Jump to content
Sign in to follow this  
Czlowieksniegu

Piotr Zychowicz "Wołyń zdradzony"

Recommended Posts

Publicysta, a nie historyk, więc raczej ciężko dyskutować z autorem 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli załączy dokumenty i/lub źródła, gdzie można je sprawdzić, to będzie to nie dyskusja z autorem a z dokumentami źródłowymi.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tacy jak Zychowicz, niepoprawni politycznie, też są potrzebni, bo często piszą o sprawach z zupełnie innej perspektywy pokazując minione czasy w sposób mało podręcznikowy, naruszając różne tabu i odbierając co niektórym niezasłużoną sławę. Profesorowie ich nie lubią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zarzut porzucenia Wołynian przez dowództwo AK jest tak samo uzasadniony i prawdziwy jak pretensje Żydów o brak wsparcia dla Powstania w Gettcie. Przede wszystkim trzeba pamiętać w jakich warunkach AK działała, jakimi środkami dysponowała i co REALNIE mogła zrobić. Z dzisiejszej perspektywy bardzo łatwo pisać, że można było zrobić więcej, lepiej ect. Tyle, że dla właściwej oceny wydarzeń i podejmowanych decyzji, trzeba na nie spojrzeć nie z perspektywy dzisiejszej, lecz ówczesnej. 
Czy mordowana ludność Wołynia mogła się czuć porzucona przez AK?? Oczywiście, że mogła. Czy AK mogło w tej kwestii zrobić więcej niż zrobiło?? Pewnie tak. Czy w trakcie Rzezi Wołyńskiej dowództwo AK popełniło błędy?? Z całą pewnością.
Trzeba jednak pamiętać, że to z czym dowództwo AK zmagało się przez cały okres funkcjonowania tej formacji, to "syndrom zbyt krótkiej kołdry". W takiej sytuacji trzeba było dokonywać wyborów, często trudnych, a wręcz tragicznych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Interia Nowa historia. Chyba to mówi samo za siebie... Autor przewiduje przeszłość na podstawie znanych dziś faktów.  Struktury AK na tym terenie były słabe i narażone na walki z trzema wrogami. Niemcami, banderowcami, sowiecką partyzantką i ukraińską policją pomocniczą. Nawet po mobilizacji i kontrofensywie AK w 1944 na tereny banderowskie walki toczyły się ze zmiennym szczęściem. Plany by oprzeć się o sowieckie ustalenia ws Wołynia nie były wtedy wcale mrzonkami, okazały się takimi dopiero później. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powtórzę to co napisałem powyżej. Ludność Wołynia miała pełne prawo czuć się porzucona przez AK, jednakże pan Zychowicz, od początku do końca swoich wywodów tkwi w fundamentalnym błędzie - oceny decyzji dowództwa AK z perspektywy tego co wiemy dzisiaj (z resztą ten błąd jest, zwłaszcza w ostatnich latach, niezwykle wręcz częsty wśród ludzi zajmujących się historią Polski). 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ktoś czytał tę książkę? Chyba, że znajomość książki, o której się dyskutuje, może tylko przeszkadzać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Les. W tych, zamieszczonych wywiadach, autor sam zdradza pod jaką tezę pisał książkę i streszcza jej zawartość... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całe rodziny Polaków z nożami w plecach. Piotr Zychowicz: Wołyń skonał w osamotnieniu

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/nowa-ksiazka-zychowicza-wolyn-zdradzono-polacy-skonali-w-osamotnieniu/9v52716

Kiedy Polacy ginęli, dzień po dniu, polskie podziemie przeżywało paraliż. – Polakom pomogli Niemcy i Sowieci. Tak, to wielki paradoks – mówi w rozmowie z Onetem Piotr Zychowicz. Sytuację wewnątrz Armii Krajowej symbolizuje spór między Kazimierzem Banachem a płk. Kazimierzem Bąbińskim. Gdy jeden prosi o pomoc dla Wołynia, drugi grozi mu Berezą Kartuską. – Wołyniacy zostali zdradzeni przez Polskę... byli zarzynani, gdy panowie się kłócili – dodaje.

Symbolem naiwności w tej historii może być tragedia Zygmunta Rumla – wskazuje Zychowicz podczas rozmowy

Nie znamy do dziś dokładnej liczby ofiar rzezi wołyńskiej. Szacuje się, że zginęło 50-60 tys. Polaków

Z zachowanych dokumentów wiemy, że władze w Warszawie dobrze wiedziały, co grozi Polakom za Bugiem – podkreśla historyk

Jednak, gdy UPA rozpoczęła systematyczną rzeź polskiej ludności, "oficerowie AK oddelegowani na Wołyń wypełniali oderwane od rzeczywistości instrukcje Warszawy". – Czyli zamiast popędzić na ratunek Polakom, szykowali się do powstania – dodaje

Pytany o samoobronę ludności polskiej, Zychowicz przypomina: "O Wołyniu mówi się na ogół w duchu martyrologicznym, a warto pamiętać, że byli tam również Polacy, którzy zapisali piękną, heroiczną kartę"...........

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zacytuje klasyka "i ślepy by dostrzegł"  , że to gniot intencjonalny, który ani z opracowaniem historycznym ani nawet z publicystyką nie ma nic wspólnego. I wcale nie trzeba czytać tej "tfurczości " . Wystarczy kilka kilka słówek od autora . Ubawił mnie taki cytat "Olbrzymia część tych ludzi to byli osadnicy, których wysłano na Wołyń w dwudziestoleciu międzywojennym. A więc Polska rzuciła ich na trudną, wschodnią placówkę. A w najczarniejszej godzinie – pozostawiła ich samym sobie."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Melodramatyczne co nie co, ale fałszu w tym nie ma. 

Zawsze zastanawiało mnie to, jakże inaczej zareagowało nasze podziemie na tragedię Zamojszczyzny a zupełnie inaczej na rzeź Wołynia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Les trzeba porównać jak wyglądały siły i struktury AK na Zamojszczyźnie i okolicach a jak wyglądało to na Wołyniu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stoi na półce i czeka na swoją kolej, ale proponuję, jeśli pisanie ma sens, popatrzeć na różnice zdań między Londynem a AK.
Dwa- dość długo Londyn naiwnie wierzył w rozmowy z przedstawicielami Bandery. Do tego stopnia, że pierwsze masakry uznane zostały za pojedyncze wyskoki poszczególnych dowódców ukraińskich.

Trzy- ja rozumiem, że Polska od morza do morza, ale na tym terenie ludność rdzennie polska stanowiła kilkanaście procent, co i ułatwiało działanie Ukraińcom, i z drugiej strony utrudniało choćby rekrutację ochotników do AK- gwoli ścisłości pamiętajmy o Jeszcze Polska nie zginęła''.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyr

Wiadomo, że różnice były. Ale regiony te sąsiadują ze sobą, Zamojszczyznę od Wołynia oddziela Bug, niezbyt szeroka rzeka, niestanowiąca znaczącej przeszkody. Dowództwo AK, gdyby chciało, mogło przerzucić na Wołyń część sił z Lubelszczyzny. Rzeź Wołynia trwała 1,5 roku, był więc czas żeby pomóc mordowanym Polakom, a zrobiono tak niewiele. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information