Jump to content

Cenne znaleziska na Westerplatte


Leuthen

Recommended Posts

Ponad cztery tysiące rzeczy znaleźli archeolodzy na obszarze Westerplatte, na którym stała Wartownia numer 5 i willa oficerska. Tym samym zakończyli pierwszy etap prac wykopaliskowych, których finałem ma być otwarcie stałej wystawy Muzeum Westerplatte i Wojny 1939.

2 września 1939 roku na Westerplatte - drugi dzień obrony Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Najtragiczniejszy, bo wskutek bombardowania załoga doznała największych start - pod gruzami Wartowni numer 5 zginęło, co najmniej siedmiu żołnierzy. To cząstkowy efekt poszukiwań prowadzonych w tym miejscu prze archeologów. Łuski po nabojach, guziki od mundurów, łyżeczka...

Przebadano także teren, leżącej w sąsiedztwie wartowni willi oficerskiej - spuścizny Westerplatte sprzed I wojny światowej, kiedy półwysep zamieniono na kurort. Tu także archeolodzy odkryli cenne przedmioty i zidentyfikowali obrys budynku, o czym poinformowali podczas podsumowania pierwszego etapu prac. Czyli cmentarzyka poległych żołnierzy, przy którym o wykopaliskach przypomina już tylko pryzma ziemi. Będą one jednak kontynuowane - archeolodzy przeszukają między innymi teren, na którym znajdowało się kasyno i stare koszary. Do tej pory ziemia odkryła ponad cztery tysiące przedmiotów, związanych nie tylko z dziejami obrony Westerplatte z września 1939 roku. Znaleziono także artefakty z czasów napoleońskich i z XVIII wieku."



http://gdansk.tvp.pl/28293988/cenne-znaleziska-na-westerplatte


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 14:48 24-12-2016
Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...
http://www.defence24.pl/711253,2500-zabytkow-odnalezionych-na-westerplatte-sukcesy-archeologow

2500 zabytków odnalezionych na Westerplatte. Sukcesy archeologów

Zakończono drugi etap prac wykopaliskowych na Westerplatte. Znaleziono ponad 2500 obiektów sklasyfikowanych jako zabytki wydzielone, które muszą być poddane konserwacji i mogą być później wystawione. Nieprawdziwe jest więc twierdzenie, że nie ma już żadnych pamiątek po obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej we wrześniu 1939 r.
W czasie tegorocznych prac wykopaliskowych na Westerplatte przebadano łącznie ponad 4200 m2 terenu - głównie na działce archeologicznej znajdującej się z lewej strony alei asfaltowej biegnącej od Wartowni nr 1 parkingu do ruin budynku Nowych Koszar (z Wartownią nr 6). W 2017 r. sprawdzono archeologicznie miejsca, gdzie stały dwa budynki: budynek Starych Koszar - w całości oraz Budynek Administracyjny - północne skrzydło (południowe skrzydło zostało zniszczone przez port i dawną bazę Zarządu Dróg i Zieleni).

Sprawdzono więc dwa relikty wzniesione pod koniec XIX wieku na potrzeby kurortu znajdującego się na Westerplatte, a od 1926 r. wykorzystywane przez polską załogę Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Pozwoli to na opracowanie koncepcji rekonstrukcji tych obiektów lub ich trwałe zabezpieczenia i wyeksponowanie w ramach planowej rewaloryzacji Pomnika Historii „Pole Bitwy na Westerplatte”.

Prace przy miejscu, gdzie stała Wartownia nr 5

Poza wykopaliskami przy Starych Koszarach i Budynku Administracyjnym w 2017 r. dokończono dodatkowo prace archeologiczne leja po bombie 250 kg w północno-wschodnim narożniku Wartowni nr 5. Sama Wartownia nr 5 nie została jeszcze „ruszona”, ponieważ znajduje się ona pod brukowanym podejściem do Cmentarzyka Obrońców i najprawdopodobniej również pod samymi krzyżami poległych żołnierzy Westerplatte. Badanie Wartowni nr 5 będzie więc związane z czasowym rozebraniem tego terenu i jego wystroju, a więc z zerwaniem bruku, zdjęciem krzyży, a być może również ekshumacją jedynego ciała żołnierza Westerplatte, które się tam znajduje – kaprala Andrzeja Kowalczyka.

Sam lej koło Wartowni nr 5 został całkowicie wybrany. Odsłonięto jego zarys w całości i okazało się że ma średnicę około 9,40 m i prawie 4 m głębokości (a więc poniżej poziomu morza stąd na jego dnie stała już woda). Wyciągnięto całą ziemię „negatywowo”: a więc lej przecięto na ćwiartki (podobnie jak bada się kurhany) i ćwiartkowo go eksplorowano. Okazało się, że lej został zasypany przede wszystkim gruzem powstałym podczas wyburzania Willi Oficerskiej. Największe elementy z tego budynku były na samym dnie. Znaleziono tam m.in kamienie, do których była przyczepiona balustrada schodów.

Z badań historycznych wynikało, że sam lej już po zakończeniu działań we wrześniu 1939 r. był długo „otwarty”. Teraz to potwierdzono. W jego wnętrzu znaleziono dużo rzeczy po sprzątaniu terenu Wartowni nr 5. Na samym dnie była np. polska amunicja potrzaskana po wybuchu bomby. Przypuszcza się więc, że 2 września 1939 r. najpierw spadła największa bomba (250 kg) w północno-wschodnim narożniku, ale to nie ona przyczyniła się do destrukcji całego budynku. Prawdopodobnie dopiero chwilę później w Wartownię nr 5 trafiły dwie mniejsze bomby (50 kg), które przebiły dach. To właśnie wtedy strop się „podniósł”, mury się praktycznie „rozłożyły”, strop „opadł” a rzeczy ze środka rozsypały się na zewnątrz, wpadając m.in. na samo dno leja po „dwustupięćdziesiątce”.

Przy okazji odszukano m.in. bardzo ważny fragment muru Wartowni nr 5 z zachowanym kolorem farby, jaką była pomalowana w czasie walk (podobna barwę ma tynk ocalałego fragmentu muru Willi Oficerskiej). Okazało się, że nie jest to jednak kolor, w jaki pomalowano Wartownię nr 4 odrestaurowaną na terenie wojskowym na Westerplatte (który jest bardziej jaskrawy). Prawdopodobnie więc obecnie: ani Wartownia nr 1, ani Wartownia nr 4 kolorystycznie nie wyglądają tak, jak we wrześniu 1939 r.

Co robiono w rejonie Starych Koszar?

Na głównym terenie prac archeologicznych realizowano przede wszystkim wykopy szerokoprzestrzenne czyli po obrysach budynków z lekkim zapasem na zewnątrz murów. W ten sposób można bowiem ocenić nie tylko to, co się działo w samym gmachu, jak np. wyglądało fundamentowanie, ale również jakie są nawarstwienia poza obrębem ścian.
Okazało się, że fundamenty Starych Koszar zachowały się w tragicznym stanie. Części murów nie ma w ogóle, ponieważ budynek został praktycznie w całości rozebrany. Więźniowie polscy, jacy pracowali na tym terenie przy rozbiórce Starych Koszar po wrześniu 1939 r. zostali zmuszeni do odzyskania praktycznie każdej możliwej cegły, które potem były wykorzystane do budowy obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Najczęściej pozostały więc po dwa-trzy rzędy dolnych cegieł fundamentów ( w najlepszym przypadku pięć). Zniszczenia dokończyła przyroda, ponieważ korzenie drzew rozkruszyły i porozpychały, to co jeszcze pozostało.
Oczywiście pozostałości Starych Koszar znajdują się na liście zabytków, ale badania wyraźnie pokazują, że nie będzie ich można wykorzystać przy ewentualnej odbudowie tego budynku w przyszłości. W dobrym stanie zachowały się jedynie fragmenty piwnic, z których jedna, najlepiej wyglądająca będzie prawdopodobnie zabezpieczona. Ważny jest również sam dokładny obrys budynku, który co ciekawe, pokrywa się z zachowanymi, przedwojennymi planami (w odróżnieniu od Willi Oficerskiej). Całość dokładnie jednak umiejscowiono w terenie, odszukując np. miejsce wejścia do Starych Koszar z trzema filarami.

Pomagają w tym plany z 1925 i 1926 r. zrobione podczas inwentaryzacji wszystkich budynków na potrzeby polskiego 1. Oddziału Wartowniczego (przejmującego ten teren). Były w nich rysunki obu skrzydeł Starych Koszar pokazujące wygląd parteru, piętra i przekrój w jednym miejscu. W tym „przecięciu” jest pokazana piwnica, ale nie znano jej rozkładu i ilości znajdujących się tam pomieszczeń (jak się okazało było ich w sumie pięć). Teraz uczytelniono zarys budynku.
Może się to przydać podczas tworzenia szczegółowego projektu dla potrzeb Muzeum Westerplatte odbudowy i rekonstrukcji niektórych budynków (np. Willi Oficerskiej, Starych Koszar, Kasyna Podoficerskiego i Wartowni nr 3). Ale już wiadomo, że ta ewentualna odbudowa w przypadku Starych Koszar nie może się opierać na starych fundamentach, bo to jest to po prostu niemożliwe. Lepiej jest w przypadku Budynku Administracyjnego (jego północnego skrzydła). Został on bowiem rozebrany przez polskich żołnierzy w 1938 r., by poszerzyć pole ostrzału dla Wartowni nr 6 (znajdującej się pod budynkiem Nowych Koszar). Polacy nie wybierali wszystkich cegieł, stąd piwnice zachowały się w stosunkowo dobrym stanie (lepszym niż w przypadku Starych Koszar).

Wszyscy pomagają w wykopaliskach

Muzeum Westerplatte w wykopaliskach otrzymuje pomoc praktycznie z każdej strony. Otwarty na współpracę jest Morski Oddział Straży Granicznej, który przede wszystkim dba i chroni „swój” teren, jaki jeszcze nie został przebadany archeologicznie. Wszechstronnej pomocy udziela Urząd Miasta Gdańska. Należy bowiem pamiętać, że cały teren badań jest miejski. „Miasto” jednak bez problemu zgodziło się na wykopaliska, dając pozwolenie na sprawdzenie jednej, wskazanej przez Muzeum działki przez trzy lata. Jednocześnie urząd zwiększył siły, które chronią pole bitwy Westerplatte przed złodziejami z wykrywaczami metali.
Pomocy udzielają też osoby cywilne, np. z różnego rodzaju stowarzyszeń, które nie otrzymują za to zresztą żadnego wynagrodzenia. Archeolodzy wspominają np. o jednym panu z Oświęcimia, który co roku przyjeżdża do Trójmiasta, wynajmuje hotel i pomaga w kopaniu w ziemi, „która dla niego jest po prostu święta”.
Ważną rolę w badaniach odgrywa polskie wojsko, które zapewnia pomoc saperską przez cały okres trwania prac archeologicznych. Na szczęście w odróżnieniu od wykopalisk z 2016 r., gdy w miejscu badań odnaleziono 132 przedmioty uznane za niebezpieczne (w tym dwa pancerfausty oraz ładunek niemieckiej bomby zapalającej), w tym roku nie było ich wcale. Znaleziono jedynie jeden angielski granat z czasów I wojny światowej, ale był on pozbawiono ładunku, z wkręconą zatyczką zamiast zapalnika (był on prawdopodobnie wykorzystywany do szkolenia żołnierzy). Odszukano również zapalniki polskich granatów z zachowanymi zawleczkami, ale wypaloną ścieżką prochową (prawdopodobnie zniszczonych podczas wybuchu bomb 2 września 1939 r.).
Cały czas jednak zachowywane są warunki bezpieczeństwa. Teren prac archeologicznych jest najpierw przeszukiwany przez saperów. Później saper jest cały czas obecny i wkracza, gdy archeolodzy schodzą coraz niżej z wykopaliskami (co około 30 cm). To właśnie podczas takiego przeszukania odnaleziono daleko poza obrysem budynków skupisko guzików wojskowych. W takim przypadku robi się tzw. wykopy sondażowe, którymi sprawdza się obiekt (czy jest to np. śmietnisko).
Wtedy okazało się, że w okolicach Starych Koszar natrafiono na kolejny lej po bombie. Tylko z sondażu w tym miejscu (lej ma prawdopodobnie 9 metrów średnicy i 4 metry głębokości) pozyskano ponad 500 guzików mundurowych, wczesnych wzorów, haftek od zapinania kołnierzy, „haków” do podczepiania pasy do kurtek. Była to prawdopodobnie pozostałość po podręcznym magazynie części krawieckich (np. szefa kompanii).
Ale były tam też elementy wskazujące na jakiegoś przedwojennego zbieracza-hobbystę. Znaleziono tam bowiem również guziki cywilne, monety z czasów pruskich, kawałki blachy z wycinanymi wzorami, ołowiane żołnierzyki (pocięte i w całości) oraz dużo plomb ołowianych (i to nie tylko z Westerplatte) – z których większość była plombami towarowymi z Polski. Było to później prawdopodobnie przez kogoś przetapiane.

Westerplatte nie odkryło jeszcze wszystkich tajemnic

Archeolodzy są mile zaskoczeni ilością rzeczy, jakie są odnajdywane podczas wykopalisk. Przyznają się, że wątpili, by po takiej ilości prac prowadzonych na Westerplatte bez żadnego (i to dosłownie) nadzoru archeologicznego było można coś ciekawego znaleźć. Przypuszczano, że wszystko zostało zniszczone, a cały teren został przeszukany przez nielegalnych poszukiwaczy. Wyniki z dwóch lat pokazały jednak, że pamiątek sprzed II wojny światowej i września 1939 r. jest jeszcze mnóstwo.

Duża część najciekawszych przedmiotów, jakie zostały odnalezione w 2017 r. zostało już wysłanych do konserwacji. Z całego zbioru odszukanych obiektów wydziela się bowiem przedmioty szczególne i robi się tzw. zbiór zabytków wydzielonych (które muszą być poddane konserwacji i mogą być później wystawione). W inwentarzu zabytków wydzielonych z 2017 r. jest w tej chwili już ponad 2500 przedmiotów. Do konserwacji wysłano m.in.:

* dwa, przedwojenne polskie orzełki (wzór 19). Jeden jest bez skrzydła, a drugi został ewidentnie przez kogoś złamany (być może przez jakiegoś Niemca), ale odszukano w terenie obie jego części;
* wybrane, w najlepszym stanie polskie guziki wojskowe;
* plomba oddziału II (wywiadu) Wojska Polskiego;
* zamek od polskiego karabinka sportowego (kbks wz. 1931);
* obszycia mundurowe - w tym szewrony za 6 lat służby podoficera Marynarki Wojennej (na Westerplatte było trzech podoficerów marynarzy, do których one mogły należeć – np. mat Bernard Rygielski);
* patka z kołnierza munduru wojskowego;
* zapalniki granatów;
* stateczniki od bomb lotniczych 50 kg, które najprawdopodobniej uderzyły w Wartownię nr 5 (zostały znalezione w leju po bombie);
* statecznik od bomby zapalającej „Elektron”;
* książki i dokumenty (znalezione na samym dnie leja bomby koło „piątki”)
* oderwany cały rękaw od munduru (być może jednego z obrońców Wartowni nr 5);
* punca drukarska z pieśnią Józefa Korzeniowskiego (1797-1863) „Hej, bracia opryszki”;
* polskie monety sprzed 1939 r.;
* elementy polskich mundurów i czapek wojskowych;
* fragmenty ramy kolejnego okna z Wartowni nr 5;
* drzwiczki zdemontowane z „popielnika”.

Na swoją kolej czekają również obiekty bardziej trwałe, np. złomki porcelany z Kasyna Oficerskiego (kubków, talerzy itp.), fiolki czy całe butelki (m.in. od piwa z browarów gdańskich) oraz to co znaleziono w ostatnich dniach wykopalisk w tym m.in.

* dwa orzełki najprawdopodobniej z kołnierzy mundurów żołnierzy 63. pułku piechoty z Torunia, którzy służyli w przedostatniej zmianie załogi na Westerplatte;
* cała, przedwojenna żarówka firmy OSRAM;
* fragmenty schodów do Willi Oficerskiej z metalowym elementem do oczyszczania butów, który znajdował się z prawej strony wejścia (być może będzie je można zrekonstruować);
* płyta wejściowa do budynku Starych Koszar z „metalową kratką” do otrzepywania butów (wyciągnięta przez więźniów w czasie rozbiórki budynku w całości, wrzucona do piwnicy i zasypana);
* okucie daszka polskiej przedwojennej rogatywki (znalezione w piwnicy Budynku Administracyjnego);
* pieczęć cynowa z napisem „Brak”;
* plomby ze znakiem WST.
Oczyszczono dodatkowo teren wokół niezidentyfikowanej wcześniej betonowej konstrukcji, która po oczyszczeniu okazała się najprawdopodobniej powojennym „popielnikiem”. To właśnie tam zsypywano pozostałości wybrane z pieców, którymi ogrzewano poszczególne budynki na Westerplatte.

Namierzono kilka śmietników, które pozostały jeszcze z czasów istnienia w tym miejscu kurortu. W dwóch sondażach znaleziono np. stłuczkę kieliszków i kufli. Przypuszcza się, że tam, gdzie było później Kasyno Podoficerskie znajdowała się restauracja lub pijalnia piwa. Budynek Kasyna Podoficerskiego będzie dopiero przebadany w 2018-2019 r. Jest on bowiem największy na tym terenie, najstarszy i najbardziej skomplikowany (dlatego potrzeba na niego aż dwa sezony archeologiczne).
Dużo obiektów jest jeszcze nierozpoznanych, co będzie możliwe po konserwacji i badaniach historycznych. Takim nierozpoznanym artefaktem jest metalowa oprawa mieszcząca na jednej stronie podziałkę, a na drugiej tabelę przelicznikową cyfr. Samo datowanie pochodzenia zbiorów jest najłatwiejsze w przypadku zawartości lejów, ponieważ tam wrzucane były rzeczy: z i sprzed 1939 r. Stały się one w ten sposób swoistymi „kapsułami czasu” ponieważ później nic już do nich nie wkładano.
Co dalej z wykopaliskami na Westerplatte?

Do czasu zakończenia prac trzeba wszystkich uczulić na ochronę Westerplatte. Na półwyspie pracuje bardzo dużo ludzi, którzy powinni zwracać uwagę i reagować na wszystkie „prace ziemne” i poszukiwania, jakie odbywają się poza wydzielonym terenem wykopalisk. Pomóc w tym może wojsko, MOSG, służby portowe, służby miejskiej, policja jak również sami turyści, których nadal mnóstwo pojawia się na Westerplatte. Być może przyda się również współdziałanie wolontariuszy, np. przy opisywaniu wielu tysięcy wydobytych eksponatów. Samo „wklepanie” danych do komputera, obfotografowanie i skatalogowanie (zrobienie tzw. kart naukowych zabytku) zajmie wiele czasu i można by było w tym pomóc – oczywiście tam, gdzie nie jest wymagana wiedza specjalistyczna.

Pozostaje również problem eksponowania odrestaurowanych przedmiotów. Muzeum II Wojny Światowej zgodnie z wolą jego twórców nie zajmuje się Westerplatte, eksponując tylko dwie gabloty związane z tym miejscem. Pierwsza to zdjęcie i opis kim był major Henryk Sucharski. W drugiej znajdują się natomiast: trzy pamiątki związane z Niemcami walczącymi na Westerplatte (wymienione na pierwszym miejscu: otok na czapkę marynarza okrętu pancernika „Schleswig-Holstein, pocztówka z tym okrętem oraz album niemieckiego marynarza z pancernika) i jedna związana z polskimi żołnierzami.
Jest nim wymieniony na końcu: „destrukt polskiego karabinka Mauser wz. 29”, który zgodnie z opisem został znaleziony na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej, choć nie wyjaśniono, w jaki sposób, gdzie i kiedy – pamiętając, że wcześniej nie było tam prac archeologicznych i uznawano, że nie warto ich prowadzić.

Tymczasem już tylko z tego, co wydobyto w 2016 r. podczas I Etapu Misji Archeologicznej udało się stworzyć ciekawą wystawę czasową „Westerplatte w 7 odsłonach”, na której po 1 września 2017 r. wyeksponowano ponad dwieście zabytków wydobytych z terenu Willi Oficerskiej i fragmentu leja po bombie przy Wartowni nr 5.

Przewodnim motywem tej ekspozycji stał się polski orzeł czapkowy wz. 19 wydobyty z okolic Wartowni nr 5, który został pogięty prawdopodobnie w eksplozji jednej z bomb dnia 2 września 1939 r. Mottem całej wystawy podobnie jak i całych wykopalisk prowadzonych na Westerplatte jest cytat z Biblii, „Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło” (Św. Jan 6,12)."
Link to comment
Share on other sites

Hej
Mam pytanie, bo jako odkrywcy-poszukiwacze możecie mieć taką wiedzę. Czy są znajdowane na Westerplatte łuski od .30-06 (7,62x63)?

We wspomnieniach niektórych obrońców (m.in. zbrojmistrza placówki) można znaleźć wzmiankę, że ich rkm-y Browning były właśnie kal. 7,62 mm i pochodziły z próbnej partii belgijskich BAR-ów FN Mle.1924 zakupionych w połowie lat 20. do celów testowych.
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
Uzupełnienie tematu z Onetu.
Żołnierskie guziki i części broni wśród zabytków znalezionych na Westerplatte

Setki guzików i inne elementy polskich mundurów, fragmenty broni i porcelany używanej w Kasynie Oficerskim – te m.in. zabytki znaleźli archeolodzy w czasie drugiego sezonu badań terenu byłej polskiej składnicy wojskowej na Westerplatte. Prace będą Muzeum Westerplatte i Wojny 1939;

Prace archeologiczne na terenie dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej Westerplatte rozpoczęły się w 2016 r.
Ubiegłoroczny drugi sezon badań, trwał od sierpnia do grudnia i objął otoczenie Wartowni nr 5 oraz obszar, na którym istniały tzw. Stare Koszary i Budynek Administracyjny.
W czasie badań odnaleziono m.in. guziki i fragmenty broni
Jak powiedział kierujący badaniami archeolog Filip Kuczma z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939, będącego oddziałem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, w trakcie ubiegłorocznych badań znaleziono około 10 tys. różnego rodzaju przedmiotów bądź ich części. Z tej liczby archeolodzy wyselekcjonowali około 4 tys. tzw. zabytków wydzielonych, czyli obiektów na tyle cennych, że – po konserwacji, mogą być w przyszłości eksponowane.

Kuczma wyjaśnił, że w trakcie prac, w zmieszanej z gruzem ziemi, którą zasypano piwnice budynków oraz leje po bombach, jakie spadały na Westerplatte we wrześniu 1939 r., znaleziono m.in. około 700 guzików bardzo różnych wzorów z polskich mundurów. - Większość z nich - około 500, znaleźliśmy w zasypisku leja przy Starych Koszarach – wyjaśnił Kuczma dodając, że oprócz guzików w zasypisku znajdowały się też liczne haki służące żołnierzom do podtrzymywania pasów, haftki do zapinania kołnierzy i inne elementy z polskich mundurów. - Najpewniej w budynku Starych Koszar zlokalizowany był wojskowy magazyn, którego zasoby wrzucono do leja – powiedział Kuczma.

Co wiemy o znaleziskach?
W zasypiskach archeolodzy znaleźli też m.in. rękaw od polskiego munduru, pochłaniacze do polskich masek przeciwgazowych, magazynki do ręcznych karabinów maszynowych wz. 1928 Browning, zamek do karabinka sportowego wz. 1931, polską wojskową menażkę, łyżkę z niezbędnika a także orła wz. 19 z czapki. - Orzeł był w dwóch częściach, najprawdopodobniej został przez kogoś celowo złamany. Konserwatorom udało się połączyć oba elementy – wyjaśnił Kuczma.

Natrafiono też na szewron (naszywkę) za 6 lat służby zawodowej z munduru podoficera Marynarki Wojennej. - Ten przedmiot będzie można przypisać jednemu z trzech marynarzy podoficerów, którzy byli obrońcami Westerplatte w 1939 roku – wyjaśnił Kuczma dodając, że archeolodzy znaleźli również fragmenty porcelany sygnowanej oznakowaniem Kasyna Oficerskiego na Westerplatte, a także przedmioty osobiste, w tym zegarek, krzyżyki i szkaplerze, które mogły należeć do polskich żołnierzy albo jeńców, których Niemcy przywieźli w 1939 r. na półwysep, aby uprzątnęli teren Westerplatte.

W czasie badań znaleziono też bardzo dużo polskich monet różnych nominałów oraz plomb używanych do zabezpieczenia magazynów i skrzyń z wyposażeniem wojskowym. Duży zbiór plomb a także innych ołowianych przedmiotów i sztabka odlana z tego metalu zlokalizowane były w jednym miejscu. - Wyglądało to tak, jakby ktoś – być może któryś z żołnierzy, pozyskiwał ołów, żeby przetopić go i wykonywać z niego jakiejś przedmioty – wyjaśnił Kuczma.

Archeolodzy odnaleźli pięć piwnic
Badając pozostałości Starych Koszar, archeolodzy natrafili na pięć piwnic. To była dla nas nowość, bo przedwojenne plany, którymi dysponowaliśmy nie obejmowały całości podziemnej części budynku – powiedział Kuczma.

Dodał, że także badanie pozostałości rozebranego w 1938 r. Budynku Administracyjnego przyniosły niespodziewane odkrycie w postaci przebudowanej piwnicy o specjalnie wzmocnionym stropie. Zdaniem archeologów w budynku tym pierwotnie znajdowała się radiostacja obsługująca teren składnicy (funkcjonująca najpewniej do czasu wzniesienia nowoczesnego budynku koszarowego, czyli do 1936 r.). - Wskazuje na to między innymi znaleziona w piwnicy solidny fundament, który mógł służyć jako podstawa pod maszt oraz liczne kable, które zbiegały się w tej części budynku – wyjaśnił Kuczma.

W zasypisku jednego z lejów znaleziono też pozostałości konstrukcji Wartowni nr 5 oraz Willi Oficerskiej. - Znaleźliśmy między innymi fragment schodów prowadzących do willi, w tym pierwszy stopień z zamocowanym na nim elementem służącym do czyszczenia butów – wyjaśnił Kuczma dodając, że na fragmentach obiektów zachowała się farba w kolorze jasno ceglastym. - Wiemy więc, jakim kolorem pomalowana była Wartownia i Willa Oficerska – zaznaczył Kuczma.

Wcześniejsze badania
Wyjaśnił, że w sumie ubiegłoroczne badania objęły obszar ponad 4 tys. m kw., z kolei w 2016 r. prace przeprowadzono na dwa razy większym terenie. - W sumie, w ciągu dwóch sezonów, przebadaliśmy około 2,2 procenta pierwotnej powierzchni Składnicy – wyjaśnił Kuczma.

Dodał, że w tym roku badania będą kontynuowane i obejmą obszar, na którym w latach 30. XIX w. powstał pierwszy budynek kuracyjny (Westerplatte pełniło wówczas także funkcje rekreacyjne), kilkukrotnie rozbudowywany i ostatecznie przekształcony przez polskie wojsko na Kasyno Podoficerskie. - Będzie to ciekawe wyzwanie, bo obiekt – ze względu na zmieniający się sposób użytkowania, poddawany był licznym przebudowom – powiedział Kuczma dodając, że na te badania archeolodzy chcą przeznaczyć dwa sezony.

Prowadzone przez Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku prace na terenie Westerplatte są pierwszymi kompleksowymi badaniami archeologicznymi tego terenu. Ich celem jest przebadanie możliwie największego obszaru dawnej składnicy wojskowej. Po przeprowadzeniu prac Muzeum chce utworzyć na tym terenie placówkę prezentującą historię miejsca i przebieg walk, jakie rozegrały się tu we wrześniu 1939 r.

Historia Westerplatte
Polska składnica wojskowa zaczęła funkcjonować na Westerplatte w 1926 r., ale moment ten poprzedziły kilkuletnie przygotowania, w tym przebudowa obiektów, które od XIX wieku służyły kuracjuszom wypoczywającym na terenie półwyspu oraz budowa dodatkowych magazynów i linii kolejowej. W latach 30. system obronny na Westerplatte został rozbudowany. Powstało wówczas m.in. pięć wartowni oraz nowoczesny budynek koszar.

1 września 1939 r. o godzinie 4.48 Westerplatte zostało zaatakowane wystrzałami z niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein". Oddziały polskie przez siedem dni broniły placówki przed atakami z morza, lądu i powietrza. Według rożnych źródeł, gdy wybuchły walki, w polskiej składnicy przebywało 210-240 Polaków. W walkach poległo co najmniej 15 polskich żołnierzy, około 30 zostało rannych. Liczbę zabitych po stronie niemieckiej szacuje się na 50 żołnierzy, rannych - na około 120.

Teren Westerplatte
Na terenie Westerplatte zachowało się niewiele oryginalnych obiektów Wojskowej Składnicy Tranzytowej: wiele z nich zostało zniszczonych w czasie walk we wrześniu 1939 r. lub rozebranych w czasie wojny lub już po jej zakończeniu. Do dziś przetrwał m.in. budynek dawnej Elektrowni, ruiny budynku Nowych Koszar oraz Wartownia nr 1 (w 1967 r. została ona przeniesiona z nabrzeża w głąb lądu), w której od lat 70. ub. wieku działa niewielkie muzeum, gdzie prezentowane są m.in. zdjęcia i dokumenty oraz broń i wyposażenie żołnierzy wojska polskiego z 1939 roku, używane także przez załogę Westerplatte.

Na terenie półwyspu znajduje się też Cmentarz Obrońców Westerplatte oraz tablice z nazwiskami wszystkich zidentyfikowanych dotąd polskich żołnierzy i cywilów, którzy we wrześniu 1939 r. brali udział w walce na półwyspie. Westerplatczyków upamiętnia też wzniesiony w 1966 r. Pomnik Obrońców Wybrzeża ustawiony na usypanym 22,5-metrowym kopcu.
Link to comment
Share on other sites

Są zabytkami tylko z racji odnalezienia ich podczas wykopalisk na Westerplatte ,XX wieczna łyżka czy dziurawa miska odnaleziona gdziekolwiek indziej trafiła by na śmietnik ale trafiona podczas prac na terenie byłego niemieckiego koncentraka staje się zabytkiem archeologicznym.
Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...
http://www.defence24.pl/westerplatte-odslania-kolejne-tajemnice-foto

Westerplatte odsłania kolejne tajemnice
Bez fanfar, choć z sukcesem, zakończono trzeci etap prac wykopaliskowych na Westerplatte, prowadzonych przez Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Wydobyto 2657 obiektów sklasyfikowanych jako zabytki wydzielone, co jest kolejnym dowodem, że teren byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej kryje w sobie bezcenne skarby, które należy wydobyć i wyeksponować dla przyszłych pokoleń i ku chwale obrońców z września 1939 roku.
Nie ma już żadnych wątpliwości, że warto prowadzić badania archeologiczne na Westerplatte. Kolejny sezon prac wykopaliskowych znowu bowiem powiększył liczbę pamiątek po Wojskowej Składnicy Tranzytowej (WST) oraz wiedzę na temat wyglądu terenu WST przed i we wrześniu 1939 roku. Pomimo wykonywania kompleksowych prac archeologicznych od trzech sezonów, odkryta ziemia za każdym razem zaskakuje bogactwem informacji i artefaktów.

Przypomnijmy, że w pierwszym sezonie badań archeologicznych (w 2016 r.), który objął około 8000 m2 potwierdzono położenie Wartowni nr 5 (zniszczonej podczas bombardowania 2 września 1939 r.) oraz udokumentowano relikty Willi Oficerskiej. Przy okazji udało się pozyskać aż 1648 zabytków wydzielonych [od red. z całego zbioru odszukanych obiektów wydziela się przedmioty szczególne i robi się tzw. zbiór zabytków wydzielonych, które muszą być poddane konserwacji i mogą być później wystawione] pochodzących od połowy XVII wieku do pierwszej połowy XX wieku.

Zaprezentowano je potem na wystawie czasowej „Westerplatte w siedmiu odsłonach” zorganizowanej w Muzeum II Wojny Światowej, którego oddziałem od 2017 r. jest Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Przewodnim motywem tej ekspozycji stał się polski orzeł czapkowy wz. 19 wydobyty z okolic Wartowni nr 5, który został pogięty i nadtopiony prawdopodobnie w eksplozji jednej z bomb dnia 2 września 1939 r. Mottem całej wystawy, podobnie jak i całych wykopalisk prowadzonych na Westerplatte, był cytat z Biblii - „Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło” (Św. Jan 6,12).

W drugim sezonie prac wykopaliskowych (w 2017 r.) skupiono się na udokumentowaniu reliktów dwóch obiektów pierwotnie wchodzących w skład kompleksu kurortu Ostseebad Westerplatte, a później (od 1926 roku) wykorzystywanych przez Polaków jako tzw. Stare Koszary i Budynek Administracyjny - północne skrzydło (południowe skrzydło zostało zniszczone przez port i dawną bazę Zarządu Dróg i Zieleni). Dokonano również eksploracji leja po bombie o wagomiarze 250 kg, znajdującego się tuż przy miejscu, gdzie stała Wartownia nr 5. Ostatecznie sprawdzono teren o powierzchni 4200 m2, a w inwentarzu zabytków wydzielonych po badaniach z 2017 r. pojawiło się 4235 kolejnych, cennych przedmiotów.

W 2018 roku już wiadomo, że wykopano niemal 18500 artefaktów z czego 2657 stanowią zabytki wydzielone – przede wszystkim kontekstowo związane z WST lub obroną w 1939 roku (reszta to fragmenty ceramiki, kafli, butelek, gwoździe, ślady po kurorcie, itp.).

Co dokładnie robiono w 2018 r.?

Po zakończeniu prac archeologicznych w 2018 roku i liczbie zabytków wydzielonych już wiadomo, że nie był to wcale rok gorszy od dwóch poprzednich. A przecież badania prowadzono na terenie, gdzie w 1939 roku nie toczono najbardziej zaciętych walk. Obszar wykopalisk w 2018 roku nadal obejmował bowiem teren znajdujący się z lewej strony drogi w kierunku Pomnika na Westerplatte przed ruinami budynku Koszar i Wartownią nr 3.

Wykopy objęły miejsce, gdzie stało dawne Kasyno Podoficerskie, relikty wielofazowej zabudowy Kurhausu na Westerplatte oraz resztki murowanego budynku szaletu (obiektu 2703), którego część południową odsłonięto w 2017 r. Budynek ten odnaleziono niejako „przy okazji” (choć jego orientacyjne położenie znane było z archiwalnych planów) ponieważ przeszukując teren wykrywaczami metali natrafiono w tym miejscu na fragment szyny kolejowej (w projekcie badań archeologicznych zawarto zapis, że jeżeli w jakimś miejscu znajduje się przedmiot metalowy zalegający w nawarstwieniach archeologicznych to otwierany w tym miejscu jest wykop sondażowy).

Odsłonięto całość fundamentów, które - jak się okazało - zachowały się w bardzo dobrym stanie. Zbiornik kloaczny szaletu opróżniono przed rozbiórką szaletu, ale na jego dnie znaleziono kilka przedmiotów po polskich żołnierzach – w tym łuskę od polskiego pistoletu sygnałowego Perkun wz. 1924. W warstwie gruzowej znaleziono również emaliowaną tabliczkę z numerem obiektu i skrótem OK 8 (Okręg Korpusu ósmego), która pierwotnie była umieszczona na pobliskim budynku starego szaletu (wykorzystywanego do 1930 roku). Jak się okazało, po rozbiórce starego szaletu tabliczkę przeniesiono na nowy budynek zgodnie z wojskową zasadą „sztuka jest sztuka”.
Zlokalizowano także hydrant, którego sygnowaną pokrywę zabrano do konserwacji. Jest on prawdopodobnie powiązany z Wojskową Składnicą Tranzytową (znalezisko to pozwoli odpowiedzieć, czy przed wojną udało się zbudować stałą instalację przeciwpożarową). Obok hydrantu znaleziono jedną ze ścian budynku wyburzonego jeszcze przed przejęciem terenu Składnicy przez polskich żołnierzy. Do piwnicy tego budynku Niemcy wrzucili stłuczkę naczyń ceramicznych (w której po raz pierwszy od czasu rozpoczęcia wykopalisk odnaleziono ceramikę z napisami „Kurhaus Westerplatte”).
Kopiąc dalej odkryto piwnicę lodową przylegająca do Kasyna Podoficerskiego (a wcześniej budynku Kurhausu). W zimie ściągano tam tafle lodu, dzięki czemu miejsce to funkcjonowało latem jako naturalna lodówka (przechowywano tam produkty szybko się psujące). To właśnie z tego powodu zastosowano bardzo grube mury oraz kształt ceglanej podłogi ze środkowym odpływem wody (w którym obecnie wyrosło drzewo). Ta część budynku została wyburzona przez polskich żołnierzy w 1938 roku.
Przy Kasynie Podoficerskim odkryto dodatkowo studzienkę kanalizacyjną, zbudowaną prawdopodobnie jeszcze na potrzeby kurortu wraz z odpływem i kolejną studzienka zbiorczą (wykonaną przez Polaków z zachowanym w betonie odciskiem buta osoby, która ją wznosiła).

Samo kasyno było budynkiem najbardziej skomplikowanym (rozbudowywanym w wielu fazach) i największym na terenie Westerplatte. Miało ono bowiem po przyziemiu powierzchnię około 1600 m2. Dlatego jego zbadanie rozłożono na dwa lata. Prace zaczęte w tym roku w części południowej zabudowań zostaną więc dokończone w przyszłym sezonie wykopaliskowym w 2019 r. Z planów wynika, że znajdowały się tam piwnice, sala bilardowa i inne ciekawe pomieszczenia.

Wszystkie odkryte obiekty zostały później zasypane. Rolą archeologów obecnie jest bowiem jedynie odszukanie i zrobienie dokumentacji, jak poszczególne zabudowania i instalacje wyglądały (zobrazowując np. wygląd poszczególnych fazy ich budowy i rozbudowy). Jest to konieczne, gdy się pamięta, że pierwsze budynki (wtedy jeszcze drewniane) na Westerplatte powstały w 1837 roku. Później były one wielokrotnie przebudowywane, a zachowane do dzisiaj plany okazały się mało dokładne.

O tym, czy to, co zostało obecnie przebadane ma zostać później w jakiś sposób wyeksponowane lub odbudowane zadecyduje już kto inny (np. konserwatorzy zabytków i historycy sztuki). Będzie to o tyle łatwe, że w ziemi pozostawiono nienaruszone i oczyszczone: większe posadzki, wylewki i fundamenty, oraz zabezpieczono szczególnie cenne i reprezentatywne elementy, jak np. zawory mosiężne od rurociągów, próbki cegieł z murów i belek konstrukcyjnych (najczęściej były to „pruskie” mury drewniano-ceglane). To one pozwalają bowiem dokładnie odtworzyć obraz tego, jak wyglądały poszczególne budynki oraz ich wyposażenie.

Przykładem może być fragment muru z resztkami po farbie z Wartowni nr 5 jaki znaleziono w drugim sezonie wykopalisk w zbadanym leju po bombie SC-250. To właśnie dzięki zachowanej na tym murze farbie można było określić, że najprawdopodobniej ani odrestaurowana niedawno Wartownia nr 4, ani Wartownia nr 1 nie są pomalowane w takich kolorach, jakie te budynki miały we wrześniu 1939 r.

Leje po bombach - raj dla archeologów

Prace archeologiczne na Westerplatte nie polegają na dokładnym „przekopywaniu” całego terenu, ale są prowadzone kompleksowo tylko w miejscach, gdzie stały jakieś budynki. Pozostały obszar jest natomiast poddany badaniom georadarowym, a następnie przeczesywany centymetr po centymetrze za pomocą wykrywaczy metali i tylko w miejscu otrzymywania jakiegoś sygnału prowadzi się wykopy sondażowe. W taki sposób zlokalizowano m.in. w 2017 r. budynek szaletu. Z kolei znajdując w innym miejscu dużą ilość łusek niemieckiej amunicji określono, że w czasie wojny znajdowało się tam prawdopodobnie stanowisko niemieckiej obrony przeciwlotniczej.

Doświadczenia pokazują, że jak na razie najwięcej zabytków wydzielonych znajduje się w dołach, gdzie doraźnie zakopywano śmieci przed wojną oraz w lejach po bombach i pociskach artyleryjskich. Z wkopów śmietnikowych są wydobywane pamiątki przede wszystkim z okresu przed przybyciem polskiego wojska na teren Westerplatte – z czasów, gdy na tym miejscu funkcjonował kurort. Znajdowana jest tam przede wszystkim stłuczka ceramiki i szkła (a nawet całe kufle po piwie, kieliszki do wina), czy stare monety.

Ciekawe obiekty znajduje się również wokół budynków. O ile bowiem same mury zostały rozebrane (cegły były później wykorzystane do budowy obozu koncentracyjnego w Stutthofie) to sam teren wokół nich pozostał nietknięty.

Prawdziwą skarbnicą wiedzy o czasach WST są jednak leje po bombach. Część z nich oczyszczono już po wrześniu 1939 roku przez Niemców (rękami polskich więźniów) i później zasypano drobnym gruzem z rozbiórki pobliskich budynków. Ale były też takie, których nie udało się całkowicie opróżnić z powodu np. poziomu występowania wód gruntowych. Teraz wszystko to, co znajdowało się poniżej archeolodzy mogą wydobyć i po konserwacji pokazać.

Bardzo dobrze jest to widać w przypadku leja (o średnicy około 10 m) po bombie o wagomiarze 250 kg, która doprowadziła do zawalenia się części budynku Kasyna Podoficerskiego. W jego wnętrzu znalazły się bowiem nie tylko elementy konstrukcyjne (belki i fragmenty murów), ale również to, co znajdowało się w pomieszczeniach tej części budynku. Oczywiście Niemcy nakazali opróżnić to, co znajdowało się powyżej poziomu wód gruntowych.

Jednak w „mokrej” części leja pozostawiono wszystko i pomimo prawie osiemdziesięciu lat, teraz można z niej było wydobyć zachowane w bardzo dobrym stanie takie pamiątki jak np. dziewięć par butów – saperek wojskowych wzór 1931, podbitych charakterystycznymi ćwiekami i podkówkami, duże ilości fragmentów tkaniny prawdopodobnie z umundurowania, pozostałości po rogatywce garnizonowej wzór 1935 z zamocowanym orłem z nakrętką i paskiem (ale bez daszka), 8 orłów na czapki oraz odznaki na kołnierze i naramienniki polskich żołnierzy (pozostałości prawdopodobnie po podręcznym magazynie krawieckim i szewskim).
W zawalonym budynku musiał być też warsztat stolarski, ponieważ w leju znaleziono zestaw narzędzi (np. strugów). Odkryto tam też już wykonywane rzeczy – w tym kolbę od broni myśliwskiej. Lej krył także np. polską gaśnicę przeciwpożarową sprzed 1939 roku oraz fragmenty pocisku kalibru 100 mm produkcji czeskiej. Potwierdziłoby to dane archiwalne o ostrzeliwaniu Wojskowej Składnicy Tranzytowej również przez baterię czterech dział kalibru 100 mm wz.14/19. Co więcej wiadomo, że ten ostrzał musiał być w okresie od 1 do 2 września ponieważ później odłamek ten nie mógłby już wpaść na samo dno leja spowodowanego przez bombę.
W podobnych, już zlokalizowanych lejach znajdowano wiele innych, cennych przedmiotów, jak np. dużą ilość szczątków polskiej amunicji (która prawdopodobnie była w tym miejscu rozbrajana) oraz stalowych, polskich łódek amunicyjnych (ułatwiające ładowanie karabinów).

Po co w ogóle wykopaliska na Westerplatte?

Prace archeologiczne realizowane na Westerplatte zaskakują z kilku powodów. Po pierwsze, nikt nie spodziewał się aż takiej liczby zabytków – w tym dokumentujących zarówno działanie samego kurortu Ostseebad Westerplatte, jak i obecność oraz obronę polskich żołnierzy w latach 1926-1939. Zabytki te po pewnym czasie uległyby niewątpliwie zniszczeniu, a teraz, po wydobyciu z ziemi i po konserwacji, mogą być prezentowane w czasie okolicznościowych wystaw, a później, miejmy nadzieję, w dedykowanym muzeum.
Wykopaliska zwiększyły także bezpieczeństwo na Westerplatte. Mało kto zdawał sobie bowiem sprawę, że na terenie wielokrotnie sprawdzanym i przeczesywanym przez saperów, znajdzie się jeszcze taka liczba niewypałów i niewybuchów. Najwięcej przedmiotów uznanych za niebezpieczne, bo aż 132 sztuki, znaleziono podczas wykopalisk z 2016 r. (w tym dwa pancerfausty, pociski 150 mm, oraz ładunek niemieckiej bomby zapalającej). A przecież miejsce, gdzie zgodnie z tradycją rozpoczęła się II wojna światowa, jest odwiedzane każdego roku przez tysiące turystów.
To właśnie z tego powodu podczas prac archeologicznych zachowywane są cały czas warunki bezpieczeństwa a teren jest najpierw przeszukiwany przez saperów. Saperzy nadzorują także całość postępujących prac archeologicznych.

Poszukiwania prowadzone na Westerplatte dają obraz tego jak wyglądała Wojskowa Składnica Tranzytowa, a odsłaniane i dokumentowane resztki po wykorzystywanych tam obiektach (np. Starych Koszar lub Willi Oficerskiej) pozwolą na ich trwałe zabezpieczenie oraz opracowanie koncepcji ich rekonstrukcji. Część z nich może będzie np. odbudować lub wyeksponować w ramach planowej rewaloryzacji Pomnika Historii „Pole Bitwy na Westerplatte”.

Ale ważna jest również wiedza, gdzie dokładnie były położone poszczególne obiekty, oraz jak wyglądały w środku (szczególnie przydatny jest w tym przypadku układ fundamentów i podpiwniczeń). Tak było z lokalizacją Wartowni nr 5, która jest przecież miejscem śmierci co najmniej sześciu polskich żołnierzy. Okazało się, że szczątki tego budynku znajdują się pod brukiem, gdzie chodzą turyści - nie zdający sobie sprawy że jest to ziemia rzeczywiście uświęcona krwią polskiego żołnierza.

Dotychczasowe badania wskazują, że dostępne plany z 1926 r. zrobione podczas inwentaryzacji wszystkich budynków na potrzeby polskiego 1. Oddziału Wartowniczego (przejmującego ten teren) oraz mapa z 1934 roku nie są dokładne. Po odkryciu fundamentów poszczególnych budynków okazało się, że w rzeczywistości jest przesunięcie około półtora metra w kierunku wschodnim. To właśnie także dlatego powstała propozycja, by już teraz, w terenie, zaznaczyć w sposób widoczny dla zwiedzających Westerplatte obiekty sprawdzone podczas trzech pierwszych sezonów archeologicznych.

Bardzo „przydatne” okazały się nawet leje po bombach i pociskach. Są one bowiem cenne nie tylko dlatego, że wewnątrz nich znajdowane są różnego rodzaju artefakty, ale również dlatego, że same w sobie dają obraz przebiegu walk na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Na ich podstawie można np. określić skuteczność niemieckiego ostrzału i nalotu z 2 września oraz jakie one przyniosły szkody. Było to ważne szczególnie w przypadku leju po bombie znajdującego się koło Wartowni nr 5.

Odsłonięto bowiem jego zarys w całości, a dodatkowo go wyeksplorowano pozyskując pamiątki pozostałe po wyburzeniu Willi Oficerskiej oraz co najważniejsze – po polskich żołnierzach walczących w zburzonej wybuchem Wartowni nr 5. Dodatkowo wstępnie udało się określić, jak ten wybuch przyczynił się do zniszczenia budynku i do śmierci znajdujących się wewnątrz Polaków.

W ten sam sposób można obecnie określić: z jakiego dokładnie kierunku nadlatywały niemieckie bombowce nurkujące Ju-87 (po układzie i kształcie lejów) oraz jak mało celne było bombardowanie. Jest to szczególnie widoczne w przypadku największego budynku - Kasyna Podoficerskiego, które było jedynie uszkodzone w dwóch miejscach. Samo rozbicie Wartowni nr 5 mogło więc być przypadkowe, ponieważ w jednym z pierwszych meldunków Luftwaffe jako jeden z celów bombardowania wskazywano znajdującą się obok i lepiej widoczną Willę Oficerską. Może to oznaczać, że Niemcy nie wiedzieli, co tak naprawdę wchodzi w skład polskiego systemu obrony.

Pomoc w pracach jest nadal potrzebna

Kierownik Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 Mariusz Wójtowicz-Podhorski cały czas podkreśla, że obecnie prowadzone wykopaliska nie byłyby możliwe, gdyby nie pomoc, jaka płynie praktycznie z każdej strony. Jak zawsze otwarty na współpracę jest Morski Oddział Straży Granicznej i to nie tylko chroniąc „swój” teren, który jeszcze nie został przebadany archeologicznie, ale równie przechowując obiekty duże, których na razie nie ma gdzie umieścić (np. betonowy Krzyż Virtuti Militari z byłego Cmentarza Obrońców). Ta współpraca z MOSG może być potrzebna szczególnie w przyszłym roku, ponieważ dla uczczenia osiemdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej rozważa się możliwość odszukania georadarem miejsca, gdzie we wrześniu 1939 roku znajdowała się Placówka Elektrownia. Jest to bowiem jeden ze stałych punkt obrony na Westerplatte, który do dzisiaj nie został jeszcze zlokalizowany.

Tymczasem znalezienie go jest bardzo prawdopodobne, ponieważ Placówka Elektrownia była umocnieniami ziemno-drewnianymi i ślady po niej musiały na pewno w ziemi pozostać. Zachowały się dodatkowo zdjęcia lotnicze, które nakierowały badaczy w najbardziej prawdopodobne miejsce. Byłby to spektakularny sukces w ważnym 2019 roku, tym bardziej, że innych tego rodzaju miejsc – umocnień polowych z 1939 roku - na Westerplatte już nie ma. Wał ziemny, na którym znajdowała się Placówka Wał, zniwelowano w 1945 r. i odtworzono w 2007 r. (dzięki inicjatywie Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego i Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej WST na Westerplatte), nie ma też placówek sierżanta Deika, placówki Prom, placówki Przystań, które zrównano z ziemią lub zniszczono podczas przebudowy kanału portowego. Tylko na terenie zajętym przez JW2305 zachował się oryginalny wał, na którym znajdowała się placówka Łazienki i nie przekształcone miejsce, gdzie znajdowało się drugie stanowisk armaty ppanc.

Sukcesy archeologów powinny jednocześnie uczulić wszystkich na ochronę Westerplatte. Turyści oraz ludzie pracujący na tym terenie muszą więc zwracać uwagę i reagować na wszystkie „prace ziemne” i poszukiwania, jakie odbywają się poza wydzielonym terenem wykopalisk. Tylko w ten sposób uchroni się przed złodziejami te skarby, które jeszcze czekają na odkrycie. Nie można nawet dopuszczać do wykonywanie płytkich wykopów, jakie zrobiono w czasie inscenizacji historycznej we wrześniu 2018 roku koło Placówki Fort, Wartowni Nr 1 i Koszar, by umieścić w nich środki pirotechniczne. Takie działania mogą być bowiem realizowane tylko pod ścisłym nadzorem archeologicznym i za zgodą Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Kolejnym problemem są wandale. Przykładowo, w 2018 r. trzeba było ponownie oczyścić tzw. „popielnik”, który całkowicie opróżniono w 2017 r. W przerwie między wykopaliskami był on bowiem traktowany przez wandali jako ubikacja. Tymczasem obiekt ten jest zabytkiem, chociaż nie został jeszcze wpisany oficjalnie do rejestru. Zresztą niewystarczająca liczba toalet na Westerplatte wystawianych na cały rok (dwie sztuki) to cały czas bardzo mocno odczuwalny i nierozwiązany nadal problem. Ludzie więc korzystają z każdego miejsca (np. chowając się za drewnianą odłownią dla dzików).

Pomoc władz miasta Gdańsk będzie również potrzebna jeżeli chodzi o drzewostan. Jak się bowiem okazuje, to właśnie drzewa są jedną z największych przeszkód dla archeologów. Jak na razie w celu przygotowania wykopów udało im oczyścić teren tylko z dziko porosłych krzaków oraz „samosiejnego” drzewostanu o średnicy pnia do 15 cm. Pozwala to częściowo wyeksponować wszystkie odkrywane zabudowania oraz uzmysłowić naocznie, jak wyglądał cały teren w czasie działań wojennych we wrześniu 1939 roku.

Z powodu drzew wielu prac jednak nie można wykonać, czego przykładem jest opisywany wyżej lej po bombie SC-250 koło Kasyna Podoficerskiego. Już odkryto tam bardzo dużo zabytków, pochodzących bezpośrednio z budynku, który zawalił się do dziury w ziemi „otworzonej” siłą eksplozji. A przecież archeolodzy nie odkryli całego leja, a tylko wykonali niewielki wykop sondażowy. Reszta zabytków nadal czeka na wydobycie, co jest niemożliwe właśnie z powodu drzew, które same tam wyrosły już po wojnie. Jak na razie podlegający pod Urząd Miasta Gdańska Miejski Konserwator Zabytków nie chce wyrazić zgody, by je wyciąć – oczywiście tylko w tych miejscach, gdzie na taką konieczność wskazały planowane wykopy. Tylko wtedy będzie można wyeksplorować całą zawartość tego, już zlokalizowanego i częściowo przebadanego miejsca.

Westerplatte jest tak ważne, że pomocy udzielają nie tylko instytucje lub organy, ale również osoby cywilne, np. z różnego rodzaju stowarzyszeń, które nie otrzymują za to zresztą żadnego wynagrodzenia. Jak zawsze wyróżnia się w tym Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, które od 2002 stara się aktywizować wszystkie działania związane z WST. Chętni do pomocy są również harcerze i wielu polskich miłośników historii.

Oczywiście, cały czas pozostaje problem eksponowania odrestaurowanych zabytków. Już wiadomo, że takim miejscem nie będzie Muzeum II Wojny Światowej, którego narracja odbiega od tego, co można by rzeczywiście pokazać po wykopaliskach i badaniach na Westerplatte. Wcześniej nie było z tym żadnego problemu, ponieważ nieliczne pamiątki po obrońcach WST mieściły się w jednym z pomieszczeń Wartowni nr 1.

Teraz zabytków wydzielonych znalezionych na terenie Westerplatte jest już ponad 8500, a będzie ich na pewno wielokrotnie więcej. Czas więc wreszcie podjąć decyzję na temat tego, jak rzeczywiście powinien wyglądać teren Wojskowej Składnicy Tranzytowej i czy rzeczywiście nie należy zbudować oddzielnego muzeum Pola Bitwy Westerplatte. Można mieć tylko nadzieję, że w żaden sposób nie będzie to decyzja podyktowana jakimś celem politycznym, a po prostu naturalnym patriotyzmem."
Link to comment
Share on other sites

Albo teren przeszukany lub nie potrafią szukać,kiedyś rozmawiałem z typkiem który prowadził tam poszukiwania wykrywaczem samoróbką w poł. lat 80tych ub.wieku odnajdywał konkretne zakopy" sprzętu oraz oporządzenia z II RP zapewne ukryte przez żołnierzy przed kapitulacją lub zadołowane przez Niemców podczas porządkowania pobojowiska.
Link to comment
Share on other sites

Pamiętam jak za szczyla będąc na obozach harcerskich w Krynicy Morskiej były wycieczki autokarem na Westerplatte.Kadra ochoczo brała wtedy klozetowca i ryła parę godzin po tym zacnym terenie ku zupełnemu zwisowi okolicznych przechodniów...
No cóż, musztarda po objedzie i nie należy oczekiwać cudów.
Link to comment
Share on other sites

  • 9 months later...

https://dziennikbaltycki.pl/szczatki-polskiego-zolnierza-odkryte-na-westerplatte-spoczywaly-niedaleko-alei-prowadzacej-do-pomnika-obroncow-wybrzeza-wideo/ar/c1-14446733

"Szczątki polskiego żołnierza odkryte na Westerplatte. Spoczywały niedaleko alei prowadzącej do Pomnika Obrońców Wybrzeża

Ludzkie szczątki odkryto we wtorek, 24 września 2019 r., na Westerplatte. To najprawdopodobniej ciało polskiego obrońcy Westerplatte, żołnierza który zginął 2 września 1939 r. w zbombardowanej Wartowni nr 5. Szczątki spoczywały niedaleko alei prowadzącej do ruin Nowych Koszar i Pomnika Obrońców Wybrzeża.

- Pierwszy raz od 1963 roku odnalezione zostały szczątki obrońcy Westerplatte - mówi wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. - To prawdopodobnie jedna z ofiar bombardowania Wartowni nr 5. Niemieckie bomby trafiły 2 września 1939 r. w polską wartownię. Ich eksplozja wywołała dodatkowo detonację amunicji zgromadzonej wewnątrz. Większość obrońców zginęła wewnątrz Wartowni nr 5. Ich szczątki były rozszarpane, rozrzucone. Szczątki, które odnaleziono, to fragment ciała, od pasa w górę (co może dowodzić, że to właśnie jeden z poległych, polskich żołnierzy w Wartowni nr 5 - red.).

Filip Kuczma, archeolog prowadzący prace poszukiwawcze na Westerplatte potwierdził, że w miejscu, gdzie spoczywały szczątki, znaleziono m.in. 200 innych fragmentów kostnych, w tym miednicy, należących prawdopodobnie do polskich żołnierzy poległych we wrześniu 1939 r. roku na Westerplatte.

Szczątki zostały odnalezione w miejscu, w którym po zakończonych walkach Niemcy pogrzebali poległych polskich żołnierzy w zbiorowej mogile. Zdaniem Filipa Kuczmy wszystko wskazuje, że szczątki pochowano w niedbały sposób, podobnie niedbale dokonano późniejszej ekshumacji. Miejsce to zostało określone na podstawie archiwalnych fotografii. Archeolodzy przypuszczali, że wciąż mogą znajdować się tu ciała poległych.

- Nie znamy dokładnej liczby pochowanych w tej pierwotnej mogile szczątków polskich żołnierzy - mówi Filip Kuczma. - Wg różnych informacji mogło tu spoczywać od 6 do 11 obrońców Westerplatte.

Odnalezione szczątki zbadają prokuratorzy z IPN oraz antropolodzy. Do Instytutu będzie należała m.in. identyfikacja szczątek. Po badaniach nastąpi uroczysty, państwowy pogrzeb Westerplatczyka.

- Ze 120-osobowej załogi Westerplatte we wrześniu 1939 r. zginęło nieco ponad 20 żołnierzy, a na Cmentarzyku spoczywa tylko dwóch z nich, mjr Henryk Sucharski i kpr Andrzej Kowalczyk - mówi Jarosław Sellin. - Odkrycie szczątek kolejnych żołnierzy, którzy tu polegli, których ciała tu zalegały, bo od 80 lat o nich nie wiedzieliśmy, jest odkryciem bardzo znaczącym i bardzo emocjonalnym.

Mariusz Wójtowicz-Podhorski, kierownik Oddziału Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku przypomniał, że ciało poległego we wrześniu 1939 r. kpr Andrzeja Kowalczyka zostało odkryte przypadkowo, w 1963 r., w czasie prac przy rozbudowie nabrzeża portowego na Westerplatte.

- Jego odnalezienie w 1963 r. nie wywołało niemal żadnego oddźwięku, nie zostało to odnotowane w mediach, nie wywołało refleksji, że nie wszyscy obrońcy Westerplatte zostali odnalezieni i zidentyfikowani jako polegli - mówi Mariusz Wójtowicz-Podhorski.

Odkrycia zostały dokonane w czasie V sezonu badań archeologicznych na Westerplatte. Obok szczątków żołnierzy znaleziono także fragmenty polskiego uzbrojenia i wyposażenia wojskowego, m.in. ładownice, resztki pasa, guzik polskiego munduru."

5d8a1fb3b358a_p.jpg

5d8a1fb60e5c8_p.jpg

5d8a1fbf9102b_p.jpg

5d8a1fcb22757_p.jpg

5d8a1fcd658af_p.jpg

5d8a1fcfc185c_p.jpg

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information