Jump to content

Speedy

Forum members
  • Content Count

    630
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Speedy last won the day on May 13

Speedy had the most liked content!

Community Reputation

3 Neutral

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Na takiej zarchiwizowanej już stronie http://www.polskie-auta.pl/stara/star44.htm znalazłem opis, czym się Star 660 różnił od poprzednika - pozwolę sobie go tu przekleić. Na początku 1965 roku rozpoczęto w FSC produkcję zmodernizowanego samochodu oznaczonego symbolem Star 660 M1. Główne zmiany w stosunku do poprzedniego modelu to: hamulec zasadniczy z nadciśnieniowym mechanizmem wspomagającym wraz z instalacją pneumatyczną do hamowania ciągnionych przyczep, koła jezdne z ogumieniem o wymiarach 12.00-18" z uniwersalną rzeźbą bieżnika, przystosowanym do~ pracy przy zmiennym ciśnieniu powietrza, pneumatyczny układ blokowania mechanizmów różnicowych środkowego i tylnego mostu, nowa przekładnia kierownicza śrubowo-kulkowa o przełożeniu 23,5, zmieniona przystawka odbioru mocy oraz mechanizm wciągarkowy z bezpiecznikiem przeciążeniowym. Ten model Stara produkowany był do sierpnia 1968 roku. Kolejny model mający oznaczenie Star 660 M2 był wynikiem drugiego i ostatniego etapu modernizacji tego pojazdu. Do podstawowych różnic między modelem 660 M2 a 660 M1 należy zaliczyć: przystosowanie do pokonywania przeszkód wodnych o głębokości do 1,8 m, zastosowanie instalacji elektrycznej z III stopniem ekranizacji, umożliwiającej bezzakłóceniową pracę urządzeń radiowych, wprowadzenie całkowicie metalowej skrzyni ładunkowej, modernizację instalacji elektrycznej, wprowadzenie zmienionego hamulca ręcznego, zaworu hamulcowego przyczepy, mechanizmu wspomagającego hamulec zasadniczy, ulepszenie uszczelnienia mostów napędowych oraz zmienione mocowanie koła zapasowego. Wprowadzenie ww. zmian konstrukcyjnych wpłynęło na wzrost masy własnej samochodu, która dla Stara 660 M2 wynosiła 5650 kg. Część produkowanych od 1970 roku samochodów Star 660 wyposażona była w silniki ZS (typ S-530 A 1), co powodowało znaczne oszczędności paliw.
  2. Ja z drobną poprawką. Myślałem że to literówka, ale to się co i raz w twoim wpisie powtarza. Czy nie chodziło ci o 122 mm haubice M-30, tytułowe z tego wątku? 122 mm D-30 (2A18) to ta długa (L/36) skonstruowana w latach 60., z charakterystycznym trójogonowym łożem rozstawnym zapewniającym okrężne pole ostrzału, na taką amunicję jak Goździk. Na ile wiem haubic D-30 w Wojsku Polskim nigdy na uzbrojeniu nie było.
  3. No właśnie dokładnie to miałem na myśli. Stanowisko obserwacyjne/dalmierza było na przednim maszcie, wysoko nad wodą. W normalnej morskiej bitwie nic nie zasłaniałoby wieżom linii ognia więc i nikt na to nie zważał. A tutaj właśnie zasłoniło, a obserwator art. o tym nie pomyślał bo przez całą tę optykę patrzył sobie swobodnie nad dachami, których pewnie nawet nie widział.
  4. Cóż, nie jest wykluczone, że była to niemiecka zdobyczna bomba wykorzystywana przez Rosjan. Przejęli oni przy różnych okazjach znaczne zapasy niemieckich bomb i używali ich może nie masowo, ale w każdym razie w zauważalnych ilościach. Opracowali do tego specjalny własny zapalnik z rodziny AW-1 (AW-1F czy może M) dostosowany właśnie do gniazda bocznego.
  5. Powiedziałbym, że bomba jest niemiecka. Chociaż oblepienie ziemią sprawia, że nie można mieć 100% pewności, to wydaje się że widać tam boczne gniazdo zapalnika. Ogromna większość niemieckich bomb burzących (i nie tylko burzących), miała właśnie zapalnik boczny. W bombach radzieckich, brytyjskich, amerykańskich dominowały klasyczne zapalniki czołowe i denne, boczne wystąpiły sporadycznie w kilku dosłownie konstrukcjach.
  6. Masz rację, na to wygląda. Cenne spostrzeżenie przynajmniej z mojego punktu widzenia. Wyszperałem bowiem wczoraj w necie analogiczny wątek sprzed paru lat na Wolnym Forum Gdańskim, gdzie zresztą jak zauważyłem też brałeś udział w dyskusji. Tam wtedy większość forumowiczów była zdania że zniszczeń tych dokonały pociski z pancernika, które nie eksplodowały, samą swą energią kinetyczną, po prostu przebijając się przez budynki. Jak mówiłem, nie zgadzam się z tym, dla mnie to są ewidentnie skutki wybuchów. No i na tym kadrze który teraz wypatrzyłeś, wyraźnie widać wybuch pocisku: błysk detonacji, ekspandująca kula ognia i dymu i w tym momencie owe sypiące się do wody szczątki. Niewykluczone... w tej następnej scenie, oficer odejmując lornetkę od oczu ma trochę taką minę, jakby chciał powiedzieć "Oops...!"
  7. W sumie to trudno się gościom dziwić. Pancerniki nie szkoliły się w walkach ulicznych i nie przewidywano krycia się między budynkami. Założyłbym się, że odbyło się w taki sposób: kiedy pancernik zaparkował na nowym miejscu za zakrętem, obserwatorzy na maszcie, przy tym ogromnym dalmierzu, mieli doskonały widok na cel nad dachami. Podali współrzędne do centrali artyleryjskiej, ta wyliczyła parametry, ustawiła wieże, tylko w ferworze walki wszystkim jakoś umknęło, że wieże są niżej niż obserwatorzy - no bo przecież w normalnej bitwie morskiej to byłoby kompletnie bez znaczenia. No i jak dali salwę to tak jakoś głupio wyszło... Mierzyłem sobie kiedyś na planach i wyszło mi że przy zerowym kącie podniesienia osie luf artylerii głównej były bodajże 4 czy 5 m nad poziomem morza.
  8. Zdaje się że nawet 2 kg, tylko powtarzam, tu zniszczenia są daleko większe. Dzięki za dodatkowe wrzucone zdjęcia, ale podtrzymuję swoją tezę - to są efekty bomb lub pocisków ciężkiej artylerii, o sile wybuchu co najmniej kilkunastu ale raczej kilkudziesięciu kg TNT. Zwłaszcza np. to ostatnie , które powiesiłeś, pokazujące ten zwalony w połowie dwupiętrowy dom z innej perspektywy - zdaje się ono sugerować, że między nim a budynkiem na drugim planie, także uszkodzonym, mógł stać jeszcze jeden dom, który zawalił się całkowicie.
  9. Hej (cieszę się czasami że jest z kim się pokłócić podyskutować Oczywiście; no i przecież trafili. A jednemu czy drugiemu na ułamek sekundy drgnęła ręka na sterach; a w lotniczych realiach to się może przełożyć na setki metrów - nadal uważam to za możliwe. Z pewnością, jeśli zakładali że atakują jakieś umocnione pozycje, zastosowano zapalniki ze zwłoką. W przypadku standardowych niemieckich z rodziny (25), El.A.Z 25 jeśli wolisz, to było o ile pamiętam 80 ms. Bomba SC 50 przy takim ustawieniu w przeciętnym gruncie wyrwałaby lej o średnicy 5,4 m i gł. 2,4 m. Ale właśnie w przeciętnym gruncie. Jak przywaliła w budynek, to bardzo spokojnie SC 50 nie miała dość "pary" (i jeszcze ze Stuki zrzucona) by przebić cały budynek aż do ziemi, a widać że nie są to żadne szałasy ani baraki tylko normalne murowane domy. Więc wybuchła sobie gdzieś po drodze - wewnątrz budynku - z wiadomym skutkiem. Nie uważam się tu za żadnego guru, jestem tylko militarnym hobbystą (długoletnim). Niemniej przed laty w czasie zajęć szkolnych (studiowałem chemię na PW) pracowałem z ładunkami wyb. większymi niż 0,5 kg TNT i powtarzam - to nie jest ilość mogąca spowodować pokazane na zdjęciach zniszczenia. Jeden raz to mogłoby się zdarzyć, że np. mały pocisk fartownie trafił np. w magazyn butli gazowych czy coś w tym rodzaju. Ale na tych zdjęciach jest cały szereg takich sytuacji. Zobacz choćby na pierwsze wklejone zdjęcie, niski budynek ze zwalonym dachem - wokół widać mnóstwo jasnego pyłu ze "zmielonego" gruzu, duży wielopiętrowy budynek powiedzmy że zmieliłby się w trakcie walenia się pod własnym ciężarem, ale taki niski to bez szans.
  10. Pomyłka (nie mogę już edytować) - Ładunek miotający dział 280 mm ważył 70 kg a z 4 dział to by było 280 kg prochu. Tym mniej to prawdopodobne.
  11. Hej W sensie podmuchu wywołanego salwami artylerii głównej? Czy w sensie przypadkowego trafienia zabłąkanych pocisków (czy to w ogóle możliwe?) Powiedzmy że te wystrzały nie byłyby całkiem bez szans. Standardowy ładunek miotający dla dział 28 cm SK L/40 ważył 119 kg. To nie detonacja co prawda, więc ciśnienie max było o rzędy wielkości niższe (w lufie max 3200 atm, wylotowe znacznie, znacznie mniej) ale za to działało znacznie dłużej, więc kto wie... Przy salwie z obu wież byłoby to prawie 480 kg prochu... Ale ja jednak jestem sceptyczny, obstawiałbym jednak bezpośrednie trafienia pocisków lub bomb. NIE. Nie jest. Zaręczam ci że to nie są zniszczenia od wybuchu o sile 0,5 kg TNT. To było wiele kilogramów, powiedziałbym że dziesiątki kg. Zobacz jak daleko poleciały rozrzucone szczątki. Wg mnie pasowałoby to do bomby np, SC 50 - ok. 25 kg TNT. W tle masz zburzony dwupiętrowy dom - czy on też się zawalił od 0,5 kg TNT?
  12. Powiedziałbym, że to są zniszczenia znacznie, znacznie poważniejsze niż mogłyby powstać od niewielkich pocisków moździerzowych. Na pierwszej fotce jest zburzony dwupiętrowy dom - to też od moździerza? Nie ma takiej odległości, o którą lotnictwo bombowe nie mogłoby się pomylić . Serio, oni z tego co wiem bombardowali m.in. tzw. schrony amunicyjne nad samym brzegiem kanału, może i na drugi brzeg też im cos spaść mogło...
  13. Podstawowe niemieckie bombki tego okresu. Ta mała z serduszkiem to SC 50 (liczba oznacza wagomiar w kg), ta większa, wzrostu prawie tego pana w bokserkach, to SC 250. W bombach dobrze widoczne są uszka do podwieszania wkręcone w gniazdo dziobowe. Widoczny w tle samolot He 111 był ostatnim chyba niemieckim bombowcem zaprojektowanym pod to nieco już archaiczne rozwiązanie, wyrzutniki pionowe, w których bomby podwieszane były dziobem do góry. Większość samolotów tego okresu miała już bardziej nowoczesne wyrzutniki poziome. He 111 miał konkretnie 8 wyrzutników ESAC 250. Każdy z nich mógł pomieścić 1 bombę 250 kg lub specjalny adapter (wiązkę) z 4 bombami 50 kg (były dostępne jeszcze inne opcje).
  14. Hm, no płacili... ryczałtem. Trudno powiedzieć ile wyniósł ich ten konkretny lot. Dla porównania: wsiadamy do tramwaju z moim bratem. On kupuje bilet w biletomacie - płaci 4.40 zł. Ja nie płacę nic - mam wykupiony bilet okresowy (np.30-dniowy). Ile właściwie zapłaciliśmy za ten konkretny przejazd? On - 4,40, a ja? To należałoby policzyć: ile kosztował mnie bilet okresowy, ile przejazdów na nim dokonałem. Ale na początku miesiąca nie wiem tego - może będą 4 przejazdy dziennie, a może zachoruję i tylko ten jeden przejazd wykonam?
  15. Nie, "kobrzego'" działka M4 nie stosowano w żadnym innym samolocie, który mógłby być dostarczany do ZSRR (było jeszcze we wczesnych P-38 i wielu prototypach i projektach). Nabojów 37x145R nie wykorzystano w żadnej innej broni. Zostają więc tylko myśliwce P-39 i P-63.
×
×
  • Create New...

Important Information