorów od firmy E&K z Lublina, której właścicielem był Andrzej I., w przeszłości zamieszany w nielegalny handel bronią. Według "Gazety Wyborczej", chodzi o chińskie aparaty JIXI-H-100A kupione przez resort zdrowia na początku epidemii od państwowego koncernu KGHM.

"Z listy zakupów covidowych, którą przedstawiło wówczas Ministerstwo Zdrowia, wynikało, że były to pierwsze aparaty kupione przez resort" - pisze "Gazeta Wyborcza".

KGHM sprzedał Ministerstwu Zdrowia aparaty po cenie ponad dziesięciokrotnie wyższej niż cena producenta. Resort zapłacił za 30 respiratorów 3 mln 564 tys. zł, czyli prawie po 119 tys. zł za sztukę. Według "Gazety Wyborczej", producent Jiuxin Medical Technology Co. oferował te same respiratory za niecałe 10 tys. zł.

NIK: Respiratory nie nadawały się do użytku

Najwyższa Izba Kontroli miała ustalić dodatkowo, że chińskie maszyny w ogóle nie nadawały się do użytku. Nie miały certyfikatów CE, co oznacza, że nie były dopuszczone do obrotu na terenie Unii Europejskiej. 

"Nie miały też instrukcji po polsku, paszportów technicznych wymaganych przy dopuszczeniu do użytku jakiegokolwiek sprzętu medycznego ani nawet oznaczeń producenta na tabliczkach znamionowych. W dodatku na wyposażeniu aparaty miały przeterminowane czujniki tlenu - ich przydatność skończyła się w marcu 2019 r." - czytamy na stronie "Gazety Wyborczej" 

KGHM sprzedała respiratory Ministerstwu Zdrowia w kwietniu 2020 roku. Nie zawarto umowy z koncernem, spółka wystawiła resortowi jedynie fakturę. O zakup respiratorów wnioskował departament ratownictwa medycznego i obronności Ministerstwa Zdrowia.

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
Napisano

Kierownictwo Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych zarejestrowało "polski lek na koronawirusa" w zaledwie jeden dzień, bez solidnych badań medycznych - wynika z najnowszej kontroli NIK

Kontrolerzy napisali, że według kierownictwa szpitali zgon dwóch pacjentów mógł mieć związek z leczeniem tym specyfikiem. Efektem kontroli są również dwa zawiadomienia do prokuratury dotyczące prezesa urzędu, Grzegorza Cessaka.

Jak wynika z kontroli NIK, wniosek o dodanie "nowego wskazania terapeutycznego" dla Arechinu producent złożył w wyspecjalizowanym Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych 12 marca 2020 roku, czyli osiem dni od wykrycia pierwszego przypadku COVID-19 w Polsce.

Do wniosku załączona była opinia jednego eksperta, który stworzył tak zwany "przegląd kliniczny", czyli opis tego, co wtedy świat nauki wiedział o działaniu leku przy leczeniu koronawirusa.

Producent "zwrócił się z prośbą o priorytetowe potraktowanie sprawy z uwagi na sytuację w kraju i za granicą, wywołaną przez wirus SARS-CoV-2" - napisali NIK-owcy. Ustalili, że już nazajutrz - czyli 13 marca - dokumenty trafiły z urzędu do eksperta zewnętrznego. Ten swoją opinię wydał tego samego dnia. 

"Na tej podstawie, w tym samym dniu tj. 13 marca 2020 roku, wiceprezes do spraw produktów leczniczych podpisał zawiadomienie o przyjęciu przez prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych zmiany wnioskowanej przez podmiot odpowiedzialny" - to cytat z raportu NIK. Czyli Arechin oficjalnie został uznany za lek wspomagający dla chorych zakażonych koronawirusem.

Autorem "przeglądu klinicznego", przedstawionego w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, który powstał na podstawie 103 publikacji, jest niewymieniony w raporcie z nazwiska lekarz chorób wewnętrznych, zarazem wykładowca z Lubelskiego Uniwersytetu Medycznego. Ekspert przywołał zaledwie jedno badanie kliniczne na próbie 100 chorych, którym podawano chlorochinę w Chinach. Sam oparł się jednak nie bezpośrednio na wynikach tego badania, a na dwóch publikacjach naukowych, które je omawiały.

Jednak w ocenie NIK przywoływane badanie było prowadzone na małej próbie chorych, jego wyniki zaś były wstępne. NIK-owcy wytknęli, że nawet w jednej z przywoływanych przez eksperta publikacji autorzy dostrzegali niebezpieczeństwa przy leczeniu chlorochiną. 

Autorzy napisali, że granica między dawką terapeutyczną a trującą jest niewielka i zatrucie chlorochiną było związane z zaburzeniami pracy serca, które mogą zagrażać życiu pacjentów (...) pisząc o wynikach leczenia wspomnianej grupy 100 pacjentów, autorzy ostrzegali, że należy ostrożnie wyciągać wnioski na temat skuteczności chlorochiny w leczeniu chorób wirusowych, ponieważ nie opublikowano żadnych danych, które uzasadniałyby informacje o skuteczności leczenia tych pacjentów" - to zauważyli w swoim raporcie NIK-owcy. 

Zastrzeżenia innej rządowej agencji

Co ciekawe, takie same wątpliwości, jak inspektorzy NIK, miała Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Gdy w kwietniu 2020 roku przedstawiła lekarzom swoje zalecenia dotyczące leczenia COVID-19, wprost odradzała stosowanie chlorochiny.

"Wobec braku potwierdzonych danych o skuteczności, nie zaleca się rutynowego stosowania (leków opartych na tej substancji -red.), ograniczając ich użycie do badania klinicznego."

[...]

https://tvn24.pl/polska/arechin-polski-lek-na-koronawirusa-w-raporcie-nik-ekspresowa-rejestracja-dwa-zawiadomienia-do-prokuratury-5731497

Napisano

Fabryka maseczek niczego nie wyprodukowała. Teraz się zamyka

Agencja Rozwoju Przemysłu na początku pandemii koronawirusa zapowiedziała realizację programu „Polskie Szwalnie”. Jednym z jej elementów miało być stworzenie fabryki maseczek w Stalowej Woli. Ostatecznie nie wyprodukowała ona jednak żadnej sztuki, a kilka dni temu wywieziono z niej ostatnie maszyny.

Niecały miesiąc po zamrożeniu w marcu 2020 roku polskiej gospodarki, prezydent Andrzej Duda wraz z ówczesną minister rozwoju Jadwigą Emilewicz ogłosił projekt „Polskie Szwalnie”, mający być odpowiedzią na zapotrzebowanie dotyczące maseczek rzekomo chroniących przed transmisją koronawirusa.

Zapowiedziom towarzyszyły spoty zapewniające o wyprodukowaniu do końca czerwca 2020 roku blisko 100 milionów maseczek. Poza tym realizacji „Polskich Szwalni” miało towarzyszyć utworzenie fabryki Stalowej Woli. Informację tę potwierdzał prezydent miasta Lucjusz Nadbereżny z Prawa i Sprawiedliwości.

Odpowiedzialność za realizację projektu spadła na Agencję Rozwoju Przemysłu, pod egidą której miano produkować nawet 30 milionów maseczek miesięcznie. Budynek fabryki został nawet specjalnie otworzony przez prezydenta, ale po kilku miesiącach o nowym pomyśle rządzących zaczęło być cicho.

Dwa lata od tamtych deklaracji wiadomo już, że fabryka nie wyprodukowała żadnej maseczki. Ustawiono w niej jedynie dziewięć linii produkcyjnych, które parę dni temu miały zostać wywiezione do Radomia.

Gazeta „Echo Dnia” zwraca uwagę na zachowanie prezydenta Stalowej Woli, popadającego w irytację przy okazji pytań o realizację tej inwestycji. Nadbereżny podczas niedawnej sesji rady miasta, gdy ponownie przypomniano o tej sprawie, zarzucił opozycyjnym radnym „uparcie się na zafiksowanym, TVN-owskim przekazie”.

http://autonom.pl/fabryka-maseczek-niczego-nie-wyprodukowala-teraz-sie-zamyka/

Napisano
20 minut temu, Czlowieksniegu napisał:

Fabryka maseczek niczego nie wyprodukowała. Teraz się zamyka

Agencja Rozwoju Przemysłu na początku pandemii koronawirusa zapowiedziała realizację programu „Polskie Szwalnie”. Jednym z jej elementów miało być stworzenie fabryki maseczek w Stalowej Woli. Ostatecznie nie wyprodukowała ona jednak żadnej sztuki, a kilka dni temu wywieziono z niej ostatnie maszyny.

Niecały miesiąc po zamrożeniu w marcu 2020 roku polskiej gospodarki, prezydent Andrzej Duda wraz z ówczesną minister rozwoju Jadwigą Emilewicz ogłosił projekt „Polskie Szwalnie”, mający być odpowiedzią na zapotrzebowanie dotyczące maseczek rzekomo chroniących przed transmisją koronawirusa.

Zapowiedziom towarzyszyły spoty zapewniające o wyprodukowaniu do końca czerwca 2020 roku blisko 100 milionów maseczek. Poza tym realizacji „Polskich Szwalni” miało towarzyszyć utworzenie fabryki Stalowej Woli. Informację tę potwierdzał prezydent miasta Lucjusz Nadbereżny z Prawa i Sprawiedliwości.

Odpowiedzialność za realizację projektu spadła na Agencję Rozwoju Przemysłu, pod egidą której miano produkować nawet 30 milionów maseczek miesięcznie. Budynek fabryki został nawet specjalnie otworzony przez prezydenta, ale po kilku miesiącach o nowym pomyśle rządzących zaczęło być cicho.

Dwa lata od tamtych deklaracji wiadomo już, że fabryka nie wyprodukowała żadnej maseczki. Ustawiono w niej jedynie dziewięć linii produkcyjnych, które parę dni temu miały zostać wywiezione do Radomia.

Gazeta „Echo Dnia” zwraca uwagę na zachowanie prezydenta Stalowej Woli, popadającego w irytację przy okazji pytań o realizację tej inwestycji. Nadbereżny podczas niedawnej sesji rady miasta, gdy ponownie przypomniano o tej sprawie, zarzucił opozycyjnym radnym „uparcie się na zafiksowanym, TVN-owskim przekazie”.

http://autonom.pl/fabryka-maseczek-niczego-nie-wyprodukowala-teraz-sie-zamyka/

Popadasz w defetyzm, bo teraz będą tam produkować samochody elektryczne, rakiety hipersoniczne i medaliki z pewnym świętym, który zasłynął z tego, że chronił tych mniej świętych. Oczywiście, tak przy okazji wytną kilkaset ha lasów.

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
Napisano

- Przygotowujemy się na scenariusz hospitalizacji 30 tysięcy chorych - poinformował Adam Niedzielski cytowany przez polsatnews za PAP We wrześniu uruchomiona ma zostać możliwość szczepień drugą dawką przypominającą, żeby chronić się przed COVID-19.

Napisano
12 minut temu, Czlowieksniegu napisał:

- Przygotowujemy się na scenariusz hospitalizacji 30 tysięcy chorych - poinformował Adam Niedzielski cytowany przez polsatnews za PAP We wrześniu uruchomiona ma zostać możliwość szczepień drugą dawką przypominającą, żeby chronić się przed COVID-19.

Koniec.....powiadasz?

A producenci szczepionek ...

Potrzymaj mi piwo i pacz...

Napisano

W Polsce jest obecnie jeden z najwyższych od początku pandemii wskaźników R określających skalę reprodukcji koronawirusa - powiedział na konferencji prasowej w piątek minister zdrowia Adam Niedzielski. Zaznaczył, że w szpitalach przebywa obecnie około 450 chorych. - Roboczo przyjęliśmy, że poniżej pięciu tysięcy hospitalizacji w skali kraju nie będą podejmowane żadne kroki restrykcyjne - przekazał.

Napisano

Dysponujemy niepotwierdzoną informacją o śmierci Andrzeja I. Z tego względu podjęto działania służące urzędowemu stwierdzeniu tej okoliczności

przekazał nam prokurator Blajerski.

Według nieoficjalnych informacji ta "niepotwierdzona informacja" to akt zgonu wystawiony w stolicy Albanii - Tiranie. Jednak ciało dotąd nie zostało przetransportowane do Polski.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie