Czlowieksniegu Napisano 21 Lipiec 2019 Napisano 21 Lipiec 2019 W najbliższych dniach zostanie najprawdopodobniej podpisana umowa na remonty i modyfikację czołgów T-72, należących do Sił Zbrojnych RP – dowiedział się nieoficjalnie Defence24.pl. Czołgi otrzymają nowy sprzęt łączności i środki obserwacyjne, zostaną też przywrócone do pełnej sprawności. Z nieoficjalnych informacji Defence24.pl wynika, że umowa na remonty wraz z modyfikacją czołgów T-72 zostanie przypuszczalnie podpisana na początku przyszłego tygodnia. Jej wartość może wynieść około 1,5 mld złotych lub nieco więcej. Prace będą realizowane w gliwickich zakładach Bumar-Łabędy, w programie będą też uczestniczyć inne spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Założeniem jest przywrócenie czołgów do pełnej sprawności, jak i ich modyfikacja. Kilka tygodni temu, w odpowiedzi na pytania Defence24.pl, rzecznik Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych stwierdził, że „Modyfikacje czołgu dotyczyć będą systemu łączności oraz przyrządów obserwacyjno-celowniczych i obserwacyjnych. W systemie łączności mają znaleźć zastosowanie środki łączności cyfrowej, natomiast modyfikacja przyrządów optycznych ma na celu wyposażenie czołgu w przyrządy pasywne.”. Dokładny zakres modyfikacji systemów optoelektronicznych nie jest szerzej znany. Wiadomo jednak że jeden z wariantów oferty przygotowanej przez PCO obejmował dostarczenie pasywnych przyrządów kierowcy i dowódcy oraz kamery termowizyjnej KLW-1 Asteria dla działonowego. IWSZ podał też, że nie planuje się na razie instalacji systemu ostrzegania o opromieniowaniu wiązką laserową Obra, zdalnie sterowanego modułu uzbrojenia czy pancerza reaktywnego. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że w wypadku podjęcia przez Zamawiającego stosownej decyzji, możliwe będzie wprowadzenie do modyfikowanych czołgów dodatkowych zdolności, co będzie o tyle łatwiejsze, że zostaną one przywrócone do pełnej sprawności. Ministerstwo Obrony Narodowej informowało w marcu br., że po analizie ekonomicznej podjęło decyzję o przeprowadzeniu remontu z modyfikacją czołgów. „Wybrane rozwiązanie pozwala na uzyskanie najlepszej relacji koszt – efekt, nie zapominając o tym, że stanowi ono opcję przejściową (pomostową) do czasu pozyskania nowego czołgu (...). Należy również zaznaczyć, że zakres prac został dostosowany do możliwości rodzimego przemysłu obronnego.” – wskazywał MON. Resort podawał, że prace mają być prowadzone w latach 2019-2025. Decyzja o ulepszeniu czołgów T-72 jest następstwem rekomendacji Strategicznego Przeglądu Obronnego. Jeszcze w 2017 roku zakładano, że będą one zmodernizowane, ostatecznie zdecydowano się na remont z modyfikacją. Istotną częścią prowadzonych prac będzie przywrócenie sprawności czołgów, bo jeszcze kilka lat wstecz nakłady na utrzymanie ich gotowości były mocno ograniczane. Wykorzystanie czołgów T-72M1 po remoncie z modyfikacją stanowi rozwiązanie pomostowe i powinno pozwolić na utrzymanie zdolności bojowej do czasu wprowadzenia czołgu nowej generacji. Maszyny te znajdują się obecnie w służbie m.in. w 21. Brygadzie Strzelców Podhalańskich, 34. Brygadzie Kawalerii Pancernej i 20. Brygadzie Zmechanizowanej. https://www.defence24.pl/polskie-t-72-do-modyfikacji-wkrotce-umowa?fbclid=IwAR3Y9r53s7U4O-7oCNFU8GNRDW3NhzAHtXiNf3c6U5TVD2AuYjSjDPHbV8c
magius28 Napisano 22 Lipiec 2019 Napisano 22 Lipiec 2019 18 godzin temu, Czlowieksniegu napisał: Prace będą realizowane w gliwickich zakładach Bumar-Łabędy Ciekawe co oni będą chcieli w te złomy wsadzić, skoro części do T-72 poszły na czarny rynek Swoją drogą, skoro mamy obowiązkowe szkolenia rezerwy, to przecież trzeba starym deklom dać sprzęt, który znają. W PT-91 sam bym się chyba zgubił (w trakcie zaszczytnej służby ojczyźnie widziałem tylko raz i to tylko z zewnątrz), że o Leopardzie już nie wspomnę.
MarekA Napisano 22 Lipiec 2019 Napisano 22 Lipiec 2019 Inspiracja może być Rosja. Tam przywracają do służby T-62. " Dodatkowo w planach jest również przywrócenie T-62M do służby w samej Rosji. Tam czołgi miałyby trafić na wyposażenie Rosgwardii, aby wypełniać funkcję czołgu podstawowego w rosyjskich jednostkach terytorialnych." http://www.konflikty.pl/aktualnosci/wiadomosci/uralwagonzawod-wznowi-produkcje-armat-2a20/
Czlowieksniegu Napisano 22 Lipiec 2019 Autor Napisano 22 Lipiec 2019 Marcin- sprawdź dwie rzeczy. Po pierwsze primo, jakie są podstawowe bolączki T-72 Po drugie promo, co ewentualnie będzie modernizowane. A później wyciągnij wnioski, czy i dlaczego najlepsze są słomiane inwestycje.
Tyr Napisano 22 Lipiec 2019 Napisano 22 Lipiec 2019 https://www.defence24.pl/mon-bedzie-nowa-amunicja-do-twardych-zmiana-planu-na-bazie-spo Teraz decyzja o modernizacji będzie bardziej zrozumiała. Do tego wieża, elektronika i może wyjść całkiem dobry czołg wsparcia.
Czlowieksniegu Napisano 22 Lipiec 2019 Autor Napisano 22 Lipiec 2019 Marcin... " Do tego wieża, elektronika i może wyjść całkiem dobry czołg wsparcia. " Plus cokolwiek, co spowoduje, że bydle będzie w stanie celnie strzelać w ruchu i dostanie 125 mm z nowa amunicją. Czy wszystko powyższe obejmuje modernizacja? Nie, więc o czym my rozmawiamy?
bodziu000000 Napisano 24 Lipiec 2019 Napisano 24 Lipiec 2019 https://www.rp.pl/Wojsko/307249974-Kozubal-Malujemy-orzeszki-klepiemy-czolgi.html
les05 Napisano 24 Lipiec 2019 Napisano 24 Lipiec 2019 Gdyby dodali do każdego T-72 po kilka Spików, to taka modernizacja miała by sens, a tak to będzie tylko pudrowanie trupa.
Tyr Napisano 24 Lipiec 2019 Napisano 24 Lipiec 2019 "Pewne jest, że najbardziej zyskają na nim pracownicy firmy – potencjalni wyborcy w jesiennym wyścigu o miejsca w parlamencie." no to widać pod jaką tezę pismak pisze... 1000 ludzia. Nie wiadomo zbytnio co będzie robione ale teza podjęta z góry na nie. Czyli co, na żyletki, bo żeby sprzedać też by trzeba by troszkę podpicować? Czy w ogóle są jeszcze chętni i czy nie ma na taki handel embarga na tych chętnych i czy warta skórka za wyprawkę? Większość to chyba tzw konserwy na wypadek wojny więc odpadną koszty remontu.
bodziu000000 Napisano 26 Lipiec 2019 Napisano 26 Lipiec 2019 https://wiadomosci.wp.pl/burza-wokol-czolgow-t-72-za-175-mld-zl-wyklepia-i-odmaluja-takie-skorupy-6406363452708993a https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1801720,1,mon-chce-modernizowac-stare-czolgi-jaki-w-tym-sens.read
Czlowieksniegu Napisano 29 Lipiec 2019 Autor Napisano 29 Lipiec 2019 Marcin- ktoś do Ciebie, na wypadek, gdybyś mojego wpisu nie zauważył http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24818967,maja-bezuzyteczna-amunicje-i-rosyjskiego-czolgu-nie-ugryza.html#s=BoxOpMT
Erih Napisano 29 Lipiec 2019 Napisano 29 Lipiec 2019 No cóż. Głęboka modernizacja T-72 ma sens. Chyba nawet większy niż pozyskanie np kolejnych Leo. A zamiast tego, za niewiele mniejsze pieniądze, mamy malowanie. No może jeszcze na smar styknie.
Tyr Napisano 29 Lipiec 2019 Napisano 29 Lipiec 2019 No chyba, że tak https://www.defence24.pl/mspo-2017-niewidzialny-leopard-z-poznania
Tyr Napisano 29 Lipiec 2019 Napisano 29 Lipiec 2019 I o produkcji nowoczesnej amunicji już pisałem...
Czlowieksniegu Napisano 29 Lipiec 2019 Autor Napisano 29 Lipiec 2019 Tyr- i co z tej nowej amunicji ma wynikać? Będą nią rzucać, czy z procy, w razie, tfu tfu, W?
toska Napisano 29 Sierpień 2019 Napisano 29 Sierpień 2019 Taki eleboracik.... na współczesnym polu walki, podobnie jak innych złożonych systemów uzbrojenia, decyduje wiele czynników. Jednym z kluczowych jest uzbrojenie, oczywiście rozpatrywane jako system systemów, którego elementami są: przyrządy celowniczo-obserwacyjne, system kierowania ogniem, armata wraz z układami stabilizacji i napędami, wreszcie amunicja. Zaniedbanie znaczenia dowolnego z tych elementów może spowodować, że nie uda się dorównać przeciwnikowi, czy uzyskać nad nim przewagi. Z drugiej strony dopiero uwzględnienie wszystkich – nie zapominając o odpowiednim poziomie wyszkolenia załogi – zapewnia osiągnięcie pożądanego efektu. Określając kierunki modernizacji polskich Leopardów 2A4 do standardu 2PL, polskie Ministerstwo Obrony Narodowej prawidłowo zdiagnozowało niezbędne zadania także w sferze szeroko pojmowanego uzbrojenia tych czołgów i bezpośrednio towarzyszących im podsystemów, oczywiście pamiętając o limitach budżetowych całego programu. A zatem wśród mających zostać zrealizowanych w tej sferze przedsięwzięć modernizacyjnych znalazły się: modernizacja przyrządu obserwacyjnego dowódcy PERI R17A1 do wersji PERI R17A3L4 CP (m.in. integracja kamery termowizyjnej PCO KLW‑1 Asteria); modernizacja celownika działonowego EMES15 (jak wyżej); montaż systemu sterowania i monitoringu dla dowódcy CCMS; wprowadzenie balistyk nowych typów amunicji do komputera kierowania ogniem FCC systemu kierowania ogniem; montaż nowych, całkowicie elektrycznych, napędów wieży i armaty oraz układu stabilizacji głównego uzbrojenia EWNA; modernizacja armaty w celu dostosowania jej w pełnym zakresie do strzelania amunicją z pociskiem przeciwpancernym podkalibrowym, stabilizowanym brzechwowo, z oddzielającym się sabotem i smugaczem (APFSDS‑T) DM63, i z pociskiem odłamkowo-burzącym z zapalnikiem programowalnym i smugaczem (HE-FRAG‑T DM11), a także zastosowanie elektronicznego spustu armaty. Efekty trafienia w schron wykonany z worków z piaskiem przez pocisk naboju DM11 przy zapalniku ustawionym na detonację ze zwłoką. W przypadku amunicji DM63 niezbędne jest zmodyfikowanie układu oporopowrotnego ze względu na większy odrzut podczas strzelania taką amunicją – hamulec odrzutu K600 będzie wymieniany na K900, w którym zastosowano niepalną ciecz hydrauliczną, zaś dotychczasowy oporopowrotnik hydropneumatyczny zostanie zastąpiony pneumatycznym. Jeśli chodzi o amunicję DM11, to jej wykorzystanie w pełnym zakresie (wszystkie tryby działania zapalnika programowalnego) związane będzie ze zintegrowaniem z armatą układu programowania elektronicznego zapalnika pocisku ACM (Ammunition-Communication-Module) i jego połączeniem z komputerem systemu kierowania ogniem poprzez dodatkowy blok elektroniczny przy komputerze FCC, dodatkowym pulpitem sterowania będzie dysponował także ładowniczy. Nowa amunicja pilnie poszukiwana Decyzja o uwzględnieniu w ramach pakietu modernizacyjnego także najnowszych typów amunicji do armaty Rheinmetall 120 mm L44 nie może dziwić, ponieważ aktualnie w arsenale Wojska Polskiego nie ma nowoczesnej amunicji bojowej do tej armaty, tj. takiej, której parametry pozwalałaby na skuteczne zwalczanie standardowych czołgów potencjalnego przeciwnika aktualnie znajdujących się w jednostkach (np. T‑90, T‑80BW, T‑80U, T‑72B3 i inne odmiany T‑72B), nie wspominając o wozach nowej generacji (T‑14), które znajdują się dziś w fazie przygotowania do uruchomienia produkcji seryjnej. Włączenie do wymagań do modernizacji czołgu konkretnych typów amunicji świadczy o tym, że polskie Ministerstwo Obrony Narodowej zamierza zakupić naboje DM63 i DM11 do poddawanych modernizacji czołgów (dostawy pierwszych wozów Leopard 2PL mają nastąpić na przełomie 2018 i 2019 r.) i włączyć je przynajmniej do tzw. zapasu wojennego. Co prawda polskie placówki naukowo-badawcze i przemysł obronny (Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia, MESKO S.A.) podjęły się opracowania oraz wdrożenia do produkcji czterech typów amunicji do 120 mm armaty gładkolufowej – ćwiczebnej i bojowej. Amunicja ta może zostać wykorzystana do szkolenia, a nawet – w przypadku bojowej – podczas działań w konflikcie asymetrycznym, gdzie nie występuje ryzyko starcia z nowoczesnymi czołgami przeciwnika. Wokół jakości polskiej amunicji do armat Leopardów 2 toczy się od kilku lat dyskusja, związana m.in. z wypadkami i zdarzeniami z jej udziałem podczas szkoleń poligonowych polskich czołgistów. Krytykuje się jej niską jakość i rozrzut parametrów w zależności od serii produkcyjnej. Żaden z typów produkowanej obecnie w Polsce amunicji nie przeszedł także procesu kwalifikacji wg standardów obowiązujących w NATO, wykonywanego we współpracy z producentami czołgu oraz jego uzbrojenia. Sekwencja zdjęć pokazująca efekt trafienia pocisku DM11 w wieżę wozu bojowego. W teście zastosowano nastawę zapalnika na detonację ze zwłoką. Po eksplozji wewnątrz pojazdu, jego wieża została zerwana. Powyższe problemy wynikają m.in. z tego, że piętą achillesową polskiego przemysłu amunicyjnego są zdolności wytwórcze (a raczej ich brak) w zakresie nowoczesnych prochów wielobazowych, umożliwiających np. produkcję ładunków miotających do nowoczesnej amunicji podkalibrowej. W Polsce nie produkuje się także kluczowego elementu 120 mm pocisków podkalibrowych z oddzielającym się sabotem – penetratorów ze spieków metali ciężkich ani też samospalających się łusek. Zatem w przypadku opracowanej w Polsce amunicji APFSDS‑T jej kluczowe komponenty: prochy do ładunku miotającego, sekcje spalające się łusek i penetratory (patrz WiT 6/2016) są kupowane za granicą, co sprawia, że jej cena jest relatywnie wysoka. Parametry balistyczne i zdolność penetracji pancerza polskiej amunicji APFSDS‑T są zbliżone do amunicji DM33A1 firmy Rheinmetall, którą wdrożono do produkcji w drugiej połowie lat 80. i wycofano z użytkowania w Bundeswehrze z racji niskiej skuteczności na początku obecnego stulecia. Problemy wynikające z konieczności importu wspomnianych elementów amunicji, skłoniły zarządy Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. i MESKO S.A. do kontynuowania modernizacji Oddziału MESKO S.A. w Pionkach, gdzie produkowane są prochy do ładunków miotających, a także kompletowana jest amunicja 120 mm. Prace te zostały zainicjowane przed kilku laty i obecnie osiągnęły etap wyboru dostawcy technologii wytwarzania nowoczesnych prochów wielobazowych i łusek samospalających się. Sukces temu przedsięwzięciu, a przede wszystkim minimalizację ryzyka technicznego, realne oszacowanie kosztów i czasu do osiągnięcia nowych zdolności, zapewnić może tylko współpraca z doświadczonym partnerem zagranicznym. Amunicja Rheinmetalla z polskich zakładów W ubiegłym roku stosowną ofertę złożyła grupa Rheinmetall Defence, z którą Oddział MESKO S.A. w Pionkach współpracuje już od kilku lat. To właśnie z firmy Nitrochemie Aschau GmbH (joint venture Rheinmetall AG i RUAG‑a w relacji 55:45) importowane są prochy wielobazowe ładunku miotającego do polskiej 120 mm amunicji APFSDS‑T i od kilku lat prowadzone były z nią rozmowy na temat transferu technologii produkcji nowoczesnych prochów do Polski. Obecna propozycja Rheinmetalla wykracza znacznie poza licencję na produkcję prochów, obejmuje bowiem także montaż (w pierwszym etapie), a docelowo – wraz z opanowywaniem stosownych zdolności przez polski przemysł – produkcję takiej amunicji z wykorzystaniem elementów powstałych w kraju i importowanych. Impulsem do rozpoczęcia pierwszych rozmów na ten temat pomiędzy przedstawicielami oddziałów Rheinmetall Landsysteme GmbH i Rheinmetall Waffe Munition GmbH a Polską Grupą Zbrojeniową S.A. i MESKO S.A. był oczywiście kontrakt na modernizację czołgów Leopard 2A4 do standardu Leopard 2PL, w którym strategicznym partnerem polskiego przemysłu (konsorcjum, którego liderem są Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy S.A.) jest właśnie Rheinmetall Landsysteme. Elementy układu programowania zapalnika amunicji DM11 zamontowane w komorze nabojowej i klinie zamkowym armaty Rh 120. Jak już wspomniano, oferta jest kompleksowa i obejmuje nie tylko transfer do MESKO S.A. technologii produkcji nowoczesnych materiałów miotających, ale także praw do licencyjnej produkcji najnowszych typów amunicji do armat Rh 120 L44 i L55 znajdujących się w aktualnej ofercie Rheinmetalla – DM63A1 i DM11. Podzielony jest on na kilka etapów, a zakres całego przedsięwzięcia będzie zależny od potrzeb i możliwości finansowych kontrahenta. Na obecnym etapie szczegóły propozycji są oczywiście objęte tajemnicą handlową, niemniej możliwe jest podanie podstawowych informacji na jej temat. W przypadku obu wspomnianych wyżej typów amunicji możliwe jest spełnienie warunku uruchomienia ich docelowej produkcji w Polsce w większości z elementów produkowanych w Polsce. Ze względu na to, że mające być przedmiotem produkcji licencyjnej typy amunicji należą do najnowocześniejszych w ofercie firmy, Rheinmetall Waffe Munition zastrzega sobie pozostawienie pod własną kontrolą dostaw jej tzw. złotych elementów, o czym dalej. Według propozycji Rheinmetall Defence, całe przedsięwzięcie podzielono na etapy i fazy. Pierwsza faza zakłada uruchomienie w Polsce produkcji dwóch wspomnianych typów amunicji, łącznie z samodzielnym wytwarzaniem wielu jej elementów (w tym spalającej się łuski i ładunku miotającego). Zdolności takie można byłoby uzyskać po 4 – 5 latach od zawarcia kontraktu. Pierwsze dostawy amunicji skompletowanej w Polsce byłyby jednak możliwe już po 2 – 3 latach (pierwsza faza pierwszego etapu), ale w tym przypadku chodziłoby o jej montaż w większości z elementów importowanych (stopień polonizacji rósłby jednak systematycznie). W Polsce przeprowadzane byłyby wszelkie próby skompletowanej w ten sposób amunicji, a PGZ i MESKO byłyby ich dostawcą do Wojska Polskiego. Szkolenie polskiego personelu, przygotowanie linii technologicznych, nadzór nad procesami produkcyjnymi i kontrola jakości byłaby wykonywana bezpośrednio przez licencjodawcę lub pod jego nadzorem. Amunicja miałaby dzięki temu pełną certyfikację Rheinmetall, tak samo jak ta produkowana w Niemczech. Mogłaby dzięki temu być użytkowana przez wszystkie czołgi kwalifikowane do użycia amunicji DM53A1/DM63A1 i DM11. Montowane w czołgu elementy układu programowania zapalnika pocisku naboju DM11 (od lewej): blok programowania ACB, dodatkowy blok kontroli ACB informujący o stanie amunicji i pozwalający na wybór trybu działania zapalnika, blok interfejsów dystrybuujący niezbędne dane do ACM. Po kolejnych dwóch – trzech latach i wdrożeniu pod nadzorem licencjodawcy produkcji w Polsce elementów amunicji oraz uzyskaniu przez polskich producentów pełnej powtarzalności i odpowiedniej ich jakości, potwierdzonej certyfikatami licencjodawcy, oba typy amunicji byłyby kompletowane w całości w Polsce i w większości z lokalnie produkowanych elementów (druga faza pierwszego etapu). Rheinmetall zastrzega sobie jednak, że tzw. złote elementy pochodziłyby z dostaw licencjodawcy i nie przewiduje się transferu technologii ich wytwarzania do naszego kraju. W przypadku amunicji APFSDS‑T DM63A1 takim elementem byłby penetrator ze spieków wolframu, zaś jeśli chodzi o DM11 zapalnik programowalny. W przypadku powodzenia pierwszego zaproponowanego projektu możliwe byłoby zawarcie w przyszłości umów rozszerzających zakres współpracy. W kolejnym etapie mógłby nastąpić transfer technologii wytwarzania kompatybilnej z DM63A1 i DM11 amunicji ćwiczebnej – DM78/DM88 oraz DM58, a także prace nad amunicją podkalibrową nowej generacji do armaty 125 mm. Co ważne, ta ostatnia mogłaby powstać przy współpracy z polskimi placówkami naukowo-badawczymi, a polskie firmy miałyby wyłączność na jej produkcję (eksport mógłby odbywać się samodzielnie lub poprzez sieć sprzedaży Rheinmetalla). W etapie trzecim możliwe byłoby podjęcie analogicznej współpracy przy wytwarzaniu w Polsce amunicji średniokalibrowej, moździerzowej i artyleryjskiej. Licencjodawca zakłada, że przejście do kolejnego etapu i zawarcie stosownych umów z tym związanych, byłoby uzależnione od pozytywnej realizacji poprzedniego etapu. Projekt związany z amunicją DM63A1 i DM11 byłby zatem traktowany jako przedsięwzięcie pilotażowe. Rheinmetall nie wyklucza także udzielenia pomocy polskim firmom w procesie jej kwalifikacji do wykorzystania w systemie uzbrojenia czołgów Leopard 2 zgodnie z procedurami, jakie były stosowane wobec innych typów amunicji. Jak już wspomniano, dziś nie w pełni odpowiada ona standardom dla takiej amunicji przyjętym w NATO. Jeśli polskie Ministerstwo Obrony Narodowej będzie tym zainteresowane, stosowne zapisy – na początku dotyczące przeprowadzenia stosownych ekspertyz – mogą zostać włączone do umowy pomiędzy RWM i MESKO lub być przedmiotem odrębnej umowy z polskimi placówkami naukowo-badawczymi. Proponowane warunki współpracy i zakres transferu technologii gwarantują, że w średnioterminowej perspektywie MESKO uzyskałoby zdolności do samodzielnej produkcji amunicji czołgowej najwyższej jakości. Plany na przyszłość Pomyślna realizacja wspólnych projektów przez firmy należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej z podmiotami grupy Rheinmetall Defence daje szanse na rozwój tej współpracy w kolejnych latach i jej rozszerzenie. W interesującym nas obszarze systemów uzbrojenia czołgów podstawowych, rozumianych jako broń i amunicja do niej, Rheinmetall jest jednym z nielicznych producentów uzbrojenia na Zachodzie z kompetencjami do samodzielnego przeprowadzenia i kontrolowania pełnego cyklu życiowego wyrobu, a więc od zaprojektowania na podstawie wymagań operacyjnych, przez wykonanie modeli i prototypów oraz ich badania, a także produkcję seryjną, wsparcie eksploatacji, modernizację, wreszcie utylizację. W Rheinmetall określa się to jako „120 mm System House”. W związku z tym spółki grupy prowadzą równoległy rozwój uzbrojenia i amunicji do niego, aby móc adekwatnie reagować na nowe wyzwania i zagrożenia. Przykładem takiego podejścia może być opracowanie amunicji DM11 i DM21 KE-PELE w odpowiedzi na warunki asymetrycznego pola walki. Gotowe i przetestowane zostały także rozwiązania 120 mm armat o zmniejszonej sile odrzutu – L47LR i L47LLR – ale o balistyce takiej samej, a nawet nieco lepszej, niż w przypadku L44 i mogących strzelać taką samą amunicją. Armaty te powstały z myślą o pojazdach znacznie lżejszych od czołgów podstawowych, nawet o masie bojowej nieprzekraczającej 30 ton. Armaty te Rheinmetall oferował polskim firmom i placówkom badawczo-rozwojowym opracowującym Wóz Wsparcia Bezpośredniego Gepard, którego masa bojowa miała oscylować wokół 35 ton. Także dziś, gdy polskie MON podjęło decyzję o rezygnacji z Geparda, Rheinmetall jest gotów do współpracy z polskim przemysłem przy opracowaniu czołgu nowej generacji. Jedną z jej sfer może być oczywiście system uzbrojenia. Już dziś Rheinmetall pracuje nad perspektywicznymi rozwiązaniami w tym zakresie, pozwalającymi m.in. na skuteczne zwalczanie rosyjskich czołgów podstawowych nowej generacji. Już przed kilkoma laty ujawniono prowadzenie prac studyjnych i badawczo-rozwojowych nad nową przeciwpancerną amunicją kinetyczną, oznaczaną umownie KE 2020. Są one prowadzone wielotorowo, a udostępnione przez firmę informacje dotyczyły kilku opcji konstrukcyjnych nowej amunicji. Jedna z nich to konwencjonalna pod względem konstrukcji amunicja APFSDS‑T, ale z penetratorem o większej długości – ok. 760 mm i masie pocisku rzędu 10 kg (z konwencjonalnym aluminiowym sabotem siodłowym), wobec 8,35 kg DM53A1/DM63A1. Jego prędkość początkowa wynosiłaby 1600 (L/44) i 1670 m/s (L/55), przy maksymalnym ciśnieniu gazów prochowych 672 MPa (standardowe armaty). W przypadku wzrostu ciśnienia gazów do 700 MPa i 750 MPa, co jednak wymagałoby modyfikacji armaty (przede wszystkim lufy i zamka) i zmian w technologii jej produkcji (m.in. proces samowzmacniania lufy), można uzyskać wyższe prędkości początkowe, a więc i energię pocisku. Inny kierunek prac to modyfikacje penetratora, m.in. wprowadzenie penetratorów koszulkowych (rdzeń z wolframu w koszulce stalowej), penetratorów gradientowych (o zróżnicowanej gęstości i zmodyfikowanej geometrii) czy też penetratorów specjalnie zoptymalizowanych do penetracji płyt o dużym kącie nachylenia i osłoniętych ciężkim pancerzem reaktywnym (np. ciężkie penetratory o mniejszym wydłużeniu). Zestaw płyt pancernych i modułu pancerza reaktywnego wykorzystywany w ośrodku doświadczalnym RWM do symulowania pancerza rosyjskich czołgów podczas testów przeciwpancernej amunicji podkalibrowej. Kolejna opcja to zmiany w konstrukcji sabota, związane z wprowadzeniem sabotów hybrydowych (np. aluminium i kompozyty), a także o zmodyfikowanej aerodynamice. Niemieccy specjaliści oceniają, że redukcja masy sabota o 1,1÷1,3 kg zapewni przyrost prędkości początkowej o 110⁄130 m/s. Inne rozwiązanie to tzw. saboty ciągnące, czy też zwiększenie ilości materiału miotającego poprzez wydłużenie szyjki łuski lub wprowadzenie naboju z dwoma penetratorami, z których pierwszy miałby pokonać pancerz reaktywny/dodatkowy, a drugi – zasadniczy. Ostateczna postać amunicji KE 2020 nie została jeszcze określona, stąd dane na jej temat mają na razie podstawowy charakter. Inny kierunek prac to system uzbrojenia o kalibrze 130 mm, ujawniony w ubiegłym roku. Na obecnym etapie prac powstała prototypowa armata, będąca de facto powiększoną Rh 120, służąca przede wszystkim do testów nowej amunicji. Jej badania mają potwierdzić, czy wzrost kalibru zapewni znaczący wzrost penetracji pancerza (nawet 50%), a jednocześnie nie poskutkuje pojawieniem się niepożądanych zjawisk, np. błysk, podmuch czy też nieakceptowalne siły oddziałujące na platformę. Nie można wykluczyć, że jak w przypadku armat kalibru 140 mm przed kilkunastoma laty, konstruktorzy Rheinmetall powrócą do doskonalenia armat i amunicji 120 mm. Takie projekty także są aktualnie realizowane, a w ofercie firmy już dziś znajdują się zmodyfikowane armaty L44A1 i L55A1, w których zastosowano m.in. nowe rozwiązania w zakresie technologii materiałów, umożliwiających podniesienie granicznej wartości ciśnienia w przewodzie lufy, a więc uzyskanie większej energii wylotowej pocisku. Mogłyby one zostać wykorzystane przy modernizacji znajdujących się w linii czołgów, tym bardziej, że obecni użytkownicy Leopardów 2 zamierzają je eksploatować do co najmniej 2030⁄2035. Te perspektywiczne rozwiązania mogłyby znaleźć zastosowanie także w przyszłym czołgu podstawowym Wojska Polskiego. Tomasz Wachowski
bodziu000000 Napisano 2 Wrzesień 2019 Napisano 2 Wrzesień 2019 https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1922962,1,mon-zmodernizuje-mniej-czolgow-niz-obiecal-a-wyjdzie-drozej.read "MON zmodernizuje mniej czołgów, niż obiecał. A wyjdzie drożej MON od roku ogłaszał remont ponad 300 czołgów, choć w rzeczywistości ma pieniądze na prawie setkę mniej. Znamy szczegóły umowy na modyfikację T-72. O tym, że MON nie ma jednak zamiaru wyremontować 318 czołgów, a dużo mniej, po cichu mówiło się już przy okazji podpisywania uznanej przez premiera Morawieckiego za przełomową i historyczną umowy z Bumarem-Łabędy w Gliwicach. Ci, którzy widzieli ten dokument, wiedzieli to od razu. Kontrakt przewiduje prace tylko nad 230 czołgami T-72. Zapisane w porozumieniu kwoty podzielone są na roczne transze, które razem składają się na całą podaną do publicznej wiadomości wartość zamówienia – 1,749 mld zł. To, czy unowocześniony będzie choć jeden czołg więcej, zależy od faktycznych kosztów, które oceni wykonawca, i od dostępności dodatkowych funduszy po stronie MON. Pewne jest więc wykonanie remontu, doposażenia i przywrócenie pełnej sprawności T-72 w liczbie niemal o jedną trzecią mniejszej od deklarowanej. Ile czołgów do remontu Z fragmentów umowy, do których wgląd uzyskałem, wynika, że w 2019 r. wojsko skieruje do Bumaru-Łabędy osiem wozów T-72, a zakład wykona usługi wycenione na 44 mln zł. Będą to prace, które mogą przesądzić o dalszym toku zamówienia, m.in. o tym, czy będzie szansa na remont większej liczby wozów. Umowa zakłada bowiem, że to wykonawca, czyli Bumar, dokona weryfikacji stanu technicznego pojazdów, przedłoży wycenę naprawy z modyfikacją oraz listę wyposażenia podlegającego wymianie lub naprawie. Inspekcja ma się odbywać na terenie jednostek wojskowych i być szczegółowa, obejmująca uruchomienie silnika. Dopiero po weryfikacji stanu pojazdu sporządzony zostanie kosztorys, a praca ruszy po zatwierdzeniu go przez instytucje resortu obrony. MON zastrzega, że zlecenie wystawi tylko, „jeśli koszt nie jest ekonomicznie nieuzasadniony”, ale nie stwierdza jasno, co zrobi, gdy okaże się nieakceptowalny. Tak naprawdę dopiero po dokładnym obejrzeniu czołgów okaże się, ile nadaje się do remontu i ile będzie to kosztować. Dlatego tak ważne będzie opracowanie metodologii inspekcji, a także sprawdzenie, jak długo taka ocena potrwa i jakie niesie komplikacje. Umowa zawiera limity cenowe. W pierwszym roku koszt remontu czołgu T-72, z uwagi na wydatki potrzebne do uruchomienia całego procesu i opracowania jego procedur, sięgnie prawie 10 mln zł dla pierwszego wozu. Później remont główny z doposażeniem wyceniono na maksymalnie 7,3 mln, a limit dla naprawy bieżącej z modyfikacją – na prawie 6 mln. Wykonawca będzie sam wybierał, który wóz jakiego zakresu prac potrzebuje, ale musi zmieścić się w limicie. W latach 2020–25 kwoty będą się nieznacznie różnić, ale ważniejsze wydaje się to, że do zakładów Bumar-Łabędy ma w tym czasie trafiać z tytułu czołgowej umowy przynajmniej 275 mln zł rocznie. 2025 r. będzie szczególny – wtedy Bumar dostanie 330 mln. Sama umowa nie wyjaśnia jednak różnic w wielkości corocznych wpłat. Na pewno częściowo zależą one od liczby przewidzianych do remontu egzemplarzy. W 2020 r. ma to być aż 46 czołgów, ale w późniejszych latach już mniej – 35, 35, 34 i 33, a w ostatnim roku harmonogramu 39. Czołgi mogą się okazać mocno zużyte, niesprawne, a ich wyposażenie zdekompletowane. MON przewidział taką ewentualność i zastrzega, że chce wtedy mieć wybór, czy regenerować zużyte części siłami Bumaru, szukać ich w wojsku przez kanibalizację innych wozów czy kupować na zewnętrznym rynku (nawet w NATO jest jeszcze sporo użytkowników T-72). I za ile. Łatwo rzucić hasło, trudniej zrealizować W ramach umowy dokonany zostanie więc głęboki audyt techniczny polskiej „floty” T-72, który może przynieść bardzo smutne wnioski i zmniejszyć nasz – na papierze ogromny – potencjał pancerny. Wykaz czołgów do remontu przedstawi gestor, czyli szefostwo wojsk pancernych i zmechanizowanych (pierwsze osiem, czyli transza na rok bieżący, już wytypowano). Kluczową rolę odegrają w tym procesie dwa rejonowe przedstawicielstwa wojskowe, mało znane instytucje MON zajmujące się m.in. sprawdzaniem jakości wyrobów i usług zamawianych dla wojska i weryfikacją ich zgodności z normami. Wojskowi audytorzy techniczni będą ściśle współpracować z inżynierami i technikami z Bumaru oraz jednostek, w których będą wybierać czołgi do modyfikacji. Tak naprawdę to oni wspólnie zdecydują o zakresie i wycenie prac nad T-72. Każdy przejrzany czołg dostanie własną specyfikację remontową i kosztorys, a decyzja o skierowaniu go do prac w zakładzie zapadnie dopiero po zatwierdzeniu kosztów. Sporządzenie dokumentacji i praca na miejscu w jednostkach wojskowych to olbrzymie zadanie. Może się okazać, że hasło modyfikacji starych czołgów łatwo rzucić, ale trudniej zrealizować. Doświadczony logistyk, z którym rozmawiałem o umowie, uważa, że również z tego względu Bumar na pewno tak skalkuluje remonty, by maksymalnie wykorzystać przyznane na każdy rok limity, o ile w ogóle się w nich zmieści. O jakichkolwiek oszczędnościach mowy nie będzie, nie ma raczej szans na wyremontowanie większej liczby czołgów niż 230. Czołgów będzie mniej, a wyjdzie drożej Co to oznacza? Dla wojska tyle, że jeśli MON nie znajdzie dodatkowych funduszy, nieco unowocześnione będą tylko cztery istniejące bataliony T-72 (po 58 czołgów w każdym), nie powstanie zaś żaden nowy. Może to skomplikować proces tworzenia 18. dywizji zmechanizowanej, w skład której miał wejść dodatkowy batalion czołgów w Lublinie – zgodnie z planem miały do niego trafić właśnie odnowione T-72. Umowa jest tak rozłożona w czasie, że wszystkie 230 czołgów zyska nowe życie dopiero w połowie przyszłej dekady. W efekcie Polska będzie użytkownikiem już niemłodych T-72 zapewne w latach 30. i później, kiedy będą to konstrukcje już zupełnie archaiczne, nawet mimo unowocześnienia. Rozłożenie prac aż na sześć lat wskazuje, że poważną przesłanką zawarcia kontraktu było podtrzymanie funkcjonowania podupadających zakładów w Gliwicach przez zapewnienie im stałego dopływu gotówki z resortu. Z drugiej strony fakt, że Bumar zajmie się co roku relatywnie niewielką liczbą czołgów (tylko w 2020 r. będzie to 46, potem nieco ponad 30 rocznie), pokazuje ograniczoną zdolność spółki do połączenia tego zadania z modernizacją leopardów 2A4 do wersji 2PL, która na dobre ruszy od przyszłego roku. Niemieckich czołgów będzie ledwie 128 w całym programie, ale umowa jest warta prawie dwa razy więcej, a Bumarowi da też dostęp do współcześniejszej technologii. Najważniejszy skutek zapisania tylko 230 czołgów w umowie jest taki, że ich remont – liczony średnio na sztukę – okazuje się droższy niż dla 318 wozów o mniej więcej 2 mln zł na wóz. Co stawia jeszcze większy znak zapytania nad i tak wątpliwym przedsięwzięciem."
Rekomendowane odpowiedzi
Temat został przeniesiony do archiwum
Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.