Jump to content

Speedy

Forum members
  • Content Count

    609
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. To ciekawe - T-38 to samolot 2-silnikowy, nawet po całkowitym wyłączeniu jednego silnika w zasadzie powinien bezboleśnie utrzymywać się w powietrzu.
  2. Nigdy nie zbudowano takiego jaskółkowego Mistela - projekt pozostał na papierze. Fotka zapewne jest modelu, jak sprawdziłem na szybko w sieci sporo ich jest na rynku (Hasegawa. MPM...) Tu na jakiejś modelarskiej stronce jest opis Me 262 Mistel W skrócie, rozważano różne konfiguracje, w tym pocisk kierowany zdalnie z TV obserwacją celu (Mistele generalnie kierowane były programowo, podążały do celu na który pilot naprowadził cały zestaw przed wyczepieniem się). Uwagę zwraca planowany tam monstrualny ładunek wybuchowy - w jednej z konfiguracji aż 5210 kg (!): by pomieścić bliżej nieokreślony ciekły materiał wyb. zamierzano poświęcić część zbiorników paliwa.
  3. Nigdy nie zbudowano takiego jaskółkowego Mistela - projekt pozostał na papierze. Fotka zapewne jest modelu, jak sprawdziłem na szybko w sieci sporo ich jest na rynku (Hasegawa. MPM...)
  4. Oczywiście nie ze zubożonego uranu - Niemcy nie przetwarzali go przecież na paliwo jądrowe, w każdym razie nie na taką skalę by mieć nie wiadomo ile surowca (raczej pojedyncze kilogramy wzbogacali maksymalnie - ten rząd wielkości). Po prostu z uranu naturalnego. Całość opiera się na jednym zdaniu z pamiętników Alberta Speera. Pisze on coś w tym sensie, że kiedy w 1944 fiasko programu atomowego stało się jasne, polecił przekazać cały zapas rudy uranowej do produkcji materiałów na pociski przeciwpancerne. I tyle; żadnych konkretów na ten temat za bardzo nie znalazłem. EDIT: sprawdziłem teraz w książce Speera, ten cytat brzmi trochę inaczej, ale ogólny sens jest mniej więcej taki jak napisałem. Może ja go tu przekleję:
  5. Jeśli pociski są bez zapalników i bez wkrętek albo z bakelitową wkrętką w gnieździe zapalnikowym, to jakby to głupio nie zabrzmiało, to nie jest bardzo niebezpieczne. W warunkach wielkopiecowych taki materiał jak TNT lub amatol w zasadzie zawsze wypali się bezpiecznie bez detonacji. Gorzej jak to jaki heksogen będzie (torpex, trialen,,,) ale w pociskach art. to powiedzmy rzecz raczej rzadka.
  6. Nie zapominajmy też, że w czasie II wojny dość powszechnie używane były pociski ppanc. bez ładunku wybuchowego. Nie mówię tu o rozmaitych pociskach rdzeniowych czy podkalibrowych, które nie mają ładunku niejako z definicji, ale o normalnych pociskach pełnokalibrowych. Brytyjczycy np. preferowali takie właśnie pociski ppanc. "czysto kinetyczne"; Niemcy z kolei raczej wybuchowe. Amerykanie i Rosjanie używali jednych i drugich.
  7. Jesteś pewien, że dobrze policzyłeś? Jak dobrze pamiętam, to ta I prędkość lekko spada wraz z wysokością. A nie rośnie jak u ciebie. Tak czy inaczej, wysokość jakby fizycznie nie jest tu ważna. Żeby wejść na orbitę, trzeba osiągnąć odpowiednią prędkość - I prędkość kosmiczną dla danej wysokości, tak jak słusznie napisałeś ona się zmienia, ale zawsze to jest ok. 7-8 km/s dla rozsądnych wysokości. Oczywiście z praktycznego punktu widzenia lepiej to zrobić wysoko, gdzie atmosfera jest rzadka i nie stawia wielkiego oporu. I łatwiej się do tych 8 km/s rozpędzić. Ake fizycznie nie ma zakazu żeby wejść na orbitę nawet na wysokości "0". Tyle że przy takiej prędkości ok. 8 km/s tarcie atmosferyczne i związane z nim nagrzewanie spopieliłoby delikwenta w moment, zanim jeszcze uderzyłby w jakieś pagórki czy budynki.
  8. Ja tu się jednak muszę przyczepić: To nie wysokość była za mała, tylko prędkość. Żeby wyjść na orbitę, trzeba uzyskać tzw. I prędkość kosmiczną, dla Ziemi to jest ok. 7,9 km/s, z wektorem sierowanym prostopadle do kierunku siły grawitacji. Wtedy siły bezwładności działające na takiego cosia równoważą siłę grawitacji i można sobie tak latać dookoła. Wysokość nie ma tu nic do rzeczy. Jakby Ziemia była idealnie gładka, bez żadnych gór i wzniesień, to można by sobie wejść na orbitę metr nad powierzchnią. Albo wykopać tunel dookoła planety i latać sobie po orbicie pod ziemią. Rakieta A 4 rozwijała jednak maksymalną prędkość ok. 1,6 km/s więc do prędkości orbitalnej sporo jej jeszcze brakowało. A to co wkleił Woodhaven, to już inna para kaloszy. To amerykański wynalazek z 1948 r. zwany Bumper - 2-stopniowa rakieta złożona z poniemieckiej A 4 w roli 1. stopnia i amerykańskiej rakietki WAC Corporal do sondowania atmosfery jako 2. stopień. W czasie testów machina ta osiągnęła wysokość ok. 390 km i prędkość max. 2,3 km/s - jak widać do orbitalnej nadal jeszcze sporo jej brakowało.
  9. Dzięki raz jeszcze. Czyli w zasadzie można powiedzieć, że nie okazało się to bardzo potrzebne. Szczęśliwie dla Niemców, akurat właśnie wówczas wybuchła wojna światowa i problem długotrwałego składowania bomb poniekąd zniknął
  10. Ooo dzięki wielkie!! Nie wiedziałem o tym szczególe. BTW ech ta niemiecka perfekcja nawet w takiej małej bombie takie cuda.... A czy to nie zależało jakoś od materiału wybuchowego? Bo tak na oko to się nie wydaje bardzo potrzebne, bomba elaborowana odlewanym TNT w stosunkowo niewielkiej ilości (ok. 25 kg) zdetonowana punktowo od całkiem porządnego detonatora z kwasu pikrynowego czy nawet z pentrytu powinna wywalić prawidłowo nawet bez takich kombinacji.
  11. Intrygujące są te fotki. Przedstawiają po pierwsze bomby SC 50 - te na których siedzi jakiś pan, widać nawet część oznaczenia, liczbę 14 w pobliżu dzioba (to kod materiału wybuchowego Fp02 czyli TNT). A po drugie, podobnej wielkości bomby z wierzchołkiem malowanym na ciemny kolor - na pierwszym zdjęciu kilka leży w najniższej warstwie, na drugim są z przodu. Przyznam że nie bardzo kojarzę takie malowanie. Ćwiczebne bomby ZC 50 (betonowe) z czerwonym ładunkiem dymnym miały wierzchołek malowany na czerwono. Umyka mi jednak sens podwieszania na jednym samolocie bomb ostrych i ćwiczebnych jednocześnie.
  12. Właśnie jest pod Breslau Wiele celów na liście w zachodniej Polsce czy na Pomorzu występuje pod dawnymi niemieckimi nazwami. Było to zapewne podyktowane chęcią ułatwienia korzystania z zasobów map i zdjęć lotniczych z czasów II wojny światowej, kiedy to prowadząc wojnę powietrzną w Europie USAAF naprodukowały tego bez liku. Z pewnością też było wtedy jeszcze w służbie całe mnóstwo lotników - weteranów tych walk, którym znacznie łatwiej było dyskutować np. o nalotach na Dyhernfurth, a jakiś Brzeg Dolny nic im kompletnie by nie mówił. Analogicznie, przy wielu miejscowościach w Chinach, zamiast dopiska "China" pojawia się "Manch" - Mandżuria, chociaż ta w 1956 od dawna nie istniała jako odrębne państwo.
  13. Jak pamiętam, wtedy się raczej mówiło że to test bomby RPA, ewentualnie wspólny RPA i Izraela
  14. Hej No to jeszczemoje 3 gr.: Mówiąc ściślej dokument datowany jest na 15.VI.1956. A nosi tytuł SAC Atomic Weapons Requirements Study for 1959 - Studium zapotrzebowania SAC na broń jądrową na rok 1959 - czyli to są takie ówczesne plany na przyszłość. Można się z nim zapoznać tu: US Cold War Target List Declassified (linki do skanów w pdf są tam pod koniec stronu; ten o który chodzi to zał. 5 Complex list with weapons). Mam wrażenie że parę lat temu pisałem już o tym tu na forum. A może i nie, nie pamiętam na 100%, na różnych forach o tym pisałem. No właśnie nie całkiem. Nie ma tam dokładnej lokalizacji geograficznej celów. Jest dokładna lokalizacja geogr. "degiezetów" - tak to pozwoliłem sobie wdzięcznie spolszczyć DGZ - Designated Ground Zero - wyznaczony punkt zero - to miejsce w którym należy zdetonować broń jądrową, by w optymalny sposób porazić całą grupę wyznaczonych celów ("wyspę celów"). Dla przykładu, gdyby hipotetycznie celami były 2 mosty, można by wyznaczyć DGZ w połowie odległości między nimi - choćby dokładnie w tym konkretnym miejscu nic ciekawego nie było. W praktyce wyspy celów obejmowały ich znacznie więcej niż 2, w Warszawie np. wyznaczono 39 celów i 6 DGZ na liście "Unrestricted" (a na liście "Restricted" 2 DGZ). Lista "Unrestricted" (dalej lista U dla skrócenia) powstała przy założeniu, że dostępna będzie cała lub prawie cała zgromadzona wcześniej broń jądrowa. Lista "Restricted" - przy założeniu, że dostępna będzie jedynie część broni jądrowej (posłużono się tu dość dziwnym parametrem, równoważnikiem 76 ton uranu wzbogaconego, nie spotkałem się z tym wcześniej), bo reszta zostanie utracona. Na podstawie opublikowanych fragmentów można domniemywać, że lista R obejmuje te same cele co lista U, tylko mniejszą liczbę DGZ-ów. Przynajmniej dla kompleksów miejskich i przemysłowych; jak jest dla lotnisk gdzie generalnie 1 lotnisko = 1 DGZ to trudno powiedzieć. Na logikę mogłaby być mniejsza liczba lotnisk na liście; z drugiej strony w świetle tego co napisano we wstępie (zał.1) o planach wojny nuklearnej, ataki na lotniska (Air Power Battle) to sprawa absolutnie kluczowa, podstawowa, fundamentalna i w ogóle nie ma zmiłuj. Dopiero jak się ten etap wygra, to można ewentulanie przejść do drugiego (Systematic Destruction), ataków na te miasta, porty itp. aż do zmuszenia przeciwnika do kapitulacji. Więc nie wiem czy skracanie listy lotnisk wchodziłoby w ogóle w rachubę. Tu mi się nie zgadzają te liczby. Nie chcę się za bardzo wymądrzać, bo może autor lepiej ogarnia to geograficznie, które miasto jest blisko którego. Ale np. dla Warszawy wyszło mi 14 DGZ (6 warszawskich, po 2 Pruszków, Piastów, Ożarów i 2 lotniska, Okęcie i Boernerowo). Dla Poznania 10 i dla pozostałych też mniej więcej połowa, Żarów przyznam że nie sprawdziłem dokładnie. Łącznie natomiast dla wszystkich celów w Polsce - miast i lotnisk, mających na liście przy nazwie POL - wyszło mi więcej, bo około 300 DGZ. To oczywiście mało dokładne, policzyłem ot tak, palcem na liście, wypadałoby jednak zrobić to bardziej profesjonalnie, zestawienie jakieś czy coś, może się tym kiedyś zajmę w wolnej chwili.
  15. Kasemattenpanzer niestety aż tak go dobrze już nie zidentyfikuję, chyba ten późniejszy prototyp z armatami 120 mm (wcześniej były 105-ki) ale głowy nie dam...
×
×
  • Create New...

Important Information